Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
127 hours - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: 127 hours (/Thread-127-hours--1947)

Strony: 1 2 3 4


- Perfik - 25-02-2011

Dla mnie ten film to idealny przykład przerostu formy nad treścią. Jak ktoś tu już słusznie zauważył materiału było na krótkometrażówkę. Najlepiej ujął to w swojej recenzji Michał Oleszczyk:

Cytat:Mrożący krew w żyłach epizod zostaje potraktowany jako pretekst do moralnej hochsztaplerki i wizualnych zawijasów
<ok>


- Mierzwiak - 25-02-2011

Ja bym chciał zobaczyć film w którym Franco nie zostaje uwięziony, tylko jedzie zobaczyć się z dziewczynami. Byłoby a) ciekawiej b) ciekawiej c) ciekawiej. Nawet jeśli wyszłaby z tego banalna historyjka miłosna, to wolę banalną historyjkę miłosną aniżeli banały o życiu (sic!).


- Mental - 26-02-2011

Cytat:Ja bym chciał zobaczyć film w którym Franco nie zostaje uwięziony, tylko jedzie zobaczyć się z dziewczynami.

A ja bym chętnie zobaczył historię, w której te dwie dziewczyny okazują się seryjnymi morderczyniami-lesbijkami, polującymi na turystów. Franco byłby ich ofiarą. Zacząłbym film dokładnie tak samo jak Boyle, czyli sielanką, a skończył drogą przez mękę. Sceneria bez zmian: skały, spalona ziemia, palące słońce i sępy wypatrujące padliny ;)


- Mefisto - 26-02-2011

Perfik napisał(a):Dla mnie ten film to idealny przykład przerostu formy nad treścią.

Jasne - najlepiej, jakby Boyle nakręcił cały film na polską nutę z kontrplanów cały czas <ok>

Mierzwiak napisał(a):Ja bym chciał zobaczyć film w którym Franco nie zostaje uwięziony, tylko jedzie zobaczyć się z dziewczynami.

A ja bym chciał zobaczyć film, w którym Franco zostaje uwolniony przez kruka i razem zwalczają zombie przez resztę czasu projekcji. Zaraz... Patrz, to by była zupełnie inna historia! :roll:


- Perfik - 26-02-2011

Mefisto napisał(a):Jasne - najlepiej, jakby Boyle nakręcił cały film na polską nutę z kontrplanów cały czas

Najlepiej by było, jakby cały film nakręcił kamerą umieszczoną w rurce do picia.

Scena w której Franco próbuje wypić ostatnie krople wody i gmera jęzorem w tym bidonie, obrzydziła mnie bardziej niż wszystkie sceny rzezi we wszystkich Piłach razem wzięte :P


- Mierzwiak - 26-02-2011

Mefisto napisał(a):Zaraz... Patrz, to by była zupełnie inna historia! :roll:
Jak na to wpadłeś Sherlocku? Przecież właśnie to napisałem, inna historia z takim początkiem byłaby dla mnie ciekawsza, tyle.


- Mefisto - 26-02-2011

Ale to już nie byłaby ta sama historia, Sherlocku :P
Równie dobrze mógłbyś napisać w temacie o Cast Away, że wolałbyś film z Hanksem bez wyspy :roll:


- Mierzwiak - 26-02-2011

Mógłbym, gdybym nie uważał że wyspa to najlepszy element tej kluchy :wink:

Ze 127 Hours mam problem nie dlatego, że koniecznie chciałbym coś innego, tylko dlatego że w momencie spotkania z głazem film przestał mnie interesować, a chyba nie tak być powinno.

PS. Nie żeby to było niespodzianką, ale na BD 127J wygląda super: http://www.dvdbeaver.com/film3/blu-ray_reviews53/127_hours_blu-ray.htm


- Mefisto - 26-02-2011

Wygląda super, ale zdziwiłbym się gdyby totalnie świeży film wyglądał źle na tym nośniku.


