RE: Iron Man 3 - Gal Anonim - 11-05-2013
Co do braku SHIELD - Feige mowi, ze byli bardzo zajęci. Jak bardzo? Tak bardzo, że dowiemy się o tym z jednego z filmów (zapewne tego o Capie):
http://www.slashfilm.com/kevin-feige-answers-iron-man-3-burning-questions-teases-marvel-cinematic-universe-links/
RE: Iron Man 3 - Mefisto - 11-05-2013
(10-05-2013, 12:52)Crov napisał(a): To efekt uboczny serum. Nie wiem jakiego wyjaśnienia jeszcze potrzebujesz.
Żadnego. Bo wiesz, ja ten tego... no, oglądałem ten film, więc nie strugaj debila i nie rób go ze mnie. Chyba wyraźnie napisałem, że jest to tak przesadzone, że aż durne.
Cytat:Lasia ginie na kablach porażona prądem. Savin ginie przestrzelony na wylot. Logicznym jest, że mają odporność np. na postrzały, ale ciężkie rany już ich zabijają.
Nie, lasia ginie po ogromnym wybuchu całego budynku, także sorry. Savin wcześniej też otrzymuje serię w GŁOWĘ, więc nie pitol, że ciężkie rany ich zabijają.
Cytat:Zresztą, nie wiem dlaczego czepiać się, że są w stanie regeneroawać się i wytrzymać więcej niż ludzie, skoro ich serum daje glownie mozliwosci regeneracyjne.
Regenerował to się Logan - było to wiarygodne i w dobrym stylu zapodane (przynajmniej w dwóch pierwszych częściach). Tutaj ci kolesie są praktycznie niezniszczalni - jak pisałem, to typowy przykład jump the shark i nawet komiksowy origin tego nie tłumaczy. To jest po prostu kiczowate i złe.
RE: Iron Man 3 - Juby - 11-05-2013
![[Obrazek: ironman3324.jpg]](http://boxofficemojo.com/img/i/ironman3/ironman3324.jpg)
Rozczarowanie. Największym rozczarowaniem kinowym w moim życiu był The Dark Knight Rises. Film był głupi, niedopracowany i psuł serię, którą wcześniej tworzyły dwa świetne filmy. Jednak obejrzałem go w kinie, a później jeszcze dwukrotnie na blu-ray, i na pewno jeszcze nie raz obejrzę, bo aż taki zły nie jest. Niestety Iron Man 3 to inny typ rozczarowania (choć oczekiwania miałem niewielkie). To taki sam kop w jaja jak seans Piratów z Karaibów: Na nieznanych wodach. Trzy dobre filmy o Tonym Starku zaprzepaszcza Iron Man 3, którego bez najmniejszego trudu mogę wskazać jako najgorszy film MSU.
Bardzo szybka wyliczanka tego co mi się w filmie Blacka nie podobało.
Zmiana reżysera na gorsze. Film jest całkowicie inny klimatem, stylem, i wykonaniem od poprzednich części. Kompletnie nie czuję lekkości pierwszego Iron Mana.
Narrator (co to Spider-Man Raimiego)? Nie lubię filmów z narratorem.
Brak AC/DC i w większości kompletnie niepodobająca mi się muzyka.
Powiela największą wadę poprzednika, czyli małą ilość akcji z głównym bohaterem (i tylko ta z samolotem mi się podobała, reszta słabizna).
Dzieciak-pomocnik "Mechanika".
Brak wyjaśnienia, czemu Starkowi nie pomagają Avengersi.
Ogniste karate-bandziory - w poprzednich częściach jedyne rzeczy z fantastyki tyczyły się Tony'ego i jego reaktora, a tutaj ludzie budują niemal nieśmiertelne, regenerujące się, chodzące wulkany!
Pepper w zbroi!!
Ognista karate-Pepper!!!
Mandaryni, którzy są zerową poprawą względem Vanko jako czarny charakter, i ich słaby twist!!!!
Zakończenie, które pokazuje, że Tony mógł się zoperować, usunąć odłamki i reaktor, i nie mieć problemu z palladem, przez którego niemal umarł w drugiej części!!!!!
I przede wszystkim - WYNUDZIŁEM SIĘ! To miał być film rozrywkowy, a mało się rozerwałem.
A teraz co mi się podobało.
Pierwsze kilka minut filmu w roku 1999 (lubię "blue" (!) i fajnie, że pojawił się Yinsen).
Dużo humoru. Większość gagów udanych i nie ma ich w nadmiarze jak w Avengers.
