![]() |
|
Avatar (2009) reż. James Cameron - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +---- Dział: Filmy Jamesa Camerona (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Jamesa-Camerona--87) +---- Wątek: Avatar (2009) reż. James Cameron (/Thread-Avatar-2009-re%C5%BC-James-Cameron--1056) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
139
140
141
142
143
144
145
146
147
148
149
150
151
152
153
154
155
156
157
158
159
160
161
162
163
164
165
166
167
168
169
170
171
172
173
174
175
176
177
178
179
180
181
182
183
184
185
186
187
188
189
190
191
192
193
194
195
196
197
198
199
200
201
202
203
204
205
206
207
208
209
210
211
212
213
214
215
216
217
218
219
220
221
222
223
224
225
226
227
228
229
230
231
232
233
234
235
236
237
238
239
240
241
242
243
244
245
246
247
248
249
250
251
252
253
254
255
256
257
258
259
260
261
262
263
264
265
266
267
268
269
270
271
272
273
274
275
276
277
278
279
280
281
282
283
284
285
286
287
288
289
290
|
- Mierzwiak - 13-01-2010 Jak myślisz dlaczego dodałem "mimo wszystko" przed "bardzo wierny"? - Galahard - 13-01-2010 Mierzwiak napisał(a):Jak myślisz dlaczego dodałem "mimo wszystko" przed "bardzo wierny"? No to staraj się mniej korzystać z "mimo wszystko" a w zamian pisać jasno o co ci chodzi bo nie wiele wynikło z twojej poprzedniej wypowiedzi (może poza "mimo wszystko" wyraźnym wskazaniem na nie-oryginalność VforV co "mimo wszystko" jest bullshitem bo Wachowscy wywrócili swoim scenariuszem cały komiks do góry nogami). - Mierzwiak - 13-01-2010 Whatever, za daleko odbiegliśmy od meritum. Jakie jeszcze ciekawe porównania proponujesz? Avatar-Godfather? - Galahard - 13-01-2010 Zatrzymajmy się na tym co już było lepiej. Nawiązując do TDK na sekundę jeszcze to widzę tu pewną analogię. Zabierz z Avatara efekty specjalne (albo podziel przez 5 i odejmij 3D) a okaże się że sukces (żeby nie było niejasności, sukces = np. 3-krotne przebicie kosztów produkcji i promocji ) również byłby pod znakiem zapytania.
- Mierzwiak - 13-01-2010 A co ma sukces kasowy do zapadających w pamięć scen? Bo zaczynam się gubić o czym mowa. Bez efektów nie byłoby Avatara (efekty = postacie, świat itd), mówienie o zabraniu z niego efektów jest nieco dziwne. - Danus - 13-01-2010 Galahard napisał(a):Zresztą wiadomo doskonale że nawet jego oryginalny scenariusz (śmiesznie brzmi) zbyt oryginalną koncepcją nie jest i leci po tak uniwersalnych prawdach że głowa mała. Rozumiem wobec tego że fakt, że Avatar jest "oryginalny"Zacznijmy od tego że scenariusz Avatara nie powstał trzy czy cztery lata temu tylko jeszcze chyba przed premierą Titanica. Co się dziwisz że jest prosty, banalny, przewidywalny. Scenariusz czekał tyle latek na zrealizowanie więc nie dziwota że już gdzieś coś podobnego widziałeś. Zresztą co próbujesz udowodnić? Że nie ma w Avatarze scen zapadających w pamięć czy wyrywających jaja? Pamiętaj że jest to twoje subiektywne odczucie więc nie próbuj tego wmawiać ludziom. A podasz mi taką scenę w TDK? W TDK sceny są świetnie zrealizowane nic więcej. Tak samo już o tym Mierzwiak wspomniał wywal Jokera z TDK i zostanie Ci cholernie miałkie, dziecinne i nieoglądalne filmidło. W Avatarze jest przynajmniej trzy cztery sekwencje z których "epa" aż się wylewa. Każda scena z Langiem jest godna zapamiętania, ostrzeliwanie świętego drzewa, finałowa bitwa to worek pełen przeróżnych emocji i prostych banałów lecz przedstawionych i sprzedanych przez Camerona w taki sposób w jaki dawno już ktokolwiek potrafił. - Galahard - 13-01-2010 Ekhm. Pocahontas 1995. Titanic 1997. Bez jajców może. Na przełomie lat 1997-2009 nic podobnego nie widziałem. Przed? a owszem. Sceny w TDK które niszczą (i nie jest to tylko moje zdanie) - choćby sztuczka z ołówkiem. Nie wątpię że są ludzie którzy tej sceny nie kupują, ale grom ludzi znaczy większość chyba przyzna rację. Zgoda, TDK bez Jokera byłby gorszy niż Begins i możliwe że nawet gorszy niż oryginalny Batman. Ale Avatar nakręcony w mniej spektakularny sposób (nie e-motion tylko tradycyjna charakteryzacja + może lekki lifting, nie wypasiona kolorowa w pełni od podstaw "narysowana" dżungla tylko zwykły lasek