![]() |
|
Krótko o polskich filmach - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy polskie (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-polskie--13) +--- Wątek: Krótko o polskich filmach (/Thread-Kr%C3%B3tko-o-polskich-filmach--4004) |
RE: Krótko o polskich filmach - simek - 27-08-2024 Konopielka - oryginalny nie będę: wszystko tutaj jest bardzo dobre, sensownie zrobione. Pomysł na film ukazujący różnice kulturowe w powojennej Polsce (swoją drogą zanim przyjechali urzędnicy, to obstawiałem, że czas akcji to początek XX wieku jeszcze pod zaborami), dialogi, humor, aktorzy, atmosfera sielskiej, zacofanej wsi. Nie jest to film wybitny, ale spokojnie umieściłbym go w kanonie nie tylko polskiej kinematografii, ale kultury w ogóle - znakomicie obrazuje pewien moment zmiany w mentalności Polaków, a przy tym robi to w sposób po prostu bardzo przyjemny. 8/10 RE: Krótko o polskich filmach - Dr Strangelove - 27-08-2024 (14-08-2024, 21:56)simek napisał(a): Sequel Bohater roku jest warty uwagi?Oczywiście. Oczywiście jest też gorszy, ale nadal bardzo porządny kawałek kina. To trochę sequel w stylu "więcej i więcej tego samego" ale warty obejrzenia. Choćby dla aktorów, którzy grają bezbłędnie w każdej nawet epizodycznej roli i masz poczucie takiego fajnego autentyzmu, jakby ktoś to kręcił ukryta kamerą. No i gra tutaj mój ulubiony aktor do ról prlowskich urzędasów czyli Sobczuk. Nikt tak nie pasował do takiej śliskiej, bezideowej mendy aparatczyka, który w żaden socjalizm nie wierzy, w ogóle w nic nie wierzy poza kasą, kontaktami i korzyściami:
RE: Krótko o polskich filmach - simek - 03-09-2024 Bariera - tak to jest z tymi filmami poetyckimi, że zazwyczaj mają kilka dobrych fragmentów, ale całość jest przestrzelona i dzieło Skolimowskiego jest tego idealnym przykładem. Pod względem inscenizacji, reżyserii, pojedynczych ujęć widać spory talent, jednak co z tego skoro ogólnie jest nudno, pretensjonalnie, trochę sztywno. Film, który bardzo fajnie brzmi w kwiecistych recenzenckich opisach, ale niestety satysfakcja z seansu jest dosyć nikła - zbyt dużo artystycznego pierdololo. Dodatkowy plus za muzykę Komedy, która, jak zawsze, świetnie się sprawdza. 5/10 RE: Krótko o polskich filmach - Mefisto - 03-09-2024 Dobry film, nie wiem o co Ci chodzi. Walkower obejrzyj. RE: Krótko o polskich filmach - Dr Strangelove - 03-09-2024 Jedyna dobra scena w tym filmie to jest scena w restauracji, cała reszta to szrot. Powstał chyba tylko po to, żeby kumple mogli się powygłupiać na planie, bo obsada jest zaiste mocarna, chociaż większość pojawia się tylko, żeby się pojawić. 5/10 to ocena przesadzona tak o jakieś 2 punkty. RE: Krótko o polskich filmach - Mefisto - 03-09-2024 Bariera > 90% współczesnego kina (nie tylko polskiego). Rób z tym dila :P RE: Krótko o polskich filmach - Dr Strangelove - 03-09-2024 Jak się chce kręcić artsy fartsy to trzeba umić jak na przykład Bunuel. Skolimowski to niestety talentu nie posiadał. A że to, co nakręcił jest lepsze od "The Last Jedi" na przykład, to jednak kiepski argument :D Zręczny cyrkowiec i hochsztapler dla krytyków i studentów etnografii. Na szczęście szybko wyjechał raczyć zachodnich snobów swoimi pierdoletami. RE: Krótko o polskich filmach - Mefisto - 03-09-2024 Pierdolenie :P Walkower widziałeś? RE: Krótko o polskich filmach - Dr Strangelove - 03-09-2024 Jak mnie pamięć nie myli to widziałem chyba wszystkie jego filmy z "okresu polskiego". Niestety żaden nie był na tyle dobry, żebym kiedyś do niego wrócił. RE: Krótko o polskich filmach - Mefisto - 03-09-2024 Grabisz sobie. No ale oglądaj tych Mad Menów, to zobaczymy czy jeszcze wyjdziesz na ludzi :P RE: Krótko o polskich filmach - Dr Strangelove - 03-09-2024 Rzecz jasna