![]() |
|
Książki - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Książki (https://forumkmf.pl/Forum-Ksi%C4%85%C5%BCki--38) +--- Wątek: Książki (/Thread-Ksi%C4%85%C5%BCki--70) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
|
RE: Książki - BezcelowyAlbatros - 11-06-2011 Cytat:Żadne ustępstwo. Polska nie jest krajem trzeciego świata, i nie ma powodu, żeby traktować nas inaczej niż Niemców czy Finów (to oczywiście zarzut w stronę Chapters, dystrybutora Kobo). Jesteśmy w UE, więc powinniśmy być traktowani równo, a nie na zasadzie "tym sprzedamy, tamtym nie". A jednak ustępstwo, albo powiedzmy bardziej normalne postrzeganie rzeczywistości przez Amazon i nienormalne przez pozostałych producentów / wydawców. Z drugiej strony - z innego poletka - dlaczego w takim razie, kiedy chcę obejrzeć niektóre filmy wideo (np. na Onet VoD, czy materiały Telewizji Polskiej) w UK... cóż, nie mogę tego zrobić z powodu obecnej lokalizacji właśnie. I to medium i to medium, i to UE i to UE, więc?... Cytat:To chyba o Nooku było. Ano, rzeczywiście. Spójrzmy na poniższą tabelkę: http://www.kobobooks.com/touch_compare Jeśli sam producent Kobo podaje, że bateria w Kindle trzyma "...do 2 miesięcy..." a z doświadczenia w intensywnym nań czytaniu wiem, że trzeba ładować ją średnio, co trzy, cztery tygodnie (TU mój post z dokładnymi danymi), to w takim wypadku deklarację odnośnie tego, iż Kobo da radę "Up to 1 month" można odczytywać w ten sposób, iż przy podobnym, jak w przypadku Kindle użytkowaniu, wytrzyma około 2 tygodni. Jeśli zaś chodzi o Nooka, to ja tam specjalnego szału w formatach też nie widzę, poza niezaprzeczalnym plusem obsługi EPUB. Czyli, jednak - o ile pewne to z polskimi znakami - obecnie warto byłoby jednak zakupić sobie Kobo. Minus, pozostaje jeden - wspomniany brak przycisków. RE: Książki - wujo444 - 11-06-2011 Nook chyba ma przyciski do zmiany. Przy czym gdzieś czytałem, że 750 MB jest zarezerwowane na książki z B&N, czyli trochę głupio. Z drugiej strony, ile trzeba czytać, żeby potrzebować więcej jak 256 MB na książki... Ciekawe, że działa na Androidzie. Bateria raczej mnie nie martwi. Wątpię, żebym czytał w takim tempie co Ty, a 2 tygodnie solidnego czytania to i tak dużo. Jak to człowiekowi się obniżają wymagania od współczesnych smartfonów... Cytat:Z drugiej strony - z innego poletka - dlaczego w takim razie, kiedy chcę obejrzeć niektóre filmy wideo (np. na Onet VoD, czy materiały Telewizji Polskiej) w UK... cóż, nie mogę tego zrobić z powodu obecnej lokalizacji właśnie. I to medium i to medium, i to UE i to UE, więc?...A tu już mogą wchodzić ograniczenia co do praw autorskich. Przesyłka to problem dobrej woli, a nie prawa. RE: Książki - BezcelowyAlbatros - 11-06-2011 Cytat:Z drugiej strony, ile trzeba czytać, żeby potrzebować więcej jak 256 MB na książki... Jak już chyba wspominałem, ja jednorazowo konwertuję i wrzucam na Kindle 10 - 20 eBooków. Kiedy przeczytam wszystkie, usuwam je, i zastępuję kolejną dwudziestką... Ludzie opisują przypadki, kiedy przy większej ilości książek praca czytnika została spowolniona a czas pracy baterii zmniejszony. Wynika to z tego, że tworzony zostaje indeks, wspomagający wyszukiwanie. Na przykład, masz 200 książek i chcesz znaleźć cytat, który utkwił Ci w głowie, ale nie pamiętasz, z której książki pochodził - możesz go wyszukać dzięki takiemu indeksowi. Zbędny bajer, jak dla mnie, a do tego powodujący wyżej wymienione skutki uboczne (pomijając fakt, że taki plik sam z czasem dochodzi do wielkości rzędu