Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Transformers (2007) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24)
+---- Dział: TRANSFORMERS UNIVERSE (https://forumkmf.pl/Forum-TRANSFORMERS-UNIVERSE--68)
+---- Wątek: Transformers (2007) (/Thread-Transformers-2007--330)



- military - 23-08-2007

Gieferg napisał(a):Nie widzę sensu rozmawiać o filmie z ludźmi którzy jedyne co o nim potrafią powiedzieć to: "to gówno".

Wow! Skróciłeś to:

ja napisał(a):Obejrzałem całość i oto, co mam do zarzucenia Bayowi:

1. Facet miał szansę zrobić epokowy film s-f, arcydzieło gatunku - materiał pozwalał nakręcić obraz, który nigdy by się nie zestarzał. Coś jak Obcy. Ale Bay musiał wypełnić film żartami o masturbacji i sikaniu, robiąc z niego co najwyżej jednorazową rozrywkę na upalny dzień. Teraz nikt już nie nakręci TFów tak, jak powinni być nakręceni - gigantyczny potencjał został utopiony w morzu - o, ironio - płytkich dowcipów.

2. Bay w tym filmie udaje. Udaje, że dzieje się coś ważnego. Niby wielka wojna, a tu ledwie parę robotów na przestrzeni paru dni zniszczy gzymsy kilku budynków i jedną bazę wojskową na zadupiu. Jeden z robotów zostanie poszatkowany przez helikopter. Drugiego załatwi garstka marines. Trzeci rozwali parę odrzutowców, ale gdyby USA na poważnie zmobilizowało swoje siły, drużynka decepticonów nie miałaby najmniejszych szans. Nie zdążyliby nawet przewrócić tych paru samochodów na ulicy New Yorku - co jest wydarzeniem na tak małą skalę, że nie wierzę w "widmo zagrożenia", które niby zawisło nad światem. Czemu, ach czemu wszystkie filmowe inwazje trwają góra tydzień? Chciałbym zobaczyć wizję ludzkości, który przetrwała rok, dwa lata, dekadę wojny... Nic z tego, przecież nie można sobie pozwolić na zbytnie rozwijanie fabuły.

3. Bay oszukuje. Autoboty są pokazane jako grupka nieudaczników. Wystarczy jeden cios decepticona, by załatwić autobota na amen. Wystarczy kilka radiowozów, by schwytać autobota i unieruchomić go. A pomimo tego - autoboty wygrywają. To ludzie powinni zafundować robotom rozwałkę, skoro piątka marines radzi sobie z robotem-czołgiem. Gdyby żołnierzy było, powiedzmy, dwudziestu, decepticony nie przeżyłyby pięciu minut. A pomimo tego to ludzie są rzekomo zagrożeni. I tak nikt nie ginie, więc... who cares?

4. Bay obraża inteligencję widza. Nastolatki w supertajnym projekcie pentagonu? Metrowej wysokości robot zmieniający się w telefon komórkowy? Ba, już kiedy zmienił się w radio, wiedziałem że coś jest nie tak. Gdzie niby podziała się jego waga? Byle stewardessa potrafiła go bez problemu przenieść, tak jakby nie miał żadnego ciężaru. Autoboty, wysłane na misję ratowania świata, przejmują się że mamusia jakiegoś gogusia zobaczy je w ogródku? Przecież na miejscu takiego robota nie powiedziałbym "ups", stanąwszy na kwiatuszku z grządki, tylko wsadziłbym rękę przez ścianę domu i wziął, czego szukałem! Hello, stawką ma tu być los świata, nie ma czasu na takie durne podchody! Szczególnie, że dosłownie po pięciu minutach roboty ujawniają się i zaczyna się pościg, który raczej nie ujdzie niczyjej uwadze. Najrozsądniejszym posunięciem autobotów byłoby wysłanie delegacji do prezydenta USA i obmyślenie wspólnej strategii przeciwko decepticonom, ale po co - wszak można mieć dwóch wrogów zamiast jednego...

Żeby wymienić wszystkie nielogiczności tego filmu, trzeba byłoby przeanalizować każde ujęcie. Dlatego zatrzymajmy się i podsumujmy: mamy zmarnowanie potencjału filmu poprzez utopienie go w płytkich dowcipach, zakłamanie w kwestii skali wydarzeń i potencjalnego zagrożenia, oraz traktowanie widza jak idioty. Ale film ma też pewne zalety:

1. efekty specjalne.

Tak, są doskonałe; prezentują najlepsze zgranie CGI i żywych obrazów od czasów Starship Troopers. Sceny walki nakręcone są przednio, mimo że nie ma trupów. Już nie musiałoby być przemocy, ale niechże ktoś padnie i nie wstanie! Tu toczy się wojna!... podobno. No ale mniejsza z tym. Zrobiłbym własną wersję montażową TF. Wyciąłbym 90% dialogów, czyli wszystkie głupie motywy, a zostawił tylko niezbędne dla fabuły, neutralne w brzmieniu wyjaśnienia. Wątek przyjaźni chłopaka z robotem można zostawić - jeśli dobrze to pokazać, film ciągle będzie fajny... w swojej dziecinnej klasie. Podsumowując, moja rada to: wyciąć i przemontować niemal cały film. Skrócić go do 50 minut - bo pozostałe 100 to czysta głupota. Wyjdzie film dla dzieci, ale przynajmniej zjadliwy i nieobrażający inteligencji widza. I wtedy dam mu nawet 5\10, bo jak na razie Transformery Baya mają u mnie zero absolutne.

P.S. Mental gdzieś napisal, że TFów nikt nie będzie pamiętał za 10 lat. A ja myślę, że nikt nie będzie o nich pamiętał za miesiąc, kiedy na ekrany wejdzie kolejny Wielki Megahit z Superakcją. O którym zapomni się po miesiącu, przy premierze kolejnego... itd.

do prostego "to gówno". Nieźle.


- Yossa - 23-08-2007

Od takich dyskusji macie filmweb. Wyluzujcie trochę.


- Jakuzzi - 23-08-2007

Wiecie co mnie najbardziej dziwi? Ze mimo iz Gieferg swoich postow co do zasady nie przyozdabia argumentami, zawsze znajdzie sie co najmniej kilku, ktorzy na taki post odpowiedza. Moja skromna propozycja bylaby taka - forumowicze, zastosujcie sie do ostatniego postu Gieferga i dajcie sobie spokoj. Tym bardziej, ze juz dosc nerwowo sie w tym topicu robi.


- D'mooN - 23-08-2007

Now for a word from our sponsour: powiem krótko, uspokójcie się.


- Mental - 23-08-2007

ja tylko dodam, że dla mnie cyborgi z terminatora nie różnią się niczym od robotów z TFów. i tam, i tu pomysł rodem z kreskówki dla dzieci.

ps: jakim cudem udało się Bayowi nakręcić film, przebijający infantylnością the movie z 1986, to ja nie wiem. wybitny reżyser. w dodatku zupełnie pozbawiony dramaturgii i napięcia. Transformery są pierwszym filmem w historii, który jest bardziej dziecinny niż bajka dla dzieci. i to dopiero początek. miał racje Naczelny Krytyk Konkurencji - czegoś takiego jeszcze w kinie nie widzieliśmy.


- Anonymous - 23-08-2007

Cytat:A powinieneś, bo sam po obejrzeniu *** wystawiałeś kategoryczne oceny AVP. Hipokryto.
Nie oglądałem *** tylko francuskiego DVDripa, albo screenera o jakości DVDripa :P


- Glut - 23-08-2007

1. Film o inwazji robotów rozpiżdżających ziemię nie powinien zawierać zbyt wiele humoru. Najlepiej w ogóle. Jeżeli już to niech to będzie coś z pogranicza absurdu lub groteski, jeżeli rozumiecie. Absurd/groteska czasami pomaga uwypuklić koszmar i absurd działań wojennych czy czegokolwiek. W T. nie ma groteski i nie ma absurdu, są wesołe dowcipy rozładowujące (w domyśle) napięcie. I proszę nie zrozumieć mnie źle, humor prezentowany przez Transformiaki nie jest jakiś chory. Czytając że jest dowcip o masturbacji wyobraziłem sobie rzeczy pokroju American Pie. Tutaj aż tak nie ma, bo to PG-13.

2. Gadki robotów o wolności są niefajne. Niefajny jest również Megatron, który nie wiedzieć czemu ma żółte zęby (tzn., wiedzieć - w końcu jest zły). Ja wiem że wizja Mentala o maszynach - maszynach olewających ludzi, nic nie mówiących była niemożliwa do stworzenia ale na bogów, bohaterowie nie powinni czuć się bezpiecznie obok gigantycznego robota zmieniającego się w samochód. Ale się czują bo robot jest cool i dowcipkuje z kolegami.

3. Ilość ludzi ginących w domyśle i na ekranie z pewnością była większa niż co poniektórzy piszą. Nie były to Ludzkie Dzieci, gdzie atmosfera beznadziei i apokalipsy sprawiała że wszyscy się garbili ale nie popadajmy w paranoję. Ludzie ginęli.

4. Bohater i bohaterka. O matko. Pamiętacie jak w Broken Flowers Don przyjeżdża do swojej byłej kochanki - hipiski, po czym konsumuje kolację wraz z jej mężem? Aż czuć że ci ludzie nie mają o czym ze sobą rozmawiać, atmosfera jest gorsza niż w niejednym horrorze a mnie aż żeby bolą. Zęby bolały mnie również w każdej scenie kontaktu między naszymi młodzikami. Czemu dziewczę, mimo iż fajne, nie dało mu w mordę i nie odeszło na początku filmu? Byłby jeszcze jeden dowcipas, widownia by się śmiałą głośno, a ja bym oszczędził na dentyście.

5. Murzynki w filmie. Tym to się kuźwasz należy oddzielny punkt. :) Zachowują się jak dzieci z paraliżem półkul mózgowych. Obu. Murzyni również przyprawiali mnie o ból zębów. Ale są punkt niżej niż parka bohaterów bo było ich w filmie mniej.

6. No i, last, but not least: Sceny Akcji. Oto co ratuje cały film. :) Byłem w kinie i roboty robią naprawdę wrażenie. Sceny z nimi rekompensują wszystkie zębowe bóle. Są po prostu fajne i Dostarczające. Efekty i dźwięk naprawdę kopią. Ale poza akcjami i w miarę, w miarę początkiem filmu jest środek. Środek, który to naprzemiennie wprowadzał mnie w uśpienie, ból zębów i smutny śmiech (tak, można się smutno śmiać).

Słowem podsumowania. Film jako taki jest kiepski. Targety i fani Trasnformersów z pewnością się ucieszą i będzie się podobał, bo to zabawne i fajnie się naparzają, bo to sentyment. Albo jedno i drugie. Ja biletu nie żałowałem bo zobaczyłem świetne CGI i parę naprawdę fajnych scen. Nie czekam na następną część. :)


- Anonymous - 24-08-2007

Po namyśle jednak zmieniam ocenę na 9/10 :twisted:

Jedyne co mi tak naprawdę przeszkadza to zniknięcie Barricade'a.

Cytat:2. Gadki robotów o wolności są niefajne.
Optimus już tak ma, zawsze gada o wolności i bardzo chce poświęcić swe życie. Pokazano go dokładnie takim jakiego fani znają i jakiego chcieli zobaczyć.
Cytat:robot jest cool i dowcipkuje z kolegami.

Kolejna rzecz wzięta prosto z oryginału.

