![]() |
|
Les Miserables. Nędznicy - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Les Miserables. Nędznicy (/Thread-Les-Miserables-N%C4%99dznicy--3073) |
RE: Les Miserables. Nędznicy - Jakuzzi - 31-01-2013 Albo "Francuska Bejoza". RE: Les Miserables. Nędznicy - Doveling - 31-01-2013 (31-01-2013, 17:33)Lawrence napisał(a): Nie tylko osoba biedna, ale ogólnie nędzna kreatura, zwyrodnialec itd. A nie wiem czy Hugo nie chodziło bardziej o biedaków, ludzi biednych bo ubogich. Ludzie żyjący w nędzy, ale przez to nie są oni nędzni. Myślę, że Hugo chodziło właśnie o "nędzne kreatury", bo generalnie tak byli Ci nędznicy postrzegani przez zamożniejsze społeczeństwo, czego najlepszymi przykładami byli 24601 i Fantyna. A Hugo obala ten mit, przedstawiając tych bohaterów jako ludzi od wewnątrz szlachetnych. RE: Les Miserables. Nędznicy - obywatelw - 11-02-2013 (31-01-2013, 22:00)Doveling napisał(a):(31-01-2013, 17:33)Lawrence napisał(a): Nie tylko osoba biedna, ale ogólnie nędzna kreatura, zwyrodnialec itd. A nie wiem czy Hugo nie chodziło bardziej o biedaków, ludzi biednych bo ubogich. Ludzie żyjący w nędzy, ale przez to nie są oni nędzni. Znaczenie słowa "nędznik" w XIX było wyłącznie negatywne. Dopiero właśnie powieść Hugo (a raczej tłumaczenie tytułu) zmieniła wymiar tego określenia na synonim "biedaka". RE: Les Miserables. Nędznicy - Mefisto - 11-02-2013 (11-02-2013, 20:28)obywatelw napisał(a): Znaczenie słowa "nędznik" w XIX było wyłącznie negatywne. A dziś jest jakimś cudem pozytywne? RE: Les Miserables. Nędznicy - Monika - 11-02-2013 Może nie pozytywne, bo bieda i nędza nigdy czymś pozytywnym nie będą. Jednak dziś to słowo używane jest w innym kontekście niż w XIX wieku. Wtedy oznaczało czlowieka pasożyta, zbędną jednostkę, którą bezkarnie można właściwie zdeptać - za nędzników uważano też wszelkie szumowiny, które wykorzystają każdą okazję by podciąć Ci gardło i Cię ograbić. Dziś używając słowa nędznik mamy raczej na myśli osobę która żyje na garnuszku państwa niezdolna do własnego utrzymania i korzystająca z każdej możliwej opieki społecznej, lub też do osób bezdomnych ale niekoniecznie złych, złodziei czy morderców jak to miało miejsce jeszcze sto lat temu. RE: Les Miserables. Nędznicy - Mental - 11-02-2013 Cytat:Dziś używając słowa nędznik To dzisiaj jeszcze używa się słowa "nędznik"? Co najwyżej dzisiaj coś może być "nędzne" - marne, paskudne, choojowe, do dupy. Zawsze można też powiedzieć "mega nędza twoja stara" ;) RE: Les Miserables. Nędznicy - Monika - 11-02-2013 Pewnie niektórzy go używają - bo jeżeli ktoś o kimś innym mówi "ten człowiek zyje w skrajnej nędzy" - pierwsze skojarzenie to "biedak" - ale prawidłowe byłoby też nazwanie takiego człowieka "nędznikiem", choć w dobrym guście by to nie było. Bo zdecydowanie lepiej kogoś nazwać biedakiem niż nędznikiem. Coś na zasadzie murzyn vs czarnuch. :) RE: Les Miserables. Nędznicy - Mental - 11-02-2013 Jeszcze nigdy nie słyszałem z niczyich ust słowa "nędznik" na opisanie biedaka, żula etc. Już prędzej słyszę o osobach "wykluczonych społecznie" albo "upośledzonych ekonomicznie". Btw, wiesz, jak się mówi na nędznika bez łącza internetowego? Osoba e-wykluczona. Tru story ;) RE: Les Miserables. Nędznicy - Jakuzzi - 11-02-2013 A jak się mówi na faceta bez fiuta? E-unuch. Bez sensu, wiem. RE: Les Miserables. Nędznicy - Mefisto - 12-02-2013 (11-02-2013, 22:43)Monika napisał(a): Może nie pozytywne, bo bieda i nędza nigdy czymś pozytywnym nie będą. Jednak dziś to słowo używane jest w innym kontekście niż w XIX wieku. Wtedy oznaczało czlowieka pasożyta, zbędną jednostkę, którą bezkarnie można właściwie zdeptać - za nędzników uważano też wszelkie szumowiny, które wykorzystają każdą okazję by podciąć Ci gardło i Cię ograbić. Dziś używając słowa nędznik mamy raczej na myśli osobę która żyje na garnuszku państwa niezdolna do własnego utrzymania i korzystająca z każdej możliwej opieki społecznej, lub też do osób bezdomnych ale niekoniecznie złych, złodziei czy