![]() |
|
Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21) +--- Wątek: Expendables II (reż. Simon West) 2012 (/Thread-Expendables-II-re%C5%BC-Simon-West-2012--2255) |
RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Gieferg - 27-12-2012 Cytat:o schab Austin, który sprawiał wrażenie gościa najbardziej kozaczącego oddał życie praktycznie walkowerem. To bardziej pasuje do tego co zrobił JCVD w dwójce. Cytat:W dwójce mieliśmy Van Damme'a - najemnika, który ukradł pluton na czyjeś zamówienie i nie miał do dyspozycji armii o rozmiarach małego państwa. Co nie zmienia faktu, że walkę pocięto usuwając z niej fajne fragmenty, w których popisywali się Crews, Couture i Nan Yu, po to by się zmieściło ględzenie Willisa i Arnolda. Cytat:Ja tam Dolpha w dwójce pamiętam całkiem sporo, zaczynając od rozpierduchy z czołgiem na początku, poprzez strzelaniny później aż do epickiej sceny, gdy na lotnisku połamał kolesia o kolumnę. Porównaj to z tym co miał do roboty w jedynce. Cytat:Ahnolda nie przypadł do gustu a dla mnie to właśnie tam jest jego miejsce i bardzo dobrze, że sobie troche postrzelał, walnął kilka pierwszorzędnych onlajnerów Niby gdzie były te pierwszorzędne onelinery? Cytat:To, co miało miejsce, gdy doszło do spotkania obu panów było zwyczajnie idiotyczne. Może. Ale po takiej dawce wysokooktanowej rozwałki jaką mieliśmy w końcówce Ex1 już mi to nie przeszkadzało, że Roberts skończył ja pizda. Cytat:wtedy wyłania się Chuck i rzuca taką gadkę, że klękajcie narody. Jak dla mnie to było w najlepszym razie średnio zabawne, już bliżej do generowania facepalma niż jakichkolwiek innych emocji. Cytat:Pozostali panowie walczyli z anonimowymi żołnierzami, tak samo jak i w dwójce, więc trochę nie kumam argumentu (pomijając krótką walkę Danielsa z Li) W finale Ex1 co najmniej kilka razy wydawało się, że bohaterowie są w trudnej sytuacji. W Ex2 właściwie wcale tego nie było. RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Critters - 27-12-2012 Cytat: To bardziej pasuje do tego co zrobił JCVD w dwójce. Szczerze powiedziawszy, jakby sie zastanowić, to obie walki są dosłownie takie same. Odejmując oczywiście czas ekranowy z dwójki na gadanie. JCVD sprzedaje jednego kopa z obrotu(ok - dwa, ale i tak wiemy, że to jeden) i bodaj raz pizga z dyńki. Austin raz rzuca o ziemię Randym i na tym w zasadzie koniec. Rozczarowanie obiema walkami jak dla mnie - identyczne. Bo po tym jak Steve rozbił w puch Stallone'a spodziewałem się po nim jednak więcej, podobnie jak po VD, który był głównym złym i to nie 'garniturem' jak Roberts. Cytat: Co nie zmienia faktu, że walkę pocięto usuwając z niej fajne fragmenty, w których popisywali się Crews, Couture i Nan Yu, po to by się zmieściło ględzenie Willisa i Arnolda. No tego, to akurat nawet nie wiedziałem. Mogli nie wycinać nic - film byłby poprostu dłuższy a i tak pewnie wyjdzie jaka wersja 'unrated', czy 'director's cut', w której będzie i Crews i Randy. W jedynce też wycinali, skrócili walkę Danielsa, wycięli kilka innych scen z jego udziałem, co srogo mnie wkurwiło, ale - życie. Biznes filmowy tak wygląda, że scen z udziałem gwiazd sie nie wycina a że Couture, czy Crews to żadne wielkie nazwiska to i skrócono im role na rzecz Willisa. To Stallone, Statham, Willis i Arnold sprzedają ten film swymi nazwiskami