Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719 720 721 722 723 724 725 726 727


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 24-05-2020

Robinson Crusoe (wersja z Pierce'em Brosnanem) - Pięknie wygląda ten film. Od początkowych smutnych, szarych brytyjskich krajobrazów po żywe tropikalne wyspy z barwnymi plemionami. Świetny Brosnan w roli tytułowej, a także dobrze wypada aktor grający Piętaszka. Naprawdę dobrze oddano rosnącą przyjaźń Robinsona i Piętaszka. Plus dobre odzwierciedlenie ówczesnego stosunku Europejczyków wobec ludów prymitywnych. Szokująca i nie-hollywoodzka scena,
 8/10

Piękna i bestia (wersja z Léą Seydoux) - film ma problem z tonem, gdyż nie wiadomo, kto jest targetem. Odpowiednik Porgów w tym filmie targetuje w stronę dzieciarni, co kłóci się z np. dość mroczną sceną jak Bestia pozyskuje dzika i erotyczny wydźwięk. I film pragnie się stać duchowym następcą Cocteau, co udaje mu się w połowie. Przepiękna scenografia i kostiumy. Podoba mi się jak dość długo wstrzymują się w ujawnieniem lwiej mordy Bestii. I cud, że Cassel jest częściowo w charakteryzacji i prawdziwym kostiumie z epoki. Czuć tu, że twarz potraktowano CGI, przez co dziwnie się ogląda na Bestii. Ale w tym przypadku uncanny valley na Bestii działa. W końcu to ma być odpychający potwór, nie? I odczułem świeżość w historii, gdyż książę to nie wymuskany gołowąs, lecz już podstarzały brodacz, zaś wymuszony bad guy nie zaleca się do Pięknej. Z kolei słabe efekty komputerowe i są tu łyżką dziegciu w tym ładnym filmie z CGI-sarną na czele. 7/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - nawrocki - 25-05-2020

Czwarty człowiek (1983)

Ostatni film Verhovena, zrealizowany w Europie, poprzedzający jego wyjazd do Stanów. I przy okazji ścisła czołówka jego dokonań.

Od początku bezczelnie atakujące dosadną symboliką, skąpane w onirycznym klimacie, gdzie senne majaki powoli przesączają się do rzeczywistości. Zdrowie psychiczne protagonisty stopniowo poddawane w wątpliwość, a że historię poznajemy tylko i wyłącznie z jego perspektywy, trudno tak naprawdę stwierdzić, gdzie kończy się operowanie faktami, a zaczynają absurdalne domysły, paranoja i kreowanie własnej wersji prawdy. Do tego spora dawka suspensu, perwersji i wisielczego humoru, a także mistrzowskiego foreshadowingu, groteski. Wszystko wymieszane w doskonałych proporcjach, wyreżyserowane tak, jak tylko Verhoeven potrafi, uwieńczone w znakomitym (choć moze minimalnie zbyt pospiesznym) finale. Na deser świetne, kreujące wyjątkową atmosferę zdjęcia Jana De Bonta i bardzo dobry Jeroen Krabbe w roli głównej (nieco przywodzący mi na myśl Bobby'ego Cannavale).

Pierwszorzędna rozrywka. IMO level wyżej od "Nagiego instynktu", który to, wedle słów samego Paula, jest jego duchową kontynuacją (ale żeby to ostatecznie zweryfikować, musiałbym powtórzyć), oba te filmy to wzorcowe przykłady czerpania z hitchcockowskiej formuły, odbijania jej w krzywym zwierciadle, wykładajace bez ceregieli to, co Alfred często tylko delikatnie sugerował. Masa metaforycznej treści, za którą nie stoją puste intencje, cynizm i wybrzmiewająca dość wyraznie ironia, chociaż film jest stuprocentowo poważny w tym co robi i nie ogląda się za siebie. Polecam nadrobić, zwłaszcza tym, ktorzy lubią inne filmy Verhoevena.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 25-05-2020

