![]() |
|
Batman (temat ogólny) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24) +--- Wątek: Batman (temat ogólny) (/Thread-Batman-temat-og%C3%B3lny--375) |
RE: Batmany - Mierzwiak - 23-12-2012 Ależ one się z każdym kolejnym rokiem wyróżniają na plus coraz bardziej! Pisząc w tak lekceważący sposób o Batmanie piszesz jednocześnie o każdym innym filmie, w którym podziwiać można mistrzostwo prawdziwej scenografii, miniatur i matte paintingów. RE: Batmany - Huntersky - 23-12-2012 Gotham City z pierwszego Batmana jest tak paskudne, że aż piękne w tej swojej szkaradności. Te wszystkie rury, kominy i dym wyglądają, jakby chciały mnie zmiażdzyć i to robi swoje. RE: Batmany - Gieferg - 23-12-2012 Na dobrą sprawę to pierwszy Batman był pierwszym filmem, o którym nie mogłem przestać myśleć po obejrzeniu i potem oglądałem przy każdej okazji (czy to w TV czy na VHSie regularnie pożyczanym od kumpla), no a potem pojawił się Terminator 2... RE: Batmany - The Vujek - 23-12-2012 (23-12-2012, 01:10)Lawrence napisał(a):(23-12-2012, 00:56)Phil napisał(a): Ciekawym jest, że o ile bez problemu mogę wskazać swoje ulubione sceny z Returns, Begins, TDK czy TDKR, tak tu każda scena jest moją ulubioną. No przecież! Zresztą to motyw podobny do tego w jednym z filmów Leone, bodajże "Za kilka dolarów więcej", jak jeden z gości strzelał do tego z wąsami, gdy ten spokojnie ładował strzelbę. Shit, muszę sobie odświeżyć dolarową trylogię :) No i wolę taki groteskowy, mało prawdopodobny przypadek, niż motyw z TDK, gdzie Batman decyduje się skręcić i rozbić o ścianę, żeby tylko nie potrącić Jokera. WTF? Co by nie mówić, to jednak Burtonowski Batman miał jaja :) Ostatnio zwiększyłem ocenę B89 z 9/10 na 10/10, a TDK zmniejszyłem z 9/10 na 8/10. Ta prosta filozofia z B89 bardziej do mnie przemawia. "Joker to ten zły, więc trzeba chuja skasować" - co jest dodatkowo umotywowane chęcią zemsty. RE: Batmany - Gieferg - 23-12-2012 I jeszcze ten soundtrack... swoją drogą właśnie słucham, kupiłem niedawno na allegro: http://allegro.pl/batman-soundtrack-danny-elfman-cd-i2832214222.html Ale Returns ma jeszcze lepszy i to znacznie (i nigdzie go w sensownej cenie nie mogę znaleźć). RE: Batmany - Hitch - 23-12-2012 Nie tylko Jokera: RE: Batmany - SonnyCrockett - 23-12-2012 Jak tu kurde nie ma klimatu i takie widoki serwują nam dzisiaj filmowcy to ja chyba żyję w równoległym świecie... ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
RE: Batmany - Mefisto - 23-12-2012 (23-12-2012, 02:42)The Vujek napisał(a): Co by nie mówić, to jednak Burtonowski Batman miał jaja :) Dwa słowa: Michael Keaton
RE: Batmany - Proteus - 23-12-2012 (23-12-2012, 02:42)The Vujek napisał(a): No i wolę taki groteskowy, mało prawdopodobny przypadek, niż motyw z TDK, gdzie Batman decyduje się skręcić i rozbić o ścianę, żeby tylko nie potrącić Jokera. WTF? Co by nie mówić, to jednak Burtonowski Batman miał jaja :) E tam, bez przesady. Na tym forum ta anty-pg13 hardość przybiera czasami śmieszne rozmiary. Już nie róbmy z pierwszego Batmana jakiejś wyjebiastej, mega-hardcorowej, bezwzględnej napierdalanki ala Dredd 3D. Po prostu tradycyjny pojedynek superbohatera z superłotrem, jaki