Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótko o polskich filmach - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy polskie (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-polskie--13)
+--- Wątek: Krótko o polskich filmach (/Thread-Kr%C3%B3tko-o-polskich-filmach--4004)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50


RE: Krótko o polskich filmach - simek - 13-02-2022

W tym filmie najbardziej podoba mi się pisownia tytułu :) obie wersje tryumf i triumf są poprawne, ja bardziej lubię pierwszą, ale mam wrażenie jakby obowiązująca w mediach była ta z i w środku, co mnie wkurza :p


RE: Krótko o polskich filmach - Bibliomisiek - 13-02-2022

Pinokio jest baśnią straszną, jeśli ktoś miałby ją ekranizować to najlepiej Cronenberg.


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 13-02-2022

(13-02-2022, 19:47)al_jarid napisał(a): Podobnie zresztą z innymi klasykami, np. z "Pinokiem". Rzecz pełna przemocy - wieszanie pajaca na drzewie, odgryzanie kotu łapy, odgryzanie osiołkom uszu (a to przecież są tak naprawdę chłopcy zamienieni w zwierzęta!). Gdyby to była nowa książka, rodzice i wszelcy strażnicy moralności by się oburzali (wystarczy spojrzeć, jaką krytykę niektórych kręgów ściągnął na siebie "Harry Potter").
Odnośnie Pinokia, to w czasie premiery też spadły gromy. Oryginalnie miał się skończyć na powieszeniu Pinokia (dlatego też Błękitna Wróżka w tym rozdziale jest duchem jakiejś zmarłej dziewczyny), bo Collodi w ten sposób chciał pokazać dzieciom czym się kończy niegrzeczne zachowanie. Ale wydawca wymusił ciąg dalszy i w konsekwencji happy ending, bo dzieci będą smutne.

I jak pamiętam, bracia Grimm (znani z mrocznego stuffu) jak publikowali baśń o Jasiu i Małgosi, to zmienili ich matkę na macochę, gdyż uważali że matka będąca tak okrutna, że zostawia swe dzieci na pewną śmierć to przegięcie. I to oni dali happy end Czerwonemu Kapturkowi (dość nielogiczny zresztą).

Zresztą nadopiekuńczy dorośli nie są niczym nowym. Przypomnę, że soccer moms doprowadziły do cancela pierwszego Jonny'ego Questa, bo "przemoc".   

EDIT: Odnośnie tego, to na polskim podwórku twórca Reksia zrezygnował z prac na Bolkiem i Lolkiem na Zachodzie, ponieważ nie podobała mu się idea dzieci z bronią palną. I stąd narodził się Reksio.

Cytat:Ale skoro to stara książka, klasyka dziecięca, to już nie wypada się jej czepiać. Ludzie jakby nie umieli spojrzeć na to z boku. Ktoś włączył do klasyki, więc zdają się na jego osąd.
Dlatego niejako szanuję SJW i im podobnych srających o stare utwory dla dzieci, bo "coś". Gdyż czasami wytkną w nich jakiś trafny szczegół, powodując ból dupy ich wielbicieli (utworów, nie SJW). Pamiętam te wszystkie matki w różowych okularach zalecające Disneya jako odpowiednią rozrywkę dla pociech zamiast tych "ogłupiających bajek pełnych przemocy", gdy w tym samym "pouczającym i odpowiednim dla dziecka" Disneyu to były m.in. promocja linczu (Królewna Snieżka), duże ilości rasizmu (stare krótkometrażówki z Donaldem), spora ilość przemocy czy nightmare fuelu :). Co ja zauważyłem, jeszcze zanim było modne najeżdżanie na stare produkcje Disneya, bo "coś". Ale wtedy to nie wypadało :P.


Co do książek o Kleksie, to twórcy ekranizacji pewnie mieli świadomość, że oryginały są jakie są. I złagodzili tu i ówdzie 
 No i Podróże - film to wesoła familijna wyprawa, gdy książka to Odyseja 
Dlategoż jestem ciekaw podejścia Kawulskiego - czy film będzie remake'ował wersję Gradowskiego czy będzie wierniejszy książce.


