Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótko o polskich filmach - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy polskie (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-polskie--13)
+--- Wątek: Krótko o polskich filmach (/Thread-Kr%C3%B3tko-o-polskich-filmach--4004)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50


RE: Krótko o polskich filmach - Debryk - 31-07-2022

Film taki sobie, trochę sili się na komentarz społeczny w polsatowski sposób, ale faktycznie przemowa w sądzie jest over the top względem całości. I Linda coś tam zagrał, nie do końca po lindowemu.


RE: Krótko o polskich filmach - Doppelganger - 31-07-2022

(31-07-2022, 00:23)OGPUEE napisał(a): Linda był świetny i potrafi, że oprócz Franza Maurera umiał zagrać poważniejszy materiał, czego dowodem jest jego przemowa w sądzie 2. instancji.

A widziałeś go w Przypadku Kieślowskiego? Chyba nie, skoro tak piszesz, a film został nakręcony dekadę wcześniej.
Sam film Ślesickiego dobry, ogląda się go świetnie.


RE: Krótko o polskich filmach - Debryk - 31-07-2022

może widziałem, nie pamiętam. Za to pamiętam, że Linda po "Psach" grał w sumie to samo w każdej produkcji.


RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 31-07-2022

w Zabić Sekala też grał tak samo? :)


RE: Krótko o polskich filmach - Bibliomisiek - 31-07-2022

Bez jaj, Linda całe zycie gra dość rozmatie role, i przed Maurerem (Magnat, Gorączna, Przypadek) i po Maurerze (Pan Tadeusz tylko 7 lat po Psach, Sekal, Tato, nawet glina w słabym własnym Sezonie na leszcza). Nawet jeśli spora z nich częśc jest zagrana z podobną manierą, to on raczej doskonale zdaje sobie sprawę z ograniczeń warsztatowych. A mimo to jednak ma dorobek na tyle zróżnicowany, że nie da się stwierdzić, że zawsze gra to samo ale "ta jedna" rola jest wyjątkiem, bo nagle okazuje się, że te wyjątki to 2/3 jego filmografii.


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 31-07-2022

(31-07-2022, 09:56)Doppelganger napisał(a): A widziałeś go w Przypadku Kieślowskiego?

Widziałem w Dekalogu VII. I tak, wiem że Linda przed Pasikowskim grał głównie w dramatach. Mogłem doprecyzować, że chodzi mi o okres post-psowy, gdzie przeszedł w tryb twardziela w każdym filmie jaki widziałem. Nawet w Panie Tadeuszu grał niczym Maurer :P.


RE: Krótko o polskich filmach - Krismeister - 31-07-2022

A pamiętacie ten sitcom z Foremniak? Jak byłem młodszy to nawet przyjemnie się to oglądało i Linda fajnie wypadł w komediowej roli.


RE: Krótko o polskich filmach - srebrnik - 31-07-2022

Mało tego, obsadzenie Lindy w roli ubeka/policjanta w Psach było oceniane dość krytycznie. Jego dotychczasowa kariera nie za bardzo sugerowała, żeby robić z niego taką postać jak Franz. Wyszło oczywiście genialnie i dziś mówi się o tej roli jako jednej z najbardziej pamiętnych w historii polskiego kina. Jednak przed premierą to mało kto wierzył w sens takiego wyboru.

Jednocześnie rola Maurera zrosła się z samym Lindą. Nie wiem, czy to wynika z tego, że Linda zagrał w Psach tak dobrze, bo w jakimś sensie jest mu charakterem blisko do do Franza, czy może przeciwnie i kreacja tak mu się spodobała, że przełożył ją na swoją osobę. Ciężko powiedzieć nie znając człowieka. Nie da się jednak nie zauważyć, że Linda w nielicznych wywiadach ma dużo wspólnego z Franzem. Ukrywający emocje twardziej, który sprawia wrażenie, że wszystko ma w dupie. Relacje ludzi, którzy z nim pracowali utrwalają ten wizerunek.


RE: Krótko o polskich filmach - al_jarid - 31-07-2022

(31-07-2022, 00:23)OGPUEE napisał(a): PS. OK, lata 90. faktycznie były dzikie. Można było wydać i sprzedać bajkę o wilkołaku odgryzającym rękę pajacykowi O_O.

Pociągnę lekko offtop i powiem, że wcale mi to nie odbiega za bardzo od klasyków literatury dziecięcej takich jak "Pinokio" (pajacyk odgryza łapę kotu, potem jest wieszany na drzewie; w innej scenie woźnica odgryza uszy osiołkom, które, jak wiadomo, są tak naprawdę chłopcami zamienionymi w zwierzęta) czy "Pszczółka Maja" (jętka na oczach Mai odgryza głowę jej przyjacielowi).


