![]() |
|
Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Książki (https://forumkmf.pl/Forum-Ksi%C4%85%C5%BCki--38) +--- Wątek: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin (/Thread-Andrzej-Sapkowski-i-jego-Wied%C5%BAmin--3453) |
RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Negatywny - 27-06-2016 (27-06-2016, 19:50)military napisał(a): No cóż, dostająca wścieku macicy na każdą krytykę fanbaza Sapkowskiego jest trochę jak on sam: wierzy w Sapkowskiego nieomylność. Jeśli on coś napisał, to znaczy że tak miało być, że to jest ideał i lepiej być nie może. Bo tak jest. Z drobnymi wyjątkami w dwóch ostatnich tomach Sagi :) (27-06-2016, 19:50)military napisał(a): Co prawda to ten sam autor, który popełnił jedną z najbardziej kuriozalnych powieści wszech czasów - o żołnierzach, którzy w Afganistanie spotykają magiczną żmiję - i który jest powszechnie krytykowany za chujozę ostatniego tomu jego opus magnum, no ale cóż. Może też zdradza żonę, albo bolcuje kolegę, nie ma to żadnego wpływu na Sagę o wiedźminie. (27-06-2016, 19:50)military napisał(a): Choć sami narzekają, że właściwie jego bohaterowie to tacy nijacy, że nie wiadomo jak wyglądają No na pewno tak chociaż z 75% tych fanów, nie? (27-06-2016, 19:50)military napisał(a): że się geografia nie zgadza... No jakiś fanboj przeczytał Sagę 20 razy i znalazł jakąś niespójność, w rzeczy która dla Sapkowskiego była absolutnie marginalna - zdecydowanie pogrążył tego grafomana :D (27-06-2016, 19:50)military napisał(a): BTW: fajnie, że Sapkowski oszczędza mi tych jakże zbędnych opisów, za które krytykowani są amatorzy, aby trzy strony później jebnąć poł rozdziały o tym, jak wyglądał las.:) Fokin dżinies! (27-06-2016, 19:50)military napisał(a): Sapkowski jest święcie przekonany, że pisze świetnie, że reszta fantastyki to krótko mówiąc gówno... Czego dowodzi Rękopis znaleziony w Smoczej Jaskini, albo Historia i Fantastyka - niga please. (27-06-2016, 19:50)military napisał(a): i popełnia te swoje Panie jeziora, Żmije czy Sezony burz. No ale fani wierzą w mistrza i nawet ostatnia z tych książek ma na LubimyCzytać średnią 7,2. Bo Sapkowski.:) Nawet chujowy sezon burz jest tylko chujowy w porównaniu z resztą sagi, bo tak ogólnie, to spokojnie wyrabia średnią :) (27-06-2016, 19:58)military napisał(a): Widzę że ci się włączyła dewolucja i sięgnąłeś poziomu ucznia podstawówki obrażającego się na to, że ktoś nie lubi pokemonów. Jakiego filmu nie lubisz? 2012? Bloodrayne? TO NAKRĘĆ do kroćset fur beczek! LEPSZY! :) Dno chłopie pokazałeś. Dno. No sorry, ale jak pokazujesz że potrafisz napisać dialogi lepiej od Sapkowskiego, umiesz je poprawić i postulujesz, że sobie chłopak ze słowem pisanym nie radzi (poza paroma dobrymi pomysłami na postać) i że ktoś powinien napisać za niego, to chyba naturalną koleją rzeczy jest wzięcie się do roboty i pokazanie, że umiesz lepiej. Weź rozdział z książki, przepisz, i zobaczymy co jest warta twoja krytyka :) Dno, to jest wtedy kiedy jakiś koleś, który nie do końca ogarnia pisanie postów na forum poucza jednego z najlepszych pisarzy na świecie, jak się powinno pisać dialogi. RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Dr Strangelove - 27-06-2016 (27-06-2016, 19:50)military napisał(a): No cóż, dostająca wścieku macicy na każdą krytykę fanbaza Sapkowskiego jest trochę jak on sam: wierzy w Sapkowskiego nieomylność. Jeśli on coś napisał, to znaczy że tak miało być, że to jest ideał i lepiej być nie może. Co prawda to ten sam