Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótko o polskich filmach - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy polskie (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-polskie--13)
+--- Wątek: Krótko o polskich filmach (/Thread-Kr%C3%B3tko-o-polskich-filmach--4004)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50


RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 05-01-2022

Ano tak, zapomniałem, że ma Kleksa wyreżyserować. No spoko, w sumie taki teledyskowy montaż może tam zagrać.

Po Kleksie pewnie wróci do gangsterki :P


RE: Krótko o polskich filmach - Snappik - 05-01-2022

(05-01-2022, 23:17)Pelivaron napisał(a):
(05-01-2022, 23:09)Snappik napisał(a): Fabijański i jego rola w tym filmie - tego nie grali nawet u Vegi :)

Epicka rola :D

Pewnie, gdyby to był inny aktor to bym se pomyślał "no chłop robi se jaja", ale, że to Fabijański to pewnie "dał z siebie wszystko", pełna powaga i wchodzenie w rolę przed "kamera, akcja!" :D

Chcesz powiedzieć, że przed każdą sceną "dosłownie" wchodził w rolę? ;)

Cytat:Stawiam, że Kawulski będzie chciał zrobić swoją trylogię. Kto następny? Łódzka ośmiornica? Pershinga pewno sobie odpuści skoro tutaj go nam lekko wyeksponował :)

Pershing odpada, ale może Masa będzie lepszym tematem chociaż to też lata 90-te, więc byłoby za dużo powielania tego samego. Najchętniej zobaczyłbym historię Żyda-gangstera (!) Menachema Bornsztajna (znanego jako Ślepy Maks), który w latach 20. XX wieku miał u stóp cały przestępczy światek w Łodzi i zarządzał wymuszeniami oraz rozbojami. Po wojnie ożenił się z 40 lat młodszą kobietą (ok) i podobno miał tyle hajsu, że zatrudnił się jako portier ;) Ciekawa postać na ciekawe czasy.


Cytat:Generalnie Kawulski mógłby - podobnie, jak przy KSW - spiknąć się z jakimś bardziej utalentowanym reżyserem, który by go utemperował i poprowadził lepiej historię. Bo w sumie pomysły jakieś tam ma, inscenizacja niektórych scen też ok, ale właśnie, finalnie wychodzi z tego wszystkiego za duży pierdolnik.

Kawulski w poprzednim filmie poradził sobie naprawdę ok. Tutaj nie wiem co w niego wstąpiło, że wziął na warsztat taką ilość gadek do kamery i z offu. Nie widział potencjału w tej historii? Przecież postać Nikosia jest naprawdę nietuzinkowa, a po necie latają fotki jak sobie pije wódeczkę z Czarkiem Pazurą ;)


RE: Krótko o polskich filmach - srebrnik - 05-01-2022

Jeszcze w temacie tego nowego dzieła Kawula. On dosłownie zekranizował ten żart:

Przychodzi kompletnie zjarany chłopak do dziewczyny. Puka do drzwi, ta po chwili mu otwiera, zaprasza go do środka i mówi:
- Kochanie poczekaj chwilkę, ja skocze do łazienki dokończyć się malować i zaraz wychodzimy.
- Spoko.
Siedzi taki zajarany na kanapie, nagle zachciało mu się srać. I co tu teraz zrobić ?! Panna w łazience, a ja zaraz nie wytrzymam - myśli.
Zauważył, ze na podłodze leży pies - co mi szkodzi - zesram się na podłogę będzie na psa ...
Usiadł znowu taki ucieszony na kanapie. Przychodzi panna:
- Co to kurwa jest ?!
- No pies się zesrał.
- PLUSZOWY KURWA?!


RE: Krótko o polskich filmach - Snappik - 05-01-2022

W filmie jest jeszcze pijany stary ;) Ale fakt, to ekranizacja tego dowcipu. W ogóle w filmie padają chyba 2 kawały - żaden nawet nie był średnio śmieszny.


RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 05-01-2022

Oba opowiada Włosok.

