Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótko o polskich filmach - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy polskie (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-polskie--13)
+--- Wątek: Krótko o polskich filmach (/Thread-Kr%C3%B3tko-o-polskich-filmach--4004)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 25-11-2022

Zabij to i wyjedź z tego miasta - oj. Oj. OJ. Forma animacji ratuje to w moich oczach, bo fabuła to ten typ kino, którego nie trawię - psychologicznie niewiadomo w sosie artystycznym co będące bardziej strumieniem świadomości twórcy. Zresztą przed seansem na Ale Kino była pogadanka z Wilczyńskim i potwierdzał moje przypuszczenie - miało to być rozliczenie z przeszłością. Można robić drinking game, gdy w każdym głosie pojawia się jakaś gruba ryba z polskiego przemysłu filmowego - Kondrat, Wajda, Olbrychski i tak można wymieniać. Sam styl Wilczyńskiego trochę przypomina ten Jana Kozy, więc raczej nie każdemu podpadnie - ale do historii i jej przedstawienia dobrze pasuje. Potem jest lepiej, gdy reżyser idzie w surrealizm jak np. kruki wyprowadzający ludzi na smyczy jak psy albo wspomniany Wajda jako podstarzały Kaczor Donald. Zdecydowanie nie moja bajka, ale można obejrzeć z ciekawości.

6/10


RE: Krótko o polskich filmach - slepy51 - 04-12-2022

Plan lekcji (2022) - Netflix i polskie kino kopane, kopiujące/oddające hołd filmikom z przełomu lat 80-tych/90-tych. Twórcy widać wychowali się na podobnych klasykach co ja, bo ewidentnie czuć tutaj echa znanych i lubianych obrazków, ale tych bardziej zapyziałych i mniej znanych też ("Showdown" na przykład). Jasne, główny aktor to nie żaden "polski Billy Blanks" i bić się nie umie, ale ma mimo wszystko jakaś tam ekranową charyzmę i nieźle sprawdza się w roli "nauczyciela" prowadzącego śledztwo i bijącego złoli, tym bardziej, że sceny walk jak na polskie kino są całkiem spoko pokombinowane, mają jakąś tam sensowną choreografię i są po bożemu nakręcone (ogólnie praca kamery i cała strona techniczna bardzo przyzwoita). Fabuła nie zaskakuje ale raczej nie taki był jej cel - miała być jazda na VHSowej nostalgii i tak też w sumie jest - świat filmowy z tym rzeczywistym wspólnego zbyt wiele nie ma, to bardziej taki love letter do tych wszystkich amerykańskich przedstawicieli kina kopanego, które swego czasu zalały wypożyczalnie VHS w Polsce. Jeśli miałbym się pokusić o jakąś ocenę to powiedziałbym, że całościowo jest to raczej przeciętne, ale i tak lepsze niż wszystko co wysrał z siebie taki choćby Patryk Vega. Ba, fajnie żeby nasi twórcy kręcili więcej podobnych obrazków to może w końcu nauczyliby się robić przyzwoite kino gatunkowe. Aha, "chwała Ukrainie" w jednej z ostatnich scen to niezły krindż :)


RE: Krótko o polskich filmach - nawrocki - 07-12-2022

(14-06-2022, 16:15)simek napisał(a): no mnie ogólnie część powojenna nie zachwyciła tak, jak przedwojenna, której mógłbym dać nawet dychę.

Dodam jeszcze, że scena zapoznania Lidki z Pawłem przy barze spokojnie załapałaby się do jakieś topki moich ulubionych scena. Absolutnie perfekcyjne dialogi, muzyka, no pyszna scena. Plus rozwala mnie to zamawianie paróweczek do wódeczki w eleganckim przybytku, do tego kelner podaje je po kilkunastu sekundach <3
W sumie mogę się podpisać. "Pożegnania" Hasa to świetny film, ale część przedwojenna jest zdecydowanie lepsza. Domyślam się, że swoista, hmm, niemrawość drugiej połowy była częściowo celowa, mająca działać na zasadzie kontrastu, co nie zmienia faktu, że jest po prostu słabsza i gorzej napisana.

Aktorstwo i realizacja oczywiście TOP. Plus znakomity drugi plan, w którym roi się od charakterystycznych postaci. No i ten "happy end" dzięki któremu, mam wrażenie, ten film w ogole został ówcześnie dopuszczony do dystrybucji.


