Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Książki - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Książki (https://forumkmf.pl/Forum-Ksi%C4%85%C5%BCki--38)
+--- Wątek: Książki (/Thread-Ksi%C4%85%C5%BCki--70)



- Snuffer - 05-12-2010

Spoko Mush, ja Cię pocieszę że ja nie znałem : )


- simek - 06-12-2010

Cytat:King nie pamięta jak napisał tę książkę. W tamtym bowiem okresie był w najwyższym stadium swojego alkoholizmu, codziennie upijał się do upadłego i budząc się rano, widział nowo napisane strony.
No to pozazdrościć roboty. Też bym tak chciał - schlać się, rano zobaczyć co z tego wyszło, dać wydawcy i zgarnąć okrągłą sumkę :razz:


- vast - 06-12-2010

yo, poszukuję jakiś porządnych książek o tematyce wojny w wietnamie, oby nie były to tylko jakieś analityczne pozycje. interesuje mnie dużo relacji z pola bitwy.


- Ciastek - 14-12-2010

vast napisał(a):yo, poszukuję jakiś porządnych książek o tematyce wojny w wietnamie, oby nie były to tylko jakieś analityczne pozycje. interesuje mnie dużo relacji z pola bitwy.

Skreśl "porządnych" i książkowa wersja Forresta Gumpa pasuje jak ulał ;P
Czytał ktoś Ja, Ozzy? Jako fan Księcia Ciemności nie mogłem przejść obok tej pozycji obojętnie, pomimo, że cena, za którą równie dobrze mógłbym zafundować sobie 3 duże pizze w pobliskiej pizzerii była dość słona to przestałem jej żałować tego samego dnia. Miejscami nieco naciągana, przypominająca wczesnego Kominka historia wciąga od początku do końca, mimo, że tak naprawdę kończy się w okolicach śmierci Randy Rhoadsa, a reszta to wspomnienia o Sharon i kręceniu The Osbournes. Rekomenduję ją przede wszystkim fanom Ozzy'ego i Black Sabbathu, bo przyjemnie jest poczytać, że taki Paranoid powstał tylko dlatego, że wytwórnia akurat potrzebowała 3 minuty materiału na płytę. Trochę za dużo jest historii o ćpaniu i związanych z tym ekscesów, ale zważywszy na to, ile Ozzy brał przez całe życie nie ma się co dziwić. Szczerze polecam.
I w ogóle.


- Kubeczek - 20-12-2010

Polecam książkę pt. "Relikt" Douglasa Prestona i Lincolna Childa.

Akcja toczy się w nowojorskim Muzeum Historii Naturalnej. Na krótko przed otwarciem wystawy "Przesądy" dochodzi do bardzo tajemniczych i niezwykle brutalnych morderstw. Ponieważ podobne morderstwa miały miejsce w Nowym Orleanie, sprawą zainteresował się błyskotliwy i inteligentny agent FBI Pendergast.
Wartka akcja i ciekawa fabuła sprawiają, że książkę czyta się bardzo szybko. Ja już mam ochotę sięgnąć po następne pozycje tych autorów :wink:


- Mefisto - 20-12-2010

Czy to to samo, co film z Tomem Sizemore?


- Kubeczek - 22-12-2010

Tak, zgadza się, ale książka zdecydowanie lepsza :wink: Film jest uproszczony i spłycony. Aż za bardzo.


- Mefisto - 22-12-2010

No film jest klasy B :)


- BezcelowyAlbatros - 24-12-2010

Kurde, z braku innych pozycji autora czytam "Żeglarzy nocy", czyli tom drugi "Retrospektywy" G. R. R. Martina. Jak dotąd poziom dużo wyższy niż w pierwszym tomie (chociaż perełek kilka było, np. rewelacyjne "Drugi rodzaj samotności", który powinni przeczytać wszyscy fani filmu "Moon").

W tym tomie - a dokładnie w jego pierwszej części - skupia się na "horrorach" ze swojego dorobku, konkretnie zaś na tzw. "Hybrydach i potworach". Mamy tu głownie nowelki combo z pogranicza science - fiction i horroru. Na podium stawiam - znane pewnie wszystkim - "Piaseczniki", a nad nimi tytułowych "Żeglarzy nocy".

