Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Ogólne dyskusje filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Og%C3%B3lne-dyskusje-filmowe--25)
+--- Wątek: Krótka piłka, czyli mini-recenzje (/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje--1192)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 650 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 09-07-2020

A widziałeś sequel?




RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - michax - 09-07-2020

(08-07-2020, 19:33)Norton napisał(a): Dzięki raz jeszcze michax - na razie wybrałem Running on Empty i pewnie obejrzę na dniach.

Obejrzałem Stracone lata i bardzo dobry dramat o tym, czy dzieci powinny płacić za błędy rodziców. Ciekawe jest jak przedstawiono małżeństwo Pope'ów. Od razu się ich lubi, mimo tego do czego zmuszają swoje dzieci, jak nauczyli ich żyć. Świetnie zagrane przez wszystkich na czele z Phoeniksem. Co oglądam jakiś film z Riverem to się zastanawiam, jak potoczyłaby się jego kariera dzisiaj. Może się mylę, ale nie wydaje mi się, żeby to był jeden z tych dzieciaków, który stracił by talent z wiekiem, albo grałby w coraz słabszych filmach, tylko pewnie jak brat byłby jednym z najlepszych aktorów swojego pokolenia.  Dla mnie River to trochę taki przypadek jak młody Johnny Depp. W epizodzie pojawia się Elżbieta Czyżewska.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kryst_007 - 09-07-2020

Rydwany ognia (1981)

Jeden z tych niewielu przypadków, kiedy to soundtrack jest dużo bardziej popularny od samego filmu. Chyba nawet mało kto wie, że to właśnie na potrzeby tego dzieła powstał ten słynny motyw Vangelisa z bieganiem po plaży ;)

A sam film? Takie kino na niedzielne popołudnie. Przyznam, że mnie jakoś specjalnie nie dziwi, że tak mało pamiętane pomimo tego motywu przewodniego czy nawet faktu, że wygrał Oscara w głównej kategorii z "Poszukiwaczami zaginonej arki". Nawet lubię oglądać filmy relacjonujące pozornie nudną historię opartą na faktach, gdy bierze się za niego naprawdę dobry scenarzysta z werwą. No niestety, ale jak na zdobywcę 4 Oscarów - w tym za film i scenariusz, to kompletnie nie rozumiem co tu jest takiego wyróżniającego się.

Poza tymi oczywistymi wstawkami w zwolnionym tempie to nie ma tu jakiegoś większego pomysłu na reżyserię. Scenariusz nie jest napisany w sposób który mógłby fascynować i przekonać widza do poruszanej historii, a dwójka głównych bohaterów jest tu tak słabo rozpisana, że kompletnie nie potrafiłem się do nich przywiązać ani na minutę. Byli tak mi obojętni, że ani na moment nie uwierzyłem w tę ich pasję do biegania czy tam jakieś poczucie Bożego obowiązku, o których tyle wspominali. Z aktorów najwięcej do zagrania miał tu oczywiście Ian Holm - jego postać trenera dało się jeszcze bardziej rozpisać, ale nie da się ukryć, że emanuje charyzmą i tak.

6/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Predator895 - 10-07-2020

[Obrazek: black_sunday_1977_half_original_film_art...1580707566]