RE: Krótko o polskich filmach - Dr Strangelove - 19-12-2022

Dopiero teraz zauważyłem przeglądając zapomniane działy forum to się muszę odnieść. Nie zgadzałem się w czerwcu to i nie zgodzę się w grudniu :D

Oczywiście nie ma sensu dyskutować z tym co się komuś podoba a co nie bo to walka z wiatrakami.

No więc druga część "Pożegnań" jest oczywiście inna. Czy niemrawa? No nie dla mnie. To raczej pierwsza część jest taka bardziej błaha bym powiedział. I gdyby cały film był taki to oczywiście byłby nadal bardzo dobry. Ale dzięki właśnie drugiej, wojennej części jest znakomity. Jakby nie ta zmiana dostalibyśmy bardzo dobry, ale jednak dość płytki film. Taką sobie historyjkę spotkania dwojga ludzi z dwóch różnych światów. Melancholijną, lekko odrealnioną (fenomenalne epizody gospodyni pensjonatu i Stępowskiego jako kelnera) opowiastkę. Z doskonałym aktorstwem i niesamowitymi scenami:
- Za pieska 30 zł
- Wykluczone!
- Piętnaście razem z kotem i zegarem.
- Nie, nie.
- To niech będzie pięć.
- Ale bez kota i zegara.
- Bez kota i zegara siedem

Natomiast dzięki drugiej części całość nabiera głębi. To już nie tylko jakieś tam pożegnania dwojga młodych ludzi ale przecież upadek całej klasy która przed wojną żyła sobie w swoim dostatnim, bezpiecznym świecie. Z jednej strony inteligencja, która gdzieś uciekła do Londynu, z drugiej arystokracja która dogorywa w swoich pałacykach, profesorowie handlujący zapałkami, którzy śmieją się gorzko, bo obok sędzia Sądu Najwyższego z łopata kopie rowy.
Plus kapitalny watek kamerdynera Feliksa, który po wielu latach wiernej służby wypowiada ją (Wypowiedziałem hrabinie Róży. Pan wypowiedział hrabinie?), żeby założyć swój interes. Tylko, że tu też ten tryumf będzie chwilowy, bo jak przyjdą Sowieci z naszymi polskimi komunistami, to mu szybciutko zlikwiduję ten interes. Nie będzie żadnej restauracji, handelku walutami, złotem...

No jasne, te części są różne, natomiast idealnie się uzupełniają.
Dla mnie bezapelacyjne 10/10 i jeden z najwybitniejszych filmów. Nie tylko polskich.

No i to co zawsze kocham w starych polskich filmach. Fenomenalna obsada, kapitalna gra aktorska. Choćby taka banalna scena jak Skarżanka zaciąga Janczara do knajpy na ćwiartkę bimbru. I te scena w tej podłej knajpce, bimber, kiełbasa, ten małomówny kelner. Magia kina :)

Trudno to porównywać z "Rękopisem" ze względu na skalę jednego i kameralność drugiego, ale to dwa najlepsze filmy Hasa.


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 20-12-2022

Prawo ojca - w końcu za mną kolejny sensancyjniak z Kondratem ratującym córkę przed złem. Tu już idzie w bardziej kino gatunkowe niż Nocne graffiti, które bardziej chciało być psychodramą. Momentami prawo ojca też idzie w tą stroną, ale więcej epy. Podoba mi się przesłanie mówiące, że zemsta jest dobra. W polskich produkcjach filmach/serialach/paradokumentach (także tych z zeszłego roku!) zawsze musi być "nie można odbierać życia/będę żył z tym do końca życia", a Kondrat wprost mówi że z bandytami nie powinno się szczypać. I gdy
I dość libertariańsko podchodzi do spraw - Michał wkurwia się jawnie, gdy policja leniwi się z przyjęciem zgłoszenia i zwymyśla grubasa w recepcji, a nawet w desperacji zabiera córkę ze szpitala słusznie obawiając się dalszych działań odrzutów z inscenizacji Magazynu kryminalnego 997. Ale też nie robi tego w kreskówkowo-groteskowy sposób - choć działania policji woła pomstę o nieba, to pani prokurator w miarę kompetentna (jako jedyna). Adwokat reprezentujący zbirów niespecjalnie ich lubi i z chęcią by ich udupił. Podobnie Marek Barbasiewicz, będący teściem jednego z nich. Film dość szybko przechodzi do sedna. 