autor, który popełnił jedną z najbardziej kuriozalnych powieści wszech czasów - o żołnierzach, którzy w Afganistanie spotykają magiczną żmiję - i który jest powszechnie krytykowany za chujozę ostatniego tomu jego opus magnum, no ale cóż. Co mistrz powie, to miniony chłoną jak Słowo Boże.:) Choć sami narzekają, że właściwie jego bohaterowie to tacy nijacy, że nie wiadomo jak wyglądają, że się geografia nie zgadza... BTW: fajnie, że Sapkowski oszczędza mi tych jakże zbędnych opisów, za które krytykowani są amatorzy, aby trzy strony później jebnąć poł rozdziały o tym, jak wyglądał las.:) No ale co to są za argumenty :D Saga o Wiedźminie jest świetna niezależnie od tego jak bardzo słaby jest "Sezon burz". Jest powszechnie krytykowany za ostatni tom sagi? No jakoś nie zauważyłem szczerze mówiąc. Nie mam zielonego pojęcia czy coś napisał bo tak miało być, czy mu wyszło przypadkiem. To bez znaczenia dla mnie jako czytelnika. A Saga jest słaba bo Foltest i Triss Merigold? O rany :D Tak Sapkowski to bufon. Przyznam to bez żadnych wątpliwości. Tylko co z tego? RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - military - 27-06-2016 Saga jest słaba, bo choć fajne są (niektóre, bo sporo tu nieporadności momentami) dialogi czy bohaterowie, to ma kiepski rozkład wątków, nieprzemyślany świat i pierdolnik w mitologii, słabe porcjowanie informacji, niewyważone tempo i sporo motywów, które mnie na przykład zwyczajnie nie leżą i pasują bardziej do knotów typu Masters of the Universe z Dolphem niż do czegoś, co chce być traktowane poważnie. Deal with it. RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Negatywny - 27-06-2016 (27-06-2016, 22:08)military napisał(a): Saga jest słaba, bo choć fajne są (niektóre, bo sporo tu nieporadności momentami) dialogi czy bohaterowie, to ma kiepski rozkład wątków, nieprzemyślany świat i pierdolnik w mitologii, słabe porcjowanie informacji, niewyważone tempo i sporo motywów, które mnie na przykład zwyczajnie nie leżą i pasują bardziej do knotów typu Masters of the Universe z Dolphem niż do czegoś, co chce być traktowane poważnie. Czas chyba wezwać lekarza... RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Hitch - 28-06-2016 Ale Military ma rację. Sam nagrzany po przejściu ostatniej gry rzuciłem się na książki i... Cóż, zdechłem z nudów na początku drugiego tomu. Szanse powrotu do lektury - 15%. RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - wujo444 - 28-06-2016 (27-06-2016, 19:50)military napisał(a): Nawet Tolkien przyjmował krytykę, a przede wszystkim był samokrytyczny. Ja się tam mało znam, ale jak czytałem jego biografię, to o ile chętnie poprawiał błędy i nieścisłości nadesłane przez fanów, to przy współpracy z wydawcą jeżył się jak Danus o ID4. Generalnie nie brałbym go za przykład samokrytycznego twórcy. Negatywny napisał(a):Nawet chujowy sezon burz jest tylko chujowy w porównaniu z resztą sagi, bo tak ogólnie, to spokojnie wyrabia średnią :) Chyba średnią polskiej gównianej fantasy z Fabryki, która powinna trafiać na makulaturę od razu po wyjściu z drukarni. Zresztą papier to makulaturowy, więc pewnie wraca tam od razu... RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Proteus - 28-06-2016 Tolkien był samokrytyczny i wielokrotnie się poprawiał i miał wątpliwości co do własnej wizji. Jego konfikty z wydawcami brały się głównie z tego, ze on początkowo nie chciał Władcy w ogóle publikować (śródziemie to był prywatny projekt) i nie widział sensu np. w cięciu historii