morderców jak to miało miejsce jeszcze sto lat temu. Moim zdaniem nic się nie zmieniło - o tym, że ostatnią rzeczą, jaka by mi przyszła do głowy na myśl o kolesiu pobierającym państwówkę, to właśnie nędznik, nie wspomnę :P RE: Les Miserables. Nędznicy - Spirit - 12-02-2013 Widmo nędznika. RE: Les Miserables. Nędznicy - obywatelw - 13-02-2013 (11-02-2013, 22:43)Monika napisał(a): Może nie pozytywne, bo bieda i nędza nigdy czymś pozytywnym nie będą. Jednak dziś to słowo używane jest w innym kontekście niż w XIX wieku. Wtedy oznaczało czlowieka pasożyta, zbędną jednostkę, którą bezkarnie można właściwie zdeptać - za nędzników uważano też wszelkie szumowiny, które wykorzystają każdą okazję by podciąć Ci gardło i Cię ograbić. Dziś używając słowa nędznik mamy raczej na myśli osobę która żyje na garnuszku państwa niezdolna do własnego utrzymania i korzystająca z każdej możliwej opieki społecznej, lub też do osób bezdomnych ale niekoniecznie złych, złodziei czy morderców jak to miało miejsce jeszcze sto lat temu. to własnie miałam na myśli : > oczywiście, "nędzarz" staje się powoli archaizmem, ale wydaje mi się, że dalej się tego słowa używa RE: Les Miserables. Nędznicy - Mefisto - 15-02-2013 nie chodziło mi o to, że się nie używa (choć pewnie nie tak często, jak dawniej), ale o to, że jego wydźwięk pozostał raczej bez zmian RE: Les Miserables. Nędznicy - Monika - 15-02-2013 Czy dziś nędznikiem nazwiesz mordercę, gwałciciela, złodzieja? Nie. Nędznikiem nazwiesz osobę ubogą, biedną, bezdomnego, pijaka pod budką z piwem w obdartych ciuchach czy żebraka. Więc wydźwięk też się zmienił. W XIX wieku pod "nędznika" podchodziło wszystko co brudne, obślizłe, wyprane z moralności i złe. Nędznikami nazywano zarówno ludzi ubogich ale uczciwych jak też morderców i gwałcicieli. Dziś już kontekst tego słowa jest zupełnie inny. RE: Les Miserables. Nędznicy - vast - 15-02-2013 budek z piwem tez już chyba nima RE: Les Miserables. Nędznicy - Monika - 15-02-2013 (15-02-2013, 19:35)vast napisał(a): budek z piwem tez już chyba nima Nie wiem, nie piję piwa, a tym bardziej przed sklepem albo inną budą. RE: Les Miserables. Nędznicy - Mefisto - 15-02-2013 (15-02-2013, 16:11)Monika napisał(a): Nędznikiem nazwiesz osobę ubogą, biedną, bezdomnego, pijaka pod budką z piwem w obdartych ciuchach czy żebraka. To, że kiedyś słowo mogło mieć dwa konteksty, nie znaczy, że jeden z nich, ten główny, uległ zmianie. Wydźwięk dalej jest nagatywny, słowa używa się niemalże w tym samym celu, a dyskusja jest bezcelowa, niczym albatros (sorry, stary) RE: Les Miserables. Nędznicy - Persona non grata - 16-02-2013 Ależ nędza! Najgorszy wśród nominowanych do Oscara filmów, jednocześnie najgorszy musical z jakim miałem styczność. Zaznaczę na wstępie, że nie jestem znawcą tego gatunku filmowego, widziałem mniej niż bym tego chciał. Mimo wszystko miałem przyjemność poznać zarówno "Upiora w operze", jak i "Chicago" w dwóch wersjach - filmowych i scenicznych na deskach warszawskiej Romy i gdyńskiego Teatru Muzycznego. Zakładam zatem, może nieco nad wyraz optymistycznie, że posmakowałem tego, co w moim mniemaniu można nazwać dobrym musicalem i właśnie względem nich oceniałem "Nędzników". Seans był dla mnie męczarnią z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze zaserwowano mi dwie i pół godziny śpiewów na jedno kopyto, wręczając tekst nie do końca utalentowanym solistom. Sam sposób przekazywania treści do bólu irytujący - niemal 10-minutowe wstawki solo, podczas których operator pokazuje nam praktycznie wyłącznie twarze wykonawców. Przez tych dziesięć minut wałkowane są oczywiście jakieś niezbyt głębokie przemyślenia, które w gruncie rzeczy można by zamknąć w jednym zdaniu np. "Jest mi smutno", "Kocham ją", "Bijmy się!". Rozumiem, forma musicalowa wymaga pewnego rozwleczenia nawet najbardziej banalnych treści (cecha charakterystyczna wszystkich filmów w tym gatunku), ale można by to chociaż ubrać w atrakcyjną szatę. A skoro mowa o banalności, to dochodzimy do