Realizacyjnie raczej bez zarzutu - zaskakująco ładny kadr, jak odbija się feldze inny samochód. I też ładne kolory w dyskotece. Niestety podczas finałowej walki musieli dać najbardziej trzęsącą i niestabilną kamerę. Ja nie wiem, jak to jest że amatorski ZF Skurcz był w stanie nakręcić dobrze zainscenizowaną akcję, a nie mogą zrobić tego uznani twórcy po Filmówce? No i kto wpadł na pomysł, by jak Michał z córką przed finałową akcją, leci dość dramatyczna muzyka i jednocześnie jakieś techno? 

Aktorka grająca córkę Korda kiepska, podobnie jeden z zbirów (ten ubrany na czarno z nażelowanymi piórami - ale przynajmniej nadrabia prezencja). No i zaskoczyłem się widząc Łukasza Nowickiego w fryzurze na Backstreet Boy i polo kujona - wpierw sądziłem, że to ten z bródką i blizną na gębie.

7/10


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 30-12-2022

Danton - polscy reżyserzy powinni jednak częściej wyjeżdżać za granicę. Zaskoczyło mnie, że to głównie gadanie w gabinetach i akcja bardziej skupia się na kulisach. Robespierre ukazany jako srogi villain (choć Saint-Just jest jeszcze gorszy - w ogóle brawa dla Lindy) i kontrastujący przez to z dobrodusznym Dantonem, choć też nie jest taki jednoznaczny w ocenie. Choć to na podstawie sztuki to jednak Wajda nie zasłaniał brakiem budżetu jak przy Zemście (zresztą finansujący Francuzi nie kupiliby bzdur typu "bo to takia konwencyja") i nie szczędzono na dekoracje i odpowiednie syfne ulice, więc nie wygląda to jak kabaret. Wajda dobrze też odwzorował chujowe warunki ludzi w okresie rewolucji, co miał pewnie wpływ znajomości z autopsji komuny warszawskiej. Muzyka jak najbardziej jak ponura. Ale niestety widac mocno, że aktorzy są dubbingowani (Winkler chyba też to spotkało). I chyba tylko Kondrat przemawia własnym głosem po francusku. Swoją drogą, dziwne że jak dotarł do Polski, nie otrzymał polskiego dubbingu (wszak była część polskich aktorów), który za PRL-u był często obecny w innych gatunkach niż filmy dla dzieci/animacje, w tym gadatliwych dramatach. Shamar polubi film, bo polskie znaki są obecne w napisach końcowych i Bogusław jest pisany jako "Bogusław", a nie "Boguslaw". Końcówka z zgilotynowaniem Dantona i jego popleczników świetna i jak ktoś powie, że końcówka Katynia to jedyna dobra scena jak za dawnego Wajdy, to niech zostanie wyśmiany i obejrzy Dantona.

7,5/10


Bez końca - Kieślowski robi film o duchu, co obok prologu Krótkiego filmu o zabijaniu to jedyna namiastka horroru w jego wykonaniu. Szczególnie pierwsze ujęcia są piękne i żal mi, że Kieślowski swój talent reżyserki marnował na art-housowe snuje. A sam film solidny. Skojarzenia z Dekalogiem jak najbardziej słuszne, bo styl podobny, także przewijają występujący tam aktorzy, a fabuła mogłaby nadawać na któryś odcinek cyklu. Szczególne brawa się należą Szapołowskiej, która perfekcyjnie zagrała kobietę w żałobie. No i mimo wszystko też szacunek dla Kieśla, że przepchnął nieco fantastyki i zgrabnie połączył kino psychologiczne bez jakiegoś uczucia dyzonansu, bo mimo że zjawa pojawia ledwie na początku i sprawia wrażenie jako łamacz czwartej ściany, to jest mocno sugerowany jego obecność (wyczuwana przez ładnego psa) i wpływ na wydarzenia.

7,5/10


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 06-01-2023

Mój biegun (2013)

Hehe. Pamiętam, gdy w podstawówce było to obowiązkowe wyjście do kina z wychowawczynią i jakimś cudem udało mi się z niego wymigać. Ale to była dobra decyzja. Ten bezprecedensowy przypadek kiedy masz pod ręką ciekawy materiał wyjściowy, jednak na produkcję przekazujesz budżet starczący na odcinek "Na wspólnej" (ewidentnie większość hajsu poszła i tak na wymazanie Musiałowi nogi) i otaczasz ją samymi patałachami, które nigdy nie miały konkretnego doświadczenia w robieniu filmów.

