![]() |
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25) +--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192) Strony:
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
78
79
80
81
82
83
84
85
86
87
88
89
90
91
92
93
94
95
96
97
98
99
100
101
102
103
104
105
106
107
108
109
110
111
112
113
114
115
116
117
118
119
120
121
122
123
124
125
126
127
128
129
130
131
132
133
134
135
136
137
138
139
140
141
142
143
144
145
146
147
148
149
150
151
152
153
154
155
156
157
158
159
160
161
162
163
164
165
166
167
168
169
170
171
172
173
174
175
176
177
178
179
180
181
182
183
184
185
186
187
188
189
190
191
192
193
194
195
196
197
198
199
200
201
202
203
204
205
206
207
208
209
210
211
212
213
214
215
216
217
218
219
220
221
222
223
224
225
226
227
228
229
230
231
232
233
234
235
236
237
238
239
240
241
242
243
244
245
246
247
248
249
250
251
252
253
254
255
256
257
258
259
260
261
262
263
264
265
266
267
268
269
270
271
272
273
274
275
276
277
278
279
280
281
282
283
284
285
286
287
288
289
290
291
292
293
294
295
296
297
298
299
300
301
302
303
304
305
306
307
308
309
310
311
312
313
314
315
316
317
318
319
320
321
322
323
324
325
326
327
328
329
330
331
332
333
334
335
336
337
338
339
340
341
342
343
344
345
346
347
348
349
350
351
352
353
354
355
356
357
358
359
360
361
362
363
364
365
366
367
368
369
370
371
372
373
374
375
376
377
378
379
380
381
382
383
384
385
386
387
388
389
390
391
392
393
394
395
396
397
398
399
400
401
402
403
404
405
406
407
408
409
410
411
412
413
414
415
416
417
418
419
420
421
422
423
424
425
426
427
428
429
430
431
432
433
434
435
436
437
438
439
440
441
442
443
444
445
446
447
448
449
450
451
452
453
454
455
456
457
458
459
460
461
462
463
464
465
466
467
468
469
470
471
472
473
474
475
476
477
478
479
480
481
482
483
484
485
486
487
488
489
490
491
492
493
494
495
496
497
498
499
500
501
502
503
504
505
506
507
508
509
510
511
512
513
514
515
516
517
518
519
520
521
522
523
524
525
526
527
528
529
530
531
532
533
534
535
536
537
538
539
540
541
542
543
544
545
546
547
548
549
550
551
552
553
554
555
556
557
558
559
560
561
562
563
564
565
566
567
568
569
570
571
572
573
574
575
576
577
578
579
580
581
582
583
584
585
586
587
588
589
590
591
592
593
594
595
596
597
598
599
600
601
602
603
604
605
606
607
608
609
610
611
612
613
614
615
616
617
618
619
620
621
622
623
624
625
626
627
628
629
630
631
632
633
634
635
636
637
638
639
640
641
642
643
644
645
646
647
648
649
650
651
652
653
654
655
656
657
658
659
660
661
662
663
664
665
666
667
668
669
670
671
672
673
674
675
676
677
678
679
680
681
682
683
684
685
686
687
688
689
690
691
692
693
694
695
696
697
698
699
700
701
702
703
704
705
706
707
708
709
710
711
712
713
714
715
716
717
718
719
720
721
|
RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Snappik - 04-07-2020 The Hunt - takie se. To raczej pastisz o lewackich perspektywach na white privelage, ale humorem ocierający się miejscami o jakiś "Scary Movie". Film ma bardzo dobre wejście, kiedy bezpardonowo obchodzi się z bohaterami (przez pewien czas myślałem, że Emma Roberts będzie główną postacią). Kilka scen i tekstów całkiem udanych ("Serio masz wnuki? Masz może ich zdjęcie przy sobie? Żartowałem. Ch.. z nimi." ;)), ale całościowo jednak rozczarowuje. Oczekiwałem czegoś mocniejszego i bardziej "edgy" niż tagline na plakacie. 