Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach (/Thread-ALARM-NADCHODZI-KOLEJNY-REMAKE-czyli-wszystko-o-remake-ach--652)



- Mierzwiak - 12-09-2007

Powiedziałem BARDZIEJ thriller, zresztą to moje zdanie i naprawdę Twoje oburzenie z tego powodu mnie nie interesuje.


- Cassel - 12-09-2007

Mefisto napisał(a):Do tych już bardziej klasyfikowałby się Człowiek w czerwonym bucie - zupełnie nietrafiony remake francuskiego geniuszu, któremu nie pomógł nawet Tom Hanks będący w swojej najlepszej komediowej formie (tzn w tamtych latach, nie w tym filmie). Porównywać go do Pierre Richarda nawet mija się z celem.
A, pamiętam ten film. Ponieważ najpierw jednak widziałem wersję z Hanksem, to właśnie na niej lepiej się bawiłem. Nawet jeśli później porównałem ją z wersją francuską i wówczas amerykańskiej ująłem parę punktów, nie było to nic wielkiego. Film z Hanksem to wciąż dobra komedia, jakich wiele robiło się w niezapomnianych latach 80. No, w końcu świetnych komików było wtedy sporo. Podobno obecnie Tom Hanks niechętnie wspomina swoje mało poważne początki na ekranie, ale moim zdaniem nie ma się czego wstydzić. Wykształcił przecież dość charakterystyczny typ komediowy: młodego człowieka, niezbyt poważnie traktującego życie, sympatycznego, wyluzowanego, ale kiedy trzeba, sprytnego i złośliwego. Wystarczy przypomnieć sobie "Dużego", "Plusk" czy "Wieczór kawalerski"...
Nawiasem mówiąc, druga część "Blondyna" z P. Richardem to całkowita porażka. Zupełnie nieśmieszna, nudna, kiepsko zagrana ramota. Zlepek scen i tyle.


- Azgaroth - 12-09-2007

Są jeszcze nowe wersje seriali, albo ich pełnometrażowe wersje robione po latach (co można chyba zaliczyć jako remake). Tutaj króluje oczywiście Miami Vice. Za to kompletną klapą jest nowa wersja Aniołków Charliego. Jest jeszcze nowa wersja serialu Starsky i Hutch (nie widziałem) i nowa wersja Kojaka (tym razem nowy serial, a nie pełnometrażowa wersja, ale tego też nie widziałem). Więcej nie pamiętam.


- Mierzwiak - 12-09-2007

Oryginalny serial Starsky i Hutch ma w sobie tę samą dawkę uroczego kiczu co Aniołki, miło sobie coś takiego obejrzeć. Wersja kinowa z Wilsonem i Stillerem to knot, z którego nie pamiętam nawet jednej sceny. Chociaż moment, zdaje się że były tam jakieś biusty :roll:


BARDZO nie podoba mi się też nowa wersja Ladykillers. Widziałem oryginał na Ale Kino i to bardzo dobry film, ale remake? Koszmar.


- demen - 12-09-2007

Abre los ojos -> Vanilla Sky
Według mnie oryginał lepszy, ale remake z Tomem Cruisem nie jest taki najgorszy. Ale to chyba dlatego że w obu wersjach Penélope Cruz gra :D


- romeck - 12-09-2007

"Outland" to imho słabizna jak diabli, a "Desperado" bym nie uznał za remake, tylko za sequel. W "El Mariachi" mamy historię tego, w jaki sposób bohater stał się tym, kim jest. W "Desperado" już nic takiego nie ma - tam on po prostu już jest mariaczim.


- Hitch - 12-09-2007

Desperado to sequel. W El Mariachi bohaterowi zabijaja dziewczyne i strzelaja w reke. W Desperado Banderas msci sie za smierc dziewczyny i ma przestrzelona reke. Itd itd.


- Mefisto - 13-09-2007

brzydki napisał(a):A, pamiętam ten film. Ponieważ najpierw jednak widziałem wersję z Hanksem, to właśnie na niej lepiej się bawiłem. Nawet jeśli później porównałem ją z wersją francuską i wówczas amerykańskiej ująłem parę punktów, nie było to nic wielkiego. Film z Hanksem to wciąż dobra komedia, jakich wiele robiło się w niezapomnianych latach 80. No, w końcu świetnych komików było wtedy sporo. Podobno obecnie Tom Hanks niechętnie wspomina swoje mało poważne początki na ekranie, ale moim zdaniem nie ma się czego wstydzić. Wykształcił przecież dość charakterystyczny typ komediowy: młodego człowieka, niezbyt poważnie traktującego życie, sympatycznego, wyluzowanego, ale kiedy trzeba, sprytnego i złośliwego. Wystarczy przypomnieć sobie "Dużego", "Plusk" czy "Wieczór kawalerski"...
Nawiasem mówiąc, druga część "Blondyna" z P. Richardem to całkowita porażka. Zupełnie nieśmieszna, nudna, kiepsko zagrana ramota. Zlepek scen i tyle.

w porównaniu z oryginałem Hanks nie śmieszy mnie prawie w ogóle - za to druga część, czy gorsza? Mi się podobała i ma parę scen perełek :D Choć i tak Richard najlepszy jest jako Pechowiec :D

I dalej...
Cytat:"Codename: Nina" - ugładzona po amerykańsku "Nikita". Na plus dodano jeden wybuch, ale całość wykastrowano z drapieżności i brudu francuskiego pierwowzoru.

true, true - mimo szacunku do Bridget Nina w moim malutkim świecie nie ma miejsca bytu przy Nikicie :D Serial również :D

Cytat:Abre los ojos -> Vanilla Sky
Według mnie oryginał lepszy, ale remake z Tomem Cruisem nie jest taki najgorszy. Ale to chyba dlatego że w obu wersjach Penélope Cruz gra

wg mnie odwrotnie - remake jest barwniejszy, lepiej zagrany i bardziej widowiskowy. oryginał jest dla mnie przeszarżowany, szczególnie w głównej roli. ale zły nie jest

Cytat:- Muzyka - co tu dużo mówić? Fantastyczna robota Zimmera.

a ja nigdy nie zrozumiem fenomenu tej ścieżki - dla mnie (poza filmem) bardzo przeciętna


- peju - 14-01-2011

A ja chciałem coś dodać od siebie w temacie
Ring vs Ringu

Ring w wersji amerykańskiej jest absolutną rewelacją jeśli chodzi o ramake. Niektórzy tutaj piszą że wersja japońska jest starszniejsza od amerykańskiej na co ja przecieram oczy ze zdumienia :roll:
W moim przypadku, pierwszą wersją jaką oglądałem był Ring made in USA. Nie wiedziałem nic o tym filmie, nawet że to ramake. Opowieść zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Dopiero później dowiedziałem się że to ramake japońskiego Ringu. Nie byłem zainteresowany oryginałem, ale chcąc nie chcąc wybrałem się kiedyś na maraton horrorów, gdzie jako ostatni film miała lecieć właśnie ta japońska wersja. I tak o 4 rano, kiedy połowa publiki już spała na beznadziejnej "Osadzie", na ekranie pojawia się Ringu. Lecą pierwsze dialogi a cała sala w śmiech - na dźwięk języka japońskiego, akcent, sposób mówienia itp. Nie wiem, mnie to nie śmieszyło bo troche filmów kina azjatyckiego oglądałem. Za to sala śmiała się w najlepsze budząc wszystkich w koło. Ich śmiech zaczął mnie rozśmieszać ale to w ogóle nie wpływało jeszcze na moją ocenę filmu. Dopiero gdy pokazano na początku wygląd pierwszej ofiary, zacząłem i ja sikać ze śmiechu. W wersji USA, twarz dziewczyny znalezionej w domu (z samego początku filmu) była w krótkiej migawce bardzo makabrycznie i starsznie pokazana. W wersji japońskiej zobaczyliśmy migawkę jakby normalnego zdjęcia w negatywie z podkładem tandetnego typowo japońskiego dźwięku. No co to ma być? To miało być straszne? I taki poziom utrzymał się do końca seansu. Sorry, ale te "straszne" sceny w Ringu wyglądają dokładnie tak:




- Azgaroth - 20-01-2011

http://www.filmweb.pl/news/%22Zab%C3%B3jcza+bro%C5%84%22+bez+Gibsona+i+Glovera-69389

[Obrazek: godzilla-facepalm.png]


- nawrocki - 20-01-2011

To tak jakby kręcić "Piratów..." bez Deppa.


- szopman - 20-01-2011

Wyjątkowo nie przepadam za remake'ami. Oczywiście zdarza się, że remake jakiegoś filmu jest naprawdę dobry albo nawet i lepszy od oryginału, jednak jest to rzadkość. Wg. mnie remake'ami lepszymi od oryginałów są Infiltracja, Przylądek strachu, Za garść dolarów; także Vanilla Sky, Czerwony smok, Nigdy nie mów nigdy oraz 3;10 do Yumysą wg. mnie lepsze od swych pierwowzorów. Chociaż jest też nie mało remake'ów które nie są lepsze od oryginału ale są bardzo dobrymi filmami np. Człowiek z blizną. Także 'Wojna światów' ta nowa 3ma poziom oryginału.

Ale niestety bardzo często remake to nic innego jak nieudolna kopia oryginału. Chyba najgorszy remake jaki widziałem to "Planeta małp" Tima Burtona. Nie dziwię się, że postanowiono wrócić fabularnie do starych części (w 2011 wychodzi prequel oryginalnej "Planety małp").

Zdecydowanie jeśli chodzi o powstawanie remake'ów (zwłaszcza kultowych filmów) to jestem na NIE. Jeśli już mają powstawać to niech to będą albo remake'i naprawdę bardzoo starych i zapomnianych filmów.

(więcej w tym temacie napisałem na swoim blogu jakiś czas temu)


- und3r - 20-01-2011

IMO idealnymi przykładami potrzebnych wznowień są remaki filmów Cravena. Wzgórza mają oczy i Ostatni dom po lewej. Oba są lepsze niż oryginały i w ogóle świetne, nawet rozpatrując je całkowicie w oderwaniu od horrorów Wesa.

Poza tym, TRON.


- szopman - 20-01-2011

TRON ?
Od kiedy TRON ma remake ? ;)


- und3r - 20-01-2011

Bardziej to remake niż sequel (czy tam prequel).


- wujo444 - 20-01-2011

Ty chociaż widziałeś ten tytuł, czy tak na ślepo strzelasz?


- szopman - 20-01-2011

@und3r
TRON: Dziedzictwo jest niczym innym jak sequelem filmu TRON.


- und3r - 20-01-2011

szopman napisał(a):@und3r
TRON: Dziedzictwo jest niczym innym jak sequelem filmu TRON.
No nie powiedziałbym. Jak można go nazwać sequelem, skoro w pierwowzorze technologia skanowania przedmiotu/człowieka i odtwarzania go w komputerze była oficjalnie rozwijana przez Encom, a w Dziedzictwie nikt z Encomu zdaje się nie wiedzieć o istnieniu czegoś takiego, a Flynn, jak wiemy z filmu, pracował nad technologią sam i miał sprzęt w Tajnym Laboratorium Za Automatem? :P Dziedzictwo nie tyle kontynuuje linię fabularną pierwszego Trona, co tworzy zupełnie alternatywną historię.


- Mefisto - 21-01-2011

Ale to sequel. Choć nie czekaj, to dokument-sequel.


- wujo444 - 21-01-2011

jakby oceniać remaki poprzez zmienienie miejsca jednej maszyny, to taki Bullit sam siebie remakuje jakieś 5 razy w jednej scenie pościgu.

Pierdolisz waćpan.