Ale bez jaj - wszystko w tym filmie jest nie tak. Realizacja? Przecież widuję amatorskie etiudy studentów, które wyglądają niebo lepiej. Zdjęcia często jakby kręcone kamerą z wesela. Muzyka? Mam wrażenie, że reżyser po prostu losował w maszynie Totolotka, który z udostępnionych mu kawałków trafia do której sceny i jak trafiło, tak zostało. Młodsze dzeicko trafia na oddział, rodzice zrozpaczeni na korytarzu, a w tle - akordeon! Inne z wielu kwiatków - rodzina zawozi kulącego się z bólu Jaśka do szpitala, a w tle pogodna muzyczka z jakimiś chórkami. Za to scena gry w kosza z kumplami - muza bije dramatyczniej, jak u Hitchcocka. Aktorstwo? Topa i Walach coś tam próbują, ale nawet oni się snują jakby nie wiedzieli co mają zagrać. Musiał to miscast i kompletnie nie łapię zachwytów co niektórych nad tą rolą. W wielu scenach absolutnie nienaturalny. Reszta obsady (a szczególnie dzieci) szkoda gadać.

Jakby było mało - film kompletnie nie spełnia swej obietnicy zawartej w tytule, bo owej wyprawy Meli na biegun, która powinna być najciekawszą częścią scenariusza po prostu nie ma. Ot, film się urywa w byle momencie i rzucają na koniec paroma ujęciami z wyprawy. THE END. Okazuje się, że z całej tej historii ostał się jedynie jałowy TVN-owski dramat rodzinny o użeraniu się z szorstkim ojcem. Szkoda, że taka w miarę ciekawa postać jak Mela nie dostała godnej mu produkcji. Naprawdę mam duży szacunek do gościa za całokształt i liczę, że ktoś się opamięta i uczyni jego wyprawę co najmniej zjadliwym crowdpleaserem.

2/10


RE: Krótko o polskich filmach - Lashly - 06-01-2023

Czyli tak jak Broad Peak dobry materiał kiepskie wykonanie. Chociaż wolałbym już coś o jego największych wyprawach czyli pierwszym w historii zdobyciu obydwu biegunów bez zaopatrzenia w jednym roku. Zwłaszcza zdobycie bieguna północnego mogłoby być pokazane świetnie bo wraz z partnerem byli tam już na samym końcu sezonu, chyba najpóźniej w historii, i było to prawdziwe pole minowe bo pod sobą mieli ocean arktyczny, wokół topiący się lód i jeden moment i koniec. To był 1996 rok.
Rok później wziął udział w wielkim potrójnym wyścigu wraz z dwójką spośród największych polarników swoich czasów Borge Ouslandem i Ranulphem Fiennesem o zostanie pierwszą osobą, która przemierzy całą Antarktydę solo bez zaopatrzenia. Fiennes szybko odpadł a Kamiński prawie zginął, gdy stracił przytomność jak podczas próby latawca zarył głową o lód. Wyścig wygrał Ousland, co kilka lat temu "zapomniał" pewien Amerykanin, który ukończył o wiele krótszą i bezpieczniejszą podróż po udeptanej ścieżce i ogłosił swoje pierwszeństwo i niestety nabrał wielu ludzi. Był nawet u Rogana i Ted Talks by promować swoje manipulacje.

W każdym razie Kamiński źle zniósł porażkę mamy więc klasyczny motyw bohatera na dnie jakby w tej historii brakowało komuś dramaturgii. Nie jestem pewien czy była jakaś pojedyncza wyprawa, która go podniosła bo miał ich jeszcze trochę choćby z Leszkiem Cichym. Można to uprościć i przejść od razu do podróży z Janem Melą i film gotowy. Po prostu oparli go na złej osobie. Obaj przeszli ciężką drogę, ale u Kamińskiego nie widać tego na pierwszy rzut oka. I w tej mojej ulepszonej wersji zamiast jednej inspirującej historii mamy dwie i kina pełne uczniów zapędzanych przez nauczycieli.


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 06-01-2023

Dzięcioł - ło panie! Takiej jazdy się nie spodziewałem. Komedia widnieje jako gatunek? Widnieje. Główny bohater siedzi pod pantoflem żony-miłośniczki strzelania. I to matka się niepokoi, że jej małoletni syn nie robi typowo męskich rzeczy :). Ale potem rozpoczyna się absurd bez trzymanki, a pod koniec zarzuca takim oniryzmem, że bania mała. Ogólnie już początek pokazuje, co to może być - horrorowa muzyka na przemian z komediowym "ła ła ła" (ogólnie muzyka w całym jest jak nie z komedii) i slo-mo gołębie w mieszkaniu.

