Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+---- Dział: JAMES BOND (https://forumkmf.pl/Forum-JAMES-BOND--57)
+---- Wątek: Spectre (2015) reż. Sam Mendes (/Thread-Spectre-2015-re%C5%BC-Sam-Mendes--3607)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52


RE: Spectre (2015) - Mierzwiak - 10-11-2015




RE: Spectre (2015) - Lambon - 10-11-2015

Casino Royale pobił rekord Guinessa przy koziołkowaniu Astenem 7 razy


RE: Spectre (2015) - shamar - 10-11-2015

(10-11-2015, 10:58)simek napisał(a): W przypadku Bonda granica między rebootem, a zwykłym, kolejnym odcinkiem serii jest dosyć cienka - nawet w CR obecność starej M może sugerować ciągłość uniwersum, chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sądzić, że Brosnanowy Bond po prostu przeszedł na emeryturę, a Craigowy zaczyna.

Przecież ten reboot-prequel i kolejne filmy, sięgające (wyjaśniające) do przeszłości zrobili bo... nie mieli już innych pomysłów. I zaraz skończą im się także te.


RE: Spectre (2015) - Juby - 10-11-2015

(10-11-2015, 19:10)Mierzwiak napisał(a):

Fajnie! Ten moment zrobił na mnie największe wrażenie w trakcie seansu, choć nastąpił po najgorszej scenie akcji tego roku.

Co do problemu z twistem, to jest tak jak pisze Gieferg. Powiązanie Waltza z galerią złoczyńców z poprzednich filmów jest zrozumiałe (szkoda tylko, że nie wytłumaczono czemu Quantum stało się Spectre, choć już wiem, że miało to związek z prawami autorskimi), problemem jest komiczne, niczym z telenoweli, powiązanie postaci Waltza z samym Bondem i jego motywacja! I to nie jest problem "easy" tylko strasznie duża kupa.

Poza tym nie mam pojęcia jak ktoś kto uważa Skajfola za najgłupszy i najnudniejszy film świata może uważać jeszcze głupsze i jeszcze nudniejsze Spekterr jest lepsze.


Co do zmiany aktora, to pomijając już, że obecnie nie widzę żadnego godnego następcy Craiga (serio, producenci mieliby ogromny problem) to nie chce zmiany, a film pozostawia Jamesa w takiej sytuacji, że tylko z Craigiem powinni to kontynuować! Liczę na 5tego, a jeżeli Daniel wiąż będzie w formie i nie przybędzie mu zbytnio zmarszczek na twarzy, to nawet na 6tego Bonda z jego udziałem.


(10-11-2015, 15:14)Gieferg napisał(a): Pytałem raz, ale spróbuję raz jeszcze - dlaczego Bond z laską pojechali do bazy Bolfelda jak do hotelu, weszli na luzie, oddając broń i niczym się nie przejmując? Wyglądało to równie idiotycznie jak scena na łodzi w Skyfall, gdzie ni z gruszki ni z pietruszki zgarnia ich uzbrojona ekipa i zastanawiam się, czy coś przegapiłem czy to kolejne na długiej liście mendesowych "Because fuck you, that's why" które ten rezyser tak bardzo lubi stosować.

W Spectre ci tego nie wytłumaczę, prawdopodobnie "Because fuck you, that's why". Za to w Skyfall nie wiem o co ci chodzi. Bond się zakradł do Severine na statek, który był obstawiony przez jej "ochronę". Miała wrócić na wyspę, rano wstała, Bond też, podszedł do niej, a jej ochrona (czyli ludzie, którzy sterowali statkiem) wyciągnęli broń jakby chcieli zawrócić albo się ewakuować. Nie wiedzę w tym nic głupiego.


RE: Spectre (2015) - LelekPL - 10-11-2015

Po Brosnanie też nie było wiadomo kogo wybrać, a raczej żaden fan o Craigu by wtedy nie wspomniał nawet.

Także spokojnie, na kogoś się zdecydują i pewnie wypadnie bardzo dobrze. Ja oczywiście najchętniej widziałbym Elbę, ale z racji, że on też za stary się już robi to nawet ktoś nieznany pewnie by się sprawdził i dałbym mu spokojnie szansę.


