Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Avatar (2009) reż. James Cameron - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Jamesa Camerona (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Jamesa-Camerona--87)
+---- Wątek: Avatar (2009) reż. James Cameron (/Thread-Avatar-2009-re%C5%BC-James-Cameron--1056)



- Bucho - 04-05-2009

Wrocilem z urlopu (Poznan rzadzi, watroba troche boli) i czas pobrykac na forum.

Kolejny malo mowiacy o samym filmie wywiad:
http://filmonic.com/sigourney-weaver-rehearsed-avatar-rainforest



Solo napisał(a):Nie o to mi chodziło. Po Cameronie oczekuję technologicznego s-f, gdzie otoczka służy solidnej opowieści: czy to o maniakalnym zabójcy młodej kobiety, czy o załodze podwodnego statku uwięzionej przez sztorm, czy tam o grupce żołnierzy otoczonej przez napastników w małej bazie. Tutaj zaś, z tego co mówisz, to pojawia się jakieś wydziwianie straszne, choć to wszystko oczywiście mogą być tylko jakieś trzeciorzędne fabularnie sprawy, ubarwiające jakąś sensowną historię


Technologiczny s-f to bedzie i raczej nie mozna miec co do tego watpliwosci. To, ze gory lataja, to zadne przekombinowanie, bo przeciez jest wyjasnione dlaczego, po co itp.


- Anonymous - 04-05-2009

Bucho napisał(a):To, ze gory lataja, to zadne przekombinowanie, bo przeciez jest wyjasnione dlaczego, po co itp.

Latające góry są przekombinowaniem.
Tak jest napisane i tak właśnie jest. Żadne wymyślne teorie tego nie zmienią.


- Craven - 04-05-2009

Solo napisał(a):Latające góry są przekombinowaniem.

Tzn, bo co? Powiedziałeś to ex cathedra i koniec? :razz:


- Anonymous - 04-05-2009

Dokładnie tak.
Dla mnie są przekombinowane i takie pozostaną, póki film nie przekona mnie że jest inaczej.


- Bucho - 04-05-2009

Solo w jaki sposob przekonales sie do podrozy w czasie w chociazby takim Terminatorze (tam kompletnie nic nie wyjasniaja odnosnie tego) Czy klonowania w JP?

Tutaj jest to calkiem ladnie wyjasnione (a przynajmniej ma byc)

Cytujac Cravena:

"Góry wypełnione po brzegi Niemożliwium - tym po co ludzie przylecieli na Pandorę, czyli nadprzewodnikiem zachowującym swoje właściwości w temperaturze pokojowej. Tak jak schłodzony nadprzewodnik sprawia, że kolejka lewituje nad torem z magnesów, tak na Pandorze pola magnetyczne planety i gazowego giganta wokół, którego krąży wytwarza takie "tory". Wyrywa taką górę, która następnie sobie radośnie sunie po niebie i grozi rozkurczem zwieraczy widowni w kinie"

Malo? Przy okazji, to latajaca nadprzewodnikowa gora jest (imho) mniej przekombinowana niz podroz w czasie.


- Anonymous - 04-05-2009

Bucho napisał(a):Solo w jaki sposob przekonales sie do podrozy w czasie w chociazby takim Terminatorze

Bo motyw podróży w czasie, choć podobno niemożliwy, ma swój urok i w kinie był od dawna. Latające góry nie.

Bucho napisał(a):Czy klonowania w JP?

Bo klonowanie to fakt naukowy? Uśmiech

Bucho napisał(a):Malo?

Może nie mało, ale wciąż dla mnie to jest głupie i niepotrzebne. Ale jak rzekłem, niewykluczone że odszczekam po obejrzeniu filmu.


- Mierzwiak - 04-05-2009

Mierzwiak napisał(a):Bo motyw podróży w czasie, choć podobno niemożliwy, ma swój urok i w kinie był od dawna. Latające góry nie.
To w końcu one są przekombinowane czy po prostu masz problem z zaakceptowaniem czegoś czego w kinie jeszcze nie było?

Sam pomysł oczywiście nowy nie jest, latające góry widziałem dziesiątki razy na ilustracjach fantasy/sci-fi, ale miło że w końcu będzie można zobaczyć to w filmie, w dodatku tak prosto i sprytnie wyjaśnione.


- Craven - 04-05-2009

Solo napisał(a):Bo klonowanie to fakt naukowy? Uśmiech
A nadprzewodnictwo to fantastyka? :mrgreen:

Obecnie dobrnęliśmy do nadprzewodników zachowujących swoje właściwości w ok. -130'C, uczelnie na świecie (w tym mój AGH) ścigają się w próbach stworzenia materiałów pracujących jako nadprzewodnik w coraz wyższych temperaturach. Latająca góra jest mniej przekombinowana niż sklonowany żabo-dinozaur i o całe lata świetlne mniej przekombinowana niż podróż w czasie.


- Anonymous - 04-05-2009

No to super, ale pozwól zachować mi mój sceptycyzm. Dla mnie latająca góra jest czymś niewłaściwym w filmie takiego artysty rozrywki jak Cameron i już. Po obejrzeniu filmu może to nie być takie jasne, ale trochę bawi mnie gdy widzę, jak z zacięciem godnym lepszej sprawy usiłujecie wmówić mi, że nie powinienem być do czegoś uprzedzony, mimo tego że jestem i nic z tym nie możecie zrobić.


- Craven - 04-05-2009

To nie jest wmawianie, to są fakty. Uśmiech


- Bucho - 04-05-2009

Solo, jesli chodzi o mnie, to mozesz sobie tupnac nawet nozka :wink:

Rzecz jest wyjasniona i nijak wielce przekombinowana, a to, ze jestes "uprzedzony" i po prostu ten motyw sie Tobie nie podoba, to juz inna sprawa.


