Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+---- Dział: JAMES BOND (https://forumkmf.pl/Forum-JAMES-BOND--57)
+---- Wątek: Spectre (2015) reż. Sam Mendes (/Thread-Spectre-2015-re%C5%BC-Sam-Mendes--3607)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52


RE: Spectre (2015) - Gieferg - 01-11-2015

Cytat:Ale... po co?

Żeby mieszać film z gównem przez kilka kolejnych lat.


RE: Spectre (2015) - jarod - 02-11-2015

@ Mefisto Ja tam jadę o tych filmach głównie dlatego że:
A) Po Mendesie oczekuję więcej niż recykling stylistyki po innych, nawiązań subtelnych niczym łopata przez łeb czy "modnej" tematyki którą mieli z połowa blockbusterów z tego samego roku i z takim samym banalnym efektem
B) Jak już zbiera zajebistą obsadę to mógłby dać im przynajmniej coś do roboty (ok, Skyfall dawał radę pod tym względem ale Spectre ni za cholerę )
C) Mieszać konwencje trzeba umieć, w Skyfall nic się nie klei i sprawia wrażenie patchworka z kilku różnych filmów, akurat Spectre tutaj wygrywa
D) Cokolwiek mówić o Nolanie gość miał swoją "wizję" i aktorskie podejście których się trzymał konsekwentnie do końca, Mendes po prostu wciela w życie pomysły włodarzy / księgowych Sony którzy wyciągają sobie średnią za statystyk i z tego co wyjdzie lepią scenariusz. Zajebali w ten sposób Pająka, a teraz i Bonda.


RE: Spectre (2015) - Mefisto - 02-11-2015

A) Jak dla mnie Mendes został zatrudniony głównie dla stylu/prestiżu - a ten Skyfall zdecydowanie posiada
B i C) Pogadamy za parę dni
D) jeśli mówisz o wizji w Gackach, to już się wykładasz, bo każdy film jest stylistycznie inny od poprzedniogo i przy okazji również głupszy, a konsekwencji nie ma w nich żadnej (nawet Gacek z filmu na film harczał coraz mocniej). Jeśli mówisz o pojedynczych projektach, to, cóż... pojedyncze projekty. Bądź co Bondź przygody 007 zawsze były w jakiś sposób uwypukleniem trendów oraz czasów, w jakich powstały, co czasem działało, a czasem nie. I Sony nie ma tu nic do rzeczy akurat, bo Bondem rządzą Broccole. Czy Mendes mógł się im bardziej postawić? I czy Nolan będzie w stanie? W to drugie raczej wątpię, bo Krzysiek może jest reżyserem z wizją, ale jednocześnie i strasznym grafomanem, więc przy jego ewentualnym zatrudnieniu wszystko będzie się rozbijać znowu o wizualia (a biorąc pod uwagę jego ostatnie dokonanie, może to być jeszcze gorsze w odbiorze). A Mendes podejrzewam dostał grubaśny czek, sporo kurtuazji (wszak czekali na niego dodatkowy rok) i wolną rękę w wielu sprawach, zatem postanowił się po prostu pobawić - kto mu zabroni.
Inna sprawa, że temu uniwersum przydaliby się przede wszystkim jacyś nowi scenarzyści, nowe spojrzenie od tej strony, bo Purvis i Wade piszą strasznie w kratkę.


@Gieferg - z takim bólem dupy, aż dziwne, że jeszcze nie masz raka


RE: Spectre (2015) - Gieferg - 02-11-2015

Regularnie używam:
a na okazję premiery Spectre chyba trzeba będzie dokupić kolejny karton.