5/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 05-07-2020 Wszyscy ludzie prezydenta 1976, reż Alan Pakula Solidny kawałek kina; dobry scenariusz, znakomicie pokazuje tajniki dziennikarstwa od środka, za co duży plus; sama realizacja trzyma w napięciu; bardzo dobre kreacje aktorskie Redforda i Hoffmana, ale najlepszy moim zdaniem Jason Robards. Wnikliwy obraz, z pozoru nudną tematyką, bo żadnej akcji tu nie doświadczymy, ale przy tym dosyć wciągający. Fabuła jednak trochę zagmatwana. Dobrze wyreżyserowane sceny, nawet rozmowy telefoniczne które są z reguły nudne, są tutaj ciekawe. Film ważny dla Ameryki i demokracji, pokazuje to o władzy o czym teraz już wiemy wszyscy. 7/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 06-07-2020 Pieskie popołudnie reż. Sydney Lumet, 1975 aka bracia Corleone napadają na bank. Nie czytałem praktycznie nic o tym filmie poza lakonicznym wprowadzeniem na Filmwebie. Nie spodziewałem się dramatu który zaczyna się jak komedia a karty pokazuje dopiero w połowie filmu, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Mamy tutaj napad na bank w którym od samego początku nic się nie udaje - jeden z rabusiów wymięka po minucie i ucieka, a pozostała dwójka zachowuje się jakby była mentalnie w szkólce niedzielnej a nie na napadzie... Przez to momentami film jest śmieszny, ale po czasie już wygląda to trochę inaczej. W połowie filmu mamy pewien twist którego się nie spodziewałem, ale tutaj mam pewien problem: skąd policja wiedziałą gdzie szukać Leona? Jak do niego dotarła w tym szpitalu i jak go skojarzyli z Sonnym? Drugie pytanie to dlaczego ten policjant pomagał Sonny'emu, skąd było to widoczne między nimi porozumienie? Nie znalazłem odpowiedzi na te dwa pytania. Cała reszta to wyrywająca z butów gra Pacino i Cazale. To jak ten pierwszy okazał rozchwianego, dbającego o wszystkich rabusia skrywającego pewną tajemnicę to mistrzostwo świata. A John Cazale? To on tutaj tworzy klimat - dosłownie odliczałem sekundy zanim on kogoś odstrzeli. Plus genialna fryzura. John Cazale to w ogóle ciekawa postać - kolega Ala Pacino, zagrał tylko chyba z 6 filmach przez 5 lat zanim umarł (ciekawostka - zmarł na raka którego się najbardziej obawiał w filmie), a każdy z nich był nominowany do Oskara. Dodatkowy plus za młodego Lance Henriksena! Sydney Lumet to był fachura pełną gębą, czytam właśnie jego książkę. 8.5/10 po pierwszym seansie. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Capt. Nascimento - 06-07-2020 Dzień Szakala No i muszę powiedzieć, że zdecydowanie wolę "W samo południe". :) "Dzień Szakala" to niewątpliwie kino wyborne, ale zupełnie innego typu, mniej trafiającego w me gusta. Wrażenie robi skala wydarzeń, ładnie zasugerowana już na samym początku, w ujęciu głównego bohatera na tle ogromu Łuku Triumfalnego. Dobrze się to zgrywa z pełnym realizmem wydarzeń, takim "antyhollywoodzkim" chłodem, absolutnym brakiem efekciarstwa. Ogląda się niemal jak reportaż, czy film dokumentalny. Czego mi brakowało? Po pierwsze emocji. Główny bohater ma charyzmę, ale nic o nim nie wiemy. Nie można się z nim identyfikować, nie znamy jego przeszłości, nie znamy jego samego. Wiemy tylko tyle, że to zimny i wyrachowany morderca. Jego los był mi w gruncie rzeczy obojętny, a że Charles De Gaulle w moim postrzeganiu jest postacią pozytywną, to wręcz życzyłem protagoniście porażki. Po drugie preferuję takie kino w ujęciu bardziej "filmowym". Tutaj przywołam tylko "JFK" (swoją drogą po scenie z "X" mówiącym o zamachach na De Gaulle'a chciałem zobaczyć jakiś film na ten temat - no i się trafił), które w mojej ocenie bije "Szakala" na głowę. Lubię trochę efekciarstwa, zabiegów stylistycznych, nieco bardziej "filmowe" podejście do tematu. Po trzecie zakończenie. Jako całość daję 8/10, przy czym to jeden z tych momentów, gdy mam poczucie, że film być może zasługuje na więcej, ale zwyczajnie do mnie nie trafił. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 06-07-2020 Zakończenie z latającym Szakalem to jedyny zgrzyt, ale wcześniej wszystko chodzi i buczy. Ja tam cały film kibicowałem złemu, chociaż zabijał niewinnych, a i wiadomo było, jak to się potoczy z De Gaullem. W temacie o High Noon wspominałem o Szakalu, tutaj wspomnę o Man of All Seasons (gadane kino z rewelacyjnymi Scofieldem i Shawem) i From Here To Eternity - uproszczony i nie tak dobry jak książka, ale świetny aktorsko. Lubię filmy Zinnemana. Doppelganger - jeśli nie widziałeś Network, to powinieneś umieścić go na szczycie listy filmów Lumeta do obejrzenia (zakładam, że 12 Angry Men już za tobą). Mądre, mocne i jeszcze ironicznie opowiedziane. JEŚLI TO WIDZISZ MICHAX, TO DAWAJ NIEWSPOMNIANE WCZEŚNIEJ TYTUŁY FILMÓW LUMETA. Widziałem z 15, ale pewnie jeszcze sporo do odkrycia. Teraz ja: A Perfect Getaway Zacznijmy od plusów. Nogi Kiele Sanchez. Teraz minusy. Wszystko inne. Intryga durna, do przewidzenia, motywacja złych wytłumaczona w jednym zdaniu i śmieszna. Pierwsza część filmu to więc oczekiwanie na oczywiste rozwiązanie, okraszone głupim (meta?)komentarzem, co wciśniętę jest chyba tylko po to, żeby było "fajne". Krwawy finał zaczyna się od blisko dziesięciominutowego wykładania kawy na ławę, potem mamy kilka kiepskich scen akcji, trochę biegania i debilne triki montażowo/operatorskie, nie ma za to emocji. 3/10 I Love You to Death Myślałem, że będzie bardziej krwawo, a to w sumie dość ciepła komedyjka o niewiernym mężu i żonie, teściowej martwym bracie Joaquina Phoenixa i dwóch zjaranych debilach czychających na jego życie. Nie są to może wyżyny humoru, ale kilka scen jest naprawdę zabawnych, w czym główna zasługa aktorów. Nie mogę się zdecydować, czy szoł kradnie Joan Plowright jako twarda, zabójcza sucz z rosyjskim rodowodem, czy William Hurt (ten facet jest zajebisty w każdej roli), u którego naraz działa góra 1/3 funkcji życiowych. Keanu Revees gra tu swoją najlepszą rolę - ma jedną minę, dwie szare komórki i duka kwestie jak robot, przez co jest autentycznie zabawny (chociaż widać, że musi się napracować, a takiemu Hurtowi przychodzi to naturalnie). Lubię Kijanu, bo to ponoć złoty facet (hehe), ale mam wrażenie, że tutaj pokazał światu swoje emploi. 6/10 RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Capt. Nascimento - 06-07-2020 Co prawda dawno temu obejrzałem "Network", ale moc tego filmu wymiotła mnie z butów. "Dwunastu gniewnych" sobie zdążyłem chyba i ze dwa razy odświeżyć, to jedno z najbardziej kompletnych dzieł w historii Hollywood... Ale to "Sieć" stawiałem swojego czasu najwyżej ze wszystkich filmów Lumeta. Prawdziwy filmowy manifest. Oba zresztą to absolutne 10/10. Apropo filmów Lumeta, widziałeś "Nim diabeł dowie się że nie żyjesz" z 2007 roku? Na pewno poprzeczkę niżej, ale ciekawy film, a obsada... Philip Seymour Hoffman (w jednej z tych pamiętnych ról), Ethan Hawke, Marisa Tomei (każda jej rola jest pamiętna :P uwierzy ktoś, że ona ma 55 lat?), Michael Shannon i Albert Finney. Doppelganger napisał(a):John Cazale to w ogóle ciekawa postać - kolega Ala Pacino, zagrał tylko chyba z 6 filmach przez 5 lat zanim umarł a każdy z nich był nominowany do Oskara. W 5, ale w jakich: - dwie części Ojca Chrzestnego - Łowca Jeleni - Pieskie Popołudnie - Rozmowa Był też facetem