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 01-08-2022

Mniemam jednak, że w w/w bajkach nie było drastycznych szczegółów typu "lała się krew" - a u wilkołaka tak :).

Nie lubię poniedziałku - jakoś miałem mylnie zakodowane, że robił to Bareja. Trochę to kojarzyło z serią o panu Hulocie (jeden z bohaterów miał cały czas w gębie fajkę i rzadko się odzywał), bo fabuła mocno epizodyczna. Także brak jednoznacznego głównego bohatera (choć na takowego wyrasta Włoch). Dobrze się to ogląda i czuć tu, że pozorne nic nie mające wspólnie wątki wielokrotnie się spinają. Ładny zapis tamtych czasów, mimo że w krzywym zwierciadle. Potem krytycy zwracali na jakąś rzekomą wymowę ideologiczną, ale jak dla nadinterpretacja i twórcom chodziło o zrobienie zwyczajnej zwariowanej komedii w polskich realiach. Włoch, mimo że grał go Polak, ewidentnie był postsynchronizowany chyba jako hołd dla włoskiego kina, gdzie każdy aktor był dubbingowany :).


8/10


RE: Krótko o polskich filmach - Doppelganger - 01-08-2022

Lubię bardzo ten film, jest idealny na odstresowanie się. Taki naiwny i niezwykle sympatyczny, pokazuje realia tamtych czasów z dużym ciepłem.

No i "kurka wodna" weszła na stałe do obiegu.


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 20-08-2022

Baza ludzi umarłych (1958)

Z klasą się postarzał. Już czołówka filmu teasuje wyborne klimaty - zalesione góry, śnieżyca, ledwo przejezdna droga i ciężarówki przewożące olbrzymie kłody drewna. Aż w powietrzu czuć potęgę Bieszczad i igranie z życiem transporterów. Dalej jednak nie gorzej, bo w tej świetnej scenerii dostajemy prawdziwy aktorski koncert. Każdy z tych aktorów ma w sobie dużo więcej charyzmy, niż cała obsada przeciętnej współczesnej produkcji znad Wisły i z pewnością sprzyja im fakt, że dostają niezwykle interesujące postaci do zagrania. Świetne szczególnie role Niemczyka jako "Dziewiątki", Łomnickiego oraz Fogiela. Na minus może trochę Iżewska, która aktorsko okazuje się być niczym Jekyll i Hyde - raz jest naprawdę dobrze, innym razem odstaje od Panów i wypada niczym gwiazdy telenoweli. Rok wcześniej u Wajdy zdecydowanie zaliczyła równiejszy występ.

Jestem także pod wrażeniem realizacji. Wszystko wydaje się być na swoim miejscu i czuć, że ekipa nie ułatwiała sobie życia na planie. Z perspektywy czasu można na film różnie co prawda patrzeć, bo w końcu to kolejny reprezentant socrealizmu, powiadający że komuna zawsze cię za dupę złapie. Przynajmniej jest to robione przez ludzi posiadających umiejętności i niepozbawione interesującej historii i tym samym bohaterów, a w propagandówkach tamtego okresu to rzadkość.

8/10


RE: Krótko o polskich filmach - shamar - 20-08-2022

(29-06-2022, 11:01)Pelivaron napisał(a): No to teraz Simek na kolejnym podrywie w liceum:

[Obrazek: comment_1650280303PpzS8siPqAK5a84Ozjymom.jpg]

:D

Spoilery. Kuwa!


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 20-08-2022

(20-08-2022, 13:52)Kryst_007 napisał(a): Jestem także pod wrażeniem realizacji. Wszystko wydaje się być na swoim miejscu i czuć, że ekipa nie ułatwiała sobie życia na planie. Z perspektywy czasu można na film różnie co prawda patrzeć, bo w końcu to kolejny reprezentant socrealizmu, powiadający że komuna zawsze cię za dupę złapie. Przynajmniej jest to robione przez ludzi posiadających umiejętności i niepozbawione interesującej historii i tym samym bohaterów, a w propagandówkach tamtego okresu to rzadkość.

Nie wiem, ile widziałeś polskich tytułów z tych lat, ale aspekt propagandowy jak dla mnie jest wyolbrzymiany. Komuchy wiedziały, że w Polsce nie miały dobrego PR-u jeszcze w trakcie II wojny światowej i trza było jakoś przekonać do siebie. A prawdą jest, że najlepsza propaganda to najbardziej subtelna. Więc pierwsze wydania PKF były dość neutralne. Przykładowo jak Ford kręcił Ulicę Graniczną to oryginalnie była to stereotypowa agitka o Polakach-antysemitach, ale zdarzył się pogrom kielecki, a Polacy nie pałali miłością do żydowskich ubeków, więc Ulica Graniczna musiała przedstawić problematykę bardziej obiektywnie. W pierwszych latach PRL-u to puszczano amerykańskie filmy (pewnie głównie dlatego, że Sowiety trzymały jeszcze sztamę z Amerykanami).

