RE: True Detective [HBO] - Mefisto - 11-03-2014
raczej nie, bo o córce zaczął myśleć, czy tam czuć ją, dopiero jak już leżał na ziemi i odpływał - tak przynajmniej wynikało z jego końcowych dywagacji a la Prawdziwe historie. Fakt, oddam mu to, że sam był zdziwiony tym, że przeżył. Chodzi mi tu jednak o zachowanie pewnego realizmu, którym serial kroczył - vide ich bójka chociażby na parkingu
RE: True Detective [HBO] - Mush Room - 11-03-2014
Mefisto napisał(a):Mordercą jest najbardziej charakterystyczny typ w regionie, którego każdy bardzo dobrze pamięta, a mimo to policja nawet nim się nie zainteresowała. WTF? (...)
Facet jest przemiły, pewnie ludzie mają go trochę za niedorozwoja, wbrew pozorom to szara myszka, a jeśli już coś o nim wiedzą, to tylko tyle, że pracuje dla kościoła i ludzie mają zniżkę na pracę jego i jego rodzinki. Facjatę pokiereszował mu dziadek, więc ludzie myśleli o nim raczej "oj, biedny ten facet, straszna przeszłośc, ale zobacz na jakiego porządnego człowieka wyrósł, pomaga wszystkim za małe pieniądze, taki dobrusi". Więc nie rozumiem w ogóle Twojego zarzutu/czepialstwa. Zresztą po cholerę policja ma się nim interesować, skoro nie było na niego żadnych tropów, a jeśli były - szybko się ich pozbywano.
Mefisto napisał(a):- zamiast pociągnąć wątek z końcówki epizodu 7, twórcy wolą nam wprowadzać całkowicie zbędną postać i kazań nam patrzeć na wątpliwej jakości scenę seksualną, bo tak
Proces przesłuchania się skończył, moim zdaniem to dobry moment, żeby pokazać nam choć odrobinę wydarzeń z perspektywy mordercy i nakreślić nam położenie/skazę psychiczną w jakiej się znajduje. Chłopak trzyma trupa dziadka w domku obok i dyma swoją siostrunię, te sceny nie mają Tobie wyjaśnić, dlaczego jest zły, ale pokazać, jak bardzo jest skrzywiony. Jak to Pizzolatto powiedział "[brat i siostra] odnoszą się do siebie jak dzieci, które zostały opuszczone, by bawić się ze sobą na zawsze".
Mefisto napisał(a):- nieważne, że niemal wprost pokazano nam morderce w poprzednim epizodzie, a w tym Marty jeszcze to dopowiedział - trzeba pokazać go, jak maluje szkołę i patrzy na kolejne dziecko. I jeszcze niewinna nauczycielka proponuje mu lunch. D'oh! łopatologia rodem z Klanu. W dodatku kiedy on niby miał to zrobić pomiędzy gwałceniem siostruni, a wizytą gliniarzy? Bez sensu.
Raz jeszcze - perspektywa. Nie mam z tym problemu.
Mefisto napisał(a):- pojedynek w fortecy - koleś na własnym terenie, z bóg wie jaką ilością niekończących się korytarzy, w których mógłby się pewnie i przez tydzień ukrywać nawet po przybyciu wsparcia, ale nie. Zasadza się na nich dokładnie w sali tronowej, do której Rust i Marty trafiają jak po sznurku, choć w ani jednej scenie nie zachowują się jak rasowi gliniarze, tylko jak turyści.
Moim zdaniem to oczywiste, że to jest konfrontacja, na którą Childress czekał i poddaje się jej. Przecież on sam prowadzi Cohle'a do odpowiedniego miejsca. Nie wiem też, co to za zarzut z niezachowywaniem się jak gliniarze, wyjaśnisz?
Mefisto]- widzenie Rusta - fajna wymówka scenarzysty; kij z tym, że od iluś epizodów nie miał już widzeń i nawet wspominał o tym w trakcie przesłuchania - nagle musiał jednak zobaczyć wszechświat. De hell?[/quote]
Rust wspomniał tez podczas przesłuchania, że Ledoux strzelał do nich z karabinu maszynowego.