eee???/10


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 06-01-2023

(06-01-2023, 21:39)Lashly napisał(a): W każdym razie Kamiński źle zniósł porażkę mamy więc klasyczny motyw bohatera na dnie jakby w tej historii brakowało komuś dramaturgii.  Nie jestem pewien czy była jakaś pojedyncza wyprawa, która go podniosła bo miał ich jeszcze trochę choćby z Leszkiem Cichym. Można to uprościć i przejść od razu do podróży z Janem Melą i film gotowy. Po prostu oparli go na złej osobie. Obaj przeszli ciężką drogę, ale u Kamińskiego nie widać tego na pierwszy rzut oka. I w tej mojej ulepszonej wersji zamiast jednej inspirującej historii mamy dwie i kina pełne uczniów zapędzanych przez nauczycieli.

To jest myśl! Dać konkretnego scenarzystę oraz reżysera z łbem na karku (mój faworyt - Jan P. Matuszyński) i przekonać PISF do rzucenia workiem hajsu na zdjęcia na biegunie, no i mamy polskiego kandydata do Oscara. Zresztą zrobić lepszy film o Meli od syfu z Musiałem to bankowo żaden wyczyn :P


RE: Krótko o polskich filmach - łowca - 11-01-2023

Na twoim Miejscu - Czyli Polska zamiana ciał . Po raz pierwszy od dłuższego czasu nie czułem ciarek wstydu ze oglądam Polska komedie . Co ciekawe film jest przedstawiony właśnie jako komedia a to dramat najbardziej w tym filmie wybrzmienia ,w zasadzie mamy komedie ,romantyczna film ,dramat . Spodziewałem się naprawdę żenujących żartów z zamiana ciał a dostałem niezłe kino .


RE: Krótko o polskich filmach - simek - 16-01-2023

Hydrozagadka - rozczarowanie, bo po opiniach z Forum spodziewałem się petardy, a dostałem taki mocno nieskładny film z sympatycznymi przebłyskami. Miałem wrażenie, że produkcja była taka pół-amatorska, bo wykonanie pozostawia sporo do życzenia, przykładowo efekty specjalne, gdy As wzlatuje do góry, to puszczone od tyłu nagrania jak spada: gdyby to było nakręcone w 1950, to pomyślałbym, że ok, całkiem pomysłowo, ale w 1970 już kiepsko. Zazdroszczę widzom, którzy śmiali się przez cały seans, bo dla mnie śmieszne były tylko fragmenty, najlepszy to chyba ten z dróżnikiem kolejowym, ale jak dla mnie nie można opierać na tego typu humorze całego filmu. Całość zrobiona tak, jakby głównym celem było zrobienie filmu dziwnego, przykładowo te "napisy" początkowe: czy jest to dziwne, oryginalne? No jest jak najbardziej. Czy ma jakiś sens oprócz tego, że widz westchnie "hehe, ale dziwny pomysł!"? Dla mnie nie.
Sympatyczne filmidło, ale nie zostałem urzeczony, daję 6/10


RE: Krótko o polskich filmach - al_jarid - 16-01-2023

O kurde, to ten kultowy film, przez który nie udało mi się nigdy przebrnąć. Ale ostatnia próba była tak z dekadę temu, więc może jednak trzeba by się zebrać w sobie i to wreszcie odhaczyć.


RE: Krótko o polskich filmach - JohnnyCash - 16-01-2023

(16-01-2023, 14:27)simek napisał(a): Hydrozagadka - rozczarowanie, bo po opiniach z Forum spodziewałem się petardy, a dostałem taki mocno nieskładny film z sympatycznymi przebłyskami. Miałem wrażenie, że produkcja była taka pół-amatorska, bo wykonanie pozostawia sporo do życzenia, przykładowo efekty specjalne, gdy As wzlatuje do góry, to puszczone od tyłu nagrania jak spada: gdyby to było nakręcone w 1950, to pomyślałbym, że ok, całkiem pomysłowo, ale w 1970 już kiepsko. Zazdroszczę widzom, którzy śmiali się przez cały seans, bo dla mnie śmieszne były tylko fragmenty, najlepszy to chyba ten z dróżnikiem kolejowym, ale jak dla mnie nie można opierać na tego typu humorze całego filmu. Całość zrobiona tak, jakby głównym celem było zrobienie filmu dziwnego, przykładowo te "napisy" początkowe: czy jest to dziwne, oryginalne? No jest jak najbardziej. Czy ma jakiś sens oprócz tego, że widz westchnie "hehe, ale dziwny pomysł!"? Dla mnie nie.
Sympatyczne filmidło, ale nie zostałem urzeczony, daję 6/10