dyskusja o tak specyficznej twórczości jak Skolimowskiego nie ma większego sensu, bo każdy pozostanie przy swoim, kto lubi ten będzie lubił a kto nie to nie, ale rozum i godność człowieka jednak skłonią mnie do bezsensownego napisania kilku zdań :) Bunuel rzecz jasna nie pojawił się tu przypadkiem. Obaj są specyficznymi twórcami i bardzo lubią formę groteski, surrealizmu, przerysowania, krótko mówiąc brak tutaj tradycyjnej narracji. Różnica polega na tym, że oglądając taki "Dyskretny urok burżuazji" mimo całej "dziwnej i groteskowej historii" w dalszym ciągu mamy spójny film gdzie reżyser dokładnie wie czego chce i konsekwentnie potrafi to pokazać od początku do końca. Jeśli weźmiemy "Barierę" to całość wykłada się na łopatki, bo Skolimowskiemu i tej konsekwencji i po prostu talentu nie staje (he he he). Tak jak pisałem ja bardzo lubię scenę w restauracji. Tylko tutaj dokładnie widać gdzie jest problem. Zaczyna się świetnie, rozmową z oberkelnerem, ale już za chwilę reżyser kompletnie nie wie co dalej z tym zrobić. Jakiś kelner sobie przykłada talerze do głowy i wygląda jak słoń (po co? na co? to jakaś metafora?), za chwilę Stanisław Tym zaczyna "wywiad" coś tam łazi, pierdoli, i za chwilę sprzątaczka zaczyna śpiewać do mikrofonu. Krótko mówiąc tu nie ma żadnej nadrzędnej myśli, po prostu reżyser nie wie co dalej (mam fajny punkt wyjścia a potem, no potem to się zobaczy, kręćmy po prostu) i całość jest zlepkiem gagów i dziwacznych scenek. Jak w "Latającym cyrku" gdzie skecze potrafią się urwać, zmienić w zupełnie nowy skecz, bo jak kiedyś powiedział Cleese (czy tam Chapman), czasami po prostu nie wiedzieli co dalej, ale podobało im się i tak wyszło i zostało. No i filmy Skolimowskiego to taki misz masz scenek, urwanych pomysłów, dziwnych koncepcji, które tworzą jakiś kolaż, którym mogą się zachwycać studenci etnografii chcący poderwać nieśmiałą okularnicę (Jezu, ale on jest mądry, że mnie zabiera na takie filmy). Nie, to nie jest zaproszenie do dyskusji :) Zresztą wystarczy popatrzeć na malarstwo Skolimowskiego. Takie samo szalbierstwo dla "nerdów i krytyków". RE: Krótko o polskich filmach - Mefisto - 04-09-2024 (03-09-2024, 23:15)Dr Strangelove napisał(a): Rzecz jasna dyskusja o tak specyficznej twórczości jak Skolimowskiego nie ma większego sensu, bo każdy pozostanie przy swoim, kto lubi ten będzie lubił a kto nie to nie No nie, jednak idzie rozróżnić jego lepsze i gorsze filmy oraz chociażby zmiany w podejściu formalnym na przestrzeni lat. Dla mnie jego EO, choć wizualnie momentami też piękne, to jednak jest ostatecznie trochę pustą wydmuszką, właśnie niekonsekwentną, a przez to finalnie trochę o niczym, i w dodatku mocno lewoskrętną. Cytat:Bunuel rzecz jasna nie pojawił się tu przypadkiem. No jak dla mnie totalnie z dupy - kompletnie inna wrażliwość, forma ekspresji, do czego innego dąży. Natomiast o ile jestem w stanie zgodzić się co do Bariery - może nie jako całości, ale tych właśnie scenek-epizodów - tak już Walkower (do spółki z Rysopisem, który jest kontynuacją) jest konsekwentny od początku do końca i jednak o czymś prawi. I już sama forma wizualna oraz opowiadanie obrazem zasługują tu na uznanie - a finał to już w ogóle cymes, zwłaszcza gdy się go zestawi ze współczesnymi blockbusterami, które za 200 baniek toną w gównie CGI, pierdyliardzie przepisów i armii kaskaderów. A jeśli dodamy do tego, iż jest to debiut zrobiony jeszcze przed 30., to nic nie poradzę na to, że ręce same składają mi się do oklasków. Cytat:Tak jak pisałem ja bardzo lubię scenę w restauracji. Tylko tutaj dokładnie widać gdzie jest problem. Zaczyna się świetnie, rozmową z oberkelnerem, ale już za chwilę reżyser kompletnie nie wie co dalej z tym zrobić. Jakiś kelner sobie