Natomiast problem tak naprawdę polega na tym, że ja NIGDY nie lubiłem Bonda, zawsze mnie wkurwiał, do żadnego z tych, które widziałem, nigdy nie wróciłem, sporej części Moore'ów, obu Daltonów i dwóch ostatnich Brosnanów w ogóle nie obejrzałem bo miałem na to wywalone, aż tu nagle wyskakują mi z takim Casino Royale, w recenzjach mowa o tym, że to Bond jakiego wcześniej nie było więc postanawiam dać mu szansę idę do kina i... pełen zachwyt i chciałbym więcej, czekam więc na sequel, który co prawda do CR nie podskoczył, ale wciąż jest fajny, domyka pewne wątki, pobudza apetyt... po czym do piaskownicy wpada Mendes i nie dość że z buta rozpierdala mi zamek, to jeszcze okazuje się, że zostaje na dłużej Smutny

No i po zabawie. Koniec imprezy. Ból dupy do końca życia.


RE: Spectre (2015) - Proteus - 02-11-2015

Co was tak wzięło z tym Skyfall? Ładnie skrojony, laurkowy Bond, który miał w sobie mnóstwo dobrego i wyglądał przy tym ślicznie. Że było kilka typowo blockbusterowych głupotek scenariuszowych? Też coś. Większość filmów komiksiarskich uwielbianych przez niektórych na tym forum, moża byłoby pod tym względem o kant tyłka rozbić. Casino Royale oparte jest na absolutnie kretyńskim, idiotycznym motywie fabularnych, który utrzymuje całą intrygę i który jest nie do obronienia, a jakoś nikt o tym nie wspomina.


RE: Spectre (2015) - simek - 02-11-2015

To znaczy jakim dokładnie? Że Le Chiffre chce zdobyć kasę przez wygranie turnieju?


RE: Spectre (2015) - Proteus - 02-11-2015

Że MI6 uznało, że popierdolony, naciągany i w chuj ryzykowny pomysł potencjalnego fundowania terroryzmu poprzez wysłanie jednego kolesia na turniej pokerowy (!), jest dobrym sposobem na wyciągnięcia od terrorysty informacji. Zamiast zrobić to po bożemu, czyli założyć mu worek na głowę, zapakować do czarnego samolotu, wyciągnąć do jakiejś dziury pod Londynem, podłączyć jaja do akumulatora i powiedzieć żeby się nie martwił jakimiś starymi klientami z Afryki, którzy na niego polują, tylko skupił uwagę na tu i teraz, bo jeżeli nie powie nam tego co chcemy, to załatwimy go sami i po paru dniach męczarni znajdą jego kawałki utopione w Tamizie. Pomysł który już w teorii jest kretyński, a robi się jeszcze głupszy gdy weźmiemy pod uwagę, że cały ten "plan" robiony był kompletnie na wiarę, a tak dużą sumę pieniędzy potencjalnie idącej w kieszenie terrorystów, powierzono relatywnie nieznanemu żółtodziobowi, którego kwalifikacje do tej misji, M w filmie dosłownie określiła jedynie jako "jesteś najlepszym graczem w służbie". Czaicie? Bond załatwił sobie fuchę tym, że ogrywał kolegów w przerwach w robocie, na sali śniadaniowej. Nosz kurva. I że niby skarbnica ufundowała coś takiego.

Durniejsze robi sie to jeszcze bardziej, gdy zastanowimy się nad powodami, dla których ten motyw w ogóle istnieje, a to zapewne po to by pokazać, że ideologicznie białe, good guys MI6 w życiu nie podjęłoby się tak barbarzyńskich metod, o których pisałem wyżej. Co jest absurdalne biorąc pod uwagę, że mówimy o filmie opowiadającym o płatnym mordercy na usługach rządu. Serio ten centralny motyw jest tak głupi, że należy wyłączyć mózgownicę i po prostu go zignorować jako debilizm, który motywuje inaczej świetny film.


RE: Spectre (2015) - simek - 02-11-2015

Jeśli rzeczywiście uznamy, że prawdziwe służby specjalne by tak nie postąpiły (do czego mam wątpliwości), to i tak jest to punkt wyjściowy filmu, czyli coś na co można przymknąć oko, lub zupełnie nie brać pod uwagę, ja na przykład oceniam logikę i realizm filmu pod względem tego jak się ma do założeń fabuły, punktu wyjścia - jeśli CR serwuje nam wizję świata w której MI6 ryzykuje miliony funtów, bo uważają, że Bond zajebiście gra w karty, to ja się tylko uśmiecham, zapinam pasy i oczekuję świetnej (spójnej w założonych ramach) rozrywki.


