Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719 720


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Corn - 29-05-2019

Cytat:Podwójne ryzyko - Ścigany, tyle że z cyckami.




RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Szaman - 02-06-2019

Stuart: A Life Backwards (2007)

Telewizyjny film powstały z połączonych sił HBO i BBC w którym Tom Hardy gra żula, pijaka i narkomana, a Benedict Cumberbatch pracownika opieki społecznej który z czasem staje się jednym z jego niewielu przyjaciół. Znakomita, efektowna rola Toma i bardzo dobry Benedict, który siłą rzeczy musiał być bardziej wycofany. Panowie tworzą duet ze świetną chemią, szkoda, że całość tak bardzo wali po twarzy tanią telewizyjnością, ale za to kiedy trzeba wali też po głowie (zakończenie!). Mogliby sobie tylko darować cerujące budżet animowane wstawki.

7/10

Leatherface (2017)

Mam wrażenie, że już kiedyś widziałem ten film dwa albo trzy razy, a może tylko mi się wydaje. Nie, to przecież niemożliwe. W każdym razie po raz pierwszy w historii kina mamy do czynienia z nieodkrytą genezą słynnego mordercy z Teksańskiej masakry piłą mechaniczną. Strasznie to chaotyczne, durne i pozbawione jakiegokolwiek napięcia patrzydło. Gapi się tutaj człowiek na ładnie wykonane gore i niezłego Dorffa, pokpiwając w oczekiwaniu na banalny i oczywisty twist fabularny.

3/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Martinipl - 16-06-2019

Cold Mountain czyli Wzgórze Nadzei (Anthony Minghella, 2003)

Przepiękny film z doborową obsadą na wszystkich planach (nawet Portmanowa się pojawia w roli niemal cameo). Wszystko tutaj pięknie gra: aktorzy, powolna narracja, doskonała scenografia (!), rozpisanie postaci, rozmach, muzyka i zdjęcia. Pamiętam, że przy okazji premiery miałem wielkie oczekiwania, zwłaszcza od warstwy "pojedynków" (wszak to te czasy) i w kinie kręciłem nosem. Jednak, gdy emocje opadły to na chłodno oceniłem dzieło Minhelli bardzo dobrze. Po latach - a to już 16 lat od premiery! - z całą pewnością daję temu obrazowi "dychę". Kidman i Law są fenomenalni, a w moim odczuciu to ich najlepsze role, ale własnie drugi plan, gdzie widzimy rewelacyjną Zelweger a także całą "bandę" Teague'a robi coś wspaniałego. Każda scena tutaj jest przemyślana, coś wnosi do filmu, pozwala stworzyć piękną odyseję o miłości, przeznaczeniu i walce z przeciwieństwami losu. Kurdę, ależ to jest cudowne!!!


10/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Snappik - 17-06-2019

The Wind - zaskakujące połączenie westernu i horroru. To nie Bone Tomahawk, a raczej studium szaleństwa, do którego doprowadziło życie na amerykańskiej prerii. W samej historii chodzi generalnie o to, że na odludziu żyje sobie parka, która z dnia na dzień dowiaduje się, że będzie miało nieopodal sąsiadów. Ci z kolei wyglądają lekko na zagubionych, trudnych w budowaniu relacji a przoduje w tym zwłaszcza dziewczyna. Na dodatek "coś" w nocy szturmuje gospodarstwo głównych bohaterów i nie jest to raczej dzika banda lokalnych zwyroli.
Film wkracza okresowo w superanckie rejony podlane mistycyzmem, czerpie pełnymi garściami z Dust Devila, trochę z Evil Dead i trochę z westernowej klasyki "życia ze strzelbą w dłoni". Z początku ciężko mi było jednak się wgryźć, bo reżyserka skacze po chronologii (moim zdaniem trochę niepotrzebnie), ale w połowie udaje się wrócić do pionu i jest całkiem w porządku do samego końca. To horror z gatunku "skrzypiące drzwi doprowadzają mnie do szału", ale w połączeniu z klimatyczną scenografią westernowego zadupia robi robotę. Poza tym zaskoczył mnie motyw z

Oczywiście nie brakowało tutaj trochę artsy-fartsy podejścia, a i tempo mogłoby być trochę lepsze. Tak czy siak, jest w tym coś świeżego.

7/10


Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Nemo - 18-06-2019

"13 minut" o zamachowcu Hitlera Georg Elser.