Kto tam? Hipopotam :)

Ziomki z jednego planu zdjęciowego ;)

[Obrazek: 0vF5mTd.jpg]

[Obrazek: kZMrn6A.jpg]


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 07-01-2022

Kanał - świetne pierwsze ujęcie niczym u Zemeckisa prezentujące bohaterów idących przez Warszawę w ruinach. Generalnie realizacja na światowym poziomie i reżyserskiej ręki Wajdzie nie można odmówić. Pierwszy akt to generalnie nudy, a aktorstwo nie licząc Glińskiego i Sheybala dość teatralne były, jak nie słabawe. Dopiero jak wchodzą do kanałów, robi się konkret - klimat osaczenia i koszmarnych warunków, tracona powoli nadzieja bądź zmysły. I domyślam się dobrego przyjęcia i zachwalania Wajdy - wierne oddanie realiów i brak zbędnego mitologizowania/heroizowania (które byłoby obecne w późniejszym Wajdzie :P) - sporo leci tu bluzgów typu "srać" "gówno" czy pierwsze chyba w polskim kinie "kurwa mać", co w latach 50. było czymś nie do pomyślenia.

8/10


RE: Krótko o polskich filmach - Spoilerowo - 07-01-2022

wczoraj odpaliłem to nowe "dzieło" Kawulskiego ale oglądałem to na raty bo co chwilę pauzowałem i sprawdzałem coś w necie ale skończyłem na tej idiotycznej scenie ze stołem z powyłamywanymi nogami, to już był wczoraj punkt krytyczny w tej scenie gdzie powiedziałem - dalej nie oglądam, starczy na dziś

może jeszcze próbuję dokończyć w weekend ale przerost formy nad treścią, strasznie męczący i trwający 3 godziny, nie wiem każdy detal z życia tego gangstera miał być opowiedziany? każdy żart? nawet jak w golfie dwójce zrobili lepsze zabezpieczenia i to rozpracowywali? można przecież to było uciąć do 30 sekund

czy teraz w każdym nowym polskim filmie muszą być sceny ruchania, ruchania i jeszcze raz ruchania? obowiązkowo walenie wódy i kreska do nosa


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 08-01-2022

Eroica - ten film kojarzę głównie przez Straszny sen Dzidziusia Górkiewicza. Całościowo bije dość cyniczny ton - mniej romantycznego bohaterstwa, a wiele odcieni szarości i różnych pobudek niekoniecznie moralnych. I rzeczywistość przypomina o sobie - np. Dzidziuś służy w powstaniu (z którego potem dezerteruje), a w tym czasie żona zdradza go z węgierskim Leonem Niemczykiem :). Pierwsza nowela dość komediowa, głównie przez postać głównego bohatera. A w tej roli bryluje Edward Dziewoński. Gdyby dzisiaj by powstała, to twórcy zostaliby rozszarpani przez sebów wyklętych, bo jeden strzegący wejścia powstaniec warszawski mówi, że nie ma nabojów, a Dzidziuś z łączniczką upija się przywłaszczonym alkoholem (choć mam wrażenie, że powstanie warszawskie i tak jest tu mocno zromantyzowane i pokazane jednak o bardziej wyrównanych szansach - podobnie w Zakazanych piosenkach i Kanale - ot jak niby komuchy to nic tylko jechali po narodowym zrywie :P). Druga nowela zaś jest mega poważna, bo traktuje o tworzenii nierealnych mitów, i opowiadająca o trochę mało znanym mi fakcie z II wojny światowej - otóż polscy wojenni trafili do nazistowskiego obozu jenieckiego, który w przeciwieństwie do tych koncentracyjnych przestrzega międzynarodowych konwencji i więźniowie mają względne dobre warunki. Grupa oficerów prezentuje różne charaktery i to nie tak, że wszyscy są zgodni. Jeden z nich tylko marzy o ciszy i robi wszystko, by Szkopy go zamknęli w izolatce (i gdy to robi, to ci go z powrotem wsadzają – „oni wiedzą jak mnie ukarać”). Teraz myślę, że film jest dość uniwersalny oraz mógłby dziać w każdej rzeczywistości dotkniętej wojną. Z minusów to dźwięk na początku mocno nie domaga.
9/10