drugiego powodu, przez który "Nędznicy" nie zapiszą się w mej pamięci jako dzieło wybitne, ani nawet dobre. Postaci występujące w tej historii są tak płytkie, jakby historia opowiadała o zakochanych nastolatkach z "Across the Universe" (nic nie ujmując temu filmowi, bo chociaż się na nim nieźle bawiłem), a nie o rewolucji, wojnie o przekonania i racje oraz miłości ojcowskiej i tej młodzieńczej. Nie rozumiem motywacji większości (jeżeli nie wszystkich) bohaterów, nie pomagają w tym początkowe przeskoki czasowe oraz wspominane wcześniej 10-minutowe muzyczne puste wyznania. Nie wspominając już o tym, że historia miłości od pierwszego wejrzenia jest płytka jak wszystkie inne zaserwowane przez kinowych twórców. Teraz o śpiewie i aktorstwie zarazem. Tak jak pisałem sami soliści słabi. Najlepszy warsztat miała Anne, ale uważam, że nominacja do Oscara, a już na pewno ewentualna wygrana, to będzie zwyczajnie zły wybór. Anne gra krótko i w dodatku tak słabą postać, że nawet wokal wybijający się ponad resztę tego nie ratuje. Zwłaszcza, że wybija się na tle duetu Jackman-Crowe, których słuchanie jest katorgą. Tak, Jackman jest słaby, nie oszukujmy się, aż jestem ciekaw jak poradziłby sobie z materiałem z "Upiora", a przecież był brany pod uwagę. Aha, no i na nominację rzecz jasna też raczej nie zasłużył. Młodzież wokalnie wypada równie przeciętnie, a w dodatku wszyscy są totalnie bez wyrazu. Ewentualnie parka najmłodszych dzieciaków ma w tym filmie jakąś charyzmę i szczerość. Jest też duet Carter-Cohen, którzy są średni, ale dostają w zamian za to segmenty, w których najwięcej się dzieje i dużo przyjemniej się na to patrzy. Polecam sobie posłuchać soundtrack na spokojnie, szybko okazuje się, że ścieżka dźwiękowa jest trudna w odbiorze i słabo wpada w ucho. Gdzie jej tam do motywu przewodniego i dziesiątki innych charakterystycznych utworów z "Upiora w operze", których nie da się zapomnieć. Od strony wizualnej nie jest źle, choć zdjęcia mi się nie podobały. Nadrabia scenografia, kostiumy itd., czyli to do czego w gruncie rzeczy przywiązuję niewielką uwagę, bo pieczołowite oddanie realiów to dzisiaj w hollywoodzkich produkcjach o zabarwieniu historycznym norma i absolutna podstawa. I nie powinno się tego uznawać za jakiś element ratujący film, czy podstawę jarania się produkcją. Ciągle trawię, ale na razie 4/10. Zaledwie. RE: Les Miserables. Nędznicy - desjudi - 16-02-2013 naprawdę nie wzruszyła cię 5-minutowa scena z Anne? płycizna? owszem, ale na tym polega musical, w którym śpiew daje ujście najprostszym emocjom. Tutaj szczególnie było to widoczne. Miłość, nienawiść, śmierć, poświęcenie, honor, odwaga, duma - jeśli o nich mowa, to w połączeniu z gorliwą wiarą w ich znaczenie. Jeśli kochać to na 100%; jeśli ginąć, to na barykadach. Jakie to passe. RE: Les Miserables. Nędznicy - Monika - 16-02-2013 (16-02-2013, 04:35)Persona non grata napisał(a): Po pierwsze zaserwowano mi dwie i pół godziny śpiewów na jedno kopyto, wręczając tekst nie do końca utalentowanym solistom. Jedyny zarzut z jakim mogę bez najmniejszego wahania się zgodzić. Niektóre kwestie mogłyby być spokojnie wypowiedziane niż wyśpiewane, a oni starają się wyśpiewać dosłownie w tym filmie każde słowo. Jeżeli film trwa ponad 2h to zaczyna być to irytujące na dłuższą metę i odnosi się dziwne wrażenie, że nie oglądamy filmu tylko jakiś wypasiony videoclip. Być może reżyser chciał zrobić z tego bardziej operę niż musical. Jeżeli tak to przeszarżował. To jedyne co mi przeszkadzało. Zgoda co do tego też, że wokalnie nie wszyscy dają radę - wiadomo kto jest też najsłabszy i nie ma sensu o tym pisać - ale z drugiej strony ma to w sobie jakąś taką iskrę naturalności, bo przecież śpiewać podobno każdy może... ;) Od strony wizualnej natomiast - dla mnie, mistrzostwo świata. Spodziewałam się, że nic wizualnie w tym roku nie będzie wstanie konkurować z Hobbitem. Więc miło się rozczarowałam, bo Hobbit do pięt Nędznikom nie dorasta jeżeli chodzi o zdjęcia i scenografię. |