kilkuset megabajtów). Na szczęście można to wyłączyć (nieoficjalnie). Zboczyłem trochę z tematu. Otóż, jeśli ktoś ma "lewą" biblioteczkę książek to mu te wszelkie sloty i gigabajty na eBooki raczej potrzebne nie są, ale kiedy kupujesz książki, to już trochę żal się ich ad hoc pozbywać po przeczytaniu, nie? I z czasem może się to okazać za malo. Jednak z drugiej strony, fakt, ile trzeba książek, żeby zapełnić kilka giga? I czy do tego czasu nie kupimy sobie nowego czytnika? :) RE: Książki - wujo444 - 11-06-2011 Eee, ale to chyba się zapisuje na koncie Amazon co kupiłem, i mogę ściągać ile razy chce? Jakoś nie wierzę, żeby to było 1, czy nawet kilka razy. W iTunes co zakupiłem, to moje, mogę usuwać i pobierać ponownie ile mi się żywnie podoba :) Archiwizować pliki wolę sobie na zewnętrznym dysku... No i oba Touche mają slot na microSD. W tym momencie pojemność wbudowana ma znaczenie drugorzędne, bo można poszerzyć ją trzydziestokrotnie. RE: Książki - BezcelowyAlbatros - 11-06-2011 A wiesz, że nie wiem, jak to jest z tym kontem Amazonu? Wiem, że polskie księgarnie internetowe umożliwiają ileś tam ściągnięć (2-3?) i możliwość zapisu na ograniczonej liczbie urządzeń. Ja na Amazonie jeszcze nie kupowałem, bo - <wstyd> - nie musiałem :) Jednak, w związku ze zbliżającą się premierą "A Dance with Dragons" mam zamiar "skosztować" tej możliwości. A próbowałeś kupić coś z oferty www.woblink.com na ajfona? Mają, bodajże, najciekawszą, lecz póki co okrojoną o książki stricte dla eCzytnikow ofertę książek. RE: Książki - wujo444 - 11-06-2011 Nie, teraz dopiero. Aplikacja taka sobie, Stanza dużo wygodniejsza (marginesy że ja p...) i lekko muli. Zapłacić można przelewem bądź kartą przez przeglądarkę. Ile razy i na ile urządzeń, nie wiem (ograniczenie jest 6 urządzeń dla jednego konta). RE: Książki - BezcelowyAlbatros - 15-06-2011 Kindle 3 WIFI za 366 złotych? Kto wcześniej myślał o zakupie czytnika, ale odkładał to z powodu wysokiej ceny, powinien skorzystać z tej nietuzinkowej okazji - niezależnie od tego, czy to błąd, wpadka, czy co innego. Kindle 3 mimo pewnych, w zasadzie nie wpływających na przyjemność używania, wad to w tej chwili najlepszy czytnik w takiej atrakcyjnej cenie. Owszem, są inne, o czym pisaliśmy z wujem powyżej, które depczą Amazonowi po piętach, ale sam będąc użytkownikiem ich urządzenia mogę tylko gorąco namawiać i szczerze polecać. RE: Książki - wujo444 - 15-06-2011 Ale to chyba za wersję z reklamami, a ta, z tego co czytałem, to miała nie być wysyłana poza USA. To chyba jakiś błąd, nawet obrazka nie ma... RE: Książki - BezcelowyAlbatros - 15-06-2011 Nie, tam dokładnie jeden gości pisze, co to za pakiet, że zacytuję: Cytat:I can confirm there is NO POWER ADAPTER, it does have the USB cord which will charge through your computer or any other USB charger. The unit is brand new, has NO ADS, no paper instructions or manual. It was in certified ?frustration free? packaging with 2 things in the box, the Kindle and a USB cord. The bar code sticker says ?Special Offers? but I can confirm, THERE ARE NONE. It was pre-registered to my amazon account. Amazon "słynie" z takich ukrytych promocji, ale jak dotąd dotyczyło to tylko eBooków. Ja, gdybym nie kupiłbym wczoraj nowego roweru, to pewnie bym brał. :) EDIT: Niestety, na http://www.amazon.co.uk nie ma analogicznej oferty :( RE: Książki - wujo444 - 17-06-2011 no i promocja się skonczyła. Za to odpisał mi Borders, amerykańska księgarnia należąca do Kobo. Na pytanie czy wysyłają do Polski, odpowiedzieli, że