Meryl Streep, a Pacino powiedział, że od nikogo nie nauczył się tyle aktorstwa, co od niego. A w "Pieskim Popołudniu" słynna scena gdy Pacino pyta się go do jakiego kraju chce ucieć, a ten mu odpowiada, że do Wyoming, była przez niego zaimprowizowana. Lumet wspominał w wywiadzie że musiał się wtedy ugryźć w rękę, żeby nie wybuchnąć śmiechem, a i tak myślał że zepsuł scenę. :) RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 06-07-2020 No pewnie, Lumet zwieńczył karierę świetnym, dołującym obrazem. Marisa Tomei rzeczywiście się nie starzeje, a od tyłu (w pierwszej scenie) wygląda na trzydziechę. :) Nie dość, że film smutny, to jeszcze połowa głównej obsady już na tamtym świecie - o ile Finney zostawił dla potomności bogaty dorobek, to PSH... Ech... W temacie - trafiłem ostatnio w telewizorni na Murder on the Orient Express (też Lumet) i chociaż dalej lubię ten film z uwagi na klasyczny, spokojny sposób prowadzenia kryminalnej intrygi, to uderzyło mnie, jak bardzo Finney nie pasował (albo nie trafił z kreacją) do roli Poirota. Za wysoki, za szczupły, przygarbiony, łeb przechylony na bok i jeszcze krzyczy i śmieje się jak ten wkurzający Włoch z innego ekspresu (Midnight Express :)). Pewnie kurtuazja kierowała Agathą Christie kiedy przyznawała, że Albert zagrał świetnie i właśnie tak wyobrażała sobie postać Poirota. Dla mnie to porażka (i jedyny minus bardzo dobrego filmu), tym bardziej, jeśli zrównamy go z REWELACYJNIE obsadzonym Davidem Suchetem. W ogóle (pytanie do wszystkich) - warto brać się za remake Branagha? Lubię gościa, Much Ado About Nothing wyszło mu pięknie, ale jak widzę, że to on gra MAŁEGO, GRUBEGO Belga, a w obsadzie jest też Penelope Cruz (już pal licho różnorodność etniczną jej i reszty obsady) w roli postaci Z INNEJ KSIĄŻKI Christie, a ponadto całość wygląda jakby wziął się za to Ritchie i celował głównie w widownię złożoną z 20-latków z nosami wlepionymi w ekrany dotykowe, to mam poważne obawy. Sporo tu ostatnio było o Lumecie - jak chcesz poczytać, to cofnij się o 3-4 strony. Zaczyna się od simka recenzującego Fail-Safe, a potem masz lawinę postów z kompendium michaxa na czele. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kuba - 06-07-2020 Express Branagha nie ma w sobie zbyt wiele z Ritchiego, może jedynie w dorobionym, takim sobie początku - są tu jakieś dwie krótkie "sceny akcji" z których żadna na całe szczęście nie jest efekciarska, też są zbyteczne, ale jakoś nie wpływają negatywnie na reszte. Całośc jest nieco przestylizowana, ale czuć, że robił to Branagh - gość zakochany w klasyce i tych prostych, znanych wszystkim historiach. Fabularnie zbytnio od książki nie odchodzi, Kennetha zresztą tutaj bardziej od samej intrygi ciekawi dramat postaci i moralny dylemat jego bohatera. Branagh jako Poirot moim zdaniem jest naprawdę fantastyczny, świetnie też wypada Pfeiffer, ale cała reszta obsady głównie robi za gwiazdorskie tło i taka Dench czy Cruz tam po prostu są, nic z ich kreacji nie pamiętam. Podobnie z występu Dafoe. Takie to fajne kino rozrywkowe. Dla mnie solidna 7, chociaż widziałem tylko raz. Zabawa z prozą Christie to jedna z ciekawszych rzeczy za które Branagh się ostatnio bierze, jego reżyserska kariera po porzuceniu Szekspira to dosć przykry obraz. Sporo zabaw z fantastyką której kompletnie nie czuje czy marnostrastwo dobrych koncepcji jak przy "All is True" które miało potencjał na kino wielkie. Adaptowanie konkretnych historii które ewidentnie lubi może mu wyjść na dobre. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 06-07-2020 (06-07-2020, 20:08)Norton napisał(a): Doppelganger - jeśli nie widziałeś Network, to powinieneś umieścić go na szczycie listy filmów Lumeta do obejrzenia (zakładam, że 12 Angry Men już za tobą). Mądre, mocne i jeszcze ironicznie opowiedziane. O "12 Angry Men" pisałem i piałem z zachwytu tutaj wielokrotnie :) Odnośnie "Network" to właśnie przeczytałem że William Holden podczas prób z Faye Dunaway nigdy nie patrzył jej w oczy a miał wyznać jej miłość. Lumet go pytał co on odpierdziela, aż zrozumiał podczas kręcenia dlaczego tak było. Holden był po prostu mega zabujany w Faye Dunaway (nie dziwota!), że się totalnie spalał w blokach. A wyszło mu podobno tak wspaniale, jakby w ogóle nie grał. Co w sumie jest zgodne z prawdą :) (06-07-2020, 20:22)Capt. Nascimento napisał(a):Doppelganger napisał(a):John Cazale to w ogóle ciekawa postać - kolega Ala Pacino, zagrał tylko chyba z 6 filmach przez 5 lat zanim umarł a każdy z nich był nominowany do Oskara. Facet ma jakiś taki dziwny, ukryty tragizm w twarzy. Jest niedoceniany za rolę Fredo Corleone a był świetny. W "Pieskim Popołudniu" jest scena jak lekko przerażony Cazale mówi do Pacino: "Sonny, w TV mówią że jesteśmy pedałami. Weź im powiedz, że to nieprawda..." :D RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 06-07-2020 Infiltracja - Ja jestem gościem, który mówi cie, żebyś go nie ruszał. Zaskoczyło mnie, że film w sumie jest lekki. Doskonały Nicholson. Niby prosta intryga i widz myśli, że wszystkie ważne karty są odsłonięte, ale oferuje kilka twistów. Propsy za irlandzki rock. 8/10 Nie, oryginału nie widziałem jeszcze. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Corn - 06-07-2020 No to po oryginale zrozumiesz, czemu Infiltracja to bełkot przygotowany dla hamburgerowego widza. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kuba - 06-07-2020 To obejrzyj bo co prawda nie ma nikogo kto wzbija się na poziom Nicholsona, ale Tony Leung i Andy Lau też są fantastyczni. FInałowa sekwencja lepiej wyszła Scorsese, ale poza tym w "Internal Affairs" budowanie napięcia momentami wychodzi nawet znacznie lepiej. Szkoda, że jednak "Infiltracja" jest remakiem który za rzadko odchodzi od pierwowzoru. No i "Internal Affairs" doczekało się kilku prequeli czy tam interqueli. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - michax - 07-07-2020 (06-07-2020, 20:08)Norton napisał(a): JEŚLI TO WIDZISZ MICHAX, TO DAWAJ NIEWSPOMNIANE WCZEŚNIEJ TYTUŁY FILMÓW LUMETA. Widziałem z 15, ale pewnie jeszcze sporo do odkrycia. Dobrze że dałeś z dużych liter bo bym nie zauważył;-) Okazało się, że jednak widziałem trochę więcej filmów Lumeta, jak tak dokładniej się przyjrzałem filmografii reżysera. No i z tych, które kojarzę i których chyba nie wymieniłem wcześniej, to dobre są też Find Me Guilty z Vin Dieslem, Obcy wśród nas (w stylu Świadka z Harrisonem Fordem, tylko że z Melanie Griffith), Śmiertelna Pułapka z Michaelem Cainem i Christopherem Reeve, Werdykt z Paulem Newmanem (a tak na marginesie polecam Fort Apache the Bronx z 1981 roku z tym aktorem), Rodzinny interes z Seanem Connery i Dustinem Hoffmanem. Może to nie są najlepsze filmy Lumeta, ale porządne produkcje. Chciałem obejrzeć ostatnio Śmiertelną sprawę z Jamesem Masonem (adaptacja powieści Le Carre), Stracone Lata z Riverem Phoenixem (co prawda obyczajówka, ale ma dobre opinie, a jestem ciekaw jak w tym gatunku sobie poradził), ale nie udało mi się nigdzie znaleźć tych filmów, w dobrej jakości oczywiście. Podobnie miałem z