![]() |
|
Seriale Disneya - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Filmy i seriale animowane (https://forumkmf.pl/Forum-Filmy-i-seriale-animowane--23) +--- Wątek: Seriale Disneya (/Thread-Seriale-Disneya--3593) |
RE: Seriale Disneya - OGPUEE - 23-06-2018 Trzej Cabarellos dostali swój własny serial: ![]() http://www.komiksydisneya.pl/2018/06/trzej-caballeros-z-wasnym-serialem.html Ciekawe, choć sądziłem, że Jose Carioca i Panchito (czy jak mu tam) wystąpią w "Kaczych Opowieściach" . RE: Seriale Disneya - OGPUEE - 05-07-2018 Ostatnio zaliczam świetny serial w uniwersum Kaczora Donalda. Świetna animacja nawiązująca do starego medium, szacunek do materiału źródłowego oraz czerpanie ducha przygody jak w klasycznych "Kaczych Opowieściach". Tak więc wszystkim polecam... ... "Legends of Three Cabarellos". Doprawdy, to jest czarny koń animacji Disneya. Kiedy wszyscy śledzili nowe "Kacze Opowieści", tworzą nowe, coraz bardziej wydumane teorie i już sugerują, że Disney będzie na pewno robić nowe rebooty czy uniwersum (jak np. wszyscy obecnie ślinili się cameo Gumisiów w KO), to ten serial DOSŁOWNIE pojawił się znikąd ku zaskoczeniu wszystkich i zjadł na śniadanie remake "Kaczych Opowieści". Lawrence, możesz śmiało odpalać. Fabuła skupia się na Donaldzie, który wraz z Jose Cariocą i Panchitem Gonzalo dostaje w spadku muzeum staroci. Okazuje, że trójka to potomkowie Trzech Cabarellos, którzy ocalili świat przed złym czarnoksiężnikiem, lordem Feldrake'iem. Czarnoksiężnik jest uwięziony w magicznej lasce, w której posiadaniu jest baron Sheldgoose, obrzydliwie bogaty sąsiad Donalda. Pod przywództwem Xondry, bogini przygód, cała trójka musi odnaleźć magiczne artefakty przed baronem i czarnoksiężnikiem. Tak jak al_jarid pisał o "Gargoyles", że to nie zbieranina niepowiązanych historii, to tak samo jest z "Cabarellos", gdzie fabuła przypomina w swej strukturze stare seriale kinowe. Każdy epizod zaczyna się tam, gdzie kończył się następny i przez to widz jest ciekawy dalszych losów postaci. Tytułowi bohaterowie to stara śpiewka. Jose to romantyk, Panchito to pozytywny wariat, a Donald to Donald. Który dostał głębi. To wciąż pechowy choleryk, jednak w wielu momentach musi podejmować trudne decyzje, dobija go czasami pech (i to nie taki komediowo-kreskówkowy, ale taki pechowy pech) i kibicuje się mu, by np. udał mu się związek z Daisy. Xondra też jest zaskoczeniem, bo zamiast być nudnym głosem rozsądku to wyłazi z niej żyjąca pod kamieniem piszcząca nastolatka, które też ma swoje zabawne momenty. Podobają mi się złoczyńcy. Baron Sheldgoose przypomina mi księcia Ightorna. Napuszony, knujący arystokrata, który w gruncie rzeczy jest nieudolnym przegrywem. Tak samo lord Feldrake, który zgrywa niesamowite zagrożenie, a jest niecierpliwym dużym dzieckiem. Dynamika obu przypomina najlepsze momenty Ightorna i Toadiego albo Shreddera i Kranga z pierwszych TMNT. Także tutaj pojawiają się pierwszy raz na ekranie siostrzenice Daisy - Kizia, Mizia i Fizia, będące miłą odskocznią od Hyzia, Dyzia i Zyzia, mające własny charakter i sympatyczną więź z Donaldem. Styl animacji w przeciwieństwie do np. "Mikiego w Szortach" czy wspominanych KO jest bardzo klasyczny, jakby wyjęty z okresu Disney Afternoon lub starych kreskówek. Ogólnie serial sporo czerpie ze starych kreskówek - klasyczne