sosnowy czy nawet nasza dżungla ziemska lekko podkolorowana, brak 3D... dopisz co tam chcesz, w każdym razie zmniejsz skalę i już okaże się że duża część ludzi nie skusiłaby się jednak na ten obraz a już na pewno nie drałowałaby po 4-5 razy do kina. Więc Mierzwiak nie pisz że Avatar bez efektów - nie możliwe, tym bardziej że pisałem żeby raczej zmniejszyć skalę ich wykorzystania, a to już jest jak najbardziej możliwe. W ogólebBez efektów pewnie i też by się dało, ale bez przesady może. A generalnie rozważanie w stylu "zabierz Jokera i będzie szmira" są dla mnie bezcelowe, bo ten Joker w filmie jest, a że ratuje mu oglądalność czy wręcz film tworzy - co za różnica. Avatar tworzą efekty specjalne i to one zarabiają, bo sama fabuła i postacie pozbawione 3D oraz tej skali wykorzystania CGI by na niego nie zarobiły aż tyle (niezależnie jak dobrze ta opowieść byłaby - i jest zresztą - opowiedziana przez Camerona). Pewnie by się zwrócił bo zarobiłby na siebie dzięki samemu faktowi iż reżyserował Cameron, ale o żadnym pobijaniu rekordów nie byłoby mowy. Można się zachwycać pojedynczymi cytatami Langa, można się zachwycać atakiem na drzewo, ale to za mało (zresztą, sam atak mnie nie powalił; do Langa nic nie mam). Dlatego jako widowisko można mówić że jest to majsterszyk, jako blockbuster - nieźle, ale są i takie bb które oferują znacznie, ale to znacznie więcej akcji. Jako film który ma na celu ukazać nowy świat i jego rdzenną ludność - ponownie majstersztyk. Poza tym (i może jeszcze samą umiejętnością sprzedania prostoty) nie ma w tym filmie już nic wybitnego. - Bucho - 13-01-2010 Cytat:Bez przesadyzmu - efekty 3D by Cameron są raczej rozczarowujące Fiu, fiu freak_outXP napisał(a):tyle że coś podobnego do e-motion już wcześniej było w Piratach i Benjim) Tylko, ze tu jest "o w morde" lepiej. Galahard napisał(a):natomiast nie jest to ewenement na skalę światową. A choćby taki Star Wars, jaki podał Simek (dla mnie star Warsy są jeszcze bardziej wyraziste). Jak na skale swiatowa? Porownujesz Avatara z filmem, ktory ma przebieg + 30 lat. Zaczekaj, zaczekaj....oczywiscie nie sadze, ze Avatar bedzie miec grono mega schizolskich fanow, ktorzy mysla, ze sa jedi, ale w tym momenice film jest na tym samym etapie na jakim byla Nowa Nadzieja 1977 roku. Swiatowy fenomen, rekordy ogladalnosci itd. Galahard napisał(a):a kończąc na akcji z łodziami. TDK Fakt, ta scena wpisuje sie w historie kina swoim idiotyzmem. Galahard napisał(a):Payback - niby mniej znany film - ale główna postać czyli Porter... teksty i akcje tego gościa będę pamiętał po wsze czasy (sławne 70 kafli, akcja u Cartera, i Fairfaxa, można by mnożyć); To jest strasznie subiektywna sprawa, no wiesz z takim wyliczaniem. Galahard napisał(a):Dark Knight i postać Jokera Zabierz Avatarowi efekty, zabierz TDK Jokera (swoja droga, to cale zamieszanie z genialnym villianem w osobie jokera, to tez nieporozumeinie) i wynik jest ten sam. Galahard napisał(a):poranne jajko na toście z Eve rotfl, stary daruj sobie - na co takie wyliczanki. Skoro jednak juz wypisales, to...kurcze, poza finalowa eksplozja z V for Vendeta nie pamietam nic. Galahard napisał(a):A w Avatarze? Zero. Zero wgniatania w fotel, zero emocji wyciskających łzy z czaszki, zero palpitacji serca czy nie-malże-zawałów. Może to moja skrajnie subiektywna ocena, ale po prostu brakło mi takich scen. Choć paru. Tjaaa. Zebys nie czul sie samotny w wymienianiu: Finalowa jatka z Quaritchem jest warta wiecej niz cale "pamietne" sceny z Emo Batmana i V razem wziete. Mierzwiak napisał(a):Poza tym argument o braku wgniatających w fotel/zapadających w pamięć scen ma taką samą wartość jak ten, że film był nudny. Czytaj: zerową. Dokladnie Mierzwiak, dokladnie. Galahard napisał(a):Dla mnie jedno blockbuster, i drugie blockbuster. Miałem się rozerwać, i się rozrywałem. Ale DK pomimo tego że oglądałem raz mógłbym opowiedzieć ze szczegółami nawet teraz, a z Avatara obawiam się że już wszystkiego bym nie spamiętał. Teamt o TDK juz istnieje - zeby nie bylo, pewnie znalazlbym jakies fajne sceny w TDK, ale po prostu nie znosze tego filmu. Placzacy Batman, pseudo chaos