Black Sunday (1977) - ostatnio przeglądając filmografię Johna Frankenheimera natrafiłem na tę perełkę i wow cóż za świetny thriller sensacyjny. Grupa terrorystów Black September po zamachach w Monachium chce dać nauczkę Amerykanom za ich pomoc w walce przeciwko ich ugrupowaniu i Izraelem. Na celownik terrorystów pada największe sportowe wydarzenie w Stanach - Super Bowl na którym przy pomocy wielkiego sterowca i 500 kg materiałów wybuchowych ma zginąć wiele tysięcy ludzi. Styl kina sensacyjnego Frankenheimera zawsze z mylił mi się z twórczością Friedkina. Panowie podobnie rozbudowują akcję i mają ten wręcz dokumentalny styl kręcenia przemocy na ekranie. Black Sunday nie jest tu wyjątkiem bo już od samego początku mamy przedstawioną świetną i krwawą operację w Bejrucie na czele której nie kto inny jak Robert Shaw. Wyśmienicie zagrał agenta Mosadu który podczas wojny stracił całą rodzinę  i nawet gdy jakimś cudem doszłoby do pojednania Palestyny z Izraelem nie wiedziałby jak żyć bez tego gniewu w oczach i pragnienia zemsty. Sam film to techniczna perełka ze świetną muzyką Johna Williamsa która utrzymuję akcję w ciągłym napięciu. Tak jak już wcześniej wspominałem brutalny dokumentalny styl to jest to co napędza ten film i tak akcja przejęcia założyciela Black September na ulicach Miami wgniata w fotel. Krew leje się strumieniami, giną niewinne osoby a wszystko gotuje się pod wielki finał Super Bowl który uwaga został tu autentycznie sfilmowany co dodało jeszcze większego realizmu. Tak więc ludziska nie ma się nad czym zastanawiać tylko sięgnąć po ten zajebiście dobry film. Czemu jeszcze tego nie ma na BD to ja nie wiem :(
9/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 11-07-2020

(11-07-2020, 13:29)simek napisał(a): Lepiej byś Pelivaron napisał jak sam film, bo chyba nigdzie nie zostawiłeś opinii.

Zostawiłem sobie to na dzisiaj. Chciałem się z tym przespać.

[Obrazek: cWCsv3F.jpg]

NASZ CZAS / Nuestro tiempo (reż. Carlos Reygadas)

Nie będę ukrywał, że obejrzenie tego filmu było dla mnie sporym wyzwaniem. Z jednej strony kino mocno artystyczne, posługujące się metaforami i ociekające filmową poetyką (zresztą sam główny bohater jest hodowcą-poetą), której jakoś nigdy na ekranie nie lubiłem doświadczać. Z drugiej bardzo długi metraż, trwający niemalże trzy godziny dramat małżeński rozgrywający się na meksykańskim ranczu, gdzie hodowane są byki. I chociaż po seansie mam uczucia ambiwalentne, to cieszę się, że to filmowe wyzwanie podjąłem.

Tak jak wielkie hollywoodzkie produkcje nazywany filmowymi widowiskami, tak film Reygadasa określiłbym widowiskiem emocjonalnym. Męczącym, ale nie przez swoją długość, a perypetie małżeństwa żyjącego w otwartym związku - mogą spać z kim chcą, ale mają się nie okłamywać i o wszystkim sobie mówić. I to własnie kłamstwo, a raczej nie powiedzenie o wydarzeniach, do których doszło rodzi konflikt.

Cała to historia z początku wydaje się wręcz sielankowa, ale gdzieś tam w pewnym momencie zasiane zostaje ziarenko, które z czasem może wykiełkować w coś niedobrego. Film jest bardzo intymny i emocjonalny, dużo zbliżeń kamery na bohaterów, ujęcia są długie, czasami wręcz za długie. Jednak ani przez chwilę nie czułem w tym jakiegoś fałszu, cała ta relacja męża i żony pod względem tych przekazywanych emocji wydaje się być szczera i naturalna. Pomaga w tym na pewno fakt, iż główne role grają Reygadas, jego żona i dzieci. Przez pierwsze dwie godziny jest to całkiem wciągające, ale następuje taki moment, że człowiek czuje już przesyt tego wszystkiego. "Nasz czas" jest przeciągnięty, niektóre sceny zdają się być niepotrzebne, inne z kolei za długie.

Reygadas ma natomiast świetne oko do takich małych scen, które robią ten film. Niektóre są lżejsze (jak te z dzieciakami), niektóre wstrząsające (sceny ze zwierzętami, jedna wręcz okrutna i niezwykle mocna). Nie wiem czy on to sam inscenizował, czy po prostu ustawił kamerę i czekał, ale wyszło naprawdę naturalnie. "Nasz czas" pod względem operatorskim stoi na tym najwyższym poziomie.

