![]() |
|
Z archiwum X - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Seriale (https://forumkmf.pl/Forum-Seriale--22) +--- Wątek: Z archiwum X (/Thread-Z-archiwum-X--41) |
RE: Z archiwum X - michax - 24-08-2021 (23-08-2021, 18:10)first-pepe napisał(a): Z kolei tak chwalony Post-Modern Prometheus, to potwierdzenie mojego wcześniejszego zdania, że serial częściej zjada swój własny ogon (z czego twórcy chyba byli świadomi, kiedy Scully trzasnęła sobie tatuaż Uroborosa), niż proponuje samego siebie w pełnej krasie. Odcinek pozbawiony treści, trawestacja powieści Shelley i jakieś nieudolne wstawki z komiksowymi nerdami. Truskawką na torcie był żenujący, końcowy taniec potworka z Cher. Rozumiem że PMP może się nie podobać, choć mnie za pierwszym razem nie tyle nie podobał się, co nie wiedziałem co o Prometeuszu mam myśleć, ale nie rozumiem jak ostatnia scena może się nie podobać. I nie chodzi mi tylko o ten moment z M i S, ale chodzi mi o całą końcówkę, od dialogu Muldera - chcemy porozmawiać z autorem - przez scenę z tupaniem nogą w samochodzie do ostatniego ujęcia, to jest po prostu idealne zakończenie, tutaj wszystko perfekcyjnie działa. A nawet ci fani, którzy nie cierpią odcinka uważają ostatnią scenę za genialną. A nie cierpią Prometeusza (niektórzy) fani głównie przez to, że jak podejdzie się do odcinka realistycznie, nie potraktuje się go jak baśni, to wyjdzie że to epizod o gwałcicielu. Ale ciekawe że nikt nie czepia sie Gilligana, który napisał (też znakomity) odcinek Small Potatoes o facecie z ogonem, który zamienia się w różne osoby, np. Luke'a Skywalkera i ma milion dzieci, więc dosłownie można podsumować, że to też jest odcinek o gwałcicielu. Przeciwnicy odcinka Cartera i osoby, które PMP uwielbiają uważają ostatnią scenę z M i S na koncercie Cher za jedną z najlepszych w całym serialu. Pamiętam, że gdy oglądałem odcinek wieki temu w TVP 2 i nie wiedziałem jak odcinek mam ocenić, to akurat do końcówki nie miałem żadnych uwag, nawet za pierwszym razem jak ją widziałem. Ale nawet bez sceny tańca to jest wyjątkowy odcinek. W finale odcinka ręce same składają się do oklasków. Ta scena to jedna z tych, którą oglądałem tyle razy, że mi kaseta padła, ta scena to jest esencja XF i kult nad kulty. Nie dziwię się, że po obejrzeniu odcinka Cher żałowała, że jednak nie zgodziła się w nim wystąpić. Realizacja jest super (reżyseria, zdięcia, muzyka Snowa, inspirowana twórczością Elfmana z filmów Burtona), doskonałe dialogi, genialne postacie jak Doktor Polidori czy ta starsza pani od której cała historia się zaczyna. No i też to jeden z tych odcinków w którym się Scully śmieje, jak w tej ostatniej scenie. A co do Anderson właśnie to Carter przyznał w komentarzu do odcinka, że to jak go nakręcono, czyli filmowane pod dziwnym kątem i czarno-białe zdjęcia podkreślają urodę Gillian Anderson. No i coś w tym jest bo czarno biała Scully wygląda (jeszcze bardziej) zjawiskowo. Najlepsze, że moja mama nie cierpi komediowych odcinków (też tych dobrych), luźnych, ale akurat Prometeusz to jest ten (dosłownie) jeden wyjątek, którym się zachwyciła od pierwszego seansu. Za to ja miałem z nim problem po emisji w TVP 2. Pamiętam też że na dole ekranu przewijał się napis - odcinek jest w wersji czarno-białej, proszę nie regulować odbiorników - czy jakoś tak. Do dzisiaj moja mama pamięta PMP, nawet nie wiem ile razy go powtarzała. PMP nawiązuje do wielu dzieł popkultury, nie tylko Frankensteina, ale też do jednego z najlepszych i moich ulubionych filmów Lyncha czyli Człowieka słonia. Ale nie będę się rozpisywał, bo wszystko co mógłbym napisać oddaje ta recenzja https://film.org.pl/a/z-archiwum-x-the-post-modern-prometheus-74215 Zgadzam się też z wnioskami tej recenzji, nawet jak autor (mój ulubiony recenzent - fan seriali Chrisa Cartera, zgadzam się z nim prawie we wszystkim co do seriali Cartera) nie ocenia tak wysoko odcinka jak inni, ale rozumie i docenia popularność odcinka Cartera, który jest lubianym epizodem, nie tylko wśród fanów, krytyków, dziennikarzy, ale też ekipa go ceni. Duchovny uważa, że PMP ma idealne zakończenie, to powinna być ostatnia scena serialu wg aktora (nie dziwi mnie to, jak aktor jest romantyczny, zwłaszcza jak się ma w pamięci sceny z M i S z jego odcinka Unnatural z 6 serii). A dla Cartera to bardzo osobisty epizod (od 5 serii do 7 serii, oprócz mytharców, reżyserował tylko oryginalne i dziwne