![]() |
|
Krótko o polskich filmach - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy polskie (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-polskie--13) +--- Wątek: Krótko o polskich filmach (/Thread-Kr%C3%B3tko-o-polskich-filmach--4004) |
RE: Krótko o polskich filmach - deymos - 29-10-2022 (27-10-2022, 23:22)nawrocki napisał(a): Ostatnia Wieczerza Dzięki za polecajkę, faktycznie całkiem niezły a nie tknąłbym tego po tym jego poprzednim koszmarku. Realizacyjnie bez zarzutu, jest jakiś tam klimat, a twist na koniec całkiem spoko choć zastanawiam się: ? RE: Krótko o polskich filmach - nawrocki - 29-10-2022 Bo tak było wygodniej scenarzystom. :) RE: Krótko o polskich filmach - deymos - 29-10-2022 Kurde, liczyłem na coś więcej :) Poza tym fragmentem całość całkiem fajnie się zazębia. Gdyby było jeszcze jakieś wiarygodne "przeoczenie", które wydarzenie ze spoilera niweluje, byłoby idealnie. Ale tak to naprawdę spoko. Akcent humorystyczny o którym piszesz mocno Dziecko Rosmary vibes. W ogóle miałem skojarzenia z Polańskim, bo i Dziewiąte Wrota było tu czuć. RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 29-10-2022 Deja vu - korzystam, póty jest dostępny na 35mm.online. O komedii mówi się, że opiera na cudzym nieszczęściu, najlepiej dotykającym antypatycznej osoby. Podobnie jest tutaj - Johnny Polack (znakomity Stuhr) to niezbyt dający się lubić osobnik i z rozbawieniem ogląda się jego zderzenie z absurdami Związku Sowieckiego. Trochę się oglądało jak jeden z niemych skeczy Benny'ego Hilla, gdzie bohater obrywa zasłużenie od bogów komedii. Do tego dochodzi feeria barwnych postaci, jak krzykliwa politruczka czy pechowy narzeczony. O ile nazwiska gangsterów to oczywiste suchary, tak sporo też mniej oczywistych nawiązań jak Pancernik Potiomkin (dobra, dobra! Spytaj przeciętnego milenialsa co bardziej kojarzy z kina). Realizacyjnie nieco przeciętnie, ale tragedii nie ma. Nieco drętwo wypada angielski naszych aktorów i momentami brzmiał jak dubbingi starych azjatyckich filmów, ale są na tyle utalentowani, że spokojnie można przymknąć oczy. 7,5/10 RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 30-10-2022 300 mil do nieba (1989) Ma w sobie ten chłodny klimat, który rzadko widuję w kinie nadwiślańskim. Trochę mnie zadziwia czemu tak miernie przebiegła kariera Dejczera po tak przyzwoitym debiucie, którego przy okazji polubiły zagraniczne festiwale. Wpierw gość podbija Gdańsk, Cannes, Europejską Akademię itd., by ćwierć wieku później stać trybikiem w maszynie TVN-u przy produkcji pewnego świątecznego tasiemca. Tyle przegrać ;) Z tego co się orientuję to film na faktach i zmienili jedynie kraj, do którego koniec końców trafiają chłopcy. Historia najnowsza pokazuje, że nie traci zbyt wiele na aktualności i Polacy nadal szukają lepszego chleba poza swą ojczyzną (jak chociażby mój ojciec, który od 2005 prowadził autobusy w UK, teraz jest tam mechanikiem). Zrealizowany przyzwoicie i z rzadką dbałością o detale, szczególnie jeśli mowa o przedstawienie szarego, nędznego zadupia. Robi wrażenie jaką przeciwwagą była te parę dekad temu Dania. Świetnie zagrany - dzieciaki grają bardzo naturalnie, a dochodzą chociażby świetne epizody Stroińskiego czy Bednarza. I chyba któryś z najmłodszych członków obsady ma podaną błędną datę urodzenia. Kama Kowalewska wygląda tu ewidentnie na starszą od Wojciecha Klaty, podczas gdy wg Internetu jest od niego niecały rok młodsza. 