Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Heat (1995) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+---- Dział: Filmy Michaela Manna (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-Michaela-Manna--65)
+---- Wątek: Heat (1995) (/Thread-Heat-1995--119)



RE: Heat (1995) - slepy51 - 12-06-2018




RE: Heat (1995) - Krismeister - 15-06-2018

Ponownie obejrzałem jeden z najlepszych filmów wszech czasów. Historia jest złożona od A do Z, nie ma tu żadnej sceny, którą bym zmienił/usunął. Poprzednim razem De Niro zebrał moje największe pochwały, a tym razem najbardziej urzekł mnie Al Pacino. Totalnie trafia do mnie jego nadekspresja , podnoszenie głosu ale i te spokojniejsze sceny, cały do mnie przemawia. Vincent Hanna to uberkozak. Scena z GREAT ASS!, wkurw o telewizor, ratowanie Lauren pociętej w wannie. Co nie zmienia faktu, że Bob De Niro nie pokazał klasy, bo pokazał klasę najwyższą. Moment, gdy Neil w ostatniej chwili decyduje się na zawrócenie w stronę kapusia to coś pięknego, wystarczyła tylko jego twarz, by przekazać nam wszystko co potrzebne.

W ogóle ta scena to jest coś świetnie przemyślanego. Jon Voight na dobrą sprawę nie musiał mówić mu, gdzie jest Waingro, ale czuł, że jest to coś, co powinien zrobić. Dał mu uczciwy wybór, wolność, lub zemsta.

To jak wszystko jest zorganizowane w tym filmie, a zwłaszcza napad na bank, a potem strzelanina to jest coś nieprawdopodobnego. Każdy ruch jest wyrobiony, wszystko ma swój skutek, ani jeden statysta nie walczy z powietrzem. I jeszcze ta muzyka towarzysząca napadowi, damn.

Cała obsada wymiata. Wcześniej wspomnieni Al i Bob. Val Kilmer ma tu tak dojebaną stylówę i grację z trzymaniem gnata, że wymiękam nad jego postacią. I ta ogromnie mała rzecz, jak znak ręką Charlene, ale tak znacząca, i potem reakcja Kilmera, rewelka. Wspomnę tu jeszcze tylko o Natalie Portman, cholera, aż nie wierzę u jakich reżyserów się ona wychowywała. Luc Besson, Michael Mann, Tim Burton (nie zważając na film), George Lucas. Utalentowana kobieta praktycznie od samego początku. Tu miała niby małą rolę, ale spisała się bardzo dobrze, no i dodaje kolejne świetne nazwisko do obsady.

Michael Mann stworzył arcydzieło, w którym zawarte są sensacja, akcja, "męskie kino", dramat, wrażliwość, czasami śmiech, ludzkie rozterki itd.

Ani razu się nie nudziłem. Nie ma co podawać oceny, bo tu nie ma ani jednego minusa.


RE: Heat (1995) - Mental - 01-07-2018

Takie rzeczy tylko w prawdziwym życiu.

Koleś, który inspirował się filmem "Heat", organizując napady rabunkowe, ucieka z więzienia pod Paryżem.

Pamiętacie scenę ucieczki z więzienia w "Son of a Gun"? Helikopter ląduje na spacerniaku, strzelanina użyciem broni maszynowej? Tutaj podobnie:

France’s most famous gangster on Sunday made a spectacular jailbreak with the help of three heavily-armed accomplices who landed in his jail in a helicopter and flew out with him on board.

https://www.telegraph.co.uk/news/2018/07/01/french-bank-robber-redoine-faid-breaks-free-jail-dramatic-helicopter/#Echobox=1530443998

Co ciekawe, to jego druga udana ucieczka z pierdla. Za pierwszym razem użył dynamitu (2013).


RE: Heat (1995) - Proteus - 01-07-2018

A w latach 90'tych jeszcze North Hollywood Shootout. Jakby Mann nakręcił Goroczkę dzisiaj, to Salon.com napisałby artykuł nakłaniający do "konwersacji" o tym czy Michael Mann i jego twórczość nakręcają spiralę przemocy Oczko


RE: Heat (1995) - shamar - 30-07-2018

Ten film ciągle jest świetny tylko przypomniałem sobie, co najbardziej mnie w nim raziło - ano scena z Kilmerem na końcu. Jest tak naciągana.

(15-06-2018, 02:59)Krismeister napisał(a): ... nie ma tu żadnej sceny, którą bym zmienił/usunął.

Patrz wyżej - niedorzeczna scena, jakby z innego filmu.


RE: Heat (1995) - Proteus - 30-07-2018

Dlaczego naciągana?


RE: Heat (1995) - shamar - 30-07-2018

Bo go puścili. Czujesz? Wielka obława na rozpracowywanego typa a biorący udział w akcji nawet nie wiedzieli jak on wygląda? Chyba, ze wiedzieli wiec wychodzi na to, że wystarczy obciąć i przefarbować włosy, żeby zwieść tam policję.