Zresztą to wpływ adrenaliny pomieszanej z obsesją na punkcie tego śledztwa i faktem, że wreszcie jest tutaj, jest w centrum tego wszystkiego, w końcu tu dotarł.
[quote=Mefisto napisał(a):- zabawa w Robocopa - dobijający albo nawet i już po 50tce Marty dostaje toporem prosto w klatę i zamiast srać pod siebie z każdym kolejnym oddechem, bo powinno mu przejebać do płuca, jest ruchliwy jak nigdy; z kolei wyniszczony dragami i alkoholem Rust, choć niemal przecięty w pół najpierw headbuttuje Forresta kilka razy, a potem wyciąga sobie jeszcze nóż, by krwawić więcej. Oczywiście obaj przeżywają, bo tak.
Cholera wie, jak głęboko mu się to wbiło, widocznie miał szczęście, zresztą wyraźnie było widać, że sadełka też mu przybyło, więc droga do płuc już nie ta sama:) Z kolei Rust wyciąga nóż, bo jest gotowy się poddać, stąd jego późniejsze "nie powinno mnie tu być". Już wcześniej, w poprzednim odcinku, powiedział, że chce zakończyć tę sprawę, bo "jego życie to cykl przemocy i degradacji i jest gotowy je zakończyć". Chyba jaśniej się nie dało powiedzieć, że ma po prostu dość, ale najpierw musi skończyć tę ostatnią rzecz.
Zresztą przemiana bohaterów nie jest przemianą o 180 stopni. To nie jest taki stricte happy end. Przez wszystkie odcinki wałkowano temat koła, że wszystko się będzie powtarzać. To pewnie też. Zresztą, jak ujęli Ledoux to wspominali o tym, że mieli kilka dobrych lat. Marty i Cohle, dawali razem radę, Cohle znalazł dupę, Marty dobrze się prowadził, ale historia się powtórzyła. Tutaj po prostu rozstajemy się z bohaterami, w momencie, w którym schodzą ze sceny w podobny sposób jak w roku 95, z tą różnicą, że nie dane nam pewnie będzie zobaczyć, kiedy znowu historia zatoczy koło, a na pewno zatoczy.
Dla mnie to bardzo satysfakcjonujące zakończenie, bo jest konsekwentne jeśli chodzi o świat przedstawiony. Dla Rusta i Marty'ego to zakończenie z kolei pewnie satysfakcjonujące nie jest, vide:
Cytat:- Nie dorwaliśmy ich wszystkich.
- Nie i nie dorwiemy. W takim świecie żyjemy. Ale dorwaliśmy naszego.
RE: True Detective [HBO] - Mefisto - 11-03-2014
(11-03-2014, 15:23)Mush Room napisał(a): Facet jest przemiły, pewnie ludzie mają go trochę za niedorozwoja, wbrew pozorom to szara myszka
No karwasz, ale wyraźnie coś w nim siedzi. Gdyby zginęły Ci nagle dzieciaki, to na pytania policji o "coś podejrzanego" facet jest pierwszy w kolejce do wymienienia. C'mon!
Cytat:a jeśli były - szybko się ich pozbywano.
Jak mówię: częściowo jest tu tajemnica, ale finał jest pod tym względem bardziej mętny. Przecież tylko raz ten przesłuchiwany szeryf wspomniał o porzuceniu jednego tropu, bo "to sprawa rodzinna" czy jakoś tak. A co z resztą zaginięć w innych jurysdykcjach? Wszak nawet sam Rust przypomniał sobie typa od razu jak go zobaczył. I każdy, dosłownie każdy z kim gadali wspominał o facecie z pokiereszowaną twarzą i fakt, że było w nim coś niepokojącego. To plus rysunki dzieci i portrety pamięciowe świadków i naprawdę nie trzeba Szerloka, żeby stwierdzić, że coś nie gra.
Cytat:Proces przesłuchania się skończył, moim zdaniem to dobry moment, żeby pokazać nam choć odrobinę wydarzeń z perspektywy mordercy i nakreślić nam położenie/skazę psychiczną w jakiej się znajduje.
Przyjmuję wyjaśnienie, ale dla mnie to marnowanie czasu ekranowego, który lepiej byłoby wykorzystać na konkretniejsze rzeczy.
Cytat:Raz jeszcze - perspektywa. Nie mam z tym problemu.