widzieliśmy w tysiącach filmów. Ta zwyczajność i prostota nie jest znowu jakąś tam, nie wiadomo jaką, wybijająca się zaletą. Batman Bale'a napierdalał łokciami jeszcze mocniej i był jeszcze agresywniejszy, po prostu nie chciał mordować, co nie czyni z niego pizdy. I wcale nie było to do końca z czystej dobroci serca, tylko po części jako zasada będąca kagańcem. Batman w Animated Series tez nie zabijał "bo tak". A jakkolwiek fajna jest gra Nicholsona, tak wyczyny Jokera w TDK i jego powiązanie z postacią Batmana jest dużo bardziej angażujące i napięte. Nie widzę też co jest niby takiego WTF w przywołanej scenie z TDK. Od kiedy to każdy dobry, filmowy bohater, nie ma najmniejszego problemu z brutalnym rozjechaniem na śmierć antagonisty? Zwłaszcza gdy ten drugi, na tamtym etapie filmu jest jeszcze po prostu problematycznym kryminalistą, a nie kimś kto przyciśnie do granic całe miasto. Śmieszne jest to, że nawet Batman Burtona w jedynce, zanim domyślił się, że Napier zamordował jego starych, nie zdecydowałby się go w ten sposób zamordować bez powodu. (23-12-2012, 01:31)SonnyCrockett napisał(a): Nolanowi starczyło jajeczek na kilka scen w Begins dalej już beznamiętna szklista metropolia, nuda.Po pierwsze, co do miasta u Nolana - gówno prawda. Przyznaję, że akurat w Rises, Gotham oferowało jedynie kilka ładnych, powietrznych ujęć miasta, plus landmarki NY. Ale już w takim TDK, ta "szklista metropolia" Nolana, została przedstawiona w dużo bardziej widowiskowy, klimatyczny i różnorodny sposób, pod wieloma względami oferując więcej niz Gotham z BB, mimo że nie miało brązowego filtru czy ujęć Narrows. Zresztą ten temat był już wiele razy wałkowany i już nie chce mi się powtarzać argumentów za tym, że Gotham w TDK było zajebiście efektownie nakręconym miastem, pomimo chłodnej, nowoczesnej stylistyki. A co do Gotham Burtona, nigdzie w moim poście nie odmówiłem filmowi mocnego klimatu i charakterystycznej scenografii, bo tylko głupi albo fałszywie oceniający, by tego nie zauważył. Po prostu nie robi już aż takiego wrażenia. Gotham Burtona to kombinacja brudnej, zaśmieconej scenografii, kopcących kominów i studzienek kanalizacyjnych, fabryk i industrialnych pejzaży. To odpowiedni miks elementów dla tego miasta i jest dobrze wykonany. Ale w tym temacie można powiedzieć dużo więcej. Przykład mrocznej Batmanowej scenografii, która nie tylko wygląda na syf, ale też stylowo i pieczołowicie zaprojektowany syf, to chociażby robota jaką wykonała ekipa od Arkham City i Arkham Asylum. Tam jest wszystko dopieszczone w najdrobniejszych szczegółach. U Burtona to po prostu zbieranina paru brudnych uliczek i kilku statuetek art-deco, na tle - jak na dzisiejsze standardy - kiepskiego technicznie matt-paintingu i walorów produkcyjnych, które po prostu się zestarzały. Oczywiście pasuje to jak ulał do tematyki, więc całość się broni, ale dzisiaj scenografia filmowa - nawet jeżeli przepełniona jest wygładzonymi klimatami jedynie udającymi "grittiness" - jest z zasady dużo pieczołowiciej zaprojektowana i wyprodukowana. Zresztą bez przesady, są wciąż filmy o odpowiednio brudnej, surowej i zardzewiałej oprawie. (23-12-2012, 01:34)Mierzwiak napisał(a): Ależ one się z każdym kolejnym rokiem wyróżniają na plus coraz bardziej! Pisząc w tak lekceważący sposób o Batmanie piszesz jednocześnie o każdym innym filmie, w którym podziwiać można mistrzostwo prawdziwej scenografii, miniatur i matte paintingów.Niby czym przejawia się to mistrzostwo matte paintingu, mistrzostwo miniatur? Bo pomijając walory stylistyczne miasta Burtona, które są oczywiste i widoczne jak na dłoni, to elementy, które właśnie wymieniłeś, to kwestie czysto techniczne, produkcyjne, które ostro się postarzały. Projekt wyglądu panoramy Gotham może i jest fajny, ale sam matt painting, jest widoczny w filmie jak na dłoni. Nawet w jednym z podanych przez Crocetta kadrów, matte painting Gotham wybija się jak kiepskiej jakości malowidło. To samo miniatury. Nie spełniają swojej roli, jeżeli w filmie, jak na dłoni widać, że to miniatury. (23-12-2012, 02:48)SonnyCrockett napisał(a): Jak tu kurde nie ma klimatuNigdzie czegoś takiego nie napisałem. RE: Batmany - SonnyCrockett - 23-12-2012 (23-12-2012, 01:24)Proteus napisał(a): Również ten osławiony Burtonowski klimat nieco uleciał Zbłądziłeś. Klimatem ten film może obdzielić kilkadziesiąt filmów kręconych obecnie. Dlaczego? Dlatego, że ty piszesz o ładnych widoczkach a ja piszę o klimatycznych widokach a to różnica pomiędzy filmem dobrym a absolutnym geniuszem. Tym jednym kadrem TDK jest zmiażdżone, słyszę te tłuczone szkło. ![]() RE: Batmany - The Vujek - 23-12-2012 (23-12-2012, 03:36)Proteus napisał(a): E tam, bez przesady. Na tym forum ta anty-pg13 hardość przybiera czasami śmieszne rozmiary. Już nie róbmy z pierwszego Batmana jakiejś wyjebiastej, mega-hardcorowej, bezwzględnej napierdalanki ala Dredd 3D. Absolutnie nie chodzi mi o napierdalankę, ale o decyzje podejmowane przez bohaterów. (23-12-2012, 03:36)Proteus napisał(a): Po prostu tradycyjny pojedynek superbohatera z superłotrem, jaki widzieliśmy w tysiącach filmów. Tysiącach? Poproszę o chociaż 5 tytułów, w których superbohater zabija z zimną krwią superzłoczyńcę :) (23-12-2012, 03:36)Proteus napisał(a): Ta zwyczajność i prostota nie jest znowu jakąś tam, nie wiadomo jaką, wybijająca się zaletą. No dla mnie właśnie jest, bo wyróżnia się na tle współczesnej polityka każdego życia jako "najwyższej wartości" i pozwala mi się w pełni cieszyć z dokonanej zemsty. (23-12-2012, 03:36)Proteus napisał(a): Batman Bale'a napierdalał łokciami jeszcze mocniej i był jeszcze agresywniejszy, po prostu nie chciał mordować, co nie czyni z niego pizdy. Nie, ale ryzykowanie własnego życia, żeby nie rozjechać seryjnego mordercy czyni z niego... nie wiem, brakuje mi słowa :) (23-12-2012, 03:36)Proteus napisał(a): A jakkolwiek fajna jest gra Nicholsona, tak wyczyny Jokera w TDK i jego powiązanie z postacią Batmana jest dużo bardziej angażujące i napięte. Tu się zgodzę i żałuję, że Nicholson nie zagrał Jokera ponownie w TDK. (23-12-2012, 03:42)SonnyCrockett napisał(a): Tym jednym kadrem TDK jest zmiażdżone, słyszę te tłuczone szkło. A ja słyszę gruchotane kości :) RE: Batmany - Cator - 23-12-2012 (23-12-2012, 04:00)The Vujek napisał(a): Absolutnie nie chodzi mi o napierdalankę, ale o decyzje podejmowane przez