RE: Spectre (2015) - Proteus - 02-11-2015

Ja też tak podchodzę do większości filmów, ale założenia świata przedstawionego to argument, którego sporo osób na tym forum nie uznaje gdy (czasami w dość wybiórczy sposób) jadą po logice takiego czy innego filmu. Szczególnie w przypadku Bonda rzekomo ''realistycznego'' i poważnego, jak to często się mówi o filmach z Craigiem. Poza tym jeżeli uznamy, że film ma głupkowate, naciągane założenia świata przedstawionego, to co, CR nie jest już pseudorealistyczne i pseudopoważne? A jeżeli tak, to jakie założenia poważnego świata niby przedstawiono w Skyfall, że niektórzy jadą po tym filmie, dlatego że ma typowo Bondowską intrygę, która niby się z czymś kłóci, skoro i CR oparte jest na motywie przewodnim, który logikę realistycznej sensacji wywala w pizdu na rzecz mocno naciąganego pomysłu będącego jedynie pretekstem do pokazania typowo Bondowksich, stylistycznych klimatów blichtru sali pokerowej.


RE: Spectre (2015) - simek - 02-11-2015

Dla mnie CR jest BARDZIEJ realistyczny niż typowe (nie wszystkie, bo takie Pozdrowienia z Moskwy są chyba jeszcze bardziej przyziemne i realistyczne niż CR) Bondy, ale nie realistyczny per se, nadal to jest przecież Bond z przegiętymi akcjami, a tutaj na forum traktuje się go jak objawienie i doszukuje realizmu jak u Manna czy Friedkina razem wziętych. Problem polega na tym, że taki plan Silvy (albo niesławna latarka) się nie trzyma kupy nawet jeśli jest włożony w konwencję filmu o superagencie - po prostu nie ma sensu, a w CR trzeba tylko przymknąć oko na to, że MI6 podjęło wyjątkowo ryzykowną decyzję.


RE: Spectre (2015) - Proteus - 02-11-2015

Jakby co ja nie twierdzę, że Skyfall nie ma scenariuszowych uproszczeń czy głupot za które sam obniżyłbym ocenę (bo obniżam), ani że jest na tym samym poziomie logiki co CR. Sam mógłbym napisać tyradę o tym, jak to plan Silvy nie trzyma się kupy i że nawet w porównaniu z komiksowym planem Jokera z TDK, jego akcje wypadają na mniej uzasadnione. Po prostu nie uważam by na tle blockbusterowych sensacji były to jakieś naprawdę rażące debilizmy by jechać po tym filmie AŻ TAK, jak robią to tutaj niektórzy. Te wybryki Silvy oczywiście nie mają sensu jeżeli spojrzeć na nie pod lupą, ale to jest trochę taki scenariuszowy shorthand dla "genialnego planu" filmowego złoczyńcy, w którym bardziej chodzi ogólny obraz i ideę motywu niż o praktyczne szczegóły. Na tego rodzaju uproszczenia mogę przymknąć oko, bo używa się ich w filmach akcji od zawsze, szczególnie jeżeli spojrzeć na nie jako część pewnej lżejszej, szpiegowsko-supervillainowskiej konwencji, która moim zdaniem w tym filmie jest od początku do końca, w przeciwieństwie do tych, którzy twierdzą, że mamy tu do czynienia z jakimś stylistycznym pomieszaniem. To nie jest tak, że ten film w jednym momencie to Bourne, a w drugim Moonraker. Na poziomie scenariusza i reżyserii Skyfall nie sili się na realizm, z którym kłóciłyby się późniejsze konwencyjne odniesienia i retro wstawki, a stylistycznie od samego początku ocieka retro-Bondowskim blichtrem podkręconym przez zdjęcia Deakinsa. Tu raczej bardziej chodzi o etykietką realistycznego Bonda, przyklejoną do tytułu dlatego bo to Craig. Etykietkę która co najwyżej kształtuje nasze oczekiwania, niż ma jakiekolwiek faktyczny wpływ na sam film. Gdyby Skyfall było pierwszym Bondem z nowej serii wypuszczonej zaraz po ostatnim filmie z Brosnanem, to nikt by się nie zająknął  bo to jest po prostu bardzo fajny, typowy Bond tyle, że w nieco nowocześniejszej oprawie. Rzekomy dysonans nie bierze sie z tego, że niby jakieś części samego filmu do siebie stylistycznie nie pasują, tylko z tego, że niektórzy mieli co do niego inne oczekiwania względem "obietnicy" poważniejszych Bondów z Craigiem. Tak więc co najwyżej można go tu oskarżyć o to, że średnio pasuje do poprzedników. Ale sam z siebie stylistycznie jest raczej spójny i od początku do końca pokazuje po prostu...Bonda.