Raz jeszcze - szkoda minut, które lecą, wszak to już wiemy, więc to zwykła łopatologia.
Cytat:Moim zdaniem to oczywiste, że to jest konfrontacja, na którą Childress czekał i poddaje się jej. Przecież on sam prowadzi Cohle'a do odpowiedniego miejsca.
Skoro czekał, to mógł się lepiej przygotować - przecież gdyby nie zwidy Rusta, to od razu zaliczyłby kulkę w łeb i po sprawie. A prowadzi go dość mętnie rzekłbym - echo w takim miejscu może dochodzić skądkolwiek.
Cytat:Nie wiem też, co to za zarzut z niezachowywaniem się jak gliniarze, wyjaśnisz?
Mental powinien, aż dziwię się, że jeszcze tego nie wypunktował, bo w tym wszystkim to uderzyło mnie najbardziej. Tak czy siak odsyłam do Miami Vice - tam jest pokazane, jak gliniarz powinien się zachowywać na obcym terenie w stanie zagrożenia (w dodatku kurwa tak pokręconym, jak te ruiny). A Rust i Marty chodzą sobie z głową w chmurach z opuszczoną gardą, jakby zwiedzali.
Cytat:Rust wspomniał tez podczas przesłuchania, że Ledoux strzelał do nich z karabinu maszynowego.
eee, no bo to było ich oficjalne wytłumaczenie, które przyjęli, żeby ukryć prawdziwy rozwój wydarzeń. Zwidy Rusta nie mają nic do tego.
Cytat:Zresztą to wpływ adrenaliny pomieszanej z obsesją na punkcie tego śledztwa i faktem, że wreszcie jest tutaj, jest w centrum tego wszystkiego, w końcu tu dotarł.
OK, kupuję to - niemniej w kontekście powyższego wygląda to po prostu na wygodny zabieg fabularny.
Cytat:Cholera wie, jak głęboko mu się to wbiło
Forrest dobił ostrze przecież jeszcze nogą - więc albo Woody miał kamizelkę (a nie miał), albo kurwa z drewna jest zrobiony :)
Cytat:Chyba jaśniej się nie dało powiedzieć, że ma po prostu dość, ale najpierw musi skończyć tę ostatnią rzecz.
Sprostuję: nie czepiam się tego, że przeżyli - raczej sposobu pokazania tego pojedynku i porzucenie skrzętnie budowanego realizmu na rzecz kiepskiego efekciarstwa i ckliwych dialogów. Aczkolwiek przytoczonego dialogu się nie czepiam, bo ten fragment był akurat super.
RE: True Detective [HBO] - Huntersky - 11-03-2014
Z tymże to nie była siekierka, ale młotek z dwoma zębami, więc siłą rzeczy nie mógł się wbić aż tak głęboko. :)
RE: True Detective [HBO] - vast - 11-03-2014
(11-03-2014, 13:43)Mefisto napisał(a): Mordercą jest najbardziej charakterystyczny typ w regionie, którego każdy bardzo dobrze pamięta, a mimo to policja nawet nim się nie zainteresowała. WTF?
Kiedy giną kolczyki z szuflady każdy od razu podejrzewa sprzątaczkę. Ale prosiak z poparzoną mordą i wzrokiem pedofila, który maluje i oporządza wszystkie domy i przedszkola (serio, jeden facet robi to wszystko!) tuż przed tym jak giną dzieci w całym okręgu - yeah, whatever. Mocno pretensjonalne i mętne, a nie tajemnicze to wszystko - mogli wybrać albo kogoś mniej charakterystycznego albo jakoś lepiej to wyklarować
Ja pierdole... wiesz że Luizjana to nie jest jakaś tam 100 osobowa wieś z wypizdówka?? wiesz ilu pedofilów, zboków i psychopatów mieli w bazach danych?? wiesz ilu ludzi zagineło w niewyjąsnionych okolicznościach? czemu policja miała by go podejrzewać?? bo miał, cytuje, "wzrok pedofila"??? co ty pierdolisz. Koles był nikim, trzymał głowę nisko, w dodatku jego wujek byl szeryfem który tuszową od początku całą sprawę, tak samo Tuttle miał oko na wszystko. W dodatku typek wykonywał mase pożytecznych robót w okolicy, to kto niby miałby go podejrzewać? true detektyw mefisto?
