Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Miami Vice (2006) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Michaela Manna (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Michaela-Manna--65)
+---- Wątek: Miami Vice (2006) (/Thread-Miami-Vice-2006--130)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31


- Mental - 04-09-2010

kocham to!

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=XIFuyF62TZw[/youtube]

tak w ogóle to rzuciłem sobie okiem na pierwszą stronę tego wątku, a tam niejaka *Zosia napisała:

Najlepsza sensacja od czasu Gorączki. Koniec kropka.

dzisiaj to stwierdzenie jest oczywiste, w dniu premiery - przynajmniej dla niektórych - nie było.


- jarod - 04-09-2010

Dla niektórych nie jest nawet i dzisiaj :razz:


- hanys - 04-09-2010

Cytat:Najlepsza sensacja od czasu Gorączki. Koniec kropka.

Ta, na pewno. :roll:

Najsłabszy film Mann'a. Praktycznie wszystkie jego produkcje oglądałem z dużym zainteresowaniem, a na MV zasnąłem w połowie. :neutral:


- military - 05-09-2010

Swoją drogą to Miami Vice na PSP miało genialny soundtrack, bardzo w stylu filmu. Tutaj słychać próbkę:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=xR4uoQmOQDg&feature=related[/youtube]

Wie ktoś, skąd można by go ściągnąć?

Sama gra też fajna, poza żenadnymi etapami łódkowymi.


- dillu - 05-09-2010

Mental napisał(a):Najlepsza sensacja od czasu Gorączki. Koniec kropka.

Goraczka jest blogoslawienstwem dla kina i przeklenstwem dla jej rezysera. Kazda sensacje a w szczegolnosci kino Manna odnosze do Goraczki. To moj fetysz, ikona, idol na celuloidowym oltarzu. Tak bylo, jest i nic nie wskazuje na jakiekolwiek zmiany w tej materii. MV widzialem raz, dawno i jako calosc nie zostawilo mnie w euforycznym bezdechu z erekcja kinomaniaka. Daltego moja ocena moze byc krzywdzaca. W porownaniu z Heat, MV, bazujac na wygrzebanych strzepach wrazen i obrazow, wypada dosyc przecietnie. to co zostaje w pamieci, analogicznie zreszta do Zakladnika, to wybrane, genialne sceny. Goraczka za to jest dzielem zamknietym, doskonalym od a do zet. Nie moge nie dodac, ze Mannowska przecietnosc to i tak kurwesko wysoki, nieosiagalny dla wiekszosci weselnych grajkow hollywoodu poziom. Czekam na kazdy nastepny film Manna i cieszy mnie kazda data premiery z jego nazwiskiem na plakacie ale gdzies tam zawsze snuje sie smutek, ze cokolwiek by to nie bylo, ten rezyser arcydzielo swojej tworczosci ma juz za soba.


- Mental - 05-09-2010

dillu, jeśli mnie kochasz, obejrzyj MV raz jeszczeUśmiech


- dillu - 06-09-2010

Mental napisał(a):dillu, jeśli mnie kochasz

A guy told me one time, "Don't let yourself get attached to anything you are not willing to walk out on in 30 seconds flat if you feel the heat around the corner."

Mental napisał(a):obejrzyj MV raz jeszczeUśmiech

I can promise that


- Mierzwiak - 06-09-2010

dillu napisał(a):W porownaniu z Heat, MV, bazujac na wygrzebanych strzepach wrazen i obrazow, wypada dosyc przecietnie. to co zostaje w pamieci, analogicznie zreszta do Zakladnika, to wybrane, genialne sceny
Bo Heat to dzieło natchnione, jakie powstaje raz na X lat. Takich filmów nie kręci się raz za razem i tak, to dzieło genialne i skończone od pierwszej do ostatniej sceny.

Oglądając MV następnym razem nie skupiaj się na całości, ale potraktuj każdą scenę niezależnie. Dopiero potem zauważysz, jak pięknie się ze sobą zazębiają, tworząc równie spójną całość co Heat. Nie na tym poziomie, ale jednak, i zgadzam się że to najlepsza sensacja od jej czasu. No chyba że dostałem zaćmienia i nie zapomniałem o jakimś filmie.


- Mental - 06-09-2010

Mierzwiak, dillu to duży chłopak, z oglądaniem MV poradzi sobie bez instrukcjiUśmiech


- Corn - 06-09-2010

Cytat:No chyba że dostałem zaćmienia i nie zapomniałem o jakimś filmie.
Ja jednak uważam, że to najlepsza sensacja od czasu Infernal Affairs


- Mental - 12-09-2010

ludzie zasypują mnie listami, w których oprócz wychwalania mojej inteligencji, domagają się udostępnienia tzw. tributów na cześć Największego Twórcy Kina. dlatego postanowiłem wyjść naprzeciw oczekiwaniom społecznym i wrzucić te oto cudowne dzieła, opiewające Jego kunszt:

tribut 1 do pobrania pod tym adresem: http://uploading.com/files/3a6bb228/michael_mann_tribute.flv/

tribut 2: http://uploading.com/files/b6824cd2/michael_mann_the_best_of.flv/


- Rodia - 12-09-2010

Czemu napisałeś to w temacie o MV, a nie w tych poświęconych o wiele lepszym filmom jak Heat albo Insider? ;>


- Mefisto - 13-09-2010

Oczywiście, że jest.