Błękitna laguna - kojarzyłem mocno z polsatowskich powtórek w latach 90., i widziałem jedynie fragmenty i jak się okazało po seansu, raczej sequela (tego też muszę obczaić). R-ka oczywiście niezasadna nawet w tamtych czasach, bo jedynie rozchodzi się o sutki, których za dużo też nie widać. Anyway, film dość pięknie pokazuje dziecięcą niewinność nieskażoną wiedzą o otaczającym świecie. Np. jak bohaterowie po raz pierwszy odkrywają swoją seksualność albo nie wiedzą skąd się wzięło dziecko. Atkins i Shields są tu znakomici. Na dodatek piękne plenery
8/10

Cztery wesela i pogrzeb - nie wpadłbym na to, że ta spokojna i przyziemna obyczajówka to najbardziej kasowy brytyjski film wszechczasów. Jako komedia jest dość lekka i humor wynika z życiowych dialogów i uroczych sytuacji, które przydarzają się każdemu z nas. Nawet pojawiający się na moment Atkinson nie szarżuje. Film bardzo ładnie sprzedał drogę romansu między Charlesem a Carrie, nie idąc przy tym typowym kom-romowym szlakiem. Plus ma uniwersalną refleksję nad presją do małżeństwa. W czasach, gdy dzisiejsza Hollywood odwaga do reprezentacji LGBTQWERTY sprowadza się do "mrugnij, a przegapisz" i 4-planowych postaci, podoba mi się tu jawny wątek gejowski (nie robiony dla śmiechu!). Plus powstały w czasach, kiedy o małżeństwach homoseksualnych nikt nie myślał, zaś UK nie była PC-pojebana. Ogólnie wszystkie tutaj postaci są dość sympatyczne. 8/10

Szakal - Bruce Willis zaskakująco świetnie wypadł jako czarny charakter. Całkiem dobra sensacja z tego okresu. Książki nie czytałem oraz nie oglądałem Dnia Szakala, ale sprawdza się jako samodzielne dzieło. Nieco wybija z rytmu Jack Black jako spaślak-haker i okropny bluescreen w finale. BTW, nie sądziłem, że Willis jeszcze w 1997 roku miał włosy :). 8/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Krismeister - 27-05-2020

"Co gryzie Gilberta Grape'a" - Napiszę krótko, dawno tak nie beczałem na filmie. Historia tej rodziny to coś co się przeżywa a nie tylko ogląda. Leo...wow. Johnny też mnie zachwycił, nie pokazując zbyt wiele widać po nim wszystkie skryte emocje. Wątek matki mnie najbardziej poruszył. Po stracie męża nie mogła poradzić sobie z ciężarem całego domu i efektem jest jej wygląd, ale mimo to wciąż troszczy się o swoje dzieci. Wspaniały film. 9.5/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - simek - 29-05-2020

Fail Safe (1964) - stosunkowo niedawno dowiedziałem się o istnieniu takiego filmu, jest na Criterion Channel, więc szybciutko obejrzałem. Właściwie wystarczy powiedzieć, że to Dr. Strangelove na poważnie i już dałbym wysoką ocenę :P Bardzo ciekawe, że oba filmy powstały w tym samym roku, bo są właściwie bliźniacze, a różnią się podejściem - u Lumeta pełna powaga, u Kubricka wszystko jest pretekstem do żartu. Co jeszcze ciekawsze - nie potrafię zdecydować który bardziej mi się podobał, kocham oba, nie wiem tylko czy to przez rzeczywistą jakość tych filmów, czy przez temat, który na wstępie nastraja mnie pozytywnie do seansu. Wiele lat temu czytając o tym amerykańskim utrzymywaniu bombowców z atomówkami w powietrzu pomyślałem sobie, że kurde, to przecież samograj i gotowy scenariusz dla znakomitego filmu - życie udowodniło, że tak jest i powstały dwa cudowne filmy o tym temacie.
Rozmowa amerykańskiego prezydenta ze swoim rosyjskim odpowiednikiem u Kubricka to dla mnie jedna z najlepszych scen w historii kina, u Lumeta może nie ma tylu fajerwerków, ale też jest to scena genialna, co ciekawe bryluje w niej nie Henry Fonda, a grający tłumacza Larry Hagman. Na plus również przewrotne zakończenie - to sztuka, aby
okazało się być happy endem.
Daję 9/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Dr Strangelove - 29-05-2020

