![]() |
|
Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +---- Dział: Forum wewnętrzne: HORRORY, KINO WAMPIRYCZNE, GORE (https://forumkmf.pl/Forum-Forum-wewn%C4%99trzne-HORRORY-KINO-WAMPIRYCZNE-GORE--19) +---- Wątek: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright (/Thread-Last-Night-in-Soho-2021-re%C5%BC-Edgar-Wright--5235) |
RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Kryst_007 - 26-10-2021 To może być bardzo realne, bo marzyła o tej współpracy jeszcze zanim osiągnęła szczyt ;) A co do wykonania - chyba nawet lepsze od oryginału, a przecież uwielbiam wersję Petuli Clark. Anya powinna na boku rozwijać karierę muzyczną. RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Pelivaron - 28-10-2021 RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Krismeister - 28-10-2021 Zaklepane bilety na jutro, 18:30. Fanem Edgara nie jestem ale uwielbiam Baby Driver i Anye, a teaser i jego neony sprawiły mi ciary, nie mogę się doczekać. RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Kryst_007 - 28-10-2021 Ja już mam zaklepany seans na jutro o 16:00. Hype train pędzi niczym teleexpress w czołówce :)))) RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Corn - 28-10-2021 Nie jestem fanem Wrighta ale dyga mi gdy widzę London lat 60tych, więc bankowo pójdę. Wszystkich, których interesuje to miejsce w tym okresie to polecam książkę spod linka poniżej Myślę, że po seansie wjedzie jak złoto https://lubimyczytac.pl/ksiazka/311733/londyn-1967 RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Lawrence - 28-10-2021 I tym razem to Wy się możecie czuć szczęśliwymi. Gdyż miałem w Berlinie Diunę wcześniej, tak na ten film muszę czekać do 11 listopada. A myślałem, że będę miał idealny film na Halloween. :( RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Pelivaron - 28-10-2021 Dwa klipy jeszcze :) RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - nawrocki - 29-10-2021 Obejrzane. Parę luznych myśli. Klimat Londynu, lekko zadymionych pubów, stylizacje, fryzury, ogarniająca to wszystko eleganckimi ruchami kamera, oświetlenie, udzwiekowanie, soundtrack - wszystko w punkt. Zanurzyłem się w tej atmosferze, podziwiałem montaż, efekty lustrzanych odbić, ogólną stylówę, Wrightowi znakomicie się udało ją wykreować. Pierwszej wejście Taylor-Joy jest znakomite, w ogóle to jak ona się tutaj prezentuje... Nic dziwnego, że została nową twarzą Vogue. Strasznie (hehe) jej siedzi ta staroświecka stylówka, do tego ma znakomity wokal charyzmę, prezencje na poziomie dawnych gwiazd kina. Smith bardzo dobrze ją uzupełnia, scena ich tańca należy do najlepszych w filmie, a gość ma twarz i glos stworzony do grania tego typu postaci - uroczych skurwieli. Szkoda, że to tylko kilka scen. Sam film mimo wszystko rozczarowuje. Momentami nawet bardzo. Pierwsza polowa jest bardzo dobra. Szybko kresli najważniejsze cechy głównej bohaterki, rzuca ją na głęboką wodę dużego miasta, pozwala poczuć sympatię - prostymi środkami robi z niej odklejoną od bananowego towarzystwa outsiderkę i robi to w uczciwy, choć pewnie oklepany sposób. Wright jednak bywa błyskotliwy, zna się na robocie, więc przelknąłem. Potem następuje segment rodem z Lewisa Carolla, czyli królicza nora i to, co dalej. W gruncie rzeczy wszystko to, co opisałem w pierwszym akapicie. I to zdecydowanie najlepsze fragmenty filmu. Energiczne, przemyślane, klimatyczne, obłędnie sfilmowane. Niestety, w drugiej połowie film zaczyna się psuć. Wraz z postępującym odklejeniem głównej bohaterki gubi gdzieś styl, wychodzi z butów eleganckiego retro i przepoczwarza się w dość standardowe kino i choć po drodze