Film jest niemal idealną adaptacją, trudno więc się dziwić, że nie podoba się tym wszystkim którzy zawsze uważali TF za syf i dno, a spodziewali się że w wersji fabularnej spotkają się z czymś zupełnie innym.

Aktualnie TF2 zajmuje miejsce w trójce najbardziej oczekiwanych przeze mnei filmów obok TDK i Johna Rambo 8)


- Mental - 24-08-2007

Cytat:zawsze uważali TF za syf i dno

i to jest krawężnik, o który sie potykasz, kolego. ja nigdy nie uważałem TFów za syf. do momentu ukazania się filmu.


- Anonymous - 24-08-2007

Ale po tym co pisałeś jasno było widać, że chciałbyś żeby ten film był czymś zupełnie innym co z Transformers jakie znamy nie miało by nic wspólnego.


- Hitch - 24-08-2007

Jakie TY znasz. Nie kazdy jest nerdem i czuje podniecenie na mysl o robotach zmieniajacych sie w pojazdy.
Czasami warto zrobic cos z tej samej serii ale dla innego targetu (cos jak z Casino Royale) azeby bardziej wymagajacy widz tez sie zadowolil i mogl zapoznac sie z tematem.


- Deckard - 24-08-2007

Gieferg: Hmm to Burton zniszczyl Batmana tym, ze nakrecil mroczny, klimatyczny film? :) W koncu to cos zupelnie innego niz komiks, a wyszlo lepiej od "wiernego" BB.


- Anonymous - 24-08-2007

Deckard napisał(a):W koncu to cos zupelnie innego niz komiks, a wyszlo lepiej od "wiernego" BB.
Według mnie Begins jest lepszy niż to co zrobił Burton :P i jego przewaga wzrasta poważnie po każdym kolejnym obejrzeniu tak jednego jak i drugiego filmu.


- Hitch - 24-08-2007

Dla komiksowych gików są komiksy i BB.
Dla milosnikow filmu jest Burton i jego wizja.


- Deckard - 24-08-2007

Hitch: dokladnie
Gieferg: to ja mam odwrotnie. O ile za pierwszym razem BB wzglednie mi sie podobal, to za drugim nie bylem w stanie strawic mega-idiotycznej koncowki z "czajnikiem", ktora logika zbliza sie do "Day After Tomorrow" Emmericha. Do tego nijacy Bad Guye (ojej, dostal paralizatorem... i tak ma wygladac walka z kolesiem ktory prawie zabil Batmana?) i slabe sceny walki (ja rozumiem, ze mial byc ninja, ale dlaczego do cholery nie widze co sie dzieje na ekranie :>). Nolan mimo wszystko z tego slabego scenariusza dal rade zrobic sredni film, ktory stawiam kilka klas wyzej of b&R i forever, ale Burtonowi to on moze buty pucowac.


- Anonymous - 24-08-2007

po 1 - o Batmanach dyskutujemy w innym wątku
po 2 - wszystko o BB i Batmanach Burtona co miałem do powiedzenia napisałem już conajmniej kilka razy więc nie ma sensu się powtarzać.


- Deckard - 24-08-2007

Cytat:po 1 - o Batmanach dyskutujemy w innym wątku
A Ty co, modem zostales, ze takimi frazesami serwujesz? :mrgreen:

Cytat:po 2 - wszystko o BB i Batmanach Burtona co miałem do powiedzenia napisałem już conajmniej kilka razy więc nie ma sensu się powtarzać.
Fakt, nie ma, bo fanboya i tak nikt nie bedzie sluchal :)


- Glut - 24-08-2007

Gieferg napisał(a):
Cytat:2. Gadki robotów o wolności są niefajne.
Optimus już tak ma, zawsze gada o wolności i bardzo chce poświęcić swe życie. Pokazano go dokładnie takim jakiego fani znają i jakiego chcieli zobaczyć.
Cytat:robot jest cool i dowcipkuje z kolegami.

