Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Mute (2018) reż. Duncan Jones - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: Mute (2018) reż. Duncan Jones (/Thread-Mute-2018-re%C5%BC-Duncan-Jones--4138)

Strony: 1 2 3 4


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - nawrocki - 23-02-2018

Przede wszystkim, za "Irishmanem" stoi Scorsese, a nie jakiś przereklamowany reżyser jednego filmu.


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Mierzwiak - 23-02-2018

Po 20 minutach:

CO JA PACZE?


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Indroman - 23-02-2018

Obejrzane.

Przede wszystkim pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa to: na cholerę ten futurystyczny Berlin? Robi jedynie za tło estetyczne, bo sam fakt osadzenia akcji w jakiejś tam przyszłości nie ma żadnego znaczenia dla fabuły. Zresztą biorąc pod uwagę to jaki klimat chciał osiągnąć Jones to nawet lepszy efekt uzyskałby realizując całość w aktualnej stolicy Niemiec. To miasto ma na tyle niepodrabialnego uroku, że wystarczyłoby z nawiązką, a tak rozmyto wszystko jakimiś pierdołami a'la cyberpunk.

Drugie pytanie: co właściwie Jones chciał przekazać w tej historii? Netflix opisuje, że "facet pozbawiony głosu został wrzucony w świat bez zasad". Ekhm. No niech będzie. I w zasadzie na tym można zakończyć rozkminę, bo cała reszta to opowieść jakich tysiące (miłość, dziwka, gangster), a tytułowe "Mute" - podobnie jak futuryzm Berlina - rzecz zbędna i mogłoby się obyć bez bohatera niemowy.

Piszę na świeżo, więc może coś mi umknęło, ale na chwilę obecną nic mi się tu nie trzyma kupy. Tempo denne - ani to hipnotyczne, ani oniryczne, ani thrillerowate. Pierwsza połowa wręcz fatalna i bez pomysłu na to o czym opowiadać, w jaki sposób to robić i co pokazywać. Miał być fajny Berlin i chyba na tym koniec zamysłu.

Technicznie słabe, aktorsko również. Najciekawszy był Ant-Man, ale nawet on przez pierwszą część filmu chyba sam nie wiedział kogo ma grać. Jeśli na takiego potworka czekali fani Duncana Jonesa to mają kosmicznego pecha. To pod każdym względem typowa, słaba pełnometrażówka Netfliksa. Nic więcej na razie nie dodam, bo aż mi się wierzyć nie chce.


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - shamar - 23-02-2018

(23-02-2018, 18:27)nawrocki napisał(a): Przede wszystkim, za "Irishmanem" stoi Scorsese, a nie jakiś przereklamowany reżyser jednego filmu.


"Source Code" też był niezły


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - al_jarid - 23-02-2018

A po mnie każdy film Jonesa totalnie spłynął, szczerze mówiąc.


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Gal Anonim - 23-02-2018

Nieco pokraczny, ale ciekawy film. Przydałoby mu się może skrócenie w montażu. Niemniej podoba mi się prostota tej historii, blejdranerowski świat i bohater, a całość przypomina mi nieco "Strange Days" (choć film Bigelow jest lepszy).

A, no i niespodziewałem się, że będą tak bezpośrednie odniesienia do "Moon". W sumie fajnie :)

Cytat:Drugie pytanie: co właściwie Jones chciał przekazać w tej historii? Netflix opisuje, że "facet pozbawiony głosu został wrzucony w świat bez zasad". Ekhm. No niech będzie. I w zasadzie na tym można zakończyć rozkminę, bo cała reszta to opowieść jakich tysiące (miłość, dziwka, gangster), a tytułowe "Mute" - podobnie jak futuryzm Berlina - rzecz zbędna i mogłoby się obyć bez bohatera niemowy.
No jakby chciał to by go mógl osadzić w każdym okresie, ale myśle, że można to odnieść do bardzo wielu filmów. ;) Myślę, że nie wszystkie filmy dziejące się w przyszłości koniecznie muszą opowiadać o przyszłości czy technologii, a mogą po prostu uzyć jej jako tło. Tym bardziej, że tutaj fajny jest kontrast niemego Amisza i cyberpunkowego świata - co myślę miało też zaakcentować opis, który cytujesz.