wysyłka międzynarodowa kosztuje 7.99$ :) no i się dogadałem... RE: Książki - BezcelowyAlbatros - 17-06-2011 Czyli, jak? Kupiłeś już Kobo, leci do Ciebie z Kanady? Z USA? Jeśli tak, to liczę na jakąś recenzję tutaj, jak i oczywiście, zapraszam na http://www.eksiazki.org, gdzie z pewnością będziesz pierwszą osobą, która będzie miała przyjemność testować ten eCzytnik i której opinia będzie bardzo cenna dla użytkowników tego serwisu :) RE: Książki - wujo444 - 19-06-2011 Nie, jeszcze nie. Poczekam może na innego frajera, który upewni się jak z czcionkami :D Chciałem się zapytać, czy wyślą mi do Polski z Borders. Jakoś nie stałem się mądrzejszy od ich odpowiedzi ;) Borders wysyła chyba z USA. Śmieszne, z cłem wyszłoby prawie tyle samo $ co Kindle... EDIT: Borders jednak nie wyśle paczki do PL. Kij wam w oko. RE: Książki - BezcelowyAlbatros - 20-06-2011 A tymczasem pierwsze Kindle z "wpadkowej" oferty Amazon.com - o której pisałem wyżej - docierają do Polski i... okazuje się, że jest to pełna, nowiutka wersja K3 International, bez reklam, czy innego badziewia. Cóż, kto zamówił i kupił może sobie jedynie pogratulować, bowiem na chwilę obecną taniej czytnika nie dostanie. A już na pewno nie czytnika tej klasy. :) RE: Książki - BezcelowyAlbatros - 01-07-2011 Krótko o tym, co mi się w miesiącu czerwcu zdarzyło przeczytać: "Kaznodzieja" Camilla Läckberg Intryga drugiej książki z cyklu jest z pewnością dużo lepiej dopracowana i przemyślana, ciekawsza i obfitująca w całkiem zaskakujące zwroty akcji, jednak pisarce, po raz kolejny, nie udało się nadać powieści odpowiedniego ciężaru gatunkowego. Dzięki odpowiedniemu zawikłaniu akcji daje się chwilami przymknąć oko na banalnie rozpisane wątki obyczajowe, przynoszące na myśl historie z telewizyjnej opery mydlanej, oraz fakt, że większość bohaterów tej powieści to nijacy statyści, mało wiarygodni w słowach i działaniu. Gdyby autorka spróbowała przekroczyć kilka granic, zarysować nieco bardziej realistyczne tło, czy chociaż spróbować zszokować czytelnika, wywołując empatię względem ofiar, byłoby zdecydowanie dużo lepiej. A tymczasem w "Kaznodziei" wszystko dzieje się, ot tak, "na pół gwizdka". Reasumując: zagadka kryminalna dużo bardziej zajmująca niż w przypadku "Księżniczki z lodu", lecz poza tym nie znalazłem nic, co by zmieniło fakt, że twórczość Camilli Läckberg wciąż uważam za bliskie grafomanii opowieści, które dreszczyk emocji wywołać mogą jedynie u żądnych tanich wrażeń - z całym dla nich szacunkiem - gospodyń domowych. Ocena: 2/5 "Lód" Władimir Sorokin Lubię być zaskakiwany, i Sorokin sprawił mi "Lodem" sporą niespodziankę. Dodam, że w gruncie rzeczy pozytywną. Cała środkowa część opowieści, po prostu pochłania i urzeka klimatem, zwłaszcza po - trzeba to powiedzieć - raczej brutalnym, ociekającym wulgarnością i stylistycznie dość prymitywnym, początku. Na szczęście, po połączeniu wszystkich elementów, całość robi niemałe wrażenie, jest spójna i zaostrza apetyt na więcej (a "Lód" jest początkiem trylogii...). Podsumowując, dobry wstęp do szerszej historii, świetne połączenie zdawałoby się wyświechtanych motywów (teoria wielkiego spisku, infiltracja przez istoty pozaziemskie) z całkiem ciekawym spojrzeniem na historię byłego ZSRR, ze wskazaniem na jego komunistyczne dzieje. Na minus, cóż... otwarte - w najgorszym znaczeniu tego słowa - zakończenie. Zatem, lektura kolejnych części, obowiązkowa. Ocena: 3/5 "Nowe życie" Orhan Pamuk Książka pełna odniesień, których nie umiem wychwycić. Idei, których