Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+---- Dział: JAMES BOND (https://forumkmf.pl/Forum-JAMES-BOND--57)
+---- Wątek: Spectre (2015) reż. Sam Mendes (/Thread-Spectre-2015-re%C5%BC-Sam-Mendes--3607)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Negatywny - 23-02-2016

(23-02-2016, 17:18)shamar napisał(a): Czemu 4? W 1 nie było żadnej takiej sceny. W 2 przeleciał chyba tylko Gemmę.

Dla mnie CR to nie był żaden game changer w bondowskiej serii, ot bond jak bond (tylko inny). Relacja bonda z Vesper też nie była kompletnie niczym więcej niż jego dotychczasowe relacje z panienkami. Jak np. miałem nadzieję, że 007 chajtnie się ze Scorupco i będzie miał z nią 5tkę dzieci, tak całą Vesper pamiętam mniej niż bikini body Halle Berry w Die Another Day. Wspominanie tej postaci przez 3 następne filmy to tak jakby w kolejnych star trekach Kirk płakał za jakimś martwym red shirtem Oczko Ale rzeczywiście, trzymało to przyzwoity poziom, więc pewnie powinienem był użyć liczby 3.

(23-02-2016, 17:18)shamar napisał(a): To był pan White z Quantum Uśmiech


(23-02-2016, 17:18)shamar napisał(a): Oglądałeś w ogóle te poprzednie?

Na QoS miałem nieprzyjemność być w kinie, a potem jeszcze jednym okiem ze dwa razy w tv oglądałem. Z akumulatorem na jajach nie potrafiłbym streścić fabuły tego filmu, ani nazwać jednego bohatera. Zresztą, czy w tym filmie Bond nie walczył z organizacją, która się nazywała Quantum...?
W każdym razie budowanie fabuły na założeniu, że ktokolwiek pamięta jakiegoś randoma, który pojawił się na 5 minut na ekranie w 2008 roku to bardzo odważne zagranie.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - und3r - 23-02-2016

(23-02-2016, 14:09)Negatywny napisał(a): Ok, zaczyna się. Bond idzie, no kozak z niego, patrzcie jak idzie.
Słabo Ci wychodzi to czepianie się pierdół na siłę, zaczynasz krytykować film od bardzo dobrej sceny otwarcia, nakręconej jednym ujęciem jak Bond chodzi po dachach?

(23-02-2016, 14:09)Negatywny napisał(a): bond w helikopterze, życie 5 tysięcy ludzi wisi na włosku.
Ta, 5 mln ludzi od razu.

(23-02-2016, 14:09)Negatywny napisał(a): Akcja tak bezsensowna i kuriozalna, że chyba w żadnym bondzie nie widziałem tak tragicznie bezmyślnego gówna. Jakbym był M to osobiście powiesił bym tego idiotę za jaja w siedzibie MI6, żeby wszyscy agenci mieli przestrogę. Od tego dnia wszyscy rekruci świata dostawali by 50h nagrań z tej akcji z największych serwisów informacyjnych na świcie i uczyli się WHAT NOT TO DO.
Po pierwsze, otwarcie Spectre to jeden z lepszych openingów od strony akcji w całej serii. Po drugie, wskaż mi w niej film, gdzie Bond nie ryzykuje życia postronnych ludzi gdy coś wysadza/wywołuje strzelaninę/jeździ po mieście czołgiem przez budynki/etc. W Casino Royale, też w samym openingu, dzieją się następujące rzeczy:
- Bond przejeżdża na ślepo buldożerem przez różne przeszkody terenowe, nie wiedząc np. czy bezpośrednio za nimi robotnicy nie jedzą sobie kanapek w przerwie na lunch
- Bond zrzuca z wysokości jakieś przeciwwagi, nie widząc czy komuś nie spadną na głowę
- Bond wysadza w ambasadzie butle z gazem nie zważając na życie niewinnych jej pracowników

Po trzecie, akcja z helikopterem wbrew pozorom nie jest jakaś wielce ryzykowna z perspektywy 007, ponieważ mamy tu do czynienia z sytuacją, w której obie uczestniczące w walce osoby (007 i pilot) traktują utrzymanie helikoptera w powietrzu jako priorytet nawet przed samą walką. Czyli Bond może wywalić pilota (i vice-versa tak naprawdę) tylko jeśli jest wewnętrznie przekonany, że zdąży potem wyprowadzić maszynę, bo inaczej jest game-over.