Kurde, strasznie dawno oglądałem i w sumie poza tym, że oglądałem to niewiele pamiętam więc będę musiał powtórzyć.
A tak na marginesie to tam Kubrick jakiś pozew składał, że to plagiat i pisarz na podstawie którego kręcił Kubrick też jakąś sprawę wygrał o plagiat z tymi pisarzami na podstawie których książki kręcił Lumet. Musze poszperać bo już dobrze nie pamiętam, ale całość nadaje się na film :D


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 29-05-2020

Fail-Safe trzyma za jaja i nie puszcza do końca. Ten radar z zaznaczonymi aktywnymi bombowcami tak pięknie buduje napięcie, że głowa mała. Fakt, że w tym filmie w zasadzie każdy (mogę się mylić, bo jak przez mgłę kojarzę jednego wojskowego, któremu odwaliło) chce dobrze, a cały ambaras spowodowany jest li tylko błędem maszyny, potęguje tragizm sytuacji. Żona próbująca odwieść pilota (notabene jednego z ławników z 12 Angry Men) od wykonania zadania - ciary.

Uwielbiam Lumeta. Raz za czas odpalam sobie jakiś losowy film jego dzieła i w zasadzie zawsze jest co najmniej dobrze. Ostatnio padło na Księcia Wielkiego Miasta i prawie trzy godziny zleciały błyskawicznie - wyborny film.

Żeby zaproponować coś dobrego/szerzyć dobro wspomnę, że Lumet na przestrzeni dwóch lat nakręcił Fail-Safe, Lombardzistę i chyba powszechnie mniej znane Wzgórze z Connerym. Wszystkie są świetne i w każdym Lumet nie cacka się z widzem. Taki był z niego bezlitosny mistrz.

(Ostatnia rekomendacja, tym razem tematyczna [nuklearna] - Chiński Syndrom z Lemonem. Oglądanie tego gościa na ekranie zawsze jest przyjemnością.)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Mefisto - 29-05-2020

Jest też remake z 2000 roku, nadawany swego czasu na żywo w telewizji.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 29-05-2020

Get Carter (1971) - trochę się wynudziłem przyznam, w czym nie pomaga średnio sympatyczny protagonista. Mimo iż lubię brutalizm lat 70.Na plus Michael Caine ze srogim spojrzeniem.
6/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - michax - 29-05-2020

(29-05-2020, 14:31)Norton napisał(a): Uwielbiam Lumeta. Raz za czas odpalam sobie jakiś losowy film jego dzieła i w zasadzie zawsze jest co najmniej dobrze. Ostatnio padło na Księcia Wielkiego Miasta i prawie trzy godziny zleciały błyskawicznie - wyborny film.

Żeby zaproponować coś dobrego/szerzyć dobro wspomnę, że Lumet na przestrzeni dwóch lat nakręcił Fail-Safe, Lombardzistę i chyba powszechnie mniej znane Wzgórze z Connerym.

Z filmów Connery'ego i Lumeta to wydaje mi się, że jeszcze mniej znany jest "The Offence" z 1972 roku, o gliniarzu, który przesłuchuje podejrzanego o pedofilię. No i przesłuchanie wymyka się spod kontroli.  Film pomimo dobrych opinii i tego, że kosztował jedynie milion dolarów, nakręcono go w miesiąc, to przez 9 lat nie zarobił na siebie. Zakładam, że filmem nikt nie był zainteresowany na początku lat 70-ych, bo woleli widzowie oglądać Seana Connery tylko jako agenta Jej Królewskiej Mości, a ta produkcja to pierwszy film w jakim zagrał po "Diamenty są wieczne". Widocznie też news o odejściu aktora z bondowskiej serii przyćmił to, że zagrał w kolejnym filmie Lumeta, który przeszedł niezauważony. No i pewnie ponury klimat filmu i niezbyt sympatyczny gliniarz, jakiego grał Connery (tzn ja polubiłem bohatera, ale podobno takie były opinie) spowodował, że mało kto o tym filmie słyszał.