RE: Spectre (2015) - Mierzwiak - 02-11-2015

Proteus, jeśli chcesz się bawić w negowanie punktu wyjścia filmu, to wracamy tutaj do kwestii pt. dlaczego Drużyna Pierścienia nie poleciała na Orłach do Góry Przeznaczenia. Tym sposobem możesz zakwestionować istnienie większości książek / filmów, ale tego typu rozmowy były już na forum wałkowane, a wynikach z nich... nic.

Casino Royale ma wewnętrznie logiczny, oparty na ciągu przyczynowo-skutkowym scenariusz.
Skyfall nie.

Ot cała różnica.


RE: Spectre (2015) - Proteus - 02-11-2015

@ Simek

I jeszcze jedno. Ta akcja z CR nie była po prostu ryzykowna. Ona była idiotyczna. I nawet nazywanie jej częścią punktu wyjściowego filmu, jest trochę niesprawiedliwe, ale o tym za chwilę.

Ryzykowne to są akcje Ethana Hunta z MI, bo trzeba włamać sie do budynku, innej opcji nie ma, łatwiejszych alternatyw brak, ryzyko śmierci duże, a czas nagli. To jest ryzykowna akcja. Coś gdzie szanse niepowodzenia są wysokie, ale gdzie sytuacja świata przedstawionego albo wymaga tego rodzaju zagrywki i bohaterowie są do niej zmuszeni, albo gdzie po prostu nagroda jest warta ryzyka i bohaterowie się na to godza.


W CR natomiast jest mnóstwo logicznych alternatyw (mój wcześniejszy post był jedynie przykładem), sam plan oparty na kretyńskiej ideii oddania wszystkeigo w ręce pokerowej rozgrywki i wiary w to, że ten jeden koleś ma wystarczająco dobrego poker face'a by ot tak wygrać z całym pomieszczeniem zawodowych graczy, a jednym z potencjalnych efektów ubocznych niepowodzenia (wysoce prawdopodobnego btw.) jest perspektywa oficjalnego sponsorowania terroryzmu przez rząd Wielkiej Brytanii. Łatwiej kupiłbym to gdyby świat przedstawiony w jakikolwiek sposób odniósł się do do alternatyw, albo pokazał powody (nawet naciągane) dla którego jedynie ta opcja była dostępna i że nie mieli innego wyjścia. Nic takiego nie ma miejsca. Film po prostu z tym jedzie. I ja też z tym jadę jako widz, bo film jest tak dobry, że mogę przymknąć oko na tego rodzaju głupotkę i zawiesić niewiarę. Ale to zdecydowanie jest głupotka. I pisząc Simek, że w CR trzeba jedynie "tylko przymknąć oko na to, że MI6 podjęło wyjątkowo ryzykowną decyzję" to dajesz trochę krzywy obraz tego co się w filmie pokazuje. Bo świat przedstawiony CR nie podstawia nam dramatycznej sytuacji w której tak ryzykowne i absurdalne akcje są koniecznością, na którą MI6 musi się zgodzić (co byłoby ok), tylko przedstawia świat w którym bohaterowie po prostu ot tak, bez powodu wybierają popieprzoną opcję, niepotrzebnie ryzykowną opcję tylko dlatego, że daje ona scenarzystom możliwości wprowadzenia Bondowskiej stylistyki blichtru. Bo rozgrywka pokerowa w bogatym hotelu jest zdecydowanie bardziej 'dabelołsewen' niż jakaś randomowa akcja z ekstrakcją terrorysty.