(23-02-2016, 14:09)Negatywny napisał(a): Jazda prosto? Nawet nie chciało im się zrobić bajeranckiego ujęcia na wrzucanie wyższego biegu?
I pewnie jeszcze powinni pokazać jak Bond odkręca butlę z podtlenkiem azotu pod fotelem:P Chyba Ci się serie pomyliły. A i jeszcze dwie sprawy: te bajeranckie zbliżenia na skrzynie biegów prawie zawsze pokazują wrzucanie niższego biegu (redukcję), co komponuje się z dźwiękiem wchodzącego na wyższe obroty silnika i np. eleganckim cięciem do wejścia w zakręt z poślizgiem tylnych kół. Dwa, Aston 007 na 100% był w automacie...

(23-02-2016, 14:09)Negatywny napisał(a): No i wielki finał, w którym bohater z jakiejś damskiej pukawki zestrzeliwuje helikopter... To jest żart na tak wielu poziomach, że nawet nie wiem co powiedzieć :/
Bez przesady, jak najbardziej da się uszkodzić silnik pistoletem, to nie był jakiś opancerzony helikopter. Jedyne co można zarzucić to fakt, że pilot mógł od razu dać w górę zamiast lecieć nisko, ale z perspektywy Blofelda Bond już miał nie żyć.

(23-02-2016, 14:09)Negatywny napisał(a): Jezusmaria, o co w ogóle chodziło w tym filmie? Była sobie tajna organizacja, która była tak tajna, że nikt na świecie o niej nie wiedział, ale wystarczyło zabić jednego kmiota, żeby sobie wejść na jej cotygodniowy zjazd? Bo ta superhiper tajna organizacja rządząca światem spotyka się co poniedziałek, żeby odczytywać raporty finansowe i dyskutować biznesplany?
A newsletter też wysyłają? I pisma branżowe pocztą? No i oczywiście, nikt nic nie podejrzewa, bo przecież każdy członek tej organizacji jest tak samo zakonspirowany jak sama organizacja, i nikt na świecie nigdzie nie rozpracowuje żadnego z nich.
Znowu nic nie zrozumiałeś. To nie był jakiś regularny cotygodniowy zjazd, tylko nadzwyczajne posiedzenie spowodowane śmiercią typa z czołówki. Zapewne głównie o to chodziło w tym spotkaniu, żeby w obecności wszystkich Batista mógł gościowi odpowiedzialnemu za fiasko wcześniejszej operacji wydłubać oczy. Ponieważ oczywistym jest, że te spotkania są zwoływane z "short notice" i nigdy nie są w tym samym miejscu, lokalne typki z ochrony to wynajęci tylko do obstawienia tego jednego spotkania najemnicy (bo dlaczego wtajemniczać w plany Spectre zwykłych bramkarzy?), którzy nie mieli pojęcia o tym, że ktoś tam zginął w innym kraju, a jedynie wiedzieli tyle, że jak ktoś ma pierścień to jest "zaproszony" i prawdopodobnie jest też mega-szychą, z którą nie trzeba specjalnie zadzierać. A poza tym wejście na Myszkę Miki było bardzo bondowskie i na plus.

(23-02-2016, 14:09)Negatywny napisał(a): No i bond pukający Belucci zniszczył system. Randomowy koleś przychodzi na pogrzeb jakiegoś lokalnego szefa mafii. Po pogrzebie idzie do domu wdowy. Tam zabija dwóch ninja. Ruchają się. ARE YOU FUCKING SERIOUS?
Grief is a powerfull afrodisiac czy jakoś tak to szło. Osobiście nie wiem, nie próbowałem wyrywać na pogrzebach, ale też nie nazywam się Bond, James Bond.