i tak po prawdzie, to tylko ich ten film wynosi na wyżyny Hollywood. Cytat: Porównaj to z tym co miał do roboty w jedynce Czasu ekranowego w dwójce ma znacznie więcej. W jedynce był niebezpiecznym psycholem, więc i jego rola bardziej zapada w pamięć, ale poza walką z Jetem Li, to przecież Dolph nie miał tam żadnych innych szczególnych starć(nie licząc tego, że strzelił raz Danielsowi i szybko zasłonił się gunem) Tutaj robi to samo co w jedynce, tylko, że bardziej z jajem. W końcu przyjęli go ponownie do ekipy pod warunkiem, że nie bedzie 'odpierdalał'. Sceny z jego udziałem są bardziej poczciwe bo i jako postać jest bardziej poczciwy i mnie się to podoba. Cytat: Niby gdzie były te pierwszorzędne onelinery? Chociażby to przekomarzanie się z Willisem na zasadzie 'zaraz wracam', 'nie Ty się już wystarczająco na wracałeś, ja wrócę!' Dla mnie urwanie jajec. Wiem, że proste, wiem, że nahalne, ale ja to kupuję i mnie to nie przeszkadza. Panowie przerzucają się kultem swoich poprzednich ról i dla mnie jest git. Cytat: Jak dla mnie to było w najlepszym razie średnio zabawne, już bliżej do generowania facepalma niż jakichkolwiek innych emocji. Bo sam żart nie był szczególnie zabawny, zwłaszcza, że znałem go już wcześniej, ale sam fakt, że wypowiada go Norris - jest dla mnie kultowy. To jest moc i zabawa tego momentu. Takie żonglowanie swoim internetowym wizerunkiem mnie przypasowało jak najbardziej. Cytat: W finale Ex1 co najmniej kilka razy wydawało się, że bohaterowie są w trudnej sytuacji. W Ex2 właściwie wcale tego nie było. Bo w jedynce to oni byli ściganymi a w dwójce to oni ścigali. W trudnej sytuacji znaleźli się na polanie gdzie zginął ich członek i od tej pory, to oni nadawali ton grze. W trudnej sytuacji znaleźli się też w wiosce, gdy swoim wielkim wejściem uratował ich Norris. RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Gieferg - 27-12-2012 Takie Deus Ex machina jak w scenie z Norrisem czy Arnoldem w jaskini mnie nie bawi tylko wkurwia. Cytat:Rozczarowanie obiema walkami jak dla mnie - identyczne. Ale Austin miał wcześniej o wiele lepszą walkę. Co miał Van Damme? Jeden kopniak? Cytat:Czasu ekranowego w dwójce ma znacznie więcej. Nie czas ekranowy się liczy, a zapadające w pamięć momenty. W jedynce miał fajne akcje i teksty - warning shot, wieszanie pirata, "I'm nice guy", fajną scenę z Danielsem, pościg samochodowy i pojedynek z Jetem. W dwójce tylko robił z siebie błazna a we wszelkich walkach robił za tło. Przed premierą coś mówił, że ma na początku jakąś scenę walki, oczywiście nowhere to be seen w gotowym filmie. Cytat:Tutaj robi to samo co w jedynceeee...nie. Cytat:Chociażby to przekomarzanie się z Willisem na zasadzie 'zaraz wracam', 'nie Ty się już wystarczająco na wracałeś, ja wrócę!' Mamy widać inną definicję pierwszorzędnych onelinerów. RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - shamar - 27-12-2012 (27-12-2012, 01:51)Critters napisał(a): ...to nie ma tam miejsca dla komediowego azjaty używającego w walce drabinek i innych przedmiotów codziennego użytku. Za to jest dla innego Azjaty, który robi za komediowe popychadło chociaż w normalnym świecie zapewne skopałby dupę każdemu jednemu z tych łamerykańskich twardzieli. (27-12-2012, 01:51)Critters napisał(a): Robimy kino akcji z ikonami kina akcji (wysokobudżetowego, czy niskobudzetowego - bez znaczenia) Statham to ikona kina akcji? te mięśniaki - zapaśnicy czy kto to tam był to ikony kina akcji? Roberts to ikona kina akcji? RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Critters - 27-12-2012 Cytat: Za to jest dla innego Azjaty, który robi za komediowe popychadło chociaż w normalnym świecie zapewne skopałby dupę każdemu jednemu z tych łamerykańskich twardzieli. No - jest miejsce, takie właśnie jak napisałeś - gościa, który robi za komediowe popychadło dla grupy mega twardzieli. A to, czy skopałby dupe innym aktorom w realnym życiu - tego nie wiem i szczerze, to nic mnie to nie obchodzi. Aczkolwiek Slaj twierdzi, że Lundgren zniszczyłby karła i myślę, że to możliwe. Jackie Chan to dla mnie typowy aktorzyna komediowy, nie widziałem jeszcze nic, co byłoby z jego udziałem w pełni serio i bez pajacowania z jego strony. No i jego wypowiedź odnośnie trójki świadczy o tym, że chce być traktowany właśnie jako jeden z głównych i chce tę komedię dalej przemycać, tak jak Chuck chciałby przemycać pg13. Za takie rozwiązania, to ja dziękuję. Cytat: Statham to ikona kina akcji? te mięśniaki - zapaśnicy czy kto to tam był to ikony kina akcji? Roberts to ikona kina akcji? Tak - Statham to ikona obecnego kina akcji(jak śmiesznie ten termin by w obecnych czasach nie brzmiał) i chociaż nie przepadam za nim i uważam, że jest miernym aktorem, to jednak gość żyje z napierdzielania się w filmach akcji. Jego nazwisko na rynku jest tak mocne, że jest nim w stanie samemu udźwignąć film z premierą kinową w UK. Roberts? Może nie ikona, ale aktor kina akcji/sensacyjnego - jak najbardziej. Od czasu 'Best of the Best' Roberts notorycznie grywał w solidnych sensacjach na rynek video. Praktycznie całe lata 90 te upłynęły mu pod ich znakiem. Poza tym nie chodzi mi o to aby aktor byl stricte ikoną/gwiazdą kina akcji, ale żeby był z takich filmów(dużych, czy małych) znany i miał na swoim koncie takie właśnie pamiętne role. Nie każdy jest przecież Stallone, Van Damme, czy Seagal. Jackie Chan to dla mnie strzał stricte marketingowy - wyjątkowo mnie drażniący. Jaja na zasadzie WTF są mile widziane, ale jaja celowe i to jego błaznowanie - nie. Przynajmniej nie w moich oczach. Skoro to hołd dla akcyjniaków lat 80tych i starego, dobrego, męskiego kina, to takie twarze bym chciał oglądać. Dudikoffa np, Wellsa, Rolstona, Thompsona, Seagala itd. Niekoniecznie gwiazdy, ale ludzi, których każdy z 80's pamięta. Niestety w tym temacie Slaj zawsze dużo gada, rzuca nazwiskami a jak przychodzi co do czego, to się okazuje, że jednak bierzemy kogoś kto ma duże marketingowe znaczenie. Teraz tylko czekam aż dobiją Cage'a do obsady i będzie to dla mnie prawdziwy test na wytrwałość. Cytat: Nie czas ekranowy się liczy, a zapadające w pamięć momenty. W jedynce miał fajne akcje i teksty - warning shot, wieszanie pirata, "I'm nice guy", fajną scenę z Danielsem, pościg samochodowy i pojedynek z Jetem. W dwójce tylko robił z siebie błazna a we wszelkich walkach robił za tło. Przed premierą coś mówił, że ma na początku jakąś scenę walki, oczywiście nowhere to be seen w gotowym filmie. No bo tak jak pisałem wcześniej, w jedynce grał niestabilnego emocjonalnie ćpuna psychopatę a w dwójce jest już w trakcie/po terapii i znowu jest częścią ekipy. Jaki