Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+---- Dział: ALIEN & PREDATOR (https://forumkmf.pl/Forum-ALIEN-PREDATOR--20)
+---- Wątek: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott (/Thread-Alien-Covenant-2017-re%C5%BC-Ridley-Scott--3138)



RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Corn - 14-05-2017

No i gdzie jest Mental, który tak się jarał przed premierą ;)


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Mierzwiak - 14-05-2017

(14-05-2017, 09:28)Dr Strangelove napisał(a): Ale jedna rzecz się dziadkowi udała i jest naprawdę przerażająca:
Pomyliłeś się w jednym miejscu bo

Lubię się załamywać, może ktoś będzie chciał załamać się razem ze mną, więc wklejam małe zestawienie z rottentomatoes:

Blackhat Manna - 34%
Alien: Covenant Scotta - 74%


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Albertino - 14-05-2017

Nie jestem wielkim fanem Blackhat, ale ta średnia to faktycznie załamka. W pięknym świecie byłoby na odwrót.


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Juby - 14-05-2017

(14-05-2017, 11:58)Mierzwiak napisał(a): Blackhat Manna - 34%
Alien: Covenant Scotta - 74%

W sensie, że raz im się udaje, a raz nie? Czy, że oba mają za wysokie oceny? ;)


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Galadh - 14-05-2017

Im więcej czasu mija od wczorajszego seansu, tym niżej plasuje się moje mniemanie o tym filmie, a jest to mniemanie, które zadowoliłby nawet powtarzalny samograj. Wersja tl;dr poniżej.

Pogodziłem się już z tym, że przyszło nam żyć w erze, w której uznani twórcy nawet po dekadach przerwy mają potrzebę rozkopywania stworzonych przez siebie franczyz (czy to bezpośrednio, czy to jako producenci/marionetkarze), ale Scott ostatecznie stał się jednynym, który naprawdę potrafi wzbudzić we mnie z tego powodu poczucie frustracji. Może więc w jakimś sensie osiągnął zamierzony efekt, bo karuzela trollingu w jego wykonaniu nie bierze jeńców. Mam bezgraniczne poszanowanie do majestatu słuszności wieku, ale powala mnie to, że jak taki Scorsese po dziś dzień zachowuje młodzieńczy wigor, energię, bystrość i przenikliwość umysłu, a nawet drapieżność twórczą, tak Scott – że się wyrażę z młodzieńczą buńczucznością, a nawet bezczelnością dyktowaną tym, że nie potrafi przestać – dotkliwie przeżywa uwiąd starczy i jego gangrena powoli przesącza wszelką decyzyjność. Dla mnie to jest już po prostu ryży drab, który powinien odejść na zasłużoną emeryturę, zanim jeszcze bardziej pogrąży siebie i pamięć o swojej filmografii, ew. trzymając się roli producenta kreatywnego podpowiadającego to i owo – mam nadzieję, że taka była jego rola przy "BR2049".

Podobał mi się wczorajszy post Szamana, który doskonale oddał moje odczucia świeżo po seansie. Mówiąc krótko, jeśli nie potrafi się budować napięcia i popychać akcji do przodu inaczej, niż poprzez uwypuklanie kretyńskich decyzji bohaterów, to należałoby dać sobie już spokój. Do któregoś momentu budowanie klimatu było naprawdę okay, zwłaszcza w jednej sekwencji, która może zmrozić krew stężeniem terroru i do której nie mam zarzutów (mimo wspomnianego już przytulania i ślizgania się), ale od momentu otwarcia przez Davida jadaczki przeważa apatycznie poprowadzony slasher, który jest oparty na pociesznej grotesce i niepotrzebnych resentymentach. Nawet operatorska robota Wolskiego wypadła tutaj po prostu przyzwoicie, po raz pierwszy w jego współpracy ze Scottem nie zachwycając.

Potrafię zrozumieć rozczarowanie "Prometeuszem", choć koniec końców lubię ten film jako "guilty pleasure". Był intrygujący i spójny tematycznie, oferował intrygujące rozwinięcie uniwersum z minimalnym udziałem ksenomorfów i pewną charyzmę, gdy realizacyjnie jest to wg mnie czołówka filmów Scotta, z motywem muzycznym na czele. Był też jednak niezborny dramaturgicznie, co wynikało z częściowo podobnych problemów. Zabawne jest jednak to, że jak zwrócił uwagę Mierzwiak, potrzeba powtórki z rozrywki, by spojrzeć na poprzednika bardziej przychylnym okiem. Wtedy nie mogłem pojąć, jak niektóre sceny przeszły przez sztab ludzi i trafiły na ekran, ale teraz, gdy bolączki "Prometeusza" powtarza kontynuacja, nie mieści mi się to już w bani. Zresztą, co to za kontynuacja? Wtedy mieliśmy letni blockbuster z dreszczykiem, po którym zostały także mistrzowskie zwiastuny, teraz jest to nieznośny rozkrok, który niewiele ze sobą niesie i razi niekoherencją w tonie.

