Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Efekty specjalne a film - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Muzyka filmowa, F/X, zdjęcia (https://forumkmf.pl/Forum-Muzyka-filmowa-F-X-zdj%C4%99cia--16)
+--- Wątek: Efekty specjalne a film (/Thread-Efekty-specjalne-a-film--717)

Strony: 1 2 3 4 5 6


- Mental - 06-10-2007

bez wahania wybieram odpowiedź "A" z tym zastrzeżeniem, że ID pozbawione jest kloacznego humoru.


- Glut - 06-10-2007

Ciekawe jak Miliatry wybrnie.


- Hitch - 06-10-2007

Odp. D - jedyny film tego typu jaki toleruje :)


- military - 06-10-2007

Wybieram odpowiedź D, podobnie jak Hitch. :) Może wyjaśnię dlaczego. Otóż, mimo ewidentnego debilizmu związanego z wirusem komputerowym, oraz paru pomniejszych i mniej istotnych (drżenie Księżyca), film jest spójny, a poza tym - co najważniejsze - to współczesna wersja klasycznej książki, która również kończyła się bzdurnie - ludzie wygrywali dzięki wirusowi. Jeśli robi się mniej lub bardziej oczywistą adaptację, trzeba zachować elementy oryginału, i tu ten element zachowano, dostosowując go jednak do współczesnych realiów. Czyli: lubię ID4 ze względu na to, że podejmuje tematykę Wojny światów. A ta książka to jedna z wielu świętości s-f.


- D'mooN - 06-10-2007

Widać, że Military kumcia czaczę. Pionteczka!:)

Dodam moją wypowiedź z lutego 2005:

Cytat:To prawda, że cała historia jest jedynie wariacją na temat 'Wojny Światów' Wellsa z punktem widzenia przeniesionym dla osiągnięcia większej efektowności. Grunt, że zrobiono to z głową, adaptując nieco archaiczną już opowiastkę na potrzeby dzisiejszych czasów a przy okazji dostarczając całkiem niezłej rozrywki. Błędem Spielberga było właśnie kurczowe trzymanie się oryginału literackiego (o tyle, o ile) co zaowocowało totalną śmiercią filmu jeśli chodzi o warstwę logiczną zdarzeń. W 'ID4' całośc trzyma się kupy przynajmniej pozornie (bo naiwność wzorca książkowego pozostała). Poza tym dostajemy obraz apokalipsy totalnej, nie tylko lokalnych potyczek z robocikami-gigantami. Świetne popcornowe kino, do którego zawsze wracam z przyjemnością.



- Jakuzzi - 06-10-2007

Adi napisał(a):Jedyną liczącą się płaszczyzną filmu Baya była widowiskowość i napierdalanctwo na najwyższym, niespotykanym nigdy wcześniej poziomie. Każda próba wytknięcia czegokolwiek innego trafi w pustkę, bo tam niczego innego nie ma. Nie rozpaczaj, że "Transformers" to tylko wybuchy i efekty, bo to SĄ i MIAŁY BYĆ tylko wybuchy i efekty.

Jezeli to mialy byc tylko wybuchy i efekty, to Bay pomylil forme przekazu: powinien zrobic material video na "Expo 2007 - Mega Przejedwabiste Efekty Specjalne" albo sympozjum z pirotechniki, nie krecic film.



Adi napisał(a):A teraz marsz wynudzić się na Tarkowskim, Bergmanie albo Viscontim. U nich jest nudno, smutno, są jakyś maksymalnie pedalscy faceci w łódce, ale za to jakie to mądre i ambitne

Moj ulubiony argument. Uwielbiam go. No kurwa uwielbiam.



Mental napisał(a):Bay durne scenariusze zamienia w... durnotę do potęgi (sorry, ale brakuje mi słów :)). głupotę w perfekcyjną rozrywkę zamienia Spielberg i (zamieniał) Cameron.

Otoz to.