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 13-02-2022

W całej filmowej trylogii o Panu Kleksie najbardziej powalone są jednak designy tych stworów z "Kleksa w kosmosie". Przecież te potwory mieszkające z Kleksem w tej dżungli czy tym bardziej stwory z labiryntu wyglądają jakby urwały się z filmu Cronenberga. Gdybym widział tą część w dzieciństwie to robiłbym bardziej w gacie niż na wilkach z jedynki.


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 15-02-2022

Dobra. Też skorzystałem z dobrodziejstw 35mm.online i powiem, że jest za co chwalić. Masa zakurzonych polskich perełek, o których pierwsze słyszę i to po zacnej rekonstrukcji cyfrowej. Na pierwszy ogień poszły dwa mniej oczywiste tytuły.

Był jazz (1981)

Mniej znany film Feliksa Falka. Fabuła budzi skojarzenia z "Yesterday" Piwowarskiego, które miało premierę w podobnym czasie. Też koncentruje się na paczce chłopaków zafascynowanych daną muzyką i zmagających się z przeciwnościami. W tym przypadku wynikają one z tła politycznego - Falk całkiem wnikliwie przedstawia pierwsze lata PRL-u, gdzie nie ma miejsca na rozrywkę, tylko na dydaktykę ze strony wujka Stalina. Fabularnie całkiem wciąga i zdecydowanie więcej jest tutaj sprawnej lekcji historii, niż jazzowej laurki.

Zrealizowane to naprawdę solidnie (w końcu zdjęcia autorstwa Mistrza Sobocińskiego) i z zachowaniem klimatu tamtych realiów. Przyczepię się trochę do bohaterów, którzy na papierze napisani raczej tak sobie, ale na szczęście młodzi aktorzy z Michałem Bajorem na czele ewidentnie się starają uatrakcyjnić materiał. No i mam wrażenie, że Falk nie mógł zdecydować kto ma być tym głównym bohaterem paczki - w pierwszej połowie bardziej się skupia na Andrzeju Grabarczyku (beka, że nie licząc siwizny i paru kilogramów, to nie zmienił się zbytnio przez te lata), a później na protagonistę kreowany wydaje się być Bajor. Poza tym przesadzili z charakteryzacją - główni bohaterowie-studenciaki w scenach rozgrywających się współcześnie prezentują się jak na 30 lat starszych jakby byli jedną nogą w grobie.

7/10


Palec Boży (1972)

Debiutanckie dzieło twórcy "Smoleńska". Fabuła? Marian Opania gra młodzieńca, który idzie w zaparte i mimo przeciwności losu próbuje zdać do szkoły teatralnej.

Przez cały seans byłem aż zaskoczony, że Krauze'go stać było kiedyś na to wszystko. Wierzcie mi lub nie, ale tutaj naprawdę się reżysersko broni i tak sobie myślałem, że może gdyby w swej karierze dobierał sobie bardziej konkretne projekty, to mógłby być z niego swego czasu Pan Reżyser. Cholera, nawet przejawia tu talent do pisania dialogów! W nich przemycane są całkiem w punkt mądrości życiowe. Świetna jest szczególnie scena spotkania z bezromnym i rozmowa o Bogu przy piwie. Tak, mówię tu o scenariuszu typa od słynnego "To nie jest proste, a nawet wręcz przeciwnie." 

Opania Sr. gra tu chyba swoją życiówkę. Jest niezwykle naturalny jako cichy młodzik, z kolei w scenie egzaminu to pokazuje iście piękny aktorski koncert. Śmiem stwierdzić, że gdyby to był film Made in USA, to bankowo byłby nominowany do Oscara. Naprawdę zaskakująco dobry film o wybieraniu własnej drogi życiowej i raczej jedno z tych dzieł, przy którym to trzeba ruszyć szarymi komórkami przy interpretacji. Smutne, że Krauze tak bardzo przekreślił swój dorobek ostatnim filmem i został zapamiętany jako człowiek PiSu.

