Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+--- Wątek: Pirates of the Caribbean (2003-2017) (/Thread-Pirates-of-the-Caribbean-2003-2017--496)



RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Dr Strangelove - 14-05-2017

Nie chcę po prostu, żeby ten marnie zapowiadający się film stał się przykrywką dla propagowania agresywnych ideologii vegańskich, pacyfistycznych i obrony praw zwierząt. Niech to po prostu będzie słaby film to będę zadowolony.


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - OGPUEE - 14-05-2017

Zawsze może być, że ten vege-broniący zwierzątek pacyfista to przykrywka, a w rzeczywistości to kawał skurwysyna :) (EDIT: choć to pasuje bardziej do Lennona ;)).


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Kuba - 14-05-2017

A ja nadal wierzę w tą produkcje. Co prawda Salazar prezentowałbym się 370x lepiej nie będąc tym okropnym upiorem a jego statek jest jeszcze gorszy...ale jakoś się to przemęczy :D

Były dziś jakieś pokazy w Cinema City, ktoś był?


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - f.lamer - 14-05-2017

(14-05-2017, 13:01)Dr Strangelove napisał(a): Stary dobry Keith mi pasował, a vegański Bitles nie.
Musimy z tym żyć.

widziałem gdzieś na FB ripostę że biorąc pod uwagę oryginalny tytuł, w filmie powinien był wystąpić john lennon ;)


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Mierzwiak - 16-05-2017

Nowi Piraci mogą wyciec przed premierą:

http://gizmodo.com/report-new-pirates-of-the-caribbean-being-held-for-ran-1795240158

Niech wyciekają, ja mam już seans zaklepany.


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Grievous - 16-05-2017

Kilka tygodni temu w zasadzie identyczna historia dotyczyła "The Last Jedi", która koniec końców chyba okazała się bullshitem, a jej źródłem była jakaś rozmowa na forum z chujwiktowa. Widzę że Deadline też jakimiś niesamowitymi źródłami na rzuca, więc nie zdziwiłbym się, że też więcej w tym sensacji niż prawdy.


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Dr Strangelove - 16-05-2017

Obstawiam, że to część kampanii reklamowej.


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Kuba - 16-05-2017

Gdyby wyciekł teraz Last Jedi to naprawde wspólczułbym ludziom którzy by to oglądali.

Piraci nie wyciekną, nawet jeśli to prawda mam wrazenie, że Disney nie zaryzkuje i zapłaci. I tak w kinie prawie na premierze sie melduje.


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Arahan - 16-05-2017

Zapłaci i będzie musiał znowu zapłacić. Średnio opłacalne.


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - shamar - 17-05-2017

(16-05-2017, 15:26)Kuba napisał(a): Gdyby wyciekł teraz Last Jedi to naprawde wspólczułbym ludziom którzy by to oglądali.

Piraci nie wyciekną, nawet jeśli to prawda mam wrazenie, że Disney nie zaryzkuje i zapłaci. I tak w kinie prawie na premierze sie melduje.


Zemsta Sithów też wyciekła i nikt nie płakał


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Gieferg - 17-05-2017

Powórka trylogii Verbinskiego zaliczona, nie będę się rozpisywał, bo nie mam nic nowego do powiedzenia, ale o jednym muszę wspomnieć - jest to wyjątkowa trylogia, bo trudno przypomnieć mi sobie inną, która byłaby coraz lepsza z każdą kolejną częścią.

Kolejno:
8/10
9/10
10/10

Teraz się zastanawiam czy zepsuć ten efekt i obejrzeć jeszcze pierda od Marshalla.


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Mierzwiak - 17-05-2017

(17-05-2017, 02:22)Gieferg napisał(a): Teraz się zastanawiam czy zepsuć ten efekt i obejrzeć jeszcze pierda od Marshalla.
To zależy z jakim nastawieniem chcesz iść na Salazara :D


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Arahan - 17-05-2017

Też zaliczyłem powtórkę, u mnie:

1 - 9/10
2 - 10/10
3 - 8/10

Na 1 i 2 części bawiłem się jak prosie, trójka już trochę zmęczyła, ale mimo wszystko to bardzo dobry film.

czwórki nie tykam kijem przez szmatę, seans piątki zależny od Waszych opinii bo póki co nic mnie nie przekonało do pójścia do kina.


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Dr Strangelove - 17-05-2017

(17-05-2017, 10:04)Arahan napisał(a): Też zaliczyłem powtórkę, u mnie:

1 - 9/10
2 - 10/10
3 - 8/10

No w sumie to chyba bym obstawił tak samo.
No może jedynka też by dostała dychę.
Dla mnie trójka też już miała lekkie oznaki zmęczenia materiału, ale koniec końców poniżej bardzo dobrego poziomu nie zeszła.
Jack przez wszystkie trzy części daje radę. Barbossa też no i jeden z najlepszych czarnych charakterów w historii kina rozrywkowego czyli Davy. Koniec końców rewelacyjna rzecz całościowo.

