![]() |
|
Transformers (2007) - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24) +---- Dział: TRANSFORMERS UNIVERSE (https://forumkmf.pl/Forum-TRANSFORMERS-UNIVERSE--68) +---- Wątek: Transformers (2007) (/Thread-Transformers-2007--330) |
- D'mooN - 13-08-2007 Wojskowy, daj spokój. Nie obejrzałeś w FullHD z DTS 7.1, to się nie wypowiadaj. - Mierzwiak - 13-08-2007 Oconnel napisał(a):Nie żebym znów się spierał, ale wersja którą uznajesz za trochę "lepszy [bez takich info o ripach, proszę]" jest żenująco beznadziejnie zła :DPowiedziałem, że oglądałem przez TV (normalny tv; 25") i obraz wyglądał dobrze; naprawdę nie interesuje mnie jak on według Ciebie WYGLĄDAŁBY, bo go nie widziałeś puszczonego przez tv o standardowej rozdziałce. Cytat:Mam 40 calowy LCD w domuJaka rozdzielczość jeśli można wiedzieć? Cytat:Rozwaliłeś mnie stwierdzeniem [bez takich info o ripach, proszę] hehehehehehehehehehehehehehehehehe Cytat:Ale nie gadaj mi tutaj że oglądałeś go w przyzwoitej jakości.Tak, oglądałem go w przyzwoitej jakości. Następnym razem obejrzę na HDDVD na 50-calowej plaźmie i jeszcze raz napiszę, że ten film to ścierwo. Wtedy będziesz w pełni usatysfakcjonowany? - military - 13-08-2007 !!!!SPOJLERÓW KILKA!!!! Pierwsza minuta - "na początku był sześcian". Już mam ochotę wyłączyć. Druga minuta - marines rozmawiają o obiadach mamusi jednego z nich. Drugi grozi, że nigdy nie pojedzie do jego mamusi. Bo jeszcze tylko 2 tygodnie służby i będą mogli odwiedzać swoje mamusie. Kapitan nie może się doczekać, by po raz pierwszy przytulić córeczkę. Rzygam. No cóż, pocieszenie w tym, że pewnie zginą marnie i brutalnie. Piąta minuta - kapitan rozmawia przez internet z żoną i córeczką. Ale będzie jatka! Szósta minuta - gigantyczna rozpierducha w bazie. Chyba na końcu ktoś ginie - nie widać, cięcie jest, w każdym razie przez pierwsze dwie minuty rozwałki nie pada ani jeden trup, mimo że dookoła latają naboje i szkło. Ósma minuta - retrospekcja za parę milionów zielonych, wstawiona chyba tylko po to, żeby budżet powiększyć. "Lód szybciej zamarza niż topnieje!" - drze się marynarz walący siekierą w zamarznięte morze. To zamarza czy topnieje? Może robić obie rzeczy naraz? Piętnasta minuta - nastolatkowie są NAJLEPSZYMI SPECAMI OD CZEGOŚTAM, hakerstwa itp. Agencja jakaśtam rekrutuje ich od razu po liceum. No shit. Okazuje się, że w bazie wojskowej wszyscy zginęli. Nie, sorry, nie "zginęli" - "there were no survivors". Musieli się rozpłynąć w powietrzu ci wszyscy, co jednak uciekli przed robotem. Nastolatkowie mają rozwiązać największy problem w historii USA. Wysiadam, więcej nie mogę, Batman i Robin to jedyne porównanie jakie przychodzi mi na myśl - fajne efekty i opowiastka dla kompletnych idiotów. A byłem neutralnie nastawiony, nadzieję miałem że będzie fajnie... - Mierzwiak - 13-08-2007 Tia. Mnie rozwaliła scena w siedzibie jakiejś tam agencji gdzie mądre głowy głowiły się nad rozszyfrowaniem sygnału. Laska odkryła że włamują się do Air Force One i ogłosiła to hmmm, po minucie? :lol: W ogóle cały wątek pra pra pra ileś tam dziadka głównego bohatera który odkrył zamrożonego Megatrona to... to... jeden z największych debilizmów jakie widziałem w kinie rozrywkowym w ostatnich latach. Jeśli w jeszcze jednym filmie zobaczę irytującego, głośnego czarnego który zachowuje się jak nadpobudliwy debil, nie wytrzymam i chyba każdemu takiemu filmowi postawię zero. Mam dość. PS. Wyjaśni mi ktoś co takiego było w tym filmie, że otarł się o R? Toż to czyste PG, i to nawet nie 13! - D'mooN - 13-08-2007 To pewnie ta kierownica kreująca się na facehuggera (ha! 