Wybitne arcydzieło to nie jest, natomiast b. spodobało mi pokazanie jak Elser dojżewał do decyzji o zamachu, a także pokazanie przez pryzmat małej miejscowości, dochodzenia NSDAP do władzy. Aktorsko nawet dobrze, klimat III Reichu lat 1930-1939 jest.

7/10 ale za klimat.



Enviado desde mi Mi A1 mediante Tapatalk


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Snappik - 19-06-2019

Borg vs. McEnroe - kulisy legendarnego pojedynku dwóch gwiazd tenisa lat 80-tych - niezwykle chłodnego i analitycznego Szweda Bjorna Borga oraz amerykańskiego badboya Johna McEnroe. Obaj stoczyli jeden z najciekawszych finałów Wimbledonu w historii, który był zwieńczeniem kariery dla jednego z nich, a dla drugiego początkiem eksplozji talentu na miarę światowego numeru 1. Historycznie tenis ani mnie grzeje, ani ziębi. Obu gości kojarzyłem, z czego McEnroe'a bardziej z udziału w turniejach charytatywnych gdzie robił sobie zgrywę z uczestników. I myślałem, że to właśnie postaci jajcarskiego amerykanina zostaniie poświęcono więcej miejsca. Jest jednak dokładnie odwrotnie - to (celowo) mocno nijaki Szwed ma więcej minut na ekranie. Nie oznacza to jednak, że McEnroe to maskotka. Choć fabuła opowiada zaledwie kilka dni z życia bohaterów w trakcie turnieju i czasami skacze do przeszłości, mam wrażenie że jest bardzo dobrze skrojona i opowiedziana - dokładnie tyle ile powinienem wiedzieć o Borgu i McEnroe, tyle dostałem. To pozwala również stanąć po jednej ze stron "konfliktu" w samym finale (doskonale zmontowanym i nakręconym - bez sztucznej podbudowy pod nie wiadomo co). Labeouf w roli McEnroe to strzał w dychę, Gudnason wizualnie również pasuje, ale nie przekonuje tak mocno jak Shia. Ten film to również kolejny argument jak zajebistym aktorem jest Stellan Skarsgaard - żałuję, że dopiero teraz (i po Czarnobylu) doceniam jego wejście w każdą rolę.

7/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 22-06-2019

Tragedia Makbeta (1971)

Polański świeżo przeżywający traumę po tym, co "Rodzina Mansona" zapewniła Sharon i ich nienarodzonym dziecku ekranizuje najbrutalniejsze z dzieł Szekspira. I jak to Polański - jest to nawet ekranizacja z pomysłem. Trochę tu nieco od siebie dodaje do poszczególnych scen z pisemnego oryginału (wizja z lustrami najlepsza). Ale przyznam, że w "Makbecie" bywają takie momenty, których naprawdę się nie da poprawnie przenieść na język filmu, jeśli być wiernym dialogom Szekspira (choćby moment śmierci syna Macduffa, który tutaj wręcz wypada niczym w parodii od Nostalgia Critica).

Duży plus za oddanie krwistości pierwowzoru. Widać jednak, że ten mord w villi Polańskiego musiał nieźle na kształt filmu wpłynąć - jak się widzi te niektóre zabójstwa z rąk króla Szkocji, to aż się ma przed oczyma zdjęcia tamtejszego miejsca zbrodni z 1969. Bardzo dobry Finch, choć taki Makbet zawsze może być znacznie lepiej i wyraziściej zagrany, więc zostanę jednak przy interpretacji Mifune. Obsadzenie Francesscy Annis jako Lady Makbet jakoś mi z kolei nie leży. Gdy przerabiałem materiał w liceum, to zawsze widziałem Makbetową jako chłodniejszą i mocno wyrachowaną kobietę, a tu z kolei momentami bardziej sprawiała wrażenie uroczej idiotki.

I jako fan piękna szkockich krajobrazów też jestem ogólnie zadowolony :)

7/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Szaman - 22-06-2019

The Dirt (2019)

Netflixowa biografia Motley Crue z soczystą R-ką, już w pierwszej scenie mamy
a potem przez ekran przewijają się zastępy nagich piersi i brudnych przekleństw. Także o ile dobrze odrobiono pracę domową pod hasłem sex, drugs & rock'n'roll, o ile próbowano nadać jakiś buntowniczy charakter poprzez łamanie czwartej ściany, tak całość do końca nie przekonuje, bo bohaterowie wypadają zupełnie bezbarwnie. Na pewno nie pomaga w tym anegdotyczna konstrukcja, bo fabuła toczy się tak od jednego do drugiego zmyślonego bądź nie ekscesu, od jednego do drugiego punktu z Wikipedii i ciężko powiedzieć abym poznał bliżej członków tego zespołu. Wcześniej znałem parę ich utworów, wiedziałem, że ostro ćpali, a Tommy Lee miał popularne aktorki za żony. Po seansie wiem w sumie tyle samo, ale to bezbolesna, rzemieślnicza robota.

