Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+---- Dział: JAMES BOND (https://forumkmf.pl/Forum-JAMES-BOND--57)
+---- Wątek: Spectre (2015) reż. Sam Mendes (/Thread-Spectre-2015-re%C5%BC-Sam-Mendes--3607)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - simek - 10-02-2016

Cytat:Zresztą to cecha wszystkich Bondów: nawet Die Another Day nie był nudny, oglądało się to w sumie fajnie, choć było debilne. Nawet filmy z Moorem - wkurzały, ale nie nudziły. A Spectre to pierwszy Bond, który mnie po prostu niemiłosiernie nudził.
Mam to samo - Spectre to pierwszy Bond na którym usnąłem oglądając pierwszy raz i którego w ogóle nie chcę powtarzać, do Moore'a mam sentyment - jakkolwiek głupie to nie są filmy, to świetnie mi się je ogląda Uśmiech


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - und3r - 10-02-2016

(10-02-2016, 11:50)military napisał(a): Bond gonił kolesia po metrze - "spoko akcja".
Poważnie? Pościg w metrze to "spoko akcja"? To jest Głupia akcja. Głupia przez duże G, G jak nie powiem co. Wszystko od momentu Silvy w akwarium jest tam bezdennie głupie i niektóre rzeczy bywają "spoko" przy okazji, ale pościg w metrze? Nope.

(10-02-2016, 11:50)military napisał(a): oglądam recki na youtube i wszystkim Spectre się podoba. Po prostu nie rozumiem tego, no nie rozumiem. Do tego w niektórych reckach wspominają, że CR było "przeciętne", a QoS "fatalne". WTF? WHAT THE FUCK?
To obejrzyj dla poprawienia humoru tę reckę na youtube i zastanów się, czy aby na pewno nie krzywdzisz Spectre oceną w absolutnej skali 1-10:P Pamiętaj, że w tej skali muszę się też mieścić wszystkie polskie produkcje;)




RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Gieferg - 11-02-2016

Od momentu schwytania Silvy w Skyfall NIC nie ma już sensu, ani nie jest "spoko". Nawet wykazawszy dość dobrej woli, by przyjąć idiotyczne założenia prowadzące do kolejnych scen i tak co krok natrafiamy na babole, które są z dupy bez względu na założenia. Scena w metrze nie jest tu żadnym wyjątkiem, a motyw ze spadającym (pustym!) pociągiem jest wysoko na liście największych facepalmów o jakie Skyfall może przyprawić.

Spectre jest dość nijakie, ma naprawdę słabe pomysły (villain & finał w tym przodują, a to spora wada), ale ilość momentów, w których głupota tego co się dzieje na ekranie potrafi zabić, jest zdecydowanie mniejsza. Tak mi się przynajmniej wydaje po pierwszym seansie.

No i Spectre ma ZDECYDOWANIE lepsze sceny akcji, a nawet nie są jakoś specjalnie dobre, co samo w sobie mówi sporo o tym jaką "akcję" serwuje Skyfail. Pod tym względem CR i QoS stoją kilka poziomów wyżej (uwielbiam sceny akcji w tym drugim, o pierwszym nie wspominam, bo to oczywistość).


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Juby - 11-02-2016

Każda akcja ze Skyfall > każda akcja ze Spectre (właściwie to tylko walka z Batistą była okej, ale to jak się skończyła i co było potem - bleh).

A akcja w metrze bardzo spoko. Dobre tempo, Craig w formie, no i najlepsza scena całego filmu.


W Spectre nie ma tak dobrej sceny. Nie ma. Późniejsza wymiana ognia też była w porządku mimo banalnego rozwiązania (gaśnice ratujące sytuację).