Wcześniej wspomniana akcja z samolotem (była krótka, ale bardzo mi się podobała, były emocje).
Choć nic nie wnosząca i nic zapowiadająca kolejnych filmów MSU- scena po napisach końcowych (Banner + humor).
Zajebisty Ben Kingsley.
I to chyba wszystko. W wadach możne jeszcze coś bym znalazł, a w zaletach chyba już nie dam rady. Podsumowując, Iron Man 3 być może dostanie ode mnie drugą szansę za jakiś czas, ale póki co nie mam ochoty na powtórkę i nie wierzę aby moje zdanie o nim kiedykolwiek zmieniło się na lepsze. Zdecydowanie odpada z planów zakupu na blu-ray i jestem za tym, aby RDJ pojawiał się już tylko w Avnegers 2 i 3, a Tony'ego solo, Marvel nich już lepiej zostawi w spokoju.
Ocena: 4/10 (Gieferg nie oglądaj, bo znowu doznasz urazu jak przy Skyfall)
RE: Iron Man 3 - Huntersky - 11-05-2013
Mimo wszystko lekkie rozczarowanie, ale takie leciutkie. Na pewno komentarze o KKBB 2 i Zabójczej Broni 5 są sporo przesadzone.
Co na minus:
- pacing szwankuje, niektóre sceny są za krótkie, niektóre za długie, raz czy dwa miałem problem z ogarnięciem akcji
- Killian i półgodzinne wyjaśnianie na czym polega Extremis
- Killian i jego motywacja... jaka motywacja?
- Maya Hansen, czyli zupełnie niepotrzebna postać
- zaniedbano Rhodeya, spodziewałem się większej ilości akcji z jego udziałem. No i dalej nie wiem, co robi ta duża armata na jego plecach. :(
- mimo wszystko za mało akcji w zbroi. A ostatnia bitwa to niewykorzystanie potencjału, wszystkie zbroje potraktowane są jak mięso armatnie i nawet nie ma czasu się im dobrze przyjrzeć. Stealth armor pojawia się tylko na 5 sekund, po czym rozpieprza się na kawałki. :( Polecam obejrzeć storyboardy, chłopaki mieli naprawdę dobre pomysły na wykorzystanie najważniejszych pancerzy.
- zakończenie, choć rozumiem, że jest to furtka na wypadek odejścia RDJ
Na plus:
- humor, lekki ton przeplatany z odrobiną mroku, czyli po prostu Shane Black dla młodzieży
- sceny akcji są najlepsze z całej trylogii, co ciekawe w szczególności te, w których Stark jest bez zbroi. Pomysłowe i widowiskowe.
- fajne nawiązanie do RoboCopa w starciu z Killianem
- Kingsley jest świetny
- buddy movie w ostatnich 20 minutach
- żołnierze Extremis - miła odmiana po opancerzonych przeciwnikach, wyglądali dobrze i kompletnie nic nie mam do sposobu ich działania
- Hot Pepper - czad
- muzyka Tylera
- wbrew pozorom sceny z chłopczykiem i jego relacja ze Starkiem
Generalnie to bardzo dobry film, choć niepozbawiony wad. Sporo rzeczy bym w nim zmienił, ale to nie jest poziom TDKR, gdzie zmieniłbym cały film. A jedynka dalej jest najlepsza.
8/10
RE: Iron Man 3 - Gal Anonim - 11-05-2013
Mefisto, kocham Cie, jak mojego Piszczałke, więc zakończę te dyskusje, bo widze, że Twoja niechęć sprowadza się do "nie, bo mi się nie podoba", a nie dziur scenariuszowych i nie mamy za bardzo o czym gadać.
(11-05-2013, 10:54)Juby napisał(a):
1 Narrator (co to Spider-Man Raimiego)? Nie lubię filmów z narratorem.
2 Brak wyjaśnienia, czemu Starkowi nie pomagają Avengersi.
3 Ogniste karate-bandziory - w poprzednich częściach jedyne rzeczy z fantastyki tyczyły się Tony'ego i jego reaktora, a tutaj ludzie budują niemal nieśmiertelne, regenerujące się, chodzące wulkany!
4 Zakończenie, które pokazuje, że Tony mógł się zoperować, usunąć odłamki i reaktor, i nie mieć problemu z palladem, przez którego niemal umarł w drugiej części!!!!