kryminałem The Morning After z Jeffem Bridgesem i Jane Fondą, Daniela z Timothy Huttonem i Mandy Patinkinem (historia Daniela Rosenberga) i Equus z Richardem Burtonem, ale zmęczyło mnie szukanie, bo nawet jak znalazłem jakąś wersję to jakość nie była dobra. Więc za wiele nie widziałem w ostatnim czasie, a z tego co widziałem w czerwcu, to są Fail Safe, Nigh Falls on Manhattan, Power, Network, Prince of the City, Q & A, The Anderson Tapes, The Pawnbroker, czyli nie za wiele. Na resztę nie mam ochoty, np. musical Czarnoksiężnik z krainy Oz z Dianą Ross i Michaelem Jacksonem (choć lubię musicale). Miałem też przypomnieć sobie film z Donem Johnsonem, ale zniechęciłeś mnie swoją opinią:) O Fail Safe powiedzieliście wszystko. Sieć z Holdenem to znakomity film, dla mnie to trochę taki Joker z lat 70-ych. Night Falls on Manhattan to dobry film, na 7/10, którego akcja dzieje się (znowu!) w kręgach policyjnych, ale trochę inny jak pozostałe policyjne filmy Lumeta. Zaczyna się jak dobre kino sensacyjnie od polowania na mordercę (choć to jak nieporadni są w tym filmie gliniarze, to szkoda słów), ale dość szybko film zmienia się w dramat sądowy, a w trzecim akcie w historię, oczywiście, o korupcji w policji. Dobra robota, choć akcja pędzi za szybko, każdy z wątków powinien trwać dłużej. Lepiej byłoby jakby film trwał z godzinę dłużej, albo gdyby powstał z tej produkcji serial, bo wszystkie wątki trwają po około 30 minut. Widać to najlepiej po głównym bohaterze, który na początku jest asystentem, a już w połowie filmu kandyduje na prokuratora. Więc żaden z wątków nie wybrzmiewa należycie, ale Lumet to tak sprawny reżyser, że ogląda się z przyjemnością. Warto obejrzeć dla ról Andy Garcii, niedawno zmarłego Iana Holma (choć ciężko uwierzyć że jest ojcem Garcii, nie widzę podobieństwa), Jamesa Gandolfini (za nim zagrał w Soprano). Zresztą cały drugi plan jest świetny, np. prokurator generalny grany przez nieznanego mi Roba Leibmana, który zachowuje się jak typowy krzyczący i wiecznie zdenerwowany kapitan na posterunku policji z filmów z lat 80-ych. A w epizodzie pojawia się Bobby Cannavale, jako asystent obrońcy, nic nie mówi. Power to też film na 7/10, a nie dam więcej bo inne polityczne filmy Lumeta lepiej mi podeszły. Dobrze zagrany przez Richarda Gere'a (jeszcze nie siwego), ale lepsi są Gene Hackman (choć dziwne, bo jest wymieniony w roli głównej, a gra drugi plan), Denzel Washington (na początku kariery też grał niezbyt porządnych typów, tak jak w Dniu próby), Julie Christie i J.T. Walsh. Chociaż przyznam , że wolałbym Gene Hackmana w głównej roli, a Gere’a na drugim planie, bo lepszy aktor. Po prostu wolę Richara Gere’a z lat późniejszych, bo jak postarzał się, to stał się lepszym aktorem. Książę wielkiego miasta, czyli powrót Lumeta do tematu korupcji policji, ale trochę inny obraz jak Serpico z Alem Pacino, choć wcale nie gorszy. Bardziej przypomina policyjną epopeję, też przez długość, bo trwa 3 godziny, czyli filmy jakie kręciło się o gangsterach. Zresztą początkowo proponowano tą rolę właśnie Alowi Pacinowi, który odmówił przez podobieństwa do Serpico. Widać że to rola skrojona pod Pacino, bo jest sporo scen, gdzie bohaterowi puszczają nerwy, więc Treat Williams drze się. No i pewnie w tych scenach Al by szarżował na całego. A co do Williamsa to przyznaję, że nie przepadam za aktorem, ale wypadł ok. Nie rozumiem jego popularności w latach 80, jedyna rola w jakiej mi się podobał to w 1941 Spielberga. Ocena: 8/10. Chyba za dużo policyjnych filmów Lumeta