RE: Spectre (2015) - Gieferg - 10-11-2015

Cytat: Miała wrócić na wyspę, rano wstała, Bond też, podszedł do niej, a jej ochrona (czyli ludzie, którzy sterowali statkiem) wyciągnęli broń jakby chcieli zawrócić albo się ewakuować. Nie wiedzę w tym nic głupiego.

No dobra, ale ona zdaje się być przekonana, że mogą zawrócić, aż tu nagle wychodzi ekipa. Co, nie wiedziała z kim jest na pokładzie?
Dobra, mniejsza z tym, akurat ten motyw mi jakoś szczególnie nie przeszkadzał, przytoczyłem tylko jako przykład zagrywek w stylu Mendesa.


RE: Spectre (2015) - Juby - 10-11-2015

(10-11-2015, 23:00)Gieferg napisał(a): Co, nie wiedziała z kim jest na pokładzie?

Wiedziała. Nie wiedziała za to, że nie może zahaczyć o jakiś port żeby odstawić swojego gościa, bo była już tylko więźniem razem z Bondem.


RE: Spectre (2015) - zombie001 - 10-11-2015

(10-11-2015, 22:41)Juby napisał(a): (szkoda tylko, że nie wytłumaczono czemu Quantum stało się Spectre, choć już wiem, że miało to związek z prawami autorskimi), problemem jest komiczne, niczym z telenoweli, powiązanie postaci Waltza z samym Bondem i jego motywacja! I to nie jest problem "easy" tylko strasznie duża kupa.

To powiązanie nie jest komiczne, jak pisałem wcześniej, to tylko zwykłe lenistwo i nieudolność scenarzystów. Ale prawda jest taka, że gdyby nie powiązano Bonda z Blofeldem to ten drugi nie miałby absolutnie żadnej motywacji... Zdecydowanie prościej byłoby coś wymyślić, gdyby SPECTRE rozgrywał się zaraz po Quantum...

A właśnie jeśli chodzi o Quantum. Prawa autorskie, prawami autorskimi, ale wydaje mi się, że nie było konieczne wyjaśnianie czegokolwiek. Co więcej według mnie Quantum nie przekształciło się w SPECTRE, a było jedynie jego odłamem (komórką) prowadzoną przez Greene. Po śmierci Greene i dekonspiracji tej organizacji, Blofeld mógł się od niej odciąć lub całkowicie ją zlikwidować. Przynajmniej "SPECTRE" sugeruje, że organizacja Blofelda istniała w czasach "Casino Royale" i nic nie wskazuje na konieczność zakładania, że "QUANTUM= SPECTRE".


RE: Spectre (2015) - Juby - 10-11-2015

Skoro nie jest komiczne to czemu z niego się śmiałem? Uśmiech

Skoro nie było konieczne wyjaśnienie czegokolwiek to skąd twoje domysły, że Quantum to była komórka Spectre? Bo tego nie wyjaśnili, a powinni.


RE: Spectre (2015) - Grievous - 10-11-2015

Chwała za to że odstawiono tak beznadziejny marketing do tego filmu, bo inaczej bym się rozczarował.

Przez pierwszą połowę bawiłem się naprawdę dobrze. Wiadomo, "Casino Royale" oraz "Skyfall" (tak kurwa, bardzo lubię ten film Język ) poza zasięgiem, ale daleko temu do zapowiadanej tragedii, więc wkradły się u mnie podejrzenia o to że ludzie znowu dostali bólu dupy o nic. Powrót Mr. White'a oraz powiązania z poprzednikami całkiem mi się spodobały, Waltz zaliczył fajne - chociaż nieco zepsute przez trailery- wejście (kuku Uśmiech ), Bautista jako klasyczny henchman wypadł świetnie, akcja kompetentna i ogólnie spoko się to ogląda, banan na twarzy i gitara gra.

Ale potem postacie trafiają na pustynię i wszystko idzie w pizdu...