RE: Heat (1995) - simek - 30-07-2018

W sumie, że wg ciebie policja powinna zrobić obławę wokół mieszkania w którym czekała laska Kilmera zamiast po prostu czekać w tym mieszkaniu aż się pojawi?


RE: Heat (1995) - Monika - 30-07-2018

No ale obława przecież była wokół mieszkania (jak i w samym mieszkaniu). Bo policjanci go zatrzymali i wylegitymowali. Naiwnie i dziecinnie puścili go po tym jak okazał im fałszywe dokumenty. Faktycznie trochę to odstaje od całości. Ale ja to kupuję. Tym bardziej, że gliniarze legitymujący Kilmera wyglądali na zwykłych "krawężników" i dlatego tak łatwo dali wyprowadzić się w pole.


RE: Heat (1995) - simek - 30-07-2018

Ano rzeczywiście, była kontrola koło mieszkania.
Dla mnie to żadna wada, sądzę, że w historii setki kryminalistów wywinęło się policji, bo zwykły krawężnik dał się nabrać na fałszywy paszport, albo miał w dupie i nie sprawdzał dostatecznie dokładnie.


RE: Heat (1995) - Mental - 30-07-2018

Scena z puszczeniem Kilmera to nic w porównaniu z puszczeniem Waingro na parkingu przed restauracją. Ja bym to lepiej załatwił niż Neil, a żaden ze mnie zawodowy killer Oczko Poza tym był lekko odmieniony - krótkie włosy, zmęczona twarz, papiery legitne, auto niekradzione. Ta scena nie przekracza granicy prawdopodobieństwa.


RE: Heat (1995) - simek - 30-07-2018

Tak, scena na parkingu to (chyba) jedyny babol w filmie, oprócz jakichś nieznaczących, technicznych wpadek.


RE: Heat (1995) - Mental - 30-07-2018

Sam pomysł, żeby ubić typa w miejscu publicznym na parking przed restauracją, kompletnie nie pasuje do modus operandi całej ekipy. Zachowali się jak amatorzy.


Heat (1995) - srebrnik - 30-07-2018

Nie podam definicji dla takich sytuacji, ale w tym wypadku mam odczucie, że to "błąd bohatera, który napędza ciąg dalszy scenariusza", niż "błąd scenariusza, pozwalający na pójście dalej". To też jest jakaś sztuka. Mann napisał to tak, że teraz właśnie stawiasz zarzut ekipie, wskazujesz na ich głupotę. To jest życiowe, realistyczne. Popełnili błąd tak naprawdę już wcześniej - rekrutując tego psychola. To jest dobre scenopisarstwo, bo oglądamy ekipę fachowców, którzy jednak mylą się, co wywołuje konsekwencje i w efekcie mamy całą historię. Nie ma jednak wrażenia, że to jest zrobione na siłę. Mann też specjalnie nie filozofuje nad takim stanem rzeczy. To nie film o rozkminach, że można było inaczej postąpić, że wszystko mogło wydarzyć się lepiej czy gorzej. To nie ten klimat, to nie Kieślowski - bez żadnego stopniowania.

Motyw z parkingiem oceniam jako mocny punkt tego scenariusza, nie jako wadę.


RE: Heat (1995) - simek - 30-07-2018

Nie no, tylko dla mnie błędem filmu nie jest decyzja ekipy, żeby zabić Waingro tuż przed restauracją, co owszem, jest amatorszczyzną, ale można ich usprawiedliwić tak jak piszesz wyżej srebrnik. Błędem jest sposób w jaki Waingro ucieka dosłownie spod buta Neilowi, który odwrócił wzrok na 3 sekundy i w ogóle nie słyszy, że leżący pod nim chłop przesunął się, wstał i uciekł, albo się schował, do tego trzech innych członków ekipy było w odległości kilkunastu metrów i też nikt niczego nie widział. Waingro wyparował w tej scenie, no nie ma opcji, żeby taki profesjonalista jak Neil dał uciec swojej ofierze, która leży pod nim, do tego oszołomiona od wcześniejszego ciosu.

Można było tą scenę rozegrać inaczej, zrobić jakąś szamotaninę Waingro-Neil i niejako zmusić Neila do odpuszczenia, gdy pojawia się radiowóz, wtedy Waingro bierze nogi za pas, a ekipa go nie goni, bo boi się interwencji policji.


RE: Heat (1995) - shamar - 30-07-2018

Racja. Akcja z Waingro też średnia.


(30-07-2018, 16:30)Monika napisał(a): Tym bardziej, że gliniarze legitymujący Kilmera wyglądali na zwykłych "krawężników" i dlatego tak łatwo dali wyprowadzić się w pole.