1. To nie polubisz Kiss Kiss Bang Bang, i dlatego będę modlił się za Ciebie, bo to największa tragedia Twojego zycia. :)
2. Jak to brak? Przeczytaj, co pisalem o tym wczesniej: Stark szaleje na dźwięk słowa Niu Jork, więc obecność Avengers działałaby pewnie podobnie. Poza tym to film o tym, jak Stark sobie udowadnia, że potrafi działać sam w przypadku niebezpieczeństwa, a nie liczyć tylko na innych. No i ego.
3. Niektórzy widzę wciąż nie potrafią zauważyć, że to NIE JEST ten sam świat, który był w jedynce, ani nawet dwójce. To świat, w którym możliwe jest zmienienie zwykłego gościa w wielką zieloną bestię. To jest mniej przyziemny, bardziej fantastyczny świat.
4. I znowu - nieuważnie oglądałeś. Tony wcale nie mógł się zoperować wcześniej. Wyraźnie mów na końcu, że usprawnił Extremis.
(11-05-2013, 12:04)Huntersky napisał(a): - zakończenie, choć rozumiem, że jest to furtka na wypadek odejścia RDJ
Co ty. Nie ma szans, że Marvel, po odejściu Downeya, zrezygnowałby z postaci Starka. Tony Stark to Iron Man. Najwyżej zmienią aktora, i tyle.[/code]
RE: Iron Man 3 - Huntersky - 11-05-2013
Jasna sprawa, ale takie zakończenie stanowi dobre pożegnanie z RDJ jako odtwórcą roli.
Swoją drogą ciekaw jestem, co Stark wymyśli w Avengers 2, bo zdalnie sterowaną zbroję, którą można przywołać praktycznie z każdego miejsca może przebić tylko coś w stylu komiksowego Bleeding Edge.
RE: Iron Man 3 - Juby - 11-05-2013
(11-05-2013, 12:25)Crov napisał(a): 1. To nie polubisz Kiss Kiss Bang Bang, i dlatego będę modlił się za Ciebie, bo to największa tragedia Twojego zycia. :)
2. Jak to brak? Przeczytaj, co pisalem o tym wczesniej: Stark szaleje na dźwięk słowa Niu Jork, więc obecność Avengers działałaby pewnie podobnie. Poza tym to film o tym, jak Stark sobie udowadnia, że potrafi działać sam w przypadku niebezpieczeństwa, a nie liczyć tylko na innych. No i ego.
3. Niektórzy widzę wciąż nie potrafią zauważyć, że to NIE JEST ten sam świat, który był w jedynce, ani nawet dwójce. To świat, w którym możliwe jest zmienienie zwykłego gościa w wielką zieloną bestię. To jest mniej przyziemny, bardziej fantastyczny świat.
4. I znowu - nieuważnie oglądałeś. Tony wcale nie mógł się zoperować wcześniej. Wyraźnie mów na końcu, że usprawnił Extremis.
1. Może polubię. Braveheart to jeden z moich ulubionych filmów, a ma narratora, wiec zdarzają się wyjątki. Niestety IM3 do nich się nie zalicza, a narrator bardziej irytuje, bo pierwsze dwie części były go pozbawione.
2. Nie interesuje mnie jak działała na niego obecność Avengers. Ktoś grozi prezydentowi USA, a nie ma pokazanej jakiejkolwiek reakcji ze strony SHIELD, Capa, Furego, czy kogokolwiek. Nikt nawet nie przejął się rzekomą śmiercią Tony'ego?
3. I to mnie boli, bo wolałbym aby to był ten sam świat co w jedynce. Niestety film jest bardziej kontynuacją Avengers niż Iron Manów, a przy braku postaci z filmu Whedona i sceny po kończeniu, która zapowiadałaby kolejny film MSU, jest to kontynuacja bez pomysłu na Fazę drugą IMO.
4. Racja mówi, że usprawnił aby uleczyć Pepper, ale czy to pomogło mu w operacji siebie? Jeśli nawet, to jest to tylko jedna rzecz mniej, z całej starty minusów, które wypisałem.
RE: Iron Man 3 - Gal Anonim - 11-05-2013
(11-05-2013, 13:26)Juby napisał(a):
2. Nie interesuje mnie jak działała na niego obecność Avengers. Ktoś grozi prezydentowi USA, a nie ma pokazanej jakiejkolwiek reakcji ze strony SHIELD, Capa, Furego, czy kogokolwiek. Nikt nawet nie przejął się rzekomą śmiercią Tony'ego?
4. Racja mówi, że usprawnił aby uleczyć Pepper, ale czy to pomogło mu w operacji siebie? Jeśli nawet, to jest to tylko jedna rzecz mniej, z całej starty minusów, które wypisałem.