Ostatnio nawet czwórkę obejrzałem, no kawałkami, bo były jakieś maratony na AXN-ie i zerknąłem kiedyś wieczorami, ale to niestety jest słaby film. Mieć McShane`a w takiej roli i tak koncertowo to spaprać? Słabe mocno. Może naciągane 4/10 bym dał.


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Lawrence - 17-05-2017

Szczerze to ja do dzisiaj czwórki nie widziałem i podobnie jak w przypadku The Force Awakens, czy Terminatorow po T2, traktuję ją jako fanfiction.

O dziwo choć w trójce może czuć trochę zmęczenie materiału to ze względu na finał wracam do niej najczęściej. Plus to co Zimmer wyprawia w trójce to Mistrzostwo! :D

Świetna przygodowa trylogia!


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Gieferg - 18-05-2017

(17-05-2017, 07:18)Mierzwiak napisał(a):
(17-05-2017, 02:22)Gieferg napisał(a): Teraz się zastanawiam czy zepsuć ten efekt i obejrzeć jeszcze pierda od Marshalla.
To zależy z jakim nastawieniem chcesz iść na Salazara :D

Zastanawiałem się dzisiaj czy sobie odpalić Rogue One, czy jednak dokończyć Piratów siłą rozpędu, stwierdziłem, że jeśli nie łyknę czwórki dzisiaj, to jutro czy pojutrze tym bardziej nie.
No i spróbowałem.

Zacząłem żałować gdzieś tak w 10 minucie, w 40 zamykały mi się oczy, w 50-tej - patrząc na żonę, która usnęła chwilę wcześniej (i nie mając sumienia by ją budzić, zważywszy na to, jaki film oglądamy - jak zasnęła przy trójce obudziłem ją celnym rzutem poduszką :)) naszła mnie myśl, że skoro ten film wygląda tak beznadziejnie, że patrzenie na niego tylko wkurwia, zamiast sprawiać jakąkolwiek przyjemność, nic ciekawego się w nim nie dzieje, ani nie wydarzy przez kolejne 90 minut i zwyczajnie nie ma tam na co czekać, to po kiego wuja to w ogóle oglądam?

No i wyłączyłem w cholerę.

Podejrzewam, że kolejnego seansu już nie będzie (nie liczę "oglądania" kiedy siedzę przy kompie, a córka ogląda film w tym samym pokoju). To jest po prostu jedna wielka przypominająca teatr telewizji chujnia. Tutaj leży dosłownie wszystko, ale najbardziej mi żal, że McShane musiał trafić akurat do tej części :(

PS. jedno przemyslenie z tego pół-seansu - jak to dziwnie wygląda gdy się patrzy na te bieda-sceny, a w tle Zimmer nakurwia copy-paste kawałków, towarzyszących jakże odmiennie wypadającym scenom z trylogii Verbinskiego... dysonans niesamowity.


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Juby - 19-05-2017

Powtórka całej serii po 6 latach. W przypadku Na nieznanych wodach był to mój pierwszy seans od kinowego, czyli pierwszy jak należy - w 2D... I zarazem ostatni. :P Ale od początku...

[Obrazek: pirates_of_the_caribbean_015.jpg]

Klątwa Czarnej Perły - jak dobrze było do tego wrócić!! Świetny klimacik, idealne tempo, znakomite wprowadzanie postaci, w ogóle ci bohaterowie, ten humor, ta lekkość, ta przygoda. No i oczywiście wkręcająca się, wspaniała muzyka z tematem przewodnim na czele. Od pierwszego gagu z Willem urywającym jedną ze świec ze ściany po napisy końcowe bawiłem się jak dzieciak, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. :) Zupełnie nie pamiętałem, że ten fajny film ma tak dobrze napisany scenariusz. Uwielbiam gdy historia z każdym krokiem odkrywa kolejne karty i dopiero w środku dowiadujemy się o co w tym wszystkim chodzi. Tak jest i tutaj, bo choć widz może sobie wszystko złożyć trochę wcześniej, to bezpośrednie wyjaśnienie wszystkich wątków i motywacji postaci ma miejsce dopiero gdzieś w 80 minucie. Rewelacja! A Depp jako Sparrow rządził, brawurowa kreacja.

