Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
I Am Legend - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: I Am Legend (/Thread-I-Am-Legend--32)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10


- Hitch - 08-03-2008

SPOJLERY

Ale ta milosc byla juz w wersji kinowej. Od razu bylo widac o co chodzi mutantowi gdy najpierw wystawil sie na swiatlo sloneczne a potem gdy wpadl do mieszkania Smitha, rozstawial swoich po katach.
Bardzo mnie zirytowalo porzucenie tego watku, a wrecz kretynskie urwanie go.


- Tyler Durden - 08-03-2008

Czy ja wiem czy porzucenie. Wątek ten poniekąd doprowadził mutanta przed oblicze Willa, które to spotkanie skończyło się w wiadomy sposób. Więc nie tyle porzucono go, co nie uraczono widza łopatologią, za którą uważam alternatywne zakończenie. Wcześniej można jeszcze było mówić o jakimś niedopowiedzeniu w tej materii, a tutaj zostajemy uraczeni ckliwą scenką z mutantami w roli głównej.
No i następująca po tym scena w samochodzie, pokazująca, że wszyscy są zdrowi i szczęśliwi, widz oddycha z ulgą i ze spokojem idzie do McDonalda na bułkę. Nie, to ja już wolę to oryginalne zakończenie, jest co prawda trochę robienia szopki ze śmierci jednej postaci i mamy happy end z obozem w tle, ale jakoś mniej mnie to koli w oczy od wersji alternatywnej.


- Hitch - 08-03-2008

Nie powiedzialem, ze w alternatywnym zakonczeniu dobrze to rozwiazano. Ale napewno lepszy byl motyw z jazda ku nieznanemu.


- Tyler Durden - 08-03-2008

Czyli generalnie:
Wersja kinowa: lepiej rozwiązana kwestia szarży mutantów, gorzej następującej po tym sceny.
Wersja alternatywna: ckliwa żenada w scenie z zombie, happy end, w którym szczęśliwie odjeżdżają wszyscy bohaterowie ale za to z niedopowiedzeniem w kwestii ich przyszłości.
Teoretycznie najlepszym rozwiązaniem byłoby połączenie najlepszych elementów obydwu wersji i zakończenie filmu sceną znaną z alternatywnej wersji tylko, że bez udziału Willa. Tylko, że...
No właśnie, dla domknięcia konstrukcji fabularnej tego filmu najlepsza jest niestety wersja kinowa. Jak sugeruje już tytuł filmu, opowiada on człowieku-legendzie, osobie, która z uporem szukała lekarstwa na chorobę i w godzinie próby była gotowa poświęcić temu życie. Z tego względu potrzebna jest na końcu scena z odnalezieniem przez kobietę obozu, wszakże żeby został legendą musi najpierw mieć kto o nim opowiadać. Ale to sobie wszystko rozkminiłem, co? ;)


- Hitch - 08-03-2008

Ogolnie jak to juz pare osob mowilo, film nie powinien sie nazywac jak sie nazywa i nie powinno byc mowy zadnej o byciu legenda :)
Ksiazki nie czytalem, ale film jest bardzo nierowny sam w sobie juz, a motyw "legendarnosci" wcisniety na sile.


- Mental - 08-03-2008

Hitch, w książce kolo stal sie legenda nie wśród swoich, ale wśród wrogów. to zmienia odbiór filmu o 180 stopni.


- Hitch - 08-03-2008

A z czym dokladnie Will Smith walczy w ksiazce? :)
Bo rozumiem, ze zeby oddac tego typu odczucia, przeciwnicy z literackiego pierwowzoru nie sa banda gumowych, bezmozgich straszakow..


- Gal Anonim - 08-03-2008

W książce walczy z tym samym - taką odmianą wampirów, tylko w książce są chyba bardziej ludzkie.

[Obrazek: Iamlegend.jpg]


- Tyler Durden - 08-03-2008

Hitch napisał(a):Ksiazki nie czytalem, ale film jest bardzo nierowny sam w sobie juz, a motyw "legendarnosci" wcisniety na sile.
A to już inna sprawa. Z większością słów negatywnych jakie w tym temacie padły się zgadzam, więc daruję sobie narzekanie i dla odmiany pochwalę Willa Smitha. Może i nie jest to wielka rola, ale jednak w porównaniu z jego poprzednim filmem sci-fi "I,robot" udowadnia, że uciekł od pewnej sztampy mimicznej i tak jak w tamtym filmie wciąż jechał na minach wesołkowatego gościa znanego z poprzednich filmów, tak w "I am legend" tworzy już dojrzalszą kreację, która opiera się na stonowanej i w sumie nienajgorszej grze aktorskiej.


- Hitch - 08-03-2008

No, ja kreacje Smitha bardzo pochwalam w tym filmie i moim zdaniem zagral o wiele lepiej niz tylko nienajgorzej. I tak jak pisalem w Mini Recenzjach, aktor ten wydoroslal artystycznie i czas zeby ktos dal mu porzadna role dramatyczna.


