![]() |
|
Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Wersja do druku +- Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe (https://forumkmf.pl) +-- Dział: Działy tematyczne (https://forumkmf.pl/Forum-Dzia%C5%82y-tematyczne--5) +--- Dział: Film a komiks (https://forumkmf.pl/Forum-Film-a-komiks--24) +---- Dział: TRANSFORMERS UNIVERSE (https://forumkmf.pl/Forum-TRANSFORMERS-UNIVERSE--68) +---- Wątek: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight (/Thread-Bumblebee-2018-re%C5%BC-Travis-Knight--4603) |
RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Mierzwiak - 20-01-2019 Dobre nogi ma ten film: Domestic: $115,943,676 Foreign: $296,400,000 Worldwide: $412,343,676 RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Danus - 20-01-2019 O proszę. Powolutku robi się ładny wynik w co nikt chyba nie wierzył po wtopie TLK. Świetne recenzje jednak robią robotę i dobrze, film po prostu na to zasługuje jak żaden inny film z serii Transformers. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Gieferg - 20-01-2019 I tak będzie miał najniższe zarobki z całej serii, a ratuje go niższy budżet. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Grievous - 20-01-2019 Co jest pewnie w kalkulacjach Paramount - niższy budżet, skromniejsza kampania i grudniowa data premiery = ogólnie mniejszy wynik w box office, skromne otwarcie, ale niezłe nogi i koniec końców mogą wyjść na tym lepiej niż na "Ostatnim Zakalcu". RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Gieferg - 20-01-2019 W to nie wątpię, w dodatku hipotetyczny kolejny film będzie już podparty reputacją Bee, a nie ostatniego wysrywu Baya, co mu się może nieźle przysłużyć, problem tylko w tym w jakim kierunku teraz iść bo zupełnie niepotrzebnie zostawili w filmie elementy prequela, gdy bez trudu można z nich było zrezygnować i iść w full reboot - darować sobie S7, Simmonsa i Camaro na końcu. Oczywiście z tym też można niby udawać, że filmow Baya nigdy nie było, ale wyjdzie to mocno niezgrabnie i dezorientująco dla widzów. Z drugiej strony od Bąbla nie wypadałoby się teraz odcinać, więc jakiś retcon będzie tu niezbędny. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Danus - 20-01-2019 Z udawaniem, ze poprzednich filmow nigdy nie bylo nie będzie problemu. Przeciez Bay robi to w swoim kazdym filmie o Transformers:) RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Gieferg - 23-01-2019 https://www.slashfilm.com/bumblebee-sequel-development/ Tylko żeby sie nie okazało, że już nie będzie filmów z serii Transformers tylko Bumblebee, choć ostatni film był spoko, mam już żółtka na pierwszym planie dość. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Danus - 23-01-2019 Oby w sequelu poszli w tym samym kierunku, tylko wolalbym bardziej pojscie w design z G1 i oczywiscie trochę bardziej widowiskowo. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Gieferg - 24-01-2019 Im dalej od Bayformers tym lepiej. I niech już nie udają, że to dalej prequel. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Snappik - 24-01-2019 Mogliby opowiedzieć o samej wojnie na Cybertronie w klimacie G1. Historie ziemskie - mimo fajności Bumblebee - trochę się przeżarły. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Martinipl - 09-02-2019 Bardzo dobry, bardzo! W sumie to można wywalić w cholerę filmy Baya i bazować na Bumblebee jakby to był świeży start. Film jest skrojony tak doskonale i doskonale naśladuje klasyki z lat 80tych, że czułem pewien zachwyt w trakcie seansu. Nie ma tu rozmachu w pojedynkach jak u Baya, ale to nie znaczy że jest źle czy gorzej - walka finałowa jest skromna ale i tak daje solidnego kopa. Protagoniści wyraźni, bohaterka jest rewelacyjna humor fajny. Wszystko to podlane familijnym sosem i skąpane w dobrej muzyce. Osobna linijka na efekty - lepsze niż u Baya, więc tutaj bardzo miłe zaskoczenie. I plus za to, że nie ma chaosu w transformacjach. Tych scen z CGI jest bardzo dużo, ale ich wykonanie powala - tutaj fajnie byłoby w końcu zobaczyć statuetkę, bo byłaby w pełni zasłużona. 8/10 - dodam BD do kolekcji, bo warto! RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Mefisto - 31-03-2019 Przeciętne filmidło. Nie wiem, co w nim gorsze - fakt, że z Bumblebee zrobiono idiotę o umyśle dziecka (scena demolowania domu jest żenująca) oraz nieśmiertelnego twardziela, wypełnienie całości sucharami i schematami rodem z podręcznika scenarzysty (ależ oczywiście, że wysyłanie sygnału musi wiązać się z rosnącymi procentami!), czy fakt, że wszystko to jest tak przewidywalne i zarazem beznamiętne, że aż boli. Jasne, młoda jest fajna, ale cała reszta już wycięta z kartonu. A wszelkie problemy w tym filmie albo po łebkach albo zlane przez twórców. No i w końcu ta odsłona nic nie wnosi do tego świata kompletnie. Obejrzeć-zapomnieć. 5/10 RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - simek - 05-04-2019 Rozwaliły mnie oceny w tym wątku, które można podsumować "w końcu nie ma żenujących żartów z sikającymi robotami, 8/10" :D Najprawdopodobniej jest to najlepszy film z serii, tylko to żadne osiągnięcie, bo przed Trzmielem najwyższa ocena, dla jedynki, to 4/10 :P W tym filmie na plus zagrała Steinfield, efekty są bardzo dobre (oglądałem w 4K HDR i właściwie w żadnym ujęciu roboty nie wyglądają kiepsko - to się chwali) no i chyba tyle, cała reszta to typowa Hollywoodzka kaszana, ale że oglądało się całkiem przyjemnie, to dam z łaski 5/10. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Mierzwiak - 19-04-2019 Bumblebee uświadomił mi jakim KUREWSKIM NUDZIARSTWEM jest konflikt Autobotów i Decepticonów. Od początku wiemy że jedni są dobrzy a drudzy źli i przez wszystkie filmy słyszymy tylko jak źli mówią że zniszczą Autoboty a Autoboty deklarują że nie pozwolą Decepticonom [wstaw dowolne bardzo złe coś tam które akurat w danym filmie mają zrobić] Mimo tego filmy Baya potrafiły cały ten bullshit sprzedać dzięki swojej audiowizualnej maestrii i przesadnemu rozbuchaniu. W Bumblebee skala jest o wiele mniejsza, zdjęcia przeciętne a muzyka generyczna przez co zostajemy z wspomnianym konfliktem z fabułą odartą z wszystkiego tego, co wcześniej sprawnie jej niedostatki nie tyle maskowało, co oferowało w zamian sporo atrakcji. Tutaj tych atrakcji nie ma a konflikt jest tu jeszcze bardziej nieciekawy niż wcześniej - niczego nowego się nie dowiadujemy, a chodzi w zasadzie tylko o to że dwa Decepticony chcą zabić Bee i gdzieś zadzwonić. Szkoda bo z początku było nawet fajnie, dwójka złoli zdawała się mieć charakter i gdy wpuścili ludzi w maliny sądziłem że doprowadzi to do czegoś ciekawszego niż podsłuchania (nie będąc nawet