6/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 24-06-2019

WE HAVE ALWAYS LIVED IN THE CASTLE (2019)

Ależ to był dziwny i pokręcony seans. "We Have Always Lived in the Castle" to twór próbujący być czymś w rodzaju thrillera gotyckiego, a tak naprawdę najbliżej mu do dramatu rodzinnego, który próbuje zahaczyć także o motywy społeczne. I to wychodzi mu w sumie średnio, ponieważ tajemnica wokół głównych bohaterek i tragedii jaka rozegrała się w ich domu, nie jest trzymana przez twórców w szczelnie zamkniętym sejfie, a pomimo tego zachowanie mieszkańców miasteczka jest pokazane w dosyć łopatologiczny sposób - jest to ledwo liźnięte i tak naprawdę jedyne co można o nich powiedzieć to to, że brak im empatii i zrozumienia.

Najlepsze sceny rozgrywają się zdecydowanie w posiadłości zamieszkiwanej przez główne bohaterki i ich stryja. A jak w ich życiu pojawia się daleki kuzyn to już w ogóle. Strasznie zaskoczył mnie klimat tego filmu, jest taki nieoczywisty, nie pamiętam czy w ostatnim czasie (albo i w ogóle) miałem okazję obejrzeć podobny film - jeśli miałbym już jednak poszukać jakichś inspiracji to chyba celowałbym w kino Lanthimosa. Może mylnie, nie wiem. Ja jednak odniosłem takie wrażenie.

"We Have Always Lived in the Castle" to przede wszystkim film stojący kapitalnym aktorstwem, co jest dla mnie zaskakujące, ponieważ nie spodziewałem się tego po Alexandrze Daddario. Absolutnie nie ustępuje ona Farmidze. No, ale scene-stealer to zdecydowanie Sebastian Stan - koleś idealnie wpasowuje się do roli czarującego antagonisty. W filmie do więcej ma jeszcze jedna osoba, która zwie się Crispin Glover - w scenach ze Stanem jest świetny.

Jako ciekawostkę można obejrzeć. Takie naciągane 6/10 - za ładne zdjęcia i świetne aktorstwo.




RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Martinipl - 25-06-2019

Mystery Murder (Zabójczy Rejs) produkcja Netflixa

Sandler i Aniston w komedii wyczarowanej dla Netflixa. Para małżonków leci do Europy na mocno spóźnioną podróż poślubną. Po drodze natrafiają na tajemniczego bogacza, który zaprasza ich na swój jacht. Do pewnego momentu jest bardzo dobrze - gagi sytuacyjne i logika postępowania bohaterów oraz gości na jachcie całkiem spoko, ale potem wchodzi taki luźny klimat, wręcz pastisz (który wg mnie nie pasuje) i gdzieś ta jakość się traci. Dwójka protagonistów tworzy sympatyczny duet, ale bez fajerwerków. Dobre na raz.

5/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - nawrocki - 26-06-2019

Avengment (2019)

Zaskakująco udany filmik ze Scottem Adkinsem. Trochę taki młodszy brat "Brawl in Cell Block 99".

Fabuła prosta jak budowa cepa - chłop trafia do mamra, udaje mu się spierdolić i teraz ma zamiar zemścić się na kilku osobach. Wszystko opowiedziane w niezłym tempie, za pomocą retrospekcji (nie kocham jakoś mocno tego zabiegu, ale tutaj sprawdza się całkiem nieżle), okraszone oczywiście pierwszorzędnym mordobiciem, z zadziwiająco dającym się lubić głównym bohaterem, będącym kimś na styku Choppera i Bronsona, a Adkins w tej roli jest naprawdę niezły.

Całość ma lekki posmak kina spod znaku wczesnego Guya Ritchiego, sceny więzienne przywodzą nieco na myśl wspomniane wyżej dziełko Zahlera i trwa 80 minut z hakiem, więc jak ktoś lubi kino, gdzie bohater zamiast rozmawiać woli się napierdalać, to myśle, że śmiało można sięgnąć.