8/10


RE: Krótko o polskich filmach - Doppelganger - 15-02-2022

Podobno Prognoza pogody" Krauzego jest dobra - o ucieczce z domu starców, ktoś określił to jako "Polską odpowiedź na Lot nad kukułczym gniazdem" ;)

https://www.filmweb.pl/film/Prognoza+pogody-1982-8900

Muszę więc obejrzeć.

Krauzego widziałem "Party przy świecach", komedię obyczajową gdzie rewelacyjny epizod ma Jak Himilsbach. Sam film zły nie jest, pięknie nabija się z typowo polskich przywar (ale czy one są typowo polskie z drugiej strony)?

https://www.filmweb.pl/film/Party+przy+świecach-1980-8555

Tutaj Przewielki Himilsbach:




RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 24-02-2022

(12-02-2022, 11:30)łowca napisał(a): Przepraszam za chaotyczność tego wpisu ale pisałem na szybko na seansie KRIME STORY-. Film Krime Story ma straszne problemy już od początku próbuje wyglądać na poważne kino gangsterskie z fajnymi tekstami a wychodzi karykaturalnie i sztucznie nie ma w tym filmie ciągu wydarzeń sytuacji które się wydarzają na ekranie ,kuleje tu wszystko od aktorstwa dialogów muzyki czy montażu i scen akcji najgorsza rola to przerysowany Koterski  oraz Żak który gra nieśmiertelnego bossa dodatkowo nachalny soundtrack film który później przechodzi w taki rozkrok ze z filmu ganstesrkiego przechodzi na komedia niby gangsterska żeby ostatnie 20 minut zrobić z tego romans ,dobrym kuriozum jest tu muzyka gdzie 3/4 kawałków jest pseudo gangstersko raperskich a nagle w końcówe lecą ballady miłosne . Straszny scenariusz i aktorstwo reżyser chciał fajnie i śmiesznie a wyszło karykuralnie i strasznie . Końcówka tego filmu to już istne kuriozum jak Policja  dowiaduje się gdzie jest główny bohater i nagle z Warszawy pojawiają się nad morzem w 5 minut i ten twist off który nie ma nic wspólnego z główna osia fabuły tylko jest to poboczna historia która w filmie pojawia się przez całe 10 minut  .Nagle na plaży  pojawiaja się wciagu 4 minut helliktopery i lekarze którzy ratują głównego bohatera i wyniosła muzyka cleo która nadaje pseudo dramatyzmu filmu .Dodatkowo postacie pojawia się i znikają . 1/10

O dżizas, co za film. Aż ciężko uwierzyć, że to "Gierek" jest tym lepszym filmem Pana Michała Węgrzyna w 2022 roku. Niesamowity talent. 

Chciałbym zobaczyć Węgrzyn Cinematic Universe - o bohaterach jego filmów. Obsada na razie wygląda tak:
Cezary Żak - Palacz
Antoni Pawlicki - Jaruzelski
Michał Koterski - Wajcha

W ogóle Koterski w tym filmie używa tekstu Gierka: "Pomożecie?" :D 

Każde kolejne minuty są coraz bardziej kuriozalne, a ten twist, o którym piszesz to... nie przypominam sobie czegoś bardziej od czapy. Bez kitu, szacunek dla reżysera i scenarzysty - TO TA SAMA OSOBA! Ta zmiana klimatu ścieżki muzycznej też niezły mindfuck. Ten film to Krime, no Love. 1/10


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 25-02-2022

Magdalena (2021)

Dla zabicia czasu poszedłem na kolejny pokaz niezależnego polskiego dzieła, które zobaczysz jedynie w studenckim klubie filmowym ;) Film nakręcony za jakieś pół miliona złociszczy i to mnie zaskoczyło, bo obstawiałem znacznie niższy budżet. Dojść do tego wniosku można po kompletnie nieostrych zdjęciach czy muzyce niczym z darmowej aplikacji.

