Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Książki - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Książki (https://forumkmf.pl/Forum-Ksi%C4%85%C5%BCki--38)
+--- Wątek: Książki (/Thread-Ksi%C4%85%C5%BCki--70)



- Mefisto - 05-09-2009

Artemis napisał(a):Bukowski to jest lektura obowiązkowa:).

no tak, ale akurat ten tytuł prawi konkretnie o...Hollywood, co pewnie nie każdego obejdzie :)


- slepy51 - 08-09-2009

Takie coś sobie do poczytania kupiłem:

The Jaws Log 30th Anniversary Edition - Carl Gottlieb

[Obrazek: 235770_1.jpg]
[Obrazek: 235771_2.jpg]
[Obrazek: 235772_3.jpg]


- elilhrairrah - 08-09-2009

Ze swojej strony również polecę kilka książek Kinga. Czytanie na własną rękę zacząłem właśnie od 'Lśnienia' i cyklu 'Mrocznej Wieży'. Do zaprowadziło mnie do 'Carrie', 'Miasteczka Salem', 'Skazanych na Shawshank', 'Bezsensości', 'Sklepiku z Marzeniami', 'Blaze', 'Talizman', 'Dolores Claiborne' oraz licznych opowiadań. Ostatnio z sentymentu sięgnąłem też po najnowsze dzieło - 'Rękę Mistrza'. Moje wrażenia są takie, że o ile na początku zapowiada się wyśmienicie, potem jednak fabuła przestaje ciekawić, potencjał się rozmywa. Finał natomiast nie ma w sobie nic z grozy, jest tandetny.

Książki Philipa Kinreda Dicka wprowadzają w niesamowity, zawirowany, narkotyczny świat. Przede wszystkim 'Ubik', również 'Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha', 'Człowiek z Wysokiego Zamku', 'Blade Runner', a także 'VALIS'. Również ciekawe, aczkolwiek nieco słabsze są 'Wbrew Wskazówkom Zegara' czy 'Labirynt Śmierci'. Bardzo dobrze mi się czytało 'Wyznania Łgarza', książkę nie fantastyczną, realistyczną ale wartą polecenia.

Wysoko sobie też cenię książki Braci Strugackich, 'Piknik Na Skraju Drogi', 'Ślimak Na Zboczu', 'Żuk W Mrowisku', 'Trudno Być Bogiem', 'Poniedziałek Zaczyna Się W Sobotę', 'Sprawa Zabójstwa' czy obecnie przeze mnie czytany 'Przenicowany Świat'.
W 'Ślimaku Na Zboczu' zachwycili mnie kafkowskim klimatem, wszechogarniającym zagubieniem, masą niezrozumiałych zasad, absurdem. W 'Poniedziałeku...' znajdziemy przede wszystkich rewelacyjne poczucie humoru, galerie niesamowitych postaci i zdarzeń. Ich książki to zdecydowanie więcej niż samo Sci-Fi.

Także Jonhathan Carroll z 'Krainą Chichów', 'Białymi Jabłkami', 'Szklaną Zupą', 'Kościami Księżyca'... wprowadza w swój fantastyczny świat. Zupełny odlot.

Ostatnio czytam też 'Lód' Dukaja, książka okrutnie dobra i wielka jak cegła. Dukaj posługuje się w niej starym językiem z okolic 1900 roku. Skrupulatnie i bardzo wiarygodnie prezentuje alternatywną rzeczywistość z ciekawymi postaciami i równie ciekawymi przemyśleniami. Mimo to książkę czyta mi się niesłychanie ciężko, powoli. Uwaga! Przekładając kartki z prawej strony na lewą w trakcie czytania formują się dwie wysokie wieże papieru. Czytane linijni im bliżej środka zakręcają, powodując dezorientację i wielokrotnie wpadałem w pętlę czytająć to samo zdanie.