był zanim zaczął ćpać, nie wiemy bo od samego początku, gdy go poznajemy w jedynce, to już 'odpierdala'. Wiem, że byłoby fajniej, gdyby miał więcej zapadających w pamięć(walką) scen, ale niestety - taka rola drugoplanowych postaci pozytywnych. Z dwojga rozwiązań - wolę mieć takiego Dolpha w dwójce, niż nie mieć go wcale. Ty chyba też bo mimo, że film cię rozczarował, to jak piszesz 'kupiłem dla tych kilku nazwisk'. Cytat: Ale Austin miał wcześniej o wiele lepszą walkę. Co miał Van Damme? Jeden kopniak? No i co z tego, że miał wcześniej dobrą walkę? Gość taki jak Austin powinien mieć każdą walkę dobrą. Po to tam jest, przecież nie po to żeby czarować nas grą aktorską. Tymbardziej narobił tą walką ze Slajem apetytu, że będzie jeszcze większy rozpierdol. No i mógł, ba powinien być, ale nie było. Van Damme wjechał na totalnym kozaku na polanie, fajnie się ubrał, groźnie spojrzał, załatwił młodziana w hiper duper czaderski sposób, pokozaczył sobie jeszcze przez resztę filmu a potem dostał solidny wpierdol zakończony dekapitacją. Nie wiem, czemu tak? To pytanie do Slaja, w sumie to on tam rządził. Widocznie chcieli pokazać, że postać Żan Kloda, to taki 'starszak' z klasy wyżej, którego boisz się bo robi groźną minę i jest klasę wyżej, dlatego oddajesz mu kanapki bez zająknięcia a jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że płacze na widok strupa na kolanie. Ja to rozumiem, ale nie kupuję - dlatego też ta walka a raczej jej brak mi nie pasuje, ale w zasadzie tylko tyle i nie wpływa to u mnie jakoś szczególnie na ocenę bo nigdy nie byłem fanbojem żankloda i nie boli mnie szczególnie to, że jego postać wyłapała bęcki 'bez zdania racji' RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - paj - 27-12-2012 Stathama można uznać za ikonę kina akcji. Strzela, bije po mordzie i gra w filmach nieskomplikowanych więc chyba pasuje. A te mięśniaki to chyba na potrzeby rynku amerykańskiego, bo w Europie mało kto kojarzy Steve'a Austina czy Randy Couture'a. RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Critters - 27-12-2012 (27-12-2012, 16:26)paj napisał(a): Stathama można uznać za ikonę kina akcji. Strzela, bije po mordzie i gra w filmach nieskomplikowanych więc chyba pasuje. A te mięśniaki to chyba na potrzeby rynku amerykańskiego, bo w Europie mało kto kojarzy Steve'a Austina czy Randy Couture'a. Steve Austin obecnie jest GIGANTEM kina akcji straight to dvd zarówno w USA jak i w całej Europie. Filmy z udziałem Austina sprzedają się już równie dobrze jak te z udziałem Seagala. Wiem, że wam to dużo nie powie, ale robiąc film i myśląc o rynkach zagranicznych - ciężko jest znaleźć lepsze nazwisko do kina akcji niż Austin. RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - slepy51 - 27-12-2012 Tak jak Critt pisze, z kolei Randy to ikona MMA tak w Stanach jak i ogólnie na świecie i wiadomo jaki był cel umieszczenia go w tego typu filmie. RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Don Diego - 30-12-2012 Jestem cholernie zawiedziony tą częścią. W dniu premiery, z samego rana stawiłem się w kinie oczekując filmu co najmniej tak dobrego jak część pierwsza - niestety wyszedłem z kina z mieszanymi uczuciami. Akcji jest co prawda więcej (ba! początkowa rozróba z pojazdami opancerzonymi jest co najmniej tak samo efektowna