wdzianko Donalda, trio z "Three Cabarellos", są postacie LUDZKIE, pojawiają się także postacie z dawnych animacji o Donaldzie takie jak miś Humphrey czy Aracuan Bird i nie tylko (pojawia się na moment syn Pete'a z "Bellboy Donald" czy nowy gach Daisy). Chociaż mamy zapożyczenia z komiksów Barksa i Rosy, jak pojawienie się Kwalutka Kwaczaka czy easter egg w postaci figurek Sknerusa nawiązujących do "Życia i Czasów Sknerusa McKwacza". Gdyby to powstało w latach 80/90. siadałbym przed telewizorze i byłby to jeden z moich ulubionych seriali. RE: Seriale Disneya - Maćko - 05-07-2018 Jest to gdzieś dostępne w jakimś serwisie streamingowym? Naszła mnie ochota po tej recenzji. :) RE: Seriale Disneya - OGPUEE - 05-07-2018 Jest to na platformie DisneyLife i tylko w Filipinach ;(. Ale piraci z internetowych mórz nie śpią i wrzucają na różne serwisy (w tym jutuby). RE: Seriale Disneya - Lawrence - 10-07-2018 (05-07-2018, 00:31)OGPUEE napisał(a): Doprawdy, to jest czarny koń animacji Disneya. Kiedy wszyscy śledzili nowe "Kacze Opowieści", tworzą nowe, coraz bardziej wydumane teorie i już sugerują, że Disney będzie na pewno robić nowe rebooty czy uniwersum (jak np. wszyscy obecnie ślinili się cameo Gumisiów w KO), to ten serial DOSŁOWNIE pojawił się znikąd ku zaskoczeniu wszystkich i zjadł na śniadanie remake "Kaczych Opowieści". Lawrence, możesz śmiało odpalać. Dziękuję za typ i z chęcią obadam, choć na razie jeszcze nigdzie nie mogłem znaleźć. Przy czym jedną rzecz muszę wyjaśnić, aby nie wyszlo, że jestem nagle jakimś przeciwnikiem nowych "Kaczych Opowieści". Ba, ja oglądam je regularnie i nawet teraz muszę nadrobić ostatni odcinek. Tym bardziej, że ten przedostatni mało mi się podobał (ten co chłopcy postanawiają mieć dzień wolny od siebie). Wciągnęły mnie te najnowsze Kacze Opowieści, gdyż posiadają jednak dobry, inteligentny scenariusz z dobrymi, inteligentnymi dialogami. Plus dość ciekawie obchodzą się oni ze spuścizną dawnych Kaczych Opowieści i ich mitlogią. Znaczy to jak nagle pojawia się Robokwak, czy Cyfron Liczypiórek, czy to jak tutaj wykorzystana jest Magika De Czar, będącego też nawiązaniem do jednego z lepszych odcinków dawnych Kaczych Opowieści z cieniem Magiki. Złotka też się pojawiła. Cezar jako duch jest już kontrowersyjny, tak samo jak nie wiem, czy w ostatnim odcinku, ten gruby bogaty dzieciak, to nie było nawiązanie, do Kaczucha. To mi już mniej podchodzi. Ale oglądam te odcinki z zaciekawieniem i parę mi się naprawdę podoba. Ten z turniejem golfa, gdzie jeszcze było nazwiązanie do mitologii i kelpii, którą kojarzę z folkloru i Harry'ego Pottera - świetne! Strona graficzna dalej pozostaje dla mnie kontrowersyjna. Po części się do niej przyzwyczaiłem, ale właśnie w momentach poszukiwania, odkrywania niesamowitych rzeczy wypada ona na minus. Jak w odcinku ze Złotką, gdzie odnajdujemy tę "Złotą Lagunę", czy jak ją tam zwą, a właśnie przez tą specyficzny, oszczędny graficzny styl, jakoś nie czuję efektu wow. Choć to jest ładne ujęcie, ale wszystko wydaje mi się takie sterylne: ![]() Pod tym względem dawne odcinki, paleta barw i ilość detali bardziej ten efekt wow i odkrywania czegoś dawał: ![]() Oczywiście domyślam się, że to też niby to nawiązanie do komiksów i stylu Carla Barksa. Ale pamiętam, że np. w tych grupszych wydaniach, Gigantach, czy