bohaterów. Cytat:Tysiącach? Poproszę o chociaż 5 tytułów, w których superbohater zabija z zimną krwią superzłoczyńcę :) Wczoraj dopiero zacząłeś filmy oglądać? Naprawdę będziesz udawać, że Dobry przeprowadzający finałowy pojedynek ze Złym, w wyniku którego ten drugi umiera, to w kinie rzadkość? Cytat:Nie, ale ryzykowanie własnego życia, żeby nie rozjechać seryjnego mordercy czyni z niego... nie wiem, brakuje mi słowa :) Tu nie było żadnego wyniosłego poświecenia i gromkopierdnego zwycięstwa wyższych ideałów. Ci którzy krytykują tę scenę, często wyrywają ją z kontekstu, omawiając na jej przykładzie jakieś farmazony o tym czy film jest pro czy anty killing. Zapominają przy tym, że związek przyczynowo-skutkowy w tej scenie, jest banalnie prosty. Facet, który ma wyraźną i jednocześnie nieco podejrzaną (co zresztą sam Nolan przyznaje) zasadę o niezabijaniu, w ostatnich sekundach akcji, która nie poszła do końca po jego myśli, podejmuje instynktowną decyzję. Bo Joker nie był wtedy jeszcze kolesiem, ostro terroryzującym całe miasto, ale po prostu bardzo niebezpiecznym mordercą, którego planowali złapać i aresztować. Nikt nie był przygotowany na to, że koleś ma swoje życie kompletnie w dupie i jest gotów zaryzykować w ten sposób. Batman w kanonie nie morduje. I tak jak pisano wcześniej, nie robi tego w 100% z dobroci serca i prawdziwej troski o dobre samopoczucie Killer Croca czy Mad Hattera. Cytat:No dla mnie właśnie jest, bo wyróżnia się na tle współczesnej polityka każdego życia jako "najwyższej wartości" i pozwala mi się w pełni cieszyć z dokonanej zemsty. Sorry, ale dla mnie to jest właśnie przykład takiego skrzywionego, światopoglądowego podejścia do filmów. W TDK podczas seansu, nic nie razi na linii Batman-Joker, to co robi jeden jest logiczną reakcją na działania drugiego, jeżeli wliczyć w to zasadę o niemordowaniu. Ale się człowiek naczyta tutaj, tego ciągłego pieprzenia intelektualnych twardzieli o PG-13, politikal correctnes i niezabijających bohaterach i od razu nagle zaczyna wielbić motywy bezceremonialnych killerów, mimo że taki wizerunek nigdy nie był niczym specjalnym, panował w kinie akcji od dekad i panuje nadal, nawet jeżeli w bezkrwistej, ugładzonej formie. (23-12-2012, 03:42)SonnyCrockett napisał(a): Tym jednym kadrem TDK jest zmiażdżoneTDK ma mnóstwo zajebistych, zróżnicowanych kadrów, które same się bronią i bardzo pasują do konwencji tych filmów. RE: Batmany - Juby - 23-12-2012 (23-12-2012, 01:21)SonnyCrockett napisał(a): Nie wiem co w tym złego, klawy gnat :P Jako osoba, która ciągle nie może w 100% zaakceptować konwencji Burtona (zabicie kolesia rzuconym piórem - WTF?) oświadczam, że nawet ja tej sceny się nie tykam! Batman lecący na Jokera swoim samolotem to najlepsza scena z całego filmu! :D Też chyba powtórzę sobie Batmany Burtona, B'89 w Wigilię, a BR w pierwszy dzień świąt. Nabrałem ochoty, bo od kilku dni zainstalowałem emulator pegazusa na komputerze i staram się przejść adaptacje pierwszego filmu Burtona (cholernie trudna i świetna gierka). RE: Batmany - Proteus - 23-12-2012 (23-12-2012, 10:27)Cator napisał(a): Tu nie było żadnego wyniosłego poświecenia i gromkopierdnego zwycięstwa wyższych ideałów. Ci