A co do nazywania tej akcji "punktem wyjściowym filmu":

In the end sprowadza się to do tego - pokazują nam na początku filmu pewien zbieg wydarzeń. Ten zbieg wydarzeń prowadzi do problemu. Bohaterowie postanawiają ot tak, ni z gruchy ni z pietruchy rozwiązać ten problem w głupi i bardzo, bardzo ryzykowny sposób (mimo, że świat przedstawiony w żaden sposób ich do tego nie zmusił). Koniec. Nie wiem według jakich wewnętrznych zasad niektórzy ludzie jadą po M za to, że kobieta miała włączoną latarkę jako "nielogiczność bohaterów", ale już o decyzji M w sprawie wysłania swojego człowieka na bardzo logicznie chwiejną misję, której niesamowite ryzyko i wysokie koszty niepowodzenia były zupełnie niepotrzebne (podkreślam jeszcze raz, że świat przedstawiony nie pokazał okoliczności które uzasadniałyby tę misję), to już jest niby a-ok i przykład bohaterów zachowujących się spoko według własnego kompasu.

Cytat:jeśli chcesz się bawić w negowanie punktu wyjścia filmu

Cytat:Tym sposobem możesz zakwestionować istnienie większości książek / filmów, ale tego typu rozmowy były już na forum wałkowane, a wynikach z nich... nic.

Punkt wyjściowy punktowy wyjściowemu nierówny. Mógłbym napisać o różnych powodach, dla których taka np. przejażdzczka na orłach w LOTRZE wcale nie była logicznym rozwiązaniem nawet w świecie przedstawionym samych filmów, bez opierania się na książkach. Ja już oglądając film w 2004 uważałem te zarzuty za głupie. W niektórych filmach pewne założenia można jak najbardziej krytykować.

Ale nie. Nie to jest moim zamiarem, bo już któryś raz powtarzam, że przymykam na to oko w CR. Po prostu jak czytam posty niektórych co do tego które elementy danego filmu są głupie, a które nie, to dziwię się, że ci sami ludzie nie czepiają się takich rzeczy jak przykład z CR, zwłaszcza biorąc pod uwagę to jak bezwzględnie logiczni są w innych przypadkach. I tak jak pisałem wyżej, kłóciłbym się czy motyw z kasynem można ot tak po prostu machnąć jako punkt wyjściowy filmu. I jakby co nie chciałem tym pokazać tego, że Skyfall jest bardziej logiczny od CR (nie jest). Ten cały motyw z kasynem to był jedynie przykład. Zdaję sobie sprawę, że całościowo Skyfall jest dużo bardziej dziurawy i konwencyjny od CR. Po prostu osobiście nie widzę by te głupotki na tle niektórych lubianych tutaj blockbusterów, były aż tak rażące by Skyfall pokazywać jako kompletne gówno jak niektórzy bardzo usilnie próbują robić od dłuższego czasu, i podejrzewam, że przynajmniej część z tych zarzutów bierze się pewnych założeń co do obranej przez film stylistyki.