(23-02-2016, 14:09)Negatywny napisał(a): 4 ostatnie bondy to prawdziwy popis bezsensnownych scen "łóżkowych", pozbawionych celu, sensu, jakiejkolwiek podbudowy...
...w przeciwieństwie do wcześniejszych 20 filmów, gdzie sceny łóżkowe zawsze były poprzedzone namiętnym romansem o__0

(23-02-2016, 14:09)Negatywny napisał(a): A dalej... co to w ogóle byli za ludzie? Ten koleś co popełnił samobójstwo i jego córka? Po co w ogóle ktoś chce ich zabić? Czego bond w ogóle dalej szuka? Nie wiem, może nie nadążałem za błyskotliwością tej fabuły
To akurat świadczy raczej źle o oglądającym, nie o fabule, która jakoś wielce skomplikowana nie jest.

Możecie se film hejtować ale przynajmniej niech to będzie hejt z sensem...


(23-02-2016, 17:18)shamar napisał(a): Nie :)  Nie chodziło mi o banalne scenariuszowo i naiwne sceny a typowe bondizmy i głupoty typu:
Ale co jest złego w "typowych bondoizmach" w filmach o Bondzie?

(23-02-2016, 17:18)shamar napisał(a): * biorę samolot znikąd i se nim (po upierd... skrzydeł) zasuwam po Alapach
Czym się to właściwie różni od "biorę koparkę i otwieram se z jej pomocą wagon jadącego pociągu" albo "biorę czołg i zasuwam se nim przez budynki i pomniki". A fakt "upier... skrzydeł" miałby znaczenie, gdyby Bond nie zasuwał tym samolotem, no właśnie, po Aplach (nie nad Alpami).

(23-02-2016, 17:18)shamar napisał(a): * skaczemy se z 4 piętra na siatkę na dole
Że to niby jest jakaś niemożliwa czy przesadzona scena?

(23-02-2016, 17:18)shamar napisał(a): * katapultuję się z samochodu i opadam se na spadochronie (tu powinien wypowiedzieć się ktoś kto wie, jak rozkłada się spadochron/na jaką wysokość musiałoby go wystrzelić
Dziwny zarzut, zważywszy, że katapulta nie została wymyślona na potrzeby Spectre, a z pół wieku starszy samochód wyposażony w nią był też w Skyfall.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Negatywny - 23-02-2016

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): Słabo Ci wychodzi to czepianie się pierdół na siłę, zaczynasz krytykować film od bardzo dobrej sceny otwarcia, nakręconej jednym ujęciem jak Bond chodzi po dachach?

Po pierwsze, to tu jeszcze nie zacząłem krytykować, a po drugie - shiiiiiiit on idzie w jednym ujęciu - fucking masterpiece.

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): Ta, 5 mln ludzi od razu.

Nie no nie 5000 tylko 5004. I pół.

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): Po pierwsze akcja otwarcia Spectre to jeden z lepszych openingów od strony akcji w całej serii.

lol

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): Po drugie, wskaż mi w niej film, gdzie Bond nie ryzykuje życia postronnych ludzi gdy coś wysadza/wywołuje strzelaninę/jeździ po mieście czołgiem przez budynki/etc. W Casino Royale, też w samym openingu, dzieją się następujące rzeczy:
- Bond przejeżdża na ślepo buldożerem przez różne przeszkody terenowe, nie wiedząc np. czy bezpośrednio za nimi robotnicy z nie jedzą sobie kanapek w przerwie na lunch
- Bond zrzuca z wysokości jakieś przeciwwagi, nie widząc czy komuś nie spadną na głowę
- Bond wysadza w ambasadzie butle z gazem nie zważając na życie niewinnych jej pracowników

Ty masz trudności ro rozumieniem skali prawda? To, że jednym filmie bond stwarza zagrożenie na drodze (zwykle z bardzo ważnego powodu) to nie jest to samo kiedy może doprowadzić do katastrofy lotniczej na placu wypełnionym tysiącami ludzi - i to kompletnie bez żadnego powodu. W tej sytuacji naprawdę każdy zdrowy psychicznie człowiek odpuściłby. To się po prostu nie mieści w żadnych ramach konwencji kina akcji. To jest po prostu głupie i nie potrzebne, a w dodatku nie jest nawet usprawiedliwione dobrą sceną akcji, bo to mordobicie w helikopterze tylko powiększa skalę żenady.