Takie "Uncut Gems" dla ubogich. Przez większość filmu się obserwuje główną bohaterkę, która ciągle dostaje wpierdol od świata. Zupełnie jakby nagle się naprawdę uwziął na dziewczynę, bo w przeciągu tych 100 minut:
A to wszystko się dzieje na przestrzeni kilku dni :P

Pochwalę za to główną aktorkę. Magdalena Żak to niesamowicie zdolna bestia. Tu dostaje jedną z tych ról, gdzie trzeba wiele wyrazić bez używania głosu i robi to bezbłędnie. Wyborna gra twarzą, która mówi więcej niż zrobiłyby to słowa. Do tego całkiem inteligentna dziewczyna prywatnie - na spotkaniu po filmie przyznała, że odmówiła stawienia się na castingu do "365 dni", bo wiedziała że udział w takim scenariuszu to byłby dla niej obciach. Będą z niej kiedyś ludzie w polskim przemyśle filmowym - pierwszy to powiedziałem :)

5/10


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 28-02-2022

Popiół i diament - mam teorię, że bohater Cybulskiego to Staszek z Giuseppe w Warszawie, bo w pewnym momencie to chce pierdolić całe podziemie i cieszyć się życiem :). Bardzo ładne zdjęcia i w Stanach to byłby już Oscar lub przynajmniej nominacja. Początkowa akcja przypomina studencką amatorszczyznę i pewna postać też umiera dość teatralnie. Dość zaskoczyła mnie mała skala i kameralność produkcji. Dość dobry konflikt moralny bohaterów niebędących spiżem. Cybulski, jak mówiłem, w trakcie filmu nie chce już działać w podziemiu. Z kolei jeden z konspirantów ma zinfiltrować szeregi PZPR, ale za bardzo mu się podoba partyjniactwo (za co dostaje podwójny wpierdol). Nawet główny antagonista ma jakieś tło (wiem, PRL) i zaskoczyło mnie, co stało się z jego synem. Czołówka Wajdy.
8/10


RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 09-03-2022

Piosenki o miłości (reż. Tomasz Habowski, 2021)

No i mamy nasze polskie "Once". Totalnie wsiąknąłem w tę historię, która jest co prawda dosyć banalną, ale ma w sobie tyle uroku i wrażliwości. Wszystko za sprawą duet aktorskiego, który ma tak niesamowitą ekranową chemię, że nic innego tylko bić brawa i pokłony. Czyżby Justyna Święs z The Dumplings miała być naszą rodzimą Lady Gagą? Nie mam nic przeciwko. O Włosoku to nie ma sensu się dużo rozpisywać bo jest kapitalny, on mógłby grać z manekinami, a i tak dałby radę stworzyć super relację. Mamy kilku utalentowanych aktorów w Polsce po 30stce, ale Włosok jest z nich najlepszy, po prostu. Tym filmem tylko to potwierdza. Te dialogi i słowa wypluwane z jego ust są tak naturalne i zajebiście brzmią, no jest szefem. Drugi plan z Grabowskim na czele też daje radę.

Piosenki o miłości to proste, ale strasznie szczere, słodko-gorzkie kino z bardzo fajną muzyką i aktorstwem. 8/10 i <3


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 13-03-2022

Balladyna (2009)

O ja cież, co za gówno... Wiedziałem, że to "dzieło" ma kijowe opinie, no ale nawet ja nie spodziewałem się że to będzie złe aż na taką skalę. Tu nic nie ma za grosz sensu. Po prostu Pan reżyser chciał zrobić współczesną Balladynę, zatem mimo braku umiejętności postanowił sobie wyrwać co ważniejsze motywy z tej lektury szkolnej i niedbale wpleść to w realia współczesności.

Realizacyjnie pachnie amatorką w każdej scenie (moim faworytem jest ta retrospekcja z zabójstwem rodziny Dr. Popiół - trzeba to po prostu zobaczyć xD) i tylko przypadkiem znaleźli się tam przyzwoici aktorzy. Cały budżet chyba poszedł na ściągnięcie samej Faye Dunaway. Gdyby miała odpowiadać czego się bardziej wstydzi - udziału w tym filmie czy tej legendarnej wpadki na Oscarach, to zdecydowanie wybrałbym na jej miejscu Balladynę. Tym co najbardziej mnie jednak rozwaliło to bez dwóch zdań postsynchrony. Kuźwa, równie dobrze mogli zaoszczędzić i za głos Dunaway podłożyć IVONĘ. Efekt byłby ten sam.

1/10

I widzę, że przy produkcji palce maczało Tele 5. Wiele ten fakt wyjaśnia, bo pod względem artystycznym to idealne dzieło do zasilania ich ramówki. Lepiej sobie reckę Mietczyńskiego zapodać, niż męczyć się przez 1,5-godziny


RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 19-03-2022

Inni ludzie (reż. Aleksandra Terpińska, 2021)


Pamiętam tylko, że oglądałem zwiastun przy okazji jego premiery, ale co się w nim znajdowało to za bardzo skojarzyć nie mogłem przed seansem samego filmu. Nie spodziewałem się, że pójdę do kina na kapitalny musical w klimatach dresiarsko-raperskich! No coś pięknego :)


Myślę, że na plus w odbiorze filmu może działać fakt, że nie znam powieści Masłowskiej. Patologiczna stolica w filmie Terpińskiej to nie tylko dilerzy, dresiarze i niespełnieni raperzy, ale też klasa wyższa, która też nie umyka patologicznym zrachowaniom. Pięknie to ze sobą kontrastuje, kipi emocjami i daje generalnie obraz smutnej rzeczywistości. Zresztą nawet jedna z głównych bohaterek mówi do swojej ukraińskiej pomocy domowej, że w sumie komfort życia może być lepszy, ale chujnia to chujnia, i tyle.  


Aktorzy super, Beler to może stawać w szranki z najlepszymi kreacjami ostatnich lat w polskim kinie. Tworzy zajebisty duecik sebka i karyny z Magdaleną Koleśni, która też daje czadu. Większość polskiej sceny hip-hopowej może im pozazdrościć talentu do nawijki. A i Fabijański w roli rapującego Jezusa jest naprawdę dobry, chyba jego najlepsza rola w karierze!


Myślę, że "Inni ludzie" podzielą publikę. Inni tę konwencję zaakceptują, drudzy po prostu znienawidzą. Ja należę do tych pierwszych, 8/10!


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 19-03-2022

Dwa filmy z 35.mm online:

To ja, złodziej - film nie wiedział, czy chce być komedią czy psychodramą. I stoi tak w rozkroku. Za produkcję odpowiadało milion wytwórni i producentów (w tym jakiś odpowiednik PISFu z lat 2000.), czego nie widać na ekranie, bo realizacja to dramat. Epileptyczna kamera. W 17. minucie filmu jest taki oczywisty babol. Jest scena jak Olbrychski rozmawia z żoną. Jest kadr ustawiony na niego. Nagle przeskakuje cięcie – na nowe ujęcie przedstawiające ten sam kadr! Nowe ujęcie zaczyna się jak Olbrychski otwiera usta, a córka mówi, żeby się nie kłócili z mamą (kiedy oni rozmawiali normalnie i rozmowa szła neutralnie). Aż kilka razy przewinąłem, bo myślałem że łącze zacina. Czemu zrobili jednego ciągłego ujęcia?! Podobnie z muzą. Pierwsza scena - nasze ancymony zrobią włam do poloneza, a w tle muzyka jak Power of Love z Powrotu do przyszłości.  Sporo też nieistotnych scen, jak ochroniarz bajeruje kasjerkę w sklepie, w którym Jajo i Szczurek kradną czy lodziarki plotkujące o jakiejś operacji. Jakbym miał co pochwalić to występ Krystyny Feldman mającą okazję zagrać babcię, która tym razem kocha wnuka i chce dla niego dobrze. Miłe było też, że Janusz Gajos, choć wyglądający jak złoczyńca z filmu dla dzieci (podobnież Globisz jako cygański król), to raczej pozytywna postać, która dla protagonisty chce dobrze i stanowi namiastkę ojca. No i dobrze, że Bromski okazał się litościwy i zakończył to happy endem i jakąś nadzieją.