jak końcowa akcja naszych herosów z poprzedniego filmu) ale... no właśnie, nie daje to jakiejś większej satysfakcji. W pewnym momencie zacząłem nudzić się podczas kolejnej sekwencji mordowania anonimowych wrogów i nawet wyskakujące zewsząd gwiazdy mojego dzieciństwa sytuacji nie ratowały. Chyba największe rozczarowanie dotyczyło końcowej walki Stallone'a i Van Damme'a - liczyłem, że dwóch aktorów, wysportowanych (acz rozumiem, że wiekowych), pokaże mi choć trochę poważnego mordobicia i starcia tytanów, na miarę walki Batmana i Bane'a z najnowszego filmu o Batmanie. Niestety, walka trwała zdecydowanie za krótko i była jednostronna - ot, Van Damme kopnął dwa razy, a Stallone udawał, że wprowadza tam jakieś skomplikowane serie ciosów - wyszło ździebko marnie. Takie same zastrzeżenia mam do walki Stathama i Adkinsa - pojedynek krótki i jakiś taki bez wyrazu - przecież tu, aż się prosiło o poważną walkę z zemstą w oczach! Szkoda, że zamiast skupiać się na dziesiątkowaniu tysiąca wrogów, nie skupiono się na poprawieniu choreografii walki, albo chociaż wprowadzeniu większej ilości chwytów zapaśniczych, które w pierwszej części wyglądały efektownie i nadawały tempa pojedynkom. Wybaczcie legendy, ale tym razem nie sprostaliście. 4/10 RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - shamar - 31-12-2012 (27-12-2012, 16:26)Critters napisał(a): Jackie Chan to dla mnie typowy aktorzyna komediowy, nie widziałem jeszcze nic, co byłoby z jego udziałem w pełni serio i bez pajacowania z jego strony. To se obejzryj taki dramat więzienny sprzed 20 lat. Jest tam w roli drugo czy trzecioplanowej. Cytat:No i jego wypowiedź odnośnie trójki świadczy o tym, że chce być traktowany właśnie jako jeden z głównych... Chłop się ceni i bardzo dobrze. Po co ma się angażowac w projekt gdzie pokażą go 10 minut na ekranie? On jest już dawno legendą (chcesz czy nie) kina kopanego i do tej pory nie stoczył się na jakieś filmiki straight-to-dvd kręcone w Rumunii. (30-12-2012, 22:55)Don Diego napisał(a): ...na miarę walki Batmana i Bane'a z najnowszego filmu o Batmanie. A co w tej walce było zajebistego? Gowniana choreografia i okładanie się po ryjach. RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Juby - 31-12-2012 Moja recenzja prosto po wyjściu z kina: Cytat:Niezniszczalni 2 Wczoraj fragmentami powtórzyłem sobie film i nie mam nic do dodania. Żaden z tegorocznych filmów nie dostarczy mi tyle funu co Ex2. Pierwszej części po wyjściu z kina wystawiłem tylko 3/10, po wrześniowej powtórce podwyższyłem na 5/10. Dwójka dużo lepsza. RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Don Diego - 31-12-2012 Shamar napisał(a):A co w tej walce było zajebistego? Gowniana choreografia i okładanie się po ryjach. Może i gówniane, może i dwa ciosy były źle sfilmowane, przez co widz ma wrażenie, że aktorzy wcale się nie biją, może i tylko okładają się po ryjach - ale co z tego, skoro w pojedynku Sly'a i Van Damme'a nie ma nic z powyższych rzeczy. Ot, kilka ciosów, dwa kopniaki, duszenie łańcuchem, koniec - wielki bad'ass w płaszczu i okularach, który przez lata wygrywał wszystkie filmowe turnieje, gdzie walczyli najlepsi z najlepszych (Quest i Krwawy Sport) leży pokonany. Wspomniałem już w ostatnim poście, że jeżeli aktorzy nie czuli się na siłach, aby wprowadzić jakiś