"Hydrozagadka" jest świadectwem tego, że Kondratiuk już wtedy rozumiał idee stojące za komiksem super hero. To film, który w zasadzie 1:1 jest adaptacją marvelowych zeszytów z superbohaterami, jakie powstawały podówczas. A osadzenie go w polskich realiach, z polskimi aktorami uwypukla te wszystkie idiotyzmy, które pokutują w gatunku do dziś, lecz ubrane w masę CGI i gwiazd kuszą,nęcą i tumanią.
Totalnie chciałbym zobaczyć coś podobnego dzisiaj, kiedy mamy już doświadczenia MCU, DCEU itp itd.

Za chwilę w PL ukazywać się zacznie kolekcja komiksowych ramotek - odżałuj 14,99 na pierwszego Spidermana a zobaczysz, że "Hydrozagadka" to film wręcz profetyczny i doskonale łapiący konwencję:)


RE: Krótko o polskich filmach - simek - 16-01-2023

Spoko, za łamanie konwencji podniosłem ocenę z 5 na 6, więc żeby nie było, że nie doceniam ;)


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 28-01-2023

PolandJa - film nawiązujący do Polski w tytule i o dziwo mało tvn-owskiej retoryki czy jechania po cebulandii. Przesłanie wykrzyczane przez Szyca wprost krzyczy, że ten kraj takim gównem nie jest i zawsze mogło być gorzej. Nacjonalistka (świetna Gąsiorowska) mówi wprost, że nie przeszkadzają jej muzułmańscy imigranci, dopóki pracują na polski budżet i nie fikają (a nawet poprawia swojego bardziej eleganckiego i uprzedzonego gacha). I jedyna scena ze skinami to jak sapają do gościa nie sprzątającego po psie. Więc tu propsy dla twórców, że nie idą na łatwiznę i tanie pouczanie, a stara się być bardziej uniwersalni. A mimo, że jednym z głównych bohaterów są Turcy prowadzący kebaba, to jeden z Turków z kebabowni mówi swemu koledze, żeby się zakochiwał w Polsce, bo to nie ich kultura (i potem ta daje mu kosza za bycie nachalnym)

A sam film średni. W narrację o kilkunastu historii to jednak trza umieć, a niektóre albo prowadzą donikąd (jak ta bumelanta i jego koleżanki) czy w sumie są zbędne (jak ta biznesmena i Grim Żulera). Komedii to też mało i jedyny takowy wątek to ten Gierszała (początek z wężem mnie zaskoczył, bo sądziłem że przejdzie w suchar). Raczej nie polecam, ale też nie odradzam.

5,5/10


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 02-02-2023

Milion za Laurę - rok 1971, ale mentalnie wciąż szalone lata 60. Klony Beatlesów, puchate fryzura, pekaesy, apaszki Freda. Jak cytuję Hannę-Barberę to film jest również pirackim live action remake'em misia Yogi, bo czechosłowacki niedźwiedź kradnie magnetofon (gdzie bezczelnie widać dublera w kostiumie). Ładne kolory, choć nie wiem na ile to kwestia przeżartej kopii filmowej. 

6/10


Panny z Wilka - 9,5 minuta udowadnia, że Panny z Wilka są w uniwersum Gwiezdnych Wojen, bo Olbrychski jest na tle dwóch słoneczek ;). Raczej nie widzę podstaw, żeby dawać nomkę do Oscara za najlepszy nieanglojęzyczny film. Ot, psychologiczny film osadzony w epoce jakich wiele wtedy było nad Wisłą. Ale podejrzewam, że w Polsce 1979 roku nie było lepszego kandydata. Olbrychski bardzo dobry, reżysersko również nieźle. I mimo to wciąż solidny Wajda.