4/10


Krzyż Walecznych - debiut Kazimierza Kutza. Był proponowany przeze mnie jako jeden z filmów maratonów filmów wojennych dla uczennicy mej matki, ale matula uznała że nie. Ale fabuła mnie zaciekawiła i dziś go obczajam. Trzy nowele w okresie po zakończeniu II wojny światowej i każda na swój ciekawa. Pierwsza z początku pogodna pokazuje jak gorzkie jest życie. Główny bohater we wsi był pośmiewiskiem i gdy zostaje kimś, a na złość wszyscy wybici, a jedyny żywy to zdemenciały i wrogi Gepetto. Pokazuje też, że wola walki może mieć nieco egoistyczne pobudki. Drugi segment o wilczurze-SSmanie (BTW niby rasa niemiecka, a tej było najwięcej polskich filmowych psów :)), jest chyba najbardziej przykry i pokazuje czym grozi zacietrzewienie ideologią. A trzecia historia jest o tym, jak jakaś młoda lasencja, która nie myśli bawić w umartwianie i martyrologię i woli hasać z Zbigniewem Cybulskim. Co innego peany i brązowe pomniki, a co innego rzeczywistość. Generalnie debiut Kutzowi się udał i chyba więcej nadrobię wczesnoPRL-owskich filmów o II wojnie światowej. 

9/10


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 22-03-2022

Ósmy dzień tygodnia - nie miałem co robić w wieczór, to zdecydowałem obejrzeć coś z 35mm. Więc padło na kolejny PRL-owski film z lat 50. Tu słabiej - fabuła sprowadza się do tego, że dwóch zakochanych nie ma chwili dla siebie, bo wszędzie są przeszkadzajki. Jako, że był to półkownik i dopuszczony dopiero w latach 80. (!), to jestem pewien, że część audio dopiero zostało dorobione. Miałem wrażenie, że ta stara kwiaciarka przed mieszkaniem Piotra brzmiała jak Barbara Bursztynowicz (bo bardzo brzmi jak Sasetka), podobnie przywiązany chłopczyk miał jakiś zbyt nowe audio głosu. Jak jestem przy technikaliach, ciężko mi było ocenić grę Ziemann, bo jest zdubbingowana, tak jak reszta niemieckich aktorów (choć mocno widać rozjeżdżające kłapy, to grunt że obsada głosowa dobrze dobrana). Film czarno-biały, ale ma jedną kolorową sekwencję w domu towarowym, która mocno korzysta z tego faktu.

7/10

EDIT: Kolejny film, którego napisy końcowe się dawno skończyły, ale wciąż gra muzyka. Faktycznie chyba przewidywali, że ktoś w przyszłości zrobi renowację taśmy i wklei notkę o tym :).


RE: Krótko o polskich filmach - Qrszon - 24-03-2022

Quo Vadis (2001) - Bardzo ciekawe jak bardzo polskie superprodukcje podupadły na jakości po upadku komuny. Nawet utytułowani "mistrzowie" pokroju Hoffmana, Wajdy czy właśnie Kawalerowicza nie ukryli się przed obniżeniem lotów. Realizacyjnie straszna bieda. Nie ma co tu mówić o jakimś bogactwie ekspozycji czy zapierającym dech w piersiach rozmachu. Teatry Telewizji trzymały w tamtym okresie większy fason. Traktuje się ten film na poważnie i ma rzekome ambicje, a ja przez dłuższy czas wypatrywałem Asterixa i Obelixa w tle. Średnio tą katastrofę umilają nawet rewelacyjni aktorzy (Linda, Bajor, Trela, Pieczka, Majchrzak), a Magdalena Mielcarz choć śliczna, to aktorsko wręcz wyjątkowe drewno. Kiedyś to kręciliśmy te wszystkie Faraony, Potopy i innych Krzyżaków, by z początkiem XXI mieć do zaoferowania takie megaprodukcje? 2/10


RE: Krótko o polskich filmach - Debryk - 24-03-2022

Quo Vadis to bieda pod każdym względem. Ale film powstał w okresie, gdy do życia powołano Ogniem i Mieczem, które produkcją jest wybitną i deklasuje QV przez nokaut. No, i Mielcarz < Skorupco