na części, które były dyktowane praktycznymi, finansowymi realiami publikacji ksiązek w tamtych czasach. Poza tym niektóre pomysły wydawców były po prostu wątpliwej jakości. Sapkowski to natomiast inteligentny erudyta, który jest również zarozumiałym bufonem, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy i którego krytycyzmy i "rady" wobec innych twórców często nie miały sensu, a czasmi zalatywały lekką hipokryzją biorąc pod uwagę to co sam wyrabiał u siebie. Oczywiście to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia w dyskusji o jakości Wieśka. Z MIlitarym sie nie zgadzam, ale o tym post pózniej. RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Negatywny - 28-06-2016 (28-06-2016, 00:06)Hitch napisał(a): Ale Military ma rację. Sam nagrzany po przejściu ostatniej gry rzuciłem się na książki i... Cóż, zdechłem z nudów na początku drugiego tomu. Szanse powrotu do lektury - 15%. Dlatego wcale mnie jakoś nie cieszy popularność książek napędzona grą, różni dziwni ludzie się pchają do czytania wieśka, mam nadzieję, że przejdzie ta nowelizacja ustawy i za czytanie wieśka będzie można się brać tylko z licencją, bo serio, niektórzy nie mają ani doświadczenia ani wyobraźni, i np. upuszczą książkę na podłogę.... (28-06-2016, 01:01)wujo444 napisał(a): Chyba średnią polskiej gównianej fantasy z Fabryki, która powinna trafiać na makulaturę od razu po wyjściu z drukarni. Nie wiem jak jest teraz, ale parę lat temu fabryka gniotła całą konkurencję - albo miałem szczęście :) RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - al_jarid - 28-06-2016 Opowiadania mi niespecjalnie podeszły - znaczy, czyta się to szybko i bezproblemowo, ale fabuły wydały mi się dość byle jakie (a niektóre, typu "przybywa wiedźmin rozprawić się ze strzygą i się z nią rozprawia" swoją prostotą przywodzą na myśl słabsze opowiadania o Conanie - choć napisane są finezyjniej). Saga podobała mi się dużo bardziej i przez bite cztery tomiszcza uważałem, że , kurde, no faktycznie, dobre to jest (nie byłem tylko pewien, czemu cykl książek z gościnnie występującym wiedźminem zwykło się nazywać "sagą o wiedźminie"). A potem przyszła pora na "Panią Jeziora" i całe moje dobre wrażenie poszło się, że tak powiem, chędożyć. To właśnie piąty tom ponosi winę za to, że do wiedźmińskiej sagi więcej pewnie nie sięgnę. Wygląda to tak, jakby Sapkowskiemu płacili za każdą stronę i musiał wyczyniać cuda na kiju, coby sobie tych stron ponabijać. Wątek Nimue i Codwiramurs - na cholerę? Co to wnosi? Nic nie wnosi. A skoro nic, to po licho się nad nim tak rozpisywać? Ciri błąkająca się po różnych światach - Święci Pańscy, WTF?! Na grzyba komu w książce taki masakryczny zastój? Równie dobrze mogłaby odwiedzić tylko ze dwa światy, a równie dobrze pięćdziesiąt osiem - to nie ma znaczenia dla fabuły. Ten fragment wygląda na zwykłą literacką popisówkę, tylko nie wiadomo czym właściwie się tu autor popisuje, bo takie epizodyczne przerzucanie postaci po światach i czasach akurat szczytów pisarskiej finezji nie wymagało. O, albo cały rozdział na opisanie tej jakże ważnej bitwy, w której biorą udział same nieistotne postacie, a także postacie, których dotąd w sadze w ogóle nie było (jak ten medyk-krasnolud). Ma mnie to obchodzić? Taki był zamysł? No i dygresji pod sam sufit, a co kolejna, to zaburza mi wczucie się w opowieść. I naprawdę no, nie bijcie, ale ja na serio nie wiem, czemu one służą. Jest np. ze Jaskier pisze te swoje wspomnienia. Cięcie! I przechodzimy