Kurwa, czy im się kompletnie odechciało? Całość zwolniła okropnie, informacje zaczęły być podawane w taki sposób, jakby miały widza szokować, pomimo tego że jakieś pół godziny wcześniej już wszystko było wyjawione. Byłem sceptycznie nastawiony do pomysłu Blofelda
, ale liczyłem na to że może jakoś to sensownie pociągną... no cóż, nie zrobili tego. Jego motywacja jest beznadziejna, a konflikt na linii protagonista/antagonista wyciągnięty z dupy.

Ale ja bym to przełknął gdyby finał dostarczył. Nie dostarczył. Co za NUDA. Bond biega po pustym budynku, a potem kilka razy strzela w helikopter. LOL.

No i jest jeszcze epilog. Z jednej strony się cieszę, że pozamykano wątki i dostaliśmy jako takie zakończenie serii Craig-Bondów, na wypadek gdyby ten nie wrócił do roli, ale
Wybitnie to nie w klimacie trzech poprzednich produkcji.

Nie chcę też specjalnie psioczyć, bo całościowo raczej pozytywnie go odebrałem. Może i najsłabszy z Craig-Bondów (lub na poziomie QoS), ale dalej przeżuwa i wypluwa większą część tej serii. Może powtórka wypadnie lepiej?


RE: Spectre (2015) - Bradesinarus - 11-11-2015

Zacznę może od oświadczenia, że „Spectre” już od chwili oficjalnego ogłoszenia terminu premiery był najbardziej oczekiwaną przeze mnie produkcją roku. Zresztą chyba nic w tym dziwnego. Wszak jestem wielkim fanem przygód agenta 007, serii na której się wychowałem i której każdą z odsłon (w dużej mierze dzięki „uprzejmości” TVP) oglądałem po kilka razy. Dlatego też nie mogłem sobie odmówić przyjemności seansu.

Przyznam jednak, że w tym konkretnym przypadku miałem poważne powody do obaw czy całość aby na pewno przypadnie mi do gustu. I to nie dlatego, że opinie na jej temat, z którymi się zetknąłem były w najlepszym razie „dość letnie” (Jak doskonale wiecie to akurat nigdy nie stanowi dla mnie problemu by się jakimś dziełem zachwycić. Wystarczy przywołać choćby casus „Atlasu Chmur”) ale przede wszystkim z powodu tego, że zwiastuny w mojej opinii nie zapowiadały niczego co mogłoby choćby zbliżyć się do poziomu zaprezentowanego przez rewelacyjny „Skyfall”.

I niestety muszę powiedzieć, że moja intuicja mnie, przynajmniej częściowo, nie zawiodła.

Ale może od początku. Otóż nie będę ukrywał, że ogólnie rzecz biorąc „Spectre” mi się bardzo podobał. Że dostarczył mi solidną porcję rozrywki a przede wszystkim, że był dokładnie takim Bonderem jakiego zawsze chciałbym oglądać czyli kinem widowiskowym i zawierającym maksymalnie przerysowane sceny akcji, humor i klasyczne elementy w postaci Q, M, Moneypenny czy gadżetów zamiast „babrania się” w psychice głównego bohatera, niewolniczego trzymania się fałszywie rozumianego realizmu i naśladowania stylu Jasona Bourne'a czyli, nie oszukujmy się, „kopiowania kopii”.

Żeby jednak wszystko było jasne zaznaczam, że całkowicie nie odrzucam bardziej „przyziemnej” konwencji przygód agenta 007. Doskonale sprawdziła się ona przecież w „Casino Royale” (Notabene wzmocniona tym, że w obrazie Martina Campbella wystąpili Mads Mikkelsen i Eva Green czyli aktorzy charyzmatyczni, którzy potrafią podnieść wartość każdej produkcji, w której występują wyłącznie samą swoją obecnością na ekranie), które, o ile dobrze sobie przypominam wybrałem w swoim czasie najlepszym filmem roku (Zaszczyt, którego „Spectre” tak na marginesie nie ma szans dostąpić ponieważ konkurencja jest za mocna a sam film zdecydowanie za słaby).