7/10


RE: Krótko o polskich filmach - Qrszon - 03-02-2023

Chleb i sól (2022) - Yyy... Czy ja serio obejrzałem to "arcydzieło" i "absolutną świeżość w polskim kinie", jaką okrzyknęli jednogłośnie krytycy? Na Filmwebie mało kto odważył się wystawić ocenę poniżej 8-mki, choć z drugiej strony widząc wysokie noty u Popielcekiego, Korwin-Piotrowskiej czy szalonej feministki z Vogue'a już wtedy powinna mi się zapalić czerwona lampka ostrzegawcza. Ot, niby kino o konfliktach rasowych, ale przez większość jednak filmidło o niczym. Głównie zbiór randomowych scenek z lata na osiedlu, które pewnie krytycy w tych "ochach" i "achach" podpinają pod "zamierzony portret małomiasteczkowej polski". Jakiejkolwiek z nich by się nie wycięło czy nie zmieniłoby się kolejności, to różnicy bym nie stwierdził. Już nawet jako ten obraz konfliktów rasowych film jest bardziej płaski, niż powinien. Po prostu dresy mające wąty do pracowników budy z kebabem, a dlaczego? A bo tak! Nic tu odkrywczego w tym temacie z seansu nie wynika. I jak zwykle w kochanym polskim kinie - udźwiękowienie ssie i nie pozwala na zrozumienie połowy dialogów. Już podobno gdzieś reżyser usprawiedliwiał i się bronił, że to miało być celowym ruchem artystycznym. Sory, ale Tommy Wiseau tłumaczący Dougowi Walkerowi, że zdjęcia łyżek w ramkach miały drugie dno brzmiał równie wiarygodnie xD 4/10


RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 03-02-2023

(03-02-2023, 13:57)Qrszon napisał(a): Chleb i sól (2022) - Yyy... Czy ja serio obejrzałem to "arcydzieło" i "absolutną świeżość w polskim kinie", jaką okrzyknęli jednogłośnie krytycy?
Po prostu wystarczyło pokazać, że polski rasizm jest bubu (nawet jeśli zrozumienie problemu to poziom serialów paradokumentalnych, co jest częste przy tych pseudoarcydziełach*) i już krytycy z zachwytu mają mokro w majtach. Tak jak Prey chwalono za pokazanie osadników jako przykład na to jak europejski kolonializm niszczył amerykańską ziemię, mimo że  to też było przejaskrawiona propaganda, np. pozostawianie masowo oskórowanych bizonów to było dopiero w XIX wieku i to głównie, by podwkurwić Indian (a ci wcześniej bez żenady bestialsko zabijali bizony, które gniły jako strawa dla padlinożerców. I generalnie wykorzystywanie części ciała do maksimum to był tylko na tych terenach ubogich w zwierzynę), a pierwszy okres kolonizacji był relatywnie spokojny i wszystko się jebło w  XIX wieku.

Filmu nie widziałem, ale już wiem, że PolandJa lepiej ugryzła temat polskiej ksenofobii i to bez popadania w banały (a powody niechęci wobec pracowników kebabowni są dobrze zarysowane).


* O wilku mowa, bo obejrzałem:

Galerianki - wydawało mi się, że jest wątek o tym filmie. No, nic. To kolejne odkrywcze "arcydzieło", nad którym krytycy się spuszczali, a normalni ludzie pukali się w głowę. Zresztą widziałem etiudę na podst. tamtego i mi wystarczyło. Nie muszę mówić, że problem nieletniego kurestwa pokazany po łebkach i przejaskrawiony. I na pewno, że jest marginalny. Znaczy się nie twierdzę, że takich laluń nie ma, ale jakoś wtedy w Galaxy nie widziałem takich wypacykowanych laluń. Zwłaszcza, że wtedy chodziłem do liceum i najbardziej patusiarskim zachowaniem było palenie ukradkiem papierosów. Podobnie w gimnazjum, gdzie było więcej dresiarstwa, też były normalnie.

Oczywiście film to ukochany przez polskich twórców przedstawiania ułamka społeczeństwa jako normę. I kujon, w którym się kochał w głównej bohaterce, musi się zabić, bo szkoła ma z niego bekę (zwłaszcza, że ma poprawne umiejętności społeczne i ma nawet kolegów). Nawet biedująca rodzina głównej bohaterki musi być jakąś patolą. Aż dziwne, że płeć męska była ukazana relatywnie normalnie. I jak zobaczyłem tytułowe szlaufy to jakoś myślałem to kolejny przejaskrawiony stereotyp. Pokuszę się o stwierdzenie, że realistyczniej i bardziej ludzko ukazał no tego typu ludzi w Bloku Ekipie. I Walaszek przynajmniej nie udaje się, że jego twórczość to uświadomienie społeczeństwa o problemach trawiących ten kraj.

Teksty w większości memogenne - dżinsy za loda wszyscy znają, ale moim ulubieńcem to jest moment, gdy bohaterka jest w rozpaczy, bo kujon popełnił samobója i mówi do głównej galerianki: Jestem taka nieszczęśliwa, umrzyjmy razem! - lol, roftl i inne skróty. Nie mówiąc o oczywistych głupotach. Główna galerianka ma wąty, że inna laska uratowała ją przed pytaniem od wrednej belferki. Gruba nagle sapie się do głównej bohaterki, że odbija jej kumpelę. Czy jak jedna z galerianek myje se bobra przy dopiero co poznawanej koleżance z klasy. A potem jej ojciec obecny w szkole ją pobić na oczach dyrektorki XD (OK, pokazany był jako patus, ale nawet patusy mają jakieś instynkty samozachowawcze). Z koeli kujon na randkę przygotowuje dla swej lubej skrzydełka anioła. Kurde bele ziomuś, to poziom wczesnej podstawówki. I ten sam kujon zawierza w historię o dawaniu dupy przez jego lubą jednej z galerianek, z którą ewidentnie nie ma dobrej komitywy (i czemu Ala jak wybiega od tego oblecha, nie dryndnie do niego telefonem?).

Podczas seansu mocno mnie uderzyła jakość obrazu. Produkcja z roku 2009, a wygląda to jak z 2000 roku. Jedyna muzyka to jakiś bieda rap i przeróbka jakiejś znanej piosenki. Kiepska gra aktorska dziewczynek, irytujący głos głównej galerianki co w połączeniu kilometrowymi monologami bardziej podwkurwia. I znów bójka jest kręcona najbardziej trzęsącą kamerą, co pewnie reżyserka i jej podobni tłumaczyli gwałtownościa sceny i emocjami czy podobnym bulszitem.

1/10


RE: Krótko o polskich filmach - Kryst_007 - 05-02-2023

Ostatnio postanowiłem sobie do łagodnego Książęcego zapodać sobie dwie rodzime próby w kinie rozrywkowym. Oj, ciężko było.

Klątwa Doliny Węży (1987)

Film legenda - co tu dużo gadać, skoro powiedziano o tym dziele wszystko? Nasz PRL-owski Indiana Jones (Spielberg musiał zresztą z niego podpatrzyć wiadomy plot twist w czwartej części :))). Na tropie tytułowej Doliny wygasły Roman Wilhelmi jako eks-komando, Krzysztof Koldberger jako nerdowski profesorek i Ewa Sałacka w roli francuskiej piękności mówiąca 100-procentową polszczyzną.

Nie no, bekowe kino. Realizacja to poziom filmu licencjackiego studenta za pieniądze ze zrzutki.pl. Iście na łatwiznę przejawia się na każdym kroku. Najbardziej rozwala comando Stanisław Anioł bez większych problemów przedzierający się do indozezyjskiej świątyni i wykradający McGuffina (zabranie dziecku cukierka byłoby trudniejsze xD) czy Koldberger rozbrajający strażnika najbardziej dziecinnym sposobem, tylko po to by dostał po łbie od tyłu. Ujęcie gołej Sałackiej pod prysznicem z oczywistego powodu, z kolei wisienką na szczycie tego tortu jest design węża-giganta - tego się nie zapomina :)

3/10 z serduszkiem. Teraz czas na rzeźnię Mietczyńskiego :)


Milcząca gwiazda (1959)

Socrealistyczna ekranizacja Lema. Tu jeszcze większy problem, bo film się przy ograniczonych możliwościach traktuje prawie że śmiertelnie poważnie. Paskudnie się zestarzał i nie da się tego oglądać bez zgrzytania zębami. Niemcy i Polacy chcieli być jak Amerykany robiące te wszystkie "Zakazane planety" i porwali się z motyką na Słońce (czy raczej na Wenus)

Wiem, że to film sprzed 60 lat i powstały w rejonie, który zawsze obserwował plecy Hollywoodu. Podobnie jak do Doliny Węży podchodziłem do dzieła na dystans. Niestety tutaj nawet niezamierzonego funu nie doświadczyłem i z niecierpliwością wyczekiwałem napisu "koniec". Przez co najmniej połowę film jest śmiertelnie nudny i nasuwa się wniosek, że w przegadane sci-fi to jednak trzeba umieć. Poza badziewiastą scenografią i kostiumami (astronauci w tych kapturach wyglądają jak protoplasty Teletubisiów xD) najbardziej mnie rozjebało aktorstwo. Szczególnie Azjata odgrywający duszenie po rozdarciu skafandra. Nawet polski dubbing tego nie przysłoni xD Z plusów to klimatyczne sceny na Wenus i muzyka, ale na tym koniec. Lem chyba sam najlepiej podsumował tą kaszanę, której nie da się traktować inaczej niż jako ciekawostki - dno dna.

3/10 bez serduszka