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - military - 13-02-2016

Nie wydaje wam się, że ten twist z "nazywam się... BLOFELD" potraktowali od dupy strony? Podobnie jak np. "my name is... KHAAAAN" w Into Darkness? Powinno być raczej tak, że Bond myśli, że ściga Blofelda, po czym okazuje się, że to jego przybrany brat - a nie odwrotnie, bo w uniwersum filmu, dla Bonda, nazwisko Blofeld nie ma żadnego znaczenia, a ważne jest to, że to jego brat - i to powinien być twist. To miałoby znaczenie dla przeciętnego widza, a nie byłoby tylko masowaniem fanów po jajkach.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - und3r - 13-02-2016

Owszem, byłoby lepiej:)


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - shamar - 21-02-2016

Nie było tak tragicznie, jak się nastawiałem. Skończyli nie najlepiej ale wybaczam. Widać, że wystrzelali się z pomysłów, że ta seria to trup.
Wykorzystali już pomysł prequeli i niech na tym zakończą.

Oby im tylko nie wpadł pomysł kontynuowania serii motywem z końcówki " W Tajnej Służbie..."

Za to, że to "ostatni Bond" daje wysokie 6/10

PS - muzyka - bardzo na plus


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Corn - 22-02-2016

Cytat:Widać, że wystrzelali się z pomysłów, że ta seria to trup.
Absolutnie się nie wystrzelali, tylko nie mają jaj, żeby dać Bondowi oryginalne fabuły. Dlaczego by nie dać go do misji asekurowania świadka, który ma położyć jakąś ważną organizację tylko zamiast tego znowu wrzucać Blofelda i robić nudną walkę o cały świat? Bo tak i już...


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - shamar - 22-02-2016

Bo to nie byłby już Bond? Idąc tym tropem można nakręcić jeszcze z 10 "zwykłych" filmów sensacyjnych, gdzie zamiast jakiegoś "bezimiennego" wstawią 007 Uśmiech


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Corn - 22-02-2016

Dlaczego nie byłby to Bond? Wszystko zależy od przedstawienia postaci. Bond mszczący się w Licencji na zabijanie, Bond porawny przez szalenca milionera w Goldfingerze, Bond grający w kasynie i jadący na wakacje po misji w Casino Royale. Jak się chce to można dodawać trochę nowych rzeczy do tej zatęchłej trochę serii ;]


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - shamar - 22-02-2016

Tylko po co? Pokazali już wszystko (czy jak wolisz prawie wszystko), zatoczyli koło tą prequelo-origin kwadrologią i zamknęli serię Uśmiech

Co mogą teraz zrobić?

* Albo jeszcze jeden film z Craigiem, gdzie jak wspominałem- wyskoczą z tandetą znaną z "W tajnej służbie" czyli zabiją mu dziewczynę (oczywiście zrobi to, jak w tamtym filmie, zły braciszek) i Bond wróci/będzie się mścił - to już było w "Licencji".
* Albo oleją Craiga i wsadzą kogoś nowego, ignorując poprzednie wydarzenia ale zostawiając "nową ekipę" - przypadek przejścia od Brosnanów do Craiga
* Albo w ogóle wymienią wszystkich i wszystko oraz zaczną rebootować serię. Znów, po 4ch filmach.


Każda opcja jest daremna Uśmiech


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - simek - 22-02-2016

Przepraszam bardzo, ale chyba zapominasz w jakich czasach żyjemy - możliwe jest nawet, że producenci uznają, że robią remake Dr. No, bo w sumie czemu nie?


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - shamar - 23-02-2016

No... to piszę, że piszę. Tak czy inaczej będzie odgrzewanie kotleta Oczko

(11-02-2016, 13:04)Gieferg napisał(a): ...ale ilość momentów, w których głupota tego co się dzieje na ekranie potrafi zabić, jest zdecydowanie mniejsza. Tak mi się przynajmniej wydaje po pierwszym seansie.

Nie. Jest większa. Ile było niby durnych scen w Skyfall?


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Gieferg - 23-02-2016

Więcej niż tutaj.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - und3r - 23-02-2016

(23-02-2016, 00:19)shamar napisał(a): Nie. Jest większa.   Ile było niby durnych scen w Skyfall?
Zapytaj lepiej, ile scen nie jest durnych w Skyfall. Poniżej cytuję sam siebie.