którzy krytykują tę scenę, często wyrywają ją z kontekstu, omawiając na jej przykładzie jakieś farmazony o tym czy film jest pro czy anty killing. Zapominają przy tym, że związek przyczynowo-skutkowy w tej scenie, jest banalnie prosty. Facet, który ma wyraźną i jednocześnie nieco podejrzaną (co zresztą sam Nolan przyznaje) zasadę o niezabijaniu, w ostatnich sekundach akcji, która nie poszła do końca po jego myśli, podejmuje instynktowną decyzję. Bo Joker nie był wtedy jeszcze kolesiem, ostro terroryzującym całe miasto, ale po prostu bardzo niebezpiecznym mordercą, którego planowali złapać i aresztować. Nikt nie był przygotowany na to, że koleś ma swoje życie kompletnie w dupie i jest gotów zaryzykować w ten sposób. Batman w kanonie nie morduje. I tak jak pisano wcześniej, nie robi tego w 100% z dobroci serca i prawdziwej troski o dobre samopoczucie Killer Croca czy Mad Hattera. Amen, QFT. Należy też przy tym zaznaczyć, że w TDK Nolan nie przemyca absolutnie żadnych pro-life ideologii, nie pokazuje widzowi, że "tak trzeba" i gadanie niektórych, że film jest przedstawicielem "soft" podejścia, jest śmieszne. Oprócz Batmana nikogo w filmie nie obchodzi życie Jokera. Z początku chcą go po prostu po ludzku aresztować, couse that like what police do... Jednak gdy ogrom jego machinacji wychodzi na jaw, nie mają problemu z wysłaniem drużyny by go wyeliminować. Pod koniec wszyscy najchętniej by go zachlastali. Zaś sama zasada niemordowania przez Batmana, była daleka od naiwnej wiary w ostateczną wartość ludzkiego życia. Zarówno w komiksach, serialu jak i grach, Batman nie morduje nawet największych, najbardziej szkodliwych społecznie, jebanych odpadków "bo taką ma zasadę" i nie czyni to z niego pipy. Mało tego, zarówno w grach, komiksach i również u Nolana, z czasem zrodził się motyw, że ta zasada nie wynika do końca z czystej dobroci serca i troski o życie przestępców, ale sama w jakimś stopniu jest popaprana. Bo czasami to niezabijanie Batmana, było tak pozbawione sensu i tak karykaturalnie szkodliwe, a on sam tak uparcie się tego trzymał na zasadzie "bo tak", że widać w tym pewne skrzywienie. To jest czysto arbitralna zasadna, którą Wayne sam sobie nałożył z różnych powodów, zależnie od interpretacji postaci. U Nolana to jest kaganiec na naturalną agresję bohatera. Nolan pokazał w BB, że Wayne był zdolny do morderstwa, a w TDK był tego bliski. Sam Nolan zresztą w wywiadach przyznawał, że patrząc z zewnątrz ta zasada nie ma sensu. Gdy pod koniec filmu Batman w ostatnim momencie ratuje Jokera, to nie ryzykuje wtedy swojego życia ani życia innych (przynajmniej w tym konkretnym momencie). On już wygrał i mogł to zrobić dla siebie. Bo ta jego zasada to jedna z rzeczy, które trzymają go w kupie. Zresztą gdy już go uratował, to sam Joker skomentował bezsens jego zachowania i pojechał mu z "misplaced sense of self-righteousness". (23-12-2012, 03:42)SonnyCrockett napisał(a): Zbłądziłeś. Klimatem ten film może obdzielić kilkadziesiąt filmów kręconych obecnie. Dlaczego? Dlatego, że ty piszesz o ładnych widoczkach a ja piszę o klimatycznych widokachNigdzie nie rozdzielałem klimatu i czysto wizualnych wrażeń. Wspominałem jedynie o