8/10 RE: Krótko o polskich filmach - Snappik - 30-10-2022 (27-09-2022, 09:23)Pelivaron napisał(a): Johnny Właściwie mogę się podpisać pod tą opinią. Naprawdę dobry film, który delikatnie zbacza momentami w ciąg scen, które niewiele wnoszą poza humorem. Co do krytyki instytucji kościelnych to Jaroszek jednak wali łopatą - wypominanie arcybiskupowi licznych posiadłości czy nadużywania alkoholu oraz soczyste "kurwa" w rozmowie telefonicznej nie jest specjalnie subtelne. Jednakże dobrze, że zamknięto ten wątek w małym epizodzie. No ale reszta? Reszta jest przynajmniej dobra. To jest właśnie typowy i potrzebny na takim paździerzowym rynku jak Polska feel-good movie, a nie kościółkowy ołtarzyk filmowy dla seniorów, który nadaje się na wtorkowy seans na TVP 1 o 20:10. Nakręcony energicznie (wstęp z kawałkiem Kukona jest miodzio jak cholera), zagrany więcej niż dobrze. Duet Trojan & Ogrodnik jest naprawdę mocny, a ten drugi stworzył po prostu idealną interpretację Kaczkowskiego. Można zarzucać Johnnemu, że jest wykalkulowany na tworzenie pewnych emocji (tam gdzie trzeba uronić łzę, ta łza się pojawia, tam gdzie trzeba zluzować historię humorem pojawia się jakiś gag lub tekst itd.) ale na dobrą sprawę ja to kupuję i wyszedłem z kina pod kilkoma względami oczarowany. 8/10 EDIT I kurła, właśnie doczytałem, że cover T.Love z końcówki filmu pt. "Bóg" zrobił Podsiadło. To chyba była jego ostatnia robota, która wiązała się z kościołem w Polsce xD RE: Krótko o polskich filmach - zombie001 - 30-10-2022 (30-10-2022, 18:07)Snappik napisał(a): I kurła, właśnie doczytałem, że cover T.Love z końcówki filmu pt. "Bóg" zrobił Podsiadło. To chyba była jego ostatnia robota, która wiązała się z kościołem w Polsce xD (29-10-2022, 21:59)Snappik napisał(a): Wystarczy być executive producerem przy filmie. Oh wait.... Z tego co czytałem Podsiadło był współproducentem Johnny'ego. :) Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka RE: Krótko o polskich filmach - Snappik - 30-10-2022 Serio? ;) Gośc właśnie zdobył szczyt hipokryzji i to tak lekko. Współprodukował i zaśpiewał w filmie o księdzu a miesiąc później ogłosił apostazję :> Czekam, aż Biedroń wyłoży hajs na produkcję dramatu o heteroseksualnej, białej rodzinie 2+4. RE: Krótko o polskich filmach - Dirk - 30-10-2022 Wręcz przeciwnie, o czym wyraźnie mówi w wywiadach. O ile sam kościół Posiadle nie pasuje (i wszechobecna w tej instytucji hipokryzja oraz inne grzechy i nieprawidłowości), o tyle doceniał sposób w jaki ksiądz Jan Kaczkowski żył w zgodzie z głoszonymi przez siebie hasłami (i w tym sensie był modelowym chrześcijaninem) . Nie ma tu żadnej hipokryzji. Ta byłaby, gdyby wspolprodukował film gloryfikujący Kościół, a później ogłosił apostazję. RE: Krótko o polskich filmach - Snappik - 30-10-2022 Tyle, że on wykonał apostazję czyli odwrót od wiary, a nie wyjście z KK. Czyli z tym "modelowym chrzścijaninem" to też tak średnio bym powiedział ;) Tak czy siak, gość ma perfekcyjny timing do promocji swojej płyty na kilka sposobów. RE: Krótko o polskich filmach - Dirk - 30-10-2022 Owszem, ale podkreśla, że on ma problem nie z wiarą, tylko z instytucją. A w produkcję filmu zaangażował się, bo Kaczkowski żył w zgodzie z wartościami, które powinien był reprezentować. A że oprócz tego Podsiadło piętnuje hipokryzję katolików (i generalnie hipokryzja w ogóle), to tylko lepiej. Dla mnie nie ma tu sprzecznosci. RE: Krótko o polskich filmach - Snappik - 30-10-2022 Dla mnie jego działanie - abstrahując że to pokazówka - to ucięcie głowy po szyję w momencie gdy boli cię ząb. Miał problem z KK? To mógł w niego naparzać lub zdystansować się jak Kaczkowski. W moim