do następnej sceny, dziejącej się w odległej przyszłości, gdzie rękopis Jaskra wpadł w ręce jakichś tam ludzi. Ciach, koniec wątku, nie wracamy do tego. Albo nagle w połowie którejś części sagi (głowy nie dam, ale chyba trzeciej) opowieść się nagle urywa, by Sapek mógł nam zaserwować fragment z jakimiś dzieciakami i dziadem-opowiadaczem. Że to niby on po latach opowiada o Geralcie, Yennefer i Ciri. Co dotychczas na to wskazywało? Nic. Do czego to będzie prowadzić? Ano do niczego, bo więcej nie będzie o tym żadnej wzmianki. Ja rozumiem coś takiego, że np. zaczynacie książkę tak, że przychodzi dziad-bajarz i zaczyna snuć opowieść. Ksiązka się kończy, to wrzucacie jeszcze jedną scenkę (konstrukcja ramowa, te sprawy). Ewentualnie jeszcze wciskacie jakieś przerywniki z dziadem w międzyczasie. Ale nie, do kroćset, że opowieść sobie normalnie leci już przez dwa i pół tomu, nagle PAUZA - robicie scenę z bajarzem - i dobra, lecimy dalej i nie poruszamy tego już nigdy więcej. Pod względem konstrukcji ta saga to jakieś kuriozum. Może i kuriozum, które się dobrze czyta (poza częścią piątą, w której czytelnicza przyjemność zostaje już złożona bez krępacji na ołtarzu kuriozalności), ale zawsze. PS. Brak map, kronik i innych takich bzdetów też uważam za plus. I, odpowiadając na pytanie, które gdzieś tam wcześniej padło, ja w swoich pisarskich próbach, nawet tych z czasów szkolnych, nie starałem się nigdy naśladować Tolkiena (choć może wiązało się to nie tyle z brakiem chęci, co talentu) i od zawsze stawiałem fabułę ponad samą kreacją fikcyjnego świata. PS2. Czy ktoś wie właściwie, czemu w świecie wiedźmina wszyscy gadają jak menelnia spod monopolowego? Bo ja rozumiem koloryt, żywą mowę i te sprawy, ale po pewnym czasie zaczęło mnie przy czytaniu bawić, że wszyscy rzucają bluzgami i co drugie zdanie, to leci coś o chędożeniu - bez względu na to, czy pada to z ust prawdziwego menela spod monopolowego, wiedźmina, rycerza, barda czy królowej. Czy dobre dialogi nie powinny być jakoś zróżnicowane? No wiecie, tak żeby wypowiedzi były indywidualnie dostosowane do danej postaci, pozycji jaką ona zajmuje, jej towarzyskiego obycia itp? RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - military - 28-06-2016 Mylisz się, jeśli tak napisał Sapkowski, to znaczy, że tak ma być i czytelnik nie potrzebuje, żeby było inaczej. RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Mierzwiak - 28-06-2016 (28-06-2016, 08:14)Negatywny napisał(a): Dlatego wcale mnie jakoś nie cieszy popularność książek napędzona grą, różni dziwni ludzie się pchają do czytania wieśkaNie to co koneserzy i inteligencja taka jak miłośnicy produkcji pokroju London Has Fallen, co? RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - military - 28-06-2016 W ogóle czytając dyskusje na różnych forach o sadze z Wiedźminem doszedłem do wniosku, że fanbaza Sapkowskiego taki ma dekalog: 1. Mistrz Sapkowski jest najlepszym autorem fantasy w historii 2. Nikt nie operuje słowem tak jak mistrz Sapkowski 3. Jeśli coś jest w książce, to znaczy, że powinno w niej być 4. Wiedźmin to seria idealna 5. No dobra, może i ma niedociągnnięcia, ale napisałbyś lepiej? 