RE: Krótko o polskich filmach - michax - 25-03-2022

Wybitna? Ogniem i Mieczem to jest produkcja ok, która nie ma porównania do Potopu, to jest wybitny film. No i mam na myśli wersję dwuczęściową Potopu, a nie tą skróconą. To już Pana Wołodyjowskiego wyżej cenię od Ogniem i Mieczem. OiM to też jest inny film, bardziej komiksowy, od poprzednich adaptacji trylogii Sienkiewicza, który lubię głównie za prawie całą obsadę (oprócz Zamachowskiego, który jest świetnym aktorem, rozumiem dlaczego go wybrano, ale był na straconej pozycji odkąd go wybrano, bo musiał się równać z Łomnickim i wypadł ok).

Jedyną wadę jaką widzę w Potopie to Małgorzata Braunek, która dobrze gra, ale to taka rola, że laska irytuje, z tym ciągłym tęsknymi spojrzeniami i mdleniem, podobnie jest ze Scorupco w OiM. Rolę kobiecą z trylogii Hoffmana jaką wspominam po latach najlepiej to Magdalena Zawadzka w roli Basi, była to o wiele ciekawsza postać do grania jak główne kobiece bohaterki w Potopie i Panu Wołodyjowskim.

Wszystkie te megaprodukcje powstałe po upadku komuny, wyglądały biedniej, nawet Ogniem i Mieczem, od starszych megaprodukcji, bo za komuny był przykaz z góry, żeby dorównywać epickością, rozmachem i ilością statystów, filmom hollywoodzkim. To była filmowa Zimna Wojna między wschodem a zachodem. Nie szczędzono kasy na megaprodukcje, na kostiumy, na statystów, żeby pokazać amerykanom, że w naszej części świata też można robić filmy z takim rozmachem jak w Hollywood, co odnosiło sukces bo np. Potop dostał nominacje oscarową. Więc takie filmy jak np. Faraon, Krzyżacy, Potop nic się nie zestarzały, jeśli chodzi o rozmach produkcji, wyglądają wciąż jak megaprodukcje, i wciąż bardzo dobrze się ogląda. Role statystów często grało polskie wojsko, radzieckie, lub z sąsiednich krajów. Żołnierze dostawali rozkaz, że mają się pojawić w filmie i cały oddział jechał na plan filmu.

Widać różnice w kręceniu megaprodukcji za czasów ZSRR i po 1989 też po tym jak porówna się jak ciężko było zebrać fundusze na Ogniem i Mieczem. Przecież żeby skończyć film to Hoffman wziął pożyczkę hipoteczną, zastawił swój dom, sponsorami filmu były banki. A w scenach ze statystami, to nie tylko żołnierze grali, ale też różne organizacje zrzeszające fanów historii Polski. Łatwo to sprawdzić jak się spojrzy na końcowe napisy w OiM, kto brał udział w produkcji.


RE: Krótko o polskich filmach - Qrszon - 25-03-2022

"Ogniem i mieczem" to samo w sobie nienajgorszy film, no ale jak się porówna z poprzednimi filmami trylogii, to widać tą przepaść.


RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 25-03-2022

Marzec '68

No naprawdę spoko film historyczny :)

Co prawda nie jestem fanem tych romantycznych opowiastek wrzucanych w historyczne wydarzenia, ale Langowi udało się wykonać całkiem rzetelnie robotę i wstydu sobie nie przyniósł. Przede wszystkim bohaterowie są nieźle napisani, a główny duet, czyli Vanessa Alesander i Ignacy Liss po prostu grają bardzo dobrze - chemia między nimi jest, nie irytują, można im kibicować i jako tako emocjonować się ich relacjami. Wspomagają ich starzy wyjadacze tacy, jak Mariusz Bonaszewski, Ireneusz Czop, Anna Radwan czy Edyta Olszówka. Generalnie obsada jest tip-top.

