Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
District 9 (reż. Neill Blomkamp) SPOILERY! - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3)
+--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12)
+--- Wątek: District 9 (reż. Neill Blomkamp) SPOILERY! (/Thread-District-9-re%C5%BC-Neill-Blomkamp-SPOILERY--1251)



- Artemis - 24-09-2009

Crov napisał(a):Bo jego "swoji" stali się "obcy"? A on nie miał nikogo innego, na kim mógłby polegać? Krewety były jego jedyną pomocą.
To jest zbyt proste. Zdrada ze strony "swoich" nie oznacza od razu ufności wobec "obcych".

Cytat:Wszystkie jego interakcje z Chrisem i jego dzieckiem są nacechowane chęcią powrotu do dawnego życia, a nie jakąś xenofilią.
No właśnie nie do końca - bo ewidentnie jakaś więź między nimi się pojawia. Relacje Wikusa z Christopherem trudno nazwać cynicznym wykorzystaniem krewety.


- Snappik - 24-09-2009

W działaniach Wikusa-Dickusa nie ma żadnej sensacji anie przesadnej więzi z obcym - Chris to była ostatnia deska ratunku. Albo powrót do normalności albo stół operacyjny i poszatkowanie na kawałki. A że wyszło jak wyszło to już kolejny powód do rozpływania się nad genialnością D9. Jedna ze stron zostaje tak naprawdę z niczym :)


- Gal Anonim - 24-09-2009

Artemis napisał(a):
Crov napisał(a):Bo jego "swoji" stali się "obcy"? A on nie miał nikogo innego, na kim mógłby polegać? Krewety były jego jedyną pomocą.
To jest zbyt proste. Zdrada ze strony "swoich" nie oznacza od razu ufności wobec "obcych".
Więc miał się błąkać, uciekać przed MNU i czekać aż przemieni się kompletnie? Zaufał Chrisowi, bo ten podał mu racjonalny powód do współpracy, a sam nie miał innych możliwości (ot, nawet w fastfoodzie poczęstowano go śrutem).

Cytat:
Cytat:Wszystkie jego interakcje z Chrisem i jego dzieckiem są nacechowane chęcią powrotu do dawnego życia, a nie jakąś xenofilią.
No właśnie nie do końca - bo ewidentnie jakaś więź między nimi się pojawia. Relacje Wikusa z Christopherem trudno nazwać cynicznym wykorzystaniem krewety.
Zwłaszcza, kiedy przywalił Chrisowi w łeb, żeby odlecieć i samemu się wyleczyć? Wikus wyraźnie zaczyna trochę współczuć krewetom, ale to całkiem drugorzędna sprawa. Po prostu dotychczas o torturach nie wiedział, więc minimalnie zmienia mu się ich postrzeganie.

Więź, jak chcesz to tak nazwać, między Chrisem a Wikusem opiera się wyłącznie na wymuszonym zaufaniu, które powstaje nie dlatego, że Wikus chce się zaprzyjaźnić z krewetą, ale jest zmuszony z nim przebywać i na nim polegać. Ratując życie Chrisowi, daje mu kredyt zaufania, bo nie ma innego wyjścia. To tyle, jeżeli chodzi o więź.


- desjudi - 24-09-2009

w sumie to... przekonaliście mnie. chcę obejrzeć D9 po raz drugi, może coś mnie ominęło.


- Hitch - 24-09-2009

Mi się zdaje, czy to samo tłumaczyłem Buczkowskiemu? :)
Ja do tej pory widziałem D9 4 razy. Film za każdym zyskuje tylko.


- Jakuzzi - 24-09-2009

Mental napisał(a):ja tylko pragnę zauważyć, że Wikus walczy o PRZEŻYCIE i ta walka determinuje wszystko. (...). podstawą walki o przeżycie jest chęć przeżycia i nie ma w tym nic rewolucyjnego ani filozoficznego.

W samo sedno.
Poza tym nie zgadzam sie z teza Artemis, ze w D9 zawiera 'przesłanie "obcy - też swój" podane w dosyć płaski, banalny sposób'. W D9 nie ma takiego przeslania. D9 serwuje natomiast ciekawa mysl, (konstruujac analogie do apartheidu, niewolnictwa, ciemiezenia mniejszosci), ze przy kontakcie z innoscia czlowiek, przynajmniej poczatkowo, zawsze zachowuje sie tak samo - nie po ludzku. Zastanawia mnie ile musialoby lat uplynac, zanim czlowiek przekonalby sie do obcych i zaczal traktowac ich jak rownych sobie.


Crov napisał(a):Więź, jak chcesz to tak nazwać, między Chrisem a Wikusem opiera się wyłącznie na wymuszonym zaufaniu, które powstaje nie dlatego, że Wikus chce się zaprzyjaźnić z krewetą, ale jest zmuszony z nim przebywać i na nim polegać. Ratując życie Chrisowi, daje mu kredyt zaufania, bo nie ma innego wyjścia. To tyle, jeżeli chodzi o więź.