niektórych starszych komiskach jakie widziałem, były też historie z zachwycającą szatą graficzną i sporym dbaniem o detale. RE: Seriale Disneya - OGPUEE - 10-07-2018 (10-07-2018, 19:48)Lawrence napisał(a): tak samo jak nie wiem, czy w ostatnim odcinku, ten gruby bogaty dzieciak, to nie było nawiązanie, do Kaczucha. To mi już mniej podchodzi. Tak, ten gruby bogaty dzieciak to był Kaczuch (w oryginalnych DuckTales też się nazywał Doofus Drake). I też mi nie podchodzi ta zmiana i zdziwiło mnie, że robią z niego złego (i odcinek też kiepawy i jedyne fajne to, że Bracia Be mają większą rolę). Domyślam się, że wśród fanów mógł być takim Scrappy-Doo (choć więcej fanów tym mianem określa tego jaskiniowca), no i jeden mój rozmówca z Facebooka powiedział, że Kaczuch nie zapadł w pamięć jak Śmigacz czy Robokwak i twórcy uznali, że nie dopuszczą jakiegoś świętokradztwa rebootując go. Rozumiem, choć Kaczuch nigdy mnie nie irytował i był spoko. Prędzej Tasia z oryginału, która była okropną postacią stworzoną przez słupki (wciskanie wymuszonego diversity to wcale nic nowego). Cytat: choć na razie jeszcze nigdzie nie mogłem znaleźć.Na youtube wrzucają nielegalne, więc oglądać póki Bob Ightorn nie nasłał swych ogrów. Odcinków jest tylko 13, więc nie ma tego dużo. RE: Seriale Disneya - Lawrence - 10-07-2018 Kaczuch/Doofus mnie jakoś nigdy nie przeszkadzał, ani nie irytował i jakoś ciężko mi tej nowej części kupić. A czy Bubba mnie irytował? W sumie to od pojawiania się jego, a potem Robokwaka, to mniej wolałem tę serię. Znaczy dalej trafiały się świetne odcinki, ale wolałem te przed nimi. Chociaż akurat samego Cyfrona lubiłem, Robokwaka już mnie. I trochę się nawet zdziwiłem, że tak szybko tutaj sięgnęli po Robokwaka w sumie w dobrym odcinku. Właśnie z tych nowych bohaterów, ten biznesmen, ni to Steve Jobs, ni Mark Zuckenberg,jest dość ciekawym dodatkiem do panteonu złoczyńców. Ciekawie się ogląda te Kacze Opowieści, przy czym fakt, że te stare to moje dzieciństwo i odbierałem je wtedy własnie jakie dziecko, a więc też inaczej na nie patrzyłem. Tak też pewnie z innej perspektywy oceniam te najnowsze. I naprawdę mi się podobają, ale serce jest przy starych. Przy czym wiem, że Tasia była zdecydowanie, oj zdecydowanie gorsza, a i Hyzio, Dyzio i Zyzio byli bardziej jednowymiarowi. RE: Seriale Disneya - al_jarid - 11-07-2018 Obejrzałem na razie dopiero osiem odcinków nowych "Kaczych Opowieści" i niby są spoko ale nie do końca. Chyba jednak wolę te stare. I tu muszę zaznaczyć, o czym już kiedyś zresztą pisałem, że stare "Kacze Opowieści" to nie jest dla mnie jakiś szał i mistrzostwo. Kiedy przekroczywszy już trzydziestkę, robiłem powtórkę całego serialu, musiałem stwierdzić, że w gruncie rzeczy większość odcinków odbieram jako średnie. Co nie zmienia faktu, że te dobre odcinki były naprawdę dobre. Nowy serial jest dla mnie za bardzo w stylu... no, każdego innego, losowego serialu animowanego z tych, co teraz wychodzą (może z nielicznymi wyjątkami, typu "Voltron") - czyli uproszczona animacja i nastawienie głównie na humor. I o ile to pierwsze mi raczej nie przeszkadza (a przynajmniej nie bardzo), tak ta stuprocentowa komediowość już tak. Na ogół nie mam problemu z serialami, w których wszystko jest dla zgrywy i nic nie jest traktowane w pełni serio (jak "Kim Kolwiek" czy "Wodogrzmoty