zobaczyłem bo Pytania i Odpowiedzi z Huttonem i Nolte podeszły mi słabiej jak pozostałe z tego gatunku, bardziej mi się podobał wieki temu jak go widziałem. To nie jest tak dobry film jak Prince of the City, nawet film z Garcią mi lepiej podszedł, mimo świetnego Nolte’a, którego co mnie zaskoczyło jest dość mało. Rola Nicka Nolte to w sumie drugi plan, znika często z ekranu. Na uwagę zasługuje rola Armanda Assante, którego jest chyba więcej jak Nolte. Ocena: 6/10. The Anderson Tapes Ostatni wspólny film Lumeta i Connery’ego, którego nie widziałem to heist movie, w którym Szkot gra włamywacza Duke’a. Po wyjściu z więzienia Duke razem ze swoją ekipą (m.in. młodziutki Christopher Walken) obmyśla plan okradzenia mieszkańców luksusowych apartamentów. Jak na Lumeta to wyjątkowa pozycja, bo jest to kino rozrywkowe, jest sporo humoru, ogląda się lekko. Connery gra w sumie Jamesa Bonda, bo już 10 minut od rozpoczęcia filmu jest u swojej byłej dziewczyny, której rzuca tekst typowy dla Bonda Connery’ego “nie miałem od 10 lat baby”, a ona szczęśliwa ląduje z nim w łóżku, ale są też inne niepoprawne polityczne dialogi, jak “taki grubiutki facet, pedał”. Pomimo całej mojej sympatii do szkockiego aktora (widziałem z nim większość filmów, też tych mniej znanych, a na pewno wszystko od lat 70, 80, do końca kariery) i Lumeta to jest najsłabszy ich wspólny film. O wiele lepszy jest ostatni film Lumeta i Connery’ego, Rodzinny biznes z lat 80-ych , który też można zaklasyfikować jako heist movie (choć musiałbym moją opinię zweryfikować, bo widziałem wieki temu). Najlepszymi filmami Lumeta i Szkota pozostają The Hill z 1965 roku i The Offence z 1973 roku. Jest jeszcze Morderstwo w Orient Expressie, który jest fajną produkcją, ale to Agresja i Wzgórze są najlepszymi filmami Lumeta z Seanem Connery. Jest to to pierwszy film Lumeta, który mi nie podszedł. Ocena: 5/10. The Pawnbroker jest znakomity, to chyba jeden z pierwszych filmów o PTSD, dla samej roli Steigera postawię 8/10. Więc to wszystko co widziałem ostatnio. Co jakiś czas próbuję znaleźć w dobrej jakości te pozostałe, które wymieniłem, a podobno warto, ale ciężko idzie szukanie. (06-07-2020, 23:06)OGPUEE napisał(a): Infiltracja - Doskonały Nicholson. Jestem pewnie w mniejszości, ale jak uwielbiam Nicholsona, to dla mnie prawie rozwalił film. Gra on tutaj po prostu Nicholsona, jakby urwał się z planu Batmana Burtona i grał Jokera, albo z planu Czarownic z Eastwick, szarżuje na całego, przez co prawie położył film. Prawie położył, bo Scorsese to tak dobry reżyser, że ogląda się dobrze, ale jednak z gangsterskich filmów Scorsese to oceniam najniżej, chyba nawet Gangi NJ podobały mi się bardziej. Oglądając Infiltrację odniosłem wrażenie, że nikt Nicholsonowi nie powiedział, nie odważył się, żeby przestał nicholsonować, bo nie do każdego filmu to pasuje. No i może też tak nisko oceniam Infiltrację w porównaniu z innymi filmami Scorsese, bo oryginał z Lau uwielbiam (pozostałych części nie pamiętam, jak mi podeszły, choć też widziałem). RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Corn - 07-07-2020 (06-07-2020, 23:12)Kuba napisał(a): To obejrzyj bo co prawda nie ma nikogo kto wzbija się na poziom Nicholsona, ale Tony Leung i Andy Lau też są fantastyczni. FInałowa sekwencja lepiej wyszła Scorsese, ale poza tym w "Internal Affairs" budowanie napięcia momentami wychodzi nawet znacznie lepiej. Szkoda, że jednak "Infiltracja" jest remakiem który za rzadko odchodzi od pierwowzoru.Od Nicholsona każdy jest lepszy w oryginale. I do tego bardziej wiarygodny. Problem z remakiem polega na tym, że jego twórcy wzięli na warsztat wyciszony thriller i zrobili z niego głośną popisówę. Zebrali do kupy trzy filmy, wymieszali wątki, pozmieniali mądre sceny w głupi sposób (kino porno, lol) i zadowoleni sprzedali to ludziom. Nigdy nie zrozumiem pozytywnych recenzji tego kupsztala. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Cassel - 07-07-2020 michax napisał(a):Stracone Lata z Riverem Phoenixem (co prawda obyczajówka, ale ma dobre opinie, a jestem ciekaw jak w tym gatunku sobie poradził), ale nie udało mi się nigdzie znaleźć tych filmów, w dobrej jakości oczywiście. Dwa lata temu trafiłem na to na YT (był kanał w niezłej jakości), dałem ocenę 7/10, więc to był dobry film, choć dziś już zupełnie nie pamiętam dlaczego. ;) To w sumie chyba taki trochę rarytas, biały kruk, rzadko wymieniany wśród topowych osiągnięć Lumeta, no ale była nominacja do Oscara dla Phoenixa, więc na pewno warto poszukać choćby z ciekawości. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 07-07-2020 (07-07-2020, 00:22)michax napisał(a): Jestem pewnie w mniejszości, ale jak uwielbiam Nicholsona, to dla mnie prawie rozwalił film. Gra on tutaj po prostu Nicholsona, jakby urwał się z planu Batmana Burtona i grał Jokera, albo z planu Czarownic z Eastwick, szarżuje na całego, przez co prawie położył film. Prawie położył, bo Scorsese to tak dobry reżyser, że ogląda się dobrze, ale jednak z gangsterskich filmów Scorsese to oceniam najniżej, chyba nawet Gangi NJ podobały mi się bardziej. Oglądając Infiltrację odniosłem wrażenie, że nikt Nicholsonowi nie powiedział, nie odważył się, żeby przestał nicholsonować, bo nie do każdego filmu to pasuje. No i może też tak nisko oceniam Infiltrację w porównaniu z innymi filmami Scorsese, bo oryginał z Lau uwielbiam (pozostałych części nie pamiętam, jak mi podeszły, choć też widziałem). Nie jesteś w mniejszości - ja Jacka w tym filmie też nie lubię, nie pasuje mi i coś mi w nim przeszkadza. Być może powinien zagrać tę rolę ktoś inny. Samej "Infiltracji" też nie lubię (może to przez DiCaprio?) i rzadko do niej wracam. Oryginału jeszcze nie widziałem. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Dr Strangelove - 07-07-2020 (07-07-2020, 00:22)michax napisał(a):Ależ skąd. Nicholson to zdecydowanie najsłabsza część tego filmu. Nawet Damon, którego szczerze nie znoszę jest o 2 długości przed nim. A reszta odstawia go o 10.(06-07-2020, 23:06)OGPUEE napisał(a): Infiltracja - Doskonały Nicholson. Ja tam "Infiltrację" bardzo lubię. Możliwe, że dlatego, że nie widziałem oryginału do tej pory. Jakoś nie mogę się zebrać. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kuba - 07-07-2020 Chyba musze odświeżyć ten film bo widziałem go wiele lat temu i to przed IA i występ Nicholsona zapamiętałem jako znacznie lepszy :P RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Dr Strangelove - 07-07-2020 No mi za pierwszym razem też się podobał, bo film mi się podobał. Potem jeszcze widziałem kilka razy i Nicholson był coraz bardziej irytujący. No ale kwestia gustu. RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Capt. Nascimento - 07-07-2020 Dr Strangelove napisał(a):Ja tam "Infiltrację" bardzo lubię. Możliwe, że dlatego, że nie widziałem oryginału do tej pory. Jakoś nie mogę się zebrać. Oryginał wyraźnie lepszy, ale wątpię żeby miał Ci zepsuć wersję Scorsese. Jak pamiętam to tuż po premierze Nicholson zbierał mieszane recenzje, takie same mam odczucia co do jego roli. |