![]() |
|
The Wrestler - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: The Wrestler (/Thread-The-Wrestler--1083) |
- mikisiki09 - 24-01-2009 SPOJLERY zwiastun był ciekawy. spodziewałem się dobrego filmu. pierwsza scena zabiła moją nadzieje -> kartkowanie super osiągnięć bohatera --> bohater siedzi smutny w szatni i dostaje mniej kasy niż było ustalone, przez co znów nie stać go na czynsz i musi spać w samochodzie. po tym super zagraniu scenariuszowym, straciłem dużą część wiary w ten filmik. nie ma co pisać, za wiele, bo w temacie już widziałem nawet fajną listę klisz. bardzo trafną - gratuluję. ogólnie: zawód, jak rzadko. fajny reżyser, dobra historia (chyba), aktor świetny. film.. no tragiczny. dawno nie widziałem tak dennej produkcji, w dodatku aspirującej do miana filmu roku (!). rozumiałbym, gdyby to był kandydat do ramówki TVN-u w ramach cyklu 'Okruchy życia', ale oscary? globy? ... polecam podsumowanie serii Rockiego, które wyreżyserował sam Stallone. też o przemijaniu, też o tęsknocie, też o zapomnieniu. nieporównywalne w ogóle do filmu twórcy 'Pi'. 'The Wrestler' w zasadzie niewiele lepszy jest niż polskie gówna typu 'Plac Zbawiciela'. aktorstwo, lepsza kamera ( :) ). a tak poza tym, to podobnie. Aronofsky wziął kamerkę, chodził za Rourke, robił zbliżenie na blizne pooperacyjną. dużo złego jest ogólnie nawet na poziomie realizacynym tego filmiku. jednak największy jego ból to wtórna, kalkowana historia - tomashec - 24-01-2009 KrzychuS napisał(a):Rourke zagrał swietnie -w sumie niezbyt wiele tu pokazuje, ale on akurat gra tutaj samego siebie. Ta rola została chyba napisana specjalnie pod niego - moze jest w tym jakis element autoironii -facet który swiecił triumfy w latach 80, nie potrafiący zupełnie odnalezc sie w dzisiejszych czasach. gdzies czytalem ze aronofsky do tej roli chcial zatrudnic najpierw stallone, ale ten akurat wracal z "rocky'm balboa", zatem znalazl sobie rourke'a. - Hitch - 24-01-2009 Ja czytalem, ze do roli glownej przymierzal sie... Nicolas Cage :lol: - tomashec - 24-01-2009 fajnie. - Negrin - 24-01-2009 mikisiki09 napisał(a):zwiastun był ciekawy. spodziewałem się dobrego filmu.Weź mi, kolego, zdradź, jakim cudem zwiastun był "ciekawy", skoro zapowiadał praktycznie dokładnie taki film, jaki otrzymaliśmy? - Anonymous - 24-01-2009 Cytat:polecam podsumowanie serii Rockiego, które wyreżyserował sam Stallone. też o przemijaniu, też o tęsknocie, też o zapomnieniu. nieporównywalne w ogóle do filmu twórcy 'Pi'. Dokładnie ten sam (wysoki) poziom. Te filmy to jak dwie strony tego samego medalu, wersja optymistyczna i pesymistyczna. Jak już dorwę Wrestlera na DVD zajmie miejsce na półce zaraz obok Rocky'ego. - mikisiki09 - 25-01-2009 Negrin napisał(a):mikisiki09 napisał(a):zwiastun był ciekawy. spodziewałem się dobrego filmu.Weź mi, kolego, zdradź, jakim cudem zwiastun był "ciekawy", skoro zapowiadał praktycznie dokładnie taki film, jaki otrzymaliśmy? źle napisałem. podobał mi się zwiastun. bardzo dobry numer Springsteena, dobre sceny wrzucili tam. wydawało mi się, że będzie ciekawie. w każdym razie zwiastun nakręcił mnie na sam film. wymóg osiągnął :) - Mefisto - 25-01-2009 smutny film w sumie - fajny, ale smutny, mimo iż zakończenie pod jakimś tam