przestarzałej warstwie produkcyjnej, gdy było trzeba. Już któryś raz powtarzam, że nie odmawiam temu filmowi klimatu, bo tylko ślepy by go nie odczuł. Mimo wszystko jednak, gdy sentyment uleciał, film już nie oddziałuje na mnie tak bardzo jak kiedyś. Te brudne ulice, fabryki i okazjonalny kościół, świetnie służą filmowi, nadają charakterystyczny styl i masę klimatu, ale nie jest to dla mnie w żaden sposób pierwsza liga filmowych scenografii i art-designu. Po prostu. RE: Batmany - Hitch - 23-12-2012 O rany, nolanowską gejozę żeście teraz i do tego wątku przynieśli? Wypad mi z tym ścierwem. RE: Batmany - The Vujek - 23-12-2012 (23-12-2012, 10:27)Cator napisał(a):(23-12-2012, 04:00)The Vujek napisał(a): Absolutnie nie chodzi mi o napierdalankę, ale o decyzje podejmowane przez bohaterów.Cytat:Tysiącach? Poproszę o chociaż 5 tytułów, w których superbohater zabija z zimną krwią superzłoczyńcę :)Wczoraj dopiero zacząłeś filmy oglądać? Naprawdę będziesz udawać, że Dobry przeprowadzający finałowy pojedynek ze Złym, w wyniku którego ten drugi umiera, to w kinie rzadkość? Lol :) Uczymy się czytać ze zrozumieniem: 5 tytułów, w których SUPERBOHATER (NIE jakiś tam zwykły Dobry), zabija superzłoczyńcę z ZIMNĄ KRWIĄ (a NIE gdzie przeciwnik umiera w wyniku pojedynku) :) I mam przyjąć argument, że w komiksach nie zabija? A chuja. W takim razie Burton stworzył, przynajmniej pod tym względem, adaptację lepszą od oryginału. Faktem jest, że Batman ma w tym przypadku pośrednio krew na rękach. Joker zabija potem jego ukochaną i robi z Denta kolejnego mordercę, który sam też ginie. I tu znowu kontrargumenty, że Batman nie wiedział, że coś tam coś tam - ale Joker był mordercą i powinno to Batmanowi wystarczyć. A że ma taką zasadę i nawet sam reżyser przyznaje, że jest popaprana? No dobra, ale to nie podnosi wartości filmu w moich oczach. Jedyne co to lubię Batmana mniej i uważam, że tak do końca nie zasługuje na tytuł Mrocznego Rycerza. Cytat:Nolan pokazał w BB, że Wayne był zdolny do morderstwa, a w TDK był tego bliski. Jeden z mnóstwa powodów, dla których BB to najmocniejsza cześć trylogii, a każda następna była gorsza od poprzedniej ;) RE: Batmany - Gieferg - 23-12-2012 Rycerze zabijają, więc z Batmana żaden rycerz ;) RE: Batmany - Gieferg - 23-12-2012 Cytat:Podoba mi się też, że do sceny, w której zaczyna ich używać,widz nie wie, że Bruce to Batman yeah, right :) RE: Batmany - Mierzwiak - 23-12-2012 (23-12-2012, 17:59)Phil napisał(a): Z cyklu "tak bardzo zajebisty pomysł":To, jak Batman trzymając zbira za krawędzią budynku potrafi kozacko powiedzieć "I'm Batman", a w konfrontacji z Vicki miota się jak dziecko i nie potrafi tego z siebie wyrzucić. Uwielbiam grę Keatona w tej scenie. RE: Batmany - Mierzwiak - 24-12-2012 Jeśli ktoś nie miał okazji zapoznać się z genialnym tłumaczeniem Batman Returns autorstwa Tomasza Beksińskiegoz, czytanego na VHS przez Leszka Sznyta, może sobie to arcydzieło ściągnąć, niestety tylko w wersji dźwiękowej, ale zawsze: http://www.sendspace.com/file/1vijq4 Dialog między Pingwinem i Catwoman od 01:12:15 - MOC! Kiedyś na nocnej zmianie wrzuciłem to na telefon i wysłuchałem całości. No co, jestem fanem tego filmu :) |