![]() |
|
Klasyczne efekty analogowe kontra CGI - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Muzyka filmowa, F/X, zdjęcia (https://forumkmf.pl/Forum-Muzyka-filmowa-F-X-zdj%C4%99cia--16) +--- Wątek: Klasyczne efekty analogowe kontra CGI (/Thread-Klasyczne-efekty-analogowe-kontra-CGI--1379) |
- Mental - 13-07-2009 no i nie zapominajmy o głowie bezdomnego, która została użyta w jednej ze scen. to żadna animacja ani mechaniczny model - to prawdziwa ludzka głowa z prosektorium! - Craven - 13-07-2009 Słyszałem, że scenę jak psu wyrastają nogi kręcili przez trzy tygodnie, bo tyle właśnie rosły w czasie rzeczywistym. Psopająk został potem bezboleśnie uśpiony. - military - 13-07-2009 Solo napisał(a):A kto tak napisał? I gdzie? Solo napisał(a):Film fajny, ale kurczę - zrobiliby jakieś nowe wydanie i poprawili te KOSZMARNE efekty wizualne. Animacje poklatkowe to jednak zawsze była pomyłka, szczególnie przy animacji ludzi/zwierząt, więc aż się prosi o poprawkę komputerową. Wtedy to by było kino rozrywkowe pełną gębą. - Anonymous - 13-07-2009 Pytam gdzie napisałem to: military napisał(a):"trzeba wymienić efekty na CGI, wtedy byłby to film maksymalnie rozrywkowy" Bo nie tylko tego nie napisałem, ale napisałem (i tłumaczyłem dość długo, jak widać nieskutecznie), że efekty w tym filmie są moim skromnym zdaniem niedorobione (i to bardzo) i bardzo bym chciał, żeby je poprawiono. Wyglądałyby wtedy dużo lepiej. "Kino pełną gębą" to kino po prostu dobre, dopracowane, ładne - w tym wypadku chodzi mi o efekty wizualne. W żadnym razie nie twierdzę, że efekty CGI zwiększyłyby rozrywkowość filmu, cokolwiek miałeś wtedy na myśli. - Hitch - 13-07-2009 Przeciez Milton dokladnie ci przytoczyl. Oj, Anakinie, gupisz sie we wlasnych postach :) - Mental - 13-07-2009 Solo napisał(a):"Kino pełną gębą" to kino po prostu dobre, dopracowane, ładne akurat kategoria "ładności" nie ma zbyt wiele wspólnego z dobrym kinem. dobre, angażujące i poważne kino rzadko jest "ładne". ładny to se może być domek dla lalek albo nowe star warsy, a nie horror o arktyczno-kosmicznym wirusie rozrywającym ludzi na sztuki. jeśli zaś chodzi o poziom dopracowania efektów w the thing, to tutaj każdy posiadający choćby szczątkowa wiedzę w temacie powie bez wahania, że bardziej dopracowanych analogowych efektów nie ma w żadnym innym filmie. - Anonymous - 13-07-2009 Mental napisał(a):jeśli zaś chodzi o poziom dopracowania efektów w the thing, to tutaj każdy posiadający choćby szczątkowa wiedzę w temacie powie bez wahania, że bardziej dopracowanych analogowych efektów nie ma w żadnym innym filmie. Możliwe, nie znam się, ale wiem tylko że efekt jest mizerny, zły. Mutacje wyglądają bardzo sztucznie, te nieszczęsne zęby w klatce piersiowej są raczej śmieszne niż straszne, a całość sprawia wrażenia półamatorstwa. Tak to widzę i chciałbym zmienić nie same efekty, ale je ugładzić, wyostrzyć, sprawić żeby były płynne, bardziej naturalne, bardziej... prawdopodobne. Trudno mi dokładniej napisać co mam na myśli, ale chyba powinieneś zrozumieć. - Mental - 13-07-2009 Cytat:chciałbym zmienić nie same efekty, ale je ugładzić, wyostrzyć, sprawić żeby były płynne, bardziej naturalne, bardziej... prawdopodobne. cgi bardziej naturalne od animatroniki? cgi jedyne, co może, to być coraz ładniejsze, wymuskane i kolorowe, ale nigdy nie osiągnie tego nieokrzesania, brudu i namacalności, które było wizytówką epoki analogowej. cgi to puste rendery, wyzute z przypadkowości życia. zero faktury, zero ziarnistości, zero ludzkiej ręki. poza tym każdy niemal animatroniczny efekt to unikat, podczas gdy te wszystkie cgi plastiki wyglądają identycznie. - Anonymous - 13-07-2009 Mental napisał(a):cgi bardziej naturalne od animatroniki? Skoro nigdy nie dorówna, to skąd Twoje podniecenie "Avatarem"? I jeszcze raz powtórzę, czym dla mnie jest dobry fx: maksymalną wiernością w odwzorowaniu tego co w rzeczywistości nie istnieje. Inaczej mówiąc: totalną iluzją. Mental napisał(a):cgi to puste rendery, wyzute z życia i jego przypadkowości. zero faktury, zero ziarnistości, zero ludzkiej ręki. No ponoć nie miałem racji kiedy pisałem mniej więcej to samo o "District 9"... :) - Mierzwiak - 13-07-2009 Solo napisał(a):I jeszcze raz powtórzę, czym dla mnie jest dobry fx: maksymalną wiernością w odwzorowaniu tego co w rzeczywistości nie istnieje. Inaczej mówiąc: totalną iluzją.Żeby nie było że wyciągam daleko idące wnioski, więc zapytam: czy zatem wszystkie wszystkie efekty animatroniczne, poklatkowe, makiety itd. sprzed fotorealistycznego CGI są złymi efektami (bo oczywistym jest, że nie stanowią "totalnej iluzji")? - Mental - 13-07-2009 Solo napisał(a):Skoro nigdy nie dorówna, to skąd Twoje podniecenie "Avatarem"? chyba pomyliłeś mnie z kimś innym. avatar nie wywołuje żadnego podniecenia u takiego widza jak ja. Solo napisał(a):No ponoć nie miałem racji kiedy pisałem mniej więcej to samo o "District 9"... nie wiem, czy miałeś racje czy nie miałeś racji - jakość cgi w D9 to ostatnia rzecz, jaka spędza mi sen z powiek w kontekście tego filmu (cgi może być złe, może być średnie, że być super - nie wpłynie to na moją ocenę filmu). ważne, żeby roboty nie świeciły się jak psu jajca. reszta mnie nie interesuje. - Negrin - 13-07-2009 Pozwolę sobie raz, krótko zabrać głos w tym wątku: Mental napisał(a):cgi jedyne, co może, to być coraz ładniejsze, wymuskane i kolorowe, ale nigdy nie osiągnie tego nieokrzesania, brudu i namacalności, które było wizytówką epoki analogowej.Mentalu, chrabąszczu Ty mój zloty. Analogiczne efekty -- choćby miały trzy tony epy, jak na swoje czasy były niewiarygodne i przeogromną w Tobie budziły nostalgię -- to swego rodzaju prowizorka. Niedoskonałe oszustwo. Efekty komputerowe, jeśli nie dziś, to w przyszłości osiągną poziom perfekcyjnego złudzenia realizmu. Komputer może zrobić absolutnie wszystko. Jeśli jeszcze to nie zostało osiągnięte, to nie wada metody, a jedynie dotychczasowych mocy przerobowych, budżetów oraz wrażliwości i umiejętności ludzkich. Tyle w tej kwestii. - Anonymous - 13-07-2009 Mierzwiak napisał(a):czy zatem wszystkie wszystkie efekty animatroniczne, poklatkowe, makiety itd. sprzed fotorealistycznego CGI są złymi efektami (bo oczywistym jest, że nie stanowią "totalnej iluzji")? Nie. Przykładem jest "Star Wars" choćby, gdzie efekty oparte o pirotechnikę i modele są perfekcyjne jak dla mnie. W innych filmach także często tak było, złote lata 80 to nie jest mój wymysł. Ja nie pisałem, że jestem przeciwnikiem tej technologii, bo nie jestem, czuję do niej wielki sentyment, wychowałem się kurczę na niej. Ale w "The Thing", znakomitym filmie, te efekty psują mi odbiór. Mental napisał(a):nie wiem, czy miałeś racje czy nie miałeś racji - jakość cgi w D9 to ostatnia rzecz, jaka spędza mi sen z powiek w kontekście tego filmu Skoro być może miałem, to po co pisałeś to co pisałeś? Sorry za offtop. - Craven - 13-07-2009 Solo napisał(a):I jeszcze raz powtórzę, czym dla mnie jest dobry fx: maksymalną wiernością w odwzorowaniu tego co w rzeczywistości nie istnieje. O... Jak się odwzorowuje coś co nie istnieje? - Anonymous - 13-07-2009 Negrin, co zmieniłeś w moim poście?? - Negrin - 13-07-2009 Dopisałem na dole propozycję, żeby nie zagłębiać się w offtopic o "District 9". Gdzie ona się podziała? - Anonymous - 13-07-2009 Nie mam pojęcia. Edytowałem mojego posta i gdy go zapisałem, pojawił się dopisek o Twojej edycji. Prawdopodobnie zrobiliśmy to równocześnie, tzn. prawie, bo ja zapisałem posta jako drugi. Dlatego pewnie zniknął Twój dopisek. - Negrin - 13-07-2009 Okej, w każdym razie proponuję nie ciągnąć offtopicu pod tytułem "dlaczego powiedziałeś to, co powiedziałeś". Natomiast dyskusja zatoczyła na tyle szerokie tory, że pozwoliłem sobie wydzielić bardziej ogólny temat. - Bucho - 13-07-2009 Solo napisał(a):Nie. Przykładem jest "Star Wars" choćby, gdzie efekty oparte o pirotechnikę i modele są perfekcyjne jak dla mnie. W innych filmach także często tak było, złote lata 80 to nie jest mój wymysł. Ja nie pisałem, że jestem przeciwnikiem tej technologii, bo nie jestem, czuję do niej wielki sentyment, wychowałem się kurczę na niej. Ale w "The Thing", znakomitym filmie, te efekty psują mi odbiór. Solo, tak czytam i nie wierze - z jakiej planety Ty jestes? ;) zabawki Winstona zabawki Bottina Naprawde straszna nedza. Zabawka ILM Od 0:58 Geniusz, oklaski, bombonierki i wszystko co najlepsze. Naprawde nie rozumiem...ehhh, byle tylko ludzi wkurzac. Zeby nie bylo - zazwyczaj mam "gleboko" farmazony, ktore wypisujesz, ale Mierzwiak, Military i Mental przed wejsciem na forum musza relanium dozylnie przyjac. Chyba nie zdajesz sobie sprawy, jak ciezko dzisiaj o lewe recepty 8) - Mierzwiak - 13-07-2009 Mental napisał(a):cgi jedyne, co może, to być coraz ładniejsze, wymuskane i kolorowe, ale nigdy nie osiągnie tego nieokrzesania, brudu i namacalności, które było wizytówką epoki analogowej. cgi to puste rendery, wyzute z przypadkowości życia. zero faktury, zero ziarnistości, zero ludzkiej ręki. poza tym każdy niemal animatroniczny efekt to unikat, podczas gdy te wszystkie cgi plastiki wyglądają identycznie.Nie można jednak sprowadzać tematu do prostego "CGI fe, analog górą!". Owszem, sam jakiś czas temu stwierdziłem że sceny z udziałem modeli w Klasycznej Trylogii SW zjadają na śniadanie rendery z EI-III (zresztą to samo tyczy się również postaci, żaden animek nie dorówna poczciwemu Chewiemu czy nawet modelowi Jabby z EVI), ale są wyjątki gdzie CGI jest jak najbardziej wskazane. Natychmiast przyszedł mi do głowy Davy Jones - przepraszam bardzo, ale nie wyobrażam sobie żeby Bill Nighy łaził z doklejanymi, sterowanymi mackami u twarzy. Ale to banał i chyba każdy ma świadomość, że gdzie analog nie może (i nie powinien) tam CGI pośle. |