(...) I mamy po kolei tak:

- do wyrzygania banalną scenę hakowania komputera Silvy (z debilnymi animacjami zabezpieczeń itp. - jakoś ogólnie ultra-efektowne Reloaded mogło pokazać jak się wchodzi do sieci nmapem i nikt nie narzekał, więc nie wiem po co oni wciąż wydają pieniądze na robienie tych bezsensownych grafik), okraszoną tak słabym dialogiem, że ja pierdole ("tylko siedem osób potrafi zaprogramować takie zabezpieczenia - jasna sprawa, ale czy potrafisz je złamać? - to ja je wymyśliłem" [ba-dum, tss])

- hasło "łamie" ostatecznie sam Bond, jakby zupełnie przypadkiem

- okazuje się, że komputer super-niebezpiecznego hakera jest podpięty bezpośrednio do głównej sieci całej super-tajnej i zabezpieczonej siedziby

- ...co pozwala zaprogramowanemu wcześniej algorytmowi pootwierać wszystkie drzwi w tej tajnej siedzibie, ŁĄCZNIE Z DRZWIAMI DO SZKLANEGO PUDŁA POSTAWIONEGO EWIDENTNIE NA ŚRODKU PUSTEGO POMIESZCZENIA, gdzie nie istnieje totalnie ŻADEN powód, dla którego drzwi te miałyby w ogóle być sterowane z sieci - co one kur... na wi-fi działały? Po co? Fizyczna kłódka udaremniłaby Silvie cały misterny plan, ale oczywiście MI6 nie ma takich możliwości zamknięcia zbiega

- ale nic to! Przecież całe to pomieszczenie jest też obstawione uzbrojoną ochroną, w tym jeden typ stoi WEWNĄTRZ - niestety "off camera" Silva go obezwładnia (jak kur...????)

...i nie robi sobie nic z reszty ochrony, ponieważ OTWIERA KLAPĘ W PODŁODZE I WYCHODZI NIEPILNOWANYM TUNELEM OD RAZU DO METRA - WTF (kij z tym, że tę szklaną klatkę można było wstawić do dowolnego pomieszczenia bez wyjścia tunelem, ale nawet jeśli założyć, że musiała stać akurat tam, to można było chociaż zamknąć tę klapę na skobel od drugiej strony, ale chyba też ją do wi-fi podpięli)

- to wszystko powyżej to może 4 minuty akcji ale scenarzyści dopiero się rozkręcają: Bond w pogoni za Silvą też wchodzi do tego metra ALE CO TO, pociąg jedzie i nie da się drzwi otworzyć (nic to, że wcześniej musiał nimi Silva wyjść i raczej nie miał pęku kluczy, no chyba, że one też były na wi-fi) - pełna napięcia scena (NOT!), czy przejedzie Bonda pociąg czy nie, widzowie na skraju foteli

- równolegle drzwi próbuje otworzyć Q (??????? czyli jednak stare drzwi do tuneli metra też są w tej sieci?), wali w klawiaturę ale nic to nie daje (shocking)

- Bond strzela w końcu w zamek (jakby strzelanie z bliskiej odległości w metalowe drzwi miało jakikolwiek sens) i wychodzi (taka klisza, że masakra)

- potem Q się do czegoś przydaje wreszcie i namierza przebranego Silvę na CCTV (enhance!), co samo w sobie jest idiotyczne, ponieważ pomijając nawet jakiego farta wymagałoby rozpoznanie gościa w przebraniu, to nasz geniusz bad-guy powinien wiedzieć, że w metrze są kamery i nie rozglądać się jak pajac tylko spuścić czapkę policjanta nisko i patrzeć się w podłogę jak już był w pociągu

- Bond rozpoczyna pościg, w którym Silva już go praktycznie gubi w tłumie, śmieje się z tego faktu i zbacza w jedno z wielu wyjść ewakuacyjnych/technicznych... NIE DOMYKAJĄC DRZWI

- Bond zauważa niedomknięte drzwi i tylko dlatego kontynuuje pościg (takich deus-ex machina w ostatni kwadrans filmu jest do tego miejsca kilka)