- Mierzwiak - 06-10-2007

Gdyby TF to były tylko efekty i wybuchy, byłbym szczęśliwy. Problem jest cała reszta, której jest przytłaczająco dużo, a czym jest ta reszta chyba nie muszę pisać.

Adi, jeszcze brakuje żebyś w obronie TFów napisał "Skoro jesteście tacy mądrzy, nakręćcie lepszy film", mielibyśmy wtedy pełny przegląd pokemonowych argumentów. Bez urazy.


- Adi - 06-10-2007

Gdyby Bay zobaczył wasze gorzkie żale, zapłakałby się ze śmiechu. Traktujecie "Transformers" z tak nieznośną i nieadekwatną powagą, jak kaczory hasło "Schowaj babci dowód" :D


- Mierzwiak - 06-10-2007

Czy my wszyscy w temacie o TF itd pisaliśmy nie po polsku, że niektórzy wciąż nie potrafią zrozumieć? :roll:


- Adi - 06-10-2007

Mental napisał(a):głupotę w perfekcyjną rozrywkę zamienia Spielberg

Bay - be, Spielberg - cacy. Wporzo. Zatem jakim cudem Spielberg był współproducentem "Transformers"?


- Mierzwiak - 06-10-2007

Oh puh-lease!

Pomysł aktorskich TFów na kilometr śmierdział wpływami. Gdybym miał zarobić tyle kasy sam zostałbym producentem takiego syfu, nawet nie odezwałbym się ani słowa na scenariusz. A może po prostu Spielberg ma fatalny gust, w końcu wyprodukował też kupkę pt. Wyspa.


- Adi - 06-10-2007

Właśnie odkryłeś, że Spielberg robi filmy dla kasy. Jesteś moim największym fanem :D. "Transformers" to film wymyślony dla kasy? Też bym sam nigdy na to nie wpadł. Spielberg "Wyspy" nie produkował.


- Mierzwiak - 06-10-2007

Pokazuję ci tylko że produkowanie filmów nie ma nic wspólnego z osobistym ich robieniem. Czy filmy Spielberga mają takie scenariusze jak TF? Czy mają takie postacie? Taki humor? Taką dawkę debilizmów? Nie. Nie. Nie. Nie.

Quentin Tarantino jest producentem Hosteli. Co to ma do rzeczy? Nic, podobnie jak to że Spielberg jest producentem TF.

Adi napisał(a):Jesteś moim największym fanem :D
He?

Cytat:Spielberg "Wyspy" nie produkował.
Faktycznie nie, napisałem to co pamiętałem z Cinemy.


- Jakuzzi - 06-10-2007

Adi napisał(a):Zatem jakim cudem Spielberg był współproducentem "Transformers"?

Bo Transformers to znakomita okazja do zbicia kupy kokosow.


Adi napisał(a):Jesteś moim największym fanem

Idolem? ;)


- Adi - 06-10-2007

Widać, że nie włazicie na onet. Tam się celowo wkręca nowych, zamieniając idola z fanem :)


- Adi - 06-10-2007

Allen w "Annie Hall" opowiadał dowcip o dwóch emerytkach w sanatorium czy gdzieś tam. Jedna mówi: "ale beznadziejne żarcie", a druga: "no właśnie, w dodatku jakie małe porcje". Szczycicie się, że macie Baya głęboko w dupsku, a mimo to płaczecie, że robi debilne filmy. Ja mogę na "Pearl Harbor" ponarzekać, bo lubię filmy Baya, ale do głowy by mi nie przyszło opierdalać Uwe Bolla, bo zwyczajnie go nie oglądam :P.


- Jakuzzi - 06-10-2007

Adi napisał(a):Widać, że nie włazicie na onet.

To prawda. Na onet wchodza osoby, ktorym podobaly sie Transformery. :)


- Mental - 06-10-2007

Adi napisał(a):Zatem jakim cudem Spielberg był współproducentem "Transformers"?

ma kasę, więc pomógł niepełnosprawnemu umysłowo koledze urzeczywistnić marzenia z dzieciństwa. też bym tak zrobił.