Ale Connery'emu i Lumetowi wspólne kręcenie filmów musiało się spodobać, skoro nakręcili razem 5 filmów, poczynając od wspomnianego przez Ciebie "Wzgórza", a potem "The Anderson Tapes",  wspomniany"The Offence", "Morderstwo w Orient Expressie" i "Family business".

Ja też lubię filmy Lumeta, nawet te uważane za słabsze, albo kręcone dla telewizji jak film z Nickiem Nolte o gliniarzu rasiście, czy z Donem Johsonem z lat 90-ych. Każdy jaki widziałem to przynajmniej dobra robota. Muszę wrócić do filmów Lumeta, bo jeszcze trochę mi zostało z jego filmografii. A jak teraz przeglądałem jego filmografię, co obejrzałem (choć te, które widziałem przydałoby zrobić powtórkę) a co nie, to okazało się, że nakręcił też krótki serial "100 Centre Street" z Alanem Arkinem i Bobby Canavalem w rolach głównych.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 29-05-2020

The Offence jest trochę przyciężkawy i idzie bardziej w dramat psychologiczny niż thriller, więc nie dziwię się klapie finansowej. Ten film z Johnsonen (Guilty As Sin) to jedyny zakalec w filmografii Sidneya - tandetny scenariusz przywodzi na myśl kiepskie seriale o policjantach z lat 80. Zgadzam się za to co do Q&A - bardzo dobre, a Nolte wymiata.

W razie gdybyś nie widział (chociaż zakładam, że obejrzałeś) - warto też obczaić Before The Devil Knows You're Dead. Lumet zakończył z przytupem.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - michax - 29-05-2020

Co do filmu z Johnsonem to ja go nie widziałem od lat 90-ych, ale chętnie kiedyś powtórzę, by sprawdzić czy rzeczywiście tak słaby. Oczywiście Ci wierzę, choć moja pamięć mówi mi co innego, ale pewnie przemawia przeze mnie sentyment i nostalgia, więc powtórka w przyszłości zrewiduje moją ocenę. Ale muszę zaznaczyć, że ja mam słabość do tych wszystkich thrillerów z lat 80 i 90, jak właśnie Guilty as Sin, czy takich jak Red Rock West, The Hot Spot też z Donem Johnsonem, ale i z Virginią Madsen i młodziutką Jennifer Connelly, czy thrillerów z Hauerem, jak Past Midnight (podobno w tej produkcji dialogi poprawiał Tarantino), czy Voyage. Powtarzałem całkiem niedawno Past Midnight i to jeden z tych filmów z Rutgerem, co się postarzał, w przeciwieństwie do innych jego produkcji z lat 80 i 90, które dobrze się wciąż ogląda. Więc pewnie z filmem z Donem może być podobnie.

A ostatni film Lumeta oczywiście widziałem i dość dobrze go pamiętam, choć widziałem go wieki temu:)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 30-05-2020

Peggy Sue wyszła za mąż (1986)

Z cyklu "Coppola odpoczywa po piekle na planie Czasu Apokalipsy". Takie typowo sympatyczne kino do niedzielnego obiadku.

Film ogólnie bazuje na całkiem niezłym high-concepcie, z którego może nie jest wyciśnięte wszystko co się da, ale pozwala widzowi (szczególnie takiemu w średnim wieku) na przeżycie sentymentalnej podróży razem z tytułową bohaterką. Tak jak na ogół kupują mnie klimaty mlodzieży lat 50. i 60., tak ta historyjka mimo tego konceptu mnie jakoś nie wciągnęła. Sprawy sercowe Peggy Sue mnie zbytnio nie obchodziły i sympatyczniej od tego oglądało mi się jej relacje z tym szkolnym kujonem, który później miał się stać wielkim wynalazcą. Bardzo ciepła była też ta scena w domu dziadków pod koniec - aż poczułem ten domowy kominek.