mniemaniu to taki kolejny wygodny katolik, ale na szczęście dzięki temu co zrobił jest mu lżej ;) RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 30-10-2022 (30-10-2022, 18:37)Snappik napisał(a): Serio? ;) Gośc właśnie zdobył szczyt hipokryzji i to tak lekko. Współprodukował i zaśpiewał w filmie o księdzu a miesiąc później ogłosił apostazję :> To się nazywa oddzielanie twórczości od własnych poglądów ;). RE: Krótko o polskich filmach - Dirk - 30-10-2022 Ale przecież naparza, na nowej płycie. A oprócz tego zamierza wystąpić z kościoła. A że jest znany i jego decyzja będzie szeroko komentowana (czego dowodzi chociażby ta dyskusja), to niektórych może skłoni do przemyśleń nad hipokryzją KK. A że przy okazji skorzysta na tym marketingowo - tym lepiej dla niego. Dał się już poznać jako wartościowy artysta (choć osobiście nie rozumiem jego fenomenu, ale go doceniam), więc niech mi się wiedzie. RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 10-11-2022 Sól ziemi czarnej - wczoraj był film o powstaniach śląskich, które może nie były w pełni udane jak wielkopolskie, ale korzyści zapewniło i bardziej zasługują na miano moralnego zwycięstwa niż inne zrywy. No, po kłamliwym Popiełuszce wreszcie oglądam coś faktycznie "akcyjnego". Od samego początku mamy działania Ślązaków w terenie i sporo się dzieje. I sporo też tu cichych scen i opowiadania obrazem, a dialogów to jest ledwie 1/4 filmu. Pewnie wzgląd tego że oglądanie z etnolektem śląskim mogło być męczące. A ślunska godka świetnie odwzorowana. Oczywiście domyślam się, że dialogi Englerta częściowo zmodyfikowano, by nie-Ślązak zrozumiał, co oni tam wygadują (na początku nie byłem w stanie zrozumieć co godo senior Basistów - grany przez rodowitego Ślązaka), a wzmaga wiarygodność bo Erwin jako wojskowy jest bardziej wykształcony, a reszta to chłopki-roztropki obruszające, jak ktoś określa ich "pan". No i film konsekwentnie używa śląskiego, a jedyna czysta polszczyzna to wstęp z narracją Goloubka i Olbrychski jako oficer z zewnątrz. W jednym artykule o jakości kopii polskich filmów czytałem, że film chwalono za koloryzm. Ja wiem, film w większości to ciemne i zlewające się barwy, a XX-wiecznie działania wojenne to z reguły mało kolorowa sceneria, a oglądałem w wersji odrestaurowanej. Bardziej soczyste były Lotna czy Agent nr. 1. Przyznam jednak, że w tym stwierdzeniu jest ziarnko prawdy, bo są ujęcia i zabiegi wybijające kolorystykę - jak na tle ciemnej ziemi soczyste żółte słonko, Gabriel ukrywający się czerwono-czarnych skałach wibrujące mundury krakowskiej artylerii czy świece otaczające trumnę Olbrychskiego. I co przyznam, to film jest ładnie skadrowany. Realizacyjnie nie da się do niczego przyczepić. No, może moment gdy Olbrychski ginie wyglądała jak z kreskówki z wujkiem Sknerusem. I parę śmierci wygląda jak PG-13. Też nie ma nadęcia i pozwolono na nieco luzu - np. gdy siedzący w okopach powstańcy i Szkopy próbują przywołać do siebie kurę, a jakiemuś palaczowi spod ławki kobita każe iść do powstania, bo co ludzie powiedzą :). Z kolei ojciec trochę z rezerwą podchodzi, by wszyscy synowie szli na pewną śmierć w powstaniu. Gabriel trochę sprawiał wrażenie opóźnionego w rozwoju i jest przerażony realiami wojny, a też w pełni kryształowy nie jest. Od razu zakochuje się w jakiejś niemej pielęgniarce (na szczęście w filmie nie wciska jakichś rozterek z romantyzmu) i wypija wino jakieś umierającej babuleńce. Mój ulubiony moment w filmie to, gdy Gabriel odkrywa teleskop (który dla niego prostego chłopaka z zadupia to jakaś technologia z kosmosu) i ogląda krajobrazy Śląska. Proszę więcej takich polskich filmów. I dobrze, że film o powstaniach śląskich powstał wtedy. Bo dzisiaj to byłaby nieznośna psychodrama z karykaturalnymi Niemcami, nadętą symboliką i jedną biedną akcją. A i aktorzy mówiliby czystą polszczyzną z kilkoma wtrętami śląskiego. 