epizody) i ulubiony showrunnera, co wcale mnie nie dziwi. https://them0vieblog.com/2015/05/20/the-x-files-the-post-modern-prometheus-review/ RE: Z archiwum X - first-pepe - 24-08-2021 Zabawa konwencją pojawia się tam, gdzie brak jest pomysłów. Gdyby jeszcze za tym szła jakaś treść, to spoko, wtedy jestem za. W Prometeuszu nie ma treści, jest pretekstowa, nie wiąże emocjonalnie, a oglądając cały czas się zastanawiałem, czemu ma służyć czarno-biały obraz, chyba tylko samej zabawie dla zabawy. Żeby nie było - mnie w x-files interesuje tylko klimat x-files, chcę ciekawej, intrygującej tajemnicy do rozwiązania, mrocznego nastroju, lasów Vancouver, epy i latarek. To zbudowało ten serial w pierwszych trzech sezonach, w kolejnych jest na razie tego jak na lekarstwo. Small Potatoes było beznadziejne, nie zreflektowałem, że napisał to Gilligan, shame on him. RE: Z archiwum X - michax - 26-08-2021 (24-08-2021, 12:34)first-pepe napisał(a): Zabawa konwencją pojawia się tam, gdzie brak jest pomysłów. Gdyby jeszcze za tym szła jakaś treść, to spoko, wtedy jestem za. W Prometeuszu nie ma treści, jest pretekstowa, nie wiąże emocjonalnie, a oglądając cały czas się zastanawiałem, czemu ma służyć czarno-biały obraz, chyba tylko samej zabawie dla zabawy. To od 6 i 7 serii totalnie się odbijesz, jeszcze bardziej jak od 5 serii, jeśli uważasz odcinki mroczne, ponure, takie jakie dominowały w sezonach 1-3 za jedyny słuszny klimat xf, bo tam jest jeszcze więcej luźnych i dziwnych odcinków (w 6 serii 11 odcinków jak pamiętam na 22, a w 7 sezonie 8 na 22, piszę o samych komediowych, bo też są dziwne pojechane odcinki, które komediami nie są jak Amor Fati). 7 i 6 sezon ogląda się jak serial komediowy. Choć Detour z 5 to też odcinek luźniejszy a podobał Ci się. A najbardziej mrocznym sezonem jest czwarty, obok pierwszego i ósmego, więc powinien Ci się podobać. Choć w 3 sezonie luźnych odcinków już było kilka. To w 2 serii zaczęli od Humbuga, który tak sie spodobał wszystkim (dziennikarzom, krytykom, fanom, ekipie) że od 3 serii zaczęli wchodzić coraz bardziej w komediowe klimaty i luźniejsze odcinki, nie tak ciężkie jak wcześniej, czyli DPO, Clyde Bruckman's Final Repose (pierwsza moja 10), War of the Coprophages, Syzygy, Jose Chung's From Outer Space, Quagmire. W 4 serii tylko zrobili SP Gilligana, a tak to sam mrok i ponury klimat. Moim zdaniem gdyby przez 11 sezonów i 2 filmy był taki klimat jak w 1 i 2 serii to serial by tyle nie leciał i stracił by widzów, co oczywiście nastąpiło, ale nie przy sezonach 3-7, gdzie na najwięcej scenarzyści i reżyserzy pozwalali sobie w zabawie formą i treścią. Najlepiej to widać po serialu Millennium, który w 1 serii można podsumować, że co odcinek to dostawałem psychola tygodnia. Są odcinki inne w 1 serii, nie o mordercach, psycholach, pedofilach, ale można je policzyć na palcach jednej reki. No i te pamiętam, a reszta odcinków z 1 serii zlała mi się w jedno, mimo tego, że uważam każdy odcinek MM z 1 serii za przynajmniej dobry, a całościowo 1 sezon za rewelacyjny. XF to jest wielki gar, gdzie co sezon dokładano nowe składniki (komedia, eksperyment) i dzięki temu serial tak długo trwał, bo się ciągle zmieniał. Dzięki temu że każdy z sezonów jest inny, to wyróżniają się sezony, a nie zlewają się w jedno, tak jak 1 sezon MM, bo co tydzień dostawało się to samo i serial widzów zmęczył. W drugiej serii trochę klimat się zmienił i zrobiło się jeszcze lepiej, bo po 1 serii świetnej powstał genialny 2 sezon MM Ale ja ogólnie lubię jak seriale eksperymentują, bawią się formą i treścią, zwłaszcza tak długie, dlatego też uwielbiam Buffy (nie oglądałem Supernatural ale wiem jak dużo eksperymentowali, więc kiedyś nadrobię). Na pewno XF tyle by nie trwało gdyby był mroczny klimat jak w 1 i 2 serii (nie licząc Humbuga), bo widzowie by się odwrócili, co najlepiej pokazuje właśnie przykład MM, ja szybko, mimo dobrego poziomu w 1 i 2 serii, serial tracił widzów. Nie mam nic przeciwko mrocznemu klimatowi, tajemnicy w XF, a nawet uwielbiam, inaczej bym serialu nie zaczął oglądać w 1996 roku (a MM nie uważał za równie dobry a miejscami lepszy serial od XF), ale nie można powiedzieć, że odcinki komediowe nie mają klimatu. Mytharcowe mają swój klimat, standalony inny klimat, komediowe inny klimat, ale to wszystko razem tworzy klimat XF. Dzięki temu jak serial jest (był) pojemny, jak wiele do tego gara można było wrzucić, na