6. Dialogi z sagi są najlepsze na świecie 7. Nikt inny w historii fantasy nie skrył w powieści tak głębokich myśli i prawd o życiu 8. Ostatnie dwa tomy mnie roczarowały, ale i tak są genialne 9. Sapkowski pisze dla dorosłych i nie każdy go zrozumie 10. A jak ci się nie podoba Wiedźmin, to jesteś kretynem, debilu RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Negatywny - 28-06-2016 (28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Opowiadania mi niespecjalnie podeszły - znaczy, czyta się to szybko i bezproblemowo, ale fabuły wydały mi się dość byle jakie (a niektóre, typu "przybywa wiedźmin rozprawić się ze strzygą i się z nią rozprawia" swoją prostotą przywodzą na myśl słabsze opowiadania o Conanie - choć napisane są finezyjniej). No właśnie dlatego wkurza, że pchają się do czytania ludzie bez licencji ;) IKONICZNE ;) opowiadanie ze strzygą Sapek machnął na konkurs i wykalkulował je pod swoje wyobrażenia o tym co lubią czytelnicy fantasy. Niestety, miał 100% racji i musiał ten jednorazowy skok na kasę zamienić na całą Sagę ;) Nie da się ukryć, że to opowiadanie ma trochę niewyszlifowanych krawędzi. (28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Wątek Nimue i Codwiramurs - na cholerę? Co to wnosi? Nic nie wnosi. A skoro nic, to po licho się nad nim tak rozpisywać? Nie ma chyba fanboja sapkowskiego, który chociaż raz dziennie nie pytał by siebie po chuj to było. Ale chyba po to, że Sapkowski strasznie lubi ryceży okrągłego stołu... (28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Ciri błąkająca się po różnych światach - Święci Pańscy, WTF?! Na grzyba komu w książce taki masakryczny zastój? Równie dobrze mogłaby odwiedzić tylko ze dwa światy, a równie dobrze pięćdziesiąt osiem - to nie ma znaczenia dla fabuły. To jest po to, że wiesz, rycerze okrągłego stołu... (28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Ten fragment wygląda na zwykłą literacką popisówkę, tylko nie wiadomo czym właściwie się tu autor popisuje, bo takie epizodyczne przerzucanie postaci po światach i czasach akurat szczytów pisarskiej finezji nie wymagało. Rycerze okrągłego stołu ;) (28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): O, albo cały rozdział na opisanie tej jakże ważnej bitwy, w której biorą udział same nieistotne postacie, a także postacie, których dotąd w sadze w ogóle nie było (jak ten medyk-krasnolud). Ma mnie to obchodzić? Taki był zamysł? Bitwa jest genialna, mi gacie spadły czytając to. Nie biorą tam udziału główni bohaterowie, ale bitwa jest ważna dla świata a Sapek genialnie ją opisał. (28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Jest np. ze Jaskier pisze te swoje wspomnienia. Cięcie! I przechodzimy do następnej sceny, dziejącej się w odległej przyszłości, gdzie rękopis Jaskra wpadł w ręce jakichś tam ludzi. Ciach, koniec wątku, nie wracamy do tego. To służy wprowadzeniu niepewności, czy to co czytasz, to prawdziwe wydarzenia, czy wydarzenia zniekształcone jako legendy i bajka opowiadane dzieciom - to jest podbudówka pod dwuznaczne zakończenie. Moim zdaniem świetny zabieg. Saga w ogóle w bardzo wielu momentach porusza kwestię rzeczywistość kontra opowieść. Poza tym nie jest prawdą, że te zabiegi pojawiają się od któregoś tam tomu. Jeśli mnie pamięć nie myli, to już krew elfów zaczyna się tym, że ktoś (sprawdziłem, że jaskier) opowiada ludowi o Geralcie i Yenefer, a ludzie zastanawiają się czy opowieść jest prawdziwa, czy przekoloryzowana. (28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): Pod względem konstrukcji ta saga to jakieś kuriozum. Może i kuriozum, które się dobrze czyta (poza częścią piątą, w której czytelnicza przyjemność zostaje już złożona bez krępacji na ołtarzu kuriozalności), ale zawsze. Wpisz w google sapkowski, postmodernizm :) (28-06-2016, 09:28)al_jarid napisał(a): wszyscy