Ad 2. Post czy dwa nad twoim dałem link do wypowiedzi Feige'a, gdzie mówi, że SHIELD było zajęte i dowiemy się o tym z innego filmu (pewnie z Capa).
Ad 4. No tak, pomogło. A przynajmniej można spokojnie założyć, że tak było. Zresztą dlaczego Tony nie miałby wykorzystać Extremis do pomocy sobie, skoro już je udoskonalił?
RE: Iron Man 3 - Juby - 11-05-2013
(11-05-2013, 13:32)Crov napisał(a): Post czy dwa nad twoim dałem link do wypowiedzi Feige'a, gdzie mówi, że SHIELD było zajęte i dowiemy się o tym z innego filmu (pewnie z Capa).
Dobrze że się dowiemy z innego filmu, ale póki się nie dowiemy w IM3 wyglądało to dla mnie słabo.
RE: Iron Man 3 - Red - 11-05-2013
@Huntersky:
Cytat: Swoją drogą ciekaw jestem, co Stark wymyśli w Avengers 2, bo zdalnie sterowaną zbroję, którą można przywołać praktycznie z każdego miejsca może przebić tylko coś w stylu komiksowego Bleeding Edge.
Trochę sobie sam podałeś odpowiedź, zapodając te storyboardy. :) Może chcą to zachować na później, poza tym RDJ w jednym z wywiadów powiedział coś w stylu, że przeczytał Extremis i powiedział że myślał, że patent z wszczepieniem sobie nanorobotów i patrzeniem przez satelity na pewno się pojawi w filmie, po czym stwierdził, że muszą coś zachować na kolejne filmy :p. Poza tym mogą jeszcze wpakować prawdziwego Hulkbustera (tylko np. w tym uniwersum opracowanego we współpracy z Bannerem, np. stworzenie dronów, na których zielony doskonaliłby swoje panowanie nad sobą i team-up Hulk i Żelazny w Hulkbusterze przeciwko Thanosowi). W Ultimates vol. II był jeszcze gigantyczny Iron Man umieszczony na orbicie, ale to już może być ew. zachowany na Avengersów 3.
RE: Iron Man 3 - Snappik - 11-05-2013
Bardzo dobry film rozrywkowy i prawie najlepszy film z Tony Starkiem ;) Przyznam się bez bicia - bawiłem się lepiej niż na Avengers. Spodobało mi się zwłaszcza to, jak luzacko do sprawy podszedł Black. Trailery były napompowane patosem i gromkopierdnymi tekstami. Efekt końcowy jest zgoła odmienny - to absolutnie lajtowy, wypchany słownym humorem i akcją blockbuster. Kilka twistów przyjąłem z otwartymi ramionami, zwłaszcza myk z Mandarynem jest wyborny i nie taki przewidywalny jak
pojawienie się Talli Al Ghul w TDKR
IM3 jest też bardzo efekciarski kiedy trzeba i tylko szkoda, że epilog został zrobiony tak po łebkach (operacja...WTF!!!!).
Efekty specjalne znakomite, nie wiem jak można narzekać na brak ILM. Weta poradziła sobie z zadaniem na piątkę.
8/10
RE: Iron Man 3 - Mefisto - 11-05-2013
(11-05-2013, 12:25)Crov napisał(a): Mefisto, kocham Cie, jak mojego Piszczałke, więc zakończę te dyskusje, bo widze, że Twoja niechęć sprowadza się do "nie, bo mi się nie podoba", a nie dziur scenariuszowych i nie mamy za bardzo o czym gadać.
Bo i owszem, nie podoba mi się cały projekt Extremis, co nie zmienia faktu, że jego uczestnicy są wyjątkowo niekonsekwentnie pokazani.
EDIT:
CIEKAWE
RE: Iron Man 3 - Mierzwiak - 12-05-2013
Dopiszcie mnie do listy osób, którym się nie podobało, czym jestem bardzo niemile zaskoczony.
Od czego by zacząć? Może od pierwszych iluś tam minut, nie wiem ilu, bo nie patrzyłem na zegarek. Do czasu świetnej sceny zamachu przy Chinese Theatre IM3 jest, hmmmm, szukam odpowiedniego słowa... kiepski? Fatalny? Coś w ten deseń. Nie potrafię nawet powiedzieć konkretnie czemu. Angielskie awkward pasuje mi tu jak ulał. W ogóle nie mogłem wbić się w klimat filmu, a powrót świetnego przecież Starka jakoś nie sprawiał mi żadnej frajdy. Motyw z wprowadzającą retrospekcją też cienki, to taka próba w stylu LOST, która ma nas przekonać, że to się działo jeszcze przed pierwszą częścią. Nie lubię takich zabiegów. Guya Pearce'a w trybie Edwarda Nygmy nie będę nawet komentować.