"Żeglarze nocy" to rewelacyjna opowieść o... upraszczając... "nawiedzonym statku kosmicznym..." (niczego nie zdradzam, bo autor pisze o tym już w przedmowie). Jesli lubicie "2001: Odyseję kosmiczną" i "Obcego" (ze wskazaniem na to pierwsze) to nie oglądajcie się tylko sięgajcie po nowelkę! Zajebiste budowanie napięcia, świetne postaci, powolne wykładanie kolejnych kard i nietuzinkowy klimat opowieści. Nad wszystkim unosi się też - nomen-omen - duch klasycznego "ghost story". Mówiłem już, że rewelacja? Mówiłem. Pewnie przyjdzie Wam do głowy, że fajny film by z tego był? Otóż, podobno już powstał, ale Martin raczej nieprzychylnie się do niego odnosi, więc może warto by jakiś remake / nową adaptację?

Polecam!


- Kubeczek - 27-12-2010

Mefisto napisał(a):No film jest klasy B :)

Tak i to jest jeden z powodów dla których lepiej czytać książki. I to jest jeden z powodów dla których lepiej nie robić filmów, jeśli się tego nie umie.

Kolejny przykład "Zorza polarna" pióra Nory Roberts. Książka, którą się zjada. I film (pod tym samym tytułem), który miałam wątpliwą przyjemność oglądać. Zawsze się zastanawiam, jak to jest, że mając taki fajny materiał, można go tak spieprzyć :shock: Oczywiście bywa i odwrotnie. Nigdy nie dotarlibyśmy do książki, gdyby nie film. I całe szczęście.


- Bibliomisiek - 29-12-2010

[Obrazek: 2175.jpg]

Wychodzi 26 I 2011.

Swoją drogą napisałem do wyd. Zysk i S-ka pytanie o polskie wydanie "Cities on the Plain". Brak przekładu tej książki wobec zaraz-kompletu McCarthy'ego, to skandal.


- Artemis - 29-12-2010

O, jest duża okładka! Na stronie WL nie można powiększyć :( Klikałam i klikałam i nic!

misiek-st napisał(a):Swoją drogą napisałem do wyd. Zysk i S-ka pytanie o polskie wydanie "Cities on the Plain". Brak przekładu tej książki wobec zaraz-kompletu McCarthy'ego, to skandal.
Po Ciemności WL wydaje Suttree - ale może potem przyjdzie czas na wznowienie pierwszych tomów trylogii pogranicza? Zysk wydawał McCarthy'ego w latach 90., rzeczy, które wtedy wyszły w Kameleonie są dzisiaj wznawiane przez inne wydawnictwa, nie wiem, jak z prawami do McCarthy'ego, ale myślę, że gdyby planowali wznowić pierwsze dwie i wydać 3 część, już by to zrobili, biorąc pod uwagę popularność tego autora w ciągu ostatnich dwóch lat.

Ziom z forum fantastycznego twierdzi, że po 10 latach licencja Zyska mogła wygasnąć.


- Mefisto - 29-12-2010

Superos - muszę się spreżyć z ostatnimi dwoma :)


- Artemis - 30-12-2010

A ja się muszę sprężyć z twoim prezentem urodzinowym z rewelacyjną dedykacją... :)
Ale teraz to już na 100%, jako że po Strażniku czuję się wciągnięta :)


- Azgaroth - 11-01-2011

Tad Wiliams - Powrót Cienia

To miał być ostatni tom serii Marchia Cienia, ale jak sam autor przyznał trochę się rozpisał i wyszło mu, że będzie to przed ostatni. I niestety to widać w trakcie lektury. Zamiast zwartej ciekawej akcji mamy mnóstwo rozwleczonych momentów w których dosłownie nic się nie dzieje. Bohaterowie idą, idą i czasem się zgubią. Zero dawkowania emocji, tempo znikome, a przez to całe rozwleczenie nawet nieźle rozpisana intryga już tak nie interesuje. Na plus mogę zaliczyć dobrze rozpisane wszystkie wątki, które splatają się w jedną spójną i interesującą historię. Podobało mi się też to, że



- Bibliomisiek - 24-01-2011

Artemis napisał(a):Po Ciemności WL wydaje Suttree - ale może potem przyjdzie czas na wznowienie pierwszych tomów trylogii pogranicza? Zysk wydawał McCarthy'ego w latach 90., rzeczy, które wtedy wyszły w Kameleonie są dzisiaj wznawiane przez inne wydawnictwa, nie wiem, jak z prawami do McCarthy'ego, ale myślę, że gdyby planowali wznowić pierwsze dwie i wydać 3 część, już by to zrobili, biorąc pod uwagę popularność tego autora w ciągu ostatnich dwóch lat.