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): I pewnie jeszcze powinni pokazać jak Bond odkręca butlę z podtlenkiem po fotelemJęzyk Chyba Ci się serie pomyliły.

O rany, jesteś jednak na tyle mądry, że załapałeś moją aluzję do serii F&F, czy jednak na tyle głupi, że nie załapałeś, i właśnie tłumaczysz mi moją własną aluzję? Pozwól, że ci wytłumaczę o co w tej jak widać wyjątkowo złożonej paraboli chodzi - chodzi o to, że najgorszy pościg w seri F&F, jest nakręcony 10 razy lepiej niż to coś, co udaje pościg w spectre.

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): A i jeszcze dwie sprawy: te bajeranckie zbliżenia na skrzynie biegów prawie zawsze pokazują wrzucanie niższego biegu (redukcję), co komponuje się z dźwiękiem wchodzącego na wyższe obroty silnika i np. eleganckim cięciem do wejścia w zakręt z poślizgiem tylnych kół. Dwa, Aston 007 na 100% był w automacie...

Jeden. Znowu nawet nie ogarniasz, że właśnie to stanowi przedmiot żartu.
Dwa. Co to mnie obchodzi? Było wziąć samochód z normalną skrzynią. Nawet w F&F wiedzieli, że coś się musi dziać podczas wyścigu, zwłaszcza na prostej drodze, więc niech bohater chociaż redukuje z 18 biegu i niech coś się dzieje.

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): Bez przesady, jak najbardziej da się uszkodzić silnik pistoletem, to nie był jakiś opancerzony helikopter. Jedyne co można zarzucić to fakt, że pilot mógł od razu dać w górę zamiast lecieć nisko, ale z perspektywy Blofelda Bond już miał nie żyć.

No tak średnio bym powiedział. Ale Bond i zgniłym kartoflem też by go zestrzelił. Co nie zmienia faktu, że to najbardziej ograna klisza jaka może być.

W MI:GP cruise jak ma zestrzelić drona, to wyciąga armatę długą na półtora metra. Nie muszę tłumaczyć, która scena wypadła lepiej?


(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): Znowu nic nie zrozumiałeś. To nie był jakiś regularny cotygodniowy zjazd, tylko nadzwyczajne posiedzenie spowodowane śmiercią typa z czołówki.

Och dzięki za wytłumaczenie, co ja bym zrobił bez ciebie.
Serio?

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): Zapewne głównie o to chodziło w tym spotkaniu, żeby w obecności wszystkich Batista mógł gościowi odpowiedzialnemu za fiasko wcześniejszej operacji wydłubać oczy.

Wooooo, to ma mnóstwo sensu, spectre wzoruje się na UE. Pewnie jeszcze jeździ za nimi oddzielny pociąg z dokumentami. I nikt na świecie nie zauważa, kiedy 500 bossów mafii z całego świata zjeżdża do jednego miasta, bo oni są tak zajebiści, że nikt nawet nie wie, że są bossami mafii. JPRLD.

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): Grief is a powerfull afrodisiac czy jakoś tak to szło. Osobiście nie wiem, nie próbowałem wyrywać na pogrzebach, ale też nie nazywam się Bond, James Bond.

Super koleś ten bond. Rucha wdowy bossów mafii, które prawdopodobnie są bardzo zepsutymi kobietami, i nawet nie musi ich bajerować. Tu nawet nie chodzi o to, jak gówniana jest ta scena z punktu widzenia realizmu, tylko o to, jak gównianą postacią czyni bonda. Następnym razem będzie pukał w klubach laski które się schlały i straciły przytomność.