[Obrazek: YmfkspG.jpg]


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 27-06-2019

St. Agatha (2019)

Ciężko nazwać ten film horrorem, bardziej umieściłbym go w kącie z jakimiś thrillerami psychologicznymi. Niestety tymi gorszego sortu. Nie jest to co prawda totalny szrot, jednak do ideału mu sporo brakuje. A szkoda, bo kilka pomysłów było naprawdę fajnych. Gra w kotka i myszkę pomiędzy matką przełożoną, a główną bohaterką bardzo w porządku i momentami nawet jest jakieś napięcie. I wolałbym, żeby twórcy całkowicie się na tym aspekcie skupili - w pewnym momencie sugerują niestety, że tytułowy zakon (w Polsce film nosi tytuł "Zakon Świętej Agaty") posiada w sobie jakieś paranormalne tajemnice. Bez sensu, nic z tego nie wynika, mogli to olać. Do tego dochodzą też zapychacze w postaci retrospekcji z życia głównej bohaterki przed trafieniem do zakonu oraz fatalnie dobrana muzyka - albo inaczej - fatalnie wyważona, ponieważ raz mamy dźwięki kojarzące się z kinem grozy, a raz muzykę rodem z jakiejś komedii pomyłek.

Finałowy akt i sposób w jaki zostaje to rozegrane świadczy o tym, że twórcy nie za bardzo mieli pomysł, jak zakończyć historię. I chociaż pomysł, aby
można jakoś obronić, to i tak nie do końca to kupuję.

Z plusów?
- na pewno klimat
- pomysł wyjściowy
- pomimo tego, że niekiedy film posiada amatorski look, to i tak prezentuje się całkiem dobrze, zdjęcia na plus
- niektóre fragmenty muzyki
- aktorstwo - chyba najmocniejszy punkt Carolyn Hennesy w roli matki przełożonej jest kapitalna

Ciężko ocenić 3 albo 4 gwiazdki w skali dziesięciostopniowej.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - ugh - 30-06-2019

Yesterday (2019) - Oczekiwania po zwiastunach były dość spore i powiem wam tak. Generalnie dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem, z wyjątkiem sceny z
. Jeśli chodzi o plusy to zdecydowanie muzyka (aż chciało się wrócić do domu i posłuchać oryginalnych piosenek, choć nigdy nie byłem fanem), fajny głos głównego bohatera i Lilly James. Co za słodkość. Ucharakteryzowali ją na mega naturalną dziewczynę, którą aż chce się przytulić. Ed Sheeran też na plus. Nawet sporo go było jak na muzyka. Fabuła to sztampa ale jest sympatycznie i czasem śmiesznie. Z minusów to mimo wszystko główny bohater. Niesympatyczny gość. Marudny i zgorzkniały. Ale daję 8/10. Dobre filmidło.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Szaman - 30-06-2019

Shaft (2019)

Trochę słabsze od filmu Singletona, choćby przez brak retro stylizacji, ale przede wszystkim przez brak wyrazistego czarnego charakteru jakim w poprzedniej części był Christian Bale. Jednak mocno nadrabia absolutnie fantastyczną chemią między Samuelem L. Jacksonem, a Jessiem T. Usherem, którzy tworzą tutaj bardzo klasyczny duet z buddy cop movie na zasadzie zestawienia strachliwego sztywniaka z twardzielem którego boją się nawet wystrzelone kule. Wulgarny, absolutnie niepoprawny politycznie humor i tak po prostu udana, podręcznikowa komedia sensacyjna.

7/10


Titus Welliver ma tutaj taką linijkę od której pół Rotten Tomatoes musiało się porzygać. Mówiąc z pamięci




RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mierzwiak - 30-06-2019

Jak wyżej.

Fabularna rutyna jest tu tylko pretekstem do absolutnie świetnej relacji Jacksona i Ushera (przezabawne są dociekania Shafta czy przypadkiem Junior nie jest gejem) i pokoleniowego starcia oldskulowca z giwerą i millenialsa z iPhonem.

Poproszę sequel.

PS. Też zwróciłem uwagę na ten dialog, swoją drogą - zgodnie z narracją narzuconą w sieci przy okazji Black Panther - krytycy jadący po Shafcie to rasisci :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Gal Anonim - 30-06-2019

[gif z DiCaprio z Django mówiący coś o tym, że mieliście zainteresowanie, teraz macie moją uwagę.]