Tylko, ze nawet zwykłym krawężnikom daje się fotki poszukiwanych przestępców a tu mieli złapać tego jednego jedynego typa.
Brakowało jeszcze sceny jak z "Różowej pantery" kiedy ten policjant porównuje fotografię Kilmera z archiwum do typa w samochodzie i... go nie poznaje Uśmiech

(30-07-2018, 17:47)Mental napisał(a): Ta scena nie przekracza granicy prawdopodobieństwa.


No jak nie? Jest obława na tego jedynego typa a jakiś tam policjant nie rozpoznaje go. I to nie w tłumie 10 czy 20. Jeden jedyny zatrzymany typ a oni dają mu odjechać bo go nie rozpoznają.


RE: Heat (1995) - Proteus - 30-07-2018

Wersji w której Weingro odjebują tu i teraz, nie da się absolutnie niczym usprawiedliwić. Według tej teorii, oni go chcieli odstrzelić na zaludnionym parkingu knajpki w której było pełno ludzi, w środku przedmieść LA, gdzie w okół pełno sklepów. Spróbujcie to sobie wyobrazić. Neil obala Weingro na glebę, oddaje mu strzał w głowę schowany za samochodem i budzi całą okolicę. Wrzucają jego ciało do bagaznika, w tym samym czasie jak zlatują się ludzie, nie wspominając o typach z jadłodajni, którzy nie dość, że widzieli twarze całej ekipy Neila, to ich jeszcze pewnie zapamiętali, bo Neil i Weingro robili aferę przy stole, a Sizemoore kozaczył do faceta z gazetą.

Gość, żyjący według mantry "be ready to drop anything in your life as soon as you feel the heat around the corner" i który jest w stanie odejść w samym środku planowanej od dawna akcji rabunkowej, tylko dlatego, że usłyszał stuknięcię dochodzące z przyczepy zaparkowanej niedaleko, w życiu nie dopuściłby się czegoś takiego. Tego nie można usprawiedliwić głupotą, ani emocjami (zwłaszcza, że wcale nie musieli się pozbywać Weingro akurat w tym momencie, no i fakt, że specjalnie wyłożyli bagażnik folią pokazuje, ze to nie było "crime of passion", tylko coś do czego się przygotowywali). To nie jest  "błąd bohatera, który napędza ciąg dalszy scenariusza", to jest "scenariusz totalnie wykrzywiający charakter bohatera poza jakiekolwiek rejony wiarygodności, po to aby pociągnąć akcję do przodu, w sposób, który był wygodny reżyserowi". Co innego zatrudnienie Weingro in the first place. To jest jak najbardziej wiarygodna "pomyłka in hindsight", którą bohaterowie mogli popełnić.


Ale ja Manna nie posądziłbym o wciśnięcie czegoś tak mega słabego, dlatego ja osobiście widzę tę scenę w inny sposób. Myślę, że jej sens jest banalnie prosty - Neil nie wyciągnął gnata po to by odjebać Weingro dosłownie wtedy gdy ten leżał mu pod butami, ale po prostu wycelował do niego aby zmusić go by ten wlazł do bagażnika. Bo z własnej woli, to by raczej nie wsiadł. A potem wywózka za miasto i odjebka. Obejrzyjcie sobie tę scenę jeszcze raz. Ta wersja pasuje idealnie i nie wynika z niej nic głupiego.

Oczywiście zniknięcie Weingro niczym Assasyn to swoją drogą Uśmiech


RE: Heat (1995) - simek - 30-07-2018

Skoro Neil nie chciał zabijać na miejscu, to po co folia w bagażniku?


RE: Heat (1995) - Proteus - 30-07-2018

1. Krew to nie jedyna rzecz, która zostaje. Włosy, naskórek, mnóstwo śladów DNA i innych rzeczy, które mogłyby zostać pozostawione gdyby żywego, wierzgającego się Weingro wrzuciliby do pustego, nie wyłożonego niczym bagaznika.

2. Moglo być na wszelki wypadek na pozniej. Jezeli ja planuję wywiezc typa za miasto by go odjebac, to nie jestem w stanie przewidziec jak potoczy sie sytuacja. Moze trzeba będzie przewiezc jego zwłoki po kropnięciu, bo np. sprawia za duzo problemów po drodze, więc odjebujemy go nieco wcześniej, za miastem, a trupa trzymamy w bagażniku aż dojedziemy na planowene miejsce. Scenariuszy może być setka.


RE: Heat (1995) - Mental - 30-07-2018

Proteus napisał(a):Neil nie wyciągnął gnata po to by odjebać Weingro dosłownie wtedy gdy ten leżał mu pod butami, ale po prostu wycelował do niego aby zmusić go by ten wlazł do bagażnika.

W tej interpretacji ta scena rzeczywiście dużo zyskuje. Co więcej, miejsce akcji też ma sens. Waingro prawdopodobnie nie zgodziłby się na odbiór forsy gdzieś prywatnie, poza miastem albo w chacie u Nate'a. Wybrali się więc do publicznej restauracji, żeby uśpić jego czujność, po czym chcieli go wrzucić do bagażnika, wywieźć za miasto i odjebać.