Widzę, że Scott już naprawdę zapomniał, co definiuje sympatyczne postacie, o których los można zadrżeć. Waterston i McBride budują jakąś wielowymiarowość, ale jest to raczej zasługa ich samych, scenariusz im w tym nie pomaga. Polubiłem też Upworth – niektórzy powiedzą, że to dlatego, że Callie Hernandez jest przepiękna, ale moim zdaniem jej postacie zawsze mają w sobie tyle osobowości i charyzmy, że powinna dostawać lepsze role, niż te najwyraźniej przeznaczone dla zjawiskowego mięsa w horrorach (czy atrakcyjnych przyjaciółek protagonistki). O Davidzie szkoda gadać – z niejednoznacznej postaci stał się oczywistym antagonistą, któremu brakuje już tylko wąsa do podkręcania. Jakby milczał i nie serwował tych głodnych kawałków pop-filozofii, to robiłby większe wrażenie, a tak... Niemniej, szacun dla Fassbendera za subtelne nakreślenie różnicy między postaciami, on sobie wstydu nie robi nigdy. Ze wstydu powinien natomiast spłonąć Franco!

5/10

Wersja tl;dr



RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Mierzwiak - 14-05-2017

(14-05-2017, 12:08)Juby napisał(a): W sensie, że raz im się udaje, a raz nie? Czy, że oba mają za wysokie oceny? ;)
W sensie "nie znasz się" :P

Mam nadzieję że w którymś z równoległych wszechświatów powstała intrygująca kontynuacja Prometeusza zaczynają się od lądowania Davida i Shaw na planecie Inżynierów. Naprawiony David i Elizabeth wychodzą ze statku, wita ich tłum zafascynowanych tym osobliwym widokiem istot. Co dalej? Nie wiem, ale chciałbym taki film obejrzeć.

---

Do wydarzeń z Aliena zostało 20 lat. W tym czasie skądś musi się wziąć żywy Inżynier pilotujący statek wiozący jaja Obcych i rozbić na LV-426. No dalej, Ridley, wiem że wymyślisz coś ciekawego :)


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Huntersky - 14-05-2017

Jeszcze musi zdążyć stać się skamieliną. :)


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Ransack - 14-05-2017

Jeszcze się okaże, że tym pilotem był David, który wpadł w pętlę czasową. xD

W ogóle Covenant idealnie się nadaje na 50+ prawd objawionych. Mam nadzieję, że ktoś się kiedyś tym zajmie. ;)


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - zombie001 - 14-05-2017

(14-05-2017, 12:21)Mierzwiak napisał(a): Do wydarzeń z Aliena zostało 20 lat. W tym czasie skądś musi się wziąć żywy Inżynier pilotujący statek wiozący jaja Obcych i rozbić na LV-426. No dalej, Ridley, wiem że wymyślisz coś ciekawego :)
Space Jockey był skamieliną, więc bez Derelictu przerobionego na wehikuł czasu - niczym DeLorean z "BTTF" - się nie obędzie...

Zresztą przy pomysłach dzisiejszego Ridley, to się może nie zakończyć na Alienie, a wręcz dalej i z Davidem dotrzemy tutaj:




RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Predator895 - 14-05-2017

To ja się pytam teraz na poważnie >> Wolice to co teraz dziadzio Scott odpierdala, czy wolelibyście jednak dać szansę Blomkampowi na kontynuację z Ripley i Hicksem ?? :P


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Gieferg - 14-05-2017

Gdyby Blomkamp chciał po prostu zrobić film z colonial marines i obcymi to bym wolał od kolejnych filmów o Davidzie (z tym, że wolałbym też, żeby to jednak robił ktoś inny), ale jeśli z Hicksem i Ripley co by miało w jakikolwiek sposób przeczyć A3, then fuck Blomkamp i nie chcę, żeby to kiedykolwiek powstało.