ile Carter pozwalał swojej ekipie, to każdy fan znajdzie coś dla siebie. Dla części fanów, tak jak dla Ciebie najważniejszy i jedyny słuszny element XF to tajemnica, mroczny klimat, dla innych to odcinki komediowe, eksperymentalne, dla innych mytharcy, a reszta oglądała dla M i S. Dlatego jak to pojemny był serial trudno wybrać najlepsze odcinki xf nowym widzom. Bo xf z której grupy odcinków wybrać, ze standalonów, z komedii? Przecież dla każdego xfana co innego oznacza dobre archiwum x. Sam spotkałem się z taką sytuacją, gdy znajomy chciał obejrzeć najlepsze odcinki. No i poleciłem mu różne listy najlepszych odcinków, a że pierwsze miejsca to np. Bad Blood, PMP, Triangle to się zdziwił, bo oczekiwał mrocznego serialu a dostał coś luźnego. Więc już teraz nie popełniam takiego błędu, tylko pytam, jakie xf interesuje potencjalnego widza, bo XF to kilka seriali w jednym, jest to serial Cartera, Darina Morgana, Glena Morgana i Jamesa Wonga, Gilligana, Shibana. A nawet już nie pytam, czy chodzi o odcinki komediowe, eksperymentalne, mytharcy, mroczne standalony, tylko po prostu z każdego xfilowego kosza daję listę najlepszych (i najgorszych też by zobaczył jakie serial miał wady), by nowy widz wiedział, jak to pojemny był serial, jak różnorodny co się zawsze chwali (nawet jak nie zawsze oryginalność szła z poziomem, bo też takie są odcinki). Przez to jak to pojemny serial był, to dzięki temu ma tylu fanów, bo dla każdego fana dobre XF oznacza co innego. Ilu fanów, tyle opinii. Dlatego część widzów uważa za najlepsze eksperymentalne i komediowe (nie dziwota, że okupują pierwsze miejsca na listach najlepszych odcinków), inni mytharcy, a reszta standalony mroczne. A ja łączę w sobie wszystkie te elementy, bo nie ma dla mnie znaczenia, czy odcinek luźny, komediowy, mroczny, eksperymentalny, tylko ważne żeby był dobry. Dzięki temu jak to różne sezony były to oglądało się co tydzień z niewiedzą co teraz dostanę, czy standalone mroczny, czy komedię, czy spiski i ufo. I to jest największy plus XF, jak serial był elastyczny, jak wiele gatunków można było do niego wrzucić i działało (w 7 serii to nawet był odcinek który jest dramatem obyczajowym, nie ma nic wspólnego ze zjawiskami paranormalnymi). Szanuję XF też za to jak wiele dowiadywaliśmy się o M i S, to jak rozbudowywane to były postacie, ile o nich się dowiadywaliśmy, dzięki temu oglądalo się XF, nie jak kolejny serial o stróżach prawa, o których nie wiemy nic, tylko o stróżach prawa, których znamy wady i zalety, mają rozbudowane wątki psychologiczno obyczajowe. No i dzięki temu ogląda się XF nie jak kolejny serial SF/horror, procedural wymieszany z mitologią, ale jak serial o bliskich widzom ludziom (mimo tego, że mają od twórców zapewnioną nieśmiertelność). RE: Z archiwum X - first-pepe - 23-09-2021 Druga część piątego sezonu (od odcinka numer 13 dokładnie) wraca na stare, dobre tory z sezonów 1-3, dowalając sążniście do pieca chyba najlepszym odcinkiem całego serialu, czyli Folie e deux. Trochę tu matrixowego motywu ujrzenia pod powierzchnią rzeczywistości innego świata, trochę grozy jak u Freddy'ego Kruegera, trochę monster movie, ale ogólnie rewelacyjnie rozegrany, z nieoczywistą fabułą, zasługujący zdecydowanie na pełen metraż. Chapeau bas dla Vince'a Gilligana za ten odcinek, a dodatkowo świetny casting z przepiękną Cynthią Preston na drugim planie. ![]() Pine Bluff Variant także wyśmienity, ale nie idealny, pomysł zmarnowany przez zbyt krótki czas trwania i fatalną grę dramatyczną Duchovnego. Odcinki mityczne Pacjent X oraz Czerwony i czarny przywracają z kolei serial na właściwe tory kosmicznej konspiracji, dużo dynamiki, konspiry i bez zbędnego smęcenia buły. Podsumowując, do odcinka 12 to był obraz nędzy i rozpaczy, ale nagle ktoś pstryknął właściwy przełącznik, i poziom drastycznie wzrósł. RE: Z archiwum X - michax - 27-09-2021 (23-09-2021, 21:36)first-pepe napisał(a): Druga część piątego sezonu (od odcinka numer 13 dokładnie) wraca na stare, dobre tory z sezonów 1-3, dowalając sążniście do pieca chyba najlepszym odcinkiem całego serialu, czyli Folie e deux. Chapeau bas dla Vince'a Gilligana za ten odcinek, a dodatkowo świetny casting z przepiękną Cynthią Preston na drugim planie. Mógłbym napisać jak się bardzo nie zgadzam co do oceny pierwszej połowy 5 sezonu, że cały sezon jest rewelacyjny, że poziom serii całej wyrównany, poza kilkoma wpadkami jak Travellers