Tyle tylko, że (i tu zgrabnie przechodzimy do meritum) poza nielicznymi wyjątkami, takimi jak choćby dyspozycja zaprezentowana przez świetnie bawiącego się swoją rolą antagonisty Christopha Waltza (aczkolwiek trudno nie zauważyć, że po raz kolejny gra on w zasadzie to samo. Jasne! Hans Landa z „Bękartów Wojny” był fantastyczną kreacją i Waltz zasłużenie zdobył za nią wszelkie możliwe nagrody jednak fakt, że znów dostaliśmy delikatnie tylko zmodyfikowaną, wersję tej postaci zaczyna już trochę nużyć) czy, w mojej opinii zdecydowanie za krótki występ Jaspera Christensena „Spectre” nie dorównuje żadnej innej części z udziałem Daniela Craiga (No może poza „Quantum of Solace”, ale to akurat, zważywszy na jakość filmu Marca Forstera żadna pociecha).

Akcja bowiem mnie nie porwała i była dość przewidywalna, Lea Seydoux nie ma w sobie krztyny charyzmy czy urody (choć to może akurat wynik mojej słabości do ciemnowłosych kobiet) Evy Green, Hoyte van Hoytema nie umie tak opowiadać obrazem jak Roger Deakins (Zresztą nie oszukujmy się. Mało kto na świecie potrafi) a piosenka Sama Smitha niestety nie podzieliła casusu utworu wykonywanego przez Adele czy, dodam tak na marginesie samego Daniela Craiga jako Jamesa Bonda (do którego przekonałem się chyba dopiero przy „Skyfall” ponieważ przez swój wygląd zakapiora wydawał mi się mniej więcej równie dopasowany do roli dystyngowanego agenta tajnych służb jak Danny Trejo na Romeo w „Romeo i Julii” ) i jak wydawała mi się kompletnie chybionym wyborem przed seansem tak po nim nadal wydaje mi się nieprzekonująca a przede wszystkim nieadekwatna. Czy nie dało się wybrać czegoś lepszego?

Podsumowując. „Spectre” to dla mnie w tej chwili chyba najpoważniejszy kandydat do tytułu największego rozczarowania bieżącego roku. Mimo wszystko jednak polecam go obejrzeć. Zwłaszcza jeśli faktycznie spełniłoby się to, na co wskazywałyby jego wypowiedzi przed premierą, zamykanie wątków z poprzednich części (takich jak np. organizacja Quantum), ogólny wydźwięk oraz dość sugestywne zakończenie i miałby się on okazać pożegnaniem Daniela Craiga z rolą, do której (co było tu aż nadto widoczne) nie ma już serca. Szkoda, że kończy w takim, dość nieprzekonującym, stylu ale mam nadzieję, że jego następca, którym (w co gorąco wierzę) będzie Michael Fassbender nam to wynagrodzi.

OCENA: 7/10


RE: Spectre (2015) - Gieferg - 11-11-2015

To do kitu, tamto to kitu, to chybione, tamto nie porwało, rozczarowanie roku....

7/10

DAFUQ?


RE: Spectre (2015) - Bradesinarus - 11-11-2015

Przyznaję, że pozytywna ocena dla filmu określonego mianem "rozczarowania roku" może budzić dysonans poznawczy. Bierze się to jednak w głównej mierze z faktu, że właściwie sam nie wiem jak powinienem tę produkcję ocenić abym czuł, że ocena jest w 100% adekwatna do produktu. Bo choć "Spectre" jest dziełem przyzwoitym i tak jak wspomniałem oglądało mi się go całkiem przyjemnie to jednak oczekiwania miałem dużo większe niż to, co finalnie dostałem, zatem opisując swe wrażenia dałem upust swemu rozgoryczeniu po seansie a jednocześnie z uwagi na sentyment jakim darzę całą serię nie miałem serca wystawić niższej noty.


RE: Spectre (2015) - Gieferg - 11-11-2015

Cytat: to jednak oczekiwania miałem dużo większe niż to, co finalnie dostałem

Z ciekawości - skąd wysokie oczekiwania wobec tego filmu? Przecie tu wszystko wskazywało na knota.