'AvP' nie ma wyłączności na inteligentne nawiązania!). Tak, to pewnie to. - Azgaroth - 13-08-2007 Mierzwiak napisał(a):Jeśli w jeszcze jednym filmie zobaczę irytującego, głośnego czarnego który zachowuje się jak nadpobudliwy debil, nie wytrzymam i chyba każdemu takiemu filmowi postawię zero. Mam dość. I oczywiście w imię poprawności politycznej gra hakera - geniusza. Nigdy jakoś nie przepadałem za Transformerami, ale filmem byłem zainteresowany po pierwszym trailerze. Szkoda, że później zobaczyłem cały film. Tyle debilizmów w filmie już dawno nie widziałem. I mogliby się postarać o coś oryginalniejszego niż sześcian (chyba, że to inteligentne nawiązanie do Hellraisera ;) ). To jest głupsze od Jądra Ziemi, a to nie lada wyczyn :) Żeby nie kopać leżącego to mimo wszystko szybko zleciał mi czas na oglądaniu tego filmu, co jednak nie jest wystarczającym argumentem, żeby ocenić Transformery powyżej 1/10 :P Zagłosowałem na blondynkę w Pentagonie. - desjudi - 14-08-2007 uwielbiam ten film. jeszcze go nie widziałem, ale czytam co żeście tu napisali i już go uwielbiam 8) na takie ścierwo czeka sie latami i jest, już jest! może zaoszczędze 18zł? 8) - Mierzwiak - 14-08-2007 Podejrzewam że po kilku browcach może to być jeden z najzabawniejszych filmów ostatnich lat. Niestety oglądałem na trzeźwo :? - military - 15-08-2007 Obejrzałem całość i oto, co mam do zarzucenia Bayowi: 1. Facet miał szansę zrobić epokowy film s-f, arcydzieło gatunku - materiał pozwalał nakręcić obraz, który nigdy by się nie zestarzał. Coś jak Obcy. Ale Bay musiał wypełnić film żartami o masturbacji i sikaniu, robiąc z niego co najwyżej jednorazową rozrywkę na upalny dzień. Teraz nikt już nie nakręci TFów tak, jak powinni być nakręceni - gigantyczny potencjał został utopiony w morzu - o, ironio - płytkich dowcipów. 2. Bay w tym filmie udaje. Udaje, że dzieje się coś ważnego. Niby wielka wojna, a tu ledwie parę robotów na przestrzeni paru dni zniszczy gzymsy kilku budynków i jedną bazę wojskową na zadupiu. Jeden z robotów zostanie poszatkowany przez helikopter. Drugiego załatwi garstka marines. Trzeci rozwali parę odrzutowców, ale gdyby USA na poważnie zmobilizowało swoje siły, drużynka decepticonów nie miałaby najmniejszych szans. Nie zdążyliby nawet przewrócić tych paru samochodów na ulicy New Yorku - co jest wydarzeniem na tak małą skalę, że nie wierzę w "widmo zagrożenia", które niby zawisło nad światem. Czemu, ach czemu wszystkie filmowe inwazje trwają góra tydzień? Chciałbym zobaczyć wizję ludzkości, który przetrwała rok, dwa lata, dekadę wojny... Nic z tego, przecież nie można sobie pozwolić na zbytnie rozwijanie fabuły. 3. Bay oszukuje. Autoboty są pokazane jako grupka nieudaczników. Wystarczy jeden cios decepticona, by załatwić autobota na amen. Wystarczy kilka radiowozów, by schwytać autobota i unieruchomić go. A pomimo tego - autoboty wygrywają. To ludzie powinni zafundować robotom rozwałkę, skoro piątka marines radzi sobie z robotem-czołgiem. Gdyby żołnierzy było, powiedzmy, dwudziestu, decepticony nie przeżyłyby pięciu minut. A pomimo tego to ludzie są rzekomo zagrożeni. I tak nikt nie ginie, więc... who cares? 4. Bay obraża inteligencję widza. Nastolatki w supertajnym projekcie pentagonu? Metrowej wysokości robot zmieniający się w telefon komórkowy? Ba, już kiedy zmienił się w radio, wiedziałem że coś jest nie tak. Gdzie niby podziała się jego waga? Byle stewardessa potrafiła go bez problemu przenieść, tak jakby nie miał żadnego ciężaru. Autoboty, wysłane na misję ratowania świata, przejmują się że mamusia jakiegoś gogusia zobaczy je w ogródku? Przecież na miejscu takiego robota nie powiedziałbym "ups", stanąwszy na kwiatuszku z grządki, tylko wsadziłbym