dłuższy pojedynek, czy to na kopniaki, czy to na pięści, mogli użyć różnego rodzaju chwytów (vide pojedynek Sly'a z Austinem w I części) co wygląda efektownie i nie wymaga różnych akrobacji w powietrzu. No i czego oczekujesz po walce takich dwóch mocarzy jak Bane i Batman, jak nie okładania się po ryjach? Inaczej, czym jest walka, jak nie okładaniem się po ryjach? RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Gieferg - 31-12-2012 Juby napisał(a):nie można oceniać pod względem fabuły, lecz pod względem zajebistości - a ta wylewa się z ekranu od pierwszej do piętnastej minuty. Fixed. Juby napisał(a):Nie wiem skąd były plotki o rzekomym PG-13, Chuck powiedział, że będzie PG-13, ostatecznie okazało się, że tylko przekleństw zabrakło bo tak sobie zażyczył. Cytat:A dalej było tylko lepiej - znakomite akcje, Gdzie tam były jakiekolwiek znakomite akcje nie licząc tej pierwszej? Zdaje się, że wyższe oceny tego filmu niż jedynki są tylko i wyłącznie za większy, choć bezsensowny występ Arniego i Willisa oraz za dodanie Chucka i Van Damme'a. Z całej tej czwórki tylko i wyłącznie Van Damme, ma w tym filmie fajną rolę, z tym że i tak jego występ jest rozczarowaniem (dwa razy to samo ujęcie kopnięcia, really?). Don Diego napisał(a):Akcji jest co prawda więcej No nie wiem. Między początkową rozwałką, a marną, końcową bitewką nie ma właściwie nic co by można nazwać porządną akcją. RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Don Diego - 31-12-2012 Gieferg napisał(a):No nie wiem. Między początkową rozwałką, a marną, końcową bitewką nie ma właściwie nic co by można nazwać porządną akcją. Była jeszcze rozwałka w wiosce, kiedy źli i niedobrzy bandyci przyszli po niewinne duszyczki - w kinie ta akcja wydawała mi się dosyć długa, ale może to tylko znudzenie dało o sobie znać i sama scena najnormalniej mi się dłużyła. I pojawienie się Norrisa było poprzedzone jakąś sceną strzelaniny - zupełnie jednak nie pamiętam, czy była ona długa (szczerze mówiąc niewiele z niej pamiętam, oprócz muzyki przy wejściu Chucka) ** hmmm, analizując obie części, rzeczywiście możesz mieć rację co do ilości akcji w obu filmach, trzeba to rozpisać: Cz. I: - akcja na łodzi - rozpoznanie terenu - walka Stathama z byłym jego byłej (to w ogóle można zaliczyć jako akcję?) - pościg z Lundgrenem i pojedynek - Akcja końcowa (dosyć długa, składająca się na wiele pojedynków i strzelanin) Cz. II: - sekwencja początkowa (dosyć długa, przynajmniej tak mi się wydaje) - strzelanina z pojawieniem się Chucka (?) - akcja w wiosce - akcja na lotnisku Coś pominąłem? ahh, mój błąd - pominąłem słowo klucz "porządną", stąd nieporozumienie RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Juby - 31-12-2012 Jak dla mnie akcje z dwójki (szczególnie finał) były dużo lepsze od tych z pierwszej części (których prawie nie pamiętam). RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Gieferg - 31-12-2012 Ok, porównajmy: EX 1 - akcja na początku - 2 minuty (3, jeśli wliczać krótkie starcie Li Vs. Lundgren) - starcie z żołnierzami na wyspie - 1 minuta - ucieczka z wyspy / fly & die - 6 minut - bijatyka na boisku - 20 sek - pościg samochodowy / Li Vs Lundgren - 5 minut - końcowa akcja - od pierwszej do ostatniej ofiary - 20 minut (z przestojami, więc można 5 minut odjąć) w sumie: prawie 30 minut