Kolejna rzecz wzięta prosto z oryginału.

Gadki Optimusa na pewno można było trochę złagodzić. Nie znam się na Transformersach, ale stężenie patosu sięga tej granicy, którą przekroczył Raimi umieszczając człowieka pająka na tle amerykańskiej flagi w Spider Manie 3.

Gieferg, ja piszę o swoich subiektywnych odczuciach po seansie. To że film jest wierny oryginałowi mnie nie interesuje, ja chciałem dobrego kina a go nie dostałem. Tylko tyle.


- Jakuzzi - 24-08-2007

Na poczatek mala refleksja. Odnosze wrazenie, ze Transformers osiagnelo w pewnej kwestii apogeum. Od kilku dobrych lat mozna zaobserwowac w kinie rozrywkowym cos, co w uproszczeniu okresle stopniowym wypieraniem fabuly przez efekty. Transformery Baya przebijaja wszystko i dochodza na sam szczyt: warstwa techniczna jest tutaj skrajnie doskonala, fabularna - skrajnie idiotyczna.

Nie irytowala mnie lagodnosc, ugrzecznienie tego filmu. A niech ludzie nie gina wcale i nie przeklinaja w ogole, guzik mnie to obchodzi. Irytowalo mnie natomiast przede wszystkim:

- czesto zenujacy wrecz poziom humoru.
- hollywoodzkie debilizmy fabularne z nastolatkami w Pentagonie i - chyba ulubionym ostatnio motywem tworcow wakacyjnego kina rozrywkowego - geniuszem-hakerem na czele.

Akapit mocno subiektywny, czyli skip it if you like. Zauwazylem, ze choc na ekranie dzialo sie sporo, to podekscytowany bylem rzadko. Ze scen akcji najbardziej nabuzowal mnie poscig Camaro z Mustangiem. W pozostalych z kolei chwilami bralo mnie znuzenie. Efekty sa wypierdulcze, nie powiem, ze nie. Interakcja tworow komputerowych z rzeczywistym srodowiskiem znakomita. Ale generalnie rzecz biorac nie krecilo mnie to wszystko. Zastanawiam sie dlaczego. Pierwsza mysl - bo ewidentnym targetem sa tutaj kolesie pokroju tego nastolatka, ktory w Transformerach biega z kamera krzyczac 'cool', 'to lepsze niz Armageddon'. Ale np. w klubie tym tytulem zafascynowani sa dwudziesto i trzydziestolatkowie, wiec moze chodzi o co innego?


- Mental - 25-08-2007

Cytat:warstwa techniczna jest tutaj skrajnie doskonala

ja i tak wole Tajemnice Syriusza...

Cytat:Interakcja tworow komputerowych z rzeczywistym srodowiskiem znakomita.

Jakuzzi, co ty wiesz o interakcji. w TFach2 Megatron będzie miał poruszające się rzęsy i to dopiero będzie interakcja.

Cytat:Ale np. w klubie tym tytulem zafascynowani sa dwudziesto i trzydziestolatkowie, wiec moze chodzi o co innego?

Jakuzzi, zadaj tym trzydziestolatkom pytanie, co by się musiało stać, żeby ocenili negatywnie film Baya? bo ja na przykład nie umiem wyobrazić sobie gorszego filmu. próbuje, ale nie potrafię. w tej produkcji skumulowało się wszystko, czego nienawidzę w kinie. i jak czytam recki na stronie, zwłaszcza tę pisaną przez dziewczynę, ręce mi opadają. ona widzi rzeczy, których ja nie widzę. pisze o fantastycznych charakterach, a charaktery robotów sprowadzają się tu do jednej krótkiej scenki, w której każda z maszyn daje próbkę swojego żenującego głosu (50Cent, parodia Brudnego Harry'ego). to ma być charakter? o czym my mówimy? przecież to totalne nieporozumienie.