Ziom z forum fantastycznego twierdzi, że po 10 latach licencja Zyska mogła wygasnąć.
Strona i blog o McCarthym podały ostatnio, że WL zapowiada Trylogię Pogranicza na 2012 rok. I to byłby już komplet, chyba że do tego czasu ukaże się The Passenger...


- Albertino - 24-01-2011

a wiadomo dokładnie kiedy "Suttree" się ukaże?


- Bibliomisiek - 24-01-2011

Na razie wiadomo tylko, że prawdopodobnie w drugiej połowie 2011.


- BezcelowyAlbatros - 31-01-2011

Krótkie podsumowanie lektur ze stycznia:

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2010


"Kroki w nieznane 2010", jak każdy kolejny tom z tego zacnego cyklu, przynosi sporą dawkę doskonałych opowiadań. Zbiór niniejszy zawiera w sobie krótkie formy tak wysokiej próby, że trudno w jego obrębie stopniować je na lepsze, czy gorsze. Nazwiska takie, jak Peter Watts, czy Ian MacDonald, rekomendacji raczej nie potrzebują, jakkolwiek inni, mniej znani autorzy, których opowiadania znalazły się w "Krokach w nieznane 2010" bynajmniej nie ustępują im pola.
Opowiadania, które na pewno zostaną w mojej głowie na dłużej, to przede wszystkim "Boże napędy" Johna Scalzi (rewelacyjne spojrzenie na kwestię wiary, przy zachowaniu odpowiednich proporcji z wciągającą narracją, okraszone oszałamiającą puentą) i utrzymana w duchu pisarstwa Asimova, opowieść "Eros, Filia, Agape", pióra Rachel Swirsky.
Inne, jak wspomniałem, stoją na wysokim i bardzo wysokim poziomie: mamy tu alternatywne spojrzenie na historię znaną z carpenterowskiego "The Thing", tekst Strossa przypominający nieco opowiadania Łukianienki z cyklu "Nocny Patrol", a w pozostałych zdają się dominować kwestie sztucznych inteligencji i dalszego rozwoju globalnej sieci, oczywiście w mistrzowskim niemal ujęciu...
Zbiór, oczywiście, polecam!

Ocena 5/5

"Amerykański spisek" - James Ellroy

Rewelacyjny thriller polityczno - sensacyjny, z nutką klimatu noir.
Autor operuje stylem zwięzłym, często uzupełniając narrację - czy to prawdziwymi, czy stylizowanymi na takowe? - "wyciągami" z różnego rodzaju akt. Oszczędność w sposobie opowiadania równoważą świetne, soczyste dialogi i doskonale nakreślone postaci z krwi i kości, w przeważającej sile, brutalni, nie przebierający w środkach faceci, których trudno jednoznacznie zakwalifikować jako dobrych czy złych.
Najważniejsze, że porwany misternie skonstruowaną intrygą i nie dającą chwili wytchnienia akcją czytelnik w ogóle nie ma czasu zastanawiać się ile w tej wersji wydarzeń , które doprowadziły do zamachu na JFK może być spekulacji, a ile prawdy... Gdyby był to film powiedziałbym: twarde, męskie kino. Swoją drogą "Amerykański spisek" z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom "Scarface" i "Tajemnic Los Angeles" (który to film również powstał na podstawie powieści Ellroya pod tym samym tytułem). Polecam!

Ocena 4/5

"Czarnoksiężnik i kryształ" - Stephen King

Ta część cyklu "Mroczna Wieża", czytana po raz wtóry nie tylko nie traci swych walorów, ale także utwierdza mnie w przekonaniu, że w obrębie wieżowej septologii jest książką zdecydowanie najlepiej zaplanowaną i napisaną. King nakreślił cudowną opowieść o miłości i przeznaczeniu, nadając wreszcie Ostatniemu Rewolwerowcowi cechy ludzkie, sprawiając tym samym, że po raz pierwszy byłem w stanie pojąć, jakie motywy kryją się za jego obsesją na punkcie tajemniczej Mrocznej Wieży. Ponadto połączenie fantastyki z westernem, które leżało u podstaw tego cyklu, udało się w "Czarnoksiężniku i Krysztale" jak nigdy wcześniej i nigdy potem - magia i rewolwerowcy, klimat meksykańskiego pogranicza i nieuchronne fatum wiszące nad bohaterami... Tego już nigdy później nie udało się Kingowi w tej serii powtórzyć.