akcji EX 2 - akcja ratunkowa na początku - 13 minut (-1 minuta przy uwalnianiu Arnolda) - bójka w knajpie - 3 sekundy (po półgodzinnym oczekiwaniu) znowu mija trochę czasu i mamy prawie godzinę filmu gdy... - akcja z czołgiem i Norrisem - niecałe 2 minuty - akcja w wiosce - niecałe 1,5 minuty - wlot do jaskini i strzelanina - niecałe 1,5 minuty, z tego strzelaniny 5 sekund - akcja na lotnisku (w tym Statham vs Adkins) - 5 minut - Sly vs JCVD - niby 5 minut ale połowę przegadali w sumie: 25 minut akcji z czego połowa to sam początek filmu, a na całą resztę zostają nam jakieś skrawki. niby nie jest to jakaś wielka różnica, ale porównajmy teraz jakość tej akcji - w Ex1 poza pierwszą akcją cała reszta jest na wysokim/bardzo wysokim poziomie. W Ex2 na poziomie jest tylko akcja otwierająca, w późniejszych zdarzają się dobre momenty ze Stathamem i tyle. RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - shamar - 31-12-2012 (31-12-2012, 11:05)Don Diego napisał(a): ... ale co z tego, skoro w pojedynku Sly'a i Van Damme'a nie ma nic z powyższych rzeczy. Ot, kilka ciosów, dwa kopniaki, duszenie łańcuchem, koniec - ... Ano właśnie. Nawet Adkinsa jakoś specjalnie nie wykorzystali. Mieć w filmie 3ch świetnych kopaczy i nie nakręcić żadnej zajebistej sekwencji walki... RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Monika - 31-12-2012 (31-12-2012, 13:07)Gieferg napisał(a): Ok, porównajmy: Trzeba być naprawdę wielkim fanbojem albo nie mieć nic innego lepszego do roboty niż zliczanie scen i mierzenie czasu ich trwania na dodatek z dwóch filmów. :D RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Gieferg - 31-12-2012 Przecież to zajęło 15 minut :) Fast Forward Y'know. Ciekawe co powiesz w takim razie na robienie synchronizacji ścieżek z VHS i TV do blu-ray, składaniu kopii zapasowych z wersją PL do swoich oryginalnych płyt (czasem nawet 4-5 różnych lektorów do wyboru) i montowaniu rozszerzonych/zmodyfikowanych wersji ulubionych filmów, w tym również zmienianiu muzyki, które wiążę się z rozbiórką i powtórnym składaniem sześciokanałowych ścieżek audio :) Uprzedzając to co nieuniknione: Shut the fuck up Hitch. RE: Expendables II (reż. Simon West) 2012 - Don Diego - 31-12-2012 Shamar napisał(a):Ano właśnie. Nawet Adkinsa jakoś specjalnie nie wykorzystali. Mieć w filmie 3ch świetnych kopaczy i nie nakręcić żadnej zajebistej sekwencji walki... Szczególnie szkoda Adkinsa, który w Undisputed 2 i 3 wyczyniał takie cuda na kiju (choć niektóre tracą przez operatora, przez co widać, że ciosy nie dochodzą) - bo o ile mogę zrozumieć, że Sly i Van Damme są już w staruszkami i nie mogą wykonywać skomplikowanych sekwencji przez obolałe korzonki (a przynajmniej można ich tak wiekiem usprawiedliwiać), tak pojedynek Adkinsa ze Stathamem (dwaj mężczyźni w kwiecie wieku, którzy w historii swoich filmografii robili już przewroty na pięcie z podskokiem) to powinna być prawdziwa krwawa batalia z akrobacjami godnymi filmów Jeta Li (oczywiście przesadzam), która spowoduje, że widz nie będzie chciał siedzieć na fotelu w kinie, tylko ruszy na siłownię i sekcję jakiejś sztuki walki, aby wyglądać jak ci groźni goście z filmu. Inną sprawą jest to, że Adkins w filmie sprawił wrażenie takiej przewagi nad Stathamem, że w wygraną tego drugiego zupełnie nie uwierzyłem. |