z drugiej połówki właśnie, jedyny któremu dałem 1/10, ale tylko bym się powtarzał. Więc wolę napisać o tym, że jak słyszę lub czytam 5 sezon, najlepszy odcinek serialu, napisany przez Gilligana, to każdy x-fan Ci odpowie Bad Blood. Ja też uważam BB za świetny odcinek i słusznie zajmuje pierwsze miejsce na (bardzo) wielu listach najlepszych z najlepszych, ale są inne odcinki Gilligana, które cenię tak samo jak epizod z wampirami, czyli wspomniany przez Ciebie rewelacyjny Folie a Deux, a nawet są odcinki Gilligana, które wyżej stawiam od BB i FaD, takie jak Je Souhaite z 7 serii. RE: Z archiwum X - shamar - 27-09-2021 Ja tam najbardziej lubię mitologiczne i mroczne. Komediowe mnie żenują. RE: Z archiwum X - first-pepe - 29-09-2021 Odcinki komediowe, czy sentymentalne wchodzą często w cringe. W szóstym sezonie po świetnych dwóch pierwszych odcinkach (Drive wymiata, chociaż moja pannica, specjalistka od dźwięku twierdzi, że zaprezentowana w tym odcinku podwalina naukowa nie trzyma się kupy), nastąpił żenujący Triangle i poziom cringe'u wywaliło ponad skalę, więc pora na małą przerwę od X-files. Bad blood było zabawne, ale nic ponadto, nic się w tym odcinku nie działo. RE: Z archiwum X - michax - 04-10-2021 A mogłem się założyć o coś, bo pisałem wcześniej, że się odbijesz. Byłem pewien, bo nie podobają Ci się te dobre komediowe odcinki (słabe też są), cenione też przez krytyków, a Triangle to chyba nie ma osoby, która by go nie doceniła, choćby za genialną robotę reżyserską, udawane długie ujęcie (polecam materiał zza kulis jak kręcili scenę w budynku FBI z wkurzoną Scully), zabawę formą (scena z dwiema Scully i ogólnie sceny z Daną z 1939 roku, scena gonitwy Scully po budynku FBI), świetne dialogi, doskonałą muzyke Snowa (plus kawałek z 1941 Spielberga). Chyba lepiej będzie dla Ciebie jak ominiesz Dreamland 1, Dreamland 2, Terms of Endearment, Rain King (jestem ciekaw jak ocenisz Rain King, który jest komedią romantyczną w świecie xf, ale nawet ja, który podchodzi do seriali jak się bawią formą i treścią z otwartą głową, uwielbiam seriale takie długie za takie zmiany, nawet jak nie zawsze taka zabawa się udaje, ale nie wiem co mam o nim sądzić mimo tego, że jest kilka kultowych scen i dialogów), How the Ghosts Stole Christmas, Arcadia, Agua Mala, Monday, Milagro (poważny, ale też eksperyment, nietypowy odcinek, więc też Ci pewnie nie podejdzie), Unnatural, Three of a Kind, Field Trip i obejrzysz tylko S.R 819 , Tithonus, Two Fathers, One Son, Alpha, Trevor, Biogenesis, czyli odcinki bliższe sezonom 1-5, bo reszta to są komedie i eksperymenty , a nawet jak standalony, to z dużo większą dawką humoru, jak wcześniej czyli nastąpiła całkowita zmiana klimatu serialu. A dodatkowo jak wcześniej to był serial o sprawach prowadzonych przez agentów FBI, to od filmu kinowego, który jest wprowadzeniem do serii szóstej , a dokładnie mam na myśli scenę na korytarzu z pszczołą w FtF, która wyprowadza relacje M i S na pierwszy plan, czyli od 6 serii to jest serial nie o Archiwum X, ale o M i S, tym co ich łączy i dzieli. W 6 serii na palcach jednej ręki można policzyć odcinki, w których w jakiś tam sposób nie poruszają wątku relacji agentów. Pierwsza połowa 6 serii powinna mieć tytuł - Mulder i Scully są na wakacjach, mają gdzieś Archiwum X z którego ich wywalono, bo są zajęci sobą. Mam złą wiadomość dla Ciebie, że lepiej nie będzie, czytaj w siódmym sezonie dominuje też klimat lekki i komediowy (no może dwa, 3 odcinki mniej). Po prostu 6 i 7 sezon to jest serial komediowy z elementami ponurego klimatu, który kiedyś dominował. Więc albo się trzeba z tym pogodzić, zaakceptować i dobrze bawić, albo przeżywać katusze w każdym odcinku. Dopiero w ósmej serii serial powróci do mrocznych klimatów, ale i tak relacje M i S będą ważniejsze od spraw jakie prowadzą, nawet jak Duchovny ograniczy swoją rolę, i tak do 11 serii (plus drugi film, w którym głównym wątkiem, tak, zgadłeś, też są relacje M i S). W takich momentach przypomina mi się moja mama oglądająca lata temu 6 i 7 sezon w TVP 2 i narzekająca w (prawie) każdy tydzień, że ten klimat xf to nie archiwum x, co po latach zrozumiałem jak pisałem już skąd taki odbiór. Więc nie dziwię się, że po latach wyparła sezony 6 i 7 z pamięci, że w 6 serii było około 11 komediowych na 22 odcinków, pamięta że był jeden komediowy, bo tylko jeden komediowy jej się podobał, czyli właśnie Triangle, ale