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): ...w przeciwieństwie do wcześniejszych 20 filmów, gdzie sceny łóżkowe zawsze były poprzedzone namiętnym romansem o__0

W przeciwieństwie do wszystkich filmów świata, w których główny bohater puka jakaś laskę i ma to choć odrobinę sensu.

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): To akurat świadczy raczej źle o oglądającym, nie o fabule, która jakoś wielce skomplikowana nie była.

Może i świadczy. A może świadczy o tym, że film był do dupy.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - shamar - 23-02-2016

(23-02-2016, 18:03)Negatywny napisał(a):
(23-02-2016, 17:18)shamar napisał(a): To był pan White z Quantum Uśmiech


->
http://jamesbond.wikia.com/wiki/Mr._White

(23-02-2016, 18:20)und3r napisał(a): Ale co jest złego w "typowych bondoizmach" w filmach o Bondzie?

No właśnie to, że nowej - niby bardziej serio serii powinno ich nie być.
Ale jako, że skończyły im się pomysły to wróclili do typowych przegiętych Bondów. Co WIESCIŁEM i czego OBAWIAŁEM się, już po CR Uśmiech

Cytat:Czym się to właściwie różni od "biorę koparkę i otwieram se z jej pomocą wagon jadącego pociągu" albo "biorę czołg i zasuwam se nim przez budynki i pomniki". A fakt "upier... skrzydeł" miałby znaczenie, gdyby Bond nie zasuwał tym samolotem, no właśnie, po Aplach (nie nad Alpami).

Nie zamierzam tu bronić durnot ze Skyfall ale tam koparka była na pace wagonu. Tutaj W GÓRACH koleś nagle wytrzaskuje se znikąd awionetkę.

Cytat:Że to niby jest jakaś niemożliwa czy przesadzona scena?


Że to żęnujaca naciągana scena Uśmiech

Cytat:Dziwny zarzut, zważywszy, że katapulta nie została wymyślona na potrzeby Spectre, a z pół wieku starszy samochód wyposażony w nią był też w Skyfall.

Jaki dziwny? Pytam na jaką wysokość ta katapulta powinna go wystrzelić, z tego samochodu, żeby miał możliwość rozwinięcia spadochronu i normalnego wylądowania.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Gieferg - 23-02-2016

(23-02-2016, 18:03)Negatywny napisał(a): A dalej... co to w ogóle byli za ludzie? Ten koleś co popełnił samobójstwo

"Jakiś random", który pociągał za sznurki w CR, odstrzelił Le Chiffre'a i w ostatniej scenie filmu został schwytany przez Bonda.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Negatywny - 23-02-2016

Nie przeczę, możliwe, że znając postacie powracające po 8iu latach, film może być less confiusing Oczko
Ale nie chce mi się wierzyć, że ktoś na to faktycznie czekał 7 lat...


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - shamar - 24-02-2016

Bo to... domknięcie na siłę, kiedy zabrakło im już pomysłów.
Znaczy... zabrakło im już wcześniej przy "Skyfall" Uśmiech


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Juby - 25-02-2016

(23-02-2016, 18:03)Negatywny napisał(a): Dla mnie CR to nie był żaden game changer w bondowskiej serii, ot bond jak bond (tylko inny). Relacja bonda z Vesper też nie była kompletnie niczym więcej niż jego dotychczasowe relacje z panienkami.

Jeśli nie dostrzegasz różnicy między CR a resztą Bondów to nie jesteśmy w stanie tobie pomóc.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Negatywny - 25-02-2016

(25-02-2016, 09:23)Juby napisał(a):
(23-02-2016, 18:03)Negatywny napisał(a): bond jak bond (tylko inny)
Jeśli nie dostrzegasz różnicy między CR a resztą Bondów to nie jesteśmy w stanie tobie pomóc.