schowanym) jak omawiają swój niecny plan. To prowadzi zresztą do kretyńskiej sceny w której ale zostało to (nie)pokazane w tak beznadziejny sposób że nie wiem co ani jak się stało, tym bardziej że nie powstały żadne uszkodzenia. Sytuację ratują Bee i Charlie (oraz jej sąsiad) i to ich sceny są najlepsze. Tam gdzie poprzednio w większości chciało się by ludzie w końcu się zamknęli i zaczęła się akcja, tu jest dokładnie na odwrót, choć parę rzeczy w ogóle nie zagrało - spuszczę zasłonę milczenia nad motywem skoku do wody i w zasadzie całym.wątkiem rodzinnym, zakończonym ojczymem za kierownicą, ała. Ostatecznie oceniam pozytywnie, tak w sam raz na 6/10, ale nie wyobrażam sobie by ktokolwiek chciał sequel tego. Po ch...? RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Gieferg - 19-04-2019 Ja tam czekam :) Po ostatnim nieoglądalnym ścierwie to był skok jakościowy o jakieś 5 punktów w górę. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Mierzwiak - 20-04-2019 Może być i 100 punktów, nie ma żadnego powodu dla którego po raz siódmy mielibyśmy dostać dokładnie to samo, bo niby co tu jeszcze można pokazać / o czym opowiedzieć? Po nowych Autobotach które przybyły na Ziemię przylecą i Decepticony, Prime będzie sadzić patetyczne teksty, Bee dalej nie będzie mówić, mogliby znaleźć powód by Steinfeld i Cena wrócili, a we wszystkim będzie chodzić o jakiś artefakt / ratowanie Ziemi. Ziew. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Gieferg - 20-04-2019 Cytat:Może być i 100 punktów, nie ma żadnego powodu dla którego po raz siódmy mielibyśmy dostać dokładnie to samo, bo niby co tu jeszcze można pokazać / o czym opowiedzieć?Patrzę z perspektywy fana (od prawie 30 lat) - czytałem (i wciąż czytam - właśnie odebrałem z poczty 6 i 7 tom kolekcji G1) komiksy i wiem, że to co wałkowały na okrągło filmy nie wyczerpało potencjału tematu nawet w 10%. Gdyby ktoś ogarnięty się za to wziął, dałoby się pewnie zrobić z tego to filmowe uniwersum, które w pewnym momencie planowano (choć osobiście uważam, że to by była przesada, w zupełności wystarczy klasycznie realizowana seria z jednym filmem co 2-3 lata). Z drugiej strony nie spodziewam się nigdy zobaczyć w pełni satysfakcjonującej adaptacji. No ale Bumblebee miał tego przebłyski i widzę znacznie większe szanse na coś sensowniejszego, niż gdy seria była w rękach Baya, nawet jeśli TF'2007 uważam za zdecydowanie najlepszy z tych filmów. No ale jeśli w kolejnym filmie jebną kolejny raz to samo, to pewnie już całkiem zwątpię... RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Debryk - 11-05-2021 masakra skiepszczony film. Stanfield dała rade i bardzo pasowała do filmu dla dzieci..., jej kolorowy towarzysz to chyba tylko ukłon w stronę wiadomo kogo bo nic fabularnego nie dodawał, rodzinka jest wycięta ze scenariusza o filmach dla nastolatków. Efekty, muzyka, zdjęcia - spoko, to się dobrze ogląda. Ale gwałty na logice tego świata a potem ogólnie, gwałty na postaci Bumblebee to porażka. Bumblebee jest tutaj autobotem z autyzmem. WTF? Autoboty na Cybertronie wyglądają jak AUTOBOTY PO przybyciu na Ziemię. Jak decepticony zlokalizowały Garbusa, JAK?! Do wezwania wsparcia trzeba uruchomić nadajnik na jakiejś tam wieży, ale Bumblebee nadał sygnał/został zlokalizowany bez tego badziewia? Przeciez to głupie :/ 5/10 Dobrze podrabia Baja z I części, ma dobre efekty i wprowadzenie (po akcji z żołnierzami) ale to jest słabe na poziomie durnego scenariusza. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - Gieferg - 11-05-2021 Still better than E.T. RE: Bumblebee (2018) reż. Travis Knight - al_jarid - 20-10-2021 Cóż, obejrzałem dopiero jak dali w TV. Jakoś mnie do tego filmu nie ciągnęło. Może dlatego, że zapowiadał się jak powtórka z pierwszej części, tylko z mniejszą skalą. A może dlatego, że wszyscy porównywali do "E.T.", a ja nie znoszę "E.T.". Obejrzałem, no i... nic szczególnego. Wypada lepiej od "Ostatniego rycerza", ale to żadne dokonanie w sumie - poprzeczka nie wisi wysoko. Przy "Ostatnim rycerzu" to i "Mortal Kombat: Anihilation" albo "Wojownicze Żółwie Ninja 3" wypadają lepiej. Plus dla "Bumblebee" za większe skupienie się na postaciach i ich relacjach, a także za to, że film jest bardziej... jakby to określić... ciepły i uczuciowy. W "Transformerach" Baya to mam wrażenie, że wszyscy się wzajemnie nie cierpią i dialogi w dużej mierze polegają na tym, że "o, teraz ta postać powie tamtej, żeby zamknęła mordę, na co tamta odpowie tej pierwszej, że zaraz obije jej ryj". Tu tego nie ma, jest ciepło i sentymentalnie - co jest zaletą, jeśli to skontrastować z poprzednimi filmami. Problem w tym, że nie ma tu za dużo fabuły poza "człowiek zaprzyjaźnia się z robotem", a ten motyw był już lepiej zrobiony w "Stalowym gigancie". Mniejsza skala sprawia, że film jest taki... no... skromny i jakoś nie wyryje się pewnie wyraźnie w mojej pamięci. Aha, jeszcze jeden minus. Bądźmy całkiem szczerzy - humor w tym filmie jest w cholerę słaby. Owszem, nie jest taki wulgarno-chamsko-obleśny jak w odsłonach Baya. Niby to jakaś poprawa. Ale co z tego, kiedy i tak budzi lekkie zażenowanie (dzieciak rzygający w aucie albo Bumblebee rozwalający bohaterce chatę jak jakiś dałn to nie jest śmieszne). Ani razu się nawet nie uśmiechnąłem. Rodzina bohaterki to w ogóle siara, że przykro patrzeć. Mam jeszcze luźne przemyślenia: - Mamy wojnę na Cybertronie i Bumblebee ma tam swoje pierwsze wejście... jako samochód. Skoro nigdy nie był na Ziemi (bo dopiero potem Optimus mu mówi o naszej planecie), to znaczy, że samochody poznał na jakiejś innej planecie. Na jakiej i kto nimi jeździ? - Transformery mówią po angielsku. Co u licha? Nawet u Baya była próba wyjaśnienia, że niby znają ziemskie języki z neta. Może słabe, ale przynajmniej coś. A tu roboty od razu mówią po angielsku i mogą się bez trudu dogadać z Ziemianami. Wychodzi na to, że angielski jest oficjalnym językiem Cybretrona. - Dwa złe deceptikony przybywają na Ziemię i pierwsze co robią, to zabijają jakiegoś gostka w scenie, która jest zrobiona dla beki - haha, paczta, jaki patologiczny gostek, jak się martwi o swoje auto, a teraz mu je rozwalili, a teraz se zginął. Pytanie: dlaczego deceptikony zabiły przypadkowego gostka? Bo to złe roboty, ogarnięte żądzą mordu? To czemu nie zabiły baby, która była razem z nim? Spotykają chłopa i babę, zabijają chłopa i sobie idą, zamiast dokończyć robotę. Z ich robociego punktu widzenia takie postępowanie nie ma sensu. Z punktu widzenia filmowców oczywiście ma - zabicie bezbronnej kobiety zaburzyłoby lekki klimat filmu. Można zamordować faceta dla beki w filmie, ale nie niewiastę, są przecież jakieś granice. |