(11-03-2014, 13:43)Mefisto napisał(a): - zamiast pociągnąć wątek z końcówki epizodu 7, twórcy wolą nam wprowadzać całkowicie zbędną postać i kazań nam patrzeć na wątpliwej jakości scenę seksualną, bo tak
o jakim wątku mowa?? tortur na łodzi? wg ciebie morderca to zbędna postać? jakby go nie pokazali wogole to byś narzekał że olali jego wątek. wątpliwej jakości scena seksualna?? co ty pieprzysz. a jak chciałbyś pokazać kazirodczy stosunek?? w wysokiej trawie, ze świecącym słoneczkiem i motylkami latającymi dookoła? skończ pierdolić, miał być syf i obskura.
(11-03-2014, 13:43)Mefisto napisał(a):
- nieważne, że niemal wprost pokazano nam morderce w poprzednim epizodzie, a w tym Marty jeszcze to dopowiedział - trzeba pokazać go, jak maluje szkołę i patrzy na kolejne dziecko. I jeszcze niewinna nauczycielka proponuje mu lunch. D'oh! łopatologia rodem z Klanu. W dodatku kiedy on niby miał to zrobić pomiędzy gwałceniem siostruni, a wizytą gliniarzy? Bez sensu.
a co to teraz już w serialach wszystko musi być chronologicznie??? może to była tylko taka jego fantazja jak jebał se siostrę???
(11-03-2014, 13:43)Mefisto napisał(a):
- pojedynek w fortecy - koleś na własnym terenie, z bóg wie jaką ilością niekończących się korytarzy, w których mógłby się pewnie i przez tydzień ukrywać nawet po przybyciu wsparcia, ale nie. Zasadza się na nich dokładnie w sali tronowej, do której Rust i Marty trafiają jak po sznurku, choć w ani jednej scenie nie zachowują się jak rasowi gliniarze, tylko jak turyści.
Nie mam sił. Przecież to był kolo ze zrytym łbem, ta konfrontacja go kręciła, było to spełnieniem jego misji, to był jego spektakl. chciałbyś żeby przeczekał gdzies w kanale, wyrobił se paszport i spierdolil do argentyny?? a jak zachował się rust, jak turysta?? bo nie pozwolił uciec kutasowi którego szukał 20 lat?? jakby nie ruszył za nim do tych tuneli to kolo by mu uciekł już na zawsze. człowieku zastanów się. rust to nie był chuj do szczania, nie czekałby na posiłki.
(11-03-2014, 13:43)Mefisto napisał(a):
- widzenie Rusta - fajna wymówka scenarzysty; kij z tym, że od iluś epizodów nie miał już widzeń i nawet wspominał o tym w trakcie przesłuchania - nagle musiał jednak zobaczyć wszechświat. De hell?
Człeniu, na przesłuchaniu zrobił ich wyraźnie w chuja. widocznie miał w tym jakiś cel.
(11-03-2014, 13:43)Mefisto napisał(a):
- zabawa w Robocopa - dobijający albo nawet i już po 50tce Marty dostaje toporem prosto w klatę i zamiast srać pod siebie z każdym kolejnym oddechem, bo powinno mu przejebać do płuca, jest ruchliwy jak nigdy; z kolei wyniszczony dragami i alkoholem Rust, choć niemal przecięty w pół najpierw headbuttuje Forresta kilka razy, a potem wyciąga sobie jeszcze nóż, by krwawić więcej. Oczywiście obaj przeżywają, bo tak.
chyba tą scenę oglądałeś dziurą od dupy a nie oczami. marty dostaje toporem i pada na glebe jak worek z gównem. gdyby nie headshot było by po nim. ale ja rozumiem że ty jesteś specjalista z zakresu medycyny i wg ciebie marty powinien od razu zapaść w śpiączkę. a co do bitki z rustem to ja jestem w stanie to łyknąć, headbutty, nagły przypływ adrenaliny (której i tak pełno mial już pod skórą od smigania po carcosie). dla mnie taka sytuacja jest realna choć w prawdziwym życiu raczej mało prawdopodobna. guess what - to tylko film
ogólnie to polecam zmniejszyć poziom hipsterstwa i usilnego płynięcia pod prąd, bo wszystkim się podoba to mnie nie może, nigga please.