I w latach 50. takie powstanie warszawskie w polskiej filmografii pokazano jako mocno zromantyzowane i była ułuda, że szanse z Niemcami były bardziej wyrównane, więc dlatego całość taka stracona nie była. I generalnie filmy wojenne z PRL-u były dość "obiektywne" i stawiam, że dlatego bo PZPR musiały jednak liczyć z ludem. I dlatego te filmy są bardziej zjadliwe w swej wymowie niż te po 1989 roku.

No i zawsze po latach ludzie doszukują się jakichś ideologicznych ciągot u twórców, o których nawet nie myśleli (słynne "co autor miał na myśli" na polskim). Taki Nie lubię poniedziałku to ewidentnie miała być komedia pokroju tych z De Funesem czy panem Hulotem, a nie jakaś zaowalona krytyka socrealizmu. Czy czarno-białe sceny w Lotnej, gdzie faktycznie się okazało się, że zabrakło kolorowej taśmy.

A i aspekt ideologiczny po latach rozmywa się i potem człowiek się dziwi czytając dzieje danego dzieła (Reksio powstał, bo jego twórca krytykował Bolka i Lolka na Dzikim Zachodzie za ukazanie dzieci z bronią palną).


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 21-08-2022

OGUPEE, weź Ty lepiej spożytkuj swą wiedzę w jakimś programie lub kanale na YT o tle historycznym czy biologicznym w filmach ;) #OGLĄDAŁBYM


RE: Krótko o polskich filmach - simek - 22-08-2022

Zabawa zabawa - jest średnio: fabularnie to jest poziom filmików z antyalkoholowej kampanii społecznej, chociaż trochę lepiej to wszystko zaaranżowane, napisane, osadzone jako tako w kontekście. Może ze trzy sceny są naprawdę dobre (na czele z końcówką), a reszta to banały do odhaczenia, że aż miałem wrażenie, że film już wcześniej widziałem. Patrzę po opiniach na Filmwebie, że ludzie zachwycają się, że ojoj, ależ nowatorstwo, przełamanie tabu, bo nikt wcześniej nie opowiadał o wysoko funkcjonujących alkoholikach, do tego kobietach. Kawał mi tabu: jakbym miał wskazać jeden temat, który polskie kino przemieliło na każdą stronę, to byłby to alkoholizm, bo raz, że to po prostu popularny problem w Polsce od setek lat, dwa, że jest bardzo filmowy, łatwy do pokazania. Dam 5/10


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 01-09-2022

Operacja Himmler - o prowokacji gliwickiej. No to polakożercze środowisko mają dowód na kolaborację Polaków z nazistami. W tym filmie Niemcy mówią wyłącznie piękną czystą polszczyzną ;). Zabawnie to nieco się ogląda, gdy Hoffmanowi nakazuje się uczyć perfect polskiego, w tym piosenek. Operacja Himmler zaskoczyła mnie, bo polski film (z 1979 roku) pokazuje akcję z perspektywy nazistów i oni są głównymi bohaterami. Plus Polacy pojawiają się dwóch momentach jak polscy generałowie debraują na niemieckimi prowokacjami, gdzie tez nie są jednomyślni jak się zachować wobec działań III Rzeszy.

Właśnie, Jak to jest, że film z PRL-u potrafił lepiej i ciekawiej pokazać wydarzenia z WW2, niż w w III RP? A w dodatku nie wygląda to jak agitka. Co prawda Hitler ukazany został jako przerysowany krzykacz, ale reszta nazistów normalnie. Żadne kreskówkowe złole z Austina Powersa zacierające łapska. Więźniowie z obozu Dachau ukazano jako sympatycznych i naiwnie liczących, że akcja im przyniesie korzyść. Jeden Niemiec wspomina swoje życie w rodzinnym Opolu. A inny ma obawy co do akcji. Plus osiedleńcy na ziemiach też ukazani OK.

Film jest bardziej w stylu wstawek od Wołoszańskiego czy inscenizacji z dokumentów. Sama realizacja nie wymagała budżetu, bo 90% produkcji to chodzenie po dekoracjach / gadanie, a sceny akcji i wtedy trącą myszką. Jednak dobrze mi się to oglądało. Film można spokojnie pokazywać na lekcjach historii.