znajdzie się jeszcze miejsce na kilka niezłych scen, tak od pewnego momentu niestety czułem coraz wyrazniej, ze to jednak nie to. Nie przekonuje mnie przede wszystkim idea, która wyraznie tutaj przyświeca Wrightowi. Za ciężką ręką, za bardzo po łebkach, bez odpowiedniej dawki dystansu. Chłop chyba jednak nie umie w horror. A do tego zamarzyło mu się za wszelką cenę opowiedzieć coś więcej i zawrzeć w treści PRZESŁANIE. Owszem, jest tutaj parę fajnych patentów, ale większość jednak to bezpieczny standard kina straszącego. Niewiele wychodzi tutaj przed szereg. A choć lubię kamp, tak rozwiazanie z finału, choć niby lekko zaskakujące (no dobra, może nie aż tak, jeśli ktoś przeczytał w życiu ze dwie książki Christie), mogło wybrzmieć lepiej, a przede wszystkim mniej nachalnie. Przez chwilę myślałem, że Wright w przewrotny (i w sumie dość odważny) sposób zmieni optykę, tym samym nieco podbudowując się w moich oczach i stawiając resztę filmu w innym świetle, jak to często czynił w swoich poprzednich filmach, ale jednak nie - do końca ciągnie z tezą i nieprzekonująco brodzi we własnej niespełnionej wizji. Historia chyba najlepiej działa na poziomie przestrogi przed przesadnym idealizowaniem starych czasów i przed zbyt głębokim skokiem w nostalgię. :) W ostatnich minutach zaś chyba ktoś mu ewidetnie zle doradził, bo nie wierzę, że tak bystry facet spłodził tę fatalną, obrzydliwie przeslodzoną scenkę, film zdecydowanie powinien skończyć się 2 minuty wcześniej, wtedy może nie zostawiłby mnie z wyraznym poczuciem lekkiego niesmaku. Aha, McKenzie < Taylor-Joy. Mloda jakoś mnie do siebie nie przekonała. Lubię ją za Leave No Trace, ale tutaj chyba miała problem z wbiciem się w odpowiedni vibe. Rigg i Stampowi za to udało się znakomicie, choć nie mieli też przesadnie wymagających zadań. Warto obejrzeć głównie dla Anyi i części retro-londyńskiej, choć to zaledwie jakieś 30% całego filmu. Reszta? Jednak mogła i powinna być lepsza. Obok Cornetto to nawet nie stało (nie czynię tutaj porównań, mam na myśli jakość przede wszystkim scenariuszową), mimo wszystko Baby Driver też podszedł mi bardziej, był przede wszystkim równiejszy. A choć nie tak pięknie sfilmowany, to jednak miał więcej duszy, uroku i pomysłu na siebie, którego starczyło mniej więcej na całość. Więc wychodzi na to, że "Last Night in Soho" to najsłabszy film Edgara. Szkoda. Oby następnym razem poszło mu lepiej. RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Pelivaron - 29-10-2021 Miał być film roku, a wyszło największe rozczarowanie ostatnich miesięcy. Rany boskie, jak ten film cudownie się zaczyna. Ja wiem, przez pierwsze 30-40 minut byłem absolutnie pochłonięty tym światem i tą historią. Wejście Anyi Taylor-Joy to coś cudownego, zdecydowanie obok finałowej bitwy z "Ostatniego pojedynku" mój filmowy moment tego roku. Ileż ta dziewczyna ma w sobie wdzięku i charyzmy, jej taniec, poruszanie się, sposób mówienia, coś pięknego. Prawdziwa diwa ekranu. Zresztą sam Londyn lat 60. jest genialnie nakreślony - miasto tętni życiem, wszędzie przepych, fantastyczna muzyka. W momencie, w którym Anya zaczyna tańczyć ze Smithem pomyślałem, że to będzie dyszka :) Szczerze? Wolałbym standardowy film o młodej artystce, która musi zmierzyć się z wielkim miastem, Londynem lat 60. (w tej roli oczywiście Anya), niż to co później postanawia nam zaserwować reżyser. W momencie, w którym Edgar Wright zaczyna stawiać na grozę, całość rozpoczyna powolny upadek ku przeciętności. Nie chce mi się w sumie pisać o drugiej części filmu, bo była po prostu zła w stosunku do tego, co dostałem wcześniej. Thomasin McKenzie z każdą minutą