w wykonaniu jokera. Zdezenie realizmu z idiotyzmami...film straconej szansy, ktory udaje, ze jest powazny. Avatar przynajmniej nic nie udaje, a jest w nim mniej debilizmow niz w pierwszych 30 minutach TDK freak_outXP napisał(a):Ktoś kiedyś powiedział, że <<"Ghost In The Shell" to film, jaki zrobiłby James Cameron, o ile Disney by mu na to pozwolił>>. No cóż, teraz wiadomo przynajmniej, że to bujda na resorach. Poniewaz? Co ma wspolnego basniowy wrecz Avatar, z hard s-f anime wszechczasow. Nie zapominaj, ze Cameron zrobil tez dwa Termki i Aliens. Galahard napisał(a):(notabene podobnie jak Avatar Camerona nieco nieświadomie zainspirowany Pocahontas). Cameron swiadomie i z pelna premedytacja czerpal z klasykow. Cytat:Nawiązując do TDK na sekundę jeszcze to widzę tu pewną analogię. Zabierz z Avatara efekty specjalne (albo podziel przez 5 i odejmij 3D) a okaże się że sukces (żeby nie było niejasności, sukces = np. 3-krotne przebicie kosztów produkcji i promocji Jizas, Avatar nie ma zaplecza w ksiazkach, poprzednich filmach, komiksach, kalendarzach strazackich - nie mial fanow przed premiera! Nawet z 3D i efektami mogl sie nie zwrocic (swoja droga, jak Ty bys chcial zrobic ten film bez efektow???) TDK i tak by sie zwrocil....choc zabierz postac jokera i smierc Ledzera (nie wazne) i mimo wszystko masz ladnych pare baniek mniej. Danus napisał(a):Zacznijmy od tego że scenariusz Avatara nie powstał trzy czy cztery lata temu tylko jeszcze chyba przed premierą Titanica. Co się dziwisz że jest prosty, banalny, przewidywalny. To nie ma znaczenia, Cameron pisal lepsze scenariusze 25 lat temu. Galahard napisał(a):Sceny w TDK które niszczą (i nie jest to tylko moje zdanie) - choćby sztuczka z ołówkiem. Nie wątpię że są ludzie którzy tej sceny nie kupują, ale grom ludzi znaczy większość chyba przyzna rację. Dalej swoje...temat o TDK juz jest!!! W Avatarze niszczy mnie...ucieczka przed Thanatorem, rozwalka dzrzewa, bitwa i ten maly robaczek, co go tam widac w 37 minucie 8) Galahard napisał(a):Ale Avatar nakręcony w mniej spektakularny sposób (nie e-motion tylko tradycyjna charakteryzacja + może lekki lifting, nie wypasiona kolorowa w pełni od podstaw "narysowana" dżungla tylko zwykły lasek sosnowy czy nawet nasza dżungla ziemska lekko podkolorowana, brak 3D... dopisz co tam chcesz, w każdym razie zmniejsz skalę i już okaże się że duża część ludzi nie skusiłaby się jednak na ten obraz a już na pewno nie drałowałaby po 4-5 razy do kina. Ty tak powaznie, czy jaja sobie robisz? Przeciez taki ten film mial taki byc (efekty) nie ma sytuacji co by bylo gdyby. Kurcze, co by bylo gdyby scenariusz do Godfathera pisala Grochola, a obsade tworzyliby aktorzy z Klanu...ehhh. Galahard napisał(a):A generalnie rozważanie w stylu "zabierz Jokera i będzie szmira" są dla mnie bezcelowe, bo ten Joker w filmie jest, a że ratuje mu oglądalność czy wręcz film tworzy - co za różnica. No wlasnie, a efety w Avatarze: SA! To, ze ratuja ogladalnosc, a wrecz film tworza - co za roznica. Galahard napisał(a):Dlatego jako widowisko można mówić że jest to majsterszyk, jako blockbuster - nieźle, ale są i takie bb które oferują znacznie, ale to znacznie więcej akcji. Widze, ze od czasu Bay`a liczy sie tylko poziom akcji w akcji
- Proteus - 13-01-2010 Mierzwiak napisał(a):Galahard, nie sądzisz że zestawianie Avatara, oryginalnego filmu (nawet jeśli przyjmiemy że to Pocahontas w kosmosie) z TDK (marny przykład swoją drogą...) czerpiącym garściami z motywów z komiksów, o V jak Vendetta już nie wspominając, bo to co najlepsze ten film zawdzięcza pierwowzorowi, jest z lekka niesprawiedliwe?Avatar oryginalny? Wszelkie przejawy oryginalności w tym filmie to jedynie detale, które nawet przy maksymalnym naciągnieciu ich znaczenia nie zmienią faktu, że Avatar jako sama koncepcja to film nieoryginalny i ograny do bólu. Nie żeby mi to jednak osobiście przeszkadzało, film mi się podobał a dziś wybieram się na trzeci seans. A co do TDK. Prosze Cie, TDK jako całość jest nieporównywalnie oryginalniejszy od Avatara, który jest jedna wielka utartą kliszą(jeszcze raz: nie koniecznie musi to być wada). TDK czerpie pewne motywy z komiksów ale raz - z tymi garściami to przesadziłeś, dwa - co najwyżej się nimi inspiruje i na nich buduje, dodając mnóstwo od siebie. Galahard napisał(a):A w Avatarze? Zero. Zero wgniatania w fotel, zero emocji wyciskających łzy z czaszki, zero palpitacji serca czy nie-malże-zawałów. Może to moja skrajnie subiektywna ocena, ale po prostu brakło mi takich scen. Choć paru.Nie no bez przesady. Wprawdzie nie uważam Avatara za jakieś mistrzostwo w przedstawianiu prostych opowieści(Już sam Cameron miał pod tym względem dużo lepsze wypady na koncie) ale pare scen mniej lub bardziej chwytających za serducho, można było w nim spokojnie wyłapać. freak_outXP napisał(a):Tylko że Avatar to nie jest film, który ma w widzu wywoływać całe spectrum emocji. To raczej taki filmowy plug & play: prosty, łatwy, przyjemny i bez komplikacjiNie widze powodów dla których taka formuła nie miałaby wywołać u widza silnych emocji. Mierzwiak napisał(a):Zabierz z TDK Jokera i usłyszysz odgłos powietrza wypełniającego pustkę po tym filmiePo pierwsze: co to za głupota "zabierz z TDK Jokera". To tak jakby powiedzieć "zabierz z Milczenia Owiec Hannibala Lectera a zostanie Ci jedynie Buffalo Bill Dance i Jodie Foster" Po drugie: Joker mimo, że dla wielu najlepszy element filmu jest tylko części wspaniałej całości. TDK pomijając rozdmuchaną promocję która mu towarzyszyła, mimo wszystko zyskał olbrzymie uznanie wśród ludzi(i nie, nie mam tu na myśli zaślepionych fanboi którzy w życiu obejrzeli jedynie filmy jakie im do głów powbijali marketingowcy) i krytyków za dużo więcej niż samą postać Jokera. Mógłbym teraz zacząć wypisywać powody dla których, brak Jokera nie zostawiłby filmu pustego, ale zrobi się z tego zaraz niezły burdel w wątku o Avatarze. Mierzwiak napisał(a):Bez efektów nie byłoby Avatara (efekty = postacie, świat itd), mówienie o zabraniu z niego Îąefektów jest nieco dziwne.Oj Mierzwiak. Tak samo dziwne jak o zabraniu Jokera z TDK. Mierzwiak napisał(a):Za dużo poświęciliśmy czasu na ten film żebym miał się powtarzać. Znalezienie tematu mu poświęconego nie jest trudne.Prawda, ale nikt nigdzie nie powiedział ze osiągnęliście jakiś merytoryczny konsensus czy ostateczną prawdę. Zauważ, ze większość( i po raz kolejny nie mam tu na myśli ludzi którzy po śmierci Ledgera byli gotowi wystawić filmowi 10/10 zanim go nawet zobaczyli) by się z waszymi wnioskami nie zgodziła. Najśmieszniejsze tutaj jest oglądanie jak ludzie których film przy premierze zmiażdżył, nagle jak dzieci zmieniają zdanie pod presją "argumentów" za strony co bardziej "wokalnych" członków forum, często ignorując elementy filmu o których sami pisali w superlatywach. Danus napisał(a):Zacznijmy od tego że scenariusz Avatara nie powstał trzy czy cztery lata temu tylko jeszcze chyba przed premierą Titanica. Co się dziwisz że jest prosty, banalny, przewidywalny. Scenariusz czekał tyle latek na zrealizowanie więc nie dziwota że już gdzieś coś podobnego widziałeś.A mógłby sobie wyjść nawet i przed Titaniciem, nadal nie było by tam nic czego nie widzieliśmy wcześniej. Tak wiem, można tego argumentu użyć praktycznie przeciwko wszystkiemu w dzisiejszej kulturze, tyle, że Avatar akurat nie opiera się na rzadkim pomyśle jakiegoś nieznanego masom autora którego prace można łatwo orżnąć i nikt się nie będzie skarżył, nie Avatar kroczy ścieżkami utartymi w popkulturze aż do bólu. Jeszcze raz: nie uważam tego za jakąś szczególną wadę filmu, pod pewnymi względami może to być nawet zaleta. Danus napisał(a):W TDK sceny są świetnie zrealizowane nic więcej.Bzdura totalna. Jedną z pierwszych reakcji po premierze TDK było to jak dużo rewelacyjnych scen instant-classic posiada ten film, cisza jaka zapadała w kinach z napięcia. Jasna cholera, sam zresztą swego czasu pisałeś jak to zostałeś przez TDK "zmiażdżony". Danus napisał(a):Film trwał te 2,5 godziny ale nawet tego nie odczułem. Czas zleciał jak z bicza strzelił i żałuję że tak szybko to się skonczyło. Ja chcę jeszcze raz. Moje wrażenia są takie ,że film mnie zmiarzdzył tak po prostu. Miałem wielkie oczekiwania które zostały spełnione, ba przerosły moje oczekiwania.Cokolwiek