Con bravura - mogliby wrzucić ten na 35mm.online, skoro dali tam wszystkie filmy fabularne Munka, szczególnie, że oryginalnie miała być częścią Eroiki. Choć domyślam się powodów, czemu Munk jej nie włączył - postawy bohaterów są tu jednoznaczne i mniej tu filozofowania. A jedyny taki refleksyjny fragment dla krytyków i humanistów to jeden moment, gdy kolaborant mówi, że i tak pójdzie do piekła z powodu swego zawodu, a zakonnica mówi, że góralski woźnica sam jest winien wpadnięcia w sidła Niemców, z powodu swej chciwości. Przypomina to nawet jakąś sensację - fabuła polega na konspirze i są tu sus nartami niczym w jakimś Bondzie czy brawurowa ucieczka z willi.
7/10


Giuseppe w Warszawie - po smętnych dramatach, teraz coś dużo lżejszego, bo komedia. Zaskoczyło mnie, że do roli tytułowej wzięli autentycznego Włocha. A sam film stoi przede wszystkim kreacjami aktorskimi. Cifariello dobrze odegrał pierdołowatego "bandytę sycylijskiego", który potrafi przypomnieć o gorącym włoskim temperamencie. Czyżewska urocza i przede wszystkim bryluje Cybulski jako koleś, którego wkurwia ta cała zabawę w konspirację i walka o Wielką Sprawę i marzy tylko świętym spokoju. Realizacyjnie nieco słabiej. Widać, że chodzili po warszawskich plenerach, które nie sprzedały klimatu okupowanej stolicy. I finał mocno się dłuży. BTW Andrzeja Gawrońskiego jako młodego człowieka nadal można było rozpoznać po głosie.
7/10

EDIT: Wielkim szokowym newsem była decyzja, by nie dawać napisów pod hiszpańskie kwestie West Side Story, a Polacy byli pierwsi - bo w Giuseppe nie ma napisów, a sporo jest niemczyzny i włoszczyzny w dialogach. O ile nietłumaczenie włoskiego nie było konieczne i służyło efektowi komicznego, tak w scenach z gestapowcami mogliby tłumaczyć :P.


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 09-01-2022

Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale jak Giuseppe leciał kiedyś na Kino Polska, to były napisy pod włoskie i niemieckie kwestie. To pewnie kwestia lenistwa ludzi odpowiedzialnych za kopię filmową :P


RE: Krótko o polskich filmach - Mefisto - 09-01-2022

Nie, oryginalnie nie było tłumaczenia włoskich kwestii.


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 10-01-2022

Przesłuchanie - tym razem naprawdę krótko. Idealne oddanie warunków ubeckiej katowni. Janda w roli życia, choć inni aktorzy są świetni. Gajos i Ferency grający na przemian "dobrego i złego policjanta" czy Agnieszka Holland w roli komunistki obiektywnej szpieżki (w sumie casting perfekcyjny ;)).

10/10


RE: Krótko o polskich filmach - Snappik - 16-01-2022

Marusarz, Tatrzański Orzeł - Wielka postać polskiego sportu i marny film. Niemal w każdym elemencie położony na podstawowym poziomie. Widać, że był robiony na szybko, bo nie ma tu ani jednej sensownej idei jak opowiedzieć historię Marusarza, który był bohaterem nietuzinkowym, barwnym. Montaż skacze sobie radośnie między różnymi latami i wydarzeniami z jego życia - od dzieciństwa i mistrzostw Polski juniorów, przez działania w czasie wojny, a na sylwestrze w GaPa w 1966 roku kończąc - ale nie jest to ani składne, ani nawet nie klaruje wielkości tego człowieka. Ot po prostu takie odfajkowanie scenariusza, który zamyka się w 54 minutach (!). 

