![]() |
|
Lost in Translation (2003) reż. Sofia Coppola - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Lost in Translation (2003) reż. Sofia Coppola (/Thread-Lost-in-Translation-2003-re%C5%BC-Sofia-Coppola--1492) |
RE: między słowami/lost in translation 2003 - military - 26-08-2015 Cytat:są sami w obcym mieście Na tydzień. Dziecko lepiej przetrwałoby tydzień w obcym mieście. RE: między słowami/lost in translation 2003 - PropJoe - 26-08-2015 (26-08-2015, 11:51)military napisał(a):Przecież nikt nie twierdzi, że problemem bohaterów jest obce miasto i te kilka dni Ono tylko wzmacnia uczucie samotności. To takie niesamowite, że ludzie gorzej radzą sobie ze swoimi osobistymi problemami (nieważne w tej chwili czy Twoim zdaniem przesadzonymi czy nie) w obcym miejscu?Cytat:są sami w obcym mieście Ona czuje się źle w związku. Ty sugerujesz, że jest głupia, bo on ją przytula (lol) i taki przystojny i bogaty. A jak jej źle to niech jedzie do matki na tydzień. Nosz kurwa, żyć nie umierać. Problem rozwiązany. Tyle że z Twojej perspektywy. Nie chcę robić wycieczek osobistych, bo granica została przekroczona, ale może masz inne priorytety niż bohaterka. I bohater. O sposobie filmowania co napisałeś? Że powolna narracja? Nikt tego nie kwestionuje. Gdybyś napisał, że nie rozumiesz problemów bohaterów i się nudziłeś, myślę, że nikt by cię nie próbował nawracać. Ale fatalnie napisane postaci? Film nie ma racji bytu? Nie ma historii? A to i tak wszystko o filmie, którego nie skonczyleś, ale piszesz ze film to zamknięta całość. RE: między słowami/lost in translation 2003 - f.lamer - 26-08-2015 military napisał(a):Dziecko lepiej przetrwałoby tydzień w obcym mieście. kevin sam w NY > LiT? RE: między słowami/lost in translation 2003 - military - 26-08-2015 "A to i tak wszystko o filmie, którego nie skonczyleś, ale piszesz ze film to zamknięta całość". 1. Czy muszę oglądać wszystkie 20 000 odcinków Mody na sukces, żeby się o niej wypowiadać? 2. [KAŻDY] film to zamknięta całość. "kevin sam w NY > LiT?" Jasne. RE: między słowami/lost in translation 2003 - Gal Anonim - 26-08-2015 (26-08-2015, 10:50)military napisał(a): P.S.Nie, American Beauty nie był o tym samym. American Beauty był wlasnie o czyms dokladnie odwrotnym: O DZIAŁANIU. Bohater, który był w tym miejscu, co bohaterowie Lost in Translation postanowił to zmienić. Dlatego miał to, o czym piszesz - energie i fabułę, którą napędzał bohater. Odnosze wrazenie, ze nie rozumiesz, ze bohaterowie nie sa w takim stanie, w jakim są, bo są w hotelu w Japonii na siedem dni. To tylko wycinek ich z życia. To tak, jakby rozciągnąć pierwszy akt American Beauty do całego filmu. LiT nie ma energii? NO NIE GADAJ. BO WLASNIE O TO CHODZI. ;) Wlasnie o to chodzi, ze ma nie miec energii. Chodzi o to snucie się, poczucie pustki i powolnego, nudnego przeżywania każdego dnia, nawet gdy jestes w teoretycznie wspaniałej sytuacji i fascynującym miejscu. military napisał(a):2 godzin(y) temuf) po to, żeby spróbować odzwierciedlić pewne uczucie; spróbować zamknąć w słoiku moment, który w fabule, humorze, wśród wielkich myśli i artystycznych wynurzeń zniknąłby jako jeden z wielu momentów RE: między słowami/lost in translation 2003 - military - 26-08-2015 Crov, właśnie stworzyłeś najlepszą definicję "nudnego filmu", jaką kiedykolwiek widziałem. RE: między słowami/lost in translation 2003 - simek - 26-08-2015 No, niezbyt, bo jest mnóstwo nudnych filmów (od blockbusterów do polskiej martyrologii), które ni cholery nie pasują do tej definicji :) RE: między słowami/lost in translation 2003 - Gal Anonim - 26-08-2015 (26-08-2015, 14:19)military napisał(a): Crov, właśnie stworzyłeś najlepszą definicję "nudnego filmu", jaką kiedykolwiek widziałem.W ogole jestem kreatywny. Dla Ciebie film był nudny, dla mnie fascynujący wlasnie z tego wzgledu. Dlatego napisałem kilka postów wcześniej, ze nie widze sensu rozkminiac niuansów scenariusza w taki sposob - a juz tym bardziej zestawiac obok Die Hard, czy innych klasycznie skonstruowanych filmów. Ten film albo się komuś spodoba, albo nie, bo albo się go poczuje i wejdzie w tę atmosfere, albo nie. Dyskusja jak "lepiej" powinny być napisane postacie, czy cos, nie ma tutaj po prostu znaczenia. Nie każdy nudny film pasuje do tego, bo nie każdego nudnego filmu motywem przewodnim jest samotność, poczucie pustki, zagubienie, znużenie życiem, rutyna, poczucie bezsensu, chłód emocjonalny. Tutaj to po prostu pasuje do motywów filmu i tego, o czym opowiada. RE: między słowami/lost in translation 2003 - military - 26-08-2015 Powiedziałeś właśnie, że tego filmu nie można krytykować ZA NIC, bo "wszystko jest jak miało być, a jak się nie podoba, to nie rozumiesz i już". Wracają wspomnienia z czasów Incepcji. RE: między słowami/lost in translation 2003 - Gal Anonim - 26-08-2015 Bzdura. Jestem odpowiedzialny tylko za to, co napisałem, a nie za to, co przeczytałeś. Nie zabroniłem Ci krytyki filmu, tylko stwierdziłem, że krytyka tych elementów jest bez sensu. Tak jak pisałem już wcześniej - gdyby dawać bohaterom jakieś konkretne uzasadnienie tych emocji zmieniłbyś bohaterów, zmieniłbyś opowieść i zmieniłbyś film. Mozesz uznac, ze bylby wtedy lepszy - spoko. Ja uwazam, ze nie, bo magią tego filmu wlasnie jest odzwierciedlenie bezsensownych, nieuzasadnionych emocji. Nie napisałem, że nie rozumiesz filmu, tylko że go nie czujesz. Że to nie jest film dla Ciebie, i tyle. Może nie masz emocjonalnie punktu odniesienia, może nie tego szukasz w kinie, może po prostu miałeś zły dzień, a może... Chu wie, nie mnie rozkminiać - może Coppola zrobi o tym film. ;) Jeżeli to dla Ciebie jakaś obraza z mojej strony no to nic nie poradze - ja wiem, ze sa filmy, które nie są dla mnie, ale nie czuje sie przez to gorszym człowiekiem, ani nawet gorszym kinomaniakiem. ;) RE: między słowami/lost in translation 2003 - simek - 26-08-2015 Proponuję ustalić ponad wszelką wątpliwość pewną sprawę: jedyną wadą tego filmu jest beznadziejna okładka Bluraya
RE: między słowami/lost in translation 2003 - military - 26-08-2015 " Nie zabroniłem Ci krytyki filmu, tylko stwierdziłem, że krytyka tych elementów jest bez sensu". ...:) RE: między słowami/lost in translation 2003 - Gal Anonim - 26-08-2015 To naprawde nie jest skomplikowane, ale skoro nie rozumiesz to jeszcze raz... :) krytykowanie tego, że film nie buduje postaci wg klasycznego schematu nie ma tutaj sensu, bo wlasnie to, że tego unika jest siła i celem tego filmu. To troche jak zarzucać "Glengarry Glen Ross", że mało tam strzelanin - no nie o tym jest. :) (26-08-2015, 15:58)simek napisał(a): Proponuję ustalić ponad wszelką wątpliwość pewną sprawę: jedyną wadą tego filmu jest beznadziejna okładka BlurayaTak powinna wygladac okladka.
RE: między słowami/lost in translation 2003 - Mefisto - 26-08-2015 "American Beauty" jest z grubsza o tym samym - czyli już wiemy, że nie zrozumiałeś żadnego z tych filmów. Napisałem Ci zresztą punkt wyjścia tego filmu - filmu, który ostatni raz widziałem bez kitu w okolicach premiery, a mimo to wciąż pamiętam, bo to jest tak dobrze przedstawione, że nie da się lepiej. Ale Ty się uparłeś i dalej sadzisz bzdurne porównania i generalnie brednie. Aha, gwoli ścisłości jeszcze - Murray jest popularny jedynie w Japonii, dlatego właśnie TAM kręci, a nie na karaibach. D'oh! RE: między słowami/lost in translation 2003 - military - 26-08-2015 Tak, jest popularny w Japonii i dlatego rozpoznają go nie Japończycy, tylko Amerykanie, i dostaje dwa miliony za reklamę. Dobra, Mefisto, w tej chwili się waham czy nie posłać cię w otchłań jak Gieferga, bo za stary jestem żeby się wkurzać przez czyjeś wycieczki osobiste na forum. Szkoda nerwów, szkoda życia. RE: między słowami/lost in translation 2003 - wujo444 - 28-08-2015 Btw, od 6 lat nie ma kto tego wątku przenieść do właściwego dzialu... RE: między słowami/lost in translation 2003 - military - 28-08-2015 Wszyscy moderatorzy usypiali na widok tytułu.:) RE: między słowami/lost in translation 2003 - Gieferg - 28-08-2015 Przypomnę tylko, że wojskowy mnie ignoruje bo wytknąłem mu szereg absurdów w jego recenzji, a copywriterzy tego nie lubią :) RE: między słowami/lost in translation 2003 - Mierzwiak - 28-08-2015 Gieferg, STFU and buy Jupiter Ascending on DVD! :) RE: między słowami/lost in translation 2003 - Mefisto - 28-08-2015 (26-08-2015, 21:41)military napisał(a): Dobra, Mefisto, w tej chwili się waham czy nie posłać cię w otchłań jak Gieferga, bo za stary jestem żeby się wkurzać przez czyjeś wycieczki osobiste na forum. Od kiedy to wycieczki osobiste = stwierdzeniu, że pierdolisz (bo pierdolisz, co przyznaje połowa forum)? Zresztą jebie mnie to - wyszło copywricisko z worka, obrażone na cały świat. |