by nie mówić o dyskusji jak na tym forum się wywiązała na temat TDK ani wniósków które niektórzy z niej wyciągnęli, to jednak nawet jeżeli przynać rację(czego ja nie robię) przeciwnikom filmu i wszystkim argumentom które z ich ust padały, to jednak taka drastyczna zmiana podejścia w moich oczach świadczy albo o tym, że dałeś się nieświadomi pociągnąć forumowemu peer-pressure(nie jesteś sam, jak już zostało przez niektórych pare razy zauważone), albo już sam sposób i rzetelność Twojego pierwotnego odbioru filmów, można poddać w wątpliwość. Danus napisał(a):sprzedanych przez Camerona w taki sposób w jaki dawno już ktokolwiek potrafił.A daj spokój. Opowieść prowadzona jest sprawnie, a niektóre z wykorzystanych klisz Cameron zamienił w atuty i wycisnął z nich ostatnie soki, ale nie jest to żadne mistrzostwo ani nawet jakaś szczególna, wyższa klasa story-tellingu. Jak już pisałem sam Cameron miał pod tym względem lepsze występy. Niektórzy fani Avatara chyba zbytnio uczulili się na punkcie argumentów(czy słusznych to już inna kwestia) w stylu "ten film to prosta bajeczka dla dzieci" i w odpowiedzi na nie, co chwilę rzucają swoją własną formułkę: "Historia może i prosta ale wzruszająca, a Cameron jest mistrzem snucia opowieści i nawet banał potrafi sprzedać". Niektórzy chyba stracili tutaj perspektywę. Danus napisał(a):Co do aktorstwa na pana z mieczem zasługuje Zoe jak nikt inny. Na Making of widać jaką tytaniczną pracę musiała wykonać. I to widać w końcowym efekcie. Zoe zagrała świetnie i ma przed sobą wspaniałą karierę. Oby dopierała sobie teraz odpowiednie role.Okej, od razu żeby nie było: Lubie Saldane a Neytiri to obok dr. Augustine i Quaritcha moja ulubiona postać z filmu, i spokojnie mogę dołączyć do tego rosnącego na świecie klubu milośników niebieskich kobiet z ogonami. Ale oscar? Really? To, że uśmiech Neytiri sprawia, że niektórzy w kinie topnieją to zasługa animatorów i wykorzystanej w filmie technologii. Sam uśmiech Saldany, choć jak najbardziej miły dla oka, nie jest czymś czego nie pokazały przed nią setki innych aktorek a już na pewno nie jest czymś za co przyznaje się oscary. Neytiri wyszła w filmie w moim odczuciu rewelacyjnie ale głowna w tym zasługa technologi i ludzi od postprodukcji. Gdyby to była Saldana w rewelacyjnym, przekonywującym niebieskim makijażu to nikt by się o oscarze nawet nie zająknął. Danus napisał(a):Na Making of widać jaką tytaniczną pracę musiała wykonać.Raz - nikt nie przynaje statuetek za "tytaniczą pracę" Dwa - to czy ona rzeczywiście była taka "tytaniczna" to sprawa dyskusyjna. Danus napisał(a):Granie Hobbita gdzieś w plenerze lub w studiu udającym plener jest czym innym niż to co wykonywali aktorzy w Avatarze. Zagranie przeróżnego wachlarza emocji jakie miała Saldana było moim zdaniem piekielnie trudne. Nie widziała nic oprócz ludzi wokół niej i białych ścian wielkiej hali.To, że odgrywanie postaci mając do dyspozycji jedynie green-screen, kostium od mo-cap czy inne badziewie, jest jakość szczególnie trudniejsze czy bardziej wymagające, to bujda na resorach. To są banały o których aktorzy rozmawiają w dodatkach "making of" w wydaniach DVD, bo muszą przecież coś tam w wywiadach powiedzieć. Jasne, zawsze miło jest mieć do dyspozycji piękny plener, rewelacyjną scenę czy rekwizyty, ale jeżeli granie w warunkach produkcji CGI sprawia ci trudność, i potrzebujesz wznieść się na "wyższe poziomy aktorskich emocji" by wczuć się w role to znaczy, ze chu%^y z ciebie aktor. Praca w takich warunkach to standard od lat. - piXi - 13-01-2010 Galahard napisał(a):Sceny w TDK które niszczą (i nie jest to tylko moje zdanie) - choćby sztuczka z ołówkiem. Nie wątpię że są ludzie którzy tej sceny nie kupują, ale grom ludzi znaczy większość chyba przyzna rację.Tak samo jak większość ludzi (poza takimi wyjątkami jak Ty) sądzi, że Avatar niszczy... Co łatwo zaobserwować po wynikach box office czy ocenie na imdb... - Craven - 13-01-2010 Męczy mnie trochę temat oryginalności. Czemu to jest z takim uporem maniaka podnoszone przy tym filmie, kiedy 98% filmów nie jest oryginalnych. TDK chociażby to wałkowanie poraz sto-pięćdziesiąty