Jedyna scena, która nosi jakiekolwiek znamiona dobrze poprowadzonego dialogu to spotkanie w gabinecie z nazistowskim oficerem - bo nikt się tu nie spieszył i dał na chwilę odetchnąć postaciom. Poza tym kompletna słabizna, a potencjał był ogromny. O przyłożeniu się do detali nie ma co pisać, bo mowa tu o budżetowym filmie telewizyjnym, nie mniej pokazywanie skoków ze stylem V na 50 lat przed jego wynalezieniem to zakrawa na lekki żart :)

2/10


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 16-01-2022

Marusarz - Tatrzański orzeł - rzuciłem okiem na to. Przypomina mi te gnioty o papieżu, tylko mniej płaczliwe i lepiej zrealizowane (choć film wygląda bardziej jak serial niż film - jest typowe lenistwo wykorzystania materiałów archiwalnych). Film to w sumie idzie tak - dzieciństwo Marusarza, wybucha wojna, Niemce go biją, łapią i ten się chowa w psiej budzie, a potem świętuje sylwestra. Niczego się nie dowiedziałem szczególnego o Marusarzu i jego działalności w trakcie II wojny światowej - równie mógłby to być odcinek "Czasu honoru".

I niestety, nie umiemy już w kino historyczne z okresu II wojny światowej. Co by nie mówić o komunie, to tamte filmy były znakomite, nawet jakby komuszymi agitkami to się kryły z tym i starali się zniuansować postawy, a jak były sceny szokujące/drastyczne to faktycznie takie były. A tu Polacy wszyscy niezłomni i szlachetni, Niemcom brakuje rogów i spiczastych ogonów y (no dobra, wilczur był podwójnym agentem), podobnie folksdojcze - tu w postaci kreskówko złowieszczego Roberta Czebotara. A sceny mające szokować czy wzruszać wykalkulowane. O poziomie technicznym nie wspomnę (Marusarza ratuje fakt, że to produkcja telewizyjna) - odnośnie tego - raz napisy tłumaczą góralskie kwestie, a raz nie. Zresztą moim zdaniem były zbędna bo gwara nie była jakaś niezrozumiała i nie używali jakichś regionalnych słówek. Poza tym brak konsekwencji - Górali tłumaczą napisy, a Niemców/folksdojczów lektor (widocznie chcieli ukryć polski akcent aktorów :)).

Szczegółów zgodności historycznej nie będę czepiał, bo to norma w takich filmach. Ale ujrzałem jeden błąd historyczny - jak Marusarz czyta sobie Koziołka Matołka, to czyta 3. edycję z lat 50. (przerysowaną przez Walentynowicza).

Dużo lepiej by się sprawdził jako wstawki do dokumentu lub takowy fabularyzowany.


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 17-01-2022

Hydrozagadka (1970)

Moje pierwsze zetknięcie z Kondratiukiem i już czuję, że oto jest poważny kandydat na jednego z moich ulubionych twórców znad Wisły. Takie kino superbohaterskie to mógłbym oglądać hurtowo i nawet zaprezentować Marty'emu Scorsese :)

Kondratiuk pięknie się bawi konwencją i łączy do bólu hollywoodzki scenariusz przypominający odcinek Batmama z Adamem Westem z istnym mindfuckiem. Czego tu nie ma? Warszawski Superman, przegięte aktorstwo, złowieszczy duet Maklakwiecza i Maliniaka jako doktora i maharadży(!), kapelusz jako przeszkoda w uprawianiu miłości francuskiej, subtelna reklama amerykańskich czasopism i tytoniu, marynarz Pieczka przemawiający niczym na zgromadzeniu PZPR (i tłumaczenie Dobrowolskiego na język iiiajjoooąąą), krokodyl trenowany przez niemiecko-chińskiego kapitana łodzi podowodnej, no i najlepsza czołówka w historii polskiego kina :) Chcę wiedzieć jaki to towar musiał brać ten Kondratiuk.

