![]() |
|
Miami Vice (2006) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +---- Dział: Filmy Michaela Manna (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Michaela-Manna--65) +---- Wątek: Miami Vice (2006) (/Thread-Miami-Vice-2006--130) |
- hops - 30-10-2006 Spirit napisał(a):Dawno się tak nie wynudziłam jak na tym Miami Vice, nuda potworna,Farrel i Foxx wyglądają na potwornie znudzonych i zmęczonych przez cały film, jeden z najgorszych filmów roku.Nie pozostaje mi nic innego jak tylko się zgodzić ;) - Mental - 03-12-2006 Od dwóch godzin jestem szczęśliwym posiadaczem Miami Vice w wersji UNRATED. Generalnie film kiepskim pozostanie już chyba do końca świata, niemniej wersję, o której mowa, warto zobaczyć przede wszystkim ze względu na alternatywne otwarcie (trwa coś około 4 minut). Powiem krótko: jest FANTASTYCZNE. Logo Universal, czarny ekran, na środku drobnym niebieskim druczkiem: A Michael Mann Film, potem nazwiska odtwórców głównych ról - Farella i Foxxa, potem napis MIAMI VICE obwiedziony prostokątną niebieską ramką, a potem... mój Boże... potem kamera wynurza się na chwilę z wody, zanurza się w niej na powrót, by po kilku sekundach znowu się wynurzyć, tym razem już na stałe. Na horyzoncie widać zbliżające się w szaleńczym tempie motorówki. Każdy pojazd zostawia za sobą pieniste bruzdy. Nieziemska sprawa ten wyścig. Sfilmowany z maestrią godną prawdziwego mistrza kamery (linia horyzontu!). Kolesie ścigają się w jakimś porcie - nabrzeże "porośnięte" ogromnymi dźwigami robi piorunujące wrażenie, potęgowane dodatkowo kolorem nieba. W tle rozbrzmiewa klimatyczna gitara jak z lat 80. Mówię wam, coś niesamowitego! Dawno nie widziałem tak konceptualnego otwarcia. Miami Vice to film bardzo dziwny. Dziwny w tym sensie, że pomimo braku interakcji między bohaterami, pomimo irytującego w swej komicznej męskości Farrela, pomimo głupkowatego wątku miłosnego, pomimo ogólnej mozaikowatości scen (film sprawia wrażenie kręconego spontanicznie, "na gorąco", jakby reżyser wymyślał kolejne ujęcia na planie), MV przyciąga autora tych słów jak magnes w magnetronie. Przyciąga swoją stylistyką. Różnica między "Zakładnikiem" a MV jest kolosalna. Pamiętam, że w "Gorączce" znalazło się tylko jedno krótkie ujęcie z ręki - gdy de Niro rąbnął Waingro kolbą w czoło, a ten poleciał jak rażony na kanapę. W "Zakładniku" poszedł Mann odrobinę dalej - tu całe sceny kręcone były z ręki. W MV ta maniera przekształciła się w filozofię. Prawdę mówiąc, trudno mi przejść obojętnie obok MV. Świadom wszystkich wad filmu, nie potrafię się uwolnić od jego uroku. Mann jest wielki jak Kilimandżaro, to pewne. Nakręciłby film instruktażowy: "Jak przeładować Colta Pythona w 4 sekundy", a ja uznałbym to za arcydzieło. Czemu? Mann - czarodziej. Chyba jedyny obecnie reżyser amerykański, który pokazuje przemoc tak, jak lubię: z jednej strony odsiewa pseudofilozoficzne komentarze, z drugiej - dba o jej stosowną spektakularność, ale bez parszywej, komiksowej groteski. - hops - 03-12-2006 Te sceny z motorówkami [o ile mówisz prawdę ;)] były w trailerze i dziwiłem się, czemu ich zabrakło w gotowym filmie. W sumie, to tylko one nakręciły mnie do pójścia do kina, więc byłem strasznie zawiedziony po seansie - obejrzałem szmirę, bez klimatycznych ujęć których oczekiwałem :( - Mental - 03-12-2006 Wszystko kumam z wyjątkiem tego: hops napisał(a):(...) [o ile mówisz prawdę ;)] (...) - Mierzwiak - 03-12-2006 Mówi mówi, bo czytałem o tym alternatywnym początku. Tylko czy teraz ja mówię prawdę? :wink: - hops - 03-12-2006 Mental: bo już raz mnie w jajo zrobiłeś :) Mierzwiak: Tobie jakoś bardziej wierzę :) - Mental - 03-12-2006 hops napisał(a):Mental: bo już raz mnie w jajo zrobiłeś :) Aaa... pamiętliwy jesteś :) - Mental - 03-12-2006 Mierzwiak napisał(a):Z tym że nie może być gorzej bym polemizował, bo jeśli Mann doda np. ze dwie nowe sceny do okropnego wątku miłosnego (...) to tak, będzie gorzej. Bad news, Mierzwiak, jest dodatkowa scena miłosna. Crocket i ta skośna - Gong Li stoją sobie na balkonie w romantycznej scenerii. Ale co tam - twardziel wszystko wytrzyma, nawet perfidne przedłużanie w nieskończoność widoku "misiowych oczków" Farella. - Mierzwiak - 04-12-2006 Biorąc pod uwagę że wisi mi ten film i jego deluxe special exclusive director's unrated cut (co nie znaczy że nie chcę tego obejrzeć), Mann może dodać nawet 20 scen miłosnych. Szkoda że nie wyretuszowali tego okropnego zarostu Colina. - Mental - 12-12-2006 Obejrzałem MV po raz czwarty. Podobało mi się. - The GodFather - 25-12-2006 ehh Miami Vice - pseudo-produkcja typu Bad Boys - romeck - 26-12-2006 Przekonałeś mnie. - Mierzwiak - 26-12-2006 Yeah, nie ma to jak szczegółowa opinia. Czy napisanie przynajmniej dwóch zdań złożonych rzeczywiście sprawia taki kłopot? - Mental - 26-12-2006 The GodFather napisał(a):ehh Miami Vice - pseudo-produkcja typu Bad Boys Nieprawda. W Bad Boysach gra dwóch czarnych, a w MV czarny i biały. To różnica :) - romeck - 26-12-2006 Zamiast dyplomatycznie przemilczeć tę kwestię, Ty musisz to zauważyć i uwypuklić... RASISTO!
- Mental - 26-12-2006 Wypraszam sobie - ja RASISTĄ? :) - salad_finger - 29-12-2006 Mental drążył temat Miami Vice i tym samym film dojrzewał na klubowym forum niczym wino. Z uporem maniaka i dobrą gadką można dokonać wielkiej mistyfikacji, coś jak znikanie Statuły Wolności. Ale ja nie o tym. Dziś mója ostatnia, albo przedostatnia filmowa noc ze znajomymi w tym roku. I na liście mamy Miami Vice
- Mental - 29-12-2006 Ten film ma coś w sobie. Jakąś magię. A jeśli tak obiektywnie spojrzeć na dotychczasową karierę Colina Farrela, to przyznać trzeba, że to jego najlepsza rola. - salad_finger - 29-12-2006 jesteś niesmowity. próbowałeś kariery bioenergoterapełty? - Mental - 29-12-2006 Tzw. żarcik na rozruch :) |