tematu Batman-Joker. Sam Joker ma już ponad 70 lat, czemu nikt nie napierdala na ten temat przy każdym filmie? Tak samo "przewidywalność" Chyba od Memento i Prestiżu żaden film mnie nie zaskoczył. Na szczęście w ogóle nie oczekuję tego od filmów. Bardziej mi zależy na tym, żeby owe przewidywalne i nieoryginalne historyjki opowiadano sprawnie, ciekawie i jeśli ktoś ma ciekawy pomysł (i tylko wtedy) - na nowy sposób. Cameron to robi. Tańczący z wilkami + madafakin' sensownie zbudowany świat + zajebiste efekty na nowym poziomie + sekwencje akcji i reżyseria przesiąknięta perfekcjonizmem Camerona. Czego chcieć więcej. - Craven - 13-01-2010 http://features.cgsociety.org/story_custom.php?story_id=5434 najs... - Danus - 13-01-2010 Cytat:Sceny w TDK które niszczą (i nie jest to tylko moje zdanie) - choćby sztuczka z ołówkiem. Nie wątpię że są ludzie którzy tej sceny nie kupują, ale grom ludzi znaczy większość chyba przyzna rację.Mnie już nie niszczą. Z biegiem czasu i po którymś już seansie w domu ten film dużo stracił w moich oczach. Jak już mówiłem jest świetnie zrealizowany, sceny akcji nie są rozdmuchane do idiotyzmów. Mówisz że zabierz 3D z Avatar i też będzie dużo gorzej? Wypowiem się na ten temat po wekendzie kiedy zobaczę Avatara w zwykłym kinie. Cytat:Bzdura totalna. Jedną z pierwszych reakcji po premierze TDK było to jak dużo rewelacyjnych scen instant-classic posiada ten film, cisza jaka zapadała w kinach z napięcia. Jasna cholera, sam zresztą swego czasu pisałeś jak to zostałeś przez TDK "zmiażdżony".Po pierwsze co piernik do wiatraka? Po drugie kupę ludzi miało niezły hype na ten film w dniu premiery. Dziwisz się pozytywnych recenzji wtedy, bo ja nie? I zapytaj teraz tych samych ludzi cZy to samo powiedzą na ten temat dziś. Przywołujesz moją opinię sprzed1,5 roku? WTF? :roll: To było tak dawno, że nawet jak sam siebie czytam to śmiać mi się chce bo też uległem niesamowitemu hypowi tego dzieła. Żeby nie było lubię TDK, ale nie do tego stopnia by mówić że scena z barkami niszczy. theultimateqpa napisał(a):A co do TDK. Prosze Cie, TDK jako całość jest nieporównywalnie oryginalniejszy od Avatara, który jest jedna wielka utartą klisząCo z tego że jest kliszą. A w TDK jest debilna scena z barkami i Jokerem który wysadza pusty szpital taki był jego pseudo chaos. Ale to nie temat o TDK, żeby nie offtopować to powiem że Avatar mimo swoich wad w postaci prostego scenariusza zjada TDK na śniadanie. I pewnie nie jest to IMO tylko moje zdanie. - simek - 13-01-2010 Galahard napisał(a):Nie jesteś sam Simek... Mi raczej o coś innego chodziło. Avatar to dla mnie najwyższa półka kina przygodowego/czysto rozrywkowego/blockbustera, nie jest to dla mnie fenomen, nie ma też co narzekać na głupotę, stawiam go w jednym rzędzie(oczywiście różnice pomiędzy nimi są, ale to ta sama klasa) z Indiana Jonsem, Star Warsami, LOTR, D9 itd. Świetne filmy do miłego spędzenia czasu, a to, że nieodłączną cechą kina tego rodzaju jest kapitalne wykonanie i zbytnie nie przejmowanie się realizmem to normalka. Twierdzisz poza tym, że Avatar to tylko drogie, nowoczesne efekty i nimi film stoi, że gdyby go zrobić taniej to by dużo stracił. Jak dla mnie trochę mijasz się z prawdą. Idę o zakład, że gdyby teraz Cameron zrealizował za 250mln$ Terminatora to też znaleźliby się ludzie, mówiący, że gdyby nie technologia i kasa to by film był cienki jak dupa węża. Otóż nie, Cameron swoją karierą udowadnia, że można kręcić zachwycające filmy za jałmużnę od dentystów (tak?) a można i za setki milionów dolarów. To nie jest żaden z moich ulubionych reżyserów, ale za tą jego przedsiębiorczość i dostosowanie budżetu do efektów a nie na odwrót go niesamowicie cenię. - Bucho - 13-01-2010 theultimateqpa napisał(a):Mierzwak sorry ale...What the Hell Man? Avatar oryginalny? Wszelkie przejawy oryginalności w tym filmie to jedynie detale, które nawet przy maksymalnym naciągnieciu ich znaczenia nie zmienią faktu Moze sie myle, ale Mierzwiakowi chodzilo o "oryginalnosc" w sensie braku bazy wyjsciowej w postaci komiksu, ksiazki itp. theultimateqpa napisał(a):Okej, od razu żeby nie było: Lubie Saldane