![]() |
|
"Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22) +--- Wątek: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach (/Thread-Epizod-butelkowy-czyli-kr%C3%B3tko-o-serialach--2819) |
RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - michax - 02-12-2020 (01-12-2020, 21:54)Doppelganger napisał(a): Na Netflixie jest hiszpański serial "La Valla/Mur" który ponoć ładnie wpsuje się w przewidywanie programowalne i pokazuje jak za parę lat może wyglądać Madryt. Z racji tego, że ja podobno wszystkie seriale oglądam to chcę na swoją obronę powiedzieć, że akurat tej produkcji nie znam i nie mam zamiaru obejrzeć. Taki błąd w Matrixie ;-) Z hiszpańskich polecam sprawdzić 30 srebrników na HBO GO. Powiem tak, że czołówka serialu to szczyt braku subtelności, a potem jest jeszcze lepiej. Chyba nigdy nie widziałem takiej dawki kiczu, campu, horroru, komedii i opery mydlanej jednocześnie, jak w pierwszym odcinku serialu Alexa de la Iglesia. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Kluski - 02-12-2020 Dom z papieru mnie zmęczył gdzieś tak w połowie. Miałem złe przeczucia wobec tej produkcji, patrząc na to którzy znajomi byli nią zachwyceni :P Ale dałem szansę, ze względu na drugą połówkę, która zna dobrze hiszpański i lubi tamte klimaty, a nie przepada ogólnie za serialami. Zachowanie policji na czele z tą niewyżytą inspektor woła o pomstę do nieba. Opera mydlana wewnątrz mennicy, też z czasem wywraca już tylko flaki do góry nogami. Nie wyobrażam sobie męczenia tego z drugim sezonem, ani tym bardziej jakimiś rimejkami. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Doppelganger - 02-12-2020 Ja się na to wyrzygałem po 4 odcinkach po których naprawdę mnie zbierało na spanie. Opera mydlana to dobre określenie. Serial jest przesłaby i robiony pod wyjątkowo niewymagającego widza. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Pelivaron - 02-12-2020 Kluski to ogólnie twardy zawodnik. Na przykład: (15-11-2020, 20:06)Kluski napisał(a): Dziwie się, że jeszcze nie było: Odpadłem w połowie drugiej minuty drugiego odcinka, jak się okazało, że bandziory pomyliły wioskę :D W ogóle ten serial już w pilocie miał sceny prosto z c-klasowych gówien - np. scena powrotu ciężarówki. Normalnie emocje i dramaturgia taka, że ledwo usiedziałem trzymając się krawędzi krzesła. żeby nie było - w serialu gra fajna blondyna, nie oglądam dalej, ale kibicuje autystycznemu chłopakowi, żeby ją puknął - Kluski jesli możesz to napisz w spoilerze czy do tego doszło. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Kluski - 02-12-2020 RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - ugh - 04-12-2020 Normal People (2020) Oj jak mi brakowało takiej historii miłosnej, prostej ale niesamowicie wciągającej, o dwójce nastolatków z różnych środowisk, których połączyła niesamowita więź oraz zrozumienie gdzieś "pomiędzy słowami". Historię Marianne i Connella śledzi się z niezwykłym zainteresowaniem, a ich rozmowy są niesamowicie magnetyczne, interesujące, hipnotyzujące. Pełne pożądania spojrzenia i mowa ciała aż krzyczą o akceptację, jakiej nie udało się im się uzyskać od innych. Od rodziny. To emocjonalna bomba, aktorstwo najwyższych lotów, szczególnie głównego bohatera. Jego długi monolog w przedostatnim odcinku wbił mnie w fotel. Ból, smutek i żal zarysowany na twarzy. Odegrany kapitalnie. Jest wielka przyszłość przed