- okazuje się, że ten tunel gdzie Silva uciekł (jak ktoś się zastanawia dlaczego takie techniczne przejście z dworca prowadzi bezpośrednio do jakiegoś opuszczonego tunelu i nie jest zamknięte na jakiś kod czy coś, nie znajdzie odpowiedzi) został już wcześniej "profilaktycznie zaminowany"

- Silva jakby przewidując wszystkie zbiegi okoliczności prowadzące do tego, że Bond go jeszcze goni, wysadza strop i zrzuca na Bonda pociąg, dając widzowi pokaz doprawdy słabo zrealizowanej rozpierduchy, gdzie widać jak na dłoni, że rozwalany jest model i filary z jakiegoś gipsu czy czegoś takiego), nie ma w tym poczucia masy prawdziwego pociągu i bezwładności

- Silva wreszcie ucieka z metra i wchodzi do gmachu ministerstwa, w którym na wejściu rozwala ochronę, co NIE WYWOŁUJE ŻADNEGO ALARMU W BUDYNKU, mimo kamer na każdym kroku

- wchodzi do sali gdzie odbywa się przesłuchanie M i rozpoczyna się żałosna wręcz strzelanina, gdzie Silva strzela stojąc cały czas przy drzwiach wejściowych, ochroniarze mają "clean shot" i czas na celowanie (kamera specjalnie się na nich skupia parę razy) i jakoś nikt nie trafia

- wpada spóźniony 007 (jak zawsze w Skyfall - to jest pomysł Mendesa na realizm - Bondowi pomaga cały wszechświat, ale i tak jest wszędzie trochę za późno i NIE REALIZUJE ŻADNEJ MISJI, bo nie ochronił ani dysku z agentami, ani M, ani nie zapobiegł strzelaninie w ministerstwie - mocno więc naciągane, że go na koniec nie wywalili, zwłaszcza mając pretekst w postaci niezdanych testów) i robi zasłonę dymną z gaśnic (no ok), Silva robi niezadowoloną minę i znowu ucieka (mimo że skasował wcześniej kilka osób przy wejściu do budynku, cały czas nie jest on szczelnie obstawiony i Silva po prostu wychodzi (WTF)

- Bond odjeżdża z M wymyślając na szybko genialny plan, żeby Q "sfabrykował takie ślady, żeby nikt poza Silvą nie mógł ich w żaden sposób znaleźć, ponieważ gdyby mógł ktoś je rozszyfrować, to Silva domyśliłby się, że to nie są prawdziwe ślady". Plan ten ze zrozumieniem i kiwaniem głową akceptuje Mallory.
<koniec aktu Ucieczka>


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Gieferg - 23-02-2016

I na koniec, po serii kolejnych durnot i idiotyzmów, wisienka na torcie: pieprzona latarka Uśmiech


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - military - 23-02-2016

W każdej chwili postawię te wszystkie bzdury, ale okraszone energią i ładnymi zdjęciami, poza nudne, szare Spectre, trwające na dodatek 32 godziny.

Swoją drogą, Spectre tez można tak rozłożyć, macie przecież Bonda wchodzącego sobie na spotkanie supertajnej grupy jakby nigdy nic - liczy, że najbardziej zakonspirowana organizacja na świecie po prostu go nie rozpozna, albo nie zorientuje się że używa "karty wejściowej" kogoś, kogo niedawno zabił. Następnie podczas ucieczki samochodem wali w ciasne uliczki, gdzie cały misterny plan mógłby wziąć w pizdu, gdyby tylko ktoś postawił tam kontener na ubrania dla potrzebujących.