skoro jej nie podeszły 6 i 7 to zapomniała o ich istnieniu. A ja uważałem i uważam jak ta grupa fanów, która się nie odbiła od 6 i 7 serii za sezony jedne z najlepszych właśnie przez to jak są inne od reszty, za tą eksperymentalność i całkowitą wolność twórczą, na wszystko pozwalał Carter ekipie, ale też rozumiem tych x-fanów, którzy w czasie 6 serii odpuścili serial. Mało się o tym mówi, ale to właśnie w 6 serii część xfanów odeszła od serialu, 6 sezon podzielił mocno widzów, ale też krytyków i dziennikarzy tą zmianą klimatu. W 8 serii też tak się stało, z innych powodów, ale mało kto pamięta o tym, że pierwszy raz serial podzielił widzów nie w sezonie z Doggettem, ale w sezonie szóstym, jeszcze z M i S. W sumie to mi Ciebie szkoda. Przyznam, że mnie by dawno cierpliwość się skończyła, gdyby tak mi serial nie podchodził, bo to pokazuje że nie trafia w Twój gust, skoro mało, który odcinek (mówię o tych dobrych) do Ciebie trafia. RE: Z archiwum X - Mental - 04-10-2021 Pamiętacie? Odcinek specjalny o kulisach powstawania serialu, wyemitowany na "Dwójce" w końcówce lat 90. XX wieku. Łezka się kręci. RE: Z archiwum X - first-pepe - 05-10-2021 MichaX, widać że jesteś maniakalnym fanbojem serialu, trochę mi Ciebie szkoda ;) A tak serio, to oglądam, bo sam jestem fanem serialu, tylko krytycznym i zwyczajnie nie podoba mi się, że serial zjada swój własny ogon, jak ten Uroboros, którego sobie Scully wytatuowała w czwartym sezonie, który to wątek już się nie pojawił ponownie, czyżby to była autoironia ze strony twórców serialu? Dreamlandy nie były takie złe, tylko tutaj nie było potrzeby robić aż dwóch odcinków, gdzie wcześniej były odcinki zasługujące na więcej czasu (jak genialny Folie e Deux, Pine Bluff Variant). Rain King był diabolicznie żenujący, jak z jakiejś mormońskiej produkcji Hallmarku. Dlaczego dalej oglądam? Bo śledzimy wątek mitologiczny, a i zdarzają się po drodze takie perełki jak Drive, czy Folie e Deux. RE: Z archiwum X - Mental - 05-10-2021 first-pepe napisał(a):dowalając sążniście do pieca chyba najlepszym odcinkiem całego serialu, czyli Folie e deux. Pełna zgoda. Ten ep to mistrzostwo świata. RE: Z archiwum X - michax - 06-10-2021 First-Pepe z tatuażem to też jest nawiązanie do Millennium, innego serialu Cartera, który akurat leciał w tym czasie co Never Again z gościnnym występem Jodie Foster. A Dreamland to właśnie jest ten jeden z tych odcinków, który uważam za minimalnie słabszy od innych epizodów Gilligana też dlatego, bo to jest w sumie powtórka ze Small Potatoes Gilligana, ale SP o wiele lepszy. Dobrze że ma dwie części, bo 1 jest ok w najlepszym razie, a druga część o wiele lepsza. A co do Rain King to uwielbiam (jak każdy) scenę z kultowym dialogiem Scully o przyjaźni i scenę z latającą krową, ale całościowo nie wiem co mam o nim myśleć i to jedyny taki odcinek w całym serialu. Ja bym powiedział że Folie a Deux to wyjątek, że Ci się spodobał, a teraz Drive, bo prawie każdy uważany za dobry krytykujesz. A nie mówię o opinii tylko mojej o tych powszechnie uważanych za dobre, tylko też dziennikarzy i krytyków, którzy raczej fanbojami nie są, podchodzili (chyba?) mniej emocjonalnie do serialu. A też wieki temu jak leciał uważałeś, że serial zjada swój własny ogon od 4 serii, czy dopiero teraz to zauważyłeś? Bo ja to widziałem też za pierwszej emisji, jaką serial ma formułę, że trochę kręci się w kółko, ale to nie przeszkadzało mi w cieszeniu się tym serialem za pierwszej emisji i za powtórek. Jestem pewien, że wiele osób tutaj uważa za dobre sezony 4 i 5. A tak wnioskuję z opinii np. Mentala (i odpowiadając Ci, pamiętam ten odcinek, miałem go też na kasecie) , na ile pamiętam to co pisał o konkretnych sezonach i odcinkach, że o 5 sezonie też miałby dużo dobrego do powiedzenia, a jest bardziej krytyczny do serialu jak ja. Choć ja jak na xfana to jestem krytyczny i zawsze byłem od pierwszej emisji w TVP 2, nie raz spotkałem się z tym że podchodzę zbyt chłodno do serialu. Nie przypadkowo serial mnie wciągnął całkowicie dopiero w 4 serii, wtedy zacząłem nagrywać na VHsie serial, bo zauważyłem jak się poziom podnosi z serii na serię. 