8/10 300 mil do nieba - na początek: Dobra, obligatoryjne nawiązanie do Bloku Ekipy za mną. Mam nieco problem. W dodatku film wpada w manierę w kina celebrującego tragiczne życie Polaków w paskudnych osiedlach - kina, którego nie trawię. Podobnie tutaj - najbardziej paskudna dziura, dzieci też niezbyt sympatyczne, jeszcze wszędzie złowieszcze urzędasy wyglądające jak ze Świata według Kiepskich. Ale to ujdzie, bo chłopcy rodzinę mają normalną i to też nie żadne patusy. Ale film z kolei chce zbytnio politykować. Zgaduję, że jak komuna upadła, to każdy się prześcigał się w jej zohydzaniu, często bardzo groteskowym. Mam wrażenie, belfer grany przez Bednarza to sama postać co z Ostatniego dzwonka - wredny komuch, który ma jawną ideologiczną kosę z uczniami. I nawet polski konsul knuje. Czy w sumie niepotrzebny wątek, że ojca wywalili z pracy za poglądy. Polska w latach 80. i tak była w dupie, a chłopcy - na losach których jest oparty film - właśnie pojechali za chlebem bez większych pobudek ideologicznych. Dalej, odniosłem wrażenie, że Jędrek i Elka mówią zbyt dojrzałym językiem - OK, mają pod górkę i chowają w niekomfortowych warunkach, ale i tak nie . Elka robi podsumowanie starego jak jakiś uczony psycholog i jak jego żona niż rodzona córka , a to są zwykłe dzieciaki z zapadłej dziury. I odniosłem wrażenie, że oglądam tylko pierwszą część filmu, bo tak naprawdę historia zaczęła się rozkręcać na dobre, a tempo było dobre. Ale, żeby nie było, że jedynie krytykuję, to dzieciaki naprawdę są tu dobre aktorsko. Ładnie sfilmowane i wszystko słychać. Dobrze, że w ostatnim czasie mnóstwo polskich filmów otrzymało renowację, bo kilkanaście lat wcześniej pewnie mój odbiór byłby sto razy gorszy. Zadziwia mnie, że oni faktycznie kręcili dół jadącego tira z chłopcami w środku. Świetnie ich ucharakteryzowano, gdy gnili w tym syfie ciężarówki. Ciekawiło mnie jak zrobią To też niezły zapis czasów - kontrast zapyziałej Polski i bogatej Danii, która w tym filmie wygląda jak obecna Polska (albo circa 2000s) - kurde, ale zrobiliśmy postęp. 7/10 RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 10-11-2022 (10-11-2022, 19:41)OGPUEE napisał(a): Dalej, odniosłem wrażenie, że Jędrek i Elka mówią zbyt dojrzałym językiem - OK, mają pod górkę i chowają w niekomfortowych warunkach, ale i tak nie . Elka robi podsumowanie starego jak jakiś uczony psycholog i jak jego żona niż rodzona córka , a to są zwykłe dzieciaki z zapadłej dziury. Heh. Całkowicie zapomniałem o tym wspomnieć, gdy pisałem swoją piłkę o tym filmie. Fakt, małolata mówiąca wprost tatusiowi kim jest bez zająknięcia się faktycznie z dupy. Ciekawe, że rzekomo niecały rok starszy Wojciech Klata dostał dialogi w bardziej zdziecinniałym języku. RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 11-11-2022 Piłsudski - dziś 11 listopada, w którym świętujący oddanie władzy japońsko-austriackiemu agentowi i idolowi Hitlera. I dlatego w krótkiej polskiej piłce film o nim. Ani razu nie widziałem Piłsuda - tylko w aktorzącego Szyca w nieprzekonywującej charakteryzacji. Zwłaszcza wąsy nie są wiernie odtworzone - nie zasłaniają ust (zresztą Piłsudski je nosił, by ukryć dwa wybite zęby przez rosyjskich sołdatów - o, można byłoby