Paulem Mescalem. Kupiło mnie też miejsce akcji. Sam mieszkam w Irlandii i miło jest widzieć miejsca (Dublin), w których sam czasem się pojawiam. Zdjęcia są bardzo oszczędne, Irlandia nie jest tu pokazana jak na pocztówkach, jak w amerykańskich komediach romantycznych. Irlandia to spokojne, czasem nudne (szczególnie na prowincji) miejsce. Człowiek oglądając serial momentami miał wrażenie, że akcja działa się latach 50. ubiegłego wieku, ale potem wjeżdżała scena z iphonem lub samochodem i sobie przypominałem, że to współczesność. Minusów kilka jest, ale w sumie nie chce mi się o nich pisać, bo nie wpływają znacząco na odbiór. Serial skończyłem oglądać wczoraj wieczorem i dziś cały dzień chodzę struty. Siedzi w głowie ta historia i obawiam się, że przez kolejne dni nie wyjdzie z niej. Myśli uciekają w czasy młodości, liceum, pierwsze miłości, błędy, niewykorzystane okazje, które sprawiłyby, że życie potoczyłoby się inaczej. Jednocześnie dziękuję i mam pretensje za to do twórców serialu. 9+/10 Kapitalna ścieżka dźwiękowa! RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Pelivaron - 16-12-2020 @ugh "Normal People" niebawem zaczynam :) A widziałeś australijski miniserial "Upright"? Dla mnie coś niesamowitego. Kino drogi, jakie uwielbiam, strasznie sundance'owe. Dwójka głównych bohaterów, która wzbudza skrajne emocje - raz im kibicujesz, a za chwilę chcesz ich udusić. Zresztą cały ten serial taki jest - wzrusza, śmieszy, daje Ci sporo rozrywki, a także skłania momentami do refleksji. Przez całą tę przygodę głównych bohaterów przewija się masa ciekawych postaci (jest taka jedna babeczka Esme, która mogłaby dostać swój spin-off normalnie). Finał niezwykle satysfakcjonujący. No i ścieżka muzyczna to również coś na co warto zwrócić uwagę, bo jest kapitalna w moim odczuciu. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - ugh - 17-12-2020 Po tym teaserze nie da się powiedzieć absolutnie nic, ale Twój opis pod tytułem "sundance'owe kino drogi" jest wystarczający abym zerknął:) Tylko muszę skończyć Teda Lasso. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - ugh - 17-12-2020 Ted Lasso (2020) Będzie głównie narzekanie, choć serial dostał ode mnie mocne 7/10. A dlaczego narzekam? Bo twórcy nie potrafili się zdecydować, do kogo ma być skierowany ten serial. Z jednej strony pomysł, aby wrzucić amerykańskiego trenera futbolu amerykańskiego do Anglii i dać mu do prowadzenia drużynę Premier League, jest kapitalnym źródłem gagów i różnic, które wyłapią przede wszystkim fani piłki nożnej. Ale z drugiej strony sama idea jest obrazą inteligencji każdego człowieka, który ogląda mecze częściej niż tylko reprezentację przy piwie ze znajomymi. Ted Lasso nie wie o "soccerze" absolutnie nic. Nie ma pojęcia co to spalony, ile trwa mecz itd. W świecie rzeczywistym nie ma żadnej możliwości, aby komuś takiemu został powierzony klub w najsilniejszej lidze świata. W dodatku urywki z meczów są tradycyjnie najsłabszym punktem historii. Piłka nożna jest chyba najcięższym przeciwnikiem kina. Nie pamiętam filmu/serialu, który w 100% idealnie potrafiłby sfilmować boiskowe zmagania i oddać ich realia. Nie inaczej jest tutaj. Aktorzy udający piłkarzy są właśnie aktorami udającymi piłkarzy, poruszają się 2x wolniej, bramkarze bronią jak w lidze okręgowej i naprawdę wali to po oczach. Ale poza tym historia jest na swój sposób urocza, bohaterom się kibicuje, kilka razy wybuchłem śmiechem, a Jason Sudeikis jest świetny i gdy jego postać niebezpiecznie zbliża się do parodii, wjeżdża nagle poważna scena i przypominamy sobie, że Ted, poza tym że jest mega pozytywnym gościem, to ma swoje problemy, którym próbuje sprostać na swój własny sposób. Podobno zamówiono już dwa kolejne sezony i na pewno zerknę, choć nie wiem co tam jest jeszcze do opowiedzenia. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Corn - 17-12-2020 Cytat:W świecie rzeczywistym nie ma żadnej możliwości, aby komuś takiemu został powierzony klub w najsilniejszej lidze świata.Przez ten idiotyczny punkt wyjścia nie bawił mnie ten koncept nawet jako forma skeczy reklamowych. Powinni zastosować punkt wyjścia jak w kinowym Jasiu Fasoli, gdzie dochodzi do pomyłki, albo Lasso jest wysłany przez czystą złośliwość, a kontrakt nie pozwala go zwolnić. Coś, cokolwiek co urealniłoby tę sytuację. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - łowca - 17-12-2020 Ted został zatrudniony w tym klubie tylko dlatego że obecna właścicielka klubu chce się zemścić na mężu który ja zdradzał i chce zniszczyć ten klub dlatego zatrudnia takiego niedoświadczonego trenera RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Corn - 17-12-2020 A to skoro tak, to może rzucę okiem na pilota ;) RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - ugh - 17-12-2020 (17-12-2020, 21:03)łowca napisał(a): Ted został zatrudniony w tym klubie tylko dlatego że obecna właścicielka klubu chce się zemścić na mężu który ja zdradzał i chce zniszczyć ten klub dlatego zatrudnia takiego niedoświadczonego trenera Powód jest nieistotny. Sam fakt, że gość otwarcie, już na pierwszej konferencji prasowej pokazuje, że nie wie o futbolu absolutnie nic, jest nie do przełknięcia dla kibica piłki nożnej. Gdyby to jeszcze była jakaś 6. liga walijska:) Ale to mały, bo mały ale jednak klub Premier League. Ten aspekt przeszkadza mocno w pierwszych odcinkach. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - łowca - 18-12-2020 (17-12-2020, 23:18)ugh napisał(a):Ogólnie to prezes odpowiada za zatrudnienie trenera i decyzje personalne klubu ona chciała to zniszczyć dlatego wzięła Teda a nie tak jak było w jednym z odcinku Harrego Redkampa który sam dzwonił ze chce prowadzić klub :D .Można lekko zmrużyć oko na ta sytuacje(17-12-2020, 21:03)łowca napisał(a): Ted został zatrudniony w tym klubie tylko dlatego że obecna właścicielka klubu chce się zemścić na mężu który ja zdradzał i chce zniszczyć ten klub dlatego zatrudnia takiego niedoświadczonego trenera RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Pelivaron - 28-12-2020 (04-12-2020, 01:34)ugh napisał(a): Normal People (2020) Amen. Świetny, kilka piosenek hula na moim Spotify. Oby nie było 2. sezonu. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - ugh - 28-12-2020 (28-12-2020, 19:00)Pelivaron napisał(a): Oby nie było 2. sezonu. Raczej na pewno nie będzie. Tzn. ja generalnie nie byłbym przeciwnikiem sytuacji pod tytułem: "nakręciliśmy serial na podstawie książki, ale przyjął się tak dobrze, że zrobimy kolejny sezon, rozwijając historię". Problem w tym, że tu nie ma co rozwijać. Historia jest opowiedziana od początku do końca, mimo, rzekomo otwartego zakończenia. Nie widzę tu absolutnie nic, co mogłoby posłużyć na kolejne 6-12 odcinków. Tę historię można już tylko spieprzyć. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - PropJoe - 09-01-2021 Jestem w połowie Normal People i podpisuje się pod przedmówcami. Jestem starym dziadem, więc trudno mi ocenić na ile klasowe różnice rzeczywiście mogą w dzisiejszych czasach, w cywilizowanym kraju wymuszać aż takie bariery a motyw Connella wśród hipsterów wydaje się odrobinę kliszowaty (ale, znowu, może po prostu nie ogarniam dzisiejszej młodzieży), z drugiej strony jestem na tyle wrażliwym mięczakiem i jest to tak napisane i zagrane, że jak odpaliłem wczoraj to do trzeciej w nocy obejrzałem pierwsze pięć odcinków i jeśli nie spieprzą sprawy w drugiej połowie to będzie chyba zaraz za Fleabag mój telewizyjny top 2020. Przy okazji, nadrobiłem też Gambit Królowej a chyba zapomniałem się tu wpisać. Podchodziłem podejrzliwie w obliczu zachwytów niedzielnych netflixowców, ale zachęcony dobrymi opiniami tu m.in. nawrockiego dałem jednak szansę i to chyba pierwszy raz, kiedy Netflix zaskoczył pozytywnie. Nie jest to może nic wybitnego, ale ogląda się świetnie, klisze nie są wadą a wręcz przeciwnie, partie szachowe pokazane rzeczywiście ciekawie. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - michax - 10-01-2021 (12-11-2020, 23:00)Doppelganger napisał(a): @michax - skończyłęm 3 sezon PA. Rewelacja. Nie piszesz o kolejnych seriach PA, a jestem ciekaw co sądzisz, nawet jak nie będę się zgadzał :) A może masz przerwę w oglądaniu, bo np. przestał podobać Ci się od 4 serii? RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - Doppelganger - 10-01-2021 (10-01-2021, 14:02)michax napisał(a):(12-11-2020, 23:00)Doppelganger napisał(a): @michax - skończyłęm 3 sezon PA. Rewelacja. Kończę 5 sezon, zwolniłem trochę tempo. Jest nadal dobrze ale jest lekki zjazd od 4go sezonu. Napiszę więcej jak skończę 5 sezon. RE: "Epizod butelkowy", czyli krótko o serialach - PropJoe - 11-01-2021 (09-01-2021, 14:30)PropJoe napisał(a): (...) jeśli nie spieprzą sprawy w drugiej połowie to będzie chyba zaraz za Fleabag mój telewizyjny top 2020. Eh, no i wykrakałem. Do samego końca niesamowita chemia między głównymi bohaterami i świetnie aktorstwo sprawia, że całość rzeczywiście potrafi kopnąć emocjonalnie. Dodatkowo ładnie jest to nakręcone i wyreżyserowane, ma taki lekko artsy niezależny sznyt bez zbędnego nudzenia. Z jednej strony długo zgadzałem się (i może nadal zgadzam) z ugh, że "Minusów kilka jest, ale w sumie nie chce mi się o nich pisać, bo nie wpływają znacząco na odbiór." Z drugiej strony, nie lubię pisać o zmarnowanym potencjale, szczególnie, że tutaj ogólne wrażenie jest nadal bardzo dobre, ale niestety jak się temu przyjrzeć trak na chłodno to spore zarzuty można mieć do fabuły, działania bohaterów a że jest to sedno tej historii to jednak muszę... Na poziomie emocjonalnym naprawdę działa to tak jak lubię. Jeśli komuś pasowało Blue is the Warmest Colour, Portrait of a Lady on Fire czy Call Me By Your Name (te Włochy to mam wrażenie takie lekkie mrugnięcie okiem w tym kierunku) to szczególnie pierwsza połowa to jest ten poziom jak dwa pierwsze a momentami nawet wyżej, w wersji hetero. Jednak z warstwy racjonalnej przebijają się wątpliwości ze spoilera, które sprawiają, że mam poczucie, że mogło to być coś naprawdę wybitnego. Tak czy inaczej polecam i do jakiejkolwiek oceny liczbowej na pewno dodaję serduszko. ;) A i miejsce za Fleabag i tak jest. |