I tak dalej, i tak dalej - o rozbiór się nie pokuszę, bo mało co już pamiętam z tego rozwleczonego dziadostwa, ale uwierzcie, tam jest równie dużo bzdur.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Gieferg - 23-02-2016

Może inaczej:

Przypadek 1:
Oglądam film - nudzę się - z nudów zaczynam analizować - wychodzą mi kompletne bzdury - przyglądam się dokładniej - wychodzi mi jeszcze więcej bzdur - ocena leci na łeb na szyję

Przypadek 2:
Oglądam film - dupy nie urywa, ale nie spoglądam co chwilę na zegarek, nie nudzę się - nie mam czasu na analizowanie - ocena utrzymuje się na w miarę przyzwoitym poziomie nawet przy podobnej ilości bzdur co w przypadku pierwszym

Nr 1 to w moim przypadku Skyfall, numer 2 to Spectre - jak ktoś ma odwrotnie, to pewnie widzi więcej bzdur w tym drugim.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Negatywny - 23-02-2016

Wszyscy ludzie, którzy przyłożyli rękę do tego gniota powinni musieć oglądać to gówno raz dziennie aż wydrapią sobie oczy, czyli maks po tygodniu.

Jak ten film w ogóle mógł kosztować tyle ile kosztował? Bułgarskie akcyjniaki z Lundgrenem mają lepsze sceny akcji, lepiej wyglądają, a ich scenariusze przy tym gównie to poezja.

Ale chronologicznie. Jestem sobie po Skyfall, który choć w ogólnym rozrachunku jest bezsensowny, to był filmem pięknie wykończonym. Wyglądał bosko, płynął wartko, pierdyliard odniesień do starych bondów to był miód na moje serce. Zgarnęli za to kontenerowiec pieniędzy, więc oczekuję, że teraz to dopiero dadzą do pieca.

Ok, zaczyna się. Bond idzie, no kozak z niego, patrzcie jak idzie. I jab! Wali się kamienica, bond w helikopterze, życie 5 tysięcy ludzi wisi na włosku. Akcja tak bezsensowna i kuriozalna, że chyba w żadnym bondzie nie widziałem tak tragicznie bezmyślnego gówna. Jakbym był M to osobiście powiesił bym tego idiotę za jaja w siedzibie MI6, żeby wszyscy agenci mieli przestrogę. Od tego dnia wszyscy rekruci świata dostawali by 50h nagrań z tej akcji z największych serwisów informacyjnych na świcie i uczyli się WHAT NOT TO DO.
No ale nic, myślę sobie, pierwsza akcja w skyfall też była taka sobie...
A dalej to już równia pochyła! Najgorszy pościg samochodowy jaki chyba w życiu widziałem. Nawet nie wiem jak to opisać. Jazda prosto? Nawet nie chciało im się zrobić bajeranckiego ujęcia na wrzucanie wyższego biegu? Zabrakło pieniędzy na kaskaderów, kierowców? Mieli na nakręcenie tej sceny godzinę? Co tu się w ogóle odjebało? Ale to nic, dalej mamy mistrzowskie strzelaniny, w których bond stoi jak pieprzony słup soli i zabija wszystkich jednym strzałem - taki jest dobry! Jeśli to gówno widział jakikolwiek reżyser kina akcji, to musiały mu puścić zwieracze z zażenowania. Robo-cop był bardziej mobilny, finezyjny, i trafiał o połowę rzadziej. Chciałbym jeszcze skrytykować scenkę z samolotem, ale właśnie sobie zdałem sprawę, że nie pamiętam z niej nic poza tym, że wyglądała biednie, tanio i nie miała sensu.

No i wielki finał, w którym bohater z jakiejś damskiej pukawki zestrzeliwuje helikopter... To jest żart na tak wielu poziomach, że nawet nie wiem co powiedzieć :/

No ale ale, nie samą finezją scen akcji człowiek żyje, bo mamy jeszcze jakiś scenariusz i dialogi... or not...