RE: True Detective [HBO] - Mush Room - 11-03-2014
(11-03-2014, 16:19)Mefisto napisał(a): (...)A Rust i Marty chodzą sobie z głową w chmurach z opuszczoną gardą, jakby zwiedzali.
Bo trochę tak jest, zwiedzają, są zafascynowani miejscem, w którym się znajdują, bo zdają sobie sprawę, że znajdują się na krańcu śledztwa, z którym byli tak bardzo emocjonalnie związani przez 17 lat. Poza tym ciężko nie być zafascynowanym takim miejscem:) Ja to kupuję.
Cytat:eee, no bo to było ich oficjalne wytłumaczenie, które przyjęli, żeby ukryć prawdziwy rozwój wydarzeń. Zwidy Rusta nie mają nic do tego.
Miałem na myśli to, że Rust na przesłuchaniach niekoniecznie mówił prawdę, a po cholerę miał im mówić, że czasami nadal ma zwidy? Doskonale sobie zdawał sprawę z tego, że śledztwo zaczęło się toczyć wokół niego, po co ma im dokładać powodów?
Cytat:OK, kupuję to - niemniej w kontekście powyższego wygląda to po prostu na wygodny zabieg fabularny.
Tu się akurat zgodzę, było to dość wygodne, mogli przypomnieć o halunach przynajmniej ten jeden odcinek wcześniej, niemniej i tak nie jest to dla mnie rażące. Z tego, co czytałem, Pizzolatto chciał to z początku rozwiązać inaczej, ale reżyser nie chciał wyjawić jak.
Cytat:Forrest dobił ostrze przecież jeszcze nogą
Moim zdaniem nie dobił, a przekręcił:) No i właśnie tu też kwestia sporna, czy to nie jest jakiś odpicowany młotek:)
Co do reszty, czyli Childressa i tego, że ludzie niby nie zwracali na niego uwagi - no nie dogadamy się, więc już nie poruszam tego tematu:)
RE: True Detective [HBO] - vast - 11-03-2014
(11-03-2014, 16:25)Huntersky napisał(a): Z tymże to nie była siekierka, ale młotek z dwoma zębami, więc siłą rzeczy nie mógł się wbić aż tak głęboko. :)
dodajmy jeszcze że mefisto, spec od medycyny i zachowania policjantów na obcym terenie zapomniał że ludzkie ciało posiada coś takiego jak klatka piersiowa - która chroni najwazniejsze narządy, min serce i płuca. mefi odrób lekcje zanim zdecydujesz się hipsterzyć.
RE: True Detective [HBO] - Gal Anonim - 11-03-2014
Cytat:- widzenie Rusta - fajna wymówka scenarzysty; kij z tym, że od iluś epizodów nie miał już widzeń i nawet wspominał o tym w trakcie przesłuchania - nagle musiał jednak zobaczyć wszechświat. De hell?
Jaka wymówka? Rust ma zwidy od początku serialu, a teraz nagle to wymówka? :D
Cytat:- zabawa w Robocopa - dobijający albo nawet i już po 50tce Marty dostaje toporem prosto w klatę i zamiast srać pod siebie z każdym kolejnym oddechem, bo powinno mu przejebać do płuca, jest ruchliwy jak nigdy
"Powinno mu przejebać płuca"? :D A co, widziałeś jego rentgen? Czy może rzucony toporek/siekiera ZAWSZE wbija się tak samo i zostawia IDENTYCZNE obrażeina? I jaki Marty ruchliwy? Leży na ziemi, ledwo się rusza i by zdechły, gdyby Rust go nie uratował.
Ale widze, ze jeszcze ktos zwrocil uwage, ze to nawet nie siekierka czy TOPÓR, jak mowi Mefisto mistrz analizy. :P
Cytat:z kolei wyniszczony dragami i alkoholem Rust
Który OD POCZĄTKU SERIALU jest pokazany jako twardy typ, który potrafi się bić (a i tak trzy razy musi z dyńki pociągnąć). No ale ty nie ogladales serialu, tylko ostatni odcinek. Poza tym Rust nie ćpał niczego, co by go wyniszczyło w taki sposób, by był mało sprawny.