względem jest otwarte (tj za wiele nadziei nie pozostawia, ale jednak). Poza tym zgadzam się z Mentalem, że film jest sztampowy i każdą następną scenę, tudzież tok wydarzeń da się przewidzieć w 90%. Ma ten film jednak trzy ogromne plusy: + Rourke - może nie jest to kreacja wszechczasów, bo facio gra w zasadzie sam siebie plus udaje wszelkie myki zapaśnika, ale jednak to on przyciąga do ekranu jak magnez, to on wygląda zwyczajnie niesamowicie i to na nim wszystko spoczywa - zgadzam się z tym, że to wielki comeback tego aktora, oby tylko nie skończył jak bohater, którego zagrał + Marisa Tomei - to też nie jest rola oscarowa powiedzmy sobie szczerze, ale statuetkę bez dwóch zdań dał bym jej i to bynajmniej nie za to, że nie ma oporów w pokazywaniu swojego pięknego ciała (ah te piersi cudne :D ) - ona po prostu jest przefantastycznie urocza i prawdziwa w swojej roli, jak zawsze zresztą + klimat - co by nie mówić o kliszach, ten film ma swój własny klimat, jest bród, smród, pot i nie ma pieprzenia się z niczym i to mi się podoba. Reasumując: fajny film, nic specjalnego i na dobrą sprawę na raz, ale jednak nie mogę oprzeć się dodaniu go do ulubionych i przypuszczalnie na defałde nabędę (jak stanieje rzecz jasna :P ) - Mental - 25-01-2009 zgadzam sie z Mefisto. piersi były cudne:) - Jakuzzi - 26-01-2009 Mefisto napisał(a):zgadzam się z tym, że to wielki comeback tego aktora Jeden wielki comeback byl juz przy okazji Sin City. ;) Cytat:Ma ten film jednak trzy ogromne plusy Plusow jest wiecej. Oprocz oczywiscie glownego, przejmujacego watku, ktory w wielu miejscach znakomicie koresponduje z biografia samego Rourke'a, mamy tez ot chocby fajna, czesto podana w zabawny sposob afirmacje oldskulu, kilka kapitalnych wrestlingowych pojedynkow i interesujace spojrzenie na swiatek zapasow: dosc zalosnego quasi-sportu, ktory pomimo rezyserowanych ciosow potrafi byc naprawde niebezpieczny, i zapasnikow: raczej zalosnych osobnikow tleniacych wlosy, golacych pachy, smazacych sie na solarce, bioracych sterydy, strojacych sie w trykoty, a przede wszystkim zadajacych sobie nawzajem bol ku uciesze oglupialej gawiedzi. Co ciekawe, Aronofsky nie zajmuje postawy wylacznie wysmiewajacej, ale przyglada sie temu swiatkowi z niejakim cieplem i pewna doza sympatii. Poza tym Aronofsky'emu naleza sie brawa za wybor najwlasciwszej dla tego typu filmu formy: slusznie zrezygnowal z charakterystycznej dla niego, bombastycznej oprawy i te prosta historie opowiedzial w prosty, minimalistyczny wrecz sposob, co zaskutkowalo zwiekszeniem emocjonalnego zaangazowania i swego rodzaju naturalnosci przedstawionej historii, (w ktorej to materii potknal sie notabene ostatnio Mendes, za bardzo koncentrujac sie na stronie formalnej swojego dramatu). - Mefisto - 26-01-2009 Jakuzzi napisał(a):Jeden wielki comeback byl juz przy okazji Sin City. ;) Sin City był bardziej cameo like i raczej tylko pod względem rozrywkowym - tu Rourke powrócił jako naprawdę dobry aktor Cytat:Plusow jest wiecej. i wszystkie zawierają się w ostatnim punkcie pt klimat :) - Jakuzzi - 26-01-2009 Cameo like? Przeciez to byla jedna z trzech glownych rol. ;) - Mefisto - 26-01-2009 no tak, ale chodzi mi o charakter w jakim się tam pojawia - nie do poznania poza