![]() |
|
Bullet to the head [reż Walter Hill] - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: FILM i wszystko co z nim związane (https://forumkmf.pl/Forum-FILM-i-wszystko-co-z-nim-zwi%C4%85zane--3) +--- Dział: Filmy zagraniczne (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-zagraniczne--12) +--- Wątek: Bullet to the head [reż Walter Hill] (/Thread-Bullet-to-the-head-re%C5%BC-Walter-Hill--2184) |
RE: Bullet to the head [reż Walter Hill] - Mental - 30-05-2013 Rzeczywiście, strasznie denny ten film. Jedyna scena warta uwagi to jak Sylwek rozwala Slaytera - piękne to było. Azjata zagrał tragicznie źle, reszta obsady wygłasza takie mega suchary, że uszy więdną. Jedynie Sly od czasu do czasu rzuci fajnym tekstem. 3/10 i nie polecam RE: Bullet to the head [reż Walter Hill] - military - 30-05-2013 A mnie się podobał. Gdyby obok roku produkcji widniała data 1990, a nie 2013, byłby pewnie kultowy. Azjata nie tak wkurzający jak się obawiałem - choć z Jane'em ten film byłby o oczko lepszy. Sly świetny - na luzie, bez spinki, naturalny, ma sporo fajnych tekstów (ogólnie dialogi są dobre). Momoa zaskakująco fajny jako bad guy; zaczynam lubić tego gościa. Największa wada - to kolejny film dziejący się w rzeczywistości, w której kopiowanie plików i przesyłanie ich online nie jest opcją. 7+/10 RE: Bullet to the head [reż Walter Hill] - Azgaroth - 30-05-2013 (30-05-2013, 11:04)military napisał(a): Gdyby obok roku produkcji widniała data 1990, a nie 2013, byłby pewnie kultowy. Byłby jednym z wielu filmów sensacyjnych jakie wtedy produkowano. Naprawdę nie wszystko powstałe w latach 80-tych i 90-tych jest teraz kultowe :) RE: Bullet to the head [reż Walter Hill] - Juby - 09-06-2013 ![]() Myślałem, że po rozczarowującym The Last Stand, chociaż Kula w łeb przywróci mi wiarę w stare pokolenie ikon kina akcji. Tak się nie stało. Najnowszy film Sly'a to gniot, z fatalnie rozpisaną intrygą, relacją między głównymi bohaterami, i fatalnymi dialogami. Do tego Bullet to the Head może pochwalić się sztucznym aktorstwem (szczególnie Kang), dziwnym montażem, stertą krwi i iskier CGI, przewidywalnością, i do tego wszystkiego wieje nudą po pierwszych 30 minutach filmu. Za niezły czarny charakter, za nagą Weronikę Rosati, za Stallone'a i jego urodziwą córkę - 3/10 RE: Bullet to the head [reż Walter Hill] - Szaman - 14-06-2013 Myślałem, że będzie gorzej. Oczywiście głupot i głupotek wymienionych w tym temacie nie sposób pominąć, ale w moim odczuciu "Bullet to the Head" nie jest aż tak nieudany. To film niewiele gorszy i dość podobny w duchu do tych, które trzaska kilka razy w roku Jason Statham. Na tytułach z byłym pływakiem bawię się zwykle całkiem nieźle, więc nie będę robił z siebie hipokryty. Momoa wypada zaskakująco dobrze jako czarny charakter, a Sylwester nie pozostawia po sobie tak wielkiego aktorskiego wstydu jak niedawno zrobił to Arnold. Takie tam 6/10. RE: Bullet to the head [reż Walter Hill] - Craven - 19-06-2013 Zaliczone. 5-6/10 się należy. Sly nie odstawił lipy ani nie ma powodów do wstydu. Oczywiście nie jest to film, który zapadnie w pamięć. Ładna rzeczywiście ta dziunia. Ale największą zaletą filmu jest OST, którym się właśnie delektuję. Gitarowa rewelacja wspierana momentami przez harmonijkę ustną. RE: Bullet to the head [reż Walter Hill] - Martinipl - 24-06-2013 Przeciętny film z Slayem grającym w ten sam sposób. Jednak w porównaniu do Arniego oglądało się znacznie lepiej i gdyby nie pizdowaty buddy w postaci skośnego, byłoby znacznie lepiej. Są klasycznie nakręcone akcje, antagonista w osobie Jasona najlepszy (zagrał najlepiej), córka Stallonego też dobra ( w ogóle cyaty film). Wnerwiła sztuczna krew, wspomniany skośny beznadziejna fabuła (action initiall jest płytki jak rozlana herbata) i narracja z offu. 6/10 RE: Bullet to the head [reż Walter Hill] - Kadaver - 10-11-2013 Wrażenia po seansie: http://www.perlyzkwadratowegopudelka.blogspot.com RE: Bullet to the head [reż Walter Hill] - Mefisto - 28-04-2014 Średniak, który zabija montaż (idę o zakład, że studio pocięło ten film jeszcze przed końcem zdjęć), cyfrowa krew, totalnie nijaki Koreaniec i fabuła, która od początku nie miała być wybitna, ale im bliżej końca, tym robi się po prostu idiotycznie. Na plus Sly, który wyraźnie bawi się rolą (choć przy tym chodzi jak stary dziad), Momoa, którego jest jednak za mało, muzyka i kilka one linerów. Jakoś tragicznie złe to nie jest - zarówno Sly, jak i Arnie mają większe ścierwa na koncie - ale ani na moment nie wychodzi poza średnią turecką (nawet cycki jakoś tak bez wyrazu pokazane, a przecież sporo ich). 5 / 10 |