a Neytiri to obok dr. Augustine i Quaritcha moja ulubiona postać z filmu, i spokojnie mogę dołączyć do tego rosnącego na świecie klubu milośników niebieskich kobiet z ogonami. Oscar, a nawet niminacja, to gruba przesada. - Galahard - 13-01-2010 Bucho napisał(a):Widze, ze od czasu Bay`a liczy sie tylko poziom akcji w akcji G-Prawda, przykład V for Vendetta. Wybitnie film nastawiony na historię, kreację postaci i ich dynamizm a nie na akcje. Bucho napisał(a):Przeciez taki ten film mial taki byc (efekty) nie ma sytuacji co by bylo gdyby. Dla mnie bomba, zgadzam się. Tylko dziwi mnie jak niektórzy wywyższają ten film do rangi arcydzieła pod każdym niemalże względem. Avatar ma od groma wad i niczym nie błyszczy specjalnie (poza tym o czym już wiele razy wspomniałem - efekty, reżyseria w sensie formy i sposobu podania) Bucho napisał(a):Jizas, Avatar nie ma zaplecza w ksiazkach, poprzednich filmach, komiksach, kalendarzach strazackich - nie mial fanow przed premiera! Nawet z 3D i efektami mogl sie nie zwrocic Znowu G-prawda. V for Vendetta był z pewnością jako komiks mniej znany, nawet jak miał fanów. Film miał mniejszą pule ludzi którzy na starcie poszli by na niego niż Avatar. Czemu? Bo Avatar stworzył Cameron, i samo "Cameron" to już gwarancja zwrotu z inwestycji (dzięki mediom które dość ostro nakręciły się na film oraz rozmyślnej promocji i faktowi że ostatni duży projekt Camerona ujrzał światło dzienne 12 lat temu. Czy któryś reżyser tak znany zniknął na 12 lat?). Bucho napisał(a):Cameron swiadomie i z pelna premedytacja czerpal z klasykow. Jak już gdzieś ludzie pisali - nie jestem fanem re-inwencji tego co już było nakręcone. Tutaj Cameron ze swoim scenariuszem nie popisał się zupełnie. Tym bardziej dziw że ma na koncie Terminatory + Aliena. Moim zdaniem to nie usprawiedliwia niczego. Bucho napisał(a):oczywiscie nie sadze, ze Avatar bedzie miec grono mega schizolskich fanow Już ma, a jeśli tak dalej pójdzie to będzie ich tylko przybywać. Oczywiście Lucas świadomie kreuje swoje imperium na SW i szczerze wątpię by Cameron miał podobny plan. Generalnie fajny film, topowe efekty i 3D, dobrze wyreżyserowany mający to coś co sprawia że wychodzi się z kina z niedosytem i wtłoczoną Pandorą do głowy. Tylko czemu 95% ludzi broni w tym filmie aktorów, scenariusza, muzyki etc. podczas gdy gada się głównie o tym że Zoe wyszła seksownie, efekty były zajefajnie i Pandora lśniła się jak psu jajca? Może im się podoba, ich prawo, ale jak słyszę żeby od razu dać Cameronowi koronę, obsypać oskarami, złotymi globami i wpisać na złote karty historii to mnie skręca - bo prawda jest taka że jako film-film Avatar jest przeciętny. Jako widowisko-baja z morałem dla 15 latka-kretyna który nie będzie musiał myśleć na nim i wszystko w lot zrozumie i dla fanów efektów spec, CGI i 3D - genialny (sorry 15-latkom za porównanie). Dla mnie będzie, prowadźcie sobie dalej tę kawalkadę ochów achów nad Avatarem - moja zdanie jest już znane. Simek - ja nie twierdzę ze Cameron nie ma talentu jako reżyser i że wszystko zawdzięcza efektom. Wręcz twierdzę że jeśli ktoś ma dostać oskara w tym roku to jego spece od efektów i właśnie on sam, za to jak to poskładał do kupy wszystko. Też za to go cenię. Ale żeby od razu jechać z tekstem że arcydzieło kina..? Craven - z tym że film oryginalny nie jest się już pogodzili wszyscy chyba, zresztą nikt tego nie broni. Ja też nie czepiam się najmocniej scenariusza bo jest jaki jest. Potencjału jako historii w nim nie ma. Potencjał był jedynie w tym jak to opowiedzieć by ludzie nie wyszli zniesmaczeni z sali i ten Cameron potencjał wykorzystał bezblędnie. - Bucho - 13-01-2010 Galahard napisał(a):Znowu G-prawda. V for Vendetta był z pewnością jako komiks mniej znany, nawet jak miał fanów. Film miał mniejszą pule ludzi którzy na starcie poszli by na niego niż Avatar. Czemu? Bo Avatar stworzył Cameron, i samo "Cameron" to już gwarancja zwrotu z inwestycji (dzięki mediom które dość ostro nakręciły się na film oraz rozmyślnej promocji i faktowi że ostatni duży projekt Camerona ujrzał światło dzienne 12 lat temu. Czy któryś reżyser tak znany zniknął na 