- Mefisto - 05-05-2009

No, oblukałem ten numer Empire, o którym wspominał Bucho - wydanie faktycznie piękne, choć 40 zł jeszcze w życiu za gazetę nie dałem i dać nie zamierzam (tym bardziej, że nr ten, choć bogaty w środku nie ma absolutnie żadnych dodatków, w stylu plakat czy jakiś inny gadżet, z czego Empire przecież słynie). Co do samego Avatara, to jest to ok. 6 stron, z czego połowa to fotki, jakie można oblukać już od jakiegoś czasu on line. Niemniej jeśli ktoś ma okazję nabyć pismo, i to tanio (czytaj: w UK płacąc funtami), to powinien brać bez namysłu.


- Bucho - 05-05-2009

Zoe Saldana mowi co nieco na temat Avatara (od 7:24)
http://www.latinoreview.com/news/guapo-cam-exclusive-1-1-interview-with-the-new-uhura-zoe-saldana-6747


- Craven - 06-05-2009

Widziałem, niestety znowu nic nowego Smutny

[ Dodano: Sob Maj 09, 2009 11:27 ]
http://marketsaw.blogspot.com/2009/05/sam-worthington-talks-avatar-terminator.html - kilka słów Sama Worthingtona


- Albertino - 09-05-2009

Zwłaszcza podoba mi się fragment, w którym mówi, że Cameron jest najlepszym reżyserem do kierowania aktora z jakim pracował. Jestem skłonny w to uwierzyć - tyle świetnych ról wyszło spod jego ręki, i wielu aktorów zagrało u niego swoje życiowe role. Już nie mówię o Arnim, ale np. taka Jamie Lee Curtis też zawsze wypowiadała się o nim w samych superlatywach i chyba do dziś twierdzi, że to najlepszy reżyser z jakim pracowała. Zresztą nie tylko ona. Coś w tym jest, dlatego wierzę, że Sam Worthington to rzeczywiście strzał w dziesiątkę.


- Mental - 09-05-2009

ok, worthington to jedno, ale skąd u diabła będę wiedział, że to, co oglądam, to prawdziwy worthington, a nie worthington nvidia geforce 9800 GT? a jeśli poprawili mu mimikę na kompie? albo kompletnie zmienili cyfrowo wyraz twarzy? jakim cudem mam wycenić jego aktorski kunszt, skoro cameron wyrenderuje facetowi nawet pory na skórze? no chyba ze czegoś tu nie łapie i komputerowe będą tylko tła, a aktorzy normalni. nie śledziłem uważnie wszystkich newsów tu zamieszczanych, więc mogło mi coś umknąć. proszę zatem o wyrozumiałość.


- Craven - 09-05-2009

Mental napisał(a):ok, worthington to jedno, ale skąd u diabła będę wiedział, że to, co oglądam, to prawdziwy worthington, a nie worthington nvidia geforce 9800 GT? a jeśli poprawili mu mimikę na kompie? albo kompletnie zmienili cyfrowo wyraz twarzy? jakim cudem mam wycenić jego aktorski kunszt, skoro cameron wyrenderuje facetowi nawet pory na skórze? no chyba ze czegoś tu nie łapie i komputerowe będą tylko tła, a aktorzy normalni. nie śledziłem uważnie wszystkich newsów tu zamieszczanych, więc mogło mi coś umknąć. proszę zatem o wyrozumiałość.

Why tha fuck should ya care? No chyba, że jesteś członkiem Akademii i będziesz rozpatrywał nominacje aktorskie ;-)
W przeciwnym razie powinien Cię interesować ostateczny efekt a nie, czy aktorstwo było wspomagane czy nie.


- Mental - 09-05-2009

ostateczny efekt czego? fotorealistycznego rendera? mam to gdzieś. za 5 lat powstanie avatar II z jeszcze lepszymi efektami i tez nie będę się tym przejmował. ja się tylko zastanawiam, czy to, co zobacze, to będzie worthington tak, jak zagrał na zielonym prześcieradle oblepiony czujnikami, czy jakaś udoskonalona wersja worthingtona z nową mimiką i odpowiednio podrasowanymi emocjami. bo jeśli to drugie, to nie ma sensu mówić o aktorstwie i oceniać warsztatu faceta, a jedynie sprawność grafików. podkreślam: avatar nie powinien uchodzić za test aktorskich możliwości worthingtona, bo na dobra sprawę nie wiadomo, czy to, co pojawi sie na ekranie, to będzie on czy już nie on.


- Mierzwiak - 09-05-2009

Z tego co rozumiem, na Pandorze ludzcy bohaterowie będą nosić ochronne kostiumy (avatary), ale przecież muszą być sceny w których zobaczymy ich bez masek/hełmów/cokolwiek-Cameron-wymyślił.

Zresztą dobrym przykładem są filmy animowane, gdzie ostateczny efekt to praca grafików + AKTORSTWO osoby podkładającej głos, więc nie bój się Mental, tak czy siak przekonamy się o jego warsztacie.


- Craven - 09-05-2009

Ostateczny efekt filmowy. Innymi słowy - co za różnica, czy na ekranie gra jakiś gollum czy zwykły facet. Jeśli postać będzie prezentowała się genialnie i przekonująco to ja mam gdzieś czy to talent faceta, czy stu facetów w stu boksach animujących mu ryjka.

Natomiast skoro nie czytałeś to wyjaśniam - ujęcia w których Worthington będzie jako człowiek nie będą wspomagane przez komputer, Worthington-avatar będzie generowaną komputerowo animacją na podstawie mo-capa jego pyszczka i wysiłków animatorów.