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Indroman - 23-02-2018

No i zaakcentowało, ale jednak wyszło pokracznie, jak sam napisałeś.

Mimo wszystko ten kontrast wydaje mi się wzięty z sufitu. A jeśli nie to reżyser nie podołał, bo film się skończył, a ja tego Amisza w dzikim świecie jakoś nie poczułem. Że coś tam strugał i rysował? Nie przekonało mnie to. Pewnie dlatego, że trudno namierzyć środek ciężkości tego pojazdu zwanego filmem.


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Mierzwiak - 23-02-2018

Nie wierzę, po prostu nie wierzę że obejrzę w tym roku coś jeszcze gorszego niż to gówno.

Prawdopodobnie najnudniejszy protagonista wszech czasów snuje się bo Berlinie wystylizowanym na niskobudżetowy cyberpunk poszukując fabuły.

Jakby ktoś chciał próbkę niedorzeczności jakie może tu napotkać, to film w którym Paul Rudd opierdala swojego kumpla za bycie pedofilem po czym przeprasza go za bycie wobec niego dupkiem.

1/10


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Gal Anonim - 23-02-2018

(23-02-2018, 22:01)Indroman napisał(a): No i zaakcentowało, ale jednak wyszło pokracznie, jak sam napisałeś.
Pisząc o pokraczności nie pisałem o kontraście - pokraczne w tym filmie jest połaczenie dwóch wątków: niemowy i Cactusa. Mocno sie to gryzie przez większość seansu, a oba to materiały na dwa osobne filmy. Historia Niemowy zyskałaby na podzieleniu tego.

Mierzwiak napisał(a):Jakby ktoś chciał próbkę niedorzeczności jakie może tu napotkać, to film w którym Paul Rudd opierdala swojego kumpla za bycie pedofilem po czym przeprasza go za bycie wobec niego dupkiem.
Psychopata zachowuje się dziwnie? NO WAIII :o


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Indroman - 23-02-2018

Mierzwiak. Jesteś zwyczajnie człowiekiem słabej wiary. Mamy luty, więc te 2/10 powinieneś dać. Jest 10 miesięcy na to by Netflix wypuścił coś "lepszego". Myśl trochę do kroćset!


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Mierzwiak - 23-02-2018

Nie ma mowy. W zasadzie to nawet 0/10 się należy. Ścierwo niesamowite.

Aha, film ma cały jeden plus, pod warunkiem że komuś podoba się przeceniany Moon: rozgrywający się na ekranach TV "sequel" tamtego filmu.


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - zombie001 - 23-02-2018

Bez oglądania powiem wam, że ten futurystyczny setting jest z tyłka wzięty. Krytykował to już facet, który recenzował dwie wersje scenariusza do MUTE. Pierwsza osadzona była -uwaga, uwaga, tak, dobrze kombinujecie,
druga - no wiadomka, to co wyszło w Netflix. Na fabułę ponoć miało to 0 wpływ. Jedyne co, to Duncan się mógł pobrandzlować wizualną BladeRunnerowością swojego dzieła.


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Mierzwiak - 23-02-2018

Bladerunnerowość buahaha :) Wygląda to jak tani film telewizyjny, a setting jest owszem, bez znaczenia, ale przede wszystkim nie ma tu fabuły wartej opowiedzenia. W zasadzie w ogóle nie ma tu fabuły, a to co jest spokojnie dałoby się skrócić do góra 10 minut i nikt niczego by nie stracił, wręcz przeciwnie.

Kurva, naprawdę dawno nie miałem aż tak potężnego poczucia straconego czasu.

Wspominałem o koszmarnej muzyce?


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Kluski - 23-02-2018

Dodajcie ankietę.


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Mierzwiak - 24-02-2018

Co mnie obchodzi kto jest kompozytorem?


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Kuba - 24-02-2018

Zwłaszcza, że Mierzwiak skrytykował muzyke a nie kompozytora i reszte jego dorobku.


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Mierzwiak - 24-02-2018

Ostatni jego ciekawy OST to Black Swan, ale ten tutaj jest szokująco wręcz beznadziejny, momentami brzmi to jak te przedramatyzowane plumkania w polskich filmach które w ogóle nie pasują do tego co się skurat dzieje. Z drugiej strony nie dziwota, z czegoś kompozytor musi czerpać inspirację, a jeśli Clint przeczytał najpierw scenariusz albo, o zgrozo, obejrzał już zmontowany i film i do niego komponował... ała.