12 lat?). Ale o czym byla mowa? O zarobkach. VfV nie kosztowal tyle i tyle nie zarobil co Avatar. Galahard napisał(a):Dla mnie bomba, zgadzam się. Tylko dziwi mnie jak niektórzy wywyższają ten film do rangi arcydzieła pod każdym niemalże względem. Powaznie? Galahard napisał(a):Avatar ma od groma wad i niczym nie błyszczy specjalnie (poza tym o czym już wiele razy wspomniałem - efekty, reżyseria w sensie formy i sposobu podania) Czyli jednak blyszczy Galahard napisał(a):G-Prawda, przykład V for Vendetta. Wybitnie film nastawiony na historię, kreację postaci i ich dynamizm a nie na akcje. VfV to nie jest blockbuster...nie byl tworzony jako blocbuster. Galahard napisał(a):Czy któryś reżyser tak znany zniknął na 12 lat?). Cameron, to nie Spielber - wcale nie jest taki znany. Juz tlumacze, zapytaj kogos przypadkowego o filmy Spielberga, a zapytaj o Camerona...Titanic i pewnie cisza. Galahard napisał(a):Już ma, a jeśli tak dalej pójdzie to będzie ich tylko przybywać. Oczywiście Lucas świadomie kreuje swoje imperium na SW i szczerze wątpię by Cameron miał podobny plan. Zdecyduj sie, przed chwila pisales, ze to nie ten sam fenomen. Co do kierowania "imperium" Cameron jak Jackson nie bedzie sie bawic w osobista sprzedaz zabawek...koles ma lepsze rzeczy do robienia - na przyklad plywanie batyskafem w okolicach rowu marianskiego. Galahard napisał(a):Jako widowisko-baja z morałem dla 15 latka-kretyna który nie będzie musiał myśleć na nim i wszystko w lot zrozumie i dla fanów efektów spec, CGI i 3D - genialny (sorry 15-latkom za porównanie). Powaznie, dla kretynow? Chyba filmow Bejomeriha nie widziales. Film jest prosty i banalny, ale nie jest prostacki i glupi - juz nie robmy jaj z pogrzebu. Galahard napisał(a):le jak słyszę żeby od razu dać Cameronowi koronę, obsypać oskarami, złotymi globami i wpisać na złote karty historii to mnie skręca - bo prawda jest taka że jako film-film Avatar jest przeciętny Kto Cie zmusza, zeby brac takie wypowiedzi na serio - Galahard - 13-01-2010 Bucho napisał(a):Ale o czym byla mowa? O zarobkach. VfV nie kosztowal tyle i tyle nie zarobil co Avatar. Póki co wychodzi podobnie jak się zestawi koszta produkcji a zarobki. Bucho napisał(a):Czyli jednak blyszczy Gratuluję elokwentnego spostrzeżenia. Trochę, po części błyszczy. Bucho napisał(a):VfV to nie jest blockbuster...nie byl tworzony jako blocbuster. Definicja Blockbustera. Generalnie kino niszowe to kino niszowe. VforV miał zarabiać. I zarobił. Wiadomo że bb pokroju Avatara to inna półka jak spojrzeć na zarobki, ale to nie znaczy że film który zarabia 150 mln $ bb już być nie może. Bucho napisał(a):Cameron, to nie Spielber - wcale nie jest taki znany. Juz tlumacze, zapytaj kogos przypadkowego o filmy Spielberga, a zapytaj o Camerona...Titanic i pewnie cisza. Szczerze, wątpię. Równie dobrze mógłbym to samo powiedzieć o Spielbergu. Tak jakby się kłócić co było bardziej znane. Jurassic Park czy Terminator lub Obcy... Bucho napisał(a):Zdecyduj sie, przed chwila pisales, ze to nie ten sam fenomen. Co do kierowania "imperium" Cameron jak Jackson nie bedzie sie bawic w osobista sprzedaz zabawek Miałem raczej na myśli kręcenie następnych 5 obrazów, serialu i 10 gier video. Bucho napisał(a):Powaznie, dla kretynow? To był przejaw połączenia hiperboli i przenośni. Sam poszedłem na ten film więc zaliczam się do grupy. Oczywiście że film jest prosty, wow. Jego największą zaletą jest umiejętność ukrycia prostoty i jej sprzedanie. Bucho napisał(a):Kto Cie zmusza, zeby brac takie wypowiedzi na serio szkoda tylko że 4/5 osób ma taką wizję... - Bucho - 13-01-2010 Galahard napisał(a):szkoda tylko że 4/5 osób ma taką wizję... 4/5 osob sie myli. Galahard napisał(a):Póki co wychodzi podobnie jak się zestawi koszta produkcji a zarobki. Avatar wraz z reklama kosztowal jakies 400 baniek, a zarobil juz prawie 1,4 miliarda...nie wiem, czy jest sens robic zestawienie. Galahard napisał(a):Gratuluję elokwentnego spostrzeżenia. ... - Albertino - 14-01-2010 http://www.filmweb.pl/%22Avatar%22+plagiatem+radzieckich+ksi%C4%85%C5%BCek+SF,News,id=57416 ![]() Czytał ktoś na tym forum książki, o których mowa? |