- Kaleem? - 08-03-2008

Według mnie już " Pogoni za szczęściem" nie był tragiczny.
ale to temat nie o Willu wiec nie rozwijam się dalej 8)


- Jakuzzi - 09-03-2008

Hitch napisał(a):I tak jak pisalem w Mini Recenzjach, aktor ten wydoroslal artystycznie i czas zeby ktos dal mu porzadna role dramatyczna.

Przeciez juz kilka dobrych lat temu Mann obsadzil go w roli Alego.


Kaleem napisał(a):Według mnie już " Pogoni za szczęściem" nie był tragiczny.

Nie byl tragiczny. Niezla opinia o facecie, ktory za swoja role byl nominowany do oscara. :)


- Hitch - 09-03-2008

Rola Cassiusa Claya byla swietna, podobnie we Wrogu Publicznym, ale wraz te kreacje obily sie bez wiekszego echa i nie zmienily imidżu Smitha ani troche.


- Jakuzzi - 09-03-2008

Bez wiekszego echa? Za role Alego, jesli mnie pamiec nie myli, Smith dostal m.in. nominacje do oscara.


- Gal Anonim - 09-03-2008

Zgadza się. Dwie nominacje nawet miał, za rolę w "Ali" i w "Pursuit of Happyness".


- dj.grzechu - 09-03-2008

Tyle tylko, że Hitch ma rację. Nie wpłynęły one na zmianę wizerunku Willa Smitha. Większośc osób na hasło "Will Smith" bez namysłu wymieni "Dzień Niepodległości", "Ja, Robot" czy "Faceci w czerni", a jeśli powiesz np. o "Alim", większośc nie będzie wiedziała, o co chodzi. Will Smith został zapuszkowany jako wygadany murzyn z filmów sf.


- Hitch - 09-03-2008

No, bez echa. Czy ktos kojarzy Smitha z Alim? Nie. Duzo osob nie jest swiadomych jego zdolnosci aktorskich czy chociazby tych nominacji. Ale to tez po czesci wina artysty i jego wyboru rol.


- Mental - 09-03-2008

Ali to wielkie dzieło wielkiego reżysera z wielką rolą Willa Smitha. żeby było śmieszniej, film w Polsce od razu trafił na dvd, a w USA się nie zwrócił.


- Hitch - 09-03-2008

Taki los niestety czeka gros wrecz cudnych produkcji. I dlatego trudno Smithowi przebic sie do dramatu. No, ale Spielberg ponoc dal mu szanse i Will wystapi byc moze w Trial of the Chicago 7.


- Indroman - 12-03-2008

Jakuzzi napisał(a):
Indroman napisał(a):Mają one poruszać, zmuszać do głębszej refleksji, ale nie każdy w takim filmie tego szuka. Dla wielu takie gadaniny to nuda i niepotrzebny wydłużacz. Także scena z "28..." gdy bohater zatłukł zarażone dziecko nie ma prawa bytu w produkcji typu IML - mnóstwo ludzi uważałoby to za oburzające nie szukając głębszego sensu - czy dlatego, że są głupi? Nie, dlatego że kino jest dla nich czymś innym niż dla Ciebie czy dla mnie.

Patrzysz przez pryzmat pewnej kategorii odbiorcy, a nie w sposob, w jaki widza ten film jego tworcy. Idac tym tokiem myslenia moznaby zakwestionowac wartosc Odysei Kosmicznej, bo przeciez dla takiego widza, o ktorym piszesz, bedzie to film w pierwszym rzedzie nudny.


Sugerując się tym co napisałeś można powiedzieć dokładnie na odwrót: moznaby zakwestionowac fakt, że IML jest filmem udanym, bo przeciez dla takiego widza, który oczekuje głębi a'la Odyseja Kosmiczna, bedzie to film w pierwszym rzedzie płytki i odmóżdżający.

Film jest dla odbiorców, nie twórców. Twórca robiąc film dla odbiorcy patrzy przez pryzmat właśnie tegoż odbiorcy i kreuje koncept pod jego gusta. Odyseja Kosmiczna nie była z zamierzenia takim filmem jak sugerujesz m.in. dlatego, że nie była kierowana do takiego widza.

Mój tok myślenia jest taki: jeśli idę na jakiś film do kina lub włączam go na DVD sprawdzam wcześniej m.in. nazwiska (a przynajmniej zainteresuję się wpierw tematem) by zrobić rozeznanie. Dzięki temu wybieram rodzaj filmu na jaki mam ochotę. Wtedy też nie oczekuję od Odysei Kosmicznej rozrywki rodem z IML, a po IML nie oczekuję mądrości. W obu przypadkach nie piszę na forum o wielkim rozczarowaniu, bo miało być, a nie jest. Filmy są spozycjonowane w odpowiedni target i w swojej klasie sprawdzają się jak należy. Oczywiście IML z racji swojej przyziemności nigdy do historii nie przejdzie, ale to inna sprawa.