- Phlogiston2 - 09-09-2009

Jak napisać scenariusz filmowy- kultowa książka na tym forum :wink: Trzeba przyznać, bardzo ciekawie i fachowo napisana. Daje dużo do myślenia
8/10

Zew Cthulhu (zbiór opowiadań):
Cudo, zasłużenie kultowe opowiadania-gęsia skórka i koszmary w nocy gwarantowane. Na razie brak mi słów by w pełni oddać zajebistość twórczości samotnika z Providence, więc pzowolę sobie na tylko pobieżną ocenę:
Zew Cthulhu- 8.5 za stworzenie podwaliny znanej i lubianej mitologii;-)
Widmo z nad Innsmouth 8- za klimat i wyrąbistą koncówkę
Szepczący w Ciemności- 7.5- ostro ryje beret
Duch Ciemności- 7 albo 6.5- w sumie tylko solidne opowiadanko; motywy autobiograficzne mnie nie ruszyły.
Koszmar w Dunwich- 9 Wilbur W. rządzi
Kolor z Przestworzy- 9.5 OŻEŻ JA P*****, TO JEST DOPIERO KLIMAT!!!
Nowela aż dopomina sie o ekranizację. Tylko krok dzieli to cudo od boskiej doskonałości.
Muzyka Ericha Zanna- 7. Szkoda, że to mniej niż nawet 10 stron...


- elilhrairrah - 09-09-2009

Z Lovecrafta dodałbym jeszcze 'W górach szaleństwa'. Ekipa na Antarktydzie, ekstremalne zimno, odosobnienie, niesamowite góry i zabudowania... Mógłby z tego też powstać świetny film, już 'Coś' widać było ten klimat.


- military - 10-09-2009

Z Lovecrafta czytałem Przypadek Charlesa Dextera Warda i parę opowiadań z Zewu Cthulhu - klimat rzeczywiście powalający, ale nie tyle groźny, co jakiś taki... smutny, ponury. Aż przeczytałbym sobie coś tego gościa w tej chwili. Ech, te opuszczone piwnice ze studniami, w których coś chrobocze...:)

Joe Haldeman - Wieczny pokój - chciałem "Wieczną wojnę", ale nie mieli w bibliotece, więc padło na znacznie gorszy - według recenzentów - Wieczny pokój. I rzeczywiście, książka, choć świetnie napisana (i w paru miejscach ewidentnie spartolona przez tłumacza - są całe akapity, które po prostu nie mają sensu), jest w samych założeniach mocno nielogiczna i w paru momentach zwyczajnie tandetna i durna.

Jest tak: przyszłość, ludzie mogą łączyć się ze sobą za pomocą złącz, co powoduje że czują się wspólnie jak jedna osoba. Ten myk wykorzystuje wojsko - żołnierze operują robotami na odległość. Jest jakaś wojna z "rebeliantami", ogólnie rzecz biorąc. Jest trochę totalitaryzmu Gdzieś w tle przewija się sekta wieszcząca koniec świata. Bohater jest żołnierzem-fizykiem, mającym romans z wykładowczynią. On jest czarny, ona biała - i jest skandal. Bo w ogóle jest rasizm w tym świecie. Są też maszyny, które potrafią wytworzyć wszystko, jeśli mają odpowiednie materiały. Nagle okazuje się, że dłuższe połączenie międzyludzkie sprawia, że człowiek jest niezdolny do przemocy. I wychodzi na jaw projekt wojskowo-badawczy, który może doprowadzić do zniszczenia wszechświata...

Dużo i chaotycznie, nie? Właśnie taka jest książka - miliard ledwie liźniętych, choć samych w sobie fajnych pomysł. Ogólnie fabuła skupia się jednak na tym, że bohater-wojskowy wraz z grupą przekabaconych na pacyfizm morderców chce uratować świat, nie dopuszczając do odpalenia nowej broni, poprzez uczynienie wszystkich pacyfistami, co może uczynić zajmując jakąś bazę, która... bla bla. A on w międzyczasie ma problemy i myśli samobójcze, a ich śledzi sekta i mordercy, a rząd to, a naukowcy tamto... Dziżas, jaki chaos. Nie sposób krótko streścić tej książki.

W każdym razie - całość nawet nie byłaby taka zła, gdyby nie była pobieżna. Autor tworzy strasznie udziwniony świat, a jednak wszystko zachowuje się mniej więcej tak jak dziś. Wpływ "maszyny robiącej wszystko" na gospodarkę jest wyjasniony może w dwóch akapitach - trochę mało. Poza tym za dużo tu tanich deus ex maszynów. Poza maszyną robiącą wszystko, która pozwala bohaterom przekupywać kogo chcą, mamy tajemniczego Generała, który pomaga im dosłownie we wszystkim - załatwia im samochody, daje wejście do tajnej bazy itp. Śmierdzi to malizną, bo wygląda tak, jakby autor namnożył problemów i nie miał pomysłu na wybrnięcie z nich, więc stworzył generała, który cudownie wszystko załatwia.

Największą wadą książki jest jednak zakońćzenie. To tak, jakby Władca pierścieni docierał do chwili, w której Frodo i reszta dochodzą do wrót Morii i nawet pokonują tego mackowego potwora, a następnie pada zdanie "i mieliśmy wiele przygód i uratowaliśmy świat", po czym powieść się kończy.

Ogólnie wielki zawód, choć trudno odmówić Haldemanowi umiejętności pisania - czyta się gładko i szybko. 5/10


- elilhrairrah - 10-09-2009

Cykl patroli Łukjanienki: 'Nocny Patrol', 'Dzienny Patrol', 'Patrol Zmroku', 'Ostatni Patrol'
Wciągająca lektura, fantasy w dziesiejszym świecie w większości w Moskwie. Na świecie, obok zwykłych ludzi są jeszcze Jaśni i Ciemni. Magowie, Czarodziejki, Wiedźmy, Wilkołaki, Wampiry, Zmiennokształtni... Jaśni i Ciemni, wiecznie w opozycji, dbają o wzajemną równowagę, wzajemne przestrzeganie ustalonych praw.

Sięgnąłem też po 'Brudnopis', ten jednak mnie rozczarował. Czytało się szybko, fabuła niby wciągała lecz wszystko to było jakieś miałkie i dużo słabsze od cyklu patroli. Proste zdania, proste dialogi, książka jest do łyknięcia bez ani jednego przegryzienia.

Więcej:
http://www.biblionetka.pl/author.aspx?id=424


- Phlogiston2 - 10-09-2009

elilhrairrah napisał(a):Z Lovecrafta dodałbym jeszcze 'W górach szaleństwa'. Ekipa na Antarktydzie, ekstremalne zimno, odosobnienie, niesamowite góry i zabudowania...

military' napisał(a):Z Lovecrafta czytałem Przypadek Charlesa Dextera Warda i parę opowiadań z Zewu Cthulhu - klimat rzeczywiście powalający, ale nie tyle groźny, co jakiś taki... smutny, ponury. Aż przeczytałbym sobie coś tego gościa w tej chwili. Ech, te opuszczone piwnice ze studniami, w których coś chrobocze...:)

Dzięki
Dopisane do listy must see ;-)


- soldamn - 10-09-2009

Military ---> bez sensu jest czytać drugą część serii nei znając pierwszej. Ja pierwszą znam z komiksu Marvano (podobno wiernego, scenariusz pisał sam haldeman). I było naprawdę fajne.


- military - 10-09-2009

Soldamn, to nie jest druga część serii. Autor nawet w przedmowie podkreśla, że nią nie jest i żeby książki tak nie traktować.


- soldamn - 10-09-2009

autor autorem, ale z tego go wiem to spierdoliłeś sobie conajmniej pół Forever War, bo będziesz wiedział jak się pewna sprawa skończy.


- military - 11-09-2009

Hmm, a czytając najpierw Władcę pierścieni spierdoliłeś sobie Hobbita i Ślimakirion. Niezbyt logiczne rozumowanie.


- Phlogiston2 - 17-09-2009

Rzeźnik Drzew- Andrzej Pilipiuk
Zacznijmy od tego, że te opowiadania są spoko. Mają swój klimat, Pilipiuk popisuje się oryginalnymi konceptami i erudycją. Spoko. Tylko spoko. Zacznijmy od głównych bohaterów- większość z nich to w zasadzie pionki pozbawione charakteru(tu mała dygresja- pan Andrzej ma rękę do antybohaterów, takich jak narrator "Silnika z Łomży"
stąd,
oraz oczywiście JAKUB WĘDROWYCZ!)
Tu zaskoczyła mnie ostatnia nowelka, z dr.Skórzewskim jako głównym bohaterem- dr.Paweł zawsze był harcerzykiem szlachetnym-że-aż-dupa-boli*; w kończącym zbiór opowiadanku nie irytuje-widać na starość wyszedł na ludzi :twisted:

Poza tym stałe leitmotivy w radosnej twórczości Pilipiuka:
-groteskowe przedstawienie przenikających się światów
-uwielbienie dla carskiej Rosji
-Polska jako supermocarstwo (kto czytał poprzednie antologię autora będzie wiedział o co kaman)
-Czarny humor
-Niechęć do komuny
-Wątki archeologiczne

Jedne nowelki lepsze, drugie gorsze, te śmieszne, tamte smutne; wszystkie solidne warsztatowo

Najlepsze opowiadania w zbiorze?
Bunt Szewców, Połoz, Czytając w Ziemi, Ślad oliwy na piasku, i Serce kamienia ex equo ze Szkoleniem
Pilipiuk miał lepsze antologie- polecam 2586 kroków i Czerwoną Gorączkę
Ocena ogólna: 6/10
Teraz czytam Homo Bimbrownikusa, jestem w połowie i wcale nie zamierzam przestać:) Jak skończę to napiszę mini-reckę.
PS Czy tylko mi "Wielki Grafoman" kogoś przypomina?

[Obrazek: pilipiuk_andrzej_6070414.jpg]

*Choć trzeba przyznać, że opowiadania z doktorem w roli głównej (2586 kroków, Czerwona Gorączka, Wieczorne Dzwony i Ślad oliwy na piasku) mają zarąbisty klimat.


- military - 17-09-2009

Neil Gaiman - Nigdziebądź - autor cholernie przereklamowany, zacznijmy od tego. Pisze stylem mocno licealnym (chyba że takie wrażenie to zasługa tłumacza). A Nigdziebądź to książka po prostu koszmarna, zbierająca wszystkie wady fantasy i mnożąca je po tysiąckroć.

Przede wszystkim rzeczy dzieją się tu "bo tak". Bohaterowie mają niewyjaśnione zdolności, o których przypominają sobie kiedy im wygodnie, a innym razem jakoś ich nie używają. Przedstawiony świat nie trzyma się kupy, szwy rozłażą się w każdym rozdziale - poszczególne scenki są konstruowane, bo wypadają "fajnie", ale sensu w nich nie ma za grosz. Można zadać tysiąc pełnych wątpliwości pytań odnośnie tego, jak przebiegają niektóre dziwaczne zwroty akcji, ale wyjaśnienia i tak nie będzie - bo to fantasy, może się dziać co chce. Ja tego nie kupuję, muszę mieć przynajmniej namiastkę spójności. A tutaj wszystko jest diabelnie niespójne.

Mógłbym ponarzekać na denne i pozbawione polotu dialogi czy chybiony humor, ale jednak największą wadą jest konstrukcja fabuły rodem z gry komputerowej. Pierwsza plansza: bohater zbiera przedmioty, otwiera wejście, loading, druga plansza - zaczyna od zera w nowej, nieznanej lokacji. I tak dalej. Wszystko pojawia sie nagle i bez zapowiedzi, nagle ktoś sobie przypomina, że o, tam są wampiry - choć wczęsniej nie było o nich mowy, choć nie pasowały do przedstawianego świata i upchnięto je na siłę (to tylko przykład). Tak jakby Gaiman wymyślał wszystko na bieżąco, pisząc kolejne rozdziały. Zero planu, tylko ogólny zarys fabuły, a potem hulaj dusza - piszemy co ślina na język przyniesie. Wpienia mnie takie coś, dopisywanie kolejnych elementow świata, doczepianie ich na chama i bez subtelności, jest ewidentne.

Za to wszystko - i za fakt, że fabuła jest mimo wszystko cholernie oklepana, a cała oryginalność miała się zasadzać na okazyjnych "kurwach" i brutalności - daję 2/10. Dwa, bo czytałem gorsze książki. Ale niewiele ich było - i były przynajmniej bardziej pomysłowe.

[ Dodano: Czw Wrz 17, 2009 22:36 ]
A teraz siadam do "Drogi".:)


- Phlogiston2 - 17-09-2009

Drogi na pewno żałować nie będziesz :smile:


- Snuffer - 17-09-2009

Military, nie sądzę żebyś po tych fatalnych doznaniach z Nigdziebądź (też nie lubię tej książki) miał ochotę, ale naprawdę dobrze Ci radzę - sięgnij po Amerykańskich Bogów.