"Nasz czas" jest takim filmem, który pomimo swojego tempa i bycia raczej filmowym snujem chciałbym obejrzeć ponownie. Ma w sobie coś takiego hipnotyzującego, coś co nie chce wyjść z głowy - te małe sceny, o których pisałem powyżej i piękne kadry. Jednocześnie odpycha mnie trochę ponowne spotkanie tego małżeństwa - słuchanie ich kłótni i obcowanie z ich podejściem do życia. Dodatkowo jestem niemalże przekonany, że jest to film idealny na salę kinową - w domu pewnie oglądałbym to na 3 razy, przez co klimat i aura tego filmu mogłyby gdzieś zaniknąć.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 11-07-2020

Łowca jeleni/the Deer Hunter, reż Michael Cimino, 1978

Jak zobaczyłem że film trwa 183 minuty to wiedziałem, że nie dam rady na raz (oglądam przed snem). No i pierwszy akt mnie praktycznie położył do łóżka. Prawie godzina ślubów, wesel, popijaw i zerowego rozwoju fabuły.

No ale potem jest już coraz lepiej. Bardzo dobry drugi i trzeci akt, rewelacyjnie surowe i prawdziwe sceny z rosyjską ruletką. No i to co najważniejsze i o czym ten film jest: jak bezsens wojny wpływa na psychikę i życie młodego człowieka.

Rosyjska ruletka, to metafora wojny. Jak idziesz na wojnę przystawiasz sobie nabity rewolwer do głowy. I nigdy nie wiesz, kiedy dostaniesz kulę. Nie każdy wytrzymuje to psychicznie.

Na tym można zakończyć ale jest wiele rzeczy które zauważyłem w pierwszym seansie które mi się bardzo podobały:

- klimat tego małego hutniczego miasteczka w Pensylwanii. Ciemno, mgła, ponuro, kominy, dym... Jakbym był na obrzeżach Rudy Śląskiej
- aktorstwo szczególnie w scenach z ruletką. Prawdziwe i podobno czasem improwizowane
- scenerie i widoki górskie na polowaniach
- przemiana Mike'a Vronsky'ego. Już nie chce zabijać jelenia i pokazuje Stanowi (John Cazale!) czym jest pojedynczy strzał
- gra Christophera Walkena jest najlepsza w całej plejadzie tych aktorów.
- Vietcong wygląda strasznie realistycznie
- wystąpiła plejada aktorów których bardzo lubię: de Niro (który jest bardzo dobry ale ustępuje Walkenowi), George Dzundza, John Cazale
- bardzo dobra, świeża i młodziutka Meryl Streep

Wady? Trochę dłużyzn, być może film mógł by krótszy, choć rozumiem po co był pierwszy akt.

Film wyszedł w czasie kiedy Amerykanie zaczęli mieć kaca po wojnie w Wietnamie, i pewnie też dlatego osiągnął status arcydzieła. Ale chyba dziś by chyba już tak nie było.

Doceniam jednak że film ma dość sporą głębię i za drugim/trzecim seansem zauważę dużo rzeczy które mi umknęły.

8/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - michax - 11-07-2020

Pierwszy akt Łowcy Jeleni jest super, ogląda się jak polskie wesele ;)

A na serio to ja bym nic nie wyciął z tego filmu, pierwszy akt mnie w ogóle nie dłużył ani za pierwszym seansem, ani za powtórkami (podobno sekwencją weselną mocno się inspirował Smarzowski w pierwszym akcie Wołynia).

Polecam Ci Wrota niebios Cimino, tam też są długie imprezy, potańcówki, ale też bardzo dobry film.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 11-07-2020

Właśnie zacząłem oglądać po raz drugi i się zastanawiać czy polskie wesela tam wyglądają/wyglądały. No i chyba jednak nie ;)
Nie ta muzyka, nie te tańce. Notabene, jak oglądałem po raz pierwszy to byłem zniesmaczony że pokazują polską diasporę z tak źle nagranym językiem. Wraz z rozwojem filmu zdałem sobie sprawę że to jakaś mniejszość rusińska (choć prawosławny kościół od razu mi podpadł), prawdopodobnie obecne tereny Ukrainy i Białorusi. Szkoda tylko że John Cazale i de Niro nie przypominają w ogóle Słowian, ale nie przeszkadzało mi to.

Na weselu jest jedna genialna scena kiedy młodzi piją wino i panna młoda uroniła kroplę co ma być złym omenem.

Jeszcze odnośnie Johna Cazale: widać jak chłopina marnieje w oczach. W końcowej scenie, która jest w dodatku stypą, można poczuć się dziwnie mając świadomość, jak potoczyły się następne dni jego życia (krótko po zdjęciach umarł na raka). Grał jak zwykle drugoplanową rolę, ale jak w każdym filmie był charyzmatyczną postacią. Top 3 aktorów drugoplanowych w historii?

Meryl Streep pojawiła się podobno w tym filmie dlatego aby mu dotrzymywać towarzystwa w trudnych chwilach (byli zaręczeni wtedy). Miała szczęście w nieszczęściu że tutaj ją zauważono.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - michax - 11-07-2020

Michael Cimimo chyba lubił Europę Wschodnią, bo jak pamiętam, to we Wrotach Niebios też są wątki (nie tylko imprezowe) związane z tym rejonem świata. Jestem pewien, że nawet po polsku pada kilka dialogów w tej klapie finansowej. No i w Roku smoka Mickey Rourke grał Polaka.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 11-07-2020

3 godziny i 39 minut?!?!?!

Ale widzę że gra John Hurt. Dzięki za polecenie, rozejrzę się za nim.

P.S. I już jest :)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - raven.second - 12-07-2020


Afganistan, położona w górach placówka, żołnierze vs talibańska horda. Widziałem. Fajne to, strzelają się, na faktach i w ogóle. Oceniłem na 7/10, bo trochę znużyła mnie pierwsza, obozowa część - mam wrażenie, że jest zbyt chaotyczna i rwana. Wiem wiem, to wstęp i pokazanie życia w tych jakże przejebanych warunkach oraz przedstawienie postaci, ale coś tutaj nie pykło. Gdy jednak zaczyna się strzelanie, jest dobrze. I tyle.   



RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - OGPUEE - 14-07-2020


Tramwaj zwany pożądaniem
- kolejny kinowy seans w Heliosie. Trzyma w napięciu. Nie wiadomo w sumie
 Świetna postać Stanleya, który wbrew pozorom jest dość niejednoznaczny. Niby buc, ale szczery. Niby brutal, ale domyślił się, że przegiął pałę podczas popijawy. W finale podaje Blanche lampion raczej w dobrej wierze, ale brak galanterii w tym przeszkadza. Dużo zasługi w grze Marlona Brando. Ogólnie wszyscy aktorzy świetnie wywiązali się ze swych, łącznie z Vivien Leigh - jej postać to nie silna Scarlett O'Hara. Na razie tyle mam do powiedzenia.

8-9/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Kuba - 14-07-2020

Leigh tam ma wybitną, doskonałą role. Jedna z chyba lepszych jakie widziałem. Brando jest równie dobry i zaskakująco.

Znakomity film.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Gal Anonim - 15-07-2020

Mnie TRAMWAJ ZWANY POŻADANIEM raczej wymęczył. Nie byłem wstanie wejść w tę teatralność, a Leigh moim zdaniem momentami wypada komicznie. O ile dramatyzowanie pasuje do tej postaci to jest po prostu nie do zniesienia przez większość filmu. Stanleya łatwo polubić, bo Brando to piękny człowiek, a do tego cały czas krytykuje wkurzającą Blanche - ale z drugiej strony to jednak kawał gnoja.

Najfajniejszy jest przez większość filmu Malden (choć Mitch też ma słabe momenty jako postac - i to w sumie moze jest spoko w tym filmie, ze wszyscy sa wadliwi) i tylko szkoda, że jego postać jara się Blanche. Stelli z kolei trudno kibicować przez to jak naiwnym popychadłem jest, brakuje jej wyrazu. To sens tej postaci, ale jednoczesnie jej problem.

W ogole nie moglem sie zainteresowac tą historią, a sama w sobie jest przecież ciekawa - obraz stopniowo odklejającej się kobiety na skraju załamania nerwowego. Tylko niestety wszystko tutaj jest zbyt teatralne i chyba jednak za długie, zbyt przegadane. Rozumiem, że to znak pewnego okresu i fakt, że to adaptacja sztuki, ale nawet mając to na uwadze słabo to działa. Bo np. "Rear Window" z tego samego okresu jest o niebo lepsze.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 15-07-2020

Zakochać się/Falling in love 1984 aka Meryl Streep i Robert de Niro znowu parę 6 lat po "Łowcy Jeleni".

Niewymuszony film, niewymuszona i skromna gra aktorska dwóch gwiazd. Film o prostej historii, dość banalny czasami i przewidywalny, ale bardzo sympatyczny i chwilami uroczy. Jest nawet kilka śmiesznych scen (Harvey Keitel).

Na pewno nie jest to super produkcja. Mimo to ma w sobie coś całkiem sympatycznego. Film z pewnością przed przeciętnością ratuje para De Niro i Streep, choć trochę tam chyba brakowało chemii (tak samo jak w Deer Hunter). Pokazane są w nim wachania bohaterów związane z sumieniem. Odczułem też fajny klimat dawnych amerykańskich produkcji. Nie nudziłem się na nim na pewno i mimo nie jednej wady polecam.

6.5/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Norton - 15-07-2020

Stroszek

Pierwszy film Herzoga, który mi się w miarę spodobał, bo Aguirre i Fitzcarraldo do mnie kompletnie nie trafiły. Smutna opowieść godzącą w amerykański sen. W zasadzie wszędzie jest tak samo źle i jak jesteś odrzutkiem, to zostaniesz nim do końca. Bruno w roli tytułowej jest niesamowicie autentyczny, a całość, chociaż posępna i przytłaczająca w swoim naturalizmie, ma w sobie coś magicznego. Kilka świetnych scen, trochę niespodziewanego humoru i spoko muzyka.


Jeśli chodzi o Tramwaj, to najbliżej mi opinii Crova. Aktorstwo świetne, ale film przynudza i nie angażuje, a postać Blanche irytuje. On The Waterfront znacznie lepsze.


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Pelivaron - 18-07-2020

ZADANIE SPECJALNE / Cruising (reż. William Friedkin, 1980)

Niezły film i w sumie tylko tyle. Friedkin ma na swoim koncie zdecydowanie lepsze propozycję, ale myślę, że "Zadanie specjalne" warto nadrobić. Sposób ukazania tych hardkorowych klubów dla gejów czasami wręcz odrzucający, lekki dyskomfort w trakcie oglądania poczuć można. No, ale tworzy to jednocześnie dosyć mroczny klimat. Pacino, jak Pacino - dał radę, ale żadne tam jego wyżyny. Zagadka kryminalna też do jakichś nie wiadomo jakich wyszukanych nie należy, chociaż otwarte zakończenie w tym wypadku jest ok. Fajnie, że w końcu obejrzałem, ale raczej na pewno nigdy nie powrócę.

6/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 18-07-2020

Przebudzenie/Awakenings 1990, reż. Penny Marshall

Oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o lekarzu, który za pomocą eksperymentalnego leku przywracał do świadomości pogrążonych w śpiączce pacjentów. To co niesie ten film to aktorstwo, które jest najwyższej próby. Można się nawet zastanawiać czy Robin Williams nie zagrał lepiej niż Robert De Niro (chyba jednak nie bo granie boksera, gangstera, a teraz chorego to dowód geniuszu de Niro), kapitalnie też grają postaci drugi i trzecioplanowe. Kolejnymi zaletami obrazu są dobry scenariusz oraz muzyka. Historia jest ciekawa i wzruszająca, ale nie jest to coś co wyrywa z butów.

Faktem jednak jest że dziś takich filmów jest bardzo mało. Podwyższam ocenę za rewelacyjną grę aktorską.
7/10


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Gal Anonim - 18-07-2020

No i Vin Diesel pojawia sie w tym filmie. B)


RE: Krótka piłka, czyli mini-recenzje - Doppelganger - 18-07-2020

Debiucik!

Tak samo jak Bruce Willis w "Werdykcie" Lumeta siedzi jako jeden z ławników :)