RE: Spectre (2015) - simek - 02-11-2015

Punktem wyjściowym CR jest to, że nie przedstawia realistycznego MI6, które zaryzykowałoby udział w turnieju pokera tylko jakby nie miało wyjścia, było pod ścianą, tylko przedstawia MI6, w którym jest Bond, którego posyła się na właśnie takie misje, a nie myśli o tym w jaki, bardziej przyziemny sposób osiągnąć cel Uśmiech To chyba normalne dla tej konwencji, że robi się rzeczy fajne, a niekoniecznie najbardziej logiczne, nie pamiętam już zawiązań akcji w starych Bondach, ale myślę, że do kilku możnaby się przyczepić tak samo jak do CR.


RE: Spectre (2015) - Proteus - 02-11-2015

Ale ja sie z tym nie kłócę, ani nigdzie nie napisałem, że wcześniejsze Bondy są pod tym względem bardziej logiczne. Można na to przymykać oko (jak ja). Można tłumaczyć to sobie konwencją. Spoko. Ale nie zmienia to tego, że jakby się nad tym zastanowić to jest to głupi, naciągany i nielogicznie ryzykowny motyw w świecie przedstawionym, który go nie usprawiedliwia. I tak jak Ty i ja możemy to sobie podpisać pod konwencję, tak dla wielu forumowych "logic-lawyerów" normalnie, w przypadku innych filmów byłoby to słabe uzasadnienie dla takiego zagrania.

I nadal myślę, że pisząc "niekoniecznie najbardziej logiczne" troche bagatelizujesz poziom niepotrzebnego ryzyka  i konsekwencji jaki nosił za sobą ten plan.

Cytat:To chyba normalne dla tej konwencji, że robi się rzeczy fajne, a niekoniecznie najbardziej logiczne

Tą samą logikę można by podciągnąć pod niektóre z zagrywek w Skyfall. Plan Silvy może i był naciągany i niepotrzebnie skomplikowany, no ale przecież konwencja. Asekuracyjnie jeszcze raz powtórzę, że zgadzam się z tym, że Skyfall jest bardziej dziurawe od CR. Ta zagrywka z pokerem to miał być tylko przykład, który w sumie może i był z mojej strony niepotrzebny bo dyskusja zeszła w nieco inną stronę.

Odchodząc na razie od motywu Le Chifferowej gierki w karty, osobiście nie uważam po prostu by głupoty Skyfall były aż tak rażące na tle innych solidnych blockbusterów, by wytykać ten film jak jakieś straszliwe gówno, biorąc pod uwagę jak całościowo jest fajny . Są wystarczające by je wytknąć i obniżyć ocenę, bo one zdecydowanie tam są i sterczą, but come on.


RE: Spectre (2015) - Mierzwiak - 02-11-2015

(02-11-2015, 12:15)Proteus napisał(a): Po prostu jak czytam posty niektórych co do tego które elementy danego filmu są głupie, a które nie, to dziwię się, że ci sami ludzie nie czepiają się takich rzeczy jak przykład z CR, zwłaszcza biorąc pod uwagę to jak bezwzględnie logiczni są w innych przypadkach.
Film filmowi nierówny i to też ja, Gieferg czy ktokolwiek inny powtarzaliśmy pierdyliard razy - im film słabszy, tym większej ilości rzeczy się czepiamy, tym więcej w nim przeszkadza. Na to co napisałeś w kontekście Casino Royale nigdy nie zwróciłem uwagi. Serio, a film widziałem już chyba z 7 razy w tym ostatnio w minioną sobotę (10/10 podtrzymane i nic tego nie zmieni). Jest dla mnie tak znakomity, ma w sobie tyle dobra, że po prostu odwraca uwagę od drobnych głupot.