Co dalej? Ano wraz ze wspomnianą sceną udało się Trójce mnie zaciekawić, ale tylko na chwilę, bo dalej znowu jest dziwnie. Ktoś wspominał, że IM3 ma problemy z tempem i to prawda, nie wiem czy film jest tak pocięty, czy scenariusz tak nieporadny, ale rytmu to tu kompletnie nie ma, gdzieniegdzie wkradają się dłużyzny, innym razem czegoś brakuje, a postaci (Pepper, Rhodney) potrafią zniknąć na bardzo długo. Ogółem scenariusz jest w cały świat i łatwiej wymienić wątki/motywy, jakich w tym filmie nie ma, aniżeli te, które się pojawiły.
Wytłumaczy mi też ktoś, czemu Stark od razu nie skorzystał z tego, że dysponuje najlepszym i najbardziej zaawansowanym sprzętem na tej planecie i nie wpadł na pomysł namierzenia tego, kto hakuje telewizję i przesyła te (KOSZMARNIE wmontowane w film) przemówienia Mandaryny?
Ah tak, Mandaryna.
Rozumiem, co zresztą zostało wyłożone wprost, po co Killian potrzebował Mandaryna, ale czy potrzebuje go widz? Po stokroć nie. Po pierwsze, stosunkowo wcześnie dowiadujemy się, że Killian jest tym złym. W tym momencie Mandaryna, prawdziwy czy nie, przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Po drugie, czy może być coś gorszego niż bohater prowadzący "śledztwo" w sprawie rzeczonego terrorysty, który wie mniej niż widz? Jasne, wtedy jeszcze nie było podane, że to aktor, no ale co z tego? Tak wczesne wyjawienie udziału Killiana w sprawie kompletnie psuje cały ten wątek. A ujarany Ben Kingsley, który chyba za bardzo zapatrzył się na grę Deppa w Piratach, to tak przeszarżowany, przeciągnięty i wzięty z innego filmu epizod, że bardzo chciałbym go wymazać z pamięci.
Bardzo nie podobało mi się też w jaki sposób Tony przeżywa Nowy Jork. Problem z tym wątkiem jest taki, że Stark zawsze był wyluzowanym gościem, który sypie one linerami jak z rękawa i ani w IM1, ani w IM2, ani tym bardziej w Avengers nikt nie silił się w jego kwestii na nic więcej. Nie jest to zarzut w żadnym wypadku, ani nawet sugestia, że to wyjątkowo płytka postać, ale proste stwierdzenie faktu. Tutaj Black sili się na coś, ale w sumie nie wiem na co, do tego wmontował ujęcia z Avengers, ale tamtego filmu chyba w ogóle nie oglądał. Pamiętacie jak po wszystkim wyciąga ekipę na shwarmę? Cały Stark. Tymczasem nagle Black chce nam wmówić że nie, że upadek z portalu to jakaś trauma, z którą bohater nie może sobie poradzić. Jasne, nie mogło to pozostać bez wpływu, gdybym na chwilę znalazł się w znajdującym się kto wie jak daleko krańcu kosmosu i zobaczył to, co on, zapewne w jakiś sposób by mnie to zmieniło, ale problemy ze snem i nerwówka na sam dźwięk nazwy NY to tak naciągane i pozbawione krzty pomysłu na pociągnięcie serii po Avengers, że głowa boli. Wielki minus za to, tym bardziej, że do niczego to nie prowadzi, ale już łatwość z jaką Black porzuca tę kwestię jest doprawdy godna podziwu.
Dialog "To od początku byłem ja. To ja jestem Mandarynem!" kilkanaście (kilkadziesiąt?) minut po tym, jak już o tym wiadomo to z pewnością największe pierdolnięcie łopatą w łeb widza, jakiego doświadczyłem w tym roku.
Z rzeczy nie tyle negatywnych co po prostu dziwnych: Pepper. I jedno, i drugie związane z tą postacią. Zwłaszcza to drugie, o który mógłbym napisać, że jest i zajebiste i mega żałosne, ale zdecydować tak naprawdę nie potrafię.