Spróbuj najpierw pomóc sobie.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Predator895 - 11-03-2016

Film jest dostępny między innymi w Gdańskim Saturnie i Media za 49,99 , a jeśli ktoś ma kod rabatowy, to wychodzi jeszcze taniej bo 44,99 Uśmiech Zakup na stronie marketu z odbiorem osobistym oczywiście Oczko Nie wiem jak inne miasta, ale warto popróbować cena ogólna ,czyli 59,99 zmienia się w momencie wybrania w koszyku odbioru w poszczególnym markecie Uśmiech


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - simek - 11-03-2016

Za 9,99 zł bym nie brał nawet Oczko


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Predator895 - 11-03-2016

To było info dla tych którym film w miarę podszedł i chcą mieć go w kolekcji Oczko Ja z kolei nie dałbym 9,99 za Skyfall Język nawet jak był w koszach po 29,99 się nie złamałem Język


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Gieferg - 11-03-2016

Spectre >>>>>>>>>>>>>>> Skyfall
+ dobra cena i biorę jak tylko będę w MM/Saturnie.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Predator895 - 11-03-2016

Musisz zamówić przez neta na ich stornie z odbiorem w markecie , inaczej takiej ceny prawie na 100 % nie dostaniesz Język


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Gieferg - 11-03-2016

A to niech spadają. Takie kupowanie nie ma ani zalet zakupów przez neta (gdzie dostaję towar do domu), ani zalet zakupu "bo się jest gdzieś przy okazji". Dla 10 zeta nie ma sensu się w to bawić, szczególnie, że muszę stracić co najmniej dwie godziny żeby odwiedzić salon, a tę dychę wydać na bilety.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - totti82 - 11-03-2016

(11-03-2016, 13:34)Gieferg napisał(a): A to niech spadają. Takie kupowanie nie ma ani zalet zakupów przez neta (gdzie dostaję towar do domu), ani zalet zakupu "bo się jest gdzieś przy okazji". Dla 10 zeta nie ma sensu się w to bawić, szczególnie, że muszę stracić co najmniej dwie godziny żeby odwiedzić salon, a tę dychę wydać na bilety.

Jak najbardziej ma sens , mieszkam w miescie i strace pol godzinki w drodze z pracy, mam bilet miesieczny na komunikacje wiec na bilety nic nie wydam.Dla mnie bardzo dobra promocja!


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Predator895 - 11-03-2016

Sprostowanie film można fizycznie dostać w Markecie >> Media , Saturn w cenie 49,99 ( przynajmniej w Gdańsku).
[Obrazek: 2016-03-11-825_zpsxzj5lysv.jpg~original]


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Grievous - 11-03-2016

We Wrocławiu na Placu Dominikańskim, jest za 59,90.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - srebrnik - 11-03-2016

(11-03-2016, 13:34)Gieferg napisał(a): A to niech spadają. Takie kupowanie nie ma ani zalet zakupów przez neta (gdzie dostaję towar do domu), ani zalet zakupu "bo się jest gdzieś przy okazji". Dla 10 zeta nie ma sensu się w to bawić, szczególnie, że muszę stracić co najmniej dwie godziny żeby odwiedzić salon, a tę dychę wydać na bilety.

Trochę offtop, ale powiem, że takie zakupy mają sens w takim czysto praktycznym znaczeniu. Przy takiej formie nabycia towaru możesz go zwrócić do chyba 7 dni za 100% zapłaconej kwoty, bez podawania przyczyn. Jeżeli po prostu pójdziesz, weźmiesz z półki, to ta opcja przepada. Tak tylko się wtrącam.


RE: Spectre (2015) reż. Sam Mendes - Gieferg - 09-04-2016

Powtórka na blu w miarę udana. Od początku aż do walki w pociągu oglądało mi się lepiej niż za pierwszym razem, ale od opuszczenia pociągu do samego końca - gorzej. W sumie nic ciekawego się tam już nie dzieje, a robi się bardziej głupawo i przy tym nudno, a wszystkie największe problemy tego filmu mieszczą się właśnie w tych rejonach. Finał jest tak marny, że aż trudno w to uwierzyć (scenarzyści Bondów Mendesa nie mają pomysłu na jakąkolwiek sensowną konfrontację z villainem na końcu filmu?), ale wcześniejsza część filmu wypada na tyle dobrze, że ocena zostaje bez zmian: 6/10

PS. I tak, przydałoby się trochę kolorów w tym filmie.