Małe", choć w tych drugich już jakieś poważne elementy się nawet znalazły), ale tutaj mi to jakoś jednak przeszkadza. Pewnie dlatego, że nie mam do czynienia z czymś oryginalnym, lecz z nową wersją czegoś, co znam. No i niby mamy tu znowu poszukiwanie skarbów, pułapki, magię itp., a ja za Chiny nie czuję klimatu przygody, który stanowił tak ważny element starych "Kaczych Opowieści". Tego tu po prostu nie ma. Częściowo pewnie, tak jak pisze Lawrence, z powodu oszczędnej animacji, częściowo przez brak tak porywających motywów muzycznych jak w oryginale, ale w głównej mierze właśnie przez to, że wszystko traktowane jest tu z dystansem i zgrywą. Ha, ha, jest śmisznie i wesoło. No super. Ale ja bym chciał znowu poczuć dreszcz emocji i dać się wciągnąć przygodzie, jak za dzieciaka, kiedy oglądałem jak Sknerus i jego ekipa zdobywają złote runo czy walczą z minotaurem o magiczną harfę. Przez to nowy serial odbieram jako takie "Kacze Opowieści" w wersji light, czy wręcz nawet może parodię "Kaczych Opowieści". Ten nacisk na humor, i to zbyt nowoczesny jak dla mnie, w wypadku tego konkretnego serialu do mnie nie trafia. A co wyszło dobrze? Na przykład poprawiono siostrzeńców, żeby każdy miał jakąś osobowość (w starej wersji byli jakby bohaterem zbiorowym). Tasia też lepsza, już nie irytuje. Choć tutaj widzę trochę może za duży nacisk na "girl power" - w sensie, że teraz to Tasia jest najbardziej kompetentna i to zawsze ona ratuje siostrzeńców z opresji, a nigdy na odwrót. Ale może po prostu w dobie wciskania na siłę takich motywów, jestem po prostu przeczulony na tym punkcie. Cieszy też większa rola Donalda. Za to mój ulubieniec ze starego serialu, czyli Śmigacz, tutaj wypada jakoś bladziej. W materiale promocyjnym pozamiatał, a w samym serialu twórcy jakoś nie do końca wykorzystują potencjał tej postaci. Ta wersja nie dorównuje staremu, dobremu Śmigaczowi, który potrafił, widząc z oddali spadających w otchłań Sknerusa i Diodaka, mruknąć do siebie zdziwiony: "Ciekawe, co to za głupki? Po co oni spadają?". W sumie to, tak jak mówię, obejrzałem dopiero osiem odcinków (albo dziewięć, jeśli liczyć pilot jako dwa) i zamierzam przynajmniej skończyć ten sezon. Może wtedy ustosunkuję się do tego wszystkiego bardziej pozytywnie. Na razie, niestety, bez szału. To znaczy nowy twór Disneya jest w sumie nawet niezłym serialem, ale nie są to dobre "Kacze Opowieści". A w każdym razie nie są to moje "Kacze Opowieści". Raczej takie dla młodego pokolenia. RE: Seriale Disneya - OGPUEE - 11-07-2018 Dlatego mówię wam - obejrzyjcie "The Legend of Three Cabarellos". Lepsze "Kacze Opowieści" od tych nowych (do których też zaczynam mieć parę zastrzeżeń i na końcu sezonu szerzej się wypowiem). (11-07-2018, 10:37)al_jarid napisał(a): Choć tutaj widzę trochę może za duży nacisk na "girl power" - w sensie, że teraz to Tasia jest najbardziej kompetentna i to zawsze ona ratuje siostrzeńców z opresji, a nigdy na odwrót. Ale może po prostu w dobie wciskania na siłę takich motywów, jestem po prostu przeczulony na tym punkcie. Akurat wiarygodnie to wypada, bo Tasia całe życie była uczona do bycia badassem, a siostrzeńcy mieszkają całe życie z nudnym nadopiekuńczym wujkiem, więc takiego treningu nie mają. I osłabili jej "girl power", ponieważ Tasia mimo swej badassowości jest socially awkward samotniczką