Nic więcej nie mam do dodania - 9/10


RE: Krótko o polskich filmach - Dr Strangelove - 17-01-2022

Oglądałem ostatnio po ładnych kilku latach i zupełnie się nie zestarzało. Miałem taką samą radochę jak wcześniej.
Jasne, że całość jest mocno sztampową parodią, ale po prostu działa. No i z całej plejady najlepszy jest ten kto powinien być najlepszy - Józef Nowak jako Jak Walczak jako As jest po prostu arcygenialny. A Ewa Szykulska chyba nie była już nigdy bardziej seksowna :)

I zawsze jak jest upał to mi się przypomina to zdjęcie:
[Obrazek: 4f86b63a61fe6a40c9708ab815f152ee.jpg]
Pracuję po drugiej stronie ulicy :)


RE: Krótko o polskich filmach - Norton - 18-01-2022

Panowie, żar leje się z nieba.*

Obejrzałem kiedyś na bani i z 70 minut seansu zrobiło się 100, bo co chwila musiałem stopować i powstrzymywać ataki śmiechu. To jest właśnie ten typ humoru, który do mnie trafia. Wielki mały film.

* Tego typu cytatów jest mnóstwo, a ich największe natężenie ma chyba miejsce właśnie w scenie ze zdjęcia wyżej. Jak facio mówi o odznace nizinnej, to wymiękam. Te manieryzmy w wypowiadaniu kwestii niszczą, pięknie wpasowują się w konwencję.


RE: Krótko o polskich filmach - Corn - 18-01-2022

Ja zawsze robię sobie stopklatke na scenie z Fordem Capri sunącym po Warszawie lat 60tych. Powojenna stolica była w tamtym okresie najładniejsza (przynajmniej na taśmie filmowej)


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 18-01-2022

O, tak. Jak było kiedyś wspominane w tym wątku nawet - jedną z zalet oglądania starych polskich filmów jest możliwość ujrzenia tamtej Polski, która już nigdy nie powróci.

A jeszcze wczoraj widziało się fragment "Wielkich Wakacji" z De Funesem na Pulsie i mówiłem do ojczyma: "Ładna kiedyś była ta Francja". Na co on: "Wszystko kiedyś było ładne. Polska też." i aż mi się przypomniała moja ostatnia wizyta w Londynie (jeszcze przed pandemią), który przypominał już jakiś tonący w śmieciach skansen.


RE: Krótko o polskich filmach - Corn - 18-01-2022

No Warszawa teraz przeżywa mały renesans bo uporano się z syfem na ulicach i jest sporo nowych ładnych budynków, więc przez kilka najbliższych lat będzie miło :) Nie to samo co w latach 60tych, ale może podobnie


RE: Krótko o polskich filmach - simek - 18-01-2022

Druga połowa - lubię czasami odpalić jakieś polskie gówno, po to, aby skalibrować skalę ocen, utwierdzić się w przekonaniu, że gdy jakiemuś hollywoodzkiemu przeciętniaków daje 5/10 to tam serio jest za co dać te pięć punktów, bo są filmy, które leżą właściwie na każdym poziomie.
Fabuła jest tutaj chyba najlepszym elementem, bo nie jest w całości fatalna, jest po prostu zła, posklejana z najgorszych schematów jakie można sobie wyobrazić, ale dzięki ich użyciu ma to jakiś śladowy sens. W przeciwieństwie do aktorstwa: tutaj nawet Pazura wygląda jakby nie znał kwestii, tylko czekał na podpowiedzi reżysera, a najlepsze są gościnne występy piłkarzy i dziennikarzy. Sceny o których nawet bym nie pomyślał, że mogą być sztuczne, to są. Jest to pewnego rodzaju sztuka, aby nawet sekundowe ujęcie kibicowania w barze zagrać sztucznie pomimo nie wypowiadania ani słowa.
2/10 bo widziałem Kac Wawa.