- wujo444 - 17-09-2009

Nigdziebądź to taka Alicja w strzepkach Londynu. Z jednej strony jest pare fajnych pomysłów, ale wszystko leci po oklepanym schemacie i nie udziela wielu odpowiedzi na zadane pytania. Z drugiej.. nawet mnie wkręcił klimat, choć głównego bohatera za chiny polubic nie umiałem, taki jakis banalny. Ujdzie, ale przeczytałem juz Nigdziebądź, Koralinę i Amerykańskich Bogów, i nadal nie znalazłem nic, co sprawiłoby, że uznałbym Gaimana za twórce ponadprzeciętnego.


- Azgaroth - 17-09-2009

A ja czytałem Amerykańskich Bogów, Gwiezdny Pył, Nigdziebądź i opowiadania i uważam, że to bardzo dobry autor. Szczególnie podobali mi się Amerykańscy Bogowie i Niegdziebądź. Lubie klimat tych książek, ciekawie skonstruowane światy lub jak w przypadku Gwiezdnego Pyłu twórcze wykorzystanie oklepanych pomysłów. Chyba sobie sięgnę po następne książki, dawno nie czytałem nic Gaimana :)

A Nigdźiebądź to był pierwotnie scenariusz serialu: http://www.filmweb.pl/f117123/Nigdzieb%C4%85d%C5%BA,1996


- Tyler Durden - 18-09-2009

Gaimana uwielbiałem do czasu jak... zacząłem czytać jego książki :)
Najpierw poznałem go za sprawą serii komiksowej Sandman i byłem zauroczony, później sięgnąłem po "Amerykańskich bogów" i byłem już zakochany (nie rozumiem osób uważających ją za jego najsłabszą książkę) a potem przeczytałem "Gwiezdny pył" i uczucie nieco ostygło, ale uznałem, że ta dość błaha opowiastka dla dzieci jest wypadkiem przy pracy. Później zetknąłem się z "M jak magia" i już poważnie zacząłem się zastanawiać, czy jego twórczość jest dla mnie. Bajkowe opowiastki czytało się przyjemnie ale wylatywały z głowy z chwilą sięgania po kolejną historyjkę. "Nigdziebądź" nieco podratowało jego notowania w moich oczach, ale szału specjalnego nie było. Dopiero o "Chłopakach Anansiego" mogłem z pełnym przekonaniem powiedzieć, że mi się podobały. Ale po zaliczeniu "Księgi cmentarnej", będącej dość infantylną i znowuż błahą (co jest cechę niestety większości jego książek) opowiastką (będącej zresztą rozszerzeniem jednego opowiadania z "M jak magia") postanowiłem na razie nie sięgać po drugi zbiór opowiadań sygnowanych jego nazwiskiem. A zatem Gaiman to twórca dwóch genialnych tytułów: "Sandmana" i "Amerykańskich bogów" oraz gromadki przeciętnych (w porywach bardzo dobrych), aczkolwiek przyjemnych w lekturze książeczek, które można dość śmiało polecić osobom o różnym wyrobieniu literackim, przy czym niektórych trzeba ostrzec przed nabawieniem się zbyt wygórowanych oczekiwań.


- military - 23-09-2009

No i skończyłem Drogę... Bardzo dobra książka, choć nie mogę powiedzieć, żeby mnie zachwyciła. Klimat niesamowicie sugestywny, ale styl narracji... cóż, jestem zwolennikiem klasycznego podejścia. Poza tym widzę dwie wielkie wady: po pierwsze całość jest króciutka, a po drugie... nie pokazuje niczego nowego. Jest dla dzieł postapokaliptycznych tym, czym Dead Space dla gatunku "potwory na statku kosmicznym" - przedstawicielem doskonałym, ale pozbawionym krzty oryginalności. Bo Droga to w zasadzie klasyczna opowieść o zombi - bez zombi. A tyle już się tego naczytałem / naoglądałem, że naprawdę nie robi na mnie wielkiego wrażenia.

Poza tym Droga powiela największą wadę wszystkich dzieł tego typu: otwarte zakończenie. Jak zwykle akcja się urywa bez jakiegokolwiek rozwiązania. Klasyczne zagranie w gatunku - tak ograne, że aż wkurzające. Naprawdę mam serdecznie dość opowieści survivalowych, w których nic nie wiadomo i z których nic nie wynika. O globalnej zagładzie wynikłej ze z grubsza nieznanych przyczyn traktowało już z milion utworów. I 99% z nich kończyło się jak Droga. McCarthy nie wykazał się oryginalnością, ale cóż - w swojej klasie stworzył majstersztyk. 8/10