mającą poważne braki w kontaktach międzyludzkich. No i cieszy mnie, że w nowych KO nie ma tego debilnego motywu "siostrzeńcy przeganiają Tasię - bo to zabawa dla chłopaków, a ona jest dziewczyną. Tasia ratuje dzień - jednak dziewczyny są OK", który wałkowali przez cały serial. Jeden czy dwa odcinek z tym motywem jeszcze by uszły, ale 30 odcinków to samo? W sytuacji, gdy siostrzeńcy wychowują się wspólnie z Tasią i już powinni całkowicie ją zaakceptować?! No dajcie siana! RE: Seriale Disneya - Lawrence - 11-07-2018 (11-07-2018, 10:37)al_jarid napisał(a): No i niby mamy tu znowu poszukiwanie skarbów, pułapki, magię itp., a ja za Chiny nie czuję klimatu przygody, który stanowił tak ważny element starych "Kaczych Opowieści". Tego tu po prostu nie ma. Częściowo pewnie, tak jak pisze Lawrence, z powodu oszczędnej animacji, częściowo przez brak tak porywających motywów muzycznych jak w oryginale, ale w głównej mierze właśnie przez to, że wszystko traktowane jest tu z dystansem i zgrywą. Ha, ha, jest śmisznie i wesoło. No super. Ale ja bym chciał znowu poczuć dreszcz emocji i dać się wciągnąć przygodzie, jak za dzieciaka, kiedy oglądałem jak Sknerus i jego ekipa zdobywają złote runo czy walczą z minotaurem o magiczną harfę. O to, to to TO!!! Właśnie w tym chyba jest mój problem, o ile dało mi się to dobrze ująć. Oglądam te odcinki, sprawiają mi przyjemność. Oglądam też, aby łapać smaczki i nawiązania do oryginału, bohaterowie są ciekawi, ale właśnie element PRZYGODY wypada najgorzej. A właśnie dla mnie oto głównie chodziło w Kaczych Opowieściach jako dzieciak, zanim potem przerzuciłem się na Gwiezdne wojny, czy Indianę Jonesa. Wszak Kacze Opowieści odczytywałem jako taki Indiana Jones, dla młodszych. Są przygody, ukrte skarby, pułapki, ciekawi przeciwnicy itd. Niby po części to jest w tych nowych, ale weźmey dla porównania te 5 minut z dawnych części: Mamy tajemnicę, skarb, przygodę, niebezpieczeństwo i dobrych przeciwników. W ogóle cała seria o Złotych Słońcach, to geniusz (no może pomiajając nieszczęsny odcinek z pingwinami), ale reszta to już świetna przygoda. Cały odcinek w Andach, szczególnie powietrzna ucieczka przed wyznawcami Złotych Słońc, jak to jest nakręcona, ta muzyka - to jest właśnie przygoda. Czy już sam finał, ze słynną zapadającą się świątynią! Nie mówiąc, że mamy też ciekawą historię z nawiązaniem do konkwistadorów, dwójka braci, podzielona mapa. I przede wszystkim El Capitan - świetny, złoczyńca z prawdziwą obsesją. Odcinek ze Złotym Runem to też czołówka, szczególnie gubienie się w labiryncie, a potem ucieczka przed smokiem. Ale bywało też strasznie jak chociażby w odcinku z nawiedzonym zamkiem/hotelem. (Hotel Strangeduck). Jako dzieciak oglądałem go z moją młodszą siostrą, która naprawdę się bała tego odcinka. Polecam go obejrzeć, aby zobaczyć ten klimat, jak on jest budowany, ukryte przejścia, lochy, stary cmentarz w nocy, tajemnicze postacie - świetne! Ale nawet z tych ostatnich trafiały się perełki, jak chociażby gdzie Sknerus z Cyfronem są w komputerze i walczą z wirusem komputerowym, który pożarł Sknerusa pieniądze. Jest dużo humoru, też słownego z moim ulubionym: Sknerus: Nie, Cyfron to niebezpieczne! Cyfron: Ryzyko to mój rodzony brat! Sknerus (sarkastycznie): Co? Cyfron: No mam też siostrę asekurację, ale ona jest teraz bardzo