- SonnyCrockett - 18-09-2010

Wczoraj zakupiłem kilka filmów w tym Miami Vice. Jako że Mann jest w moim panteonie najlepszych reżyserów na ziemi to zacząłem od Crocketta i Tubbsa.
Zacznę od oceny czyli 6,5/10, żeby podnieść adrenalinę tym co czytają moje posty Oczko Dlaczego tak nisko jak na Manna, hmmm...ano dlatego iż film kompletnie się nie kleił, niby dziur logicznych nie ma, ale nie trzymało się to kupy. Do tego wg mnie postaci głównych bohaterów czyli Crocketta i Tubbsa są fatalnie pokazane, Tubbs zresztą bywa a nie jest w filmie, a Crockett to kalkowy raptus z zatrwożoną miną. Słabe postaci główne o drugoplanowych szkoda gadać. Jedynie klimat mannowski jest taki jak zwykle, wspaniałe zdjęcia i muzyka. Niestety ale klimat to nie wszystko fabuła i postaci dla mnie są nie zadowalające nie tworzą niczego nadzwyczajnego od zwyczajny sensacyjniak. Daleko temu do "Informatora", "Ostatniego Mohikaniana", "Łowcy", czy nawet "Zakładnika" choć tam kuleje samo zakończenie o klasie "Gorączki" nie wspominając. Jedynie "Ali" i "Twierdza" były gorsze.


- Azgaroth - 19-09-2010

SonnyCrockett napisał(a):ale nie trzymało się to kupy.

Nie wiem co ci się kupy nie trzymało, bo jakoś nie zauważyłem żadnych zgrzytów w scenariuszu.


- patyczak - 19-09-2010

Dla mnie 5/10. Aż się dziwię, że tyle osób uważa Miami Vice za arcydzieło. Oglądałem kilka miesięcy temu na tvn i w pamięci utkwiła mi jedynie końcowa strzelanina. Była zajebista, ale jedna scena nie uratuje żadnego filmu.

Technicznie film jest świetny, zdjęcia, wspomniana strzelanina, wspaniałe widoki. Najsłabszym aspektem Miami Vice są dwaj główni bohaterowie. Są tak płascy i nudni, że w ogóle nie interesowały mnie ich poczynania. A to chyba największa wada, jaką może mieć film. Poza tym, mimo, ze Farrel i Foxx cały czas są na ekranie razem, nie czułem między nimi żadnej relacji.

Rozumiem, że to Miami, ale oni są tak wylansowani, że aż mdli.

Jak na tę chwilę, Miami Vice to dla mnie słaby film nie tylko w kontekście innych dzieł Manna, ale w ogóle.


- SonnyCrockett - 19-09-2010

Azgaroth napisał(a):Nie wiem co ci się kupy nie trzymało, bo jakoś nie zauważyłem żadnych zgrzytów w scenariuszu.

Nie wiem czy o scenariusz tu chodzi bardziej o to że oglądając poszczególne sceny odnosiłem wrażenie że pomiędzy nimi coś przeoczyłem. Do tego właśnie brak charyzmy głównych bohaterów i mamy coś niespecjalnego. Nie wiem po co Mann nazwał i użył postaci z serialu Miami Vice, wg mnie to bagaż który także utrudnia odbiór osobie znającej serial, który miał co najmniej z 50 odcinków lepszych niż ten film. Mógł wymyślić nowe postaci bez porównań które wychodzą na korzyść serialu.


RE: Miami Vice (reż. Michael Mann) - Mental - 07-02-2013

Widzieliście?



Jakby co, dla mnie drugi najlepszy film życia. Zaraz po Heat. Wersja reżyserka rządzi. Aktualnie maga się jaram tematem meksykańskich karteli i ogólnie tego, co się dzieje w Meksyku. Widziałbym Manna na stołku reżyserskim "El Narco".




RE: Miami Vice (reż. Michael Mann) - Hitch - 07-02-2013

Obejrzyj na Tubie w HD "Max Payne 3". Są wszystkie elementy, których oczekiwałeś przed edycją Język


RE: Miami Vice (reż. Michael Mann) - Jakuzzi - 08-02-2013

(07-02-2013, 22:34)Mental napisał(a): Widzieliście?
Jakby co, dla mnie drugi najlepszy film życia. Zaraz po Heat.

Wow, cóż za filmik. Przez pierwszą połowę Farrell ćwiczy cały czas ten sam chwyt, a przez drugą ktoś uczy babeczkę jak strzelać z pistoletu. Teraz to chyba też jest dla mnie drugi najlepszy film życia. :p