Co na plus? RDJ, wiadomo, jeśli jest już zmęczony graniem Starka, to w ogóle nie daje tego po sobie poznać. Humor bardzo, ale to bardzo udany, pomijając motyw ze smrodem po wizycie w kiblu; fakt, że to część najgorszej sekwencji w filmie, ale tego typu żenujący gag to ostatnie, czego bym się spodziewał po filmie będącym częścią tej serii. Cały motyw z dzieciakiem, jak i on sam: REWELACJA. Lepszą chemię Robert miał tylko z Ruffalo w Avengersach. Muzyka w porządku, główny motyw przyjemnie wpada w ucho, efekty też bez zarzutu, choć mam wrażenie, że poprzednio (razy trzy) zbroja była bardziej fotorealistyczna.
Ocena? Na chwilę obecną 5/10 i pewność, że nigdy nie stanie to na mojej półce z filmami.
PS. Dwa skojarzenia z TDKR:
1) Zeszłoroczne "W tym filmie każdy wiedział, kim jest Batman" ma swój tegoroczny odpowiednik w postaci "W tym filmie każdy nosił zbroję".
2) No i znowu w finale laska uratowała głównemu bohaterowi życia załatwiając bad guya.
PS2. Dobiła mnie jakość obrazu w IMAXie. Po kiego wała film masterowany w 4K, który dystrybuuje się w większości kin na świecie w 2K został tak przefiltrowany i zmasakrowany? Stopień wyostrzenia i ilość obrzydliwych obwódek w kontrastowych miejscach wokół obiektów przypomina niesławne wydanie Blu-ray TDKa, choć konsekwencji tu brak. W jednym ujęciu na twarzy aktora można liczyć pory, a są i takie, gdzie jest taka wazelina, że o żadnych detalach nie ma mowy. Dziwne.
PlayStation3. Jeśli IM3 faktycznie będzie ostatnim osobnym filmem o tej postaci, to trochę smutna jest konstatacja, o czym jest ta trylogia - o niczym. No dobra, jednak o czymś jest: w jedynce wstawił sobie kółko w klatę, w dwójce zmienił kółko na trójkąt, a w trójce Czad!
RE: Iron Man 3 - MOLQ - 12-05-2013
Duzo niedorzeczności w tym filmie, ale no wiadomo jest to komiks i tutaj sie nie liczy zbytnio logika, jednak na filmie bawilem sie znakomicie :) Robert juz raczej zawsze bedzie kojarzyl sie z Iron Manem, ale mi to nie przeszkadza. Ludzie w kinie bawili sie niesamowicie i o to chodzilo. Dam solidne 7,5/10, raczej nie skrzywdze taka ocena filmu, bo na nia zasluguje. 3D eh ten film powinien byc puszczony w 2D, jedynie co to sekwencja w powietrzu wygladala super, ale calosciowo 3D lezy i kwiczy.
Najwiekszy rozkmina dla mnie to czy seria Iron Man potrzebuje 4 czesci. Nie wiadomo co przyszlosc pokaze, bo mozemy sie doczekac jakis rebotow czy cos w tyn stylu.
Nie mam zbytnio ochoty zanuzac sie we wszelakie dywagacje, bo seria trzymie swoj poziom i chyba studio osiagnelo swoj cel. Teraz trzeba czekac tylko na CA II, Thora II i A2.
RE: Iron Man 3 - Gal Anonim - 12-05-2013
(12-05-2013, 00:18)Mierzwiak napisał(a): Wytłumaczy mi też ktoś, czemu Stark od razu nie skorzystał z tego, że dysponuje najlepszym i najbardziej zaawansowanym sprzętem na tej planecie i nie wpadł na pomysł namierzenia tego, kto hakuje telewizję i przesyła te (KOSZMARNIE wmontowane w film) przemówienia Mandaryny?
Zważywszy na fakt, że przeglądał wszystkie akta, jakie się da można założyć, że go szukał. Namierzył go dopiero, kiedy było to częścią złego planu, by Stark dostał się tam, gdzie miał się dostać. Jest pokazane, że jeżeli zły nie chce być namierzony to działa jak Simon Gruber.
Cytat:Rozumiem, co zresztą zostało wyłożone wprost, po co Killian potrzebował Mandaryna, ale czy potrzebuje go widz? Po stokroć nie. Po pierwsze, stosunkowo wcześnie dowiadujemy się, że Killian jest tym złym.
Nie widzę zupełnie problemu. Killian zostaje wprowadzony jako zły, ale nie główny zły. W momencie, gdy Killian porywa Pepper jesteśmy jeszcze przekonani, że pracuje dla Mandarina i wszystko jest jego wielkim planem. Jako zmyła to działa bardzo dobrze, a przy tym jest uzasadnione fabularnie. Widz niczego na tym nie traci, wręcz przeciwnie.