przykłada talerze do głowy i wygląda jak słoń (po co? na co? to jakaś metafora?), za chwilę Stanisław Tym zaczyna "wywiad" coś tam łazi, pierdoli, i za chwilę sprzątaczka zaczyna śpiewać do mikrofonu. Myślę, że to można przypisać nie tylko Skolimowskiemu, ale całemu kinu polskiemu z tamtego okresu, bo praktycznie u każdego, z Wajdą włącznie, pojawiały się czasem podobne "scenki rodzajowe", czasem lepiej, a czasem gorzej osadzone w ogólnym krajobrazie filmu, oczywiście różnie też poprowadzone. RE: Krótko o polskich filmach - simek - 09-09-2024 Teściowie - bardzo fajne, uśmiałem się wiele razy w trakcie seansu, co uważam za spory sukces :) Film z gatunku tych, które mają prosty, dobry pomysł na siebie i wykorzystują jego potencjał właściwie w całości. Może tylko trochę ciąży teatralny rodowód i chciałoby się trochę więcej oddechu, ale to nic wielkiego. Nie jestem też przekonany co do aktorstwa Ostaszewskiej, bo o ile w postaci Dorocińskiego i Woronicza byłem w stanie w 100% uwierzyć, tak przy niej miałem takie niefajne wrażenie, że ona tam jest głównie po to, aby popchnąć fabułę do przodu i wszystko w jej zachowaniu prowadzi jak po sznurku do kłótni z Wandą, no jakoś nie do końca to kupiłem. W każdym razie polecam i niedługo zabieram się za kontynuację, szkoda, że bez Dorocińskiego. 7+/10 RE: Krótko o polskich filmach - Corn - 09-09-2024 Kontynuacja jest straszna, z oryginalnego sposobu filmowania nie zostało nic, w zamian masz standardowy dowcip kabaretowy RE: Krótko o polskich filmach - simek - 09-09-2024 Rzeczywiście jest o wiele gorzej. Ciekawe czy pomysł na dwójkę był zupełnie inny, ale jak Dorociński odmówił, to wymyślili coś takiego, czy może było mniej więcej to samo, tylko usunęli wątek Andrzeja? W każdym razie wyszła dosyć biedna polska komedia, zupełnie pozbawiona pomysłu na siebie. To znaczy pomysłów jest tu sporo, ale większość beznadziejnych. 4/10 RE: Krótko o polskich filmach - zdzichon - 09-09-2024 (09-09-2024, 12:44)Corn napisał(a): Kontynuacja jest straszna, z oryginalnego sposobu filmowania nie zostało nic, w zamian masz standardowy dowcip kabaretowy Tak? To może sprawdzę, bo siostra mi zachwalała, a potem się przysiadłem do matki jak oglądała dwójkę no i zniechęciło mnie to doświadczenie do sięgania po jedynkę kompletnie. RE: Krótko o polskich filmach - simek - 09-09-2024 Wszystko w jedynce jest lepsze, wszystko w dwójce gorsze. Taka postać Woronicza była całkiem fajna, autentyczna, może tylko ciut ciut przerysowana, a w dwójce to już pełna karykatura, która gdzie się nie pojawi to musi zrobić coś niezręcznego i śmiesznego. Nawet piesek w jedynce był, bo nie mieli go z kim zostawić i można w to było uwierzyć, a w dwójce jest po to, aby odhaczyć wszystkie psie dowcipy w stylu "poszedł wyprowadzić psa na plażę, ten się wysrał, więc zakłopotany Tadeusz musiał szybko zakopać gówno w piasku". RE: Krótko o polskich filmach - OGPUEE - 16-09-2024 Pociąg do Hollywood - a to stąd Kasia Figura jako Marylin w odcinku Świata według Kiepskich "Betonowe pośladki" :). Tutejszym Boczkiem jest daltonista Piotruś, którego gębę gdzieś kojarzę. Sam to film to wielkie (i nierealne) marzenia kontra szara (i bolesna) rzeczywistość Przy czym to Piwowarski, więc nie jest smutno i depresyjnie. Nie tylko to pogodne, a kolejne kopy w dupę Marylin od losu są rodem z kreskówki czy wspomnianych ŚWK. I skoro to nadal Piwowarski, jest ten wszechobecny absurd. Figura prawdopodobnie odegrała swoją życiówkę. Z kolei Stuhr udowadniał tu swe komediowe emploi jako pizdowaty reżyser. 