Ocena 4/5

"Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ - Południe" - Robert Wegner


Duże, pozytywne zaskoczenie. Zdecydowanie najlepszy polski autor fantasy, którego dane mi było czytać od czasu Sapkowskiego. Każda z opowieści składających się na dwie części tej książki stanowi odrębną całość, będącą jednocześnie kolejną partią szerszej historii, której potencjał zdaje się być w tym woluminie absolutnie niewyczerpany.

Świat bogaty, z przemyślaną historią i mitologią - mimo, iż w gruncie rzeczy nie zaskakuje niczym nowatorskim, to nie sposób nie docenić i nie pochylić czoła przed tą dopracowaną, dającą posmak magicznej realności wizją.

Z dwóch części zawartych w tym woluminie dużo bardziej przypadła mi do gustu ta poświęcone południowemu "meekhańskiemu pograniczu". Może dlatego, że w cywilizacja Dalekiego Wschodu zawsze była dla mnie zdecydowanie ciekawsza niż kultura górskich klanów Szkocji, do których zdają się bezpośrednio poszczególne części nawiązywać.

Liczę na to, że w kolejnym tomie (tomach?) granice miedzy kolejnymi opowiadaniami będą jeszcze bardziej płynne i w końcu otrzymamy powieść. Ten świat z całą pewnością zasługuje na naprawdę epicką historię, która wstrząśnie (jeszcze bardziej) jego posadami...

Ocena 4/5

"Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód" - Robert Wegner


Robert M. Wegner pokazał już w pierwszym tomie, iż nie musi udowadniać, że pisarzem fantasy jest przednim. Drugim zbiorem opowiadań z meekhańskiego pogranicza, po prostu potwierdza swoją klasę i chociaż pierwszej jego części, tym razem poświęconej Wschodowi, brakuje pewnej lekkości, to "zachodnia" dawka opowieści utrzymana w duchu fantastyki łotrzykowskiej te niewielkie niedostatki z nawiązką rekompensuje.

Co do bohaterów... Cóż, powiem tylko tyle, że Wegner sprawnie poustawiał pionki na szachownicy i jestem wielce ciekawy, jak rozegra tą partię. Tym razem jednak z przyjemnością spotkałbym się z nimi na łamach szerszej powieści, której coraz szerszy zarys wyłania się w dwóch spisanych dotychczas tomach.

Tak więc piątą gwiazdkę oszczędzam na poczet przyszłych dokonań autora a "Wschód - Zachód", jak i wcześniejsze "Północ - Południe", szczerze wszystkim miłośnikom dobrego fantasy polecam.

Ocena 4/5

"Relikt" - Douglas Preston, Lincoln Child

Dość przyzwoicie napisana powieść, której największa wadą jest sztampa ujawniająca się na wszystkich niemal płaszczyznach, od jednowymiarowych postaci począwszy na - nazywając rzecz nieco na wyrost - słabej intrydze skończywszy. Fabuła balansuje, gdzieś pomiędzy tym, co znamy z twórczości Mastertona, a którymś z epizodów "The X-Files", czy może bliżej jej do odcinka serialu "Fringe". Niespodzianek większych nie ma, zwroty akcji i zakończenie łatwo przewidzieć, jakkolwiek trzeba oddać autorom, że trzecia partia "Reliktu" wyszła im zdecydowanie bardzo dobrze. W tejże części akcja nieco przyśpiesza, "skręcając" ku survivalowi, gdzie grupa bohaterów zostaje uwięziona na ograniczonej przestrzenie wraz z tytułowym "reliktem".
Nie wykluczam sięgnięcia po kolejne części cyklu, których bohaterem jest "ekstrawagancki" agent Pendergast, który - nawiasem mówiąc - w "Relikcie" jednak sprawiał wrażenie postaci drugoplanowej. Dlaczego? Ano, zachęcił mnie do tego "Epilog" powieści - jedyne zaskoczenie, jakie mnie spotkało w trakcie lektury (szkoda, że dopiero pod koniec)...

Ocena 3/5

"Set" lutowy rozpoczynam od długo odkładanego "Hyperiona"... Mam nadzieję, że warto było czekać :)


- patyczak - 31-01-2011

"Filary Ziemi" - Ken Follett

Świetna przygodowa powieść historyczna, której akcja rozgrywa się w średniowiecznej Anglii. Nie poraża głębią, postaci są jednowymiarowe, ale czyta się to wyśmienicie. Powieść jest długa i rozciągnięta w czasie - przez strony książki przewijają się aż dwa pokolenia. Nie czytam sag, więc to było dla mnie ciekawe doświadczenie. Świetna rozrywka na sporo wieczorów:)