nie rozumiem. Z fabułą, której nie ma. Z nawiązaniami do innych książek, których nie czytałem. Z bohaterem, który mnie irytuje. Oparta o filozofie, których nigdy pojąć nie zdołam. A wszystko na tle obcej mi historii i kultury, pełniących tu - jak mniemam - kwestię kluczową. Tak, tak książka - w przeciwieństwie do książki o tym samym tytule, która znacząco wpłynęła na życie głównego bohatera - mojego życia z pewnością nie odmieni. I - jak można odczytać powyższego wyliczenia jej "mankamentów" - z pewnością nie jest to wina jej autora, ale niedojrzałego doń czytelnika. Realizm magiczny, owszem, ale niewątpliwie tylko dla koneserów. Ocena: 1/5 "Shriek: Posłowie" Jeff VanderMeer Cholernie obawiałem się tej książki, bowiem przyzwyczaiłem się, do tego, że Jeff VanderMeer, podobnie, jak M. John Harrison, lubuje się w "dręczeniu" czytelnika na wiele rozlicznych sposobów: od prowadzenia fabuły niezwykle splątanymi ścieżkami - którymi podążając, nie wolno w żadnym wypadku pozwolić sobie na rozproszenie uwagi, należy zachować pełną koncentrację i czujność - poprzez kreację bohaterów, których motywacje są niejasne, losy zagmatwane a czyny irracjonalne, aż do doprowadzania do kompletnego "skołowacenia" w końcówce, w której nie wiemy, co jest prawdą a co tylko imaginacją tychże postaci. A jednak udało się autorowi całkowicie zawładnąć wyobraźnią - "Shriek: Posłowie" jest doskonałym uzupełnieniem "Miasta szaleńców i świętych" a jednocześnie jestem pewien, że ponownie sięgnięcie po pierwszą z książek z cyklu o Ambergis, całkowicie zmieniłoby jej odbiór, nadałoby nowy sens i głębię temu, co zostało tam wcześniej spisane. Ponadto książka jest - oczywiście - bardziej spójna (w przeciwieństwie do "Miasta szaleńców i świętych" mamy tu do czynienia z bardziej tradycyjną formą opowieści, która mimo zaburzeń chronologii i narracji w często polemicznym dwugłosie, ma swój wstęp, swoje rozwinięcie i zakończenie), bardziej wciągająca fabularnie (zwłaszcza w drugiej połowie) i "okraszona" licznymi nawiązaniami do "Miasta..." (znani bohaterowie pojawiają się w dalszym, lub bliższym tle, znane wydarzenia poznajemy z nowej, często zaskakującej perspektywy). Wszystko to sprawiło, że po raz kolejny dałem się porwać VanderMeerowi w tą oniryczną podróż do Ambergis. Chociaż, trzeba dodać, do najłatwiejszych ta wycieczka nie należała. I jeszcze drobna uwaga: uważam, że "Shriek: Posłowie", można czytać bez znajomości "Miasta szaleńców i świętych", a kto wie, czy nawet nie lepszym zabiegiem byłoby zacząć właśnie od drugiej książki? Tego jednak, niestety, już się nie dowiem... Ocena: 4/5 "Rzeka bogów" Ian McDonald Wizja niedalekiej przyszłości, wspaniale nakreślona, oparta na kanwie dopracowanej, wciągającej i obfitującej w niezwykłe zwroty akcji fabuły. Idealnym dopełnieniem tej doskonale zaplanowanej opowieści o świecie, w którym sztuczne inteligencje stawiają swoje pierwsze i kolejne kroki ku autonomii, są nietuzinkowe postaci, które przeżywają swe małe prywatne dramaty, walczą ze słabościami, kochają i cierpią - pierwiastek ludzki ma niebagatelne znaczenie w "Rzece bogów". Wszystko to, razem wzięte, sprawia, że po początkowej, lekkiej dezorientacji, wynikającej z osadzenia akcji w egzotycznej kulturze Indii przyszłości, oraz mnogości pozornie ze sobą niepowiązanych postaci, szybko zostaje się dosłownie wchłoniętym w ten świat, tą rzeczywistość i wydarzenia, które się po prostu przeżywa. Na marginesie dodam, że książka powinna przypaść do gustu szczególnie osobom, które cenią