coraz bardziej denerwująca, ten jej głosik szarej myszki - no nie mogłem jej słuchać. Ale to i tak nie ona była największym problemem obsady aktorskiej - Michael Ajao, skąd oni wytrzasnęli tego gościa? Każda scena, w której się pojawiał była co najmniej zła, do tego ta postać - natrętny koleś, który za wszelką cenę chce zostać, nie wiem, jakimś królem friendzone'a. 5/10. Najgorszy film w karierze Wrighta (przez pierwsze 40 minut najlepszy :)). (20-10-2021, 17:21)Mental napisał(a): Ten bezdomny dindu na plakacie wygląda jak wyciągnięty z innego filmu. I tak też sie zachowuje. Często wyskakuje chuj wie skąd, chuj wie po co :) Chyba tylko po to, żeby mnie wkurwić w trakcie oglądania filmu. RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Corn - 29-10-2021 Po reckach widzę Baby Driver bis - miało być zajebiście, wyszło przeciętnie RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - PropJoe - 29-10-2021 Ehh.. No szkoda. Z tego co piszecie jest mniej wiecej tak, jak się obawiałem, czyli standardowy dla Wrighta przerost formy nad treścią, który w sumie nie musi od razu oznaczać złego filmu, bo trudno z niewątpliwych umiejętności technicznych czynić zarzut. Plus przekombinowanie w fabule. Mnie już Baby Driver strasznie wkurzał, wiec nie wiem czy nawet ten Londyn tu mnie przekona do seansu. Szkoda gościa, bo nieźle się zapowiadał. RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - nawrocki - 29-10-2021 Jedyne co dobrego miala do zaoferowania postać Murzyna to dialog o przeprowadzce do Północnego Londynu - parsknalem na głos. :) RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Kryst_007 - 30-10-2021 Chciałem dać bardzo 8/10, bo film wygląda tak, że aż palce lizać, ale niestety też jestem trochę zawiedziony. Nie aż tak, gdyż koniec końców i tak bawiłem się nieźle, ale po Wrightcie i tych pysznych zwiastunach oczekiwałem co najmniej czegoś poziom lepszego. Powiem tak. Tak by wyglądał film Aronofsky'ego, gdyby zamiast masturbować się nad swoim geniuszem czerpałby po prostu czystą frajdę z tworzenia. Za każdym razem, gdy na ekranie lata 60. i zjawiskowa Anya (swoją drogą, pięknie leżą na niej te wszystkie kreacje) to czuć magię. Piękna gra kolorem i oświetleniem, jest jakiś pomysł na grozę czy montaż, inspiracje Polańskim czy giallo odczuwalne - Wright tu chyba jest bliższy osiągnięcia swego reżyserskiego opus magnum niż zwykle. Aż chciałoby się, by bohaterka McKenzie przez cały film była uwięziona w tej retro pocztówce. Niestety po obiecującej pierwszej połowie trochę się to rozmywa i jakby Wright dalej trochę przekombinował z tymi wizjami bohaterki. Może i się czepiam, ale to chyba lepiej by się sprawdziło, gdyby No i jak myślę teraz o tym filmie, to trochę mnie mierzi jak bardzo oklepane są postacie rówieśników głównej bohaterki. Ta współlokatorka to oczywiście klasyczna niespełna rozumu siksa nabijająca się ze wszystkiego, no i ten czarnoskóry chłopak o złotym serduszku. Mam wylane na to czy aktor ciemny czy jasny, ale jego postać to niestety chodząca sztampa. I tak zgadzam się, że ostatnia scena trochę psuje ten całokształt i jakby ignorowała problemy, które wynikły wcześniej. Jak wspominałem - Anya przywłaszcza film nie tyle swoją prezencją, co wokalem, tańcem i chyba też wszystkim innym. Matt Smith jakby przybył na plan DeLoreanem z wakacji w 1965 roku. Thomasin już niestety słabiej. Była świetna w "Jojo Rabbit", ale tutaj to albo musi znosić przyćmiewający blask koleżanki z planu, albo po prostu Wright jakoś niekonkretnie ją poprowadził. Fajnie, że weterani pokroju Terence'a Stampa i Diany Rigg dostali na starcze lata okazje do wykazania