RE: Spectre (2015) - Bradesinarus - 11-11-2015

Skąd wysokie oczekiwania? Ano tak w telegraficznym skrócie:

Po pierwsze: Wiem, że jestem w zdecydowanej mniejszości (szczegolnie na tym forum Oczko ) ale Skyfall mi się bardzo podobało, tak więc wierzyłem w to, iż Sam Mendes jest „właściwym człowiekiem na właściwym miejscu”;
Po drugie: Po Django i Bękartach Wojny lubię Christopha Waltza jako aktora;
Po trzecie: Daniel Craig jako 007 mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie! Po początkowej nieufności stał się on w mojej ocenie drugim, po Seanie Connerym, najlepszym odtwórcą tej roli w historii;
Po trzecie: Jak już wspomniałem mam wielki sentyment do całej serii, tak więc dla mnie każdy Bond jest oczekiwanym wydarzeniem (Wiem, że to irracjonalne ale cóż poradzę Oczko )
Po czwarte: Mimo wszystko miałem iskierkę nadziei, iż, jak to czasem bywa (choć najczęściej a rebours tzn. znakomite trailery towarzyszą słabym produkcjom vide casus Prometeusza) zwiastuny okażą się być niemiarodajne i robią mylne wrażenie;
Po piąte: Nauczyłem się już sceptycznie podchodzić do opinii innych osób, nie sugerować się nimi i wyrobić sobie na temat jakiegoś dzieła własne, w pełni autonomiczne zdanie. Zdecydowanie za często było bowiem tak, że jakiś film był powszechnie chwalony (jak np. Whiplash czy Obecność) albo pogardzany (jak np. wspomniany wcześniej Atlas Chmur) a ja po seansie dokładnie przeciwstawne odczucia.


RE: Spectre (2015) - Bzyku - 11-11-2015

Przeciętny do bólu.

Kupa wybuchów, pościgów, strzelanin... ok, to w normie.

Ale cała ta historia? Wielki złoczyńca, który wcale nie robi takiego wrażenia. Wielka organizacja, która nie wiadomo co właściwie robi. Wielkie zło, którego nie widać. Motywacje bohaterów, ich konflikty (Bond-Waltz) są z dupy. Wątek Bonda z laską jeszcze bardziej z dupy. Druga połowa filmu kompletnie do dupy.

Nędza. A pomyśleć, że pierwszy Bond z Craigiem był świetny.

4/10


RE: Spectre (2015) - zombie001 - 12-11-2015

Okkkk, właśnie zobaczyłem newsa, że John Logan majstruje coś przy nowym Alienie Scotta i tak mi się przypomniała jego osoba!. Wie ktoś jak wyglądała pierwotna wersja "SPECTRE" jego autorstwa? Obiło mi się o uszy, że miała inny finał, mniej sucharów i Blofelda, który nigdy, nigdzie wprost nie mówi, że jest Blofeldem (lol?). Wie ktoś, coś na ten temat?


RE: Spectre (2015) - Czarli - 12-11-2015

(12-11-2015, 00:37)zombie001 napisał(a): Okkkk, właśnie zobaczyłem newsa, że John Logan majstruje coś przy nowym Alienie Scotta i tak mi się przypomniała jego osoba!. Wie ktoś jak wyglądała pierwotna wersja "SPECTRE" jego autorstwa? Obiło mi się o uszy, że miała inny finał, mniej sucharów i Blofelda, który nigdy, nigdzie wprost nie mówi, że jest Blofeldem (lol?). Wie ktoś, coś na ten temat?

http://www.zakazanaplaneta.pl/2014/12/15/spectre-wykradziony-scenariusz/

Jeszcze przed wyciekiem scenariusza ogłoszono że zatrudniono Purvisa i Wade'a do poprawienia scenariusza od Logana. Panowie mieli do niego dodać trochę humoru i więcej akcji. Więc te wszystkie suchary i twisty wyszły spod ich pióra.


RE: Spectre (2015) - Gieferg - 12-11-2015

http://www.bleedingcool.com/2015/04/17/when-blofeld-was-a-woman-in-spectre-sony-leaks/

Całkiem ciekawa lektura.


RE: Spectre (2015) - jarod - 12-11-2015

Cytat: The idea that Blofeld was involved with the plots and villains of each of the last 3 movies is interesting…right now it feels like a bit of a stretch. John will have to pay careful attention to connecting the dots in a strong way for this to be truly convincing.


Buahahahahahahahaha