sobie cykl "Inny świat" Tada Williamsa - tutaj znajdą one ciekawe nawiązania, zarówno konceptualne, jak i fabularne. Książka, po prostu idealna! Ocena 5/5 "Psy z Rygi" Henning Mankell Książka odrobinę lepsza od "Mordercy bez twarzy", głównie za sprawą ciekawszej, wielopłaszczyznowej intrygi kryminalnej - w drugiej połowie płynnie przechodzącej w rejony thillera sensacyjnego - aczkolwiek, trzeba dodać, jej rozwiązanie przy wykorzystaniu ogranego do granic przyzwoitości, modelowego wręcz zwrotu akcji, literalnie rozczarowuje. Komisarz Wallander, choć uparty w dążeniu do celu a czasem nawet błyskotliwy, wciąż pozostaje tym samym, zblazowanym, zgorzkniałym, przepełnionym melancholią, czyli po prostu nieciekawym Wallanderem, jakiego poznaliśmy w części pierwszej. Być może za lat kilka, lub kilkanaście docenię walory tej postaci, jakkolwiek na chwilę obecną to jego "marudzenie" na kartach książki naprawdę ciężko mi znieść. Trudno ocenić mi, po dwóch powieściach, czy mamy tu do czynienia z tendencją zwyżkową, jednak trzymając się takiej nadziei pozwolę sobie nie porzucać jeszcze tego autora, tej serii, tego bohatera... Ocena: 3/5 "Pierwsza z rodu: Znajda" Joanna Łukowska Jako, że polskiego fantasy czytam bardzo mało, a powieści tego gatunku pisanych ręką kobiecą znam jeszcze mniej, ciężko mi orzec, czy Joanna Łukowska na rodzimym, fantastycznym firmamencie w sposób szczególny błyszczy, czy się wyróżnia. Po lekturze, "Pierwszej z rodu...", wiem jednak, że pisarka ma spory potencjał na przeistoczenie się - przy odrobinie - zaledwie - praktyki w "rzemiośle" - w całkiem jasno świecącą nań gwiazdę. "Pierwsza z rodu: Znajda" to zgrabne połączenie klasycznego, ocierającego się wręcz o baśń, fantasy, z elementami - że ujmę to tak, trochę na wyrost - post-apokaliptycznego science-fiction. Oczywiście, ten drugi pierwiastek, to zaledwie taka szczypta do smaku, bo tradycyjne fantasy jednak tutaj dominuje. Opowieść, oparta na ciekawym pomyśle, spisana jest językiem barwnym, soczystym, niepozbawionym humoru i choć z początku nieco trudno połapać się w dość chaotycznie zakreślonych realiach, to im dalej w "bór" tym robi się - paradoksalnie - jaśniej i czytelniej. Największym plusem, jest moim zdaniem świetnie oddana społeczność skrzatów, które u Łukowskiej wydają się być połączeniem tych stworzeń znanych z polskiego, czy bardziej słowiańskiego folkloru, z klasycznym obecnie wizerunkiem "tolkienowskiego" krasnoluda. Relacje między nimi, ich miejsce w wykreowanym świecie, tradycje, zachowanie i język, wszystko to wypadło nad wyraz udanie i za to wielkie brawa. Z drugiej strony, na pozostałych bohaterów tej powieści też nie ma co specjalnie narzekać, choć w niektórych przypadkach ich potencjał został lekko zmarnowany a ich rola - zwłaszcza w końcówce - postawiona pod znakiem zapytania (Maura). Co, w takim razie zgrzyta? Dlaczego, nie dałem więcej niż trzy gwiazdki w ocenie końcowej? Ano, brakuje mi w tym świecie pozbawionym słońca... mroku. To "wielki nieobecny" tej powieści. W zasadzie, równie dobrze mogłoby tego elementu nie być, i choć rozumiem, że brak słońca jest tu motorem sprawczym pewnych wydarzeń, to ja odczuwałem za mały jego wpływ na życie mieszkańców pogrążonego w ciemności świata. Po drugie, z przyjemnością poznałbym ów świat z nieco szerszej perspektywy, chciałbym by autorka nadała wydarzeniom jakieś szersze tło, bo to, co się dzieje w powieści, ogranicza się tylko do małego wycinka uniwersum i wydarzeń niby epickich, a jednak w skali mikro. Tym