rzucają bluzgami i co drugie zdanie, to leci coś o chędożeniu - bez względu na to, czy pada to z ust prawdziwego menela spod monopolowego, wiedźmina, rycerza, barda czy królowej. Czy dobre dialogi nie powinny być jakoś zróżnicowane? No wiecie, tak żeby wypowiedzi były indywidualnie dostosowane do danej postaci, pozycji jaką ona zajmuje, jej towarzyskiego obycia itp? Myślałem, że to oczywisty zabieg autora, żeby mieć postaci z krwi i kości, a nie stylizowane kukły. Sapkowski przecież używa tego w najróżniejszy sposób, od oczywistego humorystycznego (haha, dama przeklina!) po pokazywanie prawdziwej natury postaci. W dodatku jest to właśnie jak dla mnie oczywista kontra dla książek fantasy wypchanych szablonowymi stylizacjami. Ciągle jednak zachowana jest różnica w stężeniu gwary u różnych warstw społecznych, gdzie chłopi jadą gwarą, a inteligencja praktycznie współczesną polszczyzną (ale kiedy robi się gorąco, wszyscy klną tak samo itd.). (28-06-2016, 09:49)military napisał(a): W ogóle czytając dyskusje na różnych forach o sadze z Wiedźminem doszedłem do wniosku, że fanbaza Sapkowskiego taki ma dekalog: Mają 100% racji. Fanboje Sapkowskiego, są fanbojami Sapkowskiego, szok i niedowierzanie. Mogliby przecież za najlepszego pisarza uważać Olgę Tokarczuk. (28-06-2016, 09:40)Mierzwiak napisał(a): Nie to co koneserzy i inteligencja taka jak miłośnicy produkcji pokroju London Has Fallen, co? Czyli np. military? :) RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Gieferg - 28-06-2016 Cytat:Bitwa jest genialna, mi gacie spadły czytając to. Nie biorą tam udziału główni bohaterowie, ale bitwa jest ważna dla świata a Sapek genialnie ją opisał. Nie ma głównych bohaterów, ale za to bierze w niej udział cała masa postaci drugoplanowych i epizodycznych, które pojawiały się w poprzednich tomach, a Sapkowski potrafi sprawić, że losy takich postaci interesują mnie bardziej niż wszystkie Aragorny i Legolasy razem wzięte. Mój ulubiony moment: "I rzekł mężny marszałek Menno Coehoorn..." RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - al_jarid - 28-06-2016 Mnie bitwa wynudziła. Tak, wiem, że wszystkim się podoba, ale mówię szczerze - dla mnie była ciężka do przebrnięcia, choć np. wszelkie bitwy u Sienkiewicza pochłaniam łapczywie. A co do tej nieobecności głównych bohaterów, przez co trzeba się zadowolić drugoplanowymi i epizodycznymi, takimi jak Jarre czy jakieś dziewuszki ze świątyni Melitele, to oczywiście nie jest zarzut sam w sobie, ale jest to jednak dosyć dziwny zabieg. Dużo osób się czepia, że w "Matriksie: Rewolucjach" twórcy w pewnym momencie porzucają głównych bohaterów, by przedstawić losy postaci drugo- i trzecioplanowych (jak dziewczyna Linka, kapitan Mifune czy ten nastoletni fan Neo) podczas bitwy o Zion. I widzowie wysuwają to jako zarzut co do kompetencji Wachowskich w dziedzinie opowiadania historii. A tak naprawdę ile trwa ta bitwa o Zion? Z piętnaście minut? Tymczasem Sapkowski w "Pani Jeziora" robi to samo, ale u niego rozdział poświęcony bitwie ciągnie się i ciągnie, że końca nie widać. Oczywiście to, co przeszkadza jednym, może zupełnie nie przeszkadzać innym. Głupio by tylko było, jakby się okazało, że ktoś łaskawiej podchodzi do "Wiedźmina" niż do "Matrixa". RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Negatywny - 28-06-2016 (28-06-2016, 12:11)al_jarid napisał(a): Oczywiście to, co przeszkadza jednym, może zupełnie nie przeszkadzać innym. Głupio by tylko było, jakby się okazało, że