rękę przez ścianę domu i wziął, czego szukałem! Hello, stawką ma tu być los świata, nie ma czasu na takie durne podchody! Szczególnie, że dosłownie po pięciu minutach roboty ujawniają się i zaczyna się pościg, który raczej nie ujdzie niczyjej uwadze. Najrozsądniejszym posunięciem autobotów byłoby wysłanie delegacji do prezydenta USA i obmyślenie wspólnej strategii przeciwko decepticonom, ale po co - wszak można mieć dwóch wrogów zamiast jednego... Żeby wymienić wszystkie nielogiczności tego filmu, trzeba byłoby przeanalizować każde ujęcie. Dlatego zatrzymajmy się i podsumujmy: mamy zmarnowanie potencjału filmu poprzez utopienie go w płytkich dowcipach, zakłamanie w kwestii skali wydarzeń i potencjalnego zagrożenia, oraz traktowanie widza jak idioty. Ale film ma też pewne zalety: 1. efekty specjalne. Tak, są doskonałe; prezentują najlepsze zgranie CGI i żywych obrazów od czasów Starship Troopers. Sceny walki nakręcone są przednio, mimo że nie ma trupów. Już nie musiałoby być przemocy, ale niechże ktoś padnie i nie wstanie! Tu toczy się wojna!... podobno. No ale mniejsza z tym. Zrobiłbym własną wersję montażową TF. Wyciąłbym 90% dialogów, czyli wszystkie głupie motywy, a zostawił tylko niezbędne dla fabuły, neutralne w brzmieniu wyjaśnienia. Wątek przyjaźni chłopaka z robotem można zostawić - jeśli dobrze to pokazać, film ciągle będzie fajny... w swojej dziecinnej klasie. Podsumowując, moja rada to: wyciąć i przemontować niemal cały film. Skrócić go do 50 minut - bo pozostałe 100 to czysta głupota. Wyjdzie film dla dzieci, ale przynajmniej zjadliwy i nieobrażający inteligencji widza. I wtedy dam mu nawet 5\10, bo jak na razie Transformery Baya mają u mnie zero absolutne. P.S. Mental gdzieś napisal, że TFów nikt nie będzie pamiętał za 10 lat. A ja myślę, że nikt nie będzie o nich pamiętał za miesiąc, kiedy na ekrany wejdzie kolejny Wielki Megahit z Superakcją. O którym zapomni się po miesiącu, przy premierze kolejnego... itd. - Mierzwiak - 15-08-2007 military oczywiście zgadzam się ze wszystkim co napisałeś. Zastanawiam się też nad wystawieniem jednak 0, ale potrzebuję na to jeszcze trochę czasu. Tak, tak, rozumiem że takie kino rządzi się swoimi prawami, ale naprawdę pewne rzeczy niesamowicie mnie dobijają: -- chłopaczek uciekający pieszo przed kilkutonowym robotem, i oczywiście ten robot nie może go dogonić. No błagam! Kiedy trzeba, roboty wykonują skoki i są niesamowicie szybkie, ale już goniąc człowieka zdają się być spowolniałymi wrakami. -- Megatron gardzi ludźmi (tak bardzo że jednego z nich odrzuca ręką, no po prostu :shock: ), chce za wszelką cenę zdobyć sześcian i co robi kiedy ma okazję? Gada. GADA. Witwicky (to chyba najdurniejsze filmowe nazwisko ostatnich lat) stoi na szczycie budynku z sześcianem a Megatron zachowuje się jakby bał się go dotknąć. Wystarczy rzucić się w jego kierunku, strzelić, skoczyć, nieważne. Przecież to malutki bezbronny człowieczek, halo! Dokładnie tak jak piszesz mikitary, w ogóle nie czuć że gra toczy się o coś wielkiego. Losy ziemi? Phi! Tak mogłoby wyglądać przypadkowe spotkanie tychże robotów i bójka z niego wynikła. Wspominasz o robocie zamieniającym się w radio - tutaj bzdurność tych transformacji dotyczy ich wszystkich. Wyraźnie widać, mimo sprytnie pokazanej przemiany, że to niemożliwe by tak duży i masywny Bublebee zmienił się w samochód który przecież ma w sobie tyle pustej przestrzeni. - Jakuzzi - 15-08-2007 military napisał(a):1. Facet miał szansę zrobić epokowy film s-f, arcydzieło gatunku - materiał pozwalał nakręcić obraz, który nigdy by się nie zestarzał. Coś jak Obcy. Tego zarzutu akurat nie rozumiem. Wszystko wskazywalo