Tylko poczatkowo, bo po pewnym czasie ta wiez sie pojawia, czy tego chcesz, czy nie. W ogole zauwazam, ze poraz kolejny ktos probuje udowodnic, jaki to D9 jest bezkompromisowy, pakerski, cyniczny i niehollywoodzki. :) Owszem, jest w duzym stopniu niehollywoodzki, ale kurna, stosuje tez hollywoodzkie patenty. Gdyby D9 byl taki pakerski i bezkompromisowy na jaki niektorzy go tu kreuja, to nie zawieralby postaci dziecka-kosmity! (ze wszystkimi zwiazanymi z istnieniem takiej postaci konsekwencjami).


- Mental - 24-09-2009

a zauważyliście, że Wikus, gdy zostaje zmuszony do odstrzelania jednej z krewetek podczas testowania broni, wzdryga się przed tym, jakby miał zabić człowieka? to jest niezbity dowód na to, że bohater od samego początku dostrzegał w krewetkach istoty rozumne na ludzkie podobieństwo, a nie jedynie pozaziemskie bydło. z drugiej strony Wikus w wersji oficjalnej, tj. w uniformie pracownika MNU nie wykazuje żadnych głębszych odruchów w stosunku do przybyszów. i znowu: być może jest to powodowane faktem, że chce się popisać przed kamerami - wszak trafiła mu się nie lada okazja zrobienia kariery.


- Jakuzzi - 24-09-2009

Mental napisał(a):zauważyliście, że Wikus, gdy zostaje zmuszony do odstrzelania jednej z krewetek podczas testowania broni, wzdryga się przed tym, jakby miał zabić człowieka? to jest niezbity dowód na to, że bohater od samego początku dostrzegał w krewetkach istoty rozumne na ludzkie podobieństwo, a nie jedynie pozaziemskie bydło.

E, zaden tam niezbity dowod. Gdybym mial zastrzelic psa lub kota, tez bym sie wzdrygal, a wcale nie dostrzegam w nich istot 'rozumnych na ludzkie podobienstwo'.


- Gal Anonim - 24-09-2009

Jakuz dobrze prawi. Wikus nie był ani wte ani wewte. Widział w nich po prostu żywe stworzenia, ale niekoniecznie równe sobie.


- Mental - 24-09-2009

proponuje, żebyście przypomnieli sobie te scenę. nie wyglądało mi to na wzdryganie się przed zastrzeleniem psa lub kota:)


- Gal Anonim - 24-09-2009

Wikus mówi, że nie mogą używać żywego, bo nic im nie zrobił. Ja bym to samo powiedział, jakby mi kazali zabić psa, Mental. ;)


- Tyler Durden - 24-09-2009

No ale chwila, wcześniej nie chciał strzelać do zwierząt, ale po porażeniu prądem był już gotów to robić samemu, a na kosmitę znowu "kręcił nosem", a zatem nie traktował go jak zwierzaka ;)


- Gal Anonim - 24-09-2009

Ale strzelał do martwych zwierząt chyba. Zresztą nawet jak nie były martwe to i tak: ludzie > krewetki > zwierzęta, o. :)


- Monika - 24-09-2009

Oczywiście, że strzelał do martwych zwierząt, a potem podstawiono mu żywą spanikowaną krewetkę, która chyba wiedziała co się święci. To chyba zasadnicza różnica strzelić do czegoś żywego niż do powieszonego na haku kawałka mięsa. Rany ale wy macie problemy. ;)


- Gal Anonim - 24-09-2009

To Mental! Jak zwykle doszukuje się dziury w całym. ;)


- Mental - 24-09-2009

Crov napisał(a):Ja bym to samo powiedział, jakby mi kazali zabić psa, Mental. ;)

a ja nie:) zabić coś, co łazi na dwóch nogach, a zabić jakiegoś tam kota to duża różnica. wiem, bo zabijałem już i to, i to:)


- jarod - 24-09-2009

Mental, kury zabijałeś? :-)


- Gal Anonim - 24-09-2009

Ale kury na dwóch chodza. :) Mental pewnie niemowlaki mordował, bo chodzą na czterech łapach!

Offtopic? :(


- jarod - 24-09-2009

no skoro Mental pisze, że mordował oba rodzaje, kury wydawały mi się najbardziej prawdopodobnymi przedstawicielami dwunogów. A może w Australii do kangurów strzelał?

Offtopic. I tak zaraz Snuffer wpadnie i wykasuje.


- Bucho - 24-09-2009

Hitch napisał(a):Mi się zdaje, czy to samo tłumaczyłem Buczkowskiemu? :)


Nie zrobilem jeszcze "powtorki z rozrywki", wiec nadal Tobie nie wierze :)