No i przede wszystkim nie jest to film oczerniający Polaków, a raczej komuszy system. Jasne, zdarzają się tutaj jednostki, które pluły na pochodzenie bohaterów, ale wydźwięku antysemickiego sam film, jako takiego w mojej opinii przynajmniej nie ma. A może nadal jestem pod działaniem gówna Smarzowskiego? :) Nie no, film Langa jest ok i ta nagonka na Polaków żydowskiego pochodzenia, pokazana tak, jak powinna.

No i coś za co po prostu trzeba pochwalić. Lang znalazł utalentowanego dźwiękowca. Nie potrzeba napisów, dialogi słychać. Wszystkie!

6 albo i nawet 7/10, za ten dźwięk :)

Edit: ten film ma fatalną muzykę, totalnie nie pasowała mi do klimatu.


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 26-03-2022

(03-09-2021, 10:49)Qrszon napisał(a): Czekam na wersję po rekonstrukcji cyfrowej. 6/10
Jak czytasz to Qrszon, to informuję, że na 35mm.online jest Lalka Hasa właśnie po renowacji (której, jak czytam w napisach końcowych, dokonano dwa lata temu), na co ten film zasługiwał. I jak możecie się domyślać, w końcu...

Lalka (1968) - została przeze mnie  nadrobiona. Nie wiem, ile razy do niej zabierałem. Kiedyś ściągnąłem z emula, ale jakoś nie zabrałem się do seansu (obejrzałem pojedyncze sceny). I w sumie słusznie, bo teraz oglądam za darmo i w normalnej jakości. I przede wszystkim jak ten film wygląda!

Has nigdy nie szczędzi rozmachu w wyglądzie swych produkcji i robi wszystko, by oko było czymś zajęte. Tak jest i z Lalką. Zawsze się coś dzieje, zawsze jest pełno rekwizytów, ujęcia trwają długie minuty i w nich zawsze się dzieje się kilka scen pod rząd z ciągle ruszającą się kamerą (a nawet jak stoi w miejscu to można zawiesić oko na wystroju czy interakcjach statystów). Realizacja i rozmach jest tip-top (choć w scenerii z napisami początkowymi Has to chyba celowo nastawiał jakiegoś syfu, by fajnie się prezentowało w kadrze ;)) i oglądanie tego filmu/pokazywanie młodzieży na lekcjach w jakości sprzed cyfrowej rekonstrukcji zasługuje na dożywocie (plus w przypadku szkół kuratorium). I wciąż ta robota się trzyma. Nawet Wokulski jak Ochockiemu prezentuje lżejszy metal nie widać żyłki, makieta trupa konia wygląda jak trup konia i lecą po nim muchy. Lalka pod realizacyjnym względem nic się nie zestarzała (no... w pojedynku Wokulskiego z baronem słychać stockowy wystrzał z kreskówek i pomalowane markerem wybite zęby).

A jak reszta? Lalki nie miałem jako lektury (a nawet jeśli, to nie czytałbym, bo wtedy całkowicie zarzuciłem czytanie lektur), przeczytałem pierwszy rozdział w ramach matury ustnej i nie mogłem się przemóc do całości, przy mojej całej sympatii do Prusa. Tak więc nie wiem, co tam Has pozmieniał w scenariuszu i na ile popsuł oryginał. Zarys fabuły mniej więcej kojarzę.

Oglądałem na dwie tury, bo film długi i ospały. I czuć tu przeskoki w fabule. I mimo długości filmu jakoś nie odczułem, by Wokulski zapałał nagłą miłością do Łęckiej. Z drugiej strony wyczuwa się ten smutny klimat Warszawy tamtej lat. Wzmaga oszczędna i oniryczna muzyka Kilara. Scena jak bohaterowie schodzą w głąb powiślańskich slumsów to majstersztyk i jedna z moich ulubionych scen ever. Aktorsko jest bardzo sprawnie i postacie mówią dość naturalnie. Plus jestem pewien, że to po tym filmie Krystynie Feldman zaproponowano rolę Babki Kiepskiej.

Strona techniczna 11/10
Film całościowo 7/10 

PS. Kolejny PRL-owski film, w którym nie raczono dać napisów pod kwestie w innym języku.