się intrygującymi kreacjami, choć jedno "ale" - 7/10 IMO warto się przyjrzeć, ale i tak z tej mąki mógł wyjść lepszy chleb. Zobaczę czy powtórka za jakieś 2-3 lata na wyłonionym z koszyka promocyjnego Blu-ray'u nie dowartościuje tej produkcji w moich oczach. RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Pelivaron - 30-10-2021 (30-10-2021, 00:05)Kryst_007 napisał(a): Może i się czepiam, ale to chyba lepiej by się sprawdziło, gdyby Zdecydowanie :) Zresztą wolałbym, żeby ona jakoś utknęła w tym świecie i później, gdy już zobaczyła, że Londyn lat 60. nie jest taki glamour, próbowała stamtąd zwiewać. (30-10-2021, 00:05)Kryst_007 napisał(a): Fajnie, że weterani pokroju Terence'a Stampa i Diany Rigg dostali na starcze lata okazje do wykazania się intrygującymi kreacjami, choć jedno "ale" - Ten twist oczywisty tak czy srak - w duchu sobie powtarzałem, żeby to się tak nie skończyło. Chociaż przyznam, że Najgorszy natomiast (30-10-2021, 00:05)Kryst_007 napisał(a): no i ten czarnoskóry chłopak o złotym serduszku. Mam wylane na to czy aktor ciemny czy jasny, ale jego postać to niestety chodząca sztampa. Postać czarnego simpa pojawiła się tylko i wyłącznie po to, aby Wright nie musiał odpowiadać na pytania dlaczego w filmie nie ma "diversity". W sumie mógł obsadzić w roli zazdrosnej koleżanki czarnoskórą aktorkę, ale wtedy wiadomo ;] __ Użytkowniku @Kryst_007 dawaj ankietę ;) RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Kryst_007 - 30-10-2021 Chciałbym dodać, ale niestety nie widzę nigdzie takiej opcji w edycji :P RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Pelivaron - 30-10-2021 Promocja filmu Soho trwa, a więc Anya udziela wywiadów. Tutaj odnośnie roli w "Super Mario Bros." ![]() (30-10-2021, 10:43)Kryst_007 napisał(a): Chciałbym dodać, ale niestety nie widzę nigdzie takiej opcji w edycji :P chyba trza zatelefonować po szefostwo. RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Ash_9001 - 30-10-2021 (30-10-2021, 00:05)Kryst_007 napisał(a): Powiem tak. Tak by wyglądał film Aronofsky'ego, gdyby zamiast masturbować się nad swoim geniuszem czerpałby po prostu czystą frajdę z tworzenia. Myślę, ze Aronofsky ma duża frajdę z tworzenia swoich filmów. To, że niektórzy widzowie nie mogą ich potem strawić to już nie jego problem ;) W mojej opinii zarówno Black Swan jak i Mother to filmy dużo lepsze niż Soho. Szczególnie Black Swan, który przecież ma podobną tematykę, zjada film Wrighta bez popitki. Ale żeby nie było, że jestem na nie. Wręcz przeciwnie. Film mi się podobał. Momentami nawet bardzo. Początek, gdy zaczynamy podróż w czasie jest faktycznie znakomity. Świetne te zabawy z odbiciami w lustrach itp. Watek horrorowy też wchodzi całkiem nieźle, tylko w pewnym momencie zaczyna być zbyt natarczywy. I to zarówno pod względem wizualnym jak i dźwiękowym. Te ryczące prosto w kamerę duchy zaczynają być po prostu męczące. Tutaj mi zabrakło więcej inwencji. Ale to w sumie mój jedyny minus. Więcej w tym filmie rzeczy do lubienia niż do krytykowania. 7.5/10 RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Dude2021 - 30-10-2021 "Malignant"+"Suspiria"+"Neon Demon"+"Czarny łabędź"+"Baby Driver"+"Psychoza"+"Climax"+It follows me" Dobry koktajl dla mnie, Panie Wright. Proszę o dolewkę. 8,5/10. RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - Craven - 31-10-2021 (30-10-2021, 10:44)Pelivaron napisał(a): Promocja filmu Soho trwa, a więc Anya udziela wywiadów. Tutaj odnośnie roli w "Super Mario Bros." bewbs RE: Last Night in Soho (2021) - reż. Edgar Wright - nawrocki - 31-10-2021 Friendship ended with Amy Adams, now Anya is my best friend. |