7,5/10


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 08-09-2022

25 lat niewinności - no, jednak da się zrobić film o niesprawiedliwościach polskiego wymiaru sprawiedliwości nie będąc zbytnio emocjonalną wydmuszką. Mile się zaskoczyłem, że więzienie to nie jakiś exploitation fest, jak to polskie filmy mają w zwyczaju. Np. w scenie łazienkowej to każdy myśli, że Tomek podniesie mydło, a tu dostał zwykły wpierdol. I każdy wcir, który tam zarabia ma umotywowanie w fabule i nie jest na zasadzie "ale pierdel jest straszny". Przyznaję, był trochę vibe tych TVN-owych filmów biograficznych, co leciały w moich czasach licealnych, ale oglądało się z zainteresowaniem. Dużym plusem jest, że mimo rwanej chronologii widz wie, co się dzieje na ekranie. Fajny zabieg, by ani razu nie pokazywać twarzy prawdziwego sprawcy. Realizacyjnie też nie mogę się przyczepić - wiarygodnie ukazana syfność przełomów wieków i wiarygodne starzenie się postaci. Seans dobrze mi dobrze zszedł nie licząc tego jebanego wyciszania przekleństw (jak już TVNie mierzwią brzydkie słowa, to mogłeś je wypikać, a nie mute'ować, przez co film wygląda jakby dźwiękowcy tradycyjnie skopali swą robotę).

8/10


Nikt nie jest winien - Stępień jest pisarzem z lat 20.-30, który ma kryzys twórczy i nawet jak siedzi na jakiejś wynajętej wyspie zawsze mu coś przeszkadza. A to służba, a to namolne małoletnie fanki, a na dodatek żona jawnie go zdradza z  Krzysztofem Tyńcem. A to dopiero początek. Widać, że to film dyplomowy i zdecydowanie powinien być skrócony. Sporo tu zapychaczy. Fabułę można streścić "its a prank bro!" Film też nie wie jakim gatunkiem chce być. Kilka jest długich ujęć spowitych ciemnościami i ponurymi smyczkami, co sugeruje thrillerowe klimaty. A czasami jest jakaś kabaretowa muzyczka z epoki bardziej zwiastująca lekki ton. Raczej niczego się nie straci nie oglądając tego.

5/10


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 09-09-2022

Dzień czekolady (2018)

Z cyklu "Obejrzane przypadkiem i z nudów w TV". Jedno zasadnicze pytanie - do kogo skierowany miał być ten film? Reklamowali go niczym jakąś magiczną przygodę dla dzieci (ten żałosny niebieski plakat z sierściuchem na pierwszym planie), a tak naprawdę magii jest jak na lekarstwo i twórcy celują w jakieś kino psychologiczne. Bachory się raczej wynudzą na tym arthouse'ie jak mopsy, z kolei dla starszaków z pewnością wyda się zbyt dziecinny. Nie pomaga fakt, że dialogi to absolutna tragedia i scenarzyści ewidentnie nie mieli zielonego pojęcia o ich pisaniu, z kolei dziecięcy duet aktorski legnie po całości. Oni swe kwestie, a szczególnie ta mała recytują jak androidy. Kotka zdecydowanie wyprzedzała ich środkami wyrazu o lata świetlne.

Myślałem, że chociaż za realizację pochwalę, bo zdarzyło się kilka ładniejszych ujęć "zbyt dobrych na polskie kino", ale przez większość czasu jednak typowa nadwiślańska ubożyzna. Jesienny filtr z Insta w ujęciu z "wiedźmą" czy zdjęcie babci na fotościance udającej Hawaje wygrały xD

3/10


RE: Krótko o polskich filmach - Pelivaron - 11-09-2022

Broad Peak (2022)

Rozczarowanie. Liczyłem, że będzie to wgryzienie się w umysł himalaisty, który w zasadzie ponad wszystko stawia swoją pasję i chęć zdobywania niezdobytego. Nic z tych rzeczy - potraktowane strasznie po macoszemu. Dodatkowo ten film jest wyzbyty z jakichkolwiek emocji - to przykład takiej historii, gdzie hollywoodzki patos powinien się wręcz wylewać z ekranu, a tu lipa. Bardzo to surowe i chłodne niczym temperatura na Karakorum. O bohaterach nie można powiedzieć w zasadzie nic. Zero survivalu, zero dramaturgii.

"Broad Peak" sprawdza się bardziej, jako "dokument" prosto z przyrodniczego kanału. Zdjęcia i obrazki gór są epickie, patrzy się na to z wielką przyjemnością. Także największe brawa do operatora Łukasza Gutta - zdjęcia to najmocniejszy punkt tego filmu. Szkoda, że nie dojechała razem z nimi historia Berbeki.

A największy karny kutas dla twórców za to, że
5/10

Jeśli mają zamiar kręcić film o epickiej misji ratunkowej Bieleckiego i Urubki na Nandze, i zrobić taką fuszerę, jak tutaj, to niech se lepiej dadzą siana.