Cytat:Po drugie, czy może być coś gorszego niż bohater prowadzący "śledztwo" w sprawie rzeczonego terrorysty, który wie mniej niż widz?
Ale co Stark wiedział mniej niż widz? O ile mnie pamięć nie myli to różnica była taka, że my już wiedzieliśmy, że Killian pracuje dla Mandarina, a Stark chyba nie.
Cytat:PlayStation3. Jeśli IM3 faktycznie będzie ostatnim osobnym filmem o tej postaci, to trochę smutna jest konstatacja, o czym jest ta trylogia - o niczym. No dobra, jednak o czymś jest: w jedynce wstawił sobie kółko w klatę, w dwójce zmienił kółko na trójkąt, a w trójce Czad!
Nie no, to dość proste: to trylogia o byciu Iron Manem. Pierwsza część to film o stawaniu się Iron Manem powierzchownie, druga to zapychacz (no ale to powiedzmy, że o radzeniu sobie z byciem Iron Manem i tatusiowymi kompleksami, żeby nie być pussy), a trzecia jest o nabraniu (odzyskaniu) pewności w byciu i Iron Manem, i Tonym Starkiem, i przwyczajeniu się do nowych zagrożeń, nowego świata (w Avengers nie było na to czasu).
RE: Iron Man 3 - SonnyCrockett - 12-05-2013
Ale...powiedzcie tylko czy ten film jest zabawny? :P
RE: Iron Man 3 - Mefisto - 12-05-2013
Trochę
RE: Iron Man 3 - Gal Anonim - 12-05-2013
Mierzwiak napisał(a):Bardzo nie podobało mi się też w jaki sposób Tony przeżywa Nowy Jork. Problem z tym wątkiem jest taki, że Stark zawsze był wyluzowanym gościem, który sypie one linerami jak z rękawa i ani w IM1, ani w IM2, ani tym bardziej w Avengers nikt nie silił się w jego kwestii na nic więcej.
No to też nie prawda. Stark przeżywał przecież śmierć żołnierzy w jedynce (to była podstawa jego motywacji do zmian), tak samo w niewoli nie był giętkim luzakiem. Podobnie w drugiej części. A Avengers sprawa ma się nieco inaczej, bo tam obserwujemy go 'z zewnątrz', ale to też wcale nie jest tak, że jest na luzie cały czas. Stark jest błyskotliwy i szybki w ripostach, ale to gość, który non stop zasłania się zartem (i to wypomina mu Rogers zresztą) - on wciąż się broni przed światem, wymądrza, próbuje wszystkich przeskoczyć, bo to jest jego mechanizm obronny przed tym wszystkim. Dlatego w trójce jest taki rozbity, bo jego mechanizmy obronne (także te fizyczne, w postaci zbroi) okazały się być zbyt słabe na to, co może go teraz spotkać. To gość, który JEST swoim ego i wszelkie zbroje - emocjonalne i fizyczne - są dla niego ważne. Kiedy tak definitywnie traci kontrole to uderza go to znacznie mocniej.
RE: Iron Man 3 - Mierzwiak - 12-05-2013
(12-05-2013, 01:18)Crov napisał(a): Jest pokazane, że jeżeli zły nie chce być namierzony to działa jak Simon Gruber.
Trochę to grubymi nićmi szyte biorąc pod uwagę możliwości jakimi dysponuje Stark, ale niech będzie.
Cytat:Nie widzę zupełnie problemu. Killian zostaje wprowadzony jako zły, ale nie główny zły. W momencie, gdy Killian porywa Pepper jesteśmy jeszcze przekonani, że pracuje dla Mandarina i wszystko jest jego wielkim planem. Jako zmyła to działa bardzo dobrze, a przy tym jest uzasadnione fabularnie. Widz niczego na tym nie traci, wręcz przeciwnie.
Chodzi mi o to, że:
a) wiemy o Killianie wcześniej od Starka, przez co obserwujemy bohatera, który jest "głupszy" od nas. Dla mnie to niedopuszczalne, chyba, że faktycznie czemuś służy jak w serialu "Alias", co przytaczałem już przy okazji TDKR i zmyłki z Mirandą
b) dowiadujemy się, że Killian zamiast być tylko złym jest tym złym. Wow, that escalated quickly. Serio no, co to za twist ma być? :)
Cytat:Nie no, to dość proste: to trylogia o byciu Iron Manem.