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Grievous - 14-05-2017

(14-05-2017, 14:04)Predator895 napisał(a): To ja się pytam teraz na poważnie >> Wolice to co teraz dziadzio Scott odpierdala, czy wolelibyście jednak dać szansę Blomkampowi na kontynuację z Ripley i Hicksem ?? :P

Wolę cyrki Scotta. Sorry, ale dla mnie "Covenant" to bardzo zjadliwe guilty pleasure. Ten sam poziom idiotyzmów co w "Prometeuszu" i "Przebudzeniu", film także na podobnym poziomie. Teoretycznie mam tonę zastrzeżeń i mógłbym płakać nad stanem tej serii, ale przerabiałem to już od czasu czwartego filmu. Now I'm just going with the flow :)

A Blomkamp jak chce robić "Colonial Marines: The Movie" to niech umiejscowi to po "Przebudzeniu". Tam i tak nie ma już nic do zepsucia :)

Cytat:Zresztą przy pomysłach dzisiejszego Ridley, to się może nie zakończyć na Alienie, a wręcz dalej i z Davidem dotrzemy tutaj:

[Obrazek: latest?cb=20131118101618]

CZEKAM. Niech dorzucą jeszcze Inżynierów, Gigantów z trąbką i Predatora :)


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Mierzwiak - 14-05-2017

(14-05-2017, 15:00)Grievous napisał(a): Ten sam poziom idiotyzmów co w "Prometeuszu" i "Przebudzeniu", film także na podobnym poziomie.
[Obrazek: giphy.gif]


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Gieferg - 14-05-2017

Cytat: Ten sam poziom idiotyzmów co w "Prometeuszu" i "Przebudzeniu"

Nope. Covenant ma jednak znacznie głupszą załogę niż Prometheus czy Betty :P

Cytat:A Blomkamp jak chce robić "Colonial Marines: The Movie" to niech umiejscowi to po "Przebudzeniu".

Trochę bez sensu, bo A:R jest chyba ze 200 lat po Aliens. Można by pyknąć jakiś film zaraz po Aliens, coś w stylu tego, jak Aliens miało pierwotnie wyglądać tylko bez Ripley/Hicksa/Newt - no bo czy wybuch z końca Aliens sięgnął derelicta? Niekoniecznie - można by więc tam coś spokojnie wcisnąć i dopiero wtedy zlikwidować statek, co by tłumaczyło czemu w A3 firma jest tak zdesperowana, by dostać ostatniego obcego.


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Arahan - 14-05-2017

Czytam Wasze opinie i śmieje się sam do siebie. Serio? Po zwiastunach nie domysliliscie się, że to będzie bryndza? Dzisiaj kumpel chciał mnie na to wyciągnąć do kina i odmówiłem.


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Gieferg - 14-05-2017

Zwiastuny nie wskazują na żadne z największych problemów tego filmu.


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Arahan - 14-05-2017

Ale były totalnie bezjajeczne.


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Grievous - 14-05-2017

(14-05-2017, 15:12)Gieferg napisał(a):
Cytat:A Blomkamp jak chce robić "Colonial Marines: The Movie" to niech umiejscowi to po "Przebudzeniu".

Trochę bez sensu, bo A:R jest chyba ze 200 lat po Aliens. Można by pyknąć jakiś film zaraz po Aliens, coś w stylu tego, jak Aliens miało pierwotnie wyglądać tylko bez Ripley/Hicksa/Newt - no bo czy wybuch z końca Aliens sięgnął derelicta? Niekoniecznie - można by więc tam coś spokojnie wcisnąć i dopiero wtedy zlikwidować statek, co by tłumaczyło czemu w A3 firma jest tak zdesperowana, by dostać ostatniego obcego.

A to coś wyklucza istnienie Colonial Marines 200 lat po Aliens? Po co mieszać w częściach 1-3, które stanowią zakończoną historię. Jak Blomkamp chce srać na serię, to niech to robi w zakresie własnego filmu, a części 1-3 pozostawi w spokoju.


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Gieferg - 14-05-2017

Cytat:A to coś wyklucza istnienie Colonial Marines 200 lat po Aliens?

Niby nie, ale to by nie mogli być już tacy sami colonial marines. Z drugiej strony też racja, że lepiej się trzymać z dala od 1-3. W sumie obejrzałbym też film o jakiejś akcji colonial marines bez obcych.


RE: Alien: Covenant (2017) reż. Ridley Scott - Albertino - 14-05-2017

(14-05-2017, 14:04)Predator895 napisał(a): To ja się pytam teraz na poważnie >> Wolice to co teraz dziadzio Scott odpierdala, czy wolelibyście jednak dać szansę Blomkampowi na kontynuację z Ripley i Hicksem ?? :P

Blomkamp i tak robi gówno na poziomie zbliżonym do Covenanta, czyli bardzo niskim, więc odpowiedź brzmi: ani jedno, ani drugie.