;)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - nawrocki - 30-06-2019

Chciałem obejrzeć w ten weekend, potem uznałem, ze najpierw nadrobię dwa poprzednie filmy. Ale już się nie mogę doczekać. :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 30-06-2019

Plague Dogs - No panie. Kolejny przykład do pokazywania ludziom twierdzącym, że jak jest coś animowane to tylko dla dzieci. Film do niemal samego końca jest ponury, sugestywne wnętrza ośrodka badawczego, te drobne momenty sugerujące brutalność tego świata. I jestem pełen podziwu jak poradzono sobie z ciągłą ekspozycją. Ładnie też pokazano horror znęcania się nad zwierzętami bez uciekania w tanie zagrywki i karykaturalnie złych do szpiku ludzi. W zasadzie nie ma tu jakichś złych ludzi dla bycia złych. Fajnie pokazano psią perspektywę na pewne rzeczy jak wszystkie jazdy Snittera czy moment, gdy psy wchodzą do sklepu rzeźnika i biorą go za "białego fartucha". I nie polecam filmu przewrażliwionym miłośnikom zwierząt, bo to ciężko się ogląda. Sam miałem obawy, bo Rowf miał to same umaszczenie co mój śp. pies :(.

9/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 01-07-2019

Apropo Shafta

Cytat:Okazuje się bowiem, że cała fabuła to wyłącznie pretekst do tego, by bohater, w którego wciela się Samuel L. Jackson, mógł pokazać tak zwaną toksyczną męskość i ponabijać się z milenialsów oraz stereotypów.

https://film.org.pl/r/shaft-o-jeden-raz-za-duzo-208332/?fbclid=IwAR2ep7ZIdrnv-qwh1hZS6JOy3zroGFGL_K8LD4e-7F1PoJXTTLbCqca_8m4

Kolejna zachęcająca recenzja! :) Też obadam na pewno, ale najpierw dwa poprzednie Shafty jak @nawrocki :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 01-07-2019

Nie sposób nie wrzucić również opinii pierwszego pogromcy stereotypów Piotra Dobrego:
Cytat:Ano niestety, nowy "Shaft" to równie bezduszna konfekcja co nowy "Superfly", za to zdecydowanie mniej stylowa, estetycznie zakorzeniona w latach 90. Mentalnie zresztą też. I nie chodzi o modną nostalgię, bo tej było więcej w jednej scenie "Kapitan Marvel" niż tu w całym filmie. Problem leży w montażu rodem ze strzelanek przeznaczonych prosto na rynek wideo (w tym kontekście tym bardziej nie dziwi, że po wtopie w kinach dystrybucję poza Ameryką błyskawicznie przejął Netflix) i maratonie czerstwych dowcipasów, które przeważnie próbują być autoironiczne wobec "firmowej" mizoginii serii, tyle że w ironię też trzeba umieć. Tymczasem tutaj każdy "niepoprawny politycznie" żart, czy to seksistowski, czy jakikolwiek inny, kończy się asekuranckim wytłumaczeniem. "Tak się nie mówi", "Nie mam nic przeciwko kobiecie z kobietą, ale...", "Zaraz zostaniemy oskarżeni o islamofobię" et cetera. "Nie jestem mizoginem, bo leję równo mężczyzn i kobiety, nikogo nie wykluczam", stwierdza w pewnym momencie przerysowany bohater Samuela L. Jacksona. Czy scenariusz pisał Ziemkiewicz? Najgorsze jednak, że poza blisko dwugodzinną beką z milenialsów Tim Story nie ma żadnego pomysłu na ogranie przepaści pokoleniowej. Relacja ojcowsko-synowska sprowadza się więc do tego, że Shaft bardzo się stara, by jego syn przestał "być cipą" i stał się bardziej męski tudzież bardziej "czarny" - co znajduje ujście w kuriozalnej scenie masakry, którą Junior urządza przy dźwiękach "Be My Baby" The Ronettes (wygląda to jak bieda-"Kingsman") - i co więcej, dopiero wtedy zaskarbia sobie względy dziewczyny. To też zapewne miało "ironicznie" nawiązywać do fetyszu broni ery blaxploitation, ale w dwa tysiące dziewiętnastym jawi się jak jeden wielki stereotyp. Okropny film.