- majlo - 26-02-2011

Perfik napisał(a):Najlepiej ujął to w swojej recenzji Michał Oleszczyk:
Najlepiej? Jak dla mnie ujął to wyjątkowo głupio. Jakiej niby moralnej hochsztaplerki?
Mierzwiak napisał(a):Ze 127 Hours mam problem nie dlatego, że koniecznie chciałbym coś innego, tylko dlatego że w momencie spotkania z głazem film przestał mnie interesować, a chyba nie tak być powinno.
Fajnie. Mnie od tego momentu właśnie zaczął interesować. :)

Zgodzę się natomiast z jednym z przedmówców, że ta scenka ze "szwajcarem" była nieco głupawa. ;)


- Perfik - 26-02-2011

Autorowi chodziło pewnie o to, że:

Cytat:Historia wstrząsająca, emocje nie do wyobrażenia. Co robi z nimi Boyle…? Kręci teledysk o samookaleczeniu, przewiązany wstążką z napisem: „moralna lekcja”. Widz ma skręcać się w fotelu przez pierwszą godzinę, zakrywać oczy przez kolejnych dziesięć minut, a w ostatnich piętnastu poczuć, że oto nauczył się czegoś o dobrym życiu.
odsyłam do pełnej recenzji: http://michaloleszczyk.blog.onet.pl/127-godzin-2010-Boyle,2,ID421914226,n

Generalnie zgadzam się z większością tego co w niej napisał. Od siebie dodam jeszcze, że dawno nie widziałem tak letniego filmu. Gościu staje twarzą w twarz ze śmiercią, a jedyne co serwuje nam reżyser to jakieś banalne przemyślenia w stylu: "powinienem był odbierać telefony od matki"... No ku..a amazing!


- Mefisto - 26-02-2011

Recka bardzo dobra, trudno się nie zgodzić. Cały sęk w tym, że mi te "błędy" nie przeszkadzały aż tak bardzo. Jasne, jest parę gorszych momentów i parę WTFów, przez które trudno przejść bez zgrzytania zębami. Ale film dalej spełnia swoje zadanie - dostarcza porządnej rozrywki, przybliża prawdziwe wydarzenia i ich bohatera oraz daje nieco więcej. No i przede wszystkim - już nie bacząc na te, przywołane przez autora, newagowskie monologi - to wspaniała pochwała życia/przetrwania.


RE: 127 hours - Anielski_Pyl - 24-02-2012

Byłem pewien, że Boyle to spartoli, bo zamykanie się z Jamesem Franco i kamerą w ciasnej szczelinie na półtorej godziny wydawać się mogło artystycznym samobójstwem. Na szczęście bardzo się myliłem, bo Danny odpalił film na wysokim poziomie, do jakiego przyzwyczaił (może poza W stronę słońca). Franco gra świetnie, bezradność i ból bohatera udziela się widzowi (mocarne sekwencje z "mokrą" imprezą, piciem moczu i finałową operacją), kamera wchodzi gdzie tylko może, aby nie było za statycznie, udziela się również charakterystyczny wizualny styl reżysera. Przesłanie adekwatne do sytuacji, "poetyckie" wstawki sprawnie wkomponowano. Teatr jednego aktora (audycja!) ze świetną reżyserią. Oglądać. 8 / 10


RE: 127 hours - shamar - 12-03-2014

Obejrzałem ten film dziś. W telewizorze. Na Polsacie. Z reklamami (chyba 2ma).
I nie żałuję, że postanowiłem go olać wcześniej. To jest dokładnie 1 z tych filmów (jak i "Slumdog"), które można obejrzeć w telewizji (Polsacie, TVNie itp), x-lat po premierze.

Ładne zdjęcia, dobrze dobrana muzyka, przyzwoity Franco, wyważone w czasie i akcji... I tyle.
6/10.

ten film zdobywał jakies nagrody? Really?
(26-02-2011, 04:13)Perfik napisał(a): ... a jedyne co serwuje nam reżyser to jakieś banalne przemyślenia w stylu: "powinienem był odbierać telefony od matki"... No ku..a amazing!

Widzę, że niektórzy nie zrozumieli tego filmu. :)



RE: 127 hours - RandoMan - 12-03-2014

Widmo telefonów od matki.


RE: 127 hours - Arahan - 20-01-2020

Po latach - niby mało się dzieje, ale lubię ten film. Wciąga.


127 hours - Pitero - 25-05-2024

Powtórka po latach. Film wciąż świetny i tak samo rewelacyjna rola Franco. W niektórych scenach wręcz namacalnie czuć ból jego bohatera. James powinien otrzymać wtedy Oscara. A nie Colin Firth, który słabo się jąkał.

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka