Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe
Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - Wersja do druku

+- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl)
+-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5)
+--- Dział: Serie filmowe (https://forumkmf.pl/Forum-Serie-filmowe--21)
+--- Wątek: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) (/Thread-Star-Trek-The-Motion-Picture-re%C5%BC-Robert-Wise--1258)

Strony: 1 2 3 4 5


RE: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - shamar - 10-07-2021

"Pokolenia"
Z jednej strony jestem trochę zawiedziony. Nie tak sobie wyobrażałem połączenie "pokoleń". Mialem nadzieję na znacznie większą skalę.
Z drugiej - ależ fajnie ta część żegna postać Kirka.
Bardzo sympatyczna część..


RE: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - Scheckley - 10-07-2021

Co do Kirka całkowita zgoda, niestety w Pokoleniach coś nie pykło i przypominają bardziej pierwszy sezon TNG gdzie serial nie znalazł jeszcze własnej tożsamości. Tutaj jest nieco podobnie, zrobienia z Kirka, bądź co bądź legendarnej postaci odwraca uwagę od bohaterów z TNG. Przyznam jednak, że kiedyś przyjemnie mi się oglądało.


RE: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - shamar - 10-07-2021

Ale jest różnica 3ch lat a jaka różnica w jakości..
"Szóstka" mimo że z 1991 wyglądała jak z lat 80.


RE: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - Scheckley - 10-07-2021

Oj tak, różnica jest i to spora, chociaż może to wynikać też po prostu ze widoku stałej obsady od czasów TOS-a. W sumie prolog siódemki też (jak dla mnie) ten ejtisowy sznyt.


RE: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - RagnarMartens - 24-03-2022

Zwiastun remastera pierwszego kinowego Treka w wersji reżyserskiej. Od 5 kwietnia na Paramount+, w okolicach września na nośnikach bluray.




Cytat:In 2001, director Robert Wise revisited the film to refine the edit and enhance the visual effects.  His updated vision was released on DVD in standard definition and embraced by fans but has never been available in higher definition until now.  Meticulously assembled and restored by producer David C. Fein with preservationist Mike Matessino, both of whom originally collaborated with Wise, the film has been prepared for presentation in 4K Ultra HD with Dolby Vision™ high dynamic range (HDR) and a new powerful and immersive Dolby Atmos® soundtrack. Fein and Matessino assembled a team of special effects experts, led by returning visual effects supervisor Daren Dochterman, and utilized the extensive resources in the Paramount Archives to recreate the effects not just in HD, but in Ultra HD.  After more than six months of painstaking work, the updated movie looks and sounds better than ever while staying true to Wise’s original intention.



RE: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - Paszczak - 24-03-2022

Shit, Dawg! To dopiero radosne wieści. Zawsze mnie wkurzało, że na BR jest tylko zdecydowanie słabsza wersja kinowa.


RE: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - Gieferg - 24-03-2022

Jak na razie to nie wiadomo dokładnie, czy chcą wydac również na zwykłym BD czy tylko na 4K UHD.
Jak to pierwsze, to kupię, jak to drugie - cóż, wtedy postawimy na alternatywne źródła. Na razie mam DC na DVD i remaster kinowej na BD. To wciąz mój ulubiony Trek więc mogę kupić po raz trzeci jakby co.


RE: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - Gieferg - 24-11-2022

Wydali, kupiłem na Blu-ray (wcześniej kinową,, teraz DC) ale wersję reżyserską niestety spieprzyli DNRem. Poprawiłem sobie ale niesmak pozostał, szczególnie, że nowe wydania Blu częśći I-VI wyglądały jak należy i nie spodziewałem się takiej wtopy...

Wspomniana poprawka:




RE: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - Scheckley - 01-01-2024

Ostatnio skończyłem czytać adaptację powieściową filmu z 1979 r. więc daję tutaj jej reckę:

[Obrazek: The_Motion_Picture_Novelization.jpg]

Gene Roddenberry (1921-1991) to jedna z najbardziej zasłużonych dla popularyzacji science fiction postaci w historii szeroko pojętej kultury. Ten były pilot, policjant i scenarzysta jest obecnie znany ze swojego dzieła życia, jakim z pewnością okazał się „Star Trek: The Original Series” i jego kolejne filmowe, telewizyjne, książkowe i komiksowe inkarnacje. Z pewnością „Star Trek” jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek na rynku sf. Niemniej kiedyś nie wszystko wyglądało tak kolorowo. Oryginalna seria zniknęła z ekranów w 1969 r. z uwagi na niskie wyniki oglądalności, dopiero jej powtórki i determinacja fanów sprawiły, że w l. 70-tych zaczęto przebąkiwać o wskrzeszeniu produkcji. Jak się jednak okazało decydujące znaczenia w tej kwestii miał sukces „Gwiezdnych wojen” w 1977 r., który otworzył studia filmowe na produkcje filmowe spod znaku fantastyki. Paramount szukając swojej własnej franczyzy od razu przypomniało sobie o dziele Roddenberry’ego, które (w bólach, ale jednak) doczekało się filmowej kontynuacji w 1979 r, w reż. Roberta Wise’a.

Film jak wiadomo cieszył się nawet sporym powodzeniem, jednak jego powolne tempo podzieliło widzów i fanów. Równolegle z premierą filmu miała miejsce publikacja jej książkowej adaptacji pióra samego Roddenberry’ego. Podkreślam tutaj autorstwo, bowiem rzadko zdarza się by twórca filmowy sam pisał książkowe adaptacje swoich produkcji, zazwyczaj korzysta się z usług ghostwritera (najjaskrawszy przykład to George Lucas i firmowana jego nazwiskiem powieściowa „Nowa nadzieja” napisana w istocie przez Alana Deana Fostera). W tym przypadku było jednak inaczej, co ma swoje plusy oraz minusy.

Fabuła w skrócie przedstawia się tak: w XXIII wieku stacja monitorująca Gwiezdnej Floty, Epsilon Nine, wykrywa obcą istotę ukrytą w masywnej chmurze energii, poruszającą się w przestrzeni kosmicznej w kierunku Ziemi. Chmura z łatwością niszczy na swoim kursie trzy klingońskie okręty wojenne i samą stację Epsilon Nine. Tymczasem na Ziemi statek kosmiczny USS Enterprise przechodzi gruntowny remont; jego były dowódca, James T. Kirk, został awansowany na admirała. Dowództwo Gwiezdnej Floty przydziela Enterprise do przechwycenia obiektu w chmurze, ponieważ statek jest jedynym statkiem w zasięgu, co wymaga przetestowania jego nowych systemów podczas transportu. Powołując się na swoje doświadczenie, Kirk wykorzystuje swoją władzę, aby przejąć dowództwo nad statkiem i stawić czoła zbliżającemu się niebezpieczeństwu…

Roddenberry to zdecydowanie jeden z lepszych telewizyjnych scenarzystów i producentów swoich czasów o wielkiej wyobraźni. Niemniej nie był on pisarzem i niestety widać to po jego książce. Nie jest ona zła jak na standardy filmowych adaptacji, a także znacząco poszerza opowiedzianą w filmie historię (zbaczając czasami w dosyć nieoczekiwanych kierunkach) niemniej czytając ją ma się nieznośne wrażenie szkicowości. Rzuca się to oczy gdy sięgniemy po późniejszą powieściową adaptację „Gniewu Khana” autorstwa  Vondy N. McIntyre, która sprawnie przenosi i ubogaca powierzoną w jej ręce historię opowiedzianą w filmowym scenariuszu. Tymczasem Rodddenberry w swej książce stawia na przedstawienie interesujących go idei związanych z min. z seksualnością czy duchowością, które sprawiają nieco groteskowe wrażenie poprzez swoją dosłowność, gdzie jednak film był bardziej subtelny.

Na pochwałę zasługuje za to znaczne rozbudowanie motywacji bohaterów. Po postaciach widać, że od kiedy po raz ostatni je widzieliśmy upłynęło nieco czasu. Kirk, Spock i McCoy ruszyli w innych kierunkach, by teraz w trakcie misji w istocie ponownie się poznawać. Kirk jest już admirałem, nowym symbolem Gwiezdnej Floty, który jednak w głębi ducha chce wrócić za stery okręty. Spock szuka sposobu na całkowite wytłumienie swoich emocji, a McCoy jest zdezorientowany przez zmiany jakim ulegli jego przyjaciele.

Oszczędne tempo sprawia, że opowieść koncertuje się właśnie na postaciach służąc za łącznik pomiędzy serią z l. 60-tych a późniejszymi jej wcieleniami.

W ostateczności otrzymujemy nieco dziwną pozycję, wartą uwagi głównie ze względu na specyficzny wgląd jaki daje na poglądy Roddenbery’ego co do stworzonych przez niego postaci. Przyznam jednak, że np. zupełnie nie spodziewałem się oddzielnego przypisu (!) dotyczącego seksualności Kirka, z którego można wyczytać, że według dzisiejszych standardów to jakiś panseksualista (ale, który i tak woli kobiety, bo te dają mu najwięcej satysfakcji):

[Obrazek: 7cc40789d77ac8281e8438cfad6c4c55bf7e94c4...5f0d0e83c7]

Bawią też nieco takie fragmenty, bo pierwszy kontakt z obcymi to czasami... no ruchanie...

[Obrazek: e45147553b7c3e590ef2139ff9ca1ea1393eaea3...5f0d0e83c7]

Niesamowicie ciekawe za to w kontekście dalszych losów uniwersum okazuje się za to wprowadzenie do historii z rozbudowanym prologiem dziejącym się na Ziemi, miło zobaczyć po prostu pokojową przyszłość naszej planety.

Ogólnie powieść warto poznać, chociaż bardziej polecałbym ją fanom świata stworzonego przez Roddenberry’ego niż zwykłym odbiorcom literatury.

PS. W powieści jest też hołd złożony "Odysei kosmicznej" Kubricka i Clarke'a (ten ostatni był przyjacielem Roddenberry'ego i doradzał mu aktywność na konwentach, gdy ten borykał się z problemami finansowymi).

[Obrazek: 74ca12a18ef7ee6cbe1d7442f5ccb9b7e071872d...5f0d0e83c7]



RE: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - Melvin27 - 24-12-2024

Zdałem sobie ostatnio sprawę że z oryginalnych 10 Star Treków widziałem tylko pierwsze dwa i Nemesis, na którym się lata temu masakrycznie wynudziłem. W związku z tym dorwałem kolekcję i wziąłem się za oglądanie. Na początek oryginalna ekipa.

Star Trek: The Motion Picture (1979)
Dobre to było, oczywiście niektóre efekty trącą w lepszej jakości myszką a i nie każdy będzie przekonany do tej konwencji. ale dla mnie pierwsza część była naprawdę dobra.
Przede wszystkim panuje w tym filmie ta atmosfera niesamowitej tajemnicy i odkrycia. Od początku zastanawiamy się razem z bohaterami co ukrywa chmura a jak już do niej wchodzimy to klimat jest masakryczny.
Inny aspekt który bardzo mi się podobał to relacje między bohaterami. Nigdy nie obejrzałem żadnego odcinka serialu ale i bez tego bardzo fajnie nakreślono tutaj te znajomości. Kirk jest świetnym liderem ale nie zawsze ma absolutnie rację a reszta ekipy potrafi mu to uświadomić.

8/10

Star Trek II: The Wrath of Khan (1982)
Wiem że ludzie powszechnie uważają dwójkę za najlepszą część, lecz dla mnie jedynka była lepsza.  W pierwszej części podobał mi się ten powolniejszy, cięższy klimat a tutaj jest to wszystko takie trochę bardziej lajtowe. Khan to dobra postać ale wciąż trochę śmieszy mnie jego look, mimo że jest wytłumaczony. Ekipa Enterprise dalej na plus.

7/10

Star Trek III: The Search for Spock (1984)
Dobry film, chyba nawet lepszy niż dwójka, mimo że Khan jest chyba lepszym villainem niż Doc Brown. Ale poza tym to podobała mi się cały ten pomysł żeby ziomale z Enterprise stanęli po stronie Kirka i poszli za nim na mega trudną misję ryzykując praktycznie wszystko. Cała końcówka też na plus, był i fajny klimat i trochę sentymentalizmu. Poza tym to polubiłem nową Saavik, jest ładniejsza i sympatyczniejsza niż Alley.

7/10

Star Trek IV: The Voyage Home (1986)
Obawiałem się trochę tego filmu ale okazało się że to całkiem fajna komedia jest. Cały ten motyw że bohaterowie próbują odnaleźć się w nietypowym dla nich miejscu to nie jest nic nowego ale całkiem dobrze to tutaj zadziałało. Parę gagów wywołało o mnie taki szczery śmiech. Chociaż cały ten motyw z wielorybami itd. był sam w sobie dziwny i w sumie moim zdaniem można było coś innego wymyśleć.
No ale tak czy siak kolejny solidny Star Trek.

7/10

Star Trek V The Final Frontier (1989)
W sumie jest to oczywiste że seria musiała w końcu złapać zadyszkę i stracić formę i w przypadku ST nastąpiło to przy okazji piątki. Jest to pierwsza część sagi która przez większość czasu trwania nie miała tego filmowego klimatu które miały pierwsze części, miałem tutaj miejscami mocno uczucie jakbym oglądał odcinek serialu który przypadkiem trafił na duży ekran. Końcówka to wszystko ratuje bo jest w sumie niezła jazda ale i fajny klimat gdy bohaterowie natrafiają na to coś.
Nie wiedziałem że w tym filmie jest David Warner ale w sumie to lepiej jakby go nie było bo nie ma praktycznie nic do roboty a mogli np zrobić z niego głównego bad guya.

5/10

Star Trek VI: The Undiscovered Country (1991)
Mega zaskoczenie, szczególnie po tym co zaserwowano nam w piątce. Przede wszystkim wreszcie mamy naprawdę groźnych przeciwników, na czele z Plummerem. Khan był spoko ale Plummer jest jeszcze lepszy. Tak samo jak Klingoni, którzy wreszcie wzbudzają szacunek.
Zdarzają się tu oczywiście śmieszne momenty ale po jedynce jest to chyba pierwszy film który jest na tyle poważny a chwilami trzyma w napięciu nawet bardziej niż jedynka. Napewno czułem tu większe emocje.

8/10


RE: Star Trek: The Motion Picture (reż. Robert Wise) - Mefisto - 24-12-2024

(24-12-2024, 12:31)Melvin27 napisał(a): oczywiście niektóre efekty trącą w lepszej jakości myszką

To polecam najnowszą edycję, gdzie poszczególne sceny zostały pod tym względem poprawione, a efekty wręcz "rozszerzone" i wygląda to bdb.