7/10 RE: Krótko o polskich filmach - simek - 28-09-2024 Z obawy przed opłatami na 35mm jadę z filmami, które od dawna miałem na radarze, a jakoś wcześniej się nie zebrałem do ich obejrzenia: Zazdrość i medycyna - fabularnie to trochę jakby Majewski chciał nakręcić kontynuację Lalki, tylko w sytuacji, gdyby na koniec Łęcka wyszła za Wokulskiego, nawet Dmochowskiego zatrudnił. Przeprowadzili się do Krynicy, Izabela się puszcza, a biedny Stasiu kombinuje czy ma te rogi, czy tylko mu się wydaje i ktoś robi sobie z niego żarty :P Ogólnie spodziewałem się trochę więcej, a to taki film, że niektóre elementy dostarczają, a inne mocno zawodzą. Średnio mi się podoba scenariusz, cała intryga i sposób jej poprowadzenia, montaż jest taki sobie, niektóre sceny zbędne, powtarzają to samo - tak jakby najpierw był pomysł na szkielet fabuły, a potem z musu dorabiali do niego poszczególne sceny, aby dociągnąć do pełnego metrażu. Cały wątek śledztwa tego żydowskiego krawca jest, no, po prostu dziwny. Za to po stronie plusów mamy piękną muzykę, zdjęcia, scenografię, aktorzy również bardzo dobrze. Fabularnie film ratuje również przewrotna końcówka, ale przez cały seans byłem średnio zadowolony z oglądania. Daję 6/10 Anatomia miłości - prosta historia miłosnych przypływów i odpływów, ale bardzo dobre wykonanie sprawiło, że jestem kupiony. Świetna, nienachalna rola Nowickiego, Brylska w porządku. Kolejny raz muszę pochwalić zdjęcia, chociaż kurde ten Wrocław lat 70. to wygląda tutaj aż za dobrze - gdyby zamienić język i ktoś by mi powiedział, że to kręcono w jakimś mieście RFN to spokojnie bym uwierzył, bo coś nie wydaje mi się, żeby standardem PRL były czyściutkie ulice z zadbanymi budynkami, pełne sklepów oświetlonych neonami, zapewne kwestia magii kina. Podobało mi się 7/10 RE: Krótko o polskich filmach - simek - 08-10-2024 Nadrobiłem sporą zaległość: Amator - Kieślowski to niesamowity twórca, bo te jego filmy niby takie niepozorne, pod względem formy nic tam szczególnego nie ma, ale pod względem reżyserii właściwej, czyli tego jak wszystkie elementy składowe ze sobą współgrają w celu opowiedzenia historii, to jest wybitny. Ilość gestów, pojedynczych ujęć, czy słów wypowiedzianych przez bohaterów, które dają solidnie do myślenia jest w Amatorze ogromna - no pięknie jest skonstruowana ta opowieść, chociaż nie jest wolna od potknięć. Mi na przykład przeszkadzało tak dosłowne i obszerne cytowanie Barw ochronnych - wmontowanie do filmu całej sceny z innego filmu to jest trochę przesada, zwłaszcza, że odniosłoby dokładnie taki sam efekt, gdyby zrobić cięcie kilkanaście sekund wcześniej. Problem mam również z reakcją niektórych ludzi na obecność kamery i ujrzenie gotowego filmu - wydaje mi się być trochę przesadzona, bo to są lata 70. więc zobaczenie ruchomych obrazów w kinie nie było aż taką sensacją, a tutaj mamy u niektórych reakcję taką, jakby to była przedwojenna wiocha i ludzie w szoku, że coś takiego istnieje i mogą zobaczyć uśmiechającą się zmarłą matkę. Rozumiem czemu to wszystko ma służyć i działa bardzo dobrze, ale jest pewną przesadą. Chciałoby się też, żeby metraż był nieco dłuższy, dać filmowi głębszy oddech, a tak mam wrażenie, że nieco skaczemy po wydarzeniach. Pomimo tych niewielkich wad, trudno odmówić filmowi wielkości, jest to jedna z lepszych w historii kina autotematycznych opowieści. Kieślowski wspaniale pokazuje siłę jaką mają uwiecznione na taśmie obrazy i równie dobrze obrazuje narodziny pasji Filipa oraz to jak ta pasja wpływa na jego życie rodzinne - subtelnie, ale świetnie, poruszająco. Tylko właśnie aż chciałoby się zobaczyć trochę więcej: czemu on w ogóle zdecydował się kupić pierwszą kamerę albo jak reaguje na filmy - mamy tylko jedno krótkie ujęcie, w którym cieszy się jak dziecko, że teraz będzie potrzebował częściej chodzić do kina i się dokształcać. Waham się w ocenie między 8 a 9, ale na tyle lubię styl reżyserii Kieślowskiego, że dam 9/10 |