daleko. (do dzisiaj to pamiętam). Ale humor ten nie przesłania reszty. W nowych niestety tak jest. Granit Forsant w nowych Kaczych Opowieściach, nie ukrywam wypada mega komicznie i jest jedną z ciekawszych postaci,ale gdzieś brakuje w nim tej bezwględności i wyrachowania jak w oryginale. Przeciwnicy są też bardziej komiczni, niż naprawdę źli. Co do tajemnic i przygody to są, ale często bardziej na zasadzie: "O to jest ta magiczna jaskina tumtamtam, gdzie jest pole siłowe". Ale czemu ono tam jest? Skąd się wzięło, czy jest jakaś większa historia z tym związana? Raczej nie? Choć wspomniany odcinek z Golfem, czy wspinaczką na najwyższy szczyt mi się podobają, tak samo jak i te elementy nadprzyrodzone. To właśnie czasami ich akceptacje, że po prostu, tu jest sobie duch, tam portal itd. a tu mamy Atlantydę, wypada dla mnie zbyt prosto. Gdzieś cała tajemniczość i magia, czasami mi unika. Ale nie żebym tylko jechał, gdyż mimo wszystko wciągnąłem sie i oglądam te nowe Kacze Opowieści, co też o czymś świadczy. I jak wspomniałem Tasia i siostrzeńcy w tej nowej wersji to plus. I według mnie też przez tą kampanię "strong independent women" czasami musimy być ostrożni aby nie popaść paranoję i nie widzieć, wszędzie ideologii. I ja akurat tak Tasię nie odbieram, gdyż a) nie irytuje tak jak dawniej b)jak zostało słusznie założone jest dalej typem osoby dziwaczki i aż tak badassem bym ją nawet nie nazwał, gdyż c) nie jest tak, że inne postacie przez nią tracą, albo przez jej super siłę inni wypadają słabiej i na przykład też nie jest tak, że przewyższa Sknerusa. Tasia i Siostrzeńcy to dla mnie plus. I ogólnie widzę wiele plusów tej produkcji, ale jak niestety nostalgia i fakt, że istniały te dawny Kacze Opowieści sprawia, że zawsze będę porównywał. I jeżeli chodzi o element przygody to dawne bezapelacyjnie wygrywają. RE: Seriale Disneya - al_jarid - 11-07-2018 (11-07-2018, 14:00)Lawrence napisał(a): Co do tajemnic i przygody to są, ale często bardziej na zasadzie: "O to jest ta magiczna jaskina tumtamtam, gdzie jest pole siłowe". Ale czemu ono tam jest? Skąd się wzięło, czy jest jakaś większa historia z tym związana? Raczej nie? Choć wspomniany odcinek z Golfem, czy wspinaczką na najwyższy szczyt mi się podobają, tak samo jak i te elementy nadprzyrodzone. To właśnie czasami ich akceptacje, że po prostu, tu jest sobie duch, tam portal itd. a tu mamy Atlantydę, wypada dla mnie zbyt prosto. Gdzieś cała tajemniczość i magia, czasami mi unika. No właśnie, elementy nadprzyrodzone są pozbawione tej takiej jakby otoczki niesamowitości. A to pewnie dlatego, że - jak wszystko inne - są traktowane ściśle w kategorii żartu. Jak te wszystkie nadprzyrodzone cuda, które Sknerus trzyma, ot tak, w garażu. Albo ten fragment, gdy któryś z siostrzeńców zmienia trasę na mapie w drodze do Atlantydy i dostajemy szybkie migawki, obejmujące między innymi bodajże starcie z krakenem czy przedstawicielami podmorskiej cywilizacji. A zatem są tu niezwykłości wrzucone w formie szybciutkich migawek dla zgrywy. Ha, ha, a potem nawet jeden z tych przedstawicieli podmorskiej cywilizacji zajmuje kibel na łodzi podwodnej Sknerusa. No boki zrywać, tylko że klimat przygody się ulatnia, kiedy to, co niezwykłe, jest traktowane po prostu jako paliwo do dowcipów. Tu widać tę różnicę podejścia między starym a nowym serialem. RE: Seriale Disneya - Lawrence - 12-07-2018 Z przygodą i tajemniczością dopiero będziemy mieli test, gdyż widzę, że jeden z późniejszych odcinków ma się nazywać "Secret(s) of Castle McDuck. Czyli idą właśnie w jedną z czołówek najlepszych odcinków dawnych "Kaczych Opowieści": ![]() I co ten odcinek nie posiada: Tajemnicę, stary nawiedzony zamek, przez ducha psa, wątek druidów i przeszłości przodków McKwacza. ![]() Trochę mi teraz trudno to sobie wyobrazić ze współczesną formułą, tym bardziej, że nawet z komiksów, to właśnie cała historia Sagi McKwacza była bardzo złożona, ciekawa, ale miejscami nawet poważna. Ale też kolejny przykład, że skoro niby teraźniejsza animacja wzrouje się na komiksach,to też nie były zawsze tak oszczędne w formie: ![]() ![]() Rety, jak to pięknie wygląda! I właśnie czegoś w tym stylu, tak wyglądającego oczekiwałem poniekąd w tym reebocie: ![]() ![]() Oglądnąłem ostatni odcinek i jest lepszy, ale mam parę problemów z nich. Boję się, żeby twórcy nie poszli za bardzo wzorami należąymi do Disney'a Marvela i Kathleen Kennedy's Lucasfilm znaczy nie musi wszystko być częścią wielkiego Uniwersum i nie trzeba ciągle puszczać oczka, do nostalgii i przeszłości. . Dlatego o ile do tej pory te nawiązania do dawnych rzeczy, czy to jest plakat PEPu na ścianie, uważałem za fajne smaczki, subtelnie zrobione. Tak teraz trochę wchodzimy na regiony The Force Awakens w pewnym sensie. I niby też wiem, że to reeboot, zupełnie nowe przetasowanie. aAe ostatnio patrząc jak biorą istniejące już w tym świecie, czy to w komiksach, czy w dawnych animacjach, postacie i zmieniają je, czasami wydaje mi się już za mocno. Najpierw Doofus/Dziobak, a teraz dla mnie zmarnowany został Ludwig von Drake, postać co by to nie mówić kultowa w animacjach Disney'a. ![]() A to co już wrzucał OGPUEE w innym temacie, mogę tutaj tylko linka przerzucić: To już nie chodzi o zrobienie z Liczypiórków Latynosów, ale właśnie w oryginale podobało mi się, że Cyfron miesza ze swoją matką, która się nim nie interesuje i tylko ciągle telewizję, w przyczepie. Podobało mi się, że była to taka dysfunkcyjna rodzina z nizin społecznych. Co też fajnie pasowało do drugiego JA Cyfrona, Robokwaka, superbohatera. OK, może tutaj ta matka będzie nadopiekuńcza i stąd to może pasować, że jej syn jest superbohaterem. Ale ja mimo, że ten odcinek się nie ukaże, wolę i przemawia do mnie stara wersja: ![]() P..S. Ale może ja powiedzieli ci moi znajomi z i ta część z filmoznastwa, że za bardzo żyję przeszłością i nie jestem w stanie zaakceptować zmian i tego, że świat się zmienia i trzeba dorosnąć i się z tym pogodzić. Jak i się pogodzić, że wspólczesne Kacze Opowieści nie będą jak stare. RE: Seriale Disneya - OGPUEE - 12-07-2018 Akurat Liczypiórkowie jako Latynosi nie przeszkadzają i jak pisałem w tamtym temacie matka Robokwaka z tym swoim charakterem z oryginalnych KO jako Latynoska zdecydowanie nie pasowałaby i byłaby w złym guście (szczególnie, że zgodnie z stereotypami w tych przyczepach kempingowych przesiadują white trashes :)). Szczególnie, że Cyfron (lub w nowej wersji Hydrant) to wciąż bezmyślna ciamajda i popychadło, więc tak nie razi. I póki co rejony upodobane przez SJW twórcom wychodzą bardzo dobrze, więc o matulę jestem spokojny (tym bardziej, że odcinek wyjdzie dopiero w sobotę, więc teraz