Cytat:Sprostuję: nie czepiam się tego, że przeżyli - raczej sposobu pokazania tego pojedynku i porzucenie skrzętnie budowanego realizmu na rzecz kiepskiego efekciarstwa i ckliwych dialogów.
Serio? Jakiego efekciarstwa? Pojedynek jest pokazany właśnie realistycznie - prosto, bez efekciarstwa. Tak samo jak przeżycie bohaterów. To, że bohaterowie przeżyli nie jest ciosem w realizm, wystarczy trochę dowiedzieć się o życiu, Mefisto. :)
(11-03-2014, 16:19)Mefisto napisał(a): Cytat:Cholera wie, jak głęboko mu się to wbiło
Forrest dobił ostrze przecież jeszcze nogą - więc albo Woody miał kamizelkę (a nie miał), albo do kroćset fur beczek! z drewna jest zrobiony :)
Niczego mu nie dobił... Morderca kopnął Marty'ego w twarz, a nie w narzędzie, które mu wbił...
MUSH ROOM, piona, masz więcej cierpliwości dla dzieci, widzę. :)
RE: True Detective [HBO] - slepy51 - 11-03-2014
Mefisto napisał(a):dobijający albo nawet i już po 50tce Marty dostaje toporem prosto w klatę i zamiast srać pod siebie z każdym kolejnym oddechem, bo powinno mu przejebać do płuca, jest ruchliwy jak nigdy
Toporem powiadasz?
Jak na moje oko to, jak już wcześniej wspomniał Huntersky, zwykły młotek dekarski (choć bez żadnych zębów), coś ala to:
![[Obrazek: Stanley-MLOTEK-DEKARSKI-FatMat-AntiVibe-54-027.jpg]](http://www.kreocen.pl/img/z/0/p/661167/1/Stanley-MLOTEK-DEKARSKI-FatMat-AntiVibe-54-027.jpg)
I jakoś średnio potrafię sobie wyobrazić, żeby mógł on "przejebać do płuca" ;)
Jeśli już czepiamy się takich "pierdół" to bardziej zastanawia mnie to, skąd u Rusta leżącego w szpitalu obrażenia niczym po walce bokserskiej (popodbijane oczy, jedno całe czarne i totalnie zapuchnięte) podczas gdy w trakcie "walki" z kilerem dostaje kosę w brzuch a potem wali go czołem w nos i tyle.
Carcosa:
Szpital:
![[Obrazek: pGrBOMl.jpg]](http://i.imgur.com/pGrBOMl.jpg)
Widać lekarze wpierdolili mu bardziej ;)
RE: True Detective [HBO] - Mental - 11-03-2014
Mefisto merytorycznie punktuje. Jeszcze pare takich postów i stawiam go na równi z Massimo Mazucco, który rozjebał mnie swoim 5-godzinnym filmem o WTC.
edit
No może z tym płucem to przesada, bo Marty dostał jednak bardziej w okolice barku.
RE: True Detective [HBO] - vast - 11-03-2014
Slepy51:
od walenia z dyńki pewnie mu tak napuchło, a jak wiadomo największa opuchlizna pojawia się dopiero po jakimś czasie a nie od samego zadania ciosu .
RE: True Detective [HBO] - slepy51 - 11-03-2014
Też tak sobie to tłumaczyłem, ale od walenia z dyńki ma ślad na dyńce, który widać od razu - z okiem jest ten problem, że śladu nie ma absolutnie żadnego, choćby lekkiej opuchlizny, podbicia, czegokolwiek - widać to zresztą bardzo wyraźnie na fotce, którą wrzuciłem. Mogli pokazać rozcięty łuk brwiowy i byłoby git, a tak trzeba snuć kolejne kosmiczne teorie ;)
RE: True Detective [HBO] - Bucho - 11-03-2014
Slepy, takie opuchlizny i krwiaki na oczach/pod oczami trafiaja nawet przy ciosach w nasade nosa. Fakt, troche tu przesadzili, ale fajnie to wyglada :)
RE: True Detective [HBO] - slepy51 - 11-03-2014
Jak na moje, nomen omen, oko to przesadzili po prostu z charakteryzacją i tyle ;)
Edit: o, widzę, że ktoś na filmwebie śledzący ten temat podłapał moje głupie pytanie i już giki kombinują :)
RE: True Detective [HBO] - Paszczak - 11-03-2014
Co do tych zielonych uszu, Marty mówi dosłownie: "Maybe they were sticking out of his hat". Czy tu czasem nie chodzi nie o pomazane na zielono uszy, ale o pędzle założone za kapelusz? Malarze czasem tak robią, choć prawdę mówiąc bardziej kojarzy mi się to z malowaniem płócien niż ścian. Nie znam się na tym kompletnie, może jakieś małe pędzle do wykończeń?
