![]() |
|
Krótko o polskich filmach - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy polskie (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-polskie--13) +--- Wątek: Krótko o polskich filmach (/Thread-Kr%C3%B3tko-o-polskich-filmach--4004) |
RE: Krótko o polskich filmach - Mefisto - 14-06-2022 (14-06-2022, 11:31)simek napisał(a): Scentralizowana kontrola przebiegu produkcji - Przeglądałem sobie dorobek Hasa na Filmwebie i wyskoczyło mi, że taka popierdółka z lat 50. jest dostępna do obejrzenia, więc odpaliłem :) Piękny dokument, czuć pewną reżyserską rękę Hasa: świetny przykład na to, że nawet najbanalniejszy temat może być podstawą do ładnego i intrygującego filmu. Jak dla mnie mogłoby to trwać godzinę, a nie marne 12 minut, bo możliwość zajrzenia do fabryki sprzed ery wszechobecnej elektroniki to po prostu kapitalna sprawa. 8/10 Bez przesady. Typowa kronika tamtych lat, z obowiązkową dawką propagandy. Filmik, który absolutnie niczym nie wyróżnia się z tłumu ówczesnych dokumentów. RE: Krótko o polskich filmach - simek - 14-06-2022 Średnio jestem otrzaskany z tym jak wyglądały podobne rzeczy z tamtych lat od innych reżyserów, ale kilkanaście odcinków PKF z lat 50. obejrzałem i pod względem pomysłowości zdjęć to była zupełnie inna półka. Być może na moją wysoką ocenę wpływa fakt, że bardzo lubię takie fabryczne klimaty z PRL. W każdym razie nie mam zamiaru się kłócić o taką pierdółkę, chciałem tylko zaznaczyć, że niezwykle mi się podobało. RE: Krótko o polskich filmach - Dr Strangelove - 14-06-2022 (14-06-2022, 11:31)simek napisał(a): Nie do końca zachwyciła mnie całą fabuła: spotkanie zakochanej pary po latach jest jakieś dziwne, jakby od niechcenia, spodziewałem się tam więcej chemii, której nie brakowało na początku filmu.No ale to jest właśnie najlepsze, że nie ma żadnej wielkiej chemii, tylko takie dość chłodne spotkanie po latach. I nie wiadomo czy tu będzie jakiś happy end, czy krótkie spotkanie i każde pójdzie swoją drogą, czy może wręcz jakieś pretensje, kłótnie, złość... U mnie oczywiście 10/10 i jeden z tych filmów które widziałem masę razy. RE: Krótko o polskich filmach - simek - 14-06-2022 Może i masz rację, no mnie ogólnie część powojenna nie zachwyciła tak, jak przedwojenna, której mógłbym dać nawet dychę. W każdym razie kiedyś jeszcze na pewno wrócę do Pożegnań, bo to film do powolnego smakowania jak najlepszy alkohol. To też niesamowite jaką kino miało wtedy w kraju pozycję, że piosenka "Pamiętasz była jesień" powstała specjalnie na potrzeby filmu, jedna z kilku, może kilkunastu najważniejszych piosenek dla polskiej kultury w ogóle. Cudo. Dodam jeszcze, że scena zapoznania Lidki z Pawłem przy barze spokojnie załapałaby się do jakieś topki moich ulubionych scena. Absolutnie perfekcyjne dialogi, muzyka, no pyszna scena. Plus rozwala mnie to zamawianie paróweczek do wódeczki w eleganckim przybytku, do tego kelner podaje je po kilkunastu sekundach <3 RE: Krótko o polskich filmach - Dr Strangelove - 14-06-2022 No kiedyś paróweczki, może cielęce na przykład to był rarytas. Teraz jesteśmy przyzwyczajeni, że parówki parówkopodobne są wszędzie w 100 tak samo smakujących smakach. Do tego kieliszek dobrej wódeczki, chrzan albo musztarda :) Jeszcze dasz dychę. Za pierwszym razem miałem podobne podejście, ale po kilku powtórkach dyszka już bez wahań. RE: Krótko o polskich filmach - Mefisto - 14-06-2022 (14-06-2022, 14:56)simek napisał(a): Średnio jestem otrzaskany z tym jak wyglądały podobne rzeczy z tamtych lat od innych reżyserów, ale kilkanaście odcinków PKF z lat 50. obejrzałem i pod względem pomysłowości zdjęć to była zupełnie inna półka. Przede wszystkim PKFy z lat 50. były w większości, o ile nie wszystkie, krótsze, czarno-białe i 4:3. Niemniej zamysł i styl miały bardzo podobne. Po obejrzeniu tego na świeżo naprawdę nie wiem o co taki szum. RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 15-06-2022 Cafe pod Minogą - kolejny polski stary film za mną. Niby z 1959 roku, a ogląda się jak przedwojenny film. Podobny feeling, statyczność czy maniera właśnie z okresu sanacji. Choć pewnie to zabieg celowy, skoro mamy okres okupacji i wg mnie uchwycono dobrze klimat tej przedwojennej Warsiawki. Fabuła trochę do zapomnienia. Jest kilka pamiętnych postaci, np. czarnoskóry warszawiak imieniem Jumbo (fun fact: Wiech nalegał, by go zdubbingować, bo w oryginale literackim Jumbo mówił czystą polszczyzną, a aktor będący Togijczykiem mówił łamaną polszczyzną, ale sprzeciwił się temu reżyser. Fun fact 2: Grający go aktor wspominał, że dobrze żyło się mu w Polsce i nie spotkał się z rasizmem) czy właściciel tytułowej kawiarni. Bardziej ciekawostka. Niech spieszą się z rekonstrukcją cyfrową nim Julki z Twittera dojdą do władzy :). 6/10 Fredek uszczęśliwia świat - tym razem film przedwojenny. I widać to. Od samego początku czuć ramotkowość - o czym świadczy chociażby jakość taśm (szczególne te o milionach rys :)). Tytułowy bohater to wynalazca, który tworzy Skype'a, ale nie uszczęśliwia tym ludzkości. I już wtedy na zdrady mówiono "konferencje" ;). Fabuła dość pretekstowa i służąca do prezentowania ówczesnych szlagierów (główną love interest gra jakaś popularna piosenkarka występująca tu również w roli samej siebie). Występuje tu typowa maniera aktorska, ale uchodzi. Najbardziej mnie urzekł Józef Kondrat jako funfel głównego przyjaciela. Raczej dla sympatyków przedwojennego kina. 5/10 PS. Nie sądziłem, że w 1936 roku w Polsce było znane jiujistu. RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 18-06-2022 Gangsterzy i filantropi - mimo przynależności do gatunku komedii to pierwsza część jest bardziej sensacyjna niż Prawo i pięść tych samych twórców zresztą. Komediowo robi się, gdy szajka w drodze powrotnej natyka się różne złośliwości. Przez grę świateł nawet robi nieco noirowo. Ładne było ujęcie jak gangsterzy zwiewają po fikuśnej klatce schodowej i wsiadają do tramwaju. Holoubek jak zwykle klasa i dałby radę w poważnym filmie. Druga część bardziej komediowa i to od samego początku, głównie przez postać Michnikowskiego, nie mówiąc o jego trajkoczącej żonie, która powinna brzmieć na przyspieszeniu jak te jędzowate baby z Benny Hill Show. Choć nie wybuchałem salwami śmiechu. Mimo wszystko, to niezły debiut fabularny Hoffmana. 7/10 Małżeństwo z rozsądku - Panie Kwiatkowski, Panie Wiśniewski, nie spodziewałem się w kolorze produkcyi tej! Jedyne kolorowe polskie filmy z w latach 60. jakie kojarzę, to zwykle superprodukcje najczęściej historyczne. A to komedia muzyczna. A wygląda zacnie - szerokoekranowy, feria kolorów, żywa animowana czołówka, wątek malowanych obrazów - podczas premiery musiał robić wrażenie. Tak samo barwna jest feeria charakterów - tu przewijająca się kapela, krawiec i jego żona, Łazuka zaciągający się hrabiowskim "h" przed ciotką-snobką, rodzice głównej bohaterki. Nawet para zakochanych nie jest jakaś jednowymiarowa. Trochę się z tym utożsamiam, bo Daniel Olbrychski gra biedującego malarza sztuki nowoczesnej i jest scena jak matka pyta się córeczki czy podoba się jakiś akademicki obrazek, a ta mówi że nie i woli nowoczesny obraz :). Faktycznie Warszawa wtedy ładnie się prezentowała i mimo żelaznej kurtyny wiedzieli kim są beatnicy. Jestem pewien, że jak Olbrychski niczym Superman przegania odrzutów z West Side Story, jestem pewien, że ktoś z filmowców się tym obrazem inspirował. Oprawa muzyczna bardzo wpadająca w ucho. 8/10 RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 21-06-2022 Dwie Joasie (1935) Skaczę z nudów po kanałach, na Kulturze zaczyna się zaraz, myślę sobie że to ładna okazja do odhaczenia czegoś z przedwojennego polskiego kina, więc tak oto zabiję czas. Fanem jakoś tamtych filmów nigdy nie byłem, ale ogląda się je na ogół całkiem sympatycznie i mimo manieryzmu nie można odmówić im tamtego uroku. W sumie modelowa historyjka o kobiecie w przebraniu, ale parę razy się uśmiałem. Z magicznymi okularami Clarka Kenta i dziwaczną grzywką nawet Smosarska może wyglądać jak brzydkie kaczątko. Seksizmu jest co nieco i w takiej formie raczej miałby zerowe szanse na zaistnienie. Jeszcze tamte prehistoryczne czasy, gdy napastowanie seksualne w pracy przedstawiane było wyjątkowo niewinnie. Smosarska niezła, ale film należy do Iny Benity w roli rozkapryszonej blond-narzeczonej szefa i rozbrajającej rólki Zelwerowicza jako zazdrosnego męża-rogacza :) 6/10 RE: Krótko o polskich filmach - simek - 29-06-2022 Znachor - jeden z tych klasyków, których nigdy nie widziałem, nawet fragmentów nie kojarzyłem. Świetny film na poprawę humoru, przyjemny w oglądaniu, pełen zrozumienia dla ludzki wad i porywów namiętności, taki dobroduszny bym powiedział, bardzo mi się podobał ten klimat, nie dziwię się, że to telewizyjny hit na każdą okazję. Oczywiście do ideału dosyć daleko, bo mamy zbytni melodramatyzm, zwłaszcza w końcówce, no w ogóle ten pomysł, żeby Marysia była córką Znachora jest po prostu karkołomny: on miał prawo jej nie poznać, ale ona własnego ojca po paru latach nie poznała? W każdym razie bardzo mi się podobało, dam 8/10 może z lekką przesadą, ale niech mają :P RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 29-06-2022 No to teraz Simek na kolejnym podrywie w liceum: :D RE: Krótko o polskich filmach - Krismeister - 29-06-2022 Ale żeby tak nie w święta? RE: Krótko o polskich filmach - Snappik - 02-07-2022 Najmro - w porównaniu do ostatnich wypocin Kawulskiego ma tę zaletę, że trwa tylko 90 minut więc nie nudzi, trzyma dobre tempo. Nie podeszła mi jednak stylizacja, która sporo kradnie od Ritchiego i jeszcze więcej od Snydera, jest to miejscami strasznie przestylizowane (te zdjęcia z ostatniej sceny na giełdzie - ugh!!!). Użycie slow motion też bez uzasadnienia w wielu scenach, było tego za dużo i niepotrzebnie robiło z tej historii jakiś komiksowy (?) heist dla dorosłych. Muszę jednak przyznać, że Rakowiczowi za kamerą bardzo dobrze wyszły pościgi samochodowe - przyznam, że w polskim kinie to ewenement bo zazwyczaj wyglądają tragicznie jak u Vegi, albo wybitnie serialowo. A tutaj? Wszystko zagrało i pod kątem realizacji, długości jak i montażu. Po prostu solidny "pościg samochodowy" (no może poza jego zakończeniem). Nie nudziłem się, a Ogrodnik ponownie dostarcza fajną rolę choć wyczytałem, że Najmrodzki nie był aż tak sympatyczny i nie był podrywaczem. 6/10 RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 05-07-2022 Lotna - o filmie wiedziałem tyle, że kręcił go Wajda i rozpowszechnia totalnie wierutną bzdurę, że niby w 1939 roku żołnierze z końmi i szablami biegli na czołgi (można wiele mówić o głupocie polskich dowodzących podczas WW2, ale nawet oni nie byli tacy durni i zacofani). A to jakiś prototyp War Horse, bo tytułowa Lotna to koń. Dość ascetyczny - mało dialogów i wskazanie na "show, dont tell" (co akurat jest plusem). Wiele razy tu chwaliłem PRL-owskie filmy wojenne za brak martyrologii i nadęcia. Nie mogę tego powiedzieć o Lotnej - jest dość mocno pomnikowaty i pełen oczywistej symboliki (nauczycielka opłakuje szkody wyrządzone w szkółce, a potem jest przebitka na spalonego wypchanego bielika), czego bym się spodziewał po III RP-owym Wajdzie. Ale mimo tego ogląda się całkiem dobrze. I w przeciwieństwie do III RP-owego Wajdy wygląda to prześlicznie, mimo że jeszcze nie ma wersji po rekonstrukcji. I mimo że obecne są niesławne