szerzej się nie wypowiem). RE: Seriale Disneya - Badus - 12-07-2018 Mówiłem już, że najbardziej uroczą postacią w nowych KO jest Wolframik? To jak za każdym razem włącza mu się tryb bunt maszyn jest po prostu słodkie :P RE: Seriale Disneya - OGPUEE - 14-07-2018 (12-07-2018, 01:27)Lawrence napisał(a): To już nie chodzi o zrobienie z Liczypiórków Latynosów, ale właśnie w oryginale podobało mi się, że Cyfron miesza ze swoją matką, która się nim nie interesuje i tylko ciągle telewizję, w przyczepie. Podobało mi się, że była to taka dysfunkcyjna rodzina z nizin społecznych. Co też fajnie pasowało do drugiego JA Cyfrona, Robokwaka, superbohatera. OK, może tutaj ta matka będzie nadopiekuńcza i stąd to może pasować, że jej syn jest superbohaterem. Ale ja mimo, że ten odcinek się nie ukaże, wolę i przemawia do mnie stara wersja:Lawrence, twoje obawy były nieuzasadnione. Matka mimo zmian, swój wolny czas spędza na oglądaniu latynoskich telenowel (czy to trochę nie podpada stereotypy o Latynosach?), a syna momentami traktuje jak powietrze. I sam odcinek też klawy (znowu zaskakująco występ Donalda!), Mark Beaks udowodnił, że może być villainem, widać odniesienia do pierwszego Robocopa, mamy 80s montage. Parodia transformacji Sailor Moon była super. RE: Seriale Disneya - Lawrence - 15-07-2018 Najmocniej przepraszam nowe Ducktales! ;) Widać po prostu żyjemy w takich czasach, że bez odpowiedniej gadki promocyjnej ani rusz. Gdyż rzeczywiście było tak jak jest, jak zobaczyłem tę matkę oglądającą telenowelę latynoską, to aż się uśmiechnąłem w sercu i pomyślałem sobie "ineteligentne rozwiązanie". Jako, że z dawanych Kaczych Opowieści, lubiłem Cyfrona, ale nie Robokwaka, gdyż był dla mnie zbyt silny i super. Tak tutaj podoba mi się, że jednak pokazują go, że dalej nie panuje ciągle nad pancerzem i jednak nie wszystko mu wychodzi tak łatwo. Humor dobry, wiadomo sporo jego, ale też chyba musimy się do niego przyzwyczaić. Mrugnięcie okiem z Braćmi Be i pytaniem "Dlaczego ubieramy maski na maski?" - było zabawne. Ale w sumie też pokazuje to co zostało tu mądrze napisane, że miejscami twórcy trochę robię sobie żarty z dawnej serii. Chociaż to akurat było niezłe mrugnięcie okiem. W kategorii super-action-hero odcinek spoko. Zobaczymy jak sobie w następnych poradzą z mystery i treasure hunt. RE: Seriale Disneya - OGPUEE - 21-07-2018 War Machine jako Donald's Dream Voice w KO: FUN FACT: W niemieckim dubbingu oryginalnych KO Donald mówił "normalnym", niekwaczącym głosem. Wtedy też dubbingował go ktoś inny niż Peter Krause, niemiecki głos Donalda. Zresztą w niemieckim dubbingu nowych KO pewnie jakoś do tego nawiążą (skoro u nas tłumaczenie daje fajne smaczki, to u Szwabów tym bardziej, zwłaszcza że tam jest więcej kaczkofanów). Miłym akcentem byłoby, gdyby niemieckim Donem Cheadle'em był Thomas Keck (ten co był Donaldem w starych KO). RE: Seriale Disneya - Lawrence - 21-07-2018 Sporo spoilerow i mieszania uniwersow (znowu). Jest i pies i joke zabijajacy napiecie i emocjonujaca scene. RE: Seriale Disneya - OGPUEE - 21-07-2018 Źle zrobili, ze już pokazali Magikę :/. Liczyłem, że nie pokażą jej wizerunku, aż do premiery finału. Za to jestem szczęśliwy, że Magika ma te kocie źrenice jak u Barksa i Rosy. RE: Seriale Disneya - Phlogiston2 - 21-07-2018 Parsknąłem przy "Thanos survivor" :) |