samym, oczekiwałbym w przyszłości kontynuacji, rozciągającej się na szerszą płaszczyznę z nieco lepszym wyważeniem elementów bajkowego fantasy z post-apokaliptycznym science - fiction. A ciąg dalszy chyba raczej powstanie, zważywszy na to, że zakończenie pozostawiło duży niedosyt... I jeszcze jedno, o czym powinienem był wspomnieć na początku. Pisarka wydaje książki poza oficjalnym obiegiem, w wydawnictwie self - publishingowym, czego w żadnym przypadku nie traktuję, jako okoliczność łagodzącą, ale z tego miejsca chciałbym jej życzyć powodzenia na przyszłość, a wydawnictwu owemu równie udanych autorów, było nie było, promujących ich niedawno rozpoczętą działalność. Ocena: 3/5 "Wieki światła" Ian R. MacLeod Trudno nie docenić wizji i pomysłu MacLeoda, jakkolwiek po wcześniejszej lekturze "Lodu" Dukaja, są one raczej mało zaskakujące. Oczywiście, można domniemać i dochodzić do tego, czy polski pisarz inspirował się "Wiekami światła" (czego wykluczyć nie można, zważywszy na liczne podobieństwa fabularne i ideologiczne), jakkolwiek gdybym miał z obecnej perspektywy ocenić "Lód", to w stosunku do powieści MacLeoda odjąłbym mu jedno oczko, jedną gwiazdkę. "Wieki światła" noszą w sobie wszystko to, co ceniłem sobie w "Lodzie", a więc niezwykłą wizję świata alternatywnego, który w pewnym momencie zostaje odmieniony, przez zjawisko nadprzyrodzone, w tym wypadku przez odkrycie eteru. MacLeod jednak zdaje się być sprawniejszym opowiadaczem, jego historia jest zdecydowanie lepiej zaplanowana, nastrojowa, czy też bardziej wciągająca i ma jakby trochę więcej uroku, magii, która wchłania czytelnika w ten świat, zacieśnia więzy między nim a bohaterami, w związku z czym we właściwych momentach wywołuje odpowiednie uczucia, co uwypukla się zwłaszcza w finale książki... Reasumując, książka może nie nazbyt odkrywcza, zarówno w warstwie pomysłu na świat, jak i idei, w myśl których postępują jej bohaterowie, ale niesamowicie angażująca, spisana ujmującym językiem, z ciekawą i przemyślaną fabułą. Ocena: 5/5 RE: Książki - patyczak - 01-07-2011 Cytat:wciąż pozostaje tym samym, zblazowanym, zgorzkniałym, przepełnionym melancholią, czyli po prostu nieciekawym Wallanderem, jakiego poznaliśmy w części pierwszej. Właśnie dlatego jest ciekawy:) Może po prostu nie lubisz kryminałów? RE: Książki - desjudi - 01-07-2011 Jak zazdroszczę Albatrosowi czasu na tyle lektur w miesiącu :) RE: Książki - BezcelowyAlbatros - 01-07-2011 patyczak napisał(a):Właśnie dlatego jest ciekawy:) Bardzo lubię kryminały. Lubię detektywów zmęczonych życiem, ale cynicznych i dystansujących się od rzeczywistości świata i swojego nieciekawego w nim położenia. Wallander jest bohaterem nijakim do szpiku kości - może w ten sposób jest bardziej wiarygodnym, bardziej rzeczywistym, ale dla mnie, jako czytelnika nie jest żadną atrakcją czytanie o takich jego problemach, jak odnawiający się czyrak na dupie, albo wiecznego marudzenia, jak mu to praca w policji zbrzydła. Chociaż, przyznać muszę, że w "Psach z Rygi" zachowuje się "prawie", jak James Bond :) RE: Książki - Mefisto - 01-07-2011 (01-07-2011, 09:30)desjudi napisał(a): Jak zazdroszczę Albatrosowi czasu na tyle lektur w miesiącu :) Czasu i samozaparcia :) RE: Książki - Ash - 01-07-2011 Phi, wystarczy mniej siedzieć przed kompem. ;) RE: Książki - Bibliomisiek - 01-07-2011 Jeśli to kogoś interesuje (pewnie tak, bo omawiany był tu na pewno "Amerykański spisek") to w ostatnich dniach wyszedł ostatni tom trylogii 'Underworld USA' Ellroya - "Krew to włóczęga". |