Jakuzzi napisał(a):To prawda. Na onet wchodza osoby, ktorym podobaly sie Transformery. :)

:)

czy onet to coś takiego jak filmweb?:)


- Mierzwiak - 06-10-2007

Adi napisał(a):Widać, że nie włazicie na onet.)
Przy okazji wiemy kto włazi...

Mental napisał(a):czy onet to coś takiego jak filmweb?:)
10 razy gorsze :twisted:


- Great Gonzo - 06-10-2007

Moja zdanie:

DH4.0 i wczoraj obejrzane TFy uważam za filmy ekstremalnie słabe, na których plus można zaliczyć tylko pojedyncze motywy i dopracowana efektionzę w przypadku drugiego. Niemniej twierdzenie, że te potworki rozpoczynają jakiś nowy trend jak twierdzi military w poście-ojcu tego tematu mija się z prawdą o lata świetlne. To co je wyróżnia to fakt, że nieodłączne elementy efekto-akcyjniako-blockbusterów takie jak pretekstowość fabuły, przymykanie oka na łamanie praw fizyki i logiki zostały doprowadzone do poziomu parodii i groteski. Oczywiście to tylko mój punkt widzenia, jeden będzie zgrzytać zębami przy każdym filmie tego typu, inny będzie się bawił dobrze nawet na TFach, granica u każdego leży w innym punkcie.

Niedawno w innym temacie wybuchła haja jak D'mooN przyrównał TFy do Terminatora 2. Oczywiście od razu padło hasło "w T2 efekty służą do opowiedzenia historii". Nikt, ale to nikt mi nie wmówi, że punktem wyjścia dla T2 było: "opowiedzmy dobrą historię", a gdzieś tam później,przypadkiem ktoś rzucił hasełko "hej, oprawny ją w efekty i wybuchy na widok których ludziom szczeny poopadają". Założenie T2 i TF było dokładnie to samo: "zróbmy hiperwystzałowe widowisko SF". Różnią się oczywiście grupą docelową, w jednym wypadku są to ludzie dorośli w drugim z założenia od parunastu lat wzwyż. Dla takiego Mentala tu już chyba jest granica. Ja tam potrafię się bawić i na kolorowym widowisku, zaprojektowanym z myślą o gimnazjaliście. Lubię Dzień N. i Armageddon.

Ale nawet w tej kategorii są gdzieś tam granice, gdzie kończy się radosna naiwność a zaczyna męcząca głupota. Dla mnie rzecz w tym, że takie TFy przy fanfarach box-office przekraczają tę linię dając kolejny potwierdzenie tezy producentom, że każdy debilizm można sprzedać w milionach egzemplarzy jak tylko zadba się o sporządzone przez fachowców kolorowe pudełko.

Do takiej sytuacji wysokobudżetowe kino dochodziło stopniowo, D'mooN rzucił tekst który świadczy, że nie którzy odpadli już przy T2, inni na ID4, jeszcze inni spokojnie łykają Transformiaki, które mi już w gardle stają. I każda grupa wyzywa następnych od pozbawionych jakichkolwiek oczekiwań ***** (w miejsce ***** wstaw dowolne obraźliwe słowo), przez co moderatorzy muszą blokować tematy na forach filmowych :wink:

W fakcie, że TFy i DH4.0 są takie jakie są nie ma dla mnie nic szokującego ani przełomowego. Dla mnie to już o parę kroków za daleko. Dla niektórych ciągle OK. Rzecz w tym, że patrząc na wyniki kasowe regres będzie postępował nadal co mi się oczywiście niezbyt uśmiecha. No cóż, ale chyba jest to proces przez który kino po prostu przejść musi, do jakiego poziomu dojdzie, nie mam pojęcia, choć wydaje mi się, że już wiele dalej posunąć się nie można, więc może za parę lat sytuacja zacznie się odwracać. Czego sobie i Wam życzę.
Amen.