głosem, a całość jest też z oczywistych względów komiksowa - sz - 27-01-2009 No na pewno tutaj ma role bardziej ludzką, moim zdaniem moze i nawet oscarowa, bo przeciwnikow z tego co pamietam nie ma za wielkich. Znakomicie zagral, w filmie, ktory jest niesttey tylko dobry. Znow gdzies moze czegos zabraklo, pociagniecia aby szczena opadla nizej niz do pewnego zwyczajowego poziomu. Trailer jednak narobil smaka na cos wiekszego i w takich sytuacjach zawod wiekszy. Ale momenty byly, fajna byla walka z tym perwersem, jak pracowal w markecie (swego czasu dorabialem nakladajac salatki i pakujac szyneczke, odnalazlem bratnia dusze w scenie z marudzaca kobitką ;)) Fajnie, ze czesto mowil 'kurwa' sam do siebie, to bylo takie... powtorze jeszcze raz - ludzkie :) - Mefisto - 27-01-2009 sz napisał(a):Fajnie, ze czesto mowil 'kurwa' sam do siebie, to bylo takie... powtorze jeszcze raz - ludzkie :) dlatego uważam, że to właśnie jemu należy się statuetka w tym roku, bo jego rola jest wyjątkowo szczera i prawdziwa. Penn jest rewelacyjny, ale jednak wciela się w postać historyczną, Langella także. Pitt jest najsłabszy w tej stawce, a Jenkins, mimo iż także ma szczerą rolę, to jednak nie tak wymagającą i nie tak mocną (bo na dobrą sprawę on tam tylko siedzi i gra na bębnach :D ). Także stawiam na Rourke'a. - Jakuzzi - 27-01-2009 Nie bardzo rozumiem dlaczego role szczere i niehistoryczne mialyby bardziej zaslugiwac na oskara niz role historyczne. Rourke sposrod wymienionej piatki stworzyl po prostu najlepsza kreacje, dlatego dostanie statuetke. - Mefisto - 27-01-2009 nie chodzi o to, że generalnie mniej zasługują, ale jednak w pewnym stopniu aktorzy odgrywającą daną postać nie mogą sobie pozwolić na taką aktorską swobodę, jak z fikcyjnymi postaciami - pewnych rzeczy muszą się trzymać, są więc niejako na straconej pozycji, jeśli idzie o tą szczerość - Gal Anonim - 27-01-2009 Czyli w sumie mają trudniejszą rolę do odegrania, co w takim razie im powinno dawać bonus. - Mefisto - 27-01-2009 tak, masz rację pod względem wyzwania, ale mi chodziło o coś innego, co zaznaczyłem w wypowiedzi :) - Snappik - 29-01-2009 Jakoś nie padłem na kolana przed Aronofskym. Owszem film jest niezły, miejscami całkiem dobry, ładnie nakręcony, ale zgodze się z Mentalem - miliard klisz wali po oczach. Jeszcze brakowało tylko tego, aby córka była w ciąży i poddała się aborcji. Ileż dramatyzmu by to dodało, ho ho ho. Rourke jest wyśmienity. Gdyby nie on, Wrestlera raczej przestałbym oglądąć po 30 minutach, bo tak naprawdę nie widziałem w tym filmie nic nowego. Mickey nie szarżuje, jest szczery, gdzieś z tej poskładanej z puzzli twarzy uwalniają się uczucia. Od strony scenariuszowej niemal wszystko leży - nie ma jakiejś ciągłości logiczno-skutkowej. Gdy Ram ma 45 problemów życiowych, reżyser dorzuca kolejny, a wyrzuca 30 poprzednich. Nie uchroniło to również fabuły przed ckliwością - Ram bawiący się z dziećmi, Ram grający na Nintendo, Ram tańczący z córką itd. Jestem trochę zawiedzony nową produkcją Aronofsky'ego. Ogólnie spodzeiwałem się, że na potrzebę Oscarów wyskrobie mniej autorski projekt (tak jak Fincher), ale będzie to i tak dzieło w miarę oryginalne i "do przeżycia". Tymczasem dostałem kliszę. Ładną, dobrze zagraną. |