Aktorsko w miarę przyzwoicie - Kathleen Turner bardzo dobra i z perspektywy czasu aż przykro patrzeć, jak ta piękna kobieta posypała się - zarówno jeśli chodzi o karierę, jak i o wygląd. Młody Cage za to koszmarnie zmanierowany i przez cały film nieudolnie naśladuje akcent tamtejszego buntownika ala James Dean, a wujek Francis chyba sam nie wiedział jak go tu najpoprawniej poprowadzić. Warto wspomnieć, że na drugim planie przewija się też parę późniejszych znanych twarzy, jak Jim Carrey w roli najlepszego przyjaciela Cage'a czy Helen Hunt jako dorosła córka głównej bohaterki.

Za wiele z niego nie zapamiętam, ale ogólnie cieszę się, że obejrzałem. Możliwe, że to jeden z tych filmów do których trzeba odpowiednio dojrzeć wiekowo by poczuć magię :) 6/10.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 30-05-2020

Przypomnieliście mi jak mocno rzucił mną o ścianę "12 gniewnymi ludźmi" Mistrz Lumet. Wstyd jednak przyznać, że filmów o których tutaj piszecie nie widziałem jeszcze. Jest co nadrabiać!

Widziałem jednak "Serpico" choć dość dawno temu - bardzo dobry film z młodym Pacino. Takich 'naturalnie' dobrych z akcją harmonijnie rozłożoną na całą długość filmów jest obecnie bardzo mało. Mimo wolnego tempa fabuła naprawdę mocna i wciągająca. Główny bohater, jak sam mówi, siedzi w gównie i nie ma absolutnie nikogo do kogo mógłby się zwrócić.
Historia podobno oparta na faktach i życiu Franka Serpico, który płynął pod prąd. Był człowiekiem, który powiedział NIE korupcji i postanowił z nią walczyć. Mimo tego, że wszyscy się od niego odwrócili, nie dał za wygraną. Miał dość fałszu i chęci posiadania, bogacenia się. Chciał być prawdziwym policjantem. Od dziecka marzył, żeby nim być, ale nie zdawał sobie pojęcia jaki naprawdę jest świat, w którym będzie pracował, i który dla niego wydawał się być walką ze złem.

Ta scena, kiedy pyta się swojej dziewczyny, dlaczego jej znajome chcą być kimś innym... Życie pokazuje, że większość ludzi robi coś zupełnie innego, niż planowali.

8/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - michax - 30-05-2020

(30-05-2020, 07:38)Kryst_007 napisał(a): Peggy Sue wyszła za mąż (1986)

ądało mi się jej relacje z tym szkolnym kujonem, który później miał się stać wielkim wynalazcą. Bardzo ciepła była też ta scena w domu dziadków pod koniec - aż poczułem ten domowy kominek.

Aktorsko w miarę przyzwoicie - Kathleen Turner bardzo dobra i z perspektywy czasu aż przykro patrzeć, jak ta piękna kobieta posypała się - zarówno jeśli chodzi o karierę, jak i o wygląd.
Przypomniałeś mi o tej piękności i jak teraz sprawdziłem to ostatnim filmem jaki z nią widziałem to była świetna czarna komedia z lat 90 "W czym mamy problem?" Johna Watersa. Nie widziałem żadnego późniejszego jej filmu, a przynajmniej nie kojarzę. Wtedy jeszcze dobrze wyglądała. Ale zgadzam się, że przykro patrzeć jak się posypała przez ciągoty do alkoholu, ale też przez ciężką chorobę, z którą boryka się od wielu lat.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - raven.second - 30-05-2020

(29-05-2020, 14:31)Norton napisał(a): Fail-Safe trzyma za jaja i nie puszcza do końca.
Zachęcony odpaliłem sobie wieczorem i... musiałem zrobić przerwę, bo nie byłem w stanie wytrzymać nerwowo :) prawdziwie wielkie kino i w sumie najlepszy z tych kilku filmów Lumeta, które widziałem. A końcówka... gorzki miód. "Nie zrobią tego, no nie mogą, nie da się" a potem tylko cichutkie "o kurwa". Gdyby nie trochę z dupy sen o byczq na początku byłaby pełna dyszka. Stoją, siedzą, gadają... gadają... gadają... a ja jak na szpilkach to oglądam i chłonę wszystko jak gąbka. Geniusz.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kuba - 31-05-2020

(30-05-2020, 12:15)Doppelganger napisał(a): Przypomnieliście mi jak mocno rzucił mną o ścianę "12 gniewnymi ludźmi" Mistrz Lumet. Wstyd jednak przyznać, że filmów o których tutaj piszecie nie widziałem jeszcze. Jest co nadrabiać!