Jeśli miałbym zaliczyć coś na minus, to tylko zabieg z finału, który jest IMO niedopracowany. Załogę Perły sięgnęła klątwa, bo skradli skarb Corteza i wydali go na dziwki i inne rozrywki. Jack tego nie zrobił, on tylko przywłaszczył sobie jeden medalion i nie wyszedł z jaskini ze skarbem. To czemu w finale też stał się kościakiem? Odp. żeby wyrównać szanse w jego pojedynku z Barbossą. Ale już prędzej Elizabeth, która wyniosła wcześniej ze sobą jeden z medalionów, powinna sięgnąć ta klątwa.

W każdym razie, pierwsi Piraci to znakomite kino przygodowe, jeden z najlepszych tego typu filmów obok trzeciego Indiana Jonesa, a także jeden z moich ulubionych blockbusterów XXI wieku.

[Obrazek: 90200.1.jpg]

To druga część rozbudziła we mnie miłość do Piratów z Karaibów. Gdy pierwszy raz ją obejrzałem zrobiłem powtórkę już następnego dnia! Do ubiegłego tygodnia była to moja ulubiona odsłona tej serii, ale teraz nie jestem już tego taki pewien. Przy powtórce bawiłem się świetnie, ale chyba po raz pierwszy słabiej niż na Klątwie Czarnej Perły. Może to przez to, że widziałem ją częściej i przy niej miałem krótszą przerwę?

Zapomniałem już jak bardzo jest to typowy sequel. Niemal wszystko co oferuje Skrzynia to powtórka z rozrywki, z tym, że wedle zasady "więcej, szybciej, mocniej". Nie żeby to było coś złego, bo dzięki temu powstał sequel idealny, który perfekcyjnie kontynuuje poprzednika, poszerza świat w nim przedstawiony, jest jeszcze lepszy wizualnie (zdjęcia, efekty), ma więcej akcji i jeszcze więcej humoru. Oglądanie go to sama frajda.
Elementy, w których zdecydowanie wygrywa część druga to: sceny akcji na czele z finałowymi 30-minutami, które są najlepszym co spotkało tę serię (trio, zwłaszcza walka na młynie, bitwa z Krakenem, powrót Jacka i jego strzał w beczki!), zakończenie niebywale nakręcające na kolejną część (tego w CotBP brakowało), zdjęcia i plenery, a także efekty specjalne. Nie są doskonałe, bo CGI w zależności od ujęcia lub CGI-postaci, nie jest równe, bywają także ujęcia z ewidentnym green-screenem, ale większość stoi na bardzo wysokim poziomie, a Davy Jones przez większość czasu ekranowego jest doskonały! Bardzo fajne jest też to, że Gore ma w tej części fajne oko do momentów stricte horrorowych. Udanie buduje atmosferę scenografią, oświetleniem, muzyką, nieprzewidywalnością tym co się za chwilę wydarzy. Przykład - bardzo fajne pierwsze spotkanie Jacka z Rzemykiem.

Jakieś minusy? Na pewno momentami zbytnie odpalanie "Looney Tunes mode", jak w scenie z uciekającym od dzikusów Jackiem. Jest to śmieszne, ale jego wybryki na tyczce i spadek przez te wszystkie drewniane mostki są trochę zbyt przesadzone. Muzyka - choć dobra (w końcu to Zimmer) i działa w filmie jak należy, też trochę zawodzi na tle tej z pierwszej części.

[Obrazek: 99951.1.jpg]

Jeszcze przed kinową premierą Na krańcu świata czytałem, że film powstawał bez gotowego scenariusza. Cóż - widać to gołym okiem, bo ten film praktycznie nie ma scenariusza! Powiedziałbym nawet, że pod tym względem jest na poziomie drugiej części Transformers, tyle że tam łatwiej jest mi to wybaczyć, bo Bay borykał się ze strajkiem scenarzystów, a Verbinski nie.

Trylogia Piratów z Karaibów IMO jest lustrzanym odbiciem, czyt. podobnie oddaje kondycje kolejnych części do trylogii Batmanów Nolana. Dwa pierwsze filmy są świetne i trudno wybrać, który z nich jest lepszy, a trzeci powstał w myśl "jak najbardziej epicki finał, jak największy spektakl, jak najdłuższy film... a scenariuszem się nie przejmujmy". Jest tu tyle dziwnych pomysłów wymyślanych naprędce i pisanych na kolanie, w tym takie które przeczą poprzednim częścią, że aż trudno się skupić na tej nieskładnej historii. Lekkość przygody poprzedników również gdzieś uleciała. Zamiast fajnie bawiącej rozrywki jest ponury dramat, w którym po dwóch scenach odjebano zbędną postać gubernatora ograniczonego do bycia panem-od-ekspozycji-na-łódce, a Norringtona po jego trzech scenach zabija ojciec Willa, któremu zrobiono pranie mózgu. Tego nie ogląda się z uśmiechem na twarzy. :( W ogóle humoru jest albo mniej niż w poprzednikach, albo po prostu mniej do mnie trafia.