sceny szarży konnej, nie można im odmówić epickości i też zacnie nakręcone – pirotechnika, kasakderka, odpowiednio wyćwiczone konie. I jak miałbym zarzut, to czasami nie ma dźwięku w postprodukcji, jak podczas ślubu Jerzego jest kompletnie głuche audio, gdy ksiądz bije po łapach ministranta. I też nie rozumiem, czemu część filmu została nakręcona w czerni i bieli. Czyżby przydział na kolorową taśmę okazał się za mały i ratowali się czarno-białym obrazem, że to artsy-fartsy? O tyle plus z tego, że czarno-białe sceny dzieją się konsekwentnie w nocnych plenerach i otrzymały niebieski filtr, więc stał za tym jakiś zamysł. 7/10 RE: Krótko o polskich filmach - simek - 26-07-2022 Weekend - oj Czaruś, Czaruś :) Pazura do dzisiaj opowiada, że film niesłusznie został zjechany, że ludzie nie zrozumieli konwencji, że to przecież nie na serio, że to pastisz i gdy tak na niego spojrzeć, to to fajny film jest. Otóż... nie :) Jest gówniany i wygląda tak, jakby nastolatek dostał parę milionów budżetu, znanych aktorów i mógł się pobawić na planie i w montażowni. O dziwo nie uważam tego filmu za totalne nieporozumienie, scenariusz nie jest aż taki tragiczny jak ostateczny rezultat, przy odrobinie wyobraźni można dostrzec o co Pazurze chodziło: gdyby to zrobić po amerykańsku, czyli żeby aktorzy wyciągnęli kija z dupy, gadali po angielsku, a realizacja byłaby naprawdę efektowna, a nie tanio efekciarska, to mogłoby to mieć sens. Co ciekawe, przy paru żarcikach w wykonaniu Frycza autentycznie się zaśmiałem :P 3/10 RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 26-07-2022 Co Ciebie zmusiło do zobaczenia tej kiły, simek? RE: Krótko o polskich filmach - Phlogiston2 - 26-07-2022 Może ogladalał taki szajs, żeby zaruchac ;) RE: Krótko o polskich filmach - Gal Anonim - 26-07-2022 A co on? Chciał zaruchac Cezarego Pazure? RE: Krótko o polskich filmach - simek - 26-07-2022 (26-07-2022, 10:05)Kryst_007 napisał(a): Co Ciebie zmusiło do zobaczenia tej kiły, simek?To samo co do obejrzenia każdego innego filmu: ciekawość i chęć przekonania się na własne oczy czy coś jest dobre, czy nie :) RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 31-07-2022 Tato - o kurczę, nie spodziewałem się tak anty-kobiecego filmu. Znaczy wiele słyszałem, że ojcowie w polskich sądach zawsze są na przegranej pozycji, ale Ślesicki nie sili się na obiektywizm i subtelności. Prawie każda kobieta to jakaś zołza i mocno przerysowana - jak np. kuratorki sądowe wyjęte ze spoofu czy jakaś feministyczna posłanka sejmu w fryzurze Julki z Twittera :D. Prym tu wiedzie teściowa Michała, która bije małą (i na pewno swego cipowatego męża), daje łapówki, nasyła jakichś zbirów i w finale ma nawet miotłę. Brakowało jeszcze, żeby strzelała piorunami jak Palpatine albo miała za zwierzę czarnego kota lub kruka. Nawet córka Michała jest roszczeniowa i momentami irytująca. Facet-adwokat po stronie matki i teściowej (oraz kobieta-adwokat po stronie ojca) to chyba miał być dupochron w przypadku oskarżeń o mizoginię twórców. No dobra, Michał też nieświęty, bo z początku nie zna większych informacji nt. córki i potem wprost mówi, że chciał dopiec żonie. I też debil, skoro A film nawet niezły. Na pewno lepiej się ogląda niż Sarę. Wierzy się w rosnącą więź pomiędzy Michałem i jego córką. Ale strasznie się dłuży. Pochwalę grę aktorską - Teresa Lipowska już w Miodowych latach oraz Tomie i Jerrym pokazała, że potrafi grać mało sympatyczne babska. Segda dobrze zagrała niestabilną psychicznie jednostkę. Linda był świetny i potrafi, że oprócz Franza Maurera umiał zagrać poważniejszy materiał, czego dowodem jest jego przemowa w sądzie 2. instancji. 6/10 PS. OK, lata 90. faktycznie były dzikie. Można było wydać i sprzedać bajkę o wilkołaku odgryzającym rękę pajacykowi O_O. |