Też praktycznie nie znam filmografii Lumeta. Widziałem 12 (wiadomo - czysta klasa z cudownym scenariuszem) oraz Werdykt - film ciekawy z mocnymi zaletami, ale jednocześnie nie unikający poważnych problemów, zdecydowanie mniej angażujący za to ze świetnym bohaterem.
Musze w końcu zabrac się za reszte, dorobek ma niezwykle ciekawy.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - nawrocki - 31-05-2020

Śmierć i dziewczyna - dobry film, ale nie powalił mnie. Historia, mimo ciężaru podejmowanej tematyki, sprawia wrażenie ujętej w zbyt duży cudzysłów, podszytej jakąś niepowagą. Doceniam kunszt Polańskiego w kreowaniu atmosfery, doceniam staranną inscenizację i aktorskie trio, acz nie ukrywam że, choć całość potrafi trzymać w napięciu, konkluzja jest ostatecznie dość rozczarowująca, a w finale chyba niepotrzebnie wyłożono kilka rzeczy wprost. Niemniej nie żałuję seansu, to porządne kino, które warto znać, chyba po prostu oczekiwałem trochę więcej.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 01-06-2020

Fail-safe, 1964, reż Sidney Lumet

Film niezwykły bo niezwykle inny od tego co się obecnie produkuje. Bardzo poważny - czuć że nie ma tutaj żartów. Porywająca historia. Lumet wie, ile napięcia ma napis przewijany na ekranie.
Akcja podzielona jest pomiędzy pięć miejsc komunikujących się ze sobą drogą telefoniczną, a napięcie jest.

Ciekawą sceną jest gdy dwaj starsi piloci uskarżają się na ciągłą rotację przy ustalaniu składów na patrole. Nie podoba im się również sposób w jaki szkoli się nowych. Tęsknią za różnorodnością pod względem charakteru i pochodzenia. Zauważają, że obecnie, czyli w 1964 roku, nowi piloci są dobierani i szkoleni schematycznie. Nie różnią się praktycznie niczym. Cytując jednego z nich, "...są jak na baterie." Widzą to i czują, że stają się zbędni gdyż maszyny wykonują coraz więcej za nich. Przewidują zbędność swojej profesji i wprowadzenie maszyn bezzałogowych by wyeliminować czynnik ludzki.

Znakomity Henry Fonda. Scena z żoną jednego z pilotów również świetna. Kapitalne zakończenie, jakże inne od dzisiejszego kina.
Oczywiście świetna reżyseria.

Aby dać wyższą ocenę musiałbym obejrzeć go więcej razy, ale na razie jest 8.5/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 01-06-2020

Jedźcie pany z kinem Lumeta, nie pożałujecie. W razie zawodu podam adres i przyjedziecie mi przyarahanować.

Pozostając w latach 60. - Peeping Tom

Może i był nowatorski w chwili premiery, ale obecnie cuchnie stęchlizną i nie broni się niczym. Początkowa sekwencja zapowiada coś klimatycznego, ale dobre wrażenie szybko ulatnia się i film nie robi nic, żeby to zmienić. Historia jest głupawa i naiwna, a tytułowy Podglądacz przeciętny. W takich historiach główny bohater powinien nieść całość na swoich barkach; Karlheinz Böhm nie zagrał na tyle przekonująco, żebym wczuł się w historię - stworzył płaską postać, której nie pomogła dość oczywista podbudowa psychologiczna w postaci traumy z dzieciństwa. Do równania dochodzi wyjątkowo kiepska, niewiarygodna postać kobieca, jej matka z szóstym zmysłem sztucznie podnosząca napięcie oraz poboczna postać reżysera, który w zamierzeniu miał rozluźniać atmosferę (i pstryczek w nos branży filmowej), a pasuje jak wół do karety.

4/10, nie nastawiajcie się na coś dobrego przed ewentualnym seansem.