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Snappik - 24-02-2018

Film o 30 minut za długi i miejscami sprawiający wrażenie, jakby reżyserował go jakiś koleś ze schizofrenią. Nie odmawiam Jones'owi odwagi, bo połączenie cyberpunka i noir nie jest niczym nowym (Blade Runner anyone?:)), ale umieszczenie w centrum tej historii niemego bohatera jest już zagraniem nietuzinkowym. I szkoda, że na pomyśle się skończyło bo Skarsgaard nie ma tutaj charyzmy aby poprowadzić tę postać w taki sposób, aby braki dialogowe nadrobić stylem działania. Niestety, ale amisz przyszłości, strugający koraliki z drewna i rysujący w kajeciku różne rzeczy do mnie nie trafia. Plizzzz, tu nie trzeba wiele, mogła być dowolna klisza typu Leon Zawodowiec, ale nie to coś ;)

Tak w ogóle nie ma w tym filmie postaci, które mógłbym polubić. Blisko tego był Rudd, ale na ostatniej prostej jego bohater się wykłada scenariuszowo. Skarsgaard wiadomo - słaby, Theroux to pieprzony pedofil, a przerysowane gangsterki z Rosji i Niemiec skwituję jednym zdaniem - ktoś za dużo grał w Saints Row. Nie ma tutaj absolutnie nikogo, za kogo można ściskać kciuki i mu kibicować. To banda nieodrobionych psychopatów.

Technikalia? Film wygląda i brzmi po prostu ok. Muzyka mi się podobała, była wyrazista, ale to wszystko. Dowolny odcinek Altered Carbon jest zrealizowany lepiej.

Kilka plusów-heheszków:
- seks-roboty
- wyliczanie ofiar przez Gunthera
- Fuckin'n Fantastich ;)

4/10


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - harlequinade - 24-02-2018

Co za gówno. Po 20 minutach oglądałam tylko dla nawiązań do Moon. Ten 10-sekundowy clip był najciekawszą rzeczą w tym filmie a cały film o procesie Bella byłby 10000x ciekawszy od tego co Jones tu popełnił. Zdjęcia ładne, muzyka OK choć jak na Mansella to mniej więcej tak samo innowacyjne i na odwal jak Desplat w The Shape of Water i Rudd starał się coś tutaj zrobić

Ehhhhhh czemu Netflix wczoraj nie dał zamiast tego Annihilation


RE: Mute (2018) reż. Duncan Jones - Szaman - 24-02-2018

Właściwie to podobały mi się tylko dwie, krótkie sceny: Rudd patrzący w monitor i Skarsgard w bibliotece. Jones zawsze sprawia wrażenie człowieka wkładającego sporo pasji w swoje projekty, tymczasem tutaj fabuła toczy się wyjątkowo ślamazarnie, a dwa słabe wątki przecinają się zbyt późno, chyba nawet jak na cierpliwość bardzo znudzonego reżysera. W temacie poszukiwań prowadzonych przez niemowę Jones wywiesza ogromną, białą flagę, wątek Rudda i byłego męża Jennifer Aniston to tylko prawie schizofreniczne zmienianie łączących ich relacji.

Lubię Cię, ale jesteś pedofilem, nie lubię Cię bo jesteś pedofilem, w sumie nie przeszkadza mi, że jesteś pedofilem, ale aby z dala od mojej córki, chodźmy do burdelu i znajdź sobie najmłodszą, ale nie mam z kim zostawić córki, więc niech idzie z nami, lubię Cię, ale jesteś pedofilem, nie lubię Cię bo jesteś pedofilem.... Rany boskie, dziwię się, że Ant-Man nie zwariował od tego kołowrotku. Rudd i Theroux ujdą w tłoku, przy tym drugim nie mogłem pozbyć się wrażenia, że oglądam Willa Forte pożyczonego z planu niedawnej biografii National Lampoon, ale Skarsgard jest zupełną pomyłką obsadową. On nie wygląda jak przymulony koleś którego lekceważysz, przydałby się ktoś o bardziej poczciwej twarzy. Może Jason Segel skoro i tak Jones miał już dwójkę od Apatowa.

3/10