To ładnie brzmi w teorii, ale jakiś konkretny character arc tu imo nie występuje. Ale nie hejtuję, tak tylko mówię.
RE: Iron Man 3 - EL-Kal - 12-05-2013
Obejrzałem dzisiaj "Iron Mana 3". Ładny film. 8/10, nie chce mi się pisać recenzji, ale wymienię w punktach, może nie będą one w pełni argumentującą wystawionej oceny, ale co mi tam.
Bo to film bardzo fajny i przyjemny, oglądało się go bez zgrzytów, z pełnym bananem na gębie. Ale to też film, do którego... nie będę chciał wracać za często.
Plusy:
+ RDJ już w pierwszych minutach pokazuje, że ciągle dobrze się bawi, będąc Starkiem;
+ FENOMENALNY, przywołujący drugiego Indianę Jonesa, wątek dzieciaka, zabawek, ciepły humor z tego wynikający. Oglądając materiały przedpremierowe, myślałem, że to będzie krótkie, ulotne, a w samym filmie jednak jest ważną częścią fabuły;
+ Może i nie jest to ostatnia część serii, ale jeśli by była, uwielbiam narrację opowiadania. Pasuje do tej historii, a dzięki zabawnemu cameo po napisach, zyskuje jeszcze więcej. Zresztą to właśnie w tej narracji, a nie w buddy scenach i dialogach, najbardziej czuć zdolności Blacka;
+ Mandaryn i Killian. I dobrze zagrani, i dobrze napisani, i charakterystyczni;
+ Humor, szybki, celny.
Minusy:
- Janek wytłumaczył, że to już nie jest techno świat z jedynki, ale świat, w którym biegają zielone potwory, a ludzie strzelają ogniem z gęby. Cool, ale... widzowie "Iron Mana" to nie tylko marvelowi pochłaniacze pierwszej fazy. W kinie słyszałem wiele wybuchów śmiechu lub WTF. Strzelanie z gęby nigdy nie było domeną serii "Iron Man". Crov odnosił się do "Extremis" i do wątku cyberpunkowego, nanotechnologii. Tyle że tutaj żadnej nanotechnologii tak przedstawionej, jak w komiksie, nie mamy. Gdzie nanoboty? Gdzie coś - choćby w warstwie wizualnej - co pokazywałoby działanie tych specyfików? Dla mnie więcej tutaj feelu biotechnologii w stylu Crichtona albo jakiegoś Kinga niż cyberpunku w stylu Warrena Ellisa. Ten element bym nieco stonował;
- A w dupie mam to, co mówi się o relacji Rhodes - Stark. Że niby się w tym objawia buddy movie? Gdzie, kiedy? Najlepsze w buddy movie mieliśmy zawsze to, że widz utożsamiał się z przyjaźnią dzięki informacjom o niej. Przykładem niech będzie świetnie wprowadzona postać Kilmera w "Kiss, Kiss, Bang, Bang" albo to, że dużo wiemy o Martaughu w "Zabojczej broni". Reżyserzy wchodzą obu postaciom wręcz do łóżka albo mocno zarysowują je na starcie. A tutaj? Rhodes gdzieś znika, salutuje, a potem film wymaga od nas zaangażowania w chwili współpracy bohaterów. To nie było buddy. To była dwójka postaci współpracująca;
- Mówiłem o humorze. Podobały mi się dialogi, ale czemu jest tak dużo one linerów? Stark jest megarozgadany w każdej walce, bohaterowie mówią coś zabawnego co kilka sekund. Jest to popis kunsztu scenarzysty, jest to ważny element buddy kina, ale ja te dowcipasy i przepychanki słowne uznawałem za jedyny humor, jaki twórca może nam dać. Niestety tutaj i bez dialogów jest niekiedy lekko, slapstickowo. Klimat buddy wypada więc tutaj bardziej jak w "Expendables" niż "Ostatni Skaut".
- Powtórzę za Mierzwiakiem. Nie wierzę w traumę Starka. Po "Avengers" wsuwał schwarmę, aż mu się uszy trzęsły. Można było pójść w inną stronę - wyraźnie zaznaczyć, że Stark przeżył śmierć kliniczną. Plus, czemu nie wykorzystano bardziej zbroi do podróżowania w kosmosie? W to jestem w stanie uwierzyć, w taką traumę tej postaci - że boi się ponownego trafienia za orbitę.
Jak pisałem, 8/10, podobało mi się bardzo, ale po seansie mam wrażenie, że jest w tym filmie jeszcze coś, co mnie niezmiernie wkurzy.
|