Samo zakończenie, domknięcie wszystkich wątków, pewna klamra względem pierwszej części, są w miarę satysfakcjonujące, ale nie ogarniam zachwytów nad finałową bitwą. Dla mnie jest ona niebywale przesadzona (jeszcze bardziej Looney Tunes, z tym że tym razem nie tylko w scenach gagów), w pewnych chwilach strasznie głupia (ślub w trakcie bitwy!), efekciarska (slo-mo śmierć Becketta) i żenująca (przemowa o "wolności" Elizabeth Wallace). Muzyka Zimmera jest wspaniała, bardziej różnorodna od poprzedników z kilkoma wielkimi fragmentami, ale i tu jestem rozczarowany, bo główny motyw Piratów występuje cały JEDEN raz, podczas finałowego pojedynku Jacka z Davym Jonesem. W sumie, całość broni się właśnie dobrym zakończeniem, bohaterami, świetnym wykonaniem technicznym i sympatią jaką wzbudza ta seria. Reszta - chyba w mniemaniu twórców miała być nieistotna dla widza.

[Obrazek: 248000.1.jpg]

No i obejrzałem to wczoraj po raz drugi. Wrażenia - jeszcze gorsze niż w kinie. :P

Po ładnie zamkniętej trylogii stworzono tak bardzo niepotrzebny sequel jak tylko się dało. TFA też takowym jest, ale przynajmniej wizualnie daje radę. A tutaj - bida z nędzą. Realizacja jest skromniutka, efekty niezaspecjalne i w umiarkowanej ilości. Na co oni wydali te $250 milionów (wg niektórych źródeł nawet ponad $300 mln!)? Przecież to wygląda na maks. połowę tej kwoty. Finał - który jest słabiutką akcją bardzo zrzynającą z finału Indiana Jones i ostatnia krucjata - toczy się w tak ewidentnym studiu, że aż przykro się patrzy. Początek filmu w Londynie wygląda jak jakaś produkcja TVP, a sceny toczące się w nocy, których niestety jest bardzo dużo, są nagrane tak, że w ogóle gówno widać. Może chcieli ukryć słabiutką choreografię w scenach pojedynków? I tak się nie udało.

To zły sequel Piratów z Karaibów, ale jeszcze gorszy film rozrywkowy w ogóle. Przez 136 minut zaśmiałem się może raz, a przez większość czasu się nudziłem, dziwiłem jak to słabo wygląda i jak mało z tego pamiętam. A najgorszy z tego wszystkiego jest czarny charakter. W pierwszej części było jasne skąd ta klątwa ciążąca na załodze Perły. Kim jest Davy Jones i skąd jest taki jaki jest też przedstawiono odpowiednio w dwóch kolejnych częściach. A tutaj? Czarnobrody jest jakimś magiem robiącym z ludzi zombie, mieczem steruje całym swoim statkiem, potrafi zamykać w małych butelkach pokonane kręty - ale skąd, co i jak? Ano srak, odpowiedzi brak. Po prostu jest jakimś magiem i chuj. Męczą mnie już te elementy fantasy w tej serii, zwłaszcza jeśli tak bez uzasadnienia są serwowane. Gorszy od tego może być tylko Jack Sparrow, który nie ma w tej części ani jednego fajnego tekstu, ani jednej fajnej rzeczy do roboty. Depp nie bawi już tak jak kiedyś, i to niekoniecznie przez wypalonego aktora, bardziej przez nie dający mu pola do popisu słabiutki scenariusz.


Ocenki:
1. Dead Man's Chest / The Curse of the Black Pearl 9/10
3. At World's End 6/10
4. On Stranger Tides 3/10

No i pod koniec miesiąca ruszam na piątkę. Gorsza od poprzednika nie będzie. :)


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Gieferg - 19-05-2017

Cytat: w pewnych chwilach strasznie głupia (ślub w trakcie bitwy!)

UWIELBIAM tę scenę.

Cytat:efekciarska (slo-mo śmierć Becketta)

A tego nie lubię. Gostek idzie sobie jak gdyby nigdy nic przez chmurę wirujących odłamków i ani jeden go nie tknie, nawet oczu nie zmruży. Niefajne.


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Grievous - 21-05-2017

Jeżeli ktoś dalej sądzi że "Final Adventure" jest naprawdę "final", to Bruckheimer powiedział, że jak piątka zarobi, a Depp dalej będzie chciał kontynuować przygodę, to kolejne części powstaną :P


RE: Pirates of the Caribbean (2003-2017) - Mierzwiak - 21-05-2017

No shit :D