ktoś łaskawiej podchodzi do "Wiedźmina" niż do "Matrixa". Nigdy bym nudzenia się na bitwie w rewolucjach nie uargumentował w ten sposób i raczej na pewno z taką argumentacją bym się nie zgodził. Można akcję (czy jakieś wydarzenie) pokazać i z perspektywy postaci trzecioplanowej i ciągle może być interesująca. Problem z bitwą w matrixie na pewno nie jest taki, że nie biorą w niej udziału głowni bohaterowie, bo to co oni akurat robią nie jest w ogóle ciekawsze (poza finałem neo vs smith). RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Gieferg - 28-06-2016 Cytat:Dużo osób się czepia, że w "Matriksie: Rewolucjach" twórcy w pewnym momencie porzucają głównych bohaterów, by przedstawić losy postaci drugo- i trzecioplanowych (jak dziewczyna Linka, kapitan Mifune czy ten nastoletni fan Neo) podczas bitwy o Zion. I widzowie wysuwają to jako zarzut co do kompetencji Wachowskich w dziedzinie opowiadania historii. Ja to widzę tak - Wachowscy spieprzyli sprawę, ale przede wszystkim pod względem tego, co w tym filmie się dzieje z głównymi bohaterami, a sama bitwa, gdzie większości z nich nie ma, to i tak zdecydowanie najmocniejsza strona filmu i jedyny powód dla którego do tego wracam. W "Pani jeziora" najlepsze są wciąż rozdziały skupiające się na głównych postaciach (w tym głównie to co się dzieje na zamku Stygga), ale bitwa to dla mnie akurat bardzo atrakcyjny przerywnik (w przeciwieństwie do podróży po różnych światach). Cytat:A tak naprawdę ile trwa ta bitwa o Zion? Z piętnaście minut? Tymczasem Sapkowski w "Pani Jeziora" robi to samo, ale u niego rozdział poświęcony bitwie ciągnie się i ciągnie, że końca nie widać. Bitwa w Pani Jeziora to 10% książki, jeśli dobrze pamiętam, bitwa w Rewolucjach raczej zajmuje więcej. Sienkiewicz czy Tolkien bitwy opisywali raczej ze stanowiska "komentatora", który ma wgląd na całe pole bitwy, ja jednak wolę to oglądać z perspektywy jednostek biorących bezpośredni udział. "Kamera" w środku akcji, zamiast widoku z trybun. No a bitwa na polach Pelennoru u Tolkiena jest dla mnie kompletnie niestrawna, Sienkiewicz lepszy (i w tym względzie i w innych). RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Mierzwiak - 28-06-2016 (28-06-2016, 10:13)Negatywny napisał(a): Czyli np. military? :)To akurat nieistotne, chodzi o to że co jakiś czas z dyskusji o książce, filmie czy czym tam jeszcze dowiadujesz się, że MUSI SIĘ PODOBAĆ I CHOOY a jak nie to a) nie rozumiesz b) za głupi jesteś c) masz kija w dupie d) inne równie mądre wytłumaczenie, bo przecież to nie tak, że każda potwora znajdzie swojego amatora, a każde powszechnie uznane arcydzieło znajdzie kogoś, kto się z tym zgadzać nie będzie. RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Gieferg - 28-06-2016 Tylko czemu to zawsze musi być Military? :) RE: Andrzej Sapkowski i jego Wiedźmin - Negatywny - 28-06-2016 (28-06-2016, 12:47)Mierzwiak napisał(a): To akurat nieistotne, chodzi o to że co jakiś czas z dyskusji o książce, filmie czy czym tam jeszcze dowiadujesz się, że MUSI SIĘ PODOBAĆ I CHOOY a jak nie to a) nie rozumiesz b) za głupi jesteś c) masz kija w dupie d) inne równie mądre wytłumaczenie, bo przecież to nie tak, że każda potwora znajdzie swojego amatora, a każde powszechnie uznane arcydzieło znajdzie kogoś, kto się z tym zgadzać nie będzie. Oj już nie płacz, nie podoba cię się LHF bo masz kija w dupie. Takie przypadki też się zdarzają :) Porównaj sobie poziom i sensowność argumentacji militaryego i al jarida i nie smęć. |