na to, ze Transformers bedzie niczym innym jak spektakularnym wakacyjnym akcyjniakiem. Sam sie sobie dziwie, ze bronie Baya, ale nie ma co tez chlopa obiciazac czyms na sile. - Mierzwiak - 15-08-2007 Nie chcę się wypowiadać za military'ego, ale chodzi tu raczej o to nie co Bay mógł z tego filmu zrobić, ale jaki jest w tym ogólnie potencjał. Michael Bay nie nakręcił i nigdy nie nakręci arcydzieła, bo jedyne co potrafi, to dobrze sfilmować toczące się po autostradzie wraki. Nie wymagajmy zbyt wiele od reżysera MFTM* * Movies For Teenage Morons - Dr_Bakier - 15-08-2007 Co do objętościowych nieścisłości też mnie to wkurzało ale scenarzysta zasłonił się mechaniką kwantową czyli czymś czego nikt nie rozumie :D To nie jest T1000 który może przybierać różne kształty i tylko w pewnym zakresie objętości. te roboty to o wiele bardziej zaawansowana technologia , potrafią nie tylko pszekształcać gotowe elementy w coś innego też metalowego, imitują części nie metalowe: opony są z gumy (piszczą podczas jednej z przemian) a Devastator to dobrze działający czołg , wygląda na to że nie tylko zewnętrznie imituje Abramsa ale także wytworzył mechanizm i co więcej normalne ziemskie pociski do niego. Tak więc skoro te maszynki są tak zaawansowane to czemu nie mogą sobie pozwolić na większą tolerancje w kwestii zmiany objętości (w końcu na poziomoie atomowym mamy właściwie sporo wolnego miejsca, możnaby tam coś upchnąć :D ). O ile pamiętam w komórkę zmieniła się sama głowa Frenzyego a nie cały robot, tak więc nie jest to aż takie przegiecie :) - Mental - 15-08-2007 dzisiaj powstają gówniane filmy. TFy są tego ukoronowaniem. - Jakuzzi - 15-08-2007 Mierzwiak napisał(a):Nie chcę się wypowiadać za military'ego, ale chodzi tu raczej o to nie co Bay mógł z tego filmu zrobić, ale jaki jest w tym ogólnie potencjał. Kilka dni temu obejrzalem Transformers The Movie, animowana, mocno infantylna bajke dla dzieciakow, w ktorej roboty potrafia zmieniac sie w rozne przedmioty. "Ogolnego potencjalu" nie stwierdzilem. Taka opowiesc pasuje fabularnie jedynie na letni wysokobudzetowiec i - bardzo prosze! - taki tez jest Transformers. - Mental - 15-08-2007 a ja stwierdziłem. i to ogromny. Bay natomiast nie stwierdził i przeniósł na ekran kreskówkę. ps: Jakuzzi, ty sie lepiej weź za Aliena 3, a nie bajki dla dzieci, ok?:) - MOLQ - 15-08-2007 Ludzie moj kolega chce isc na TFy do kina :shock: nie wiem co robic ! - Mierzwiak - 15-08-2007 Jakuzzi napisał(a):Kilka dni temu obejrzalem Transformers The Movie, animowana, mocno infantylna bajke dla dzieciakow, w ktorej roboty potrafia zmieniac sie w rozne przedmioty. "Ogolnego potencjalu" nie stwierdzilem. Taka opowiesc pasuje fabularnie jedynie na letni wysokobudzetowiec i - bardzo prosze! - taki tez jest Transformers.A kto powiedział że to ma być coś takiego? Wizja którą zaprezentował Mental to jest coś. Może nie materiał na arcydzieło, ale na FILM, nie na substytut filmu z nastolatkami, sikaniem, żarciem pączków i intergalaktycznymi kostkami rubika. MOLQ napisał(a):Ludzie moj kolega chce isc na TFy do kina :shock: nie wiem co robic !Przygotuj wiadro gorącej wody i czyste szmaty. - Mental - 15-08-2007 Cytat:Może nie materiał na arcydzieło że jak??? :) - Jakuzzi - 15-08-2007 Mierzwiak napisał(a):A kto powiedział że to ma być coś takiego? Wizja którą zaprezentował Mental to jest coś. 'Transformerowa' wizja Finchera tez pewnie bylaby niczego sobie. Ale rozmawialismy o Transformerach Baya - a one sa, z tego co wszyscy mowia, 'bayowskie', takie mialy byc, wszystko na to wskazywalo. Zarzucanie facetowi, ze mogl zrobic co innego od tego, co chcial zrobic, jest kapke bezsensowne. |