to zawrzeć w filmie). I dopiero w ostatniej scenie jak jedzie do Warszawy po stołek wygląda... w miarę... podobnie. W dodatku bardziej z castingiem przestrzelili jak się da - Borys Szyc za cholerę nie wygląda jak Ziuk i prezentuje się jak chłop z Galicji, a nie pomaga też, iż więcej scen jest, gdzie nosi pełny zarost. I bardziej w niektórych scenach z tym wysławianiem przypominał Wałęsę, a jednak Piłsudski miał trochę lepsze pochodzenie. I generalnie zachowuje się jak niezrównoważony nieokrzesaniec - normalnie bym pochwalił, bo temu zbrodniarzowi się przyda, ale twórcy chyba nie to mieli na myśli. I też Legiony Polskie nie lepsze – jakiś wojak wbija się z buta w jakąś chłopską chatę i szura do przerażonych chłopów, że nie chcą walczyć o niepodległość. Realizacyjnie poprawnie, ale to poziom telewizyjnej produkcji, a uczucie taniości wzmagają chłodne filtry. I szybciej nadaje do wstawek do dokumentu. Ale rozwaliły mnie plansze z napisami objaśniającymi pokrótce wydarzenia (zamiast je sensownie pokazać). Serio, początkowa narracja zamiast standardowego bloczku są zmontowane jak napisy początkowe, przez co omal nie przeoczyłem. Może daleko temu do tragicznej produkcji, ale niespecjalnie bym polecił i na pewno PRL zrobił jakiś lepszy film o Piłsudskim. 5/10 RE: Krótko o polskich filmach - Kwasiboromir - 12-11-2022 (11-11-2022, 23:48)OGPUEE napisał(a): Może daleko temu do tragicznej produkcji, ale niespecjalnie bym polecił i na pewno PRL zrobił jakiś lepszy film o Piłsudskim. Sprawdź "Zamach stanu" w reżyserii Ryszarda Filipskiego, gdzie dodatkowo gra Piłsudzkiego. Oglądałem dawno, ale utkwiło mi w głowie, że to całkiem niezła filmowa rekonstrukcja przebiegu zamachu majowego i procesu brzeskiego. Sam Piłsudzki przedstawiony zaś był dość krytycznie. RE: Krótko o polskich filmach - Lashly - 12-11-2022 Naturalnie, że krytycznie bo robiony za czasów PRL. Swoją drogą powstała niezła trylogia o IIRP. Polonia Restituta Śmierć Prezydenta Zamach Stanu W tym pierwszym Piłsudskiego grał Janusz Zakrzeński. 1920 oczywiście przemilczany. Kilku aktorów zagrało te same role w dwóch lub trzech filmach np. Rataja czy Witosa. To dziwny podgatunek kinowy w PRL. Patriotyczny ale poprawny politycznie robiony przez nacjo-komunistów. Większość z nich wyreżyserował Bohdan Poręba, który w filmie Katastrofa w Gibraltarze przedstawił koniec IIRP a potem nawet lekko napomknął o Katyniu w scenach ze Stalinem. RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 19-11-2022 Ewa chce spać (1957) Ale przeurocie filmidło. Niby naiwniutkie jak cholera, ale nie przestaje urzekać ani na moment. Chmielewski podobnie jak w późniejszym "Nie lubię poniedziałku" bawi się w komedię pomyłek i także tutaj wychodzi mu to cholernie sympatyczne. Już wstęp z makietą wieży zegarowej w roli głównej ma ten niepodrabialny dzisiaj baśniowy klimat. Kwiatkowska i Mikulski tworzą duecik niezwykle krzepiący organ podtrzymujący przy życiu. Aż dziwnie się widzi Klossa w bardziej ciapowatym i mniej sztywnniackim wydaniu. Tak naprawdę film przywłaszczają jednak drugi i trzeci plan - Ludwik Benoit jako zakapior muszący okazać dobre serducho, Roman Kłosowski jako ambitny nowicjusz w światku przestępczym, Zygmunt Zintel jako inspektor, przed którym wszystko musi być jak w zegarku, Stanisław Milski jako znerwicowany woźny... Oj, wymieniać by można. Nie wiem czy to końcowe łamanie czwartej ściany akurat pasowało, ale wyszło całkiem zabawnie. W skrócie - jedna z tych polskich produkcji, które dzisiaj nie powstałyby z takim wdziękiem. 8/10 |