Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Mad Max (1979-2024) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+--- Wątek: Mad Max (1979-2024) (/Thread-Mad-Max-1979-2024--197)



RE: Mad Max - shamar - 22-01-2013

To nie tak zupełnie skok na kasę bo mieli to już kręcić lata temu z Melem. Czemu nie doszło do tego? Nie wiem. Może nie chciał.
A ten chłopek z "Avatara" bardziej by pasował wizualnie.


RE: Mad Max - nawrocki - 22-01-2013

Cytat:Czemu nie doszło do tego?
To akurat wiadomo doskonale przecież.

Też nie bardzo mi się to widzi bez niego, ale jak już kogoś chciałbym w tej roli oglądać, to jest to właśnie Hardy.


RE: Mad Max - SonnyCrockett - 22-01-2013

Czad, tylko dlaczego wycierają sobie mordę Maxem skoro można było to tylko luźno połączyć z wydarzeniami z Mad Maxa i dać Melowi epizodzik żeby nie zdążył żadnego podkręconego icka obrazić :P


RE: Mad Max - shamar - 22-01-2013

(22-01-2013, 22:48)nawrocki napisał(a): To akurat wiadomo doskonale przecież.

To mnie oświeć.

Wki podaje coś takiego-
http://en.wikipedia.org/wiki/Mad_Max:_Fury_Road

[Obrazek: Madmax-furyroad-poster1.jpeg]



RE: Mad Max - nawrocki - 23-01-2013

(22-01-2013, 23:32)shamar napisał(a):
(22-01-2013, 22:48)nawrocki napisał(a): To akurat wiadomo doskonale przecież.
To mnie oświeć.
a) Mel zawiesił karierę aktora
b) podpadł wszystkim w Hollywood
c) jeszcze przed tym wszystkim były problemy z kręceniem na planie w Namibii


RE: Mad Max - Mental - 23-01-2013

Charlize Theron w tym gra? Szkoda. wolałbym panne z "Dredda".

Sonny napisał(a):bez Mela to jest bezsensowny skok na kasę

Bzdury opowiadasz. Wiadomo, że Mel jest niezastąpiony, ale Hardy spokojnie może dać zajebistą interpretację postaci Maxa.


RE: Mad Max - nawrocki - 23-01-2013

Panna z Dredda nie bardzo mi pasuje na brutalną imperatorkę i głównego villaina w jednym.


RE: Mad Max - Mental - 23-01-2013

Nie wiedziałem, kogo ma zagrać. skoro brutalną imperatorkę, to ok, może się sprawdzi. Może. Z aktorkami jej pokroju mam ten problem, że są "dobrze sytuowane w Holly" - a takie - poza nielicznymi wyjątkami - nigdy nie pozwolą się zgwałcić, pobić, wytargać za włosy. Dlatego w filmie post apo wolałbym mniej znaną twarz, która zgodzi się grać "upokarzające" sceny bez szemrania.


RE: Mad Max - Gieferg - 23-01-2013

Cytat:Mam w dupie że Bond miał ileś tam twarzy Max Rockatansky jest tylko jeden

Now, there are two.

Cytat:gdyby chociaż rzecz działa się w świecie Mad Maxa.

No tak, zapomniałem, że akcję nowego filmu osadzono w dolinie muminków. Damn!

Całe szczęście, że Mad Max nigdy nie był dla mnie żadną świętością, którą filmowcy mogliby sprofanować, a od trójki gorzej na pewno nie będzie.


RE: Mad Max - SonnyCrockett - 23-01-2013

(23-01-2013, 22:07)Gieferg napisał(a): No tak, zapomniałem, że akcję nowego filmu osadzono w dolinie muminków. Damn!

Naprawdę nie zrozumiałeś przekazu podprogowego czy zwyczajnie musiałeś się doczepić? :P


RE: Mad Max - Lawrence - 24-01-2013

Akurat Charlize Theron potrafi dobrze grać i jej w tym filmie uznaję za zaletę. Ja tam bym bardziej obawiał się obecności tej pani w filmie:

[Obrazek: rosie-huntington-whiteley.jpg]


RE: Mad Max - Mental - 24-01-2013

Kogo ona niby gra? Postapokaliptyczną cichodajkę? Chyba nie będzie się woziła w tym makijażu razem z Maksem? W dwójce fajnie zagrała Virginia Hey - miała wtedy bardzo ładną twarz (dzisiaj to potwór po operacjach).



RE: Mad Max - Azgaroth - 24-01-2013

(23-01-2013, 22:05)Mental napisał(a): Z aktorkami jej pokroju mam ten problem, że są "dobrze sytuowane w Holly" - a takie - poza nielicznymi wyjątkami - nigdy nie pozwolą się zgwałcić, pobić, wytargać za włosy.

Wystarczy sobie przypomnieć role z Monster czy rozbity nos W Dolinie Elah. Poza tym ta teoria jest bzdurna :)


RE: Mad Max - Mierzwiak - 24-01-2013

No właśnie, przecież ona do tej roli ogoliła się prawie na łyso!!!!!!!! Ależ poświęcenie.

Charlize Theron przestała być dla mnie jakimkolwiek wyznacznikiem poziomu filmu, nie żeby kiedyś nim była, ale miałem wrażenie, że uważniej dobiera role. To samo Hardy, najpierw coś tam w reżyserii McG, a teraz to. Bleh.


RE: Mad Max - slepy51 - 24-01-2013

Akurat Charlize Theron z tego typu scenami (gwałty, uszkodzenia ciała i inne) nie ma (miała) raczej problemu, vide scena w kościele z "Adwokata diabła".


RE: Mad Max - Lawrence - 24-01-2013

Widmo Charlize i Rosie.

Nie wiem co tak się uczepiliście Charlize? Zwłaszcza, że jak już zaznaczałem to obecność Rosie powinna niepokoić.


RE: Mad Max - Predator895 - 26-01-2013

(24-01-2013, 20:43)Lawrence napisał(a): Nie wiem co tak się uczepiliście Charlize?

Yyy Prometeusz ?? :P




RE: Mad Max - Gieferg - 26-01-2013

Ale co Prometeusz? To nie jej wina, że jej postać tam właściwie nie miała większego znaczenia. Do jej gry nie mam żadnych zastrzeżeń.


RE: Mad Max - Predator895 - 26-01-2013

Ma, bo z własnej nie przymuszonej woli podpisała się pod tym gównianym scenariuszem :P


RE: - OGPUEE - 29-04-2013

Mad Max
Ale Mel był młody. Gdyby nie głos, nie poznałbym go. Co do filmu - najlepsze są te niedomówienia (zgaduję, że powstały z powodu niskiego budżetu). Spalona ręka Goose'a wystaje spoza płachty, Mel ściąga płachtę i widzimy tylko jego spojrzenie. I końcowe "To nie jest Goose.".

Albo scena zabicia rodziny ogranicza się do lecącego bucika mijanego przez motocyklistów triumfalnie wyjących jak małpy.

Czy też scena z tymi młodzikami otoczonymi przez tych samych zbirów. Cięcie - Max spotyka chłopaka z gołą i czerwoną dupą. Ała...

I właśnie Max. Ma kapitalne wejście. Zacytuję kolegę:
(03-06-2006, 16:42)Predator895 napisał(a): te początkowe w których Max powoli przygotowuje się do pościgu zakłada okularki rękawiczki a w tle słychać wrzaski kolesia którego zacznie zaraz ścigać :D
I jak ten koleś płakał, to wyobrażaliście w jego ustach "To Mel Gibson, a ja jestem Żydem" :).

I ci antagoniści, których od razu chce się zabić. I nie wiem, czemu military narzekał na Bubbę (swoją drogą podobny jest do mojego kolegi z liceum), głos ma fajny, stoicki spokój i powaga kontrastujące z resztą jego kolesi.

Co mogę dodać? Wszyscy już napisali pochwały.



Mad Max: Road Warrior
Tym razem apokalipsa i Max snuje się samotnie z kultowo odsłoniętym ramieniem, mechanizmami na nodze (ładna konsekwencja co do jedynki), starożytnym obrzynem. No dobra, towarzyszy mu pies.

I tym razem musi pomóc ludziom w walce z zjebami, którym od razu należy się kulka w łeb.

I znowu mamy fajnie działające na wyobraźnię niedopowiedzenia. Najbardziej w filmie podoba mi się moment, gdy jest PW Maxa przez lornetkę - kobitka została napadnięta przez ludzi Humungusa. Szurnięty lotnik chwyta lornetkę i powoli znika mu uśmiech.

Lub geneza samego Humungusa. Scena, gdy wyciąga rewolwer z skrzynki, na której jest też zdjęcie prawdopodobnie jego przed deformacją i jego ukochaną daje do myślenia. I nie trzeba jakichś sucharskich retrospekcji i głupich prób na współczucie.

Sam Humungus ma głos, z którym tak powinien brzmieć Bane i zaskakujące jest to, że nie zdjęli mu maski. I jest parę pamiętnych postaci - dziki dzieciak, szurnięty lotnik, dowódca "tych dobrych" i Wez, który zupełnie nie przypomina żałosnego Bennetta z "Commando".

Widać, że Kapitan Bomba w "Klątwie faraona" dużo czerpał z tego kapitalnego filmu :).



Mad Max Beyond Thunderdome

Zabijecie mnie, ale... ten film mi się podobał. Nawet bardziej od dwójki.
[Obrazek: j7ghzc.jpg]
Co k***a?

Dobra, jest kiczowaty, ma głupawe momenty, dziki dzieciak z dwójki dorobił kilkunastu kopii owocując kilkoma sucharskimi momentami (chociaż ten milczący brunecik był ciekawy), Tina Turner w kolczudze wyglądająca jakby miała popłakać się. Ale z tego filmu bije taka zajebistość, że nie potrafię negatywnie tego ocenić. Np. Master Blaster - monstrualny olbrzym zdalnie sterowany przez karzełka z "Dziwolągów" (1932) jest tak komiksowo/growo absurdalny, że aż fajny. Albo ta walka na trampolinach...

No dobra negatywnie mogę ocenić grę Tiny, widoczny matte painting, kilka momentów w wiosce dzieciaków czy finał, który czasami pasuje raczej do Toma i Jerry'ego (serio, ile razy ten koleś z maską na plecach ginął?) niż do syfiastego australijskiego filmu post-apo.

Ale pozytywnie oceniam muzykę, Mela, odczuwalny jednak brud (bardziej niż w "Dorwać gringo") i czołówkę filmu. Ta piosenka ma power. No i ej, kobiety dostają po mordzie i jeden bachor ginie.
I z całej trylogii ma najlepsze zdjęcia.

[Obrazek: 13z8n6f.jpg]
[Obrazek: 5xzsz.jpg]
[Obrazek: xaypsn.jpg]
[Obrazek: 35l87kk.jpg]

Guilty pleasure? Jak najbardziej.