1 sezon mi średnio wszedł, 2 s. już lepiej, był dobry, 3 sezon bardzo dobry, a 4 sezon jeszcze lepszy. Pamiętam też artykuł chyba w Secret Service jak po 5 serii leciała powtórka 1 serii w TVP, w którym pisało, że 1 seria w porównaniu z 4 i 5 serią to o wiele niższy poziom, nie mówiąc o aktorstwie DD i GA, którzy są bardzo drewniani w 1 serii, że serial i obsada główna rozkręcali się z serii na serię, a najlepszy poziom osiągnęli właśnie w 4 i 5 serii. Więc nie tylko za granicą, ale też w Polsce takie dominują opinie o sezonach 1-5, że jest coraz lepiej. A to że potrafię krytykować to pokazuje to, że przecież w 1 serii, tak uważałem jak oglądałem premierowo i za powtórek 1 serię, jest tylko 6, 7 odcinków dobrych na 24. A ogólnie w całym serialu jest około 60-70 epizodów słabych na ponad 200. Mówię tak z pamięci, bo nie chce mi się dokładnie liczyć ile tych słabych było, ale i tak wychodzi to mniej więcej pełne 3 sezony po 20 odcinków, wiec nie tak mało wcale. Te słabe 60-70 odcinków pokazuje jakie wady miał serial. No i są rzeczy za które serial zbierał ode mnie baty nie raz na różnych forach, za pewne rozwiązania których nie cierpię (bardzo łagodnie mówiąc) w żadnym filmie i serialu, nie tylko w xfiles, jak np. kasowanie wydarzeń z serialu, a raczej zmienianie pewnych wydarzeń po latach, dopisywanie nowych rzeczy do wydawało się zamkniętych wątków. Nienawidzę takich zagrań w filmach i serialach. Przecież nie każdy powszechnie uważany za najlepszy odcinek uważam za najlepszy, albo te, które są uważane za najgorsze nie wiem czemu fani hejtują, bo są dobre. A ogólnie to nigdy, nawet za pierwszego seansu, nie uważałem XF za arcydzieło, tylko za serial nierówny, ale jednak jest w nim więcej dobrych (odcinków), jak tych słabych, o czym jestem pewien, że pisałem tutaj przy okazji emisji 10 albo 11 serii. Pewnie już wspominałem, że Home nie uważam za arcydzieło, ale za "tylko" świetne (waham się między 8 a 9, ale nie 10), a np. Field Where I Died za tylko dobry, przez słabą grę Davida w scenach hipnozy. Wszystko inne w FWID jest super, ale przez jego grę nie mogę go wyżej ocenić jak na 7/10. A nawet raz dałem 1/10 (Travellers z 5 serii) i dosłownie zero (Lord of the Flies z 9 serii), a żadnemu odcinkowi mojego serialu (inne to np. Twin Peaks, Przystanek Alaska, Leftovers, Breaking Bad, Millennium, Shield, itd) nigdy nie postawiłem tak niskiej oceny. Powtórki po latach pokazały mi też jakie ma serial wady, których jestem świadom. Więc jestem ciekaw Twojej opinii o 9, 10 serii, które były i są krytykowane ostro. Jedynie 11 sezon uważany jest przez wielu widzów za ok/dobry, ale to przez tych, którzy doceniają 6 i 7 serię, bo przypomina w wielu elementach 6 i 7 sezon, czyli relacje M i S ważniejsze od spraw, eksperymenty, komedie. Jestem ciekaw Twojej opinii o tych słabych sezonach, w powszechnej ocenie, bo jeśli uważasz te dobre sezony za słabe (choć jak pisałem wcześniej, akurat 6 i 7 s. to są pierwsze sezony, które mocno podzieliły xfanów na dwa obozy, a niektórzy przestali oglądać, przez zmianę klimatu serialu, też krytycy i dziennikarze się podzielili co do 6 i 7 serii na dwa obozy), to co powiesz o 9 i 10 serii. Przy 9 i 10 serii chyba będą leciały minusowe oceny, albo będziesz musiał zmienić skalę ocen:-) Dobre będzie jak 8 sezon, w którym wracają do korzeni (jedyna mroczna seria w całości, oprócz 1 i 4 serii, no może jeden komediowy odcinek) to będzie seria, która nas pogodzi i uznasz tak jak ja za jedną z najlepszych:) RE: Z archiwum X - first-pepe - 07-10-2021 Pożyjemy, zobaczymy :) Mnie nie interesują opinie krytyków, dziennikarzy i koła gospodyń wiejskich, tylko własne wrażenia i przemyślenia. Za nami odcinek SR 819, który jest świetny, stare, dobre, mroczne x-files z motywem, który spokojnie może odnosić się do szczypawek na Cov-id. Tylko jak ten Krycek wszedł w posiadanie tej nanotechnologii? Mam nadzieję, że zostanie to wyjaśnione w kolejnych odcinkach. RE: Z archiwum X - michax - 11-10-2021 Jeśli mnie pamięć nie myli to nie wyjaśnili tego. No i znowu miałem rację, że pewnie spodoba Ci się odcinek z Krycekiem, więc pewnie będzie tak samo z Tithonusem (i Two Fathers, One Son, Alpha, Trevor, Biogenesis) nawiązującym do Clyde Bruckmana z 3 serii. Tithonus to jeden z niesłusznie niedocenianych odcinków (czytaj nie jest wymieniany z innymi najlepszymi odcinkami Gilligana i ogólnie serialu), a uwielbiam go już za sam pomysł na antagonistę odcinka (nie chodzi o fotografa). Wątek "przyjaźni" Kryceka i Skinnera fajnie rozwiną w 8 sezonie. A nie napisałeś nic co sądzisz o finale pełnometrażowym 5 serii, albo jak kto woli, wprowadzeniu do 6 serii, czyli filmie Fight the Future? Uważam, że Rob Bowman odwalił kawał dobrej reżyserskiej roboty, nie dziwię się że go wybrano do filmu ze wszystkich stałych reżyserów, choć FtF składa się praktycznie z samych zapożyczeń poczynając od kapitalnej sekwencji z jaskiniowcami (2001 - Odyseja kosmiczna się kłania), przez sekwencje z helikopterami, a skończywszy na finale, w którym mamy nawiązania do np. Aliens, Thing czy nawet Dzień Niepodległości, którego Carter nie znosi. Pamiętam, że po premierze w miesięczniku FILM pojawił się spis wszystkich filmów do jakich nawiązuje FTF, sporo tego było, ale nie licząc nawiązań do kina, to w filmie jest sporo nawiązań i pożyczeń z samego serialu, np. sekwencja na Antarktydzie - jest, porwanie Scully - jest, bohaterowie leżą w szpitalu - jest, i tak dalej można wymieniać. Mamy w filmie nawet w paru miejscach te same dialogi co w serialu, przez co film przypomina trochę składankę The Best of XF. Wytwórni zależało na pozyskaniu nowych widzów i też plan na film się zmieniał w trakcje zdjęć, bo jak zaplanowali początkowo, jeszcze w trakcie emisji 3 serii,to miał być finał serialu na dużym ekranie, a co kilka lat tylko filmy, ale wiadomo jak sytuacja się zmieniała w FOXie w trakcie emisji 5 i 6 serii (i w późniejszych latach), więc i film ostatecznie okazał się być pomostem między sezonami z Kanady (1-5) z sezonami z LA (6-9). Pamiętam, że jak byłem na premierze filmu, to odczułem lekki zawód, ale to nie znaczy, że film mi się nie podobał, uznałem go po prostu za "tylko" dobry, bo nie dostałem nic nowego. Mój lekki zawód był też wywołany tym, że przed FTF miałem okazje obejrzeć większość mytharców 5 serii oraz 4 serie, a akurat w tych latach powstały jedne z najlepszych mytharców, jak np. Redux i The Red and the Black, który jest wprowadzeniem do filmu. Można się czepiać że w filmie nie ma niektórych postaci z finału 5 serii i premiery 6 seri, a w pewnym sensie finał 5 serii, FtF i 6x01 to jest 3-parter, ale film był kręcony pod koniec 4 serii i w przerwie między 4 i 5 serią, a wtedy nie wiedzieli, że pod koniec 5 serii pojawią się nowe postacie, czyli Spender i Fowley. DD I GA zagrali dobrze, nie można mieć do duetu żadnych zastrzeżeń. W tym filmie M i S są jacyś tacy bardziej ludzcy, np. Scully więcej żartuje, Mulder jest pijany. Oprócz głównych bohaterów świetny był Martin Landau. No i jeszcze dobrze wypadł John Neville/WMM i to wszystko jeśli chodzi o aktorów, bo reszta postaci znanych z serialu w filmie nie istnieje. Niby są, ale nie wnoszą nic istotnego do filmu, jak np. dyrektor Skinner. I to jest jedyna rzecz do której przyczepie się w FTF, czyli postacie drugoplanowe robią za statystów. A jeśli widzem filmu jest ktoś kto serialu nie zna zbyt dobrze, to nawet nie będzie wiedział co to za postacie pojawiają się. No i dlatego ja FtF traktuję bardziej jako taki 100 któryś odcinek xfiles, który można było zobaczyć w kinie i tak lepiej działa Ftf, a nie jako film. Choć też jak ogląda się jako kolejny odcinek to trzeba przymknąć oko na sceny, w których bohaterowie opowiadają to co fani wiedzą z serialu, czyli monolog Foxa w barze, o tym kim jest, czyli streszczanie wydarzeń z serii 1-5, ale to są sceny z dobrymi dialogami. No i z drugiej strony wiadomo, że musiały być dla widzów, którzy serialu nie znali. W FtF musieli jakoś połączyć to, że będą go oglądać xfani, ale też przypadkowi widzowie. Ale po powtórkach lepiej film mi wszedł, bardzo dobra rozrywka, a gdybym nie znał wcześniej serialu za dobrze, to po obejrzeniu FtF w kinie zyskałoby XF w mojej osobie kolejnego widza. Muzyka Snowa też jest świetna, choć inna jak w serialu, bardziej epicka, nawet od tych kawałków co tworzył dla mytharców, tak jak sam film, z rozmachem jest zrealizowana. No i tak jest dobra, że często sam siebie cytował Mark Snow z filmu w 5 i 6 serii (najwięcej razy właśnie w SR 819, który pochwaliłeś), w mytharcach w tych sezonach lecą właśnie kawałki z FtF. RE: Z archiwum X - first-pepe - 18-10-2021 Film kinowy był w porządku, przynajmniej zachowywał ciągłość fabularną z serialem, chociaż wątek tych potworków wyskakujących z brzucha wtórny i generyczny i jakos nie ciągną tego wątku w serialu. No właśnie, za nami odcinki mitologiczne Two fathers, One son, mogli to zrobić lepiej, ale po raz pierwszy podsumowują wprost to, co do tej pory się działo w mitologii. Strasznie dużo się dzieje, zdecydowanie za mało czasu ekranowego na wydarzenia, można się pogubić nawet śledząc serial na bieżąco. Atmosfera gęsta niczym botoks w ustach Sylvestra Stallone, klimat prima sort, X-files at it best. No i wygląda jak podsumowanie znacznej części mitologii. Kolejny odcinek Agua Mala niestety denny i wtórny, a Meksykanka w ciąży urasta do miana najbardziej wkurwiającej postaci serialowej wszechczasów. RE: Z archiwum X - michax - 20-10-2021 A jak Tithonus, czyli niedoceniany odcinek Gilligana, który zakładałem, że podejdzie Ci, przez to, że jest jednym z niewielu mrocznych w 6 serii? No i ma świetny pomysł na antagonistę, jeśli można tak powiedzieć, kogo szuka fotograf (i zabawili się tekstem z odcinka Clyde Bruckman's Final Repose). A co do Two Fathers to nie pierwszy odcinek, w którym wyjaśniono pewne kwestie. Odpowiedzi na niektóre pytania to chyba już w finale 4 serii poznaliśmy, a potem w 5 serii i filmie sporo rzeczy dopowiedziano. Two Fathers/One Son to trochę jest takie zebranie informacji z poprzednich odcinków, bo wszystko to czego dowiedzieliśmy się tutaj to już wcześniej było sugerowane, więc powiedzieli wprost scenarzyści to co chyba każdy się domyślił wcześniej. W tym odcinku zaczyna widać to, że Carter ma bardzo prosty sposób na kończenie wątków, czyli dopowiada długimi dialogami albo zabijaniem postaci i historia się upraszcza, co raz wychodzi lepiej, a raz gorzej. No i dla mnie to jest właśnie jeden ze słabszych mytharców, o wiele lepiej mi wszedł finał historii porwania siostry Foxa z 7 serii, a nawet jakikolwiek mytharc z sezonów 4-5 jest lepszy. Pamiętam jak rozczarowałem sie tym odcinkiem, też przez reklamy na Foxie, że to pierwszy z epizodów kończących serial, czym miał być jak zamówiono 6 i 7 sezon, że najważniejszy odcinek w całym serialu, a okazało się, że nawet nie stoi obok mytharców z 3-5 serii. Jest dobry, ale jednak wcześniejsze są lepsze. Drugi odcinek jest dobry, lepszy, ale pierwszy jest słabszy przez to, że M i S schodzą na drugi plan, dosłownie nie mają nic do roboty. Wiadomo że to wina tego ile wątków i postaci, ale w drugim znaleźli miejsce dla M i S. Druga część jest sporo lepsza, choć po latach głównie pamiętam z niego, jakim Mulder jest (czasami) dupkiem, zwłaszcza co do Scully w tym odcinku. W (świetnej) scenie u Strzelców Dana Scully powinna mu walnąć plaskacza. W sumie prawidłowa kolejność po One Son to Arcadia a nie Agua Mala. Wiem że na stronach z listą odcinków, a nawet jak w tv leci serial, w streamingu też tak jest, czy nawet na dvd to pierwszym odcinkiem po One Son jest Agua Mala, ale to jest wina emisji na FOXie, bo w takiej kolejności poleciał serial i już tak zostało. A to w Arcadii prowadzą M i S swoją pierwszą sprawę, o czym nawet mówią. Był to odcinek pierwszy nakręcony po One Son. Zresztą łatwo to sprawdzić bo każdy z odcinków ma swój numer, który jest podawany na końcowych napisach, Arcadia ma nr 6ABX13, One Son 6ABX12, a Agua Mala nr 6ABX14. Ale nie pierwszy raz tak mieszano z kolejnością na Foxie, podobnie było z Leonardem Bettsem i Memento Mori z 4 serii, które są 2parterem, a przedzielono te dwa odcinki Never Again. No i tak już zostało, każda stacja tak puszczała i wszędzie jest kolejność Betts, Never Again, Memento Mori. RE: Z archiwum X - shamar - 14-12-2021 Jestem powtórkowo w połowie serii 5, zgodnie z tym co puszcza TV (choć to jakaś żenada - ale to historia na inną okazję). Serie 6 i 7 zamierzam już nadrobić normalnie. Na pewno pominąłem kilka odcinków ale raczej żadnego mitologicznego. I do rzeczy: co tu jest grane, że Mulder jest nagłe sceptykiem? O co chodzi? Przecież ciało UFOka widział nawet nurkując w tym jeziorze. RE: Z archiwum X - michax - 15-12-2021 Mulder po wydarzeniach z doskonałej trylogii Gethsemane/Redux/Redux II (4x24, 5x01, 5x02) przestał wierzyć w kosmitów. Są to odcinki, które zaczęły się od znalezienia ciała kosmity gdzieś tam. Uwielbiam w tych odcinkach m.in. to jak idealnie połączyli naukowe teorie z fantastyką. RE: Z archiwum X - shamar - 15-12-2021 Dobrze, że przypomniałeś K. Tu chyba znowu nie uważałem/coś mnie ominęło. Przecież on stracił gdzieś tam wcześniej. A teraz... Ma? RE: Z archiwum X - michax - 16-12-2021 Mylisz dwie postacie o nazwisku na K. Bo ja nie napisałem o postaci z nazwiskiem na K, o której Ty piszesz, tylko o Michaelu Kritschgau z Departamentu Obrony, który pierwszy raz właśnie w Reduxach się pojawił, a potem powrócił chyba dopiero w 7x01/7x02. |