RE: True Detective [HBO] - Gal Anonim - 11-03-2014
Marty mowil zdaje się o liściach, wspominając, że gonił dziecko przez las.
RE: True Detective [HBO] - military - 11-03-2014
Aaaaale rozczarowanie w końcówce - z dwóch powodów. W sumie z trzech.
1. Ostatni odcinek przypominał średni serial kryminalny typu CSI i sprawił, że większość poprzednich odcinków była zbyteczna.
Całe śledztwo okazało się niepotrzebne, wysiłki bohaterów zbędne, nowe informacje niepotrzebne - bo już w pierwszym odcinku podano wszystkie ślady potrzebne do złapania zabójcy. Natomiast wyskoczenie z detalem na zdjęciu to jest, no ja jebię, najtańszy chwyt w książce, po prostu "pisanie kryminałów - poradnik dla idiotów", to był motyw tak żenujący, że nie mogę go zdzierżyć na tle świetnej reszty serialu.
2. Jednak zrezygnowano z całej tej metafizyki. Na początku serial zanosił się na drugie Twin Peaks i szczerze mówiąc miałem nadzieję, że pociągną wątki paranormalne. Może w postaci niedopowiedzeń - tyle by wystarczyło. Ale nie, w połowie nastąpił w tył zwrot; od mega fajnej akcji w bodajże 4 odcinku serial stał się zwykłym kryminałem. SŁABO, bo kroiło się coś wyjątkowego.
Zwłaszcza rozczarował "Yellow King". Dlaczego Yellow King? To raz. Dwa: budowano tę postać na jakiegoś mistycznego maderfakera, na chodzący mrok, uosobienie śmierci, ale nieee, to jednak gruby wsiur-malarz żyjący w chlewie i uprawiający chów wsobny. Łojezu, ale to było SŁAAAAAAAABEEEEE. Już w końcówce odcinka 7. zapaliła się lampa alarmowa: podbudowanie Yellow Kinga, a na końcu gliniarze na niego wpadają. Tak po prostu. Bo tak. I już. I nie zauważają tego, ale oczywiście widz wie już wszystko: legendarnym wręcz mordercą jest grubas na kosiarce. Kurrrrr... no nie mogę, no nie mogę.
3. Ostatni dialog Harta z Cohlem - aaaargh, zgrzytanie zębami. W ogóle czuć, jakby końcówka miała być inna, a tę napisano na kolanie, bo ktoś stwierdził: "ej, to może być dobre, zachowajcie tych bohaterów, może będzie drugi sezon".
Ostatni odcinek ma ode mnie 0/10. Nie chcę go pamiętać. Nie chcę wiedzieć o jego istnieniu. Już byłoby lepiej, gdyby serial podzielił los Deadwood, bo przynajmniej z Deadwood chce się więcej i nie ma bolesnego rozczarowania nagłym spadkiem poziomu.
RE: True Detective [HBO] - raven.second - 11-03-2014
Cytat:W ogóle czuć, jakby końcówka miała być inna, a tę napisano na kolanie, bo ktoś stwierdził: "ej, to może być dobre, zachowajcie tych bohaterów, może będzie drugi sezon".
Ale True Detective to jest antologia - każdy sezon to inna historia, inni bohaterowie. Pierwszy sezon to Rust i Marty, drugi sezon to ponoć mają być jakieś kobiety.
RE: True Detective [HBO] - military - 11-03-2014
No mniejsza z tym - "to zrobimy spin-off albo film pełnometrażowy".
RE: True Detective [HBO] - Predator895 - 11-03-2014
|