(02-11-2015, 12:15)Proteus napisał(a): I jakby co nie chciałem tym pokazać tego, że Skyfall jest bardziej logiczny od CR (nie jest). Ten cały motyw z kasynem to był jedynie przykład. Zdaję sobie sprawę, że całościowo Skyfall jest dużo bardziej dziurawy i konwencyjny od CR. Po prostu osobiście nie widzę by te głupotki na tle niektórych lubianych tutaj blockbusterów, były aż tak rażące by Skyfall pokazywać jako kompletne gówno jak niektórzy bardzo usilnie próbują robić od dłuższego czasu, i podejrzewam, że przynajmniej część z tych zarzutów bierze się pewnych założeń co do obranej przez film stylistyki.
To pogrubione było jasne od samego początku Uśmiech

Co do reszty, mi w Skyfall najbardziej przeszkadza kopiowanie Mrocznego Rycerza i... w sumie tyle z największych zarzutów, a że film stracił z kolejnymi seansami to już wina wielu rzeczy, które niekoniecznie łatwo nazwać.


RE: Spectre (2015) - Proteus - 02-11-2015

CR to też jeden z moich ulubionych filmów, te posty nie miały temu przeczyć jakby co, a przykład z kasynem nie miał być o tym, że film jest całościowo głupi czy scenariuszowo słaby.

Mogę kochać świetnie przedstawioną i emocjonującą fabułę, nawet jeżeli opiera się na idiotycznym pomyśle, który należy zignorować. Podobnie jak może spoko podobać mi się całościowo Skyfall, pomimo tego, że Mendes parokrotnie jedzie scenariuszowo i logicznie na skróty.


RE: Spectre (2015) - Mefisto - 02-11-2015

(02-11-2015, 03:05)Gieferg napisał(a): sporej części Moore'ów, obu Daltonów i dwóch ostatnich Brosnanów w ogóle nie obejrzałem bo miałem na to wywalone

To zamiast paplać może byś te Daltony w końcu obejrzał, żeby zobaczyć, że i wcześniej robiło się dojrzałe Bondy.


RE: Spectre (2015) - Gieferg - 02-11-2015

Kiedyś to rozważałem, obejrzałem zwiastuny i jakoś nie mogę się zmusić, ale może kiedyś, w końcu nie powinny być gorsze niż Skyfall, amirite?



Cytat:bo film jest tak dobry, że mogę przymknąć oko na tego rodzaju głupotkę i zawiesić niewiarę.

A Skyfall NIE JEST. Dla ciebie jest "całościowo fajny" dla mnie to nuda do wyrzygania, bez dobrej akcji, przyprawiona spora ilością idiotyzmów.
Nie jestem już nawet w stanie obejrzeć tego na raz, takie jest "fajne".
That simple.

Film, który się od początku do końca świetnie ogląda może sobie być głupi i nie mam z tym większego problemu. Armageddon, pierwsze Transformers, Man of Steel, nawet TDK, który ma u mnie 10/10 i nawet nie chce mi się zastanawiać nad tym, co tam nie ma sensu, bo za każdym razem ogląda mi się to świetnie.
Ale jesli film jest głupi a do tego mnie nudzi, to nie ma przebacz.

Piszę o tym tylko dlatego, że nie rozumiesz jak to możliwe, że w Skyfall przeszkadza wszystko, w CR nic, nie po to, żeby znowu przypominac jaka to chujowizna Oczko

Cytat:Na to co napisałeś w kontekście Casino Royale nigdy nie zwróciłem uwagi. Serio, a film widziałem już chyba z 7 razy

Słabo coś Uśmiech

PS. szanse, że jednak się nie wybiorę na Spectre wzrastają z każdym dniem.


RE: Spectre (2015) - Mefisto - 02-11-2015

(02-11-2015, 19:25)Gieferg napisał(a): Kiedyś to rozważałem, obejrzałem zwiastuny i jakoś nie mogę się zmusić, ale może kiedyś, w końcu nie powinny być gorsze niż Skyfall, amirite?

Daj szansę przynajmniej Licencji, bo to bez kitu bardziej kino sensacyjne, niż szpiegowskie, gdzie Bond się mści, a fabuła jest prosta i w sumie mega durnot pozbawiona (poza jedną sceną). Living Daylights jest już bardziej bondowskie, ale też raczej w typie Casino, niż Skyfall.