Jezusmaria, o co w ogóle chodziło w tym filmie? Była sobie tajna organizacja, która była tak tajna, że nikt na świecie o niej nie wiedział, ale wystarczyło zabić jednego kmiota, żeby sobie wejść na jej cotygodniowy zjazd? Bo ta superhiper tajna organizacja rządząca światem spotyka się co poniedziałek, żeby odczytywać raporty finansowe i dyskutować biznesplany?
A newsletter też wysyłają? I pisma branżowe pocztą? No i oczywiście, nikt nic nie podejrzewa, bo przecież każdy członek tej organizacji jest tak samo zakonspirowany jak sama organizacja, i nikt na świecie nigdzie nie rozpracowuje żadnego z nich.
No i bond pukający Belucci zniszczył system. Randomowy koleś przychodzi na pogrzeb jakiegoś lokalnego szefa mafii. Po pogrzebie idzie do domu wdowy. Tam zabija dwóch ninja. Ruchają się. ARE YOU FUCKING SERIOUS? 4 ostatnie bondy to prawdziwy popis bezsensnownych scen "łóżkowych", pozbawionych celu, sensu, jakiejkolwiek podbudowy, relacji między bohaterami, już nie mówiąc o jakiejś chemii i emocjach, ale to, to jest prawdziwe przeskoczenie rekina. Jakby w tej scenie żonę grał dennis rodman i obrobił craigowi gałę, to wcale nie byłoby bardziej awkward.
A dalej... co to w ogóle byli za ludzie? Ten koleś co popełnił samobójstwo i jego córka? Po co w ogóle ktoś chce ich zabić? Czego bond w ogóle dalej szuka? Nie wiem, może nie nadążałem za błyskotliwością tej fabuły, ale tak od końca akcji z obradami spectre nie miałem już pojęcia co i dlaczego się w tym filmie dzieje. Pamiętam tylko, że MI6 miało się przenieść do nowego budynku i dostać aktualizację systemu szpiegowskiego, ale to był skynet, a żaden brytyjski szpieg nie widział w tym nic podejrzanego Duży uśmiech

Wielkie brawa za to za scenę tortur Duży uśmiech Raz, że nie wiem po co w ogóle to było, ale na pewno udało im się podbić stawkę nonsensu. Supertortury, lobotomia... ale bond zdążył nabyć odporność Duży uśmiech


Po tym jak wysiedziałem na tym gównie do samego końca w kinie powinienem nie tyle dostać zwrot kasy za bilet, co rentę i medal, a po powrocie do domu powinienem podnieść oceny WSZYSTKICH mission impossible o 10 punktów do góry. Ktoś też powinien zadzwonić do skarbówki bo wytwórnia deklaruje koszty w okolicach ćwierć miliarda dolców, kiedy poszło maksymalnie 10 razy mniej z czego połowa i tak na dziwki i cattering.

Następny bond może być czarny, zielony, czerwony, albo grać go Nicolas Cage, i don't care. Please die already. Musieliby mi przystawić pistolet do głowy, żebym pojawił się w promieniu 10 km od kina w którym będą to grać.

No ale żeby nie było, ten film ma też plusy, myślę, że jestem gotowy żeby zobaczyć Taken 3.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - shamar - 23-02-2016

(23-02-2016, 03:59)und3r napisał(a):
(23-02-2016, 00:19)shamar napisał(a): Nie. Jest większa.   Ile było niby durnych scen w Skyfall?
Zapytaj lepiej, ile scen nie jest durnych w Skyfall. Poniżej cytuję sam siebie.

(...) I mamy po kolei tak:



Nie Uśmiech Nie chodziło mi o banalne scenariuszowo i naiwne sceny a typowe bondizmy i głupoty typu:
* biorę samolot znikąd i se nim (po upierd... skrzydeł) zasuwam po Alapach
* skaczemy se z 4 piętra na siatkę na dole
* katapultuję się z samochodu i opadam se na spadochronie (tu powinien wypowiedzieć się ktoś kto wie, jak rozkłąda się spadochron/na jaką wysokość musiałoby go wystrzelić


(23-02-2016, 14:09)Negatywny napisał(a): 4 ostatnie bondy to prawdziwy popis bezsensnownych scen "łóżkowych",

Czemu 4? W 1 nie było żadnej takiej sceny. W 2 przeleciał chyba tylko Gemmę.

(23-02-2016, 14:09